Czy można używać słowa „jestem sobą„? Czyż nie jest za bardzo zwodnicze? Tak naprawdę, to tylko jesteśmy sobą w samotności, wśród innych nigdy, ale z drugiej strony może to być mylne stwierdzenie. Jeśli jesteśmy w danej sytuacji, okoliczności złośliwi, innym razem współczujący a w innej sytuacji wściekli, wredni, mili to tacy jesteśmy, a zachowujemy się rożnie w zależności od okoliczności czy to wewnętrznych – jakie samopoczucie – nasze czy też zewnętrznych – w zależności w jakiej sytuacji się znajdujemy – , a także w kontaktach międzyludzkich… – w zależności czy kogoś lubimy, czy też nie znosimy a nawet, jeśli komuś czegoś zazdrościmy też ma wpływ na nasze zachowanie, i w każdej takiej sytuacji jesteśmy sobą.
Czy udając do kogoś sympatię… czy wówczas jesteśmy sobą? Tak, jesteśmy w tym momencie sobą – po prostu jesteśmy wredni i fałszywi. To jak nazwać człowieka który przytakuje, pomimo że ma odmienne zdanie? Czy też jest fałszywy?… tu działa lęk, ale w tym momencie też jest sobą w jakimś stopniu – jest bojaźliwy, boi się, jest sobą choć dla innych będzie osobą fałszywą, nie mająca swego zdania, lub podlizującą się do silniejszego od siebie.
„Jestem sobą”… te dwa słowa nie są zwodnicze, ale trzeba wiedzieć kiedy można je użyć i w jakiej sytuacji. Jeśli nam ktoś narzuca i każe się zmieniać, to już nie będziemy sobą ponieważ to stanie się wbrew naszej woli.
„ten prawdziwie żyje, kto czyni zupełnie co innego niż ogół sugeruje”
Nie udaję kogoś innego – tak bynajmniej mi się zdaje – nie jestem czyimś kserem. Jestem liczbą pojedynczą ze swoimi zaletami i wadami, niepowtarzalną osobą, i mam zamiar taką być, choć to nie jest łatwe. Nieraz ktoś mnie na ulicy myli z inną osobą… może i podobna jest ale tylko fizycznie. Ale czy zawsze na pewno jestem sobą. Nie będę okłamywać się – też nieraz gram.
„jest niepowtarzalną osobą”
ten prawdziwie żyje kto czuje zupełnie co innego niż ogół sugeruje
jest sobą, nie podróbką liczbą pojedynczą nie liczbą mnogą
ze swoimi zaletami i wadami jest niepowtarzalną osobą…
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“19 prostych psychologicznych trików, które naprawdę działają”
Jak wygląda zazdrość? Każdy odczuwa ją na swój sposób. Już w dzieciństwie wychodzi z nas ta paskuda… Zazdrość o zabawki, zazdrość o to że rodzice bardziej poświęcają czas młodszemu rodzeństwu. Mężczyźni często są zazdrośni o to, że kochająca do tej pory żona po urodzeniu dziecka mniej im poświęca czasu… – są zazdrośni o dziecko. Dla mnie ten typ zazdrości jest najbardziej prymitywny, niegodny nawet nazwania tego „zazdrością”. Najbliższy zachowaniu takiego mężczyzny a synonimem do zazdrości jest ćwokowatość. Kiedy dziecko pojawia się w rodzinie, wszystko zostaje przenicowane. Mniej seksu, mniej wypadów na imprezy i zaczynają szukać odskoczni – koledzy, inne kobiety a wracając do domu… pretensje że obiad nie zrobiony, nie posprzątane. Oczywiście, wiele kobiet aby utrzymać w domu partnera wszystko zrobi – nawet zaniedbując dziecko, a i jeszcze nie będą całkiem zdrowa seks zaczyna uprawiać tylko po to, aby nie chodził na inne – często kończy się to dla kobiety tragicznie… np. problem z pochwą która nie jest doleczona… a co dalej? No cóż, nie jestem lekarzem, ale to właśnie wiele kobiet przez nadżerki poporodowe z czasem mają problemy, a nie leczone? Znam parę kobiet, które w wieku który jest pięknym dla kobiety umarły z powodu powikłań w sprawach kobiecych, a tylko dlatego, ponieważ nie odmówiły stosunku a do lekarza nie poszły. Ale to co teraz napisałam, jest moja osobistą opinią na podstawie obserwacji, znajomości z tymi kobietami. Ale radzę Wam kobietki… po porodzie idźcie najpierw do lekarza czy wszystko w porządku z pochwą. Ponieważ, jak szabelką będzie merdana, a w środku niezagojona ranka…. źle to się kończy – dla kobiety oczywiście.
