Nasze słońce
ma dobre zwyczaje
mówi “Dzień dobry”,
gdy rano wstaje.
A gdy słońce
sina chmura zakrywa
mówi “Przepraszam”
i w dal odpływa.
Gdy lekki deszcz
pokropi z nieba
“Dziękuję ” szumią
wszystkie kwiaty i drzewa.
A ja patrzę sobie
na ten nasz świat
i myślę sobie,
że co dnia
słońce przemierza drogi szmat,
bo cały dzień
po niebie chodzi
i mówi “Dobranoc”
kiedy już zachodzi.
-Czy warto być szczerym, otwartym?
-Czy warto okazywać uczucia, otwarcie rozmawiać z sąsiadem, na portalu?
Niestety prawda jest taka, że wówczas uważają nas za wariata. Wstydzimy się że nam nie wychodzi w życiu, więc zaczynamy kłamać że jest nam dobrze. Obawiamy się, że inni będą cieszyć się z naszego nieszczęścia. Kto narzeka, traci znajomych wokół siebie. A niestety, wielu z nas boi się samotności, odtrącenia. Więc w samotności załamują ręce, w poduszkę łkają, a światu uśmiech dają. Dusza ich krwawi, lecz nie okazują tego.
„Smutek”
Siedzę w samotności załamując ręce Po twarzy cień smutku się snuje
Cierpliwość gładzi mnie po włosach, szepcze -Świat się zmienia, będzie lepiej
Spojrzałam na nią oczami szklistymi Przysiadła się bliżej
Myśl szybka jak strzała przemknęła Nie mogę się poddać!
Obcym ludziom nie pokarzę że serce kona Nie chcę aby wróg z radości „konał”
Lecz to ma swój rewers. Jest wielu ludzi co narzekają, i wiedzą że nikt od nich się nie odwróci, bo jest zależny od niego. Ale to już jest inna życiowa bajka, bo życie to nie bajka i często się zdarza to że ja, czy też ty… cieszymy się że komuś się nie powodzi, szczególnie jeśli tej osoby nie lubimy.
Niestety, to jest prawda. Zresztą zajrzyj w głąb swego istnienia, znajdziesz tam sytuacje kiedy to ucieszyłeś się z tego, że ktoś ma większy kłopot od twego, że gorzej mu się powodzi, a i zazdrość tam znajdziesz kiedy widzisz że ma lepiej od ciebie. Jest też prawda taka, że jak za dużo zaczynamy narzekać tracimy znajomych wokół siebie. Ludzie lubią przyglądać się cudzemu nieszczęściu ale nie wysłuchiwać co cię trapi, nie lubią rozmów na temat problemów chyba, że ktoś ich wysłucha nie wspominając o swoich. Wiele osób też „cierpi” jeśli wybierzemy drogę wygodnego życia spędzając czas na zabawie, smaczne jedzenie sobie serwujemy, ze seksu przyjemność czerpiemy. Cierpią, bo nie mają takiej przyjemności jak my. Zazdroszczą, zaczynają krytykować, to co czynimy, bo sami tego nie czynią. Albo już nie mogą, lub nie mieli odwagi „bo co ludzie powiedzą”. Ci, co tego nie wybrali co my, i nie cieszą się z życia czy mają prawo nas krytykować nas za to? A może zazdrość przez nich przemawia? Tak, zazdrość. Zazdrość to choroba odwieczna.
Z wieloma spotkałam się komentarzami na portalach społecznościowych dla lesbijek, i inaczej seksualnymi że lesbijka pisała, cyt…
„Uważam się za lesbijkę i nigdy nie będę z facetem”
Zmieniamy się nawet nie zdając sobie z tego sprawy, ot po prostu coś się zdarzy, coś, kogoś spotkamy i nawet sami nie spostrzegamy w nas zmiany. Mówimy że jesteśmy zawsze tacy sami, że ja się nigdy nie zmieniam, nie zmienię.
Ja nigdy w ten sposób nie podchodziłam do tego, że teraz się zmieniłam, nie zastanawiałam się nad tym, a i nad danym określeniem czy jestem Bi czy lesbijką bo lubię kobiety. Dziwna mentalność niektórych ludzi jest taka, że osobę którą raz w życiu pocałowała kobietę czy też się z nią przespała to już lesbijką jest.
Dopiero, kiedy zaczęłam zastanawiać się nad stwierdzeniami niektórych kobiet np., cyt.
