Rozstania, rozstania… są nieraz przez bzdurę, przez naszą wybujałą ambicję. Rozstajemy się, a później żałujemy…
„Rozstanie”
Spojrzałam z lekkim uśmiechem lecz w oczach miałam łzy Następna kłótnia rozdarła serce me
Nie wiem o co nam poszło, o jaką błahą rzecz Ty powiedziałaś -żegnaj, ja powiedziałam -cześć
Odeszłam z lekkim uśmiechem lecz w oczach miałam łzy Bo wiem, że w mym sercu na zawsze będziesz ty
Ale nie koniecznie tak musi być, że rozstanie nam serce rozerwie. Pomimo że po ochłonięciu zaczynamy żałować, to może jednak warto było się rozstać, aby ciągle kłótnie nie zamieniły naszego związku w toksyczny.
Toksyczny związek potrafi doprowadzić do tragedii. Jesteś z kimś, kto doprowadza cię do szału, nie chcesz seksu już z nią / z nim uprawiać. Drażni cię każde słowo wypowiedziane, zapach tej osoby który kiedyś doprowadzał cię do szału podniecenia. Każde przekręcenie się na drugi bok osoby którą do niedawna kochałaś / kochałeś wkurza cię – kiedyś nie mogłaś/łeś oderwać oczu od osoby ukochanej, kiedy smacznie spała.
Dlaczego tkwimy w tej absurdalnej sytuacji? Każdy zna odpowiedź. Szczególnie ci, co się w niej znaleźli…
“Toksyczny związek”
Pragniesz się rozstać – walizki pakujesz Ona cię błaga – zostajesz Bardzo cię kocha – ty już jej nie
Zaczynasz poniżać – po twarzy bić Dostanie z pięści – to dla niej nic Woli dostawać razy od ciebie byleś byś był
Toksyczny związek powstaje… Już nie odejdziesz – tak ci wygodnie Ona po mordzie od ciebie dostanie
Razy od ciebie dostaje – śniadanie zrobi Skarpetki wypierze, posprząta byś czysto miał Nie ważne że kochankę masz
Tak można sobie wygodnie żyć… Ona z miłości wszystko dla ciebie Gotowa wszystko uczynić byleś z nią był
Powyższa składanka jest między facetem a kobietą. Najczęściej to kobiety, tak do facetów się zachowują jeśli nie chcą go stracić. Ale też odnosi się to, do związków każdej orientacji bez względu na układ czy to w konkubinacie, partnerskim czy w małżeńskim, hetero czy homoseksualnym. Niestety, często też jesteśmy w związkach toksycznych dlatego, ponieważ nie wierzymy w siebie. Mamy wmawiane czy to przez rodzinę czy partnera… że nikt inny nas nie zechce. W mawiają nam, że jeśli jesteśmy teraz z kimś, to po prostu mamy szczęście. Jesteśmy jak ślepa kura której się trafiło ziarno. I powinniśmy się z tego cieszyć, że w ogóle ktoś zwrócił na nas uwagę. Kiedy mamy wmawiane o przysłowiowej kurze nie chcemy odejść, boimy się samotności. On/ona nas zbije ale zaraz przytuli… a w ten sposób nas uzależnia od siebie. W takich przypadkach zalecam Wam odejść od takiego związku, nawet jak tę osobę kochamy aby się nie upadlać…
“Anioł Upodlenia”
Przyszedł do ciebie Anioł Upodlenia
Czyhał w ukryciu Anioł Upodlenia
Czekał aż serce mocno pokocha Anioł Upodlenia
Zatarł ręce Anioł Upodlenia
Zarechotał radośnie Anioł Upodlenia
Kazał ci się czołgać Anioł Upodlenia
Uderzał cię w policzek Anioł Upodlenia
Nastawiłaś drugi policzek Aniołowi Upodlenia
Spojrzał na ciebie Anioł Upodlenia
Rzucił cię na klęczki Anioł Upodlenia
Skopał ci dumę Anioł Upodlenia
Stoi nad tobą Anioł Upodlenia
Podaje ci żyletkę Anioł Upodlenia
Szyderczo się śmieje Anioł Upodlenia
Strużka purpury ścieka Na skrzydła Anioła Upodlenia
Warto związać się z osobą która Was kocha i szanuje…
A jeśli jednak wybierzesz to, że wolisz w takim związku być który cię upadla, to nie narzekaj i nie zawracaj dupy innym swoim problemem.
