Dziwna nostalgia wtargnęła w moje serce, szukając oczami myśli pukają – gdzie jestem, skąd to ciało, skąd się tutaj wzięłam?
Ruch nicości do góry mnie bierze, myśli biegną, zaplątana w pajęczynę czasu szukam swojego ja. Promień sekretnego światła oświetla twoje stopy, zostałam zatopiona w morzu świetlistej energii. Rozleciała się moja nowa forma, wracam do bytu mojego ciała w promieniach zachodzącego słońca.
„Jesteś w marzeniach”
Moje kochane wnętrze… Jak dobrze być w domu Wzlecieć na skrzydłach atomu
Otwieram oczy Wyrwała się z serca głęboka tęsknota Byś była przy mnie abym cię objąć mogła
Jesteś w marzeniach Wtapiasz się w moje ramiona Szepczę -jestem ciebie spragniona
Stoję na brzegu wielkiego oceanu, przerażająca ciemność ogarnia moje ciało. Złote słońce się wychyla, twoje ciało nade mną się pochyla. Jeszcze nie ochłonęłam po pierwszym doświadczeniu, już nowa wizja się rozwija…
Uśmiech rozświetlił Twoją skroń W oczach błysnęła iskierka zadowolenia
Twój zapach delikatny poruszył mój nos Moje serce świruje, w mózgu radość wiruje
Nim wstaniesz maleńka śniadanko Ci podam Ty mi pocałunkiem podziękujesz
Moje szczęście „nóżką” przytupuje Moja dusza wesołą nutkę o miłości podśpiewuje…
Dziś jest piękna pogoda Więc czas wstawać do pracy ma droga
Może być do kościółka moja mała pszczółko, zależy co która pani woli i jeśli to niedziela a że dziś jest, to zamieniamy pracę na coś co Wam akurat pasuje.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
Kojarzy mi się z pewną afera, z księdzem katolickim w roli głównej, gdzie rzeczywiście klęcząc korzystano z ust, a ksiądz w rękach trzymał kijek.
Dzieci zlizywały pianę z kolan księdza. “Brak znamion przestępstwa”
Lubińska prokuratura umorzyła śledztwo prowadzone w sprawie otrzęsin w salezjańskim gimnazjum. Śledztwo prowadzone było w celu ustaleniu czy doszło do doprowadzenia małoletnich poniżej 15 roku życia do wykonania innej czynności seksualnej.
– Postępowanie umorzono wobec stwierdzenia braku znamion przestępstwa w zachowaniu dyrektora szkoły – poinformowała Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lubinie.
Decyzja nie jest prawomocna, W sprawie przesłuchano ponad 110 świadków – rodziców dzieci, nauczycieli i animatorów uczestniczących w wyjeździe. Prokuratura opierała się również na opinii prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, który został powołany na biegłego z zakresu seksuologii i psychiatrii.
– Biegły ocenił, iż nie ma podstaw do stwierdzenia, że czynności uczniów, polegające na dotknięciu nosem białej piany znajdującej się na kolanach duchownego, miały charakter seksualny, a zachowanie dyrektora motywowane było popędem seksualnym – dodała rzecznik.
Sprawa dotyczyła kontrowersyjnych otrzęsin uczniów gimnazjum salezjańskiem im. Dominika Savio w Lubinie. Na zdjęciach, które pojawiły się na oficjalnej stronie szkoły, widać siedzącego dyrektora ks. Marcina Kozyrę i klęczących przed nim pierwszoklasistów, których zadaniem było dotknąć ustami białej piany na jego kolanach.
Może zadacie pytanie – czemu to robiły? Któż to wie? Jakiś debil wymyślił takie kocenie, ale po czemu miało służyć lizanie kolan, na klęczkach księdzu który w ręku kij trzymał? Ponoć to taki zwyczaj dla pierwszoklasistów – „chrzest” – żeby móc się uczyć w tejże szkole. Jak do tej pory nikt nie wskazał, kto ten zwyczaj debilny wprowadził na teren szkoły. Na pewno nikt normalny na umyśle, może nawet ktoś o pedofilskich skłonnościach – nie „może” a na pewno, ktoś kogo taka sytuacja podnieca.
Publikacja o tym zdarzeniu była w październiku 2012 r. – nie wiem, czy czytając to zdarzenie sprawa została już wyjaśniona, czy ponownie pod dywan nie zamieciona. Zatrważająca ilość spraw związanych z pedofilami-księżmi jest tuszowana. Władze kościelne ukrywają prawdę. Seks z dorosłym nie szkodzi dziecku – opinia księdza Ojca Van B (źródło – Rzeczpospolita – 24 maja 2011r.) –
„Salezjanin przez lata przygotowywał dzieci do pierwszej komunii, choć był członkiem organizacji walczącej o legalizację pedofilii. Ojciec Van B., jak określiły go media, dwa razy trafiał do aresztu za obnażanie się przed dziećmi. Od 20 lat pracował w różnych parafiach na terenie Holandii. Jednak każdą dość szybko opuszczał, a zostawały po nim jedynie dziwne podejrzenia.”