*”jestem lesbijką i zawsze tak będzie”
…albo to jak lesbijki krytykują Bi, i że jak się jest Bi to lesbijką się nie będzie itd. to dotarło do mnie, że tak naprawdę ja najpierw myślałam że jestem lesbijką, ale przecież jak zaczęłam bywać z facetami, ale nie musiałam być z kobietą to Bi nie byłam. To co, że mi się podobały?… co innego jeśli w międzyczasie chciałabym być i z kobietą… Teraz wiem 100% że teraz jestem lesbijką, ponieważ nie wyobrażam sobie, abym miała członka w pochwie. A czy to się jeszcze zmieni? Nie wiem… według zasady „nigdy nie mów nigdy”
A czy Ty czując się 100% lesbijką jesteś pewna, czy to się nie zmieni? A może tak jak ja kiedyś z facetem byłaś, a teraz sobie tego nie wyobrażasz aby to wróciło? Jednak tu jest problem co do Ciebie, czy do osób kiedykolwiek były z mężczyzną, ponieważ będą uważane za Bi i wrzucone do jednego worka z Biseksualistkami które pragną jednej jak i drugiej płci. Ale już jesteś napiętnowana i możesz mieć problem poznania tej jedynej, a wiele kobiet uważających się za lesbijki będzie tobą gardziły.
Ja byłam w związku k kobietą która twierdziła że nigdy z facetem, ale jak się rozstałyśmy, z facetem zaszła w ciążę… Tak więc nigdy nie mów nigdy… serce nie sługa, a i po pijanemu nie zawsze uważasz z kim się ruchasz.
Czy rozpoznać można fałszywego człowieka? Czy potrafisz rozpoznać?
Ile nienawiści jeden człowiek może w sobie zmieścić, krzywdy wiele innym zrobić nic z tego sobie nie robić. Przez niego wielu cierpi. Niech tedy się nie dziwi, że wszyscy się odwracają od niego, głęboko go w dupie mają. On w swej złej złośliwości sam na sam tonie, nikt mu ręki nie poda. Na jego grobie skrzywdzeni przez niego, będą tańcować szczęśliwi że nie ma już jego.
Czy rozpoznać można fałszywego człowieka?
“Fałszywi ludzie”
Fałszywi ludzie, nieszczere twarze Ukryte pod uśmiechem kłamstw Obłuda z nimi idzie w parze
Takich ludzi jest mnóstwo Nie ufaj takim, to wielkie oszustwo
Taki człowiek to złudne bóstwo On patrzy przez weneckie lustro – ty go nie widzisz
Przy tobie jest w porządku Za plecami się śmieje – to brzydzi
Osoba z którą byłaś blisko upada nisko Ona robi z ciebie pośmiewisko
Uważaj na ludzi o dwóch twarzach Ta myśl mnie przeraża jak ta plaga się rozmnaża
Patrz dokładnie w kim przyjaciół wybierasz Koleżanka robi przekręty
Prosto w oczy słodkie słowa w plecy ostry język Robi z ciebie osła ofiarnego kiedy oszukuje naiwnego
Nie mówię że jestem święta, nie świecę przykładem Są na szczęście ludzie którym jeszcze wierzę
Gdy spojrzysz mi w oczy mnie nie zaskoczysz Dwulicowość, fałsz, obłuda… Ja ją widzę, ja ją czuję, takim nie daruję
Zastanawiam się, czy fałszywy człowiek jest dlatego fałszywy bo to lubi, nie bacząc że niszczy sobie życie, a może jest fałszywy ponieważ nie wie że taki jest. A może myśli że tak postępując, dobrze na tym wyjdzie.
Czy, kiedykolwiek coś takiego czuliście?… czy zagubiliście się w „czyiś oczach”, tak mocno, że po nocach jak usypialiście wam się śniły, a na jawie wszędzie były?”
“Jej czarne oczy-Ivan Komarenko”
————————————–
„Zgubiłam się w Twoich oczach”
Twoje oczy… zgubiłam się w Twoich oczach, cudowne uczucie doznaję. Oczy Twoje wpatrzone we mnie, ukazują pragnienie czułości doskonałej… iskrami lśnią. Widzę odbicie w nich moje, wskazują co w Twej duszy jest – piękna muzyka gra – o czym myślisz, co pragniesz, czujesz radość w nich.