„związek toksyczny”
ze sobą nie mogą być, bez siebie nie mogą żyć kochają się a zarazem nienawidzą
związali się z miłości – bez siebie żyć nie mogli jeden drugiemu okazywał wiele troski
miną rok, dwa, coś się zepsuło – przestali o siebie dbać złym spojrzeniem łypie oko
znęcanie psychiczne wychodzi na żer – zaczyna się źle znęcanie psychiczne już nie wystarcza
zaczyna się przemoc fizyczne… pięść twarz okłada łzy, błaganie nic nie pomaga
z czasem przyzwyczajają się do tego stanu cios za ciosem, leje się krew… ale udają że się kochają
na zewnątrz, światu pokazują kochającą się parę w domu tragedię rozgrywają
sadystyczne zacięcie góruje nad ofiarą – siniaki się pojawiają nikt się nie wtrąci – przecież są parą
kochają się, a zarazem nienawidzą ze sobą nie mogą być, bez siebie nie mogą żyć
Niektóre osoby kurczowo trzymają się partnera, ponieważ nie mają dokąd odejść, nie mają odwagi bojąc się konsekwencji. Są uzależnione od niego. Często dzieje się tak w małżeństwach. Od luźnego związku łatwiej odejść. Małżeństwo to kajdany.
Spojrzałam w mroczną otchłań mego istnienia Złożyłam sobie życzenia – już nie może gorzej być Czy warto o lepszym jutrze śnić?
Dlatego życzę sobie dużo kasy, wory złota, na podwyżki być gotowa Życzę też opanowania, bym po mordzie wrogom nie dawała A przyjaciół zawsze dobrym słowem wspierała
Życzę sobie mieć nie jałmużnę a rencinę, mięsa w garnku a nie kości – Tego sobie życzę, marzę o tym w skrycie Egoistka ze mnie jest – chcesz życzonka to so weź…
Spojrzałam w mroczną otchłań mego istnienia Złożyłam sobie życzenia – już nie może gorzej być Kochani uwierzcie mi… warto o lepszym jutrze śnić
I wam życzę moi mili, abyście mieli życzenia, marzenia do spełnienia
O trójkątach wielu marzy, w zależności co kto lubi, niestety, nie nadaję się do takiego układu… Mam wówczas dylemat kogo wpierw zaspokoić aby druga strona nie była, nie poczuła się zaniedbana…
Lato, żar z nieba. Postanowiłyśmy pojechać na dwa miesiące do Zandvoortu odwiedzić przyjaciółkę i trochę odpocząć nad Morzem Północnym. Wybrałyśmy się w trojkę… ja – osoba mająca już doświadczenie w kontaktach z kobietami, Emilka – przyjaciółka która miała parę razy ze mną kontakt, ale nie jest ani Bi, ani les… po prostu nie musi mieć kontaktu z kobietą, a lubi moje masażyki – a przy masażach różnie bywa… i oczywiście Agnieszka – druga z przyjaciółek, jeszcze nie miała kontaktu z kobietą.
Do granicy dojechałyśmy w godzinach popołudniowych, upał nie dawał się już tak we znaki. Ok 22:00 postanowiłyśmy zatrzymać się w hotelu, coś zaszamać, odpocząć i ruszyć w drogę następnego dnia póki znów nie będzie za gorąco. Niestety, nie było trzyosobowych pokoi, dlatego wzięłyśmy dwuosobowy i jedno osobowy. Agnieszka ulokowała się w jedno, ja z Emilką w dwuosobowym pokoju. Po kolacji w trójkę poszłyśmy do pokoju dwuosobowego. Zamówiłyśmy wino do pokoju, a że Emilka lubi świeczki… nie, nie to co myślicie… i nie omieszkała mieć je ze sobą, zrobiło się miło i pachnąco. Ale co miłe, przyjemne szybko się kończy, trzeba iść spać by z rana ruszyć w drogę. Winko lekko w nogi mi poszło – dlatego za bardzo nie lubię wina, wolę szampan, piwo… to co w głowę wchodzi.