Telewizja RTL Nieuws ujawniła, że ksiądz za bardzo lubił dzieci. Lubił je na tyle, że w 2008 roku został członkiem Fundacji Martijn walczącej o legalizację pedofilii. Herman Spronck, szef holenderskich salezjanów, tłumaczy, że nie mógł nic zrobić, bo usunąć księdza można jedynie wtedy, gdy ciążą na nim poważne zarzuty np. gwałtu, a tu nic takiego nie miało miejsca. Poza tym Spronck również uważa, że w relacjach seksualnych dorosłych z dziećmi nie ma nic złego… -Dzieci od dwunastego roku życia mogą uprawiać seks z dorosłymi. Nie musi to być szkodliwe – powiedział RTL Nieuws.”
Przepraszam, ale jak to czytałam szczeka mi opadła.
Humor z internetu – autor nieznany
„Umarł ksiądz pedofil i idzie do Nieba, tam stoi święty Piotr i mówi:
– A ty gdzie zboku! Tutaj takich jak ty się w ogóle nie wpuszcza! Na to pedofil:
– Ja nie do ciebie dziaduu, ja do Dzieciątka Jezus”
—–
Pisałam to w roku 2016 – niektórą myśl, słowa powtórzyłam przy pisaniu te same co powyżej z roku 2013 r.
„Życie dywanem jest”
Życie jest jak dywan… rozwijamy go Czym bliżej środka piękniejszy się staje Lecz często pod niego śmieci podgarniamy
Przychodzi chwila i „robaki”grzechu wypełzają Ci co dobroć przykazaną mają, prawości nauczać Z dziećmi się zabawiają…
One na klęczkach poniżają się Śmietanę z kolan księdzu zlizując Ksiądz twierdzi -one bardzo dobrze bawią się
Księży za świętych uważamy Oni parafian za dojne krowy mają Wiedzą że pieniądz i dziecko od parafianina dostaną
Życie jest jak dywan… rozwijamy go Czym bliżej środka piękniejszy się staje Lecz często pod niego śmieci podgarniamy…
Zadziwiające jest, jak przymyka się oczy na księży pedofilów. Ilu tak naprawdę poniosło karę? Jedynie na pokaz, i do innej parafii przenoszony jest. A jak nazwać takiego księdza, co niby dla zabawy pozwala lizać sobie kolano? Żenada. Dziwię się strasznie rodzicom tych dzieci co to robiły, którzy twierdzą że „nic się nie stało”. Z tej okazji zaśpiewajmy:
„nic się nie stało rodzice, nic się nie stało rodzice nic się nie stało nic się nie stało….”
…melodie na pewno znacie.
Jest teraz rok 2016 i jak sądzę, prawie już nikt nie pamięta tej sprawy. Jak zwykle ukręcono łeb sprawie. Dla przypomnienia tematu o lizanych kolanach jeśli ktoś zapomniał a często “zapominamy” bo to ksiądz – chodzi o aferę lublinowską, która była w gimnazjum prowadzoną przez księży salezjańskich, gdzie dzieci pod przykrywką „kocenia” musiały lizać księdzu kolana z piany, żeby móc się uczyć w tejże szkole. Publikacje o tym zdarzeniu były w październiku 2012 r. w wielu źródłach informacji… od gazet, TV po internet.
Zatrważająca ilość spraw związanych z pedofilami-księżmi jest tuszowana. Władze kościelne ukrywają prawdę. Ale nie ma się co temu dziwić, jeśli księża uważają że seks 12-latkowi nie szkodzi.
“Seks z dorosłym nie szkodzi dziecku – opinia księdza Ojcieca Van B (źródło – Rzeczpospolita – 24 maja 2011r.) – „Salezjanin przez lata przygotowywał dzieci do pierwszej komunii, choć był członkiem organizacji walczącej o legalizację pedofilii. Ojciec Van B., jak określiły go media, dwa razy trafiał do aresztu za obnażanie się przed dziećmi. Od 20 lat pracował w różnych parafiach na terenie Holandii. Jednak każdą dość szybko opuszczał, a zostawały po nim jedynie dziwne podejrzenia.” Telewizja RTL Nieuws ujawniła, że ksiądz za bardzo lubił dzieci. Lubił je na tyle, że w 2008 roku został członkiem Fundacji Martijn walczącej o legalizację pedofilii. Herman Spronck, szef holenderskich salezjanów, tłumaczy, że nie mógł nic zrobić, bo usunąć księdza można jedynie wtedy, gdy ciążą na nim poważne zarzuty np. gwałtu, a tu nic takiego nie miało miejsca. Poza tym Spronck również uważa, że w relacjach seksualnych dorosłych z dziećmi nie ma nic złego. – Dzieci od dwunastego roku życia mogą uprawiać seks z dorosłymi. Nie musi to być szkodliwe – powiedział RTL Nieuws.”
Jak to przeczytałam szczeka mi opadła. Krążą różne dowcipy na temat księdza-pedofila… m.in. mało sławetny o pedofilu i Jezusku.
„Umarł ksiądz-pedofil i idzie do Nieba, tam stoi święty Piotr i mówi
-A ty gdzie tu zboku! Tutaj takich jak ty się w ogóle nie wpuszcza!
Na to ksiądz-pedofil
-Ja nie do ciebie dziadu, ja do Dzieciątka Jezus”
A jeśli taki ksiądz z takimi słowami co w dowcipie skierowałby się do matki, ojca dziecka?