Kiedy kobieta zaniedbuje męża na rzecz dziecka, zaczynają się problemy. Partnerzy w odmowach seksu zaczynają patrzeć na kobietę nie jak na partnerkę życiową, ale jak na sprzątaczkę, kucharkę, służąca. Na żony kolegów zaczynają patrzeć z zazdrością… nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że koledzy jego patrzą na jego żonę tak samo.
Zadziwiające jest zjawisko – ja to nazywam „syndrom zazdrości” – często myślimy, że ktoś inny ma coś lepszego, choć tak naprawdę ma to samo… (nie dosłownie). To jest tak jak z drugim brzegiem. Stoisz nad brzegiem rzeki i spoglądasz na drugą stronę, rodzi się w tobie zazdrość i myśli nachodzą cię, że ci co tam mieszkają na pewno mają lepiej niż ty. Stojąc tak, nawet nie zdajesz sobie sprawy że po tamtej stronie, ktoś też jest i patrzy na twój brzeg myśląc dokładnie jak ty.
„Nie patrz na drugi brzeg”
Nie spoglądaj na drugi brzeg Myśląc że inni tam mają więcej szczęścia
Tak łatwo twierdzisz… -”Tam im powodzi się o wiele lepiej”
Ten drugi brzeg wydaje ci się piękniejszy Ale tylko dlatego że jest od ciebie oddalony
Patrzysz z tęsknotą, urzeczona dalekim widokiem Zazdrość ogarnia duszę twoją
Czy przyszło ci na myśl Że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą?
Sądzą że to ty, masz więcej szczęścia Oni też myślą tak jak ty
Myślą że żyjesz w szczęściu i luksusie A oni w szarym, smutnym świecie żyć muszą
Uwierz w siebie, bo szczęście nie leży na drugim brzegu –
szczęście znajduje się w tobie. Prawdę mówi powiedzenie:
„wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”
Wybieramy się na ten drugi brzeg, lecz kiedy tam już jesteśmy, jesteśmy zawiedzeni. Wracamy z stamtąd, gdzie myśleliśmy że jest lepiej ze smutną refleksją. Wracamy do domu i z uśmiechem na ustach szepczemy -„wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.
Czy warto komuś zazdrościć? Chyba nie. Myślę, że to uczucie już w nas jest wprogramowane. Bez niego nie dążylibyśmy do osiągnięcia tego, aby mieć coś lepszego od kogoś innego, a przez to i rozwój cywilizacji może by nie byłby szybki, a nawet możliwy. Śmiało powiem -zazdrość jest motorem rozwoju, albo inaczej… jest paliwem dla motoru rozwoju. Zazdrościmy że komuś lepiej się powodzi i dzięki temu dążymy, żeby nam było lepiej niż temu komuś.
Jednak najbardziej niedobra zazdrość jest zazdrość w związku. Potrafi zniszczyć nawet najpiękniejsze uczycie. Powiadają niektóre ludziska… że jak partner jest zazdrosny to znaczy że kocha… Zazdrość jest wskazana, ale nie zazdrość agresywna. Zazdrość taka tyci malutka jest wskazana, ponieważ pobudza nas do działania i robienia tego, aby nasza kochana osoba była szczęśliwa. A mamy być prawo zazdrośni, jeśli jakieś hieny się kręcą, czekając na to czy w związku się coś nie zepsuje… Ale to uczucie, raczej nie powinno być zwane zazdrością. Zazdrość rodzi się wówczas, jeśli siebie nie jesteśmy pewni, a jeśli uczucie które czujemy sprawia że lepsi jesteśmy dla partnerki kiedy widzimy jak ktoś zaczyna się koło niej kręcić jak nazwać to uczucie? Nazwałabym to soczystością zazdrości… czyli zazdrość która jest pozytywna. Wypływa z niej – kiedy widzimy, że ktoś przy naszej wybrance się kręci – opiekuńczość, chęć zaspokojenia jej, dla niej wymogów w sferze nie tylko uczuć ale i majątkowych. Często do takiego działania popycha nas nie tyle co zazdrość, ale że nasze EGO zostało urażone – no bo jakim prawem, ona ma się zainteresować kimś innym będąc ze mną.
