Ciekawostka – Plotka czy fakt? Nie wiem, i trudno mi określić źródło które może być prawidłowe, ponieważ na rożnych stronach internetu podane bez jasnego wskazania autora – cytuję – „Powiększ swój biust bez operacji – Amerykańscy naukowcy odkryli, że mycie podłogi na kolanach powiększa piersi. Przez 3 lata obserwowano dwie grupy badawcze, jedna myła podłogę wyłącznie na kolanach używając popularnej szmaty, druga zaś używała tylko mopa. Po każdym myciu grupa naukowców mierzyła kobiece piersi, a wyniki były skrupulatnie zapisywane. Wnioski? – Po 3 latach piersi kobiet myjących podłogę tylko na kolonach powiększyły się się o 6,76% w stosunku do kobiet używających mopów."Może panie same wypróbują, jaki sposób daje efekt powiększenia piersi. W końcu, po co zaraz powiększać operacyjnie?„Kochaj swój wiek”Kochaj swój wiekWielu martwi się i płaczeGdy dwadzieścia mija latWiek to przecież żaden upiórDopiero zaczniesz zdobywać światMarzyć, tęsknić, kochaćKochaj swój wiekWielu martwi się i płaczeGdy czterdzieści mija latWiek to przecież żaden upiórNadal zdobywasz światMarzysz, tęsknisz, kochaszKochaj swój wiekWielu martwi się i płaczeGdy sześćdziesiąt mija latWiek to przecież żaden upiórNadal zdobywasz światMarzysz, tęsknisz, kochaszKochaj swój wiekWielu martwi się i płaczeGdy osiemdziesiąt mija latWiek to przecież żaden upiórNadal zdobywasz światMarzysz, tęsknisz, kochaszKochaj swój wiekBez względu ile wiosen masz Warto zdobywać światMarzyć, tęsknić, kochaćNie martwi się i nie płaczeGdyż każdy wiek swoje zalety maKochaj swój wiek<Monika Janos>https://www.facebook.com/monoka666/
Nie wiem, i trudno mi określić źródło które może być prawidłowe, ponieważ na rożnych stronach internetu podane bez jasnego wskazania autora – cytuję
– „Powiększ swój biust bez operacji – Amerykańscy naukowcy odkryli, że mycie podłogi na kolanach powiększa piersi. Przez 3 lata obserwowano dwie grupy badawcze, jedna myła podłogę wyłącznie na kolanach używając popularnej szmaty, druga zaś używała tylko mopa. Po każdym myciu grupa naukowców mierzyła kobiece piersi, a wyniki były skrupulatnie zapisywane. Wnioski? – Po 3 latach piersi kobiet myjących podłogę tylko na kolonach powiększyły się się o 6,76% w stosunku do kobiet używających mopów.”
Może panie same wypróbują, jaki sposób daje efekt powiększenia piersi. W końcu, po co zaraz powiększać operacyjnie?
„Kochaj swój wiek”
Kochaj swój wiek
Wielu martwi się i płacze Gdy dwadzieścia mija lat
Wiek to przecież żaden upiór Dopiero zaczniesz zdobywać świat Marzyć, tęsknić, kochać
Kochaj swój wiek
Wielu martwi się i płacze Gdy czterdzieści mija lat
Wiek to przecież żaden upiór Nadal zdobywasz świat Marzysz, tęsknisz, kochasz
Kochaj swój wiek
Wielu martwi się i płacze Gdy sześćdziesiąt mija lat
Wiek to przecież żaden upiór Nadal zdobywasz świat Marzysz, tęsknisz, kochasz
Kochaj swój wiek
Wielu martwi się i płacze Gdy osiemdziesiąt mija lat
Wiek to przecież żaden upiór Nadal zdobywasz świat Marzysz, tęsknisz, kochasz
Kochaj swój wiek
Bez względu ile wiosen masz Warto zdobywać świat
Marzyć, tęsknić, kochać Nie martwi się i nie płacze Gdyż każdy wiek swoje zalety ma
Dlaczego zdradzamy dla seksu? Są rożne powody i każdy ma swój, ale jak by mi kobieta robiła o byle co awantury, i jeszcze seks by chciała uprawiać, to wolałabym tę przyjemność z kimś innym mieć. Jeśli coś w związku jest nie tak, i nie ma szans by go uratować, to lepiej odejść niż tkwić i zamęczać jeden drugiego swoją osobą.
Warto zadać sobie pytanie:
-Czemu, jeśli nam tak źle, i źle w związku się dzieje, to po jaką chinkę z tą osobą jesteśmy?