Czy po tym dowcipie, osoba wierząca i broniąca księży-pedofilów nadal będzie go bronić? Oczywiście że będzie, a na mnie będzie wkurwiona, że coś takiego śmiem pisać że to podłe. W jej mniemaniu, widocznie molestowanie dziecka przez księża nie jest podłe, a dowcip tak. Tak nawiasem, często można spotkać parafian broniących księdza pedofila. Jak to możliwe, że w śród chrześcijan za jakich Polacy się uznają, jest tylu obrońców pedofilii-księży. Zadziwiające, że nawet rodzice molestowanych dzieci staną za księdzem tłumacząc jego tym, że to tylko człowiek a dziecko na pewno sprowokowało. Co można pomyśleć o takich rodzicach?… – że też są pedofilami?
„Pedofil jest pedofilem”
Wiem, tym co tu napiszę wielu wrogów zyskam Lecz mi nie zależy na opinii tych co dziecko krzywdzą
Pedofil jest pedofilem, nie ważne jaką sławę zyskał Powinna kara być równa, nie ważne jakie stanowiska
Duży, maluśki – tą samą zbrodnie popełniają Śpią z niepełnoletnimi według prawa piętnastki nie mając
Ze sprawiedliwości się wyśmiewają, prawu znak Kozakiewicza dając To jest nie do przeskoczenia kiedy fałszywa moralność działa
Na nosie sprawiedliwości grają tylko dlatego że stanowisko Sławę, sutannę, pieniądze, znajomości w Watykanie mają
Obrońcy ich mawiają -to tylko człowiek, nie wina jego Że mu się spuścić z krzyża chce, nawet kiedy to ksiądz jest
A co ze sprawą afery lublinowskiej? Wycofane zostały praktyki kocenia, ze zlizywaniem piany z kolan księdza w tle – czy na pewno? A może po cichu będą teraz zlizywać? To tylko moja spekulacja, ale ksiądz to tylko człowiek – tak twierdzą obrońcy księdza-pedofila – a z przyjemności ciężko zrezygnować.
Jak zakończyła się sprawa? Było to do przewidzenia – sprawa została umorzona w 2013r – „Lubińska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zachowania księdza dyrektora Marcina Kozyry w trakcie wyjazdu wakacyjnego do przesieki. Śledczy uznali, że w trakcie zw. Otrzęsin przyszli uczniowie szkoły nie byli zmuszano do wykonywania tzw. innych czynności seksualnych”
„Życie jest jak dywan Rozwijamy go Czym bliżej środka Piękniejszy się staje Lecz często pod niego Śmieci podgarniamy”
Kiedy czytałam o tym, że sprawę umorzono pomyślałam, że jeśli lizanie kolana nie jest przestępstwem, to każdy z nas może kazać dziecku zlizywać śmietanę z kolana. Jesteś pracodawcą? Zanim przyjmiesz do pracy kogoś, czy też chcesz sobie nastrój poprawić, każ lizać kolano obsmarowane śmietaną. Nie wiesz jak bawić się z dzieckiem, nudzi ci się?… każ mu na czworakach chodzić i zlizywać śmietanę.
Życzę miłej zabawy, w końcu to nie przestępstwo. Oczywiście, w sarkastycznym to napisałam, ponieważ nikt nie powinien z dziećmi tak się zabawiać.
A co z dorosłymi? Kiedy obopólna jest zgoda, bez przymusu i obydwie strony tego pragną, mają z tego przyjemność to czemu nie? Zawsze jest to jakieś urozmaicenie nawet w seksie.
Często spotykam parafian broniących księdza pedofila, jak to jest możliwe w śród chrześcijan za jakich Polacy się uznają, jest tylu obrońców pedofilii księży. Dlaczego kościół popiera pedofilów? Dlaczego, dlaczego, dlaczego – dla mnie to nie zrozumiałe jak kosmos.
Nasze słońce
ma dobre zwyczaje
mówi “Dzień dobry”,
gdy rano wstaje.
A gdy słońce
sina chmura zakrywa
mówi “Przepraszam”
i w dal odpływa.
Gdy lekki deszcz
pokropi z nieba
“Dziękuję ” szumią
wszystkie kwiaty i drzewa.
A ja patrzę sobie
na ten nasz świat
i myślę sobie,
że co dnia
słońce przemierza drogi szmat,
bo cały dzień
po niebie chodzi
i mówi “Dobranoc”
kiedy już zachodzi.
Czy, kiedykolwiek coś takiego czuliście?… czy zagubiliście się w „czyiś oczach”, tak mocno, że po nocach jak usypialiście wam się śniły, a na jawie wszędzie były?”
“Jej czarne oczy-Ivan Komarenko”
————————————–
„Zgubiłam się w Twoich oczach”
Twoje oczy… zgubiłam się w Twoich oczach, cudowne uczucie doznaję. Oczy Twoje wpatrzone we mnie, ukazują pragnienie czułości doskonałej… iskrami lśnią. Widzę odbicie w nich moje, wskazują co w Twej duszy jest – piękna muzyka gra – o czym myślisz, co pragniesz, czujesz radość w nich.