Agnieszka poszła do siebie, ja postanowiłam jeszcze trochę posiedzieć, tak miło świeczki się palą, Emilka poszła do łazienki. Oczy zaczynają się kleić, nagle uderzył mnie w nozdrza przyjemny, świeży zapach… Emilka wyszła z łazienki mokra, pachnąca aż chciałoby się schrupać – gdyby nie winko…
Poszłam do łazienki, przyjemny prysznic – nie ma to jak na upały bieżąca woda na ciałko. Już się wycierałam, kiedy usłyszałam głosy dochodzące z pokoju… No tak… świergolą jak przekupki na targu – domyśliłam się że Agnieszka wróciła. Powróciła z dużą butelką szampana.
O rany! Tragedia, spać mi się chciało jak cholera, odświeżone ciało i świeczki przyjemny nastrój nadawały, lawendowy zapach otumaniał zmysły. Usiadłam w fotelu, popatrzyłam z utęsknieniem na łoże i wtuliłam fotel.
Nadal szczebiotały. Otwierając szampana o mały włos dostałabym korkiem, bardzo je to rozbawiło – no pewnie, ale śmieszne… jeszcze brakowałoby bym miała oko podbite. Agnieszka rozlała do kieliszków szampan. Nawet pyszota był, lekko schłodzony, postawił mnie na nogi, pragnienie snu prysło. Przyjaciółeczki śmiały się i coś sobie szeptały co rusz zerkając w moją stronę -Monika chodź do nas.
Znając te spojrzenia, te oczka błyszczące kurwikami, domyśliłam się co knują. -No chodź, zrobisz masaż.
Emilka podeszła do mnie nalała szampana. Jeden kieliszek, drugi… atmosfera zaczęła gęstnieć od erotyzmu, rozmowa zeszła na temat seksu między kobietami. Od słowa do słowa, od słowa do czynu… zrodził się dylemat o którym na początku wspomniałam… która najpierw.
Umieściłam się między nimi, przyjaciółeczki położyły się na brzuszkach śmiejąc się zalotnie. Uklękłam. Delikatnie, żeby było sprawiedliwie zaczęłam masować jedną i drugą jednocześnie. Emilka wybawiła mnie z opresji… zaproponowała że ja ją wymasuję, Agnieszka popatrzy, poczeka a ona wymasuje Agnieszkę. Jak powiedziała tak się też stało, miodzio.
Rozprężona Emilka zaczęła masować Agnieszkę, przyglądałam się popijając szampan jak sobie poradzi. Agnieszka bardzo dobrze przyjmowała Emilki dotyk. Przeszła mi myśl, że nie nadaję się na bycie w łóżku z dwoma kobietami. Zbyt duży jest to dla mnie dyskomfort… nie być pewną którą najpierw zaspokoić. Na całe szczęście Emilka znakomicie sobie radzi. Doszła do muszelki i tu skapitulowała, nie wiedziała co dalej. Agnieszka była bardzo podniecona, jej ciało wiło się, drżało… Emilka nie mogła jej utrzymać. -Monika pomóż!!!… – Monika pomogła…
Agnieszka mogła puścić swobodnie lawę z krateru rozkoszy. Leżałam na jej łonie, czując mokre pulsujące cudo, Emilka przysunęła się do nas. Usnęłyśmy.
Było to w latach dziewięćdziesiątych XX w, kiedy to piszę jest rok 2007 XXI w. Kiedy się spotykamy na kawie, piwku… miło, z sympatią wspominamy tą sytuację. Warto nieraz coś przeżyć, by żyć wspomnieniem. Człowiek bez wspomnień, to jak pusty worek na ziemniaki.
Do tych co nabijają się z kogoś, kto opłakuje swoje zwierzątko
“Możesz się śmiać ze mnie bendzwale”
Dziś ja mam ochotę rozerwać się na strzępy Mój szczurek poszedł w nicości zakręty
Możesz się śmiać ze mnie bendzwale Że opłakuję zwierzątko mojemu sercu doskonałe
Życzę ci aby ciebie tak opłakiwano Kiedy nawet ktoś psinę traci doskonałą
Ale ty nigdy tego nie doznasz Zdechniesz samotny nawet pies cię nie oleje
Trochę to może i ostre słowa, ale dziś jakaś pesymistyczna idzie w tym kierunku moja myśl złowroga. Jeszcze jednego szczurka mam, i na niego niedługo pora jest…
Ale cóż zrobić czas dalej płynie, a my musimy mu się podporządkować jemu, bo ani na niego ani na śmierć nie ma rady. Są to dwa zjawiska, których człowiek nie będzie nigdy panem, nawet jeśli mu tak się wydaje.
Są takie momenty w życiu człowieka, że do wszystkiego i do wszystkich się uśmiecha i zdaje się, że jest wszystko z nim i wokół niego wszystko w porządku. Jemu też tak się zdaje, lecz wystarczy iskierki krzywy uśmieszek czyjś i wszystko idzie w dym.
Ale jest prawda ta, że lepiej się śmiać. Nie jest to zawsze łatwe, lecz lepiej to niż krzywić się na każdego i do wszystkiego. Chociaż mam wrażenie, że niektórzy cały czas na wszystkich i na wszystko się krzywią. Cokolwiek by się nie napisało, powiedziało on tylko krytykanctwem, poprawianiem się zajmuje, jednakże nic kreatywnego nie wnosi do dyskusji a tylko czeka jak przyczajona hiena by wyskoczyć zza węgła i dojebać. Pokazuje się i znika…
Oj i znowu przynudzam… No, ale to samo życie. Raz lepiej raz gorzej, tylko optymizm nam pomoże.
Dlatego dla poprawienia humorku piosenkę tę puszczę, aby rozweselić mikę Wam.
„Samotność – gdy w ciągu tygodnia telefon zadzwonił 5 razy, i zawsze to był budzik”
Samotność jest piękna, to cudowna wolność. Gdy ktoś nas kocha to i ogranicza, zatracamy siebie samych, zmieniamy się bo nikt nie zaakceptuje nas tak do końca takimi jakimi jesteśmy. Druga osoba chce nam „pomóc” zmienić się na lepsze, zwalczyć nasze „złe” przyzwyczajenia tylko, że właśnie MY z wadami i zaletami jesteśmy sobą. A w ogóle to czy w naszych czasach istnieje miłość prawdziwa obustronna? Moja odpowiedz -nie!
Są rożne samotności. Można żyć samotnie nie będąc samym, a można żyć z kimś będąc samotnym. Będąc singlem z wyboru, jesteśmy sami lecz nie samotni jeśli jest koło nas ktoś, kto kocha. Nie jesteśmy samotni, nawet nie będąc z tą osobą a ona w potrzebie nam pomoże, tak jak my jej pomożemy.
Pamiętają państwo “Jan Serce”? Myśl mnie naszła, myśl nad tym filmie – są osoby które szukają swojej mości i w końcu spotkają, inni pozostaną sami, lub zwiążą się z kimś tylko dlatego by nie być samotnym. Lęk przed samotnością jest bardzo silny, często wychodzimy za kogoś z obawy, że już taka okazja się nam nie trafi, że już inny/inna nas nie zechce. Z czasem, w niektórych takich związkach rodzi się miłość, przyjaźń, która pozwala dożyć wspólnie w szczęściu długich lat. Niestety, ale też są takie w których jesteśmy nadal sami, samotni, osamotnieni. Są kobiety które myślą, że spotkały księcia z bajki, Pana Boga za nogi złapały, że spotkały tego jedynego który zainteresował się nimi, a obawiały się staropanieństwa. Może i staropanieństwa uniknęły, ale są samotne. Zauważane w domu tylko wówczas, kiedy są akurat potrzebne aby jeść zrobić, umyć naczynia, posprzątać, wnuki przypilnować.
Samo życie… raz lepiej raz gorzej, tylko optymizm nam pomoże. Dlatego dla poprawienia humorku skleciłam to, aby rozweselić mikę Wam.
„Uśmiecham się do słońca”
Uśmiecham się do słońca i proszę go… Aby świeciło dla Was kochani bez końca
Niech każdy dostanie od niego promyk radości W serduszku go przechowuje by nigdy nie było złości
Niech słoneczko zmartwienia wypali do cna Radość niech o poranku wita co dnia
Proszę cię słoneczko wysłuchaj mnie A będę bardzo grzeczna, jak co noc kiedy śpię
Niestety, ale też są takie związki w których jesteśmy nadal sami, samotni, osamotnieni. Są osoby które myślą, że spotkały… tę jedyną miłość nie widząc, że tylko są wykorzystywane.