Zazdrość o byle co doprowadza do frustracji, poirytowania, kłótni a często do rozstania, a nawet tragedii… Chorobliwie zazdrosna osoba zaczyna od śledzenia, aż po sprawdzanie telefonów swojej partnerki. Każdy oczywiście różnie zazdrość odczuwa i w różmy sposób reaguje, ale kiedy dochodzi do przemocy, to warto się zastanowić czy to na pewno jest jeszcze miłość, a nie sadystyczne traktowanie osoby która nas kocha.
Mam małą radę…
Jak już dopadnie Was to cholerstwo, starajcie się zapanować nad tym uczuciem i nie manifestować go w sposób, który poniża twoją wybrankę uwłacza jej godności w oczach innych – nie znaczy, że będąc sami macie też ją poniżać – zacznijcie bardziej dbać o partnerkę. Ale tez musicie sobie zdać z tego sprawę, ze nie tylko ją poniżacie, sami wystawiacie się na kpinę, ludzie przestają cię szanować, omijać z daleka – zaczynasz być dla nich dnem, dla którego szkoda czasu.
Zazdrość jest chorobą miłości. Dawka zazdrości jest potrzebna, ale zazdrość i miłość jest jak ogień, przy którym tworzy się dym… zaczynamy się dusić.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“Violetta Villas Nie ma miłości bez zazdrości 1995”
No, i następny dzień się przyturlał. Uwielbiam pisać z ze świadomością, że ktoś może mnie czyta i mu fajnie na serduszku. Dziś może mniej erotycznie, ale o związkach na odległość wcisnę.
E-miłość – Jak długo można tak kochać bez spotkania? A jak spotkacie się w końcu, to czy nie macie wrażenie…. że to nie to o czym marzyłyście?
Często ze sobą pisząc na portalu, na GG, rozmawiając przez Skype, telefon cieszymy że bliską nam sercu osobę poznamy. Ale czemu daleko szukamy, jeśli może ktoś blisko nas jest, my go nie zauważamy.
„Wirtualne znajomości”
Wirtualne znajomości mają to do siebie Że nie masz pewności czy nie ma kogoś W tym momencie koło ciebie
Ktoś czeka na twój znak a ty buszujesz w dal Szukasz daleko a miłość w ciebie Wpatrzona bliziutko cierpi
Zdarzają się sytuacje, kiedy dobrze się nam pisze, powstaje między nami e- miłość lecz w realu… no cóż.
„Internet nas złączył”
Internet nas złączył Spotkaliśmy się Do niczego nie doszło Lecz to nic nie zmienia Mam w Tobie przyjaciela
Ale nie wszyscy tak podchodzą do sprawy… niestety.
Kiedy już mamy szansę się spotkać, obraca się w wielkie… – guzik z pętelką, ponieważ nasza wyobraźnia odbiega od rzeczywistości. Wygląd, zachowanie nie takie jakie sobie wyobrażałyście, i co wtedy się dzieje? Może tu nie napiszecie, ale wiele z Was to spotkało… i często zostaje niesmak… prawda???
A co, jeśli jednak przypadniecie sobie do gustu, a zbyt daleko od siebie mieszkacie?
„Śnisz, wyobraźnia mknie”
Śnisz – opętało was szaleństwo Wasze nagie ciała błyszczą w namiętności
Drżą z podniecenia splątane uniesioną miłością W ekstazie tworzycie jedność
Ktoś puka do drzwi – przerwany sen Budząc się myśli krążą koło niej, motylki trzepocą
Nie możesz się doczekać kiedy siądziesz z nów do komputera Będziecie pisali do siebie miłe słowa
Wasza miłość na spotkanie czeka – czy się doczeka? Daleką drogę przejść jest gotowa
Brutalna rzeczywistość cię budzi… koniec miłości podróży. Nie ma środków finansowych aby ciągle jeździć do swojej wybranej, a ona nie ma już siły na wieczne z samotnością przebywanie.
„Nie mam już sił na samotne dni”
Kocham Cię mocno… Czy na tyle aby kolejne następne dni Były bez przytulenia Twego?