Firanki rzęs do mnie trzepocą, iskierki kurwików do mojego serca łomocą…
Twoje oczy kochane, jest to odczucie niesłychane, zagubiłam się w nich. W oczach Twoich widzę miłość, poddaństwo, uległość, łzy i coś czego nie mogę pojąć – za piękne żeby w nie patrzeć, zbyt piękne by się nie zapatrzeć. Wpatrzona w nie jestem, nie wiem co się ze mną dzieje. Uśmiech wkrada się na moje lico, serce zaczyna bić szalenie, dłonie delikatnie drżą. Mam nieodpartą ochotę powiedzieć -bardzo kocham Cię, bardzo Cię potrzebuję. Bo cóż mogę począć? Zagubiłam się w Twych oczach, cudowne uczucie mam.
———————————
Przekornie dam dowcip o sadystach – czarny humor.
Idzie dwóch sadystów, koło nich przechodzi pięknooka. Sadysta mówi do kolegi sadysty:
-widziałeś te piękne oczy
-tak, widziałem
-och, chciałbym w nie patrzeć do końca swego żywota…
-spoko chłopie, marzenia się nieraz spełniają – i otworzył dłoń…
O zwierzątkach też trzeba pamiętać. One dawały nam radość, uśmiech na twarz “naklejały”. Smuciły się razem z nami też. Pamiętaj i w sercu mniej.
Do tych co nabijają się z kogoś, kto opłakuje swoje zwierzątko
“Możesz się śmiać ze mnie bendzwale”
Dziś ja mam ochotę rozerwać się na strzępy Mój szczurek poszedł w nicości zakręty
Możesz się śmiać ze mnie bendzwale Że opłakuję zwierzątko mojemu sercu doskonałe
Życzę ci aby ciebie tak opłakiwano Kiedy nawet ktoś psinę traci doskonałą
Ale ty nigdy tego nie doznasz Zdechniesz samotny nawet pies cię nie oleje
———————————————————–
Nie mogłam znaleźć kto autorem tego wierszyka jest, ale piękny jest:
“Odtwórzmy w pamięci te piękne dni
Gdy Oni z nami przez życie szli
Gdy ich futerko ciało nam grzało
A merdanie ogonkiem serce radowało
Niech takie wspomnienie zawsze jest z nami
By nigdy nie czuli że są tam sami !”
<autor nieznany>
———————— ———————————–
Też wiele zwierzątek w sercu mam, każde ma u mnie miejsce.
„Szczęśliwi Ci, co zwierzątka mają”
Nieraz siadasz o zmroku… mokre oczka masz W sercu drży niepokój Wydaje Ci się smutny, zły ten świat
Nie martw się …piesek, kotek, szczurek Ogonkiem otrze Ci łzy
Dusza Twoja będzie mocna W sercu zawita wiosna Przez życie dalej pójdziesz radosna
“Bajeczka o Wiośnie i Lecie” -Z cyklu „Bajeczki do poduszeczki”
Bajeczka pt. “Bajka o tym, dlaczego kotki łapią myszki” została napisana dla przesympatycznej pani poznanej na portalu społecznościowym. Ot, po prostu poznałam na portalu przesympatyczną panią, która kocha kotki. Serduszko ją bolało kiedy Jej kotek odszedł do innego wymiaru egzystencji. Kiedyś mój kanarek też odszedł i napisałam dla niego to:
„Ku pamięci kanarka mego”
Odszedłeś tak cichutko już nie usłyszę cię raniutko, trzepot skrzydełek mnie już nie obudzi.
Twe trele nie zagoszczą już w mym uchu, wody, jedzonka ci nie podam, smutna ma dalsza droga.
Pamiętajmy, że póki o kimś pamiętamy on jest z nami. Mamy listopad listopad. W Polsce jest to dzień pamięci o bliskich, o tych co odeszli. O każdym różnie wspominamy – o złych ludziach nie wspominamy – kto przewiną się przez nasze życie, kto przeciął nasza drogę którą idziemy. Niektórzy głęboko w sercu nam zagościli i o niech pamiętamy, o innych nie chcemy wspominać. Nawet się cieszymy że odeszli i więcej na drodze nam nie staną. Jaki ktoś do nas miał stosunek, jak nas traktował tak go szanujemy, lub nie.
„Czas – Życie – Śmierć”
Czas rozrywa życie na drobne banały Chwile dobre, chwile złe
Coś jest dobre, coś jest złe Każdy z osobna wie co jest dobrem, co złem
Ktoś idzie w kierunku dobra ktoś w kierunku zła W końcu każdy swój rozum ma
Wybór od nas zależy jaką drogą pobierzemy Z takim tobołkiem doświadczeń żyć będziemy
Często nie od nas zależy jak umrzemy I nie zawsze tak jak pragniemy
Jak życie przejdziesz taki pogrzeb będzie Kto stanie nad naszym grobem i zapłacze lub ucieszy
Wracając do bajeczki. Kiedy znajoma w/w poprosiła bym napisała jakąś bajeczkę o kotku i myszce, nie miałam koncepcji… Wena mi zwiała. Najczęściej to robi na wiosnę, ale wolała wtedy widocznie w kąciku u kogoś innego za zapieckiem przysiąść. Wówczas, kiedy przeglądałam zapiski… bajkach “Bajeczka o Wiośnie i Lecie” “wpadła” przed oczy. Na szybko zrobiłam korektę, więc bajeczki są takie same a inne. Miłego czytania życzę.
„Bajka o Wiośnie i Lecie”
Dawno, dawno temu kiedy bramy Brandenburskie zamykano na zatrzaski, a zamykał je niski jegomość wysokiego wzrostu, na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła…
-Jak wieść straszna niesie, a może nie straszna? Za górami za lasami daleko, a może bliżej? mieszkał okrutny czarownik, co był bardzo złośliwy i różne psikusy sprawiał ludziom i zwierzętom. Miał on przepiękną córkę, Wiosna było jej na imię.
Mieszkał on w strasznym zamczysku, a może w małym zamku? U podnóża zamczyska leżała wioska, dalej rozpościerało się błękitne jak niebo jezioro. Było tam biednie, ale ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi.
Mieszkał w biednej chatynce na skraju wioski młodzieniec niespotykanej urody, który często przechadzał się nad brzegiem przejrzystej toni. Na imię było mu Lato.
Pewnego dnia ów młodzieniec nie mając nic do zrobienia, szedł z wolna zamyślony. Czuł że coś mu brakuje do szczęścia, lecz nie potrafił tego określić. Było to coś tak zwiewnego, ulotnego… że nie potrafił tego uchwycić. Nagle w uszach zadźwięczało mu coś, jak delikatny dzwoneczek. Przystaną, rozejrzał się… Cud, cud natury pryskał we wodzie o przepięknej urodzie śmiejąc się perliście.
Stanął oniemiały, patrzył oczarowany. Pokochał w jednej chwili niewiastę, co pluskała się w wodzie moi mili. Niewiasta go nie spostrzegła i z wody naguteńka wybiegła wpadając prosto w jego ramiona. Zadrżała cała i się w Nim zakochała.
Ojciec jej straszny tyran-czarodziej zakazał miłości do Lata niebodze.
Spotykać się nie mogli, ale miłość była tak wielka, że była straszna ich udręka… Czarownik nie mogąc znieść tej miłości, zamienił córkę w coś nieznane, nie opisane. Kiedy ktoś ją obaczył, dla każdego była czymś innym.
Ale jak to w każdej bajce bywa, nadzieja przybywa. Chrzestna matka nieszczęśnika usnuła plan, by ulżyć cierpieniu chrześniakowi kochanemu i rzuciła czar na niego, a i odmieniła kochaną jego z czegoś niewiadomego… w porę roku. Zrobiła to, by ulżyć ich cierpieniu i raz do roku o jednej porze szczęśliwie spędzali chwile.
Tak więc od tamtej pory… od marca do czerwca Wiosna nadchodzi piękna i radosna. Wie że spotka swego kochanka, który jest jak chałka rumiana, bo z nim przychodzi słoneczko złocone złotem i coraz jaśniej świeci. Raduje się rumianek co woń piękną roznosi, zakwitają kwiatki kolorowe radośnie do słońca główki machające. Sasanka, przylaszczka, mlecz nieśmiało swe żółte kwiatki rozchyla. W ulu zaczyna się wrzawa… to rój pszczół budzi się, swe czułki rozchyla. Bąk kosmaty, gruby niedługo przywita nas basowym buczeniem. Zaczną złocić się dojrzałe kłosy i maki w falującym zbożu. A Wiosna… ta piękna zmysłów podnieta zaprowadzi nas do nieba rozkoszy. Każdy o tej porze miłości swej szuka i każdy ją znajdzie… Wiosna już nie szuka.