Firanki rzęs do mnie trzepocą, iskierki kurwików do mojego serca łomocą…
Twoje oczy kochane, jest to odczucie niesłychane, zagubiłam się w nich. W oczach Twoich widzę miłość, poddaństwo, uległość, łzy i coś czego nie mogę pojąć – za piękne żeby w nie patrzeć, zbyt piękne by się nie zapatrzeć. Wpatrzona w nie jestem, nie wiem co się ze mną dzieje. Uśmiech wkrada się na moje lico, serce zaczyna bić szalenie, dłonie delikatnie drżą. Mam nieodpartą ochotę powiedzieć -bardzo kocham Cię, bardzo Cię potrzebuję. Bo cóż mogę począć? Zagubiłam się w Twych oczach, cudowne uczucie mam.
———————————
Przekornie dam dowcip o sadystach – czarny humor.
Idzie dwóch sadystów, koło nich przechodzi pięknooka. Sadysta mówi do kolegi sadysty:
-widziałeś te piękne oczy
-tak, widziałem
-och, chciałbym w nie patrzeć do końca swego żywota…
-spoko chłopie, marzenia się nieraz spełniają – i otworzył dłoń…
“Duchy… zjawy… i… upiory,
Diabły… strzygi… inne zmory,
Dzisiaj ze swych grobów… wstają
i do Twoich drzwi… pukają,
Jeśli nie chcesz… ich się bać,
Musisz im…cukierka dać…”
“My jesteśmy straszne zmory,
Bardzo groźne z nas upiory,
Jeśli nie chcesz się nas bać,
Musisz nam cukierka dać!”
“Każda zmora”
———————–
Duchy, strzygi i upiory
Dziś harcują, toczą spory.
Kogo to dziś upolują,
Komu figla zaserwują?
Duchów tych się trzeba bać,
Nie wiesz, co się może stać!
“Magda Przychodzka – Zmora”
—————————
“Czarów, strachów jest to dzień,
Wszystko straszy – nawet cień.
Wszędzie zmory zaglądają,
tych zbyt grzecznych też zjadają.
Pająk nicią Cię oplecie,
Wiedźma w piecu dzieci spali,
Strachu Ci napędzą sporo.
Popamiętasz, mała zmoro!”
“Derwana – Zmora”
———————————
Rozkudłana czarownica,
Wilk wyjący do księżyca,
Diabeł rodem aż z Tasmanii,
I Drakula z Transylwanii.
Wampir wielki jak kanapa,
Wielka Stopa, Czarna Łapa,
Wilkołaki z jednej paki
I skrzeczące rybo-ptaki.
I paskudne trzy ropuchy
I ryczące wściekłe duchy,
I straszydeł zastęp spory,
I potwory, i upiory,
I ziejące ogniem smoki
Oraz inne obiboki.
Jeśli nie chcesz się ich bać –
musisz im cukierka dać!
Czarownica na miotle do okna podleciała
Cukierek albo psikus! – głośno zawołała.
Następnie zapukali diabeł z czarnym kotem
On miał groźne rogi, a kot nie szedł płotem…
Był tu też szkieletor, kości miał bez liku
no i dwa pająki narobiły krzyku…
Przyleciał nietoperz, jakiś zwiewny duch
Cały był bialutki.Głośno jęczał: Uch…
Gdzieś się pojawiały też głowy dyniowe
Czemu? Bo dziś święto jest Halloweenowe!
Strachy na ulicach i nikt się lęka
nawet kiedy mumia jakoś groźnie stęka
Każdy strach dostanie garść pełną łakoci
a jak nie to bardzo chętnie dziś napsoci!!!
O zwierzątkach też trzeba pamiętać. One dawały nam radość, uśmiech na twarz “naklejały”. Smuciły się razem z nami też. Pamiętaj i w sercu mniej.
Do tych co nabijają się z kogoś, kto opłakuje swoje zwierzątko
“Możesz się śmiać ze mnie bendzwale”
Dziś ja mam ochotę rozerwać się na strzępy Mój szczurek poszedł w nicości zakręty
Możesz się śmiać ze mnie bendzwale Że opłakuję zwierzątko mojemu sercu doskonałe
Życzę ci aby ciebie tak opłakiwano Kiedy nawet ktoś psinę traci doskonałą
Ale ty nigdy tego nie doznasz Zdechniesz samotny nawet pies cię nie oleje
———————————————————–
Nie mogłam znaleźć kto autorem tego wierszyka jest, ale piękny jest:
“Odtwórzmy w pamięci te piękne dni
Gdy Oni z nami przez życie szli
Gdy ich futerko ciało nam grzało
A merdanie ogonkiem serce radowało
Niech takie wspomnienie zawsze jest z nami
By nigdy nie czuli że są tam sami !”
<autor nieznany>
———————— ———————————–
Też wiele zwierzątek w sercu mam, każde ma u mnie miejsce.
„Szczęśliwi Ci, co zwierzątka mają”
Nieraz siadasz o zmroku… mokre oczka masz W sercu drży niepokój Wydaje Ci się smutny, zły ten świat
Nie martw się …piesek, kotek, szczurek Ogonkiem otrze Ci łzy
Dusza Twoja będzie mocna W sercu zawita wiosna Przez życie dalej pójdziesz radosna
“Bajeczka o Wiośnie i Lecie” -Z cyklu „Bajeczki do poduszeczki”
Bajeczka pt. “Bajka o tym, dlaczego kotki łapią myszki” została napisana dla przesympatycznej pani poznanej na portalu społecznościowym. Ot, po prostu poznałam na portalu przesympatyczną panią, która kocha kotki. Serduszko ją bolało kiedy Jej kotek odszedł do innego wymiaru egzystencji. Kiedyś mój kanarek też odszedł i napisałam dla niego to:
„Ku pamięci kanarka mego”
Odszedłeś tak cichutko już nie usłyszę cię raniutko, trzepot skrzydełek mnie już nie obudzi.
Twe trele nie zagoszczą już w mym uchu, wody, jedzonka ci nie podam, smutna ma dalsza droga.
Pamiętajmy, że póki o kimś pamiętamy on jest z nami. Mamy listopad listopad. W Polsce jest to dzień pamięci o bliskich, o tych co odeszli. O każdym różnie wspominamy – o złych ludziach nie wspominamy – kto przewiną się przez nasze życie, kto przeciął nasza drogę którą idziemy. Niektórzy głęboko w sercu nam zagościli i o niech pamiętamy, o innych nie chcemy wspominać. Nawet się cieszymy że odeszli i więcej na drodze nam nie staną. Jaki ktoś do nas miał stosunek, jak nas traktował tak go szanujemy, lub nie.
„Czas – Życie – Śmierć”
Czas rozrywa życie na drobne banały Chwile dobre, chwile złe
Coś jest dobre, coś jest złe Każdy z osobna wie co jest dobrem, co złem
Ktoś idzie w kierunku dobra ktoś w kierunku zła W końcu każdy swój rozum ma
Wybór od nas zależy jaką drogą pobierzemy Z takim tobołkiem doświadczeń żyć będziemy
Często nie od nas zależy jak umrzemy I nie zawsze tak jak pragniemy
Jak życie przejdziesz taki pogrzeb będzie Kto stanie nad naszym grobem i zapłacze lub ucieszy
Wracając do bajeczki. Kiedy znajoma w/w poprosiła bym napisała jakąś bajeczkę o kotku i myszce, nie miałam koncepcji… Wena mi zwiała. Najczęściej to robi na wiosnę, ale wolała wtedy widocznie w kąciku u kogoś innego za zapieckiem przysiąść. Wówczas, kiedy przeglądałam zapiski… bajkach “Bajeczka o Wiośnie i Lecie” “wpadła” przed oczy. Na szybko zrobiłam korektę, więc bajeczki są takie same a inne. Miłego czytania życzę.
„Bajka o Wiośnie i Lecie”
Dawno, dawno temu kiedy bramy Brandenburskie zamykano na zatrzaski, a zamykał je niski jegomość wysokiego wzrostu, na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła…
-Jak wieść straszna niesie, a może nie straszna? Za górami za lasami daleko, a może bliżej? mieszkał okrutny czarownik, co był bardzo złośliwy i różne psikusy sprawiał ludziom i zwierzętom. Miał on przepiękną córkę, Wiosna było jej na imię.
Mieszkał on w strasznym zamczysku, a może w małym zamku? U podnóża zamczyska leżała wioska, dalej rozpościerało się błękitne jak niebo jezioro. Było tam biednie, ale ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi.
Mieszkał w biednej chatynce na skraju wioski młodzieniec niespotykanej urody, który często przechadzał się nad brzegiem przejrzystej toni. Na imię było mu Lato.
Pewnego dnia ów młodzieniec nie mając nic do zrobienia, szedł z wolna zamyślony. Czuł że coś mu brakuje do szczęścia, lecz nie potrafił tego określić. Było to coś tak zwiewnego, ulotnego… że nie potrafił tego uchwycić. Nagle w uszach zadźwięczało mu coś, jak delikatny dzwoneczek. Przystaną, rozejrzał się… Cud, cud natury pryskał we wodzie o przepięknej urodzie śmiejąc się perliście.
Stanął oniemiały, patrzył oczarowany. Pokochał w jednej chwili niewiastę, co pluskała się w wodzie moi mili. Niewiasta go nie spostrzegła i z wody naguteńka wybiegła wpadając prosto w jego ramiona. Zadrżała cała i się w Nim zakochała.
Ojciec jej straszny tyran-czarodziej zakazał miłości do Lata niebodze.
Spotykać się nie mogli, ale miłość była tak wielka, że była straszna ich udręka… Czarownik nie mogąc znieść tej miłości, zamienił córkę w coś nieznane, nie opisane. Kiedy ktoś ją obaczył, dla każdego była czymś innym.
Ale jak to w każdej bajce bywa, nadzieja przybywa. Chrzestna matka nieszczęśnika usnuła plan, by ulżyć cierpieniu chrześniakowi kochanemu i rzuciła czar na niego, a i odmieniła kochaną jego z czegoś niewiadomego… w porę roku. Zrobiła to, by ulżyć ich cierpieniu i raz do roku o jednej porze szczęśliwie spędzali chwile.
Tak więc od tamtej pory… od marca do czerwca Wiosna nadchodzi piękna i radosna. Wie że spotka swego kochanka, który jest jak chałka rumiana, bo z nim przychodzi słoneczko złocone złotem i coraz jaśniej świeci. Raduje się rumianek co woń piękną roznosi, zakwitają kwiatki kolorowe radośnie do słońca główki machające. Sasanka, przylaszczka, mlecz nieśmiało swe żółte kwiatki rozchyla. W ulu zaczyna się wrzawa… to rój pszczół budzi się, swe czułki rozchyla. Bąk kosmaty, gruby niedługo przywita nas basowym buczeniem. Zaczną złocić się dojrzałe kłosy i maki w falującym zbożu. A Wiosna… ta piękna zmysłów podnieta zaprowadzi nas do nieba rozkoszy. Każdy o tej porze miłości swej szuka i każdy ją znajdzie… Wiosna już nie szuka.
Tak więc raz do roku radość wszyscy mają, że Wiosna i Lato się spotykają.
“Edyta Geppert – Och życie, kocham cię nad życie”
——————————————–
A to bajeczka druga, kotek do Ciebie oczkiem mruga.
“Bajka o tym, dlaczego kotki łapią myszki”
Dawno, dawno temu kiedy bramy Brandenburskie zamykano na zatrzaski, a zamykał je niski jegomość wysokiego wzrostu, na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła…
-Jak wieść straszna niesie, a może nie straszna? Za górami za lasami daleko, a może bliżej? mieszkał okrutny czarownik, co był bardzo złośliwy i różne psikusy sprawiał ludziom i zwierzętom. Miał on przepiękną córkę, Mysia było jej na imię.
Mieszkał on w strasznym zamczysku, a może w małym zamku? U podnóża zamczyska leżała wioska, dalej rozpościerało się błękitne jak niebo jezioro. Było tam biednie, ale ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi.
Mieszkał w biednej chatynce na skraju wioski młodzieniec niespotykanej urody, który często przechadzał się nad brzegiem przejrzystej toni. Na imię było mu Mruczek. Pewnego dnia ów młodzieniec nie mając nic do zrobienia, szedł z wolna zamyślony. Czuł że coś mu brakuje do szczęścia, lecz nie potrafił tego określić. Było to coś tak zwiewnego, ulotnego… że nie potrafił tego uchwycić. Nagle w uszach zadźwięczało mu coś, jak delikatny dzwoneczek. Przystaną, rozejrzał się… Cud, cud natury pryskał we wodzie o przepięknej urodzie śmiejąc się perliście.
Stanął oniemiały, patrzył oczarowany. Pokochał w jednej chwili niewiastę, co pluskała się w wodzie moi mili. Niewiasta go nie spostrzegła i z wody naguteńka wybiegła wpadając prosto w jego ramiona. Zadrżała cała i się w Nim zakochała.
Ojciec jej straszny tyran-czarodziej zakazał miłości do Mruczka niebodze.
Spotykać się nie mogli, ale miłość była tak wielka, że była straszna ich udręka… Czarownik nie mogąc znieść tej miłości, zamienił córkę w myszkę. Ale jak to w każdej bajce bywa nadzieja przybywa. Chrzestna matka nieszczęśnika usnuła plan, by ulżyć cierpieniu chrześniakowi kochanemu i rzuciła czar na niego, lecz błąd popełniła i w kotka go zamieniła. Od tamtej pory kotek goni myszkę, by miłość jej wyznać lecz ona nieboga boi się wielkiego kota…
Smutna ta bajeczka się kończy. A może kiedyś kot złapie myszkę mała, i stworzą parę doskonałą? Bo jak to w bajkach bywa… cuda się zdarzają i nam radość dają.
Koniec bajeczki do poduszeczki, bo życie to nie bajka tylko dymajka-przeplatanka… są narodziny i śmierć, niestety bo taki porządek rzeczy jest.
„Pamięć o przyjacielu”
Kiedy przyjaciel odchodzi Nieważne czy to ptak czy ssak Serce boli Łza się toczy Zaduma nadchodzi
Na nas przyjdzie czas Więc żyjmy tak By też po nas płakano W sercach chowano Nigdy nie zapomniano
Zaczynam nie lubić następnych świąt. Dziś 1 listopada 2008 r. Śmierć, to ona decyduje kto na świat przychodzi, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Pamiętać o tych co umarli powinno się pamiętać cały rok, a nie tylko na Zaduszki. No, chyba ze był złym człowiekiem, to won z mojej duszy. Tak, i znowu powrót do śmierci.
1 listopad – ktoś się bawi ktoś się smuci
Przejścia mamy rożne, każdy z nas coś swego smutnego ma i swój bagaż życiowy niesie. Przechodzi lub przejdzie niejedno zmartwienie, smutek, utrapienie, ale najbardziej boli śmierć osoby nam bliskiej. Jeśli wiemy, że ktoś umrze i jesteśmy na to przygotowani, mniej boli (moje prywatne zdanie). Czemu tak myślę? Otóż, wiedząc i czekając na śmierć możemy się pożegnać z osobą odchodzącą, lub my odchodząc mamy spokój że wszystko załatwiliśmy, lecz nagłe umieranie bez przygotowania? Tak nie powinno być, a jednak śmierć lubi z nas kpić, lecz to my po części jej pomagamy. Już w naturze tak było, jest i będzie… że życie daje radość a śmierć smutek. Tak już w życiu jest że nieszczęście ze szczęściem w parze jest. Śmierć – czy warto o niej wspominać, myśleć? Myślę że warto pisać i mówić o niej. Nie straszyć nią (nie chodzi mi o Halloween). Ci, co bliżej jej są, i akceptują nie smucą się że ktoś odszedł, wie że śmierć to odpoczynek. My, Polacy tragedię robimy ze śmierci. Na pogrzebie, cmentarzu przedstawienie kto większy wieniec da, czyj pomnik ładniejszy. Jeśli chodzi o mnie, to cierpię, ale nie dlatego że mama umarła, ponieważ prędzej czy później to by się stało – gotowa na to byłam… Tak, cierpię ale dlatego, że odeszła bo skurwiel życia jej pozbawił… Gotowa byłam na to że odejdzie, lecz nie gotowa na nagłą śmierć.
„Ach śmierci Ty moja”
Ach śmierci Ty moja Na cierpienie żywych stworzona
Czy ty powinnaś być? Na pewno tak
Szacunek do Ciebie mam A może to tylko strach
Czy to mój strach, lęk przed Tobą? Może tak… bo mi życia żal
Staram się o odejściu mamy myśleć, jakby pojechała w dłuższą podroż, że stanie zaraz w drzwiach. Staram się?… ech po co się okłamywać. Ale, też zastanawiam się czemu w Polsce to święto jest tak ponure i smutne, mało optymistyczne, szare i jak już wspomniałam na grobach prześciganie się kto da większy świecznik, okazalszy kwiat. Mam momentami wrażenie, że niektórzy tylko raz na rok przy tym święcie przypominają sobie, że muszą iść na cmentarz a przecież trzeba pamiętać o tych co odeszli na zawsze (chyba, że to był człek skurwiel i chwała bogu że odszedł)…
Czemu w Polsce smutno obchodzimy dzień zmarłych?… – wiem, głupie pytanie. Święto – jest to wspomnieniem o tych co odeszli, tęsknota za nimi.
Ale na przykład w Meksyku święto to jest obchodzone radośnie. Jest radość że spotkamy ponownie z krewnymi, znajomymi którzy odeszli. Święto dla nich jest okazją do ponownego spotkania ze zmarłymi przyjaciółmi, znajomymi, krewnymi…
Mieszkańcy Ameryki Centralnej lubią świętować rodzinnie, kolorowo, tańcząc i śpiewając przez wiele dni. El Día de los Muertos czyli Dzień Zmarłych to jedna z najlepszych okazji do hucznych zabaw i festynów. W Gwatemali odbywa się wyścig konny ku czci zmarłych dzieci, a tym którzy odeszli puszcza się latawce. W Ameryce Halloween. My Polacy w okresie Święta Zmarłych uczestniczymy przy grobach naszych bliskich aby wzbudzić pamięć o nich ale ze smutkiem. Ot, co kraj to obyczaj.
Strach przed śmiercią czemu jest? Sami tworzymy ten lęk. Ja nie boję się jej, ale boję się tego, że nie zdążę czegoś załatwić zanim po mnie przyjdzie. Zastanawiam się, czemu jest lęk przed zmarłymi. Może dlatego, że żywego można zabić a martwego nie. A jeśli jesteśmy bezradni w stosunku do czegoś, i tego nie rozumiemy, boimy się niszczymy,zabijamy. W naszej kulturze, od małego jesteśmy straszeni wiecznym potępieniem, nie jesteśmy przywykli do widoku nieboszczyka.
A jak miło by nam się odchodziło z tego świata wiedząc, że co roku ze śpiewem i wypitką przyjdą do nas krewni, znajomi.
Wszystko umrze. Wszystko co się urodziło musi umrzeć lub ulec zniszczeniu, tak musi być. Każdy kij ma dwa końce, wszystko ma swą przeciwność. Nic nie może być wieczne. To co się rodzi umiera, co powstało ulegnie zniszczeniu. A może za ostro napisane – zniszczeniu… lepiej zabrzmi – odradza się w innej postaci. Nawet kosmos przechodzi swoje zmiany, coś się rodzi coś gaśnie, ale jednak dalej jest.
Czy jest coś takiego jak nicość? Dla nas żywych coś się kończy, wstępujemy w nicość, nic nie ma, dla nas nie istniejemy ale istniejemy w sercach bliskich, w pamięci pokoleń w zależności kim byliśmy. Czy reinkarnacja istnieje? Któż to wie… może zgniatając akurat karaluszka, powinniśmy się zastanowić czy nie zabijamy cioci? Ja wolę wierzyć w reinkarnację niż w to, że jako rozkładające szczątki wstanę z grobu na „Koniec świata”, i będę paradować jako kościotrup, czy rozkładające, śmierdzące ciało aby stanąć po prawicy lub po lewicy. Rany, toć to wstyd tak paradować z oczodołami pustymi. Uwierzę prędzej w to, że po śmierci przejdę w inne istnienie. Ot, zrzucam ubranko które zostaje zakopane lub spalone i ubieram następne. A jakie będzie? Ponoć takie, na jakie zasłużymy za życia.
Z czym byśmy mogli porównać śmierć? Może z wdechem, i wydechem powietrza. Mamy w płucach co potrzebne nam do życia, po chwili tego brak. A może jest jak jawa czy sen. Sen uważam za brata śmierci. Jest potrzebny do życia i egzystencji. Jawa? Jawa po to jest, abyśmy mogli korzystać z tego, co natura nam ofiaruje. Stwórca skonstruował nam tak byt, że wszystko ma swoją parę. Jeśli nie wszystko, to 99%. Jednak my nie potrafimy z tego korzystać, co natura nam zaofiarowała. My jako istota myśląca, niszczymy wszystko po drodze co napotkamy.
“…i tak to życie nasze trwa”
jedni się rodzą drudzy umierają ciągle miedzy początkiem a końcem trwamy
ciesząc się każdym szczęśliwym dniem wspinamy się po to co chcemy
lub innym krzywdę, nóż cierpienia w serce zadając wrednie, radośnie jak hiena się uśmiechając
z radością patrzymy na przyszłe dni lub łzami z niepowodzenia się zalewamy
w choroby, apatie, depresje popadamy i tak to życie nasze trwa
czemu jeszcze gatunek ludzki trwa? to cud natury, natura cierpliwa jest… ludziom szanse da
czy aby na pewno natura szanse nam da? matka nasza ziemia litościwa jest
lecz wszystko ma swe granice jeśli z byt brutalnie zmienimy jej oblicze
jeśli będziemy nie fer z nią grać ona w kość nam da cierpliwość skończy się – ludzkości w zadek kopa da
Dlaczego nie mówimy o śmierci jak o czymś przyjemnym?… przecież to tylko dłuższy sen, a przecież lubimy spać. Dla mnie sen, to moje drugie imię. Uwielbiam leniuchować, nie lubię jak ktoś mnie budzi. Sen to moja kwintesencja mojego istnienia.
Często zadaję sobie pytanie „dlaczego ze śmierci robimy Tabu? To samo jak seks i przyjemności życia dla niektórych jest Tabu, czemu? Wiele wychowanie i w jakiej kulturze jesteśmy wychowani na to wpływa.
„Oda do śmierci”
O Śmierci! Sposoby wymyślasz jak zabrać do siebie Lecz pragnienie życia mocniejsze Nie chętnie lgniemy do ciebie
O Śmierci! Nie możesz dosięgnąć przez naturę Nasyłasz wytwór ludzkich wynalazków Prędzej czy później swoje dostajesz
O Śmierci! Twa siostra życie często opłakuje dzieci Inaczej nie będzie… miłość, dobro, życie Wszystko ma swe odbicie
O Śmierci! Kochasz wszystkich, zabierasz do siebie Wszechmocna jesteś składam Ci hołd Przyjdzie czas że i ja trafię do Ciebie
Śmierć, to ona decyduje kto na świat przychodzi i w nim na dłużej ostanie, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Tak, właśnie taka jest śmierć, lecz to nie jest jej wina, taką role od natury dostała. Śmierć siostrą życia, na pewno nie bliźniaczką, czyżby? A może to istota w jednej osobie. Ona decyduje kto na świat przychodzi, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Ale to nie ważne czy w jednej czy w dwóch to zjawisko istnieje, nie nam dociekać. Już w naturze tak było, jest i będzie, że życie radość, śmierć, smutek daje. Tak już w życiu jest, że nieszczęście ze szczęściem w parze jest.
„Listopad”
W sercu płacz tęsknoty zaszeleścił Oni odeszli, my jesteśmy – pamiętajmy o nich
Listopad, miesiąc zadumy, tęsknoty, rozpaczy Pochylmy czoła nad tymi co odeszli A jednak są między nami
Brat, siostra, szwagier, szwagierka Teść, teściowa, dalsza i bliższa rodzina
Wiele lat, dni, godzin, minut, sekund Spędzili z nami, radości nam dali Za to ich kochamy
W sercu płacz tęsknoty zaszeleścił Oni odeszli, my jesteśmy – pamiętajmy o nich
Może zanudzam troszkę o śmierci, ale dlaczego ze śmierci robimy Tabu? Tabu też robimy ze seksu, z przyjemności życia. Życie bez seksu to jak rurka bez kremu, jak chleb bez masła czy alkohol bez procentów. Przyjemności życia dla niektórych jest Tabu, czemu? Ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy i jaki stosunek mamy do różnych rzeczy ma wychowanie i w jakiej kulturze jesteśmy wychowani. O śmierci też nie lubimy rozmawiać, a czyż nie lepiej być gotowym na nią?
Czemu ze śmierci robimy Tabu? Może lepiej jak są rozmowy o niej, to i łatwiej nam odchodzić będzie. Chyba że ktoś nie zdążył załatwić swoich spraw, żal mu zostawić bliskich, kochanych osób, lub tego co się dorobił…
„Po co jest śmierć”
Coś umiera, coś się rodzi Bez śmierci życia by nie było
Śmierć kocha wszystkich Zabiera do siebie
Jedni przy tym cierpią Drudzy z uśmiechem umierają
Inni mają po niej miłe wspomnienie Kiedy uda im się „zmartwychwstanie”
Jakkolwiek byśmy od niej uciekali Śmierć wszechmocna wszędzie nas dopadnie
Istota kochająca wszystkich Wszyscy należą do niej
O śmierci wszechmocna składam ci hołd Przyjdzie czas że i ja trafię do Ciebie
Pomimo że życie nam straty w bliskich, w znajomych stratę daje, to jednak warto żyć. Dla wszystkich ludzi dobrej woli, tę piosenkę dedykuję.