Przecież nie mam charakteru zdradliwego – Zastanawiam się czy na pewno
Czy siły będę miała abym na odległość Cię całe życie kochała… boję się że zdradzę Cię
Nie mam już sił na samotne dni Ktoś inny serce mi skradnie – blisko jest Co noc obiecuje tulić, opiekować – kocha mnie
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
13 zagadek, które sprawdzą, jak bardzo jesteś bystry
Antoni stłukł lustro i strasznie się zmartwił, że czeka go siedem lat nieszczęść. Jak się okazało niepotrzebnie – jeszcze tego samego dnia rozjechała go ciężarówka.
————————–
Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony. Pracownik szpitala mówi:
– Bardzo nam przykro, ale mieliśmy tu trochę zamieszania i niestety wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiejś innej pani Nowak i teraz nie wiemy, które są które. Szczerze mówiąc, ani te, ani te nie są nadzwyczajne.
– Co to znaczy?
– Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.
– Ale chyba badania można powtórzyć?!
– Teoretycznie można, ale te badania są bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
– To co ja mam robić?
– Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł Pan żonę do śródmieścia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, po prostu proszę zrezygnować ze współżycia.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
Uważam że jestem sobą… niestety są sytuacje kiedy muszę przymknąć buźkę, udawać potulną, np. tam gdzie muszę daną sprawę załatwić, a wiem że tylko od tej osoby i od niej tylko zależy co dalej będzie zdaną sprawą. I wiecie co? Strasznie się z tym męczę, dusi mnie to jak bym miała zmorę na klatce piersiowej, a jednak maskę muszę w danej chwili mieć chociaż mnie uwiera… I kiedy mi tak uwiera, wyobrażam sobie tę osobę od której jestem zależna jak biegnie do kibelka bo ma rozwolnienie, a kibelek zajęty. Wowczas uśmiecham się do siebie, i jestem miej spięta. Niezbyt to ładna myśl, ale , no coż… każdy może mieć swój sposób na odreagowanie. Kochani, od wielu osób jesteśmy uzależnieni czy to w pracy, w urzędzie itd. To jednak wystarczy pomyśleć, że i oni muszą gacie zdejmować to zaraz lżej na duszy. A jak jeszcze wyobraźnia głębiej wejdzie – jak siedzą na sroczu – to i gębusia się uśmiecha…
„Jak być wiernym sobie?”
Jak być wiernym sobie? Łatwo to pytanie zadać, ale czy jest odpowiedź na nie ponieważ trudno w 100% być sobą. Niektórym to się udaje do pewnego wieku, później już ludzie nie są tak pobłażliwi czy to na ubiór, zachowanie. My sami też innym nie pozwalamy aby byli sobą, ograniczamy ich jeśli nie podoba nam się ich styl życia. Często oceniamy innych, a gorzej się od nich zachowujemy – działa to i w drugą stronę na zasadzie powiedzenia:.
„w swoim oku belki nie widzimy a w cudzym drzazgę obaczymy”
Jest też prawdą, że nie potrafimy komuś rację przyznać. Zamiast krytykować, to najpierw trzeba wysłuchać stronę, nie zawsze to potrafimy. Ja osobiście, pomimo tego, że znam różne mądre cytaty, przypowieści, morały nie zawsze z nimi, z ich przesłaniem postępuję.
„żeby cnotę głosić, samemu trzeba być cnotliwym”
Chodzi oczywiście o kwestie duchową a nie o seks – proszę tego nie mylić.
Kiedy wchodzimy na portal zapoznawczy, lub inny gdzie możemy trafić na kogoś kto nas zainteresuje… czujemy jakbyśmy mieli niedosyt. Tylu ludzi, a zadajesz sobie pytanie – „gdzie moja miłość?”