Tak więc raz do roku radość wszyscy mają, że Wiosna i Lato się spotykają.
“Edyta Geppert – Och życie, kocham cię nad życie”
——————————————–
A to bajeczka druga, kotek do Ciebie oczkiem mruga.
“Bajka o tym, dlaczego kotki łapią myszki”
Dawno, dawno temu kiedy bramy Brandenburskie zamykano na zatrzaski, a zamykał je niski jegomość wysokiego wzrostu, na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła…
-Jak wieść straszna niesie, a może nie straszna? Za górami za lasami daleko, a może bliżej? mieszkał okrutny czarownik, co był bardzo złośliwy i różne psikusy sprawiał ludziom i zwierzętom. Miał on przepiękną córkę, Mysia było jej na imię.
Mieszkał on w strasznym zamczysku, a może w małym zamku? U podnóża zamczyska leżała wioska, dalej rozpościerało się błękitne jak niebo jezioro. Było tam biednie, ale ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi.
Mieszkał w biednej chatynce na skraju wioski młodzieniec niespotykanej urody, który często przechadzał się nad brzegiem przejrzystej toni. Na imię było mu Mruczek. Pewnego dnia ów młodzieniec nie mając nic do zrobienia, szedł z wolna zamyślony. Czuł że coś mu brakuje do szczęścia, lecz nie potrafił tego określić. Było to coś tak zwiewnego, ulotnego… że nie potrafił tego uchwycić. Nagle w uszach zadźwięczało mu coś, jak delikatny dzwoneczek. Przystaną, rozejrzał się… Cud, cud natury pryskał we wodzie o przepięknej urodzie śmiejąc się perliście.
Stanął oniemiały, patrzył oczarowany. Pokochał w jednej chwili niewiastę, co pluskała się w wodzie moi mili. Niewiasta go nie spostrzegła i z wody naguteńka wybiegła wpadając prosto w jego ramiona. Zadrżała cała i się w Nim zakochała.
Ojciec jej straszny tyran-czarodziej zakazał miłości do Mruczka niebodze.
Spotykać się nie mogli, ale miłość była tak wielka, że była straszna ich udręka… Czarownik nie mogąc znieść tej miłości, zamienił córkę w myszkę. Ale jak to w każdej bajce bywa nadzieja przybywa. Chrzestna matka nieszczęśnika usnuła plan, by ulżyć cierpieniu chrześniakowi kochanemu i rzuciła czar na niego, lecz błąd popełniła i w kotka go zamieniła. Od tamtej pory kotek goni myszkę, by miłość jej wyznać lecz ona nieboga boi się wielkiego kota…
Smutna ta bajeczka się kończy. A może kiedyś kot złapie myszkę mała, i stworzą parę doskonałą? Bo jak to w bajkach bywa… cuda się zdarzają i nam radość dają.
Koniec bajeczki do poduszeczki, bo życie to nie bajka tylko dymajka-przeplatanka… są narodziny i śmierć, niestety bo taki porządek rzeczy jest.
„Pamięć o przyjacielu”
Kiedy przyjaciel odchodzi Nieważne czy to ptak czy ssak Serce boli Łza się toczy Zaduma nadchodzi
Na nas przyjdzie czas Więc żyjmy tak By też po nas płakano W sercach chowano Nigdy nie zapomniano
Zaczynam nie lubić następnych świąt. Dziś 1 listopada 2008 r. Śmierć, to ona decyduje kto na świat przychodzi, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Pamiętać o tych co umarli powinno się pamiętać cały rok, a nie tylko na Zaduszki. No, chyba ze był złym człowiekiem, to won z mojej duszy. Tak, i znowu powrót do śmierci.
1 listopad – ktoś się bawi ktoś się smuci
Przejścia mamy rożne, każdy z nas coś swego smutnego ma i swój bagaż życiowy niesie. Przechodzi lub przejdzie niejedno zmartwienie, smutek, utrapienie, ale najbardziej boli śmierć osoby nam bliskiej. Jeśli wiemy, że ktoś umrze i jesteśmy na to przygotowani, mniej boli (moje prywatne zdanie). Czemu tak myślę? Otóż, wiedząc i czekając na śmierć możemy się pożegnać z osobą odchodzącą, lub my odchodząc mamy spokój że wszystko załatwiliśmy, lecz nagłe umieranie bez przygotowania? Tak nie powinno być, a jednak śmierć lubi z nas kpić, lecz to my po części jej pomagamy. Już w naturze tak było, jest i będzie… że życie daje radość a śmierć smutek. Tak już w życiu jest że nieszczęście ze szczęściem w parze jest. Śmierć – czy warto o niej wspominać, myśleć? Myślę że warto pisać i mówić o niej. Nie straszyć nią (nie chodzi mi o Halloween). Ci, co bliżej jej są, i akceptują nie smucą się że ktoś odszedł, wie że śmierć to odpoczynek. My, Polacy tragedię robimy ze śmierci. Na pogrzebie, cmentarzu przedstawienie kto większy wieniec da, czyj pomnik ładniejszy. Jeśli chodzi o mnie, to cierpię, ale nie dlatego że mama umarła, ponieważ prędzej czy później to by się stało – gotowa na to byłam… Tak, cierpię ale dlatego, że odeszła bo skurwiel życia jej pozbawił… Gotowa byłam na to że odejdzie, lecz nie gotowa na nagłą śmierć.
„Ach śmierci Ty moja”
Ach śmierci Ty moja Na cierpienie żywych stworzona
Czy ty powinnaś być? Na pewno tak
Szacunek do Ciebie mam A może to tylko strach
Czy to mój strach, lęk przed Tobą? Może tak… bo mi życia żal
Staram się o odejściu mamy myśleć, jakby pojechała w dłuższą podroż, że stanie zaraz w drzwiach. Staram się?… ech po co się okłamywać. Ale, też zastanawiam się czemu w Polsce to święto jest tak ponure i smutne, mało optymistyczne, szare i jak już wspomniałam na grobach prześciganie się kto da większy świecznik, okazalszy kwiat. Mam momentami wrażenie, że niektórzy tylko raz na rok przy tym święcie przypominają sobie, że muszą iść na cmentarz a przecież trzeba pamiętać o tych co odeszli na zawsze (chyba, że to był człek skurwiel i chwała bogu że odszedł)…
Czemu w Polsce smutno obchodzimy dzień zmarłych?… – wiem, głupie pytanie. Święto – jest to wspomnieniem o tych co odeszli, tęsknota za nimi.
Ale na przykład w Meksyku święto to jest obchodzone radośnie. Jest radość że spotkamy ponownie z krewnymi, znajomymi którzy odeszli. Święto dla nich jest okazją do ponownego spotkania ze zmarłymi przyjaciółmi, znajomymi, krewnymi…
Mieszkańcy Ameryki Centralnej lubią świętować rodzinnie, kolorowo, tańcząc i śpiewając przez wiele dni. El Día de los Muertos czyli Dzień Zmarłych to jedna z najlepszych okazji do hucznych zabaw i festynów. W Gwatemali odbywa się wyścig konny ku czci zmarłych dzieci, a tym którzy odeszli puszcza się latawce. W Ameryce Halloween. My Polacy w okresie Święta Zmarłych uczestniczymy przy grobach naszych bliskich aby wzbudzić pamięć o nich ale ze smutkiem. Ot, co kraj to obyczaj.
Strach przed śmiercią czemu jest? Sami tworzymy ten lęk. Ja nie boję się jej, ale boję się tego, że nie zdążę czegoś załatwić zanim po mnie przyjdzie. Zastanawiam się, czemu jest lęk przed zmarłymi. Może dlatego, że żywego można zabić a martwego nie. A jeśli jesteśmy bezradni w stosunku do czegoś, i tego nie rozumiemy, boimy się niszczymy,zabijamy. W naszej kulturze, od małego jesteśmy straszeni wiecznym potępieniem, nie jesteśmy przywykli do widoku nieboszczyka.
A jak miło by nam się odchodziło z tego świata wiedząc, że co roku ze śpiewem i wypitką przyjdą do nas krewni, znajomi.
Wszystko umrze. Wszystko co się urodziło musi umrzeć lub ulec zniszczeniu, tak musi być. Każdy kij ma dwa końce, wszystko ma swą przeciwność. Nic nie może być wieczne. To co się rodzi umiera, co powstało ulegnie zniszczeniu. A może za ostro napisane – zniszczeniu… lepiej zabrzmi – odradza się w innej postaci. Nawet kosmos przechodzi swoje zmiany, coś się rodzi coś gaśnie, ale jednak dalej jest.
Czy jest coś takiego jak nicość? Dla nas żywych coś się kończy, wstępujemy w nicość, nic nie ma, dla nas nie istniejemy ale istniejemy w sercach bliskich, w pamięci pokoleń w zależności kim byliśmy. Czy reinkarnacja istnieje? Któż to wie… może zgniatając akurat karaluszka, powinniśmy się zastanowić czy nie zabijamy cioci? Ja wolę wierzyć w reinkarnację niż w to, że jako rozkładające szczątki wstanę z grobu na „Koniec świata”, i będę paradować jako kościotrup, czy rozkładające, śmierdzące ciało aby stanąć po prawicy lub po lewicy. Rany, toć to wstyd tak paradować z oczodołami pustymi. Uwierzę prędzej w to, że po śmierci przejdę w inne istnienie. Ot, zrzucam ubranko które zostaje zakopane lub spalone i ubieram następne. A jakie będzie? Ponoć takie, na jakie zasłużymy za życia.
Z czym byśmy mogli porównać śmierć? Może z wdechem, i wydechem powietrza. Mamy w płucach co potrzebne nam do życia, po chwili tego brak. A może jest jak jawa czy sen. Sen uważam za brata śmierci. Jest potrzebny do życia i egzystencji. Jawa? Jawa po to jest, abyśmy mogli korzystać z tego, co natura nam ofiaruje. Stwórca skonstruował nam tak byt, że wszystko ma swoją parę. Jeśli nie wszystko, to 99%. Jednak my nie potrafimy z tego korzystać, co natura nam zaofiarowała. My jako istota myśląca, niszczymy wszystko po drodze co napotkamy.
“…i tak to życie nasze trwa”
jedni się rodzą drudzy umierają ciągle miedzy początkiem a końcem trwamy
ciesząc się każdym szczęśliwym dniem wspinamy się po to co chcemy
lub innym krzywdę, nóż cierpienia w serce zadając wrednie, radośnie jak hiena się uśmiechając
z radością patrzymy na przyszłe dni lub łzami z niepowodzenia się zalewamy
w choroby, apatie, depresje popadamy i tak to życie nasze trwa
czemu jeszcze gatunek ludzki trwa? to cud natury, natura cierpliwa jest… ludziom szanse da
czy aby na pewno natura szanse nam da? matka nasza ziemia litościwa jest
lecz wszystko ma swe granice jeśli z byt brutalnie zmienimy jej oblicze
jeśli będziemy nie fer z nią grać ona w kość nam da cierpliwość skończy się – ludzkości w zadek kopa da
Dlaczego nie mówimy o śmierci jak o czymś przyjemnym?… przecież to tylko dłuższy sen, a przecież lubimy spać. Dla mnie sen, to moje drugie imię. Uwielbiam leniuchować, nie lubię jak ktoś mnie budzi. Sen to moja kwintesencja mojego istnienia.
Często zadaję sobie pytanie „dlaczego ze śmierci robimy Tabu? To samo jak seks i przyjemności życia dla niektórych jest Tabu, czemu? Wiele wychowanie i w jakiej kulturze jesteśmy wychowani na to wpływa.
„Oda do śmierci”
O Śmierci! Sposoby wymyślasz jak zabrać do siebie Lecz pragnienie życia mocniejsze Nie chętnie lgniemy do ciebie
O Śmierci! Nie możesz dosięgnąć przez naturę Nasyłasz wytwór ludzkich wynalazków Prędzej czy później swoje dostajesz
O Śmierci! Twa siostra życie często opłakuje dzieci Inaczej nie będzie… miłość, dobro, życie Wszystko ma swe odbicie
O Śmierci! Kochasz wszystkich, zabierasz do siebie Wszechmocna jesteś składam Ci hołd Przyjdzie czas że i ja trafię do Ciebie
Śmierć, to ona decyduje kto na świat przychodzi i w nim na dłużej ostanie, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Tak, właśnie taka jest śmierć, lecz to nie jest jej wina, taką role od natury dostała. Śmierć siostrą życia, na pewno nie bliźniaczką, czyżby? A może to istota w jednej osobie. Ona decyduje kto na świat przychodzi, ona decyduje kto z niego duszą uchodzi. Ale to nie ważne czy w jednej czy w dwóch to zjawisko istnieje, nie nam dociekać. Już w naturze tak było, jest i będzie, że życie radość, śmierć, smutek daje. Tak już w życiu jest, że nieszczęście ze szczęściem w parze jest.
„Listopad”
W sercu płacz tęsknoty zaszeleścił Oni odeszli, my jesteśmy – pamiętajmy o nich
Listopad, miesiąc zadumy, tęsknoty, rozpaczy Pochylmy czoła nad tymi co odeszli A jednak są między nami
Brat, siostra, szwagier, szwagierka Teść, teściowa, dalsza i bliższa rodzina
Wiele lat, dni, godzin, minut, sekund Spędzili z nami, radości nam dali Za to ich kochamy
W sercu płacz tęsknoty zaszeleścił Oni odeszli, my jesteśmy – pamiętajmy o nich
Może zanudzam troszkę o śmierci, ale dlaczego ze śmierci robimy Tabu? Tabu też robimy ze seksu, z przyjemności życia. Życie bez seksu to jak rurka bez kremu, jak chleb bez masła czy alkohol bez procentów. Przyjemności życia dla niektórych jest Tabu, czemu? Ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy i jaki stosunek mamy do różnych rzeczy ma wychowanie i w jakiej kulturze jesteśmy wychowani. O śmierci też nie lubimy rozmawiać, a czyż nie lepiej być gotowym na nią?
Czemu ze śmierci robimy Tabu? Może lepiej jak są rozmowy o niej, to i łatwiej nam odchodzić będzie. Chyba że ktoś nie zdążył załatwić swoich spraw, żal mu zostawić bliskich, kochanych osób, lub tego co się dorobił…
„Po co jest śmierć”
Coś umiera, coś się rodzi Bez śmierci życia by nie było
Śmierć kocha wszystkich Zabiera do siebie
Jedni przy tym cierpią Drudzy z uśmiechem umierają
Inni mają po niej miłe wspomnienie Kiedy uda im się „zmartwychwstanie”
Jakkolwiek byśmy od niej uciekali Śmierć wszechmocna wszędzie nas dopadnie
Istota kochająca wszystkich Wszyscy należą do niej
O śmierci wszechmocna składam ci hołd Przyjdzie czas że i ja trafię do Ciebie
Pomimo że życie nam straty w bliskich, w znajomych stratę daje, to jednak warto żyć. Dla wszystkich ludzi dobrej woli, tę piosenkę dedykuję.
Wiele można spotkać krytyki pod względem kobiet chodzących w spodniach, odbiegających od stereotypu kobietki trzpiotki. A jednak kobieta typu bardziej w zachowaniu męskiego są opiekuńcze i kochające. Kobieta chcąca być adorowaną przez kobietę, powinna takiej szukać.
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę to, że kobiece szukają kobiecych ponieważ jednak uwielbiają patrzeć na kobiece, a poza tym, nikt im nie zarzuci że są lesbijkami tylko koleżankami.
Niestety zdarza się, że kobieta idąc ulicą z kobietą bardziej męską ,choć nie jest lesbijką będzie za taką uważana. Głupi stereotyp, ale się niestety zdarza. Ja np. wolę kobiece, ponieważ lubię kobietą się zajmować i adorować. Ale też ważne, aby się dobrze czuć z daną osobą i nikogo nie powinno obchodzić kto jak wygląda, jak się ubiera puki nikogo nie krzywdzi swoim zachowaniem. Niestety, to często CI, co krytykują innych za „nienormalność”, najwięcej krzywdy czynią.
A co, kiedy są dwie bardziej “męskie”? (przynajmniej z wyglądu). Są lesbijki męskie, które wolą męski typ, i do takich je ciągnie, i są szczęśliwe w takim związku. Lecz znowu ludzie się zawsze wpierdalają… znowu, znowu, znowu. Czemu niektórych ludzi drażni szczęście drugich? Przykre to, ale prawdziwe. Często złośliwcy-zazdrośnicy pytają się „kto u was robi za faceta”. Ale przecież wiele kobiet hetero wygląda jak typ męski. Stereotyp niszczy życie wielu osobom.
Kobiety męskie mają coś w sobie, że do nich wiele kobiet i mężczyzn ciągnie, i to nie dlatego że mają typ w zachowaniu nie kobiecy. Każdy ma swe preferencje – ktoś woli kobiece ktoś woli męskie, lecz to co najważniejsze… to co w środku się chowa.