Kiedy mówimy o zdradzie, mamy namyśli seks, a często nie bierze się inne uwarunkowania, czynniki. Czemu?
Nie można odrzucić aspektu zdrady spowodowanej ciekawością – jak to z kimś innym by było. To jest normalne, mnie to nie dziwi. Prawie każdy ma jakieś fantazje seksualne, a których partnerka nie chce zrobić. Zaspokajanie potrzeb na które twój partner ci nie pozwala, a także przygoda, adrenalina…
A powód dla którego zostają ze swoimi partnerami? To często „WYGODA”.
A czemu osoba zdradzana jednak często to toleruje? Ktoś na pewno pomyśli, napisze -bo kocha.
A czemu kobieta bita przez swojego męża, partnera, partnerkę nadal z nim, z nią jest i od niego/niej nie odejdzie…? Z miłości? Hm… Z punktu widzenia osób trzecich, zawsze pewne rzeczy będą dla nas niezrozumiale, i póki sami tego nie przeżyjemy czegoś podobnego, będziemy się zastanawiać dlaczego tak jest.
Ktoś może stwierdzić „toleruje bo jest głupia, boi się zostać sama, brak odpowiedzialności za siebie samej, nie szanuje siebie, jest obsesyjnie zakochana – co nie mogę nazwać miłością tylko zwykłym przyzwyczajeniem, rutyną.” Ale czy pomyślałaś, że ktoś z kimś jest ponieważ nie może uwolnić się od swojej połowy z wielu czynników np.: szantaże, groźby, stawianie warunków, bądź “sztuczny” płacz który wywołuje litość i nadal trwa się w takim związku, który prędzej czy później „pęknie”… Ale jakim kosztem? Często zamężne bite kobiety nie odejdą, bo nie mają dokąd. Tu często chodzi o sprawy materialne… bądź dzieci, gdzie poprzez ból potrafi poświęcić wszystko dla dobra potomków, gdzie po odejściu od męża nie byłaby w stanie tego dzieciom zaoferować.
Zdrady nie planuje się, to po prostu nagle nas spotyka i musimy podjąć wtedy rozsądnie decyzje. Czy zostać i zdradzać? Czy zostać i nie zdradzać?
A ty jak byś postąpił/a?
Jak już tak piszę, to co myślicie o tej kwestii:
-słonko przepraszam, ale on/a mnie sprowokował/a, ja nie chciałam to jego/jej wina, byłam pijana, kocham Cię – no i tu następuje klękanie, szlochanie itd.
Ja w tym momencie – nie wiem jak Wy – tak reaguję na to:.
Hahaha, litości… Nie błaznuj. Miej chodziarz odwagę się przyznać że tego chciałeś/ chciałaś. Dla mnie obwiniać drugą stronę o prowokowanie do zdrady i obwinianie ją że się dało skusić, to żenada.
Tak sobie myślę, często na pewno tak jest, ale mało kto do tego się przyzna, że chociaż raz albo ktoś ze znajomych tak postąpił. Żałosne to jest na pewno, ale i tak zostaje wybaczone, czemu? A tak nawiasem, to jeśli w związku nie ma seksu, a jedna ze stron go potrzebuje, to co? Ma cierpieć?
Taki dowcip mi się skojarzył:
„Lekarz do pacjenta: -proszę nie palić -proszę nie pić alkoholu
na to pacjent: -no cóż jeśli trzeba przestanę -no i jeszcze niech pan seksu nie uprawia – dodaje lekarz -to po co żyć – ze smutkiem odrzekł pacjent”
Nie czarujmy się, każdy chce zbliżenia fizycznego, chyba że się jest aseksualną osobą.
Może zadasz pytanie:
„Jeśli związek oparty będzie tylko na seksie, to cóż to za związek.”
To ja mogę się spytać:
Jeśli związek oparty jest tylko na rozmowie ze sobą, i aby tylko nie być samym, to co to za związek?”
Jeśli coś w związku jest nie tak i nie ma szans by go uratować, to lepiej odejść niż tkwić i zamęczać jeden drugiego swoją osobą. Jest powodzenie:.
„w dzień się czubią, w nocy się lubią”, „jak nie uderzy, to znaczy że nie kocha”, „jak bije to znaczy kocha”, „w dzień się kłócą, w nocy w seksie się „kurzą””, w dzień się kłócą, w nocy łóżko ich godzi” itd.
A ja pieprzę taki związek. To wolę być synglem, pieprzyć się z kim chcę, jak i kiedy, a nie w nocy dupy nastawiać osobie, która mnie poniża słownie i fizycznie.
Są osoby które nakręcają się w kłótni i po tym znakomity seks mają. Jeśli ich to podnieca to ich sprawa. Dobrze jeśli takie osoby się dobiorą, że nakręcają się w kłótni i fajny potem seks mają, gorzej jak jedna ze stron po kłótni nie ma przyjemności a musi się nastawić dla świętego spokoju. Czy jest tym szczęśliwa? Czy też sobie wmawia że on/a tak okazuje swoje uczucie, swoją miłość – a miłość najważniejsza.
Odejść czy nie odejść oto pytanie – jeżeli odchodzę to mam tego powód, a może mam gen zmieniania partnerów, lub bycia więcej niż z jedną – poliandria, no tu nie znam innego powiązania jeśli są same kobiety, ale mam nadzieję że panie będą wiedziały o co mi chodzi?
Czy seks jest ważny w związku bo zbliża, czy jest uzupełnieniem w związku. A może to właśnie dzięki seksowi związek utrzymuje się?
Ktoś powie, że związek nie tylko na seksie się opiera. Ok, ale jeśli tylko na patrzeniu komuś w oczy, to co to za związek, chyba że platoniczny. Dla młodych, najpierw często na pierwszym miejscu jest seks, zresztą jak kogoś poznajemy i to bez względu na wiek, to najpierw z nią seks uprawiamy, chyba że są osoby co bez seksu się związały, ale ja o takich nie słyszałam. Chyba że to są białe związki, coś podobnego do białego małżeństwa.
Mam nadzieję, że czegoś nie pogmatwałam w moim toku myślenia. Jeśli tak, to napisz, zrobię poprawkę. Lub wypowiedz się, czy mam racje czy też pieprze trzy po trzy hihihihi…
“Bartosz Abramski – Namiętności gra – Official Video Clip (2014)”
—————————
Młoda godzinka, a u mnie pisanie się zaczyna. Ot, takie cośki Wam kochani wstawię, aby obiadek Wam do buźki wchodził smacznie
Delikatnie zaczynam muskać Twoje uda… moja twarz znalazła się na wysokości Twej czułości. Delikatnie wygięłaś się, podsuwając mi to magiczne miejsce raju na ziemi. Powolutku rozsuwam nogi, zapach niedawnego orgazmu podsycił moje zmysły. W gorączce narastającego podniecenia moja głowa zanurkowała w głąb czeluści ud. Odpływam, odlatuję w miejsce, gdzie nie ma nic prócz rozkoszy. Jestem pozbawiona słów, myśli jesteś tylko Ty i Twoja chwała. Szarpnęłaś się, ja mocno trzymam. Jesteś osłabiona, wycieńczona poprzednią walką rozkoszy. Oddech przyspieszony, nogi Twe miażdżą mi głowę jak imadło. Podniecenie miesza się z narastającym w głowie tętnieniem. Szybciej, szybciej! Coraz gwałtowniej ruszasz miednicą. Mam wrażenie, że zaraz rozerwie mi mózg, czuję jak pulsujesz, jakbyś cała zamieniła się w wielką ekstazę, wielkie pulsowanie, masz tylko pochwę w której penetruję. Nie czujesz ciała, tylko wielki namiętny orgazm. Odpływając przyciągasz mnie do siebie, odpływasz w niebyt.
Przestałam lizać delikatnie wysuwając głowę z kleszczy namiętności. Twoje ciało płonie, przesuwam się do góry, jednocześnie delikatnie ręka wędruje w głąb pochwy. Znów jestem w oazie namiętności, po Twym ciele spływają strumyki potu. Wysuwam palec wskazujący… trafia na łechtaczkę, delikatnie, powolutku ociera po wilgotnej, śluzowatej miłości. Pragnę dla Ciebie być muśnięciem motyla, głaszczę i pieszczę ze skutkiem zefirka. Rozbudzam Twe zmysły delikatnie. Twój karczek, Twoje piersi, Twe łono, Twe uda, Twe stópki. Zaciskasz ręce, jęczysz z rozkoszy. Całuję każdy skrawek Twego ciałka, rozbudzam Twoje zmysły dłonią, ustami. Jesteś szczęśliwa że Cię pieszczę, dotykam. Pragniesz jeszcze. Czuję twą namiętność, ogarnęło mnie pożądanie, ręce powędrowały na talie w rytm muzyki Vivaldiego „Wiosna” zaczęły swój taniec schodząc niżej.
“Antonio Vivaldi – Wiosna”
Pomknęły pomiędzy uda, poczułam żar doskonałości. Nie wiem jak długo ta sytuacja trwała. Mam gęsią skórkę, serce w przyspieszonym rytmie zdaje się jakby chciało wyskoczyć, jestem gorąca, rozpalona, zapach Twojego orgazmu uwodzi mój zmysł.
„Wybaczać tylko dlatego, bo boimy się kogoś stracić, to nie warto. Postępując tak, nigdy nie będziemy szczęśliwi”
Wybaczamy, lub zdaje nam się że to uczyniliśmy tylko dlatego, ponieważ boimy przez życie iść sami. Mamy w sobie małe dowartościowanie dla siebie. Nie wierzymy w siebie. Boimy się odejścia męża, żony, przyjaciela i osób na których nam zależy albo mamy wrażenie że nam na nich zależy, ponieważ obawiamy się że oprócz tych osób, które nawet nas krzywdzą nikt więcej nas nie zaakceptuje, że nie pokocha, nie będzie z nami chciał być. Sądzimy, że jesteśmy tak mało wartościowi, atrakcyjni że powinniśmy tych którzy są koło nas całować po stopach i nie ważne z jakich są pobudek… ale często jak nie wiadomo dlaczego to na pewno pieniądze. Są koło ciebie akurat wówczas, kiedy spływa Ci kasa bez względu na jej źródło, a kiedy się kończy… raptownie mają co innego do roboty, coś pilnego do załatwienia a przyjdą przy następnej okazji kiedy pieniądz u Ciebie poczują. Żona nie odejdzie od męża bojąc się, że nie spotka kogoś, kto się nią zainteresuje i że pana boga złapała za nogi, że w ogóle ją ktokolwiek zechciał. A czy są szczęśliwe że Pana i Władce w domu mają? Nie, nie są szczęśliwe. Jednak wolą być bite, poniżane niż być same. Wolą być w związku który przekształcił się w toksyczny. To nic że on ją zdradza, to nic. Ważne że jest od czasu do czasu przy niej, nawet kiedy chrapie przez pijacki sen. Ona cierpliwa jest, ona przeczeka jego zdrady i wierzy, że na starość jak już nie będzie mógł będzie przy niej, a ona nim będzie się opiekowała. Twierdzi, że to miłość do niego taka mocna. Sama się okłamuje. Jest po prostu mu za to wdzięczna, że w ogóle ją zechciał. To nic, że okłada ją kiedy ma na to ochotę, bierze siłą nawet jak ona źle się czuje. To nic że z nią źle postępuje… ona jest mu wdzięczna i wytrzyma wszystko. Wierzy uparcie , że on jest tylko dlatego taki do niej, ponieważ nie chce okazywać swojej słabości, bo przewiesz jest mężczyzną… a mężczyźni nie plączą, nie okazują słabości. Wierzy mocno w to, że on ją kocha. A że zdradza? To nic… ale za to do domu wraca. Uważa w swojej do niego wdzięczności… że lepiej mieć mężczyznę który zdradza, bije ale do domu wraca niż być kobietą samotną. Źle o takich kobietach mówią, więc lepiej nastawić policzek niż być uważaną za porzuconą cokolwiek to znaczy. Boi się napiętnowania, że jest tak brzydka i nieudolna życiowo… że pies z kulawą nogą nawet jej nie chce.
„Damski bokser”
Piękne słowo –kocham Cię Ona zakochana, na ślub cieszy się Po ślubie maltretowana jest
Pan i władca do domu wraca Żona z obiadem na niego czeka
Rozsiadło się panisko W mordę dostała –zupa za zimna
Pan i władca do knajpy wychodzi Ona go potulnie prosi –nie pij za dużo W mordę dostała że go o to błagała
Pan i władca do domu wraca Pijany jak świnia jest, w sypialni się znalazł
Żona ucieka z łóżka własnego W mordę dostała bo dupy nie dała
I tak codziennie po mordzie ją wali Kobieta musi pamiętać że żoną jest A, że miłość boli?… – trudno, przecież kocha ją
Rząd zmniejszy Świętokrzyski Park Narodowy na korzyść Kościoła.?
Skorzystają zakonnicy, straci przyroda!!!
“Położony w centralnej części Gór Świętokrzyskich park narodowy ma w swoich granicach między innymi Łysą Górę (zwaną też Świętym Krzyżem). Las stanowi 95% jego powierzchni. Jedną z atrakcji turystycznych jest XII-wieczny klasztor benedyktynów na Świętym Krzyżu.
Oblaci Maryi Niepokalanej z klasztoru na Świętym Krzyżu postanowili jednak odzyskać – a może raczej przejąć? – zabytkowe budynki oraz… polany, na których czasem odprawiają msze.
Starają się o to zresztą już od lat 90. W zabudowaniach zachodniego skrzydła klasztoru, które chcą odbić zakonnicy, mieści się aktualnie Muzeum Przyrodnicze.
Chodzi o 5 hektarów parku – na razie teren znajduje się pod ścisłą ochroną.
Ministerstwo Środowiska zajmuje się właśnie odnośnym projektem – ma on zostać ukończony już w czerwcu. Najpierw teren przejdzie na własność Skarbu Państwa, potem będzie można podarować go zakonnikom.
Dyrektor Świętokrzyskiego Parku narodowego chwali plany oblatów i rządu: „Projekt jest dobry, bo ogranicza pole konfliktów pomiędzy funkcjami sakralnymi a reżimami parku. A my współżyjemy ze sobą. Święty Krzyż jako atrakcja turystyczna będzie zapewniać turystów, którzy będą też odwiedzać park” – powiedział kieleckiej „Wyborczej” Jan Reklewski. Dodał, że planowane do wyłączenia grunty „od setek lat i tak podlegają urbanizacji”, „nie przedstawiają istotnej przyrodniczej wartości” i „przyroda na tym nie ucierpi”.
Innego zdania jest przyrodnik i publicysta ekologiczny Łukasz Misiuna: “Stanowisko obecnego dyrektorów ŚPN jest sprzeczne ze zdaniem wszystkich jego poprzedników i niezgodne z projektem Planu Ochrony ŚPN.”
Liczenie nietoperzy w roku 2010.
Od 2015 roku Misiuna wielokrotnie prosił zakonników o udostępnienie podziemi klasztoru w celu inwentaryzacji nietoperzy. „Źródła niepublikowane donoszą, że w podziemiach tych znajduje się ważne zimowisko nietoperzy z zagrożonymi gatunkami. Oblaci nigdy nie odnieśli się do wniosków”.
Historia świętokrzyskich budynków klasztornych przedstawia się następująco: do początku XIX wieku należały one do benedyktynów. W 1819 roku dekretem arcybiskupa warszawskiego Franciszka Malczewskiego, za zgodą papieża Piusa VII klasztor przestał istnieć. Mnichów rozlokowano po innych klasztorach z dożywotnią rentą. Teren wraz z zabudowaniami przejął skarb Królestwa Polskiego (Kongresówki).
Miedzy 1852 a 1865 rokiem w dawnym klasztorze benedyktynów urządzono swoisty poprawczak dla duchownych: Instytut Księży Demerytów na Łysej Górze przygarniał księży-alkoholików czy rozwiązłych duchownych.
Oblaci zawitali na Święty Krzyż w 1936 roku, zajmując część klasztoru, i to wcale nie tę, o którą teraz zabiegają.
Po wojnie w zachodnim skrzydle klasztoru – o które toczy się dziś spór – ulokowano schronisko PTTK. W 1961 pieczę nad nieruchomością przejął ŚPN, który przeprowadził tu remont i stworzył muzeum.
W roku 2002 Komisja Majątkowa (strona kościelna i MSWiA) uznała roszczenia Kurii Sandomierskiej do klasztornego zachodniego skrzydła za bezpodstawne. Decyzję uznano za ostateczną. „Na podstawie przedstawionych przez uczestników dokumentów ustaliła, że nieruchomość objęta wnioskiem została suprymowana (upaństwowiona) bullą Piusa VII w roku 1819.
W okresie międzywojennym próby przepisania praw własności tych nieruchomości na rzecz Kościoła Katolickiego okazały się nieskuteczne. Do akt sprawy nie został również przekazany materiał dowodowy świadczący o przejęciu na rzecz Skarbu Państwa tych nieruchomości po II wojnie światowej” – brzmiało uzasadnienie.
Sprawa wróciła w czasie pierwszych rządów PiS – 2005-2007 – kiedy to “zwrotem” obiektu zaczęli kusić zakonników poseł Przemysław Gosiewski i minister środowiska Jan Szyszko.
W 2006 roku ówczesny dyrektor parku narodowego odmówił przekazania oblatom budynków: „W budynku byłego więzienia znajduje się muzeum, a edukacja należy do statutowych zadań parku. Nie mam możliwości przeniesienia muzeum w inne miejsce. Poza tym, jak się wytłumaczę z utraty budynku wartego około 12 mln zł?” – uzasadniał swoją decyzję Bogdan Hajduk w rozmowie z portalem Gazeta.pl.
Dyrektor Hajduk został zwolniony ze stanowiska bez podania powodów. To samo spotkało kolejnego dyrektora parku, Piotra Szafrańca, który również nie zgodził się na oddanie zachodniego skrzydła klasztoru.