Składaneczkę ułożyłam na prośbę znajomej z internetu. Pokrótce mi opisała o co chodzi, i oto wyszło co nie co. Poznała swoją połówkę…
„Internetowa miłość – poznanie”
Poznałam Cię szukając daleko Ty mi się spodobałaś na portalu będąc Spotkałyśmy się, piękne to były dni W oczy sobie patrzyłyśmy Na inny czas się umówiłyśmy
Jest upragniony dzień, wakacje zbliżyły się Pukam do drzwi, stoisz w nich Ty Dałaś mi całusa na przywitanie Moje serce doznało zawirowanie Z lekka odczułam zgięcie w kolanie
Cudownie dzień spędziłyśmy Wieczorem film obejrzałyśmy Powoli drink drążyłyśmy Przypadkiem musnęłaś rękę moją Obudziłaś moją duszę Ciebie spragnioną
Ciało moje zmęczone, Ty je dotykasz Masaż delikatny relaks zaczyna Czuję Twoje mojego ciała pragnienie Twoja ręka moją pierś dotyka Ciało moje w dreszcz rozkoszy umyka
Zaczyna się seksu taniec, podnosi się kurtyna Musnęłaś szyję moją ustami gorącymi Ja Cię pocałowałam w usta Oczy Twoje ogniem namiętności błysnęły Ręce do moich piersi przylgnęły
Całujesz, drażnisz koniuszkiem języka moją sutkę Pomiędzy udami sok mnie zalewa Nie panuję nad żądzą, pożądaniem Ciebie Moje ręce Cię pochwyciły Do ciała rozgrzanego przytuliły
Porażenie przyjemności doznałam Ty mi przy brzuszku pogłaskałaś Namiętność mnie ogarnęła, Ty moją małą dorwałaś Mózg orgazmu doznał Do mojej pochwy Twój paluszek się dostał
Całuję Twoje piersi, wtulam się w nie Dłonie kładę na brzuszku, dotykam łona Jesteś mnie spragniona Wzajemnie się dotykamy, wspólny orgazm mamy W czułych objęciach zasypiamy
Bogini seksu swoim ramieniem nas oplotła Przez parę dni ku rozkoszy nasz wiodła W namiętności się pławiłyśmy Orgazmy sobie sprawiałyśmy Namiętnie się kochałyśmy
Smutna jest dola kochanków Kiedy czas rozstania pora Ze łzami w oczach, z bólem w sercu W miłości zatraceni na autobus Jedno z nich zostaje odprowadzone
Tęsknym wzrokiem patrzy jedno na drugie Czy się jeszcze spotkają? Niestety nie jestem wróżem Lecz zawsze nadzieję trzeba mieć Póki miłość do kochanej osoby w nas jest
Było to pisane w roku 2015. Niedawno odezwała się do mnie, niestety nie spotkały się więcej. Tamta między czasie z paroma innymi się spotkała. No i tak internetowa znajomość się plecie – związek trwa lub rozwiewa się jak wiatr.
Poprosiła abym napisała co czuje, jak tęskni do niej. Mamy rok 2019, i niestety… tylko ta tęsknota jej pozostała.
Myślę, że ta sytuacja jej tęsknoty wielu osobom nie będzie obca.
„Internetowa miłość – tęsknota”
Kiedy Cię spotkałam, wiedziałam że to Ty Z radości ogarnęły mnie szczęścia łzy
Zrozumiałam moja miła że tylko Ty Będziesz w moim sercu gościła
Pragnę spotykać się z Tobą Opiekować, przytulać, ochraniać
Jesteś dla mnie najważniejsza Moim sercem, myślami zawładnęłaś
Dniami, nocami myślę, pragnę być zawsze przy Tobie Moje życie w pokorze do stóp Ci składam
Nie odrzucaj mojej miłości Nie odrzucaj mej do ciebie wierności
Oczekuję następnego z Tobą spotkania Ujrzenie Twojego uśmiechu z rana
Dwa tygodnie z Tobą utkwiły mi w pamięci Pragnę by się powtórzyły, z pamięci nie zniknły
Pragnę by nigdy nie zniknęły z mojej egzystencji By zawsze w mym sercu były, o Tobie śniły
Będę zawsze o Tobie myślała, moją miłością Cię otulała Tak bardzo za tobą tęsknię, szlocham
Pamiętaj że masz kogoś przy swoim boku Możesz u mnie się zjawić o każdej porze roku
Moja miłość tyle lat bez Ciebie trwa Przy moim boku nie ma pań, czekam na ciebie każdego dnia
Tak to już jest. Szukamy miłości, jak ją znajdziemy ponownie znika. My dalej kochamy, a kochana więcej już przy dźwigach naszych nie zawita. Wo,wczas nasza miłość wtula się na dnie serduszka naszego. Przykuca i czeka. Siedzi skulona na dnie serduszka, czeka kiedy odejdzie smutek, żal i złość. Kiedy będzie mogła, na nowo rozpostrzeć swe skrzydła motyla, i poszukać płatki kwiatów by się pożywić. Delikatnie, od czasu do czasu wygląda za różek serdunia – może już pora – niestety, jeszcze szaaa …
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą