“Noc skrywa tajemnice – czyli miłość wampirzycy do śmiertelnicy”

Znalezione obrazy dla zapytania wampirzyca gif

Witaśki.

Jest po północy. Ja sobie siedziałam i rozmyślałam nad życiem, a przy okazji przeglądałam moje od dawna nieprzeglądane foldery. Znalazłam opowiadanko które zaczęłam w roku 2011 i później nie miałam jakoś czasu dalej pisać… Wena mi spieprzała 😉 .

Naszła mnie myśl że życie jest piękne, szkoda że musimy umierać. A jakby tak nie koniecznie. Jeśli byśmy mogli żyć wiecznie, to czy by nas to znużyło, zmęczyło? A może nie byłoby tak źle.

Wprowadziłam trochę poprawek – bo stylistyka była u mnie do bani, teraz nie koniecznie dobra, ale lepsza.. bynajmniej tak mi się wydaje – i zaczęłam dalej tę opowieść snuć. Mam nadzieję ze teraz dokończę, a nie zostawię jak parę lat w wstecz.

Znalezione obrazy dla zapytania wampirzyca gif

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Część 1

“Noc skrywa tajemnice – czyli miłość wampirzycy do śmiertelnicy”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

„noc skrywa tajemnice”

czas zaciera ślady zbrodni
masakry wykonanej

jednym ruchem warg
moje zęby wrzynają się

nie ma we mnie miłości
tylko rozkosz krwi spijania

Ręką przecieram usta spływające krwią. Podnoszę się z wolna, następne ciało porzucam. Dusza zmarłej cnotliwej panny zostaje przeze mnie wchłonięta, to pozwala mi egzystować i za dnia a ona więcej w innym ciele się nie narodzi, przestaje istnieć. Niemowlę też jest smakowite. Lecz mam zasadę że nie porywam z domu, czekam jak matka się go pozbywa. Wiele jest takich co nie chcą wychowywać, więc w moim domu jest „okno życia”

Z wolna się oddalam, spoglądam raz jeszcze na bezwładne ciało. Szkoda że nie pozostało w nim jeszcze krwi. Krew smakowita, ciepła sącząca się z rany nieskazitelnej dziewicy ułożonej na ołtarzu pożądania… na ołtarzu który nie jedną ofiarę przyjął, i przyjmie wiele jeszcze. Spoglądam w górę… ręce unoszę, energię ziemi wchłaniam. Księżyc srebrzystą poświatą mnie wzywa, siła pożądania napływa. Pragnę jeszcze krwi. Dookoła pustka. Od krzyży, figur aniołów cisza swe skrzydła rozbija. Cmentarna kwatera ma dobrze ukryta. Nieraz w niej przebywam. Lecz dzisiaj mnie nosi, ku miastu się zwracam… pójdę do domu mojego.

Coś zaszeleściło… to tylko spóźniony zombiak wychodzi spod ziemi. Wyczuł martwe ciało, w kierunku mu bierzy. Przyglądam się jemu. Nie lubię tych stworów, są jak hieny padliną zadowolone. Podchodzi powoli, rozgląda się wokół, wącha dziewicę, skubie po trochu… Zrywa z niej suknię, przygląda się chwilę, ręką dotyka… ślina się zjawia. Rękę odrywa… zębiska wbija. W rozkoszy błyszczą się zakrwawione oczy. Przyglądam się chwilę, niech sobie podje, ja mam pragnienie… krwi jeszcze pragnę.

„Ofiary muszą być”

Ofiary muszą być
I na mnie przyjdzie taka chwila
Że zabiją mnie jako wampira

A na razie po ulicach hulam
Nowe ofiary przytulam
Żądza krwi to moja natura

Niech sobie podje hiena cmentarna. Dzięki bezmózgim stworom ciała znikają bez śladu.

Delikatny wiaterek smaga moje blade lico. Stąpam cicho między grobami… kieruję się ku cmentarnej bramy. Na cmentarzu przebywam kiedy ofiarę zdobywam, po uczcie powracam do swego mieszkania, a dzięki pochłoniętej duszy dziewicy, czy dzieciny niewinnej w dzień jestem jak każda ludzka istota.
Lecz ta noc jest inna. Coś we mnie się obudziło, coś mi brakuje lecz nie wiem czego. Kiedyś to już było, ze trzy wieki temu. Zapomniałam o tym uczuciu… nie mogę go sobie skojarzyć.
Wychodzę z cmentarza, zamyka się brama. Krwi, krwi chcę krwi. Sunę powoli… Ciemne ulice, nikogo nie ma. Już świt się zbliża, rozglądam się wokół. Idzie kobieta… lecz nie w moim guście, ale pragnienie mocniejsze. Podchodzę od tyłu, za gardło chwytam… do księżyca wzrok kieruję, powoli ku szyi spoglądam. Biel kła błyskiem przeszył blask księżyca, miękko wbijając się w ciało. Roskosz mnie przeszyła… trafiła się dziewica. Ciepło, rozkosz, uczucie strachu ofiary sprawia przyjemność. Ciało powoli zaczyna być bezwładne, układam ostrożnie, zostawiam w bramie. Kot z głośnym parsknięciem przebiegł pod nogami.

Dom który jest moim azylem, znajduje się na końcu jednej z ulic schowany pomiędzy starymi drzewami. Upatrzyłam go sobie będąc jakiś czas temu, badając teren do dłuższego pobytu. Cmentarz mi się spodobał, kwaterę którą przejęłam należała do hrabiego z imienia nie wspomnę. Głowę odcięłam, mózg i serce wyjęłam na pożarcie zombiakom rzuciłam, zwykłe psy ścierwa nie chciały ruszyć.
Wampirów mało. Zastały wytrzebione przez hrabiego którego resztki czas rozkruszy. Dzięki niemu więcej krwi dla mnie. Wolę samotność, ci co mnie znają schodzą mi z drogi wiedząc że głowę stracą wchodząc na mój teren.

Uśmiecham się do siebie… co ludzie nie wymyślają. Opowiadają że woda święcona, krzyż nas odstrasza… że trzeba czosnek wieszać, kołkiem serce przebić… Nic z tego… to bajki dla niegrzecznych dzieci. Do kościoła uciekają… ha ha ha. Księdza krew tak samo dobra jak dziewicy, lecz nie każdego… nie ruszę starego. Starego księdza krew jest mdła, dusza zepsuta bardziej od innych ludzi. Nie nadaje się do podtrzymywania egzystencji życia wampira. Dusze ludzi starych są zmęczone, „przybite” do krzyża zmartwień, cierpień, a to źle wpływa na moje samopoczucie.

„Jestem wampirem”

Jestem wampirem, żyję w ciemności
Stąpam w świetle księżyca jasności

Piję krew każdego co u mnie gości
Moje ciało nigdy nie pości

Kołek jest tylko mitem, cóż może uczynić…
Zniszczyć powłokę marnego bytu?
Duszy mojej nie ruszy

Krzyże, święcone wody źródlane?
To tylko mity, ludzi bajanie

Ciemnego ludu umysły przez kler skalane
Otuchy sobie dawanie

W dzień, jak każdy człek egzystuję. W pełni księżyca, kiedy niebo bezchmurne moja struktura się zmienia, lepiej w tedy nie chciej mnie za przyjaciela. Zdarzało się poprzez wieki, że dopadli moje ciało nocni łowcy. Ale to tylko ciało zabijali, moja dusza ulatywała i w innym ciele się umieszczała. Kiedy ciało się starzeje następne szukam. Dawno nie słyszałam o łowcach wampirów. Czasy się zmieniły. Teraz nie jest jak dawniej co z kołkami biegano i nas zabijano. W roku bodajże 1930 XX w. kiedym to we Włoszech przebywałam już od wieku XVIII – stego dopadł mnie jeden łowca, lecz tylko zranił. Zamknięty został w szpitalu dla obłąkanych na wyspie Wyspa Poveglia we Włoszech. Przebywam teraz w Polsce… miejsca nie zdradzę. Mieścina spokojna… ja nikomu nie wadzę. Od czasu do czasu wychodzę na łowy, ale tylko jak jest pełnia księżyca. Aby podejrzeń nie sprawiać, od czasu do czasu inne mieściny odwiedzam. Duże miasta omijam… szczególnie rejony które smog otula. Czy mój oprawca jeszcze żyje? Na pewno. Jest z tych, co nie umrze póki głowy nie zgubi. Nieśmiertelny i zawsze młody. Wszędzie go rozpoznam, on mnie nie koniecznie. Od roku 1940 to moje trzecia ciało. Czy mnie znajdzie? Zawsze mu się udaje. Mam nadzieję że w Polsce go nie ma.

Kieruję się w stronę mojej rezydencji, tam w spokoju odpocznę. Miło to brzmi, ale odpoczynku nie potrzebuję póki w tej postaci jestem. Kobieta pozostawiona w bramie okazała się świetną pożywka. Nie dość że cnotliwa, to jeszcze o czystej duszy która nadała mi sprężystość, a nawet uśmiech na twarzy co już dawno nie gościł. Niebo rozjaśnia swoje granatowe lico… Usłyszałam szybki, delikatny a zarazem stanowczy tupot obcasików, jakby nóżki gdzieś się spieszyły. Głęboko wciągnęłam powietrze do nozdrzy. Zapach który dotarł do mnie, uderzył w moje serce. Zdało się że zaraz zacznie bić. Do gardła ścisk nadbiegł, w żołądku ścisnęło… po chwili ujrzałam Ją. Przeszła koło mnie, uśmiechnęła się… Jej włosy podskakujące na ramionach wprowadziły mnie w trans odczucia czegoś, czego nie mogłam zrozumieć. Wzrok odprowadził ją do momentu zniknięcia za ukazującą się z wolna mgłą. Wokół zapach konwalii czuć.

Idę wolnym krokiem… To jest to… to jest to, co poczułam przy cmentarzu. To, czego mi brakuje… bliskości czyjejś. Choć jestem samotnikiem, miłości mi trzeba… W objęcia wziąć kochankę, miłością się podzielić… Przyjemność po jej ciele rozdzielić, dać szczęście wybrance. Czy ona mnie zechce? Nie musi wiedzieć kim jestem. Na pewno z czasem się dowie… Halo! Stop! W tych rozmyślaniach, jeszcze jej nie poznałam… Obiecuję Ci… nie będziesz nudzić się ze mną, moja mała…

„Krew pocałunkami spiję”

Jak znajdę Cię, od tyłu zajdę
Nawet nie spostrzeżesz się

Delikatnie do siebie przycisnę
Kły lśniące w miękką szyję wbiję

Kibić miękko na ziemię opadnie
Krew pocałunkami spiję

Ze spijaniem się wstrzymam, zobaczę jak będzie. Nie zostaniesz moją, to duszę Twą zdobędę. Będę się upijać Twym byciem we mnie, Twa dusza doda mi siłę jak żadna dotąd nie dała.
Powzięłam zamysł… dziś sobie odpuszczę, zbyt widno się robi. Poczekam na następną pełnię… w miasto ruszę, znajdę Ciebie…

Cdn…

Podobny obraz

Social media:

☜♡☞ “Masażem cię budzę” 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Podobny obraz

“Masażem cię budzę”

Czekasz na mój masaż
Niecierpliwie aż Cię dotknę
Przeżyjesz chwile nieprzytomne

Muszelka Twa leży wygodnie
Prawie jak z horrorku – w grobie

Uwielbiasz kiedy ze snu Cię budzę
O poranku budzenie się zaczyna

Delikatnie klawiaturkę dotykam
Przyspieszony rytm serduszka się zaczyna

Szybki oddech w rytm dotykania
Doznajesz przyjemności doznania
Drżenia podnieconego ciała

Chcesz taki masaż – jestem gotowa Ci go dać, jeśli będziesz trzymać się moich rad…

Nie ważne kto czyni masaż, ale jak i tego trzymajcie się zasad….

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Znalezione obrazy dla zapytania masaż humor gif

Social media:

👽 “Baśń o Trzech Braciach i Królewnie” – Nie dla purystów 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Bajka dla dorosłych… ale nie dla purystów  – Aleksander Frerdo

Znalezione obrazy dla zapytania "Baśń o Trzech Braciach i Królewnie"

“Baśń o Trzech Braciach i Królewnie”

Mrok wieczorny – babcia siwa
przy kominku głową kiwa.
Nos jak haczyk, – okulary,
Coś tam mruczy babsztyl stary.
Snuje bajdy niestworzone,
O królewnie Pizdolonie,
O trzech braciach jak niewielu,
O matuli ich z burdelu,
Opowiada stare dzieje…
A na dworze wicher wieje.

Siądzcie społem panny, smyki,
Młodojebce, stare pryki
I nadstawcie dobrze uszy!
Choć na polu śnieżek prószy.
W domu ciepło i wygodnie…
Zostaw pan w spokoju spodnie!
Bo zawołam zaraz Mamy!…
Sza! Uwaga! Zaczynamy!

Za morzami, za rzekami,
Za lasami, za górami,
Żył przed bardzo wielu laty,
Król potężny i bogaty,
Dobrotliwy, szczodrobliwy,
Ale bardzo nieszczęśliwy,
Ciągle smutny i zmartwiony
Z winy córki Pizdolony,
Co choć bardzo piękna, miła,
Lecz nadmiernie się kurwiła.

A dawała bez wyboru
I rycerzom, panom dworu,
I kucharzom, i kuchcikom,
Giermkom, ciurom, pisarczykom,
Na leżąco, na stojaka,
W dupę, w cycki i na raka.
Czy na dworze, czy w salonie,
Czy w klozecie, czy na tronie,
W każdej chwili, w każdym czasie
Wciąż myślała o kutasie.

Próżno mówił jej król stary,
Że we wszystkim trzeba miary,
Nie wypada bowiem pannie
Dawać dupy bezustannie.

Na nic się to wszystko zdało,
Wciąż jej chuja było mało
I na całym króla dworze
Nikt chędożyć już nie może.
Wszyscy byli rozjebani.
Nawet księżą kapelani.
Raz ją tak swędziała dupa.
Że zgwałciła aż biskupa,
A gdy ten ją zdupczył marnie
– Poszła dawać pod latarnię.

Aż do tego doszło wreszcie,
że z burdelów wszystkich w mieście
Od kurewskiej całej nacji
Przyszły kurwy w delegacji.
Ta najbardziej rozjebana,
Padłszy przed nim na kolana,
Z trudem tłumiąc rzewne łkanie
Rzekła: Królu nasz i Panie!
Ty panując od lat wielu
Ojcem byłeś dla burdelu.
Burdelowy cech upada
Kurwom grozi dziś zagłada!
Upadają obyczaje!
Twoja córka dupy daje!
Na ulicy bez pieniędzy,
Przez co wpycha nas do nędzy.
Nikt nas dziś już nie pierdoli,
Bo darmochę każdy woli!
A więc najjaśniejszy panie,
Sprawiedliwość niech się stanie!

Król na łzy kurewskie czuły,
Kazał dać ze swej szkatuły
Każdej kurwie po dukacie…
Po czym zamknął się w komnacie
W nocy zaś przywołał swego
Astrologa nadwornego,
By ten patrząc w gwiezdne szlaki
Znalazł wreszcie sposób jaki,
By królewnę można było
Dobrowolnie, czy też siłą
Wrócić znów do cnoty granic,
A gdy to się nie zda na nic,
Niech przynajmniej w swojej sferze
Obłapników sobie bierze…

Więc astrolog wziąwszy lupę,
Zajrzał raz królewnie w dupę,
Dwakroć cyrklem pizdę zmierzył,
Po czym zamknął się w swej wieży.
Tak był w pracy pogrążony,
Taki przy tym roztargniony,
że szukając prawdy na niebie
W roztargnieniu srał pod siebie.
Kręcił, wiercił teleskopem,
Wreszcie wrócił z horoskopem
I rzekł: Smutną wieść, niestety
objawiły mi planety,
Że królewny nic nie wstrzyma.
Na jej szał lekarstwa ni ma!
Chyba, że się znajdzie jaki,
Tęgi jebak nad jebaki,
Który ją tak zerżnie pięknie,
Że królewnie picza pęknie!
Żywym ogniem się zapali,
Na kawałki się rozwali.
Wtedy będzie pizdolona
Z czaru swego wyzwolona!
I znów stanie się prawiczką
Z malusieńską, ciasną piczką.

Król, choć płakał ze zmartwienia,
Zamknął córkę do więzienia,
By się więcej nie puszczała.
Tam codziennie dostawała,
Prócz świetnego utrzymania,
Tysiąc wiec do brandzlowania,
Wazeliny beczkę całą.
Lecz jej tego było mało.
Ciągle płacze, ciągle krzyczy:
To za mało dla mej piczy!

Wszystkim było ogłoszone
Że kto zbawi Pizdolonę
Ten dostanie ją za żonę
I podzieli się królestwem
by raz skończyć z tym kurestwem…

Więc zjeżdżają się jebacze,
Czarodzieje, zaklinacze,
I rycerze, królewicze,
By królewnie zerżnąć piczę!
Każdy swoich sił próbuje,
Lecz choć tęgie mieli chuje
Na nic się to wszystko zdało,
Bo królewnie wciąż za mało.

Król gdy widział co się dzieje
Stracił całkiem już nadzieję,
Płakał, martwił się dzień cały
Aż mu jaja posiwiały
Bo już siwy był na głowie.

A tymczasem heroldowie
Wieści dziwne rozgłaszali
Coraz dalej, dalej, dalej…
Aż dotarły hen daleko,
Gdzie za siódmą górą, rzeką,
Stała sobie mała chatka,
W niej mieszkała stara matka
Wraz z synami swymi trzema,
Którym równych w świecie nie ma.

Każdy dzielny, tęgi, zwinny,
ale każdy z nich był inny
I w tym nie ma nic dziwnego:
Każdy z ojca był innego,
Bo w młodości swojej czasie
Matka strasznie puszczała się.
Była stróżką przy burdelu
I kochanków miała wielu.

Syn najstarszy miał chuj długi
I gruby na kształt maczugi,
A po bokach jego były
jak postronki – grube żyły,
Jakieś sęki, jakieś guzy –
Jaja miał jak dwa arbuzy!
A że ciągle mu bez mała
ta ogromna pyta stała,
Chujogromem go nazwano.

Pizdoliza nosił miano
Syn następny, bo lizanie
Stawiał wyżej nad jebanie,
I nie było mistrza w świecie,
Co by sprostał mu w minecie.

Cieszą matkę takie dzieci,
Lecz niestety – smuci trzeci,
Który rodu był zakałą,
Bo miał kuśkę całkiem małą,
A cieniutką na kształt glizdy
I nie palił się do pizdy.
Dobrze, gdy z matczynej woli
Raz na miesiąc popierdoli.
A że mało tak obłapia,
Bracia mieli go za gapia.
No i matka nawet czasem
Nazywała go Głuptasem.

Tak im słodko życie idzie,
Ani w zbytku, ani w biedzie.
Starsze bowiem dwa chłopaki
Zarabiali w sposób taki,
że pobożne, starsze panie
Brały ich na utrzymanie.
A i matka, chociaż stara,
Też dawała za talara.
Tylko trzeci syn – wyskrobek
Wypinał się na zarobek.
Że nie udał się niewiastom,
Dawał dupy pederastom
I ku wielkiej matki złości
Nie brał nic od swoich gości…

Tak im się więc dobrze żyło,
I wygodnie, dobrze, miło.
Aż dotarła i w ich strony
Wieść o losie Pizdolony.
Na zarobek więc łakoma
woła matka Chujogroma
I tak rzecze: Ty, mój synu
Id?! Dokonaj tego czynu!
Gdy spierdolisz Pizdolonę
To dostaniesz ją za żonę.
Pół królestwa twoim będzie!
Tak królewskie brzmi orędzie.”

Syn usłuchał rady matki.
Zaraz włożył czyste gatki.
Wymył chuja – i bez zwłoki
Ra?no ruszył w świat szeroki…
A gdy przybył do stolicy,
Zaraz poszedł do ciemnicy
Gdzie się świecą, rozkraczona,
brandzlowała Pizdolona.

Pyta dębem mu stanęła,
Więc się ostro wziął do dzieła
I za pierwszym sztosem leci
Błyskawicznie drugi, trzeci,
Czwarty, piąty – aż nareszcie
Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście
I utracił siłę całą –
Lecz królewnie wciąż za mało!
Tak był potem osłabiony,
Że zleść nie mógł z Pizdolony,
Aż musiały dworskie ciury
ciągnąć go za dupę z dziury,
I zanieśli omdlałego,
Do szpitala zamkowego.
A królewna ciągle krzyczy,
Że to mało dla jej piczy!

Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Baśń się baje, czas ucieka,
Chujogroma matka czeka,
W końcu martwić się zaczyna –
Że nie widać skurwysyna…

Aż ją doszły straszne wieści…
Powstrzymując łzy boleści,
Pizdoliza do się wzywa
I w te słowa się odzywa:
– Bratu, rzecz to nie do wiary,
Nie powiodły się zamiary.
Kutas zmarniał mu, niestety –
Id? więc ty, spróbuj minety!

I Pizdoliz wnet bez zwłoki,
Ruszył prędko w świat szeroki.
W końcu zaszedł do stolicy.
Tam się udał do ciemnicy,
Gdzie się świecą, rozkraczona,
Brandzlowała Pizdolona.

Zaraz ją za piczę łapie
I minetę tęgo chlapie
Język jego na kształt węża
To się spręża, to rozpręża,
To się wije jak sprężyna,
W pizdę wwiercać się zaczyna,
To po wierzchu, to od środka.
Kręci na kształt kołowrotka,
To się zwija znów jak fryga,
że gdy patrzeć – w oczach miga.
Doba tak za dobą mija,
On jęzorem wciąż wywija.
Lecz z nim także to się stało
Że utracił siłę całą.
Więc i jego dworskie ciury
ciągnęły za dupę z dziury,
I wyniosły omdlałego,
Do szpitala zamkowego.
A królewna ciągle krzyczy,
Że to mało dla jej piczy!

Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Baśń się baje, czas ucieka,
Pizdoliza matka czeka,
I już martwić się zaczyna –
Bo nie widać skurwysyna…

W końcu widząc, że nie wraca
Myśli: Na nic moja praca…
Biedna dola jest matczyna.
Oto już drugiego syna
Losy wzięły mi zdradziecko!
Jedno mi zostało dziecko,
I do tego całkiem głupie.

Głuptas miał to wszystko w dupie.
Raz spokojnie po jedzeniu
Chciał pochrapać sobie w cieniu.
Coś mu jednak spać nie daje,
Coś go ciągle gryzie w jaje.
Więc się prędko zrywa z trawy,
W portki patrzy się ciekawy
A tu się po jajach szwenda
Niby chrabąszcz – wielka menda!

Głuptas już rozpinał gacie,
By ją zgubić w sublimacie,
Gdy wtem menda nieszczęśliwa
Ludzkim głosem się odzywa:
Nie zabijaj chłopcze luby!
Czemu pragniesz mojej zguby?
Menda też stworzenie boże,
Że inaczej żyć nie może
I że czasem w jajo utnie –
Nie gubże jej tak okrutnie!?
Głuptas to serca bierze,
Myśli sobie: Biedne zwierzę,
Że mnie utniesz, cóż to złego?
Przecież nie zjesz mnie całego…
A pocierpieć czasem mogę
Id? więc dalej w swoją drogę!

A tu nagle menda znika
I zmienia się w czarownika,
Czarownika – czarodzieja,
I do swego dobrodzieja,
Co się w strachu z miejsca zrywa,
W takie słowa się odzywa:
– ?Że litości miałeś względy
Dla bezbronnej, słabej mendy
I żeś jej darował życie –
Wynagrodzę cię sowicie.
Dam ja ci wskazówki pewne
jak spierdolić masz królewnę.
Sił twych mało tu potrzeba
Jest kondona – samojeba,
Który ma tę dziwną siłę,
Że gdy włożysz na swą żyłę
I rozkażesz – on za ciebie
sztos za sztosem ciągle jebie
Czarodziejską mocą cudną!
Ale zdobyć go jest trudno…
Dupa strzeże go zaklęta,
Na przechodniów wciąż wypięta,
Z której mocą złego ducha
Ustawicznie ogień bucha.
I czy z bliska, czy z daleka,
Żarem swoim wszystko spieka.
I w tym mocnym, wielkim żarze
Dupa się całować każe,
Lecz gdy powiesz do niej słowa:
– Niech się ogień w dupie schowa!
Sama się pocałuj właśnie!
– Wtedy ogień w dupie zgaśnie.
I powoli, z dobrej woli,
Kondon zabrać ci pozwoli.
Za twą dobroć ja ci mogę
Do tej dupy wskazać drogę.
We? ten kłębek z sobą razem,
On ci będzie drogowskazem!
Rzuć na ziemię i id? wszędzie,
Gdzie się kłębek toczyć będzie.
Lecz pamiętaj zawsze święcie
Czarodziejskie to zaklęcie!

Tu czarownik, niby mara,
Zniknł i rozwiał się jak para.
Głuptas wstaje ucieszony,
Bierze kłębek, rozbawiony,
I nie mówiąc nic nikomu
Po kryjomu znika z domu.

Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje.
Głuptas idzie, nie ustaje,
Coraz nowe mija kraje.
Gdy stu granic minął słupy
Zaszedł wreszcie aż do dupy,
Z której ogień wieczny tryska.
A podszedłszy do niej z bliska,
Rozżarzonej nad pojęcie,
Czarodziejskie swe zaklęcie
Głuptas z całej siływrzaśnie:
Sama się pocałuj właśnie!…
Wtedy dupa zawstydzona,
Puściła go do kondona.

Więc z kondonem, ucieszony,
Pędzi wnet do Pizdolony.
A gdy przybył do stolicy,
Zaraz poszedł do ciemnicy,
Gdzie się świecą, rozkraczona,
Brandzlowała Pizdolona.

Wkłada kondon na kutasa
I.. O dziwo! U głuptasa
Chuj, co zawsze był jak z ciasta,
Na olbrzyma się rozrasta!
Na sto chujów się rozdziela
Każdy gruby, jak ta bela,
Każdy twardy, jak ze stali,
Każdy długi na sto cali!
Wszystkie chuje z całej siły
Na królewnę się rzuciły,
Każdy się jej w piczę wwierca,
Każdy końcem sięga serca,
Każdy jej się w piczy grzebie,
Każdy jebie, jebie, jebie…
Głuptas leży bez wysiłku,
Czasem klepnie ją po tyłku
Czasem w cycki pocałuje,
A samojeb piczę pruje.
Aż królewna Pizdolona
Zchędożona, spierdolona,
Ze zmęczenia ledwo żywa,
Krzyczy: – Cipa się rozrywa!

Takie przy tym tarcie było,
Aż się w piczy zapaliło.
By ugasić pożar ciała,
Straż zamkowa przyjechała
Z toporami, z bosakami,
Sikawkami i kubłami,
Słowem – z całym inwentarzem
Używanym przy pożarze.
I po długiej, ciężkiej pracy
Ugasili ją strażacy.

Tak została Pizdolona
Z czaru swego wybawiona,
I znów stała się prawiczką
Z malusieńką, ciasną piczką.
Głuptas dostał zaś w podziękę
Pół królestwa i jej rękę.

Król był taki ucieszony,
Ze zbawienia Pizdolony,
Że pomimo swej starości
Kapucyna rżnął z radości,
Tak się znowu poczuł młody
Potem zaś wyprawił gody
Głuptasowi z Pizdoloną –
Mnie na gody zaproszono.
Więc jak mówię, też tam byłam.
Jadłam, piłam, pierdoliłam,
Bawiłam się z nimi społem,
Aż zasnęłam gdzieś pod stołem…

Tu bajka dobiega końca
Już za oknem patrzeć słońca
Przy kominku babcia siwa
Coś mamrocze, głową kiwa
Dając dziatwie pouczenia
O rozkoszach chędożenia.

Których i Wam czytelnicy
Autor tej powiastki życzy!

Autor: Aleksander Fredro

 

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Social media:

„Jest już roczek 2020″

Znalezione obrazy dla zapytania humor nowy rok gif

„Jest już roczek 2020”

Płoną sztuczne ognie, płynie już muzyka
Idzie Nowy Rok a stary już umyka

Więc wznieśmy puchary i tańczmy do rana
Niech los nam nie szczędzi zdrowia i pieniędzy

Szampan, wódeczka a i piwko się leje
Nie jedna panna na stole szaleje

Jedna a i druga raca ku niebu uleciała
Po niebie piękno pokazała

Jest już Roczek Nowy 2020 który szybko zleci
Niestety, tak szybko ucieka czas kochane dzieci

Lecz póki nie minie niech radość przyniesie
Zdrowie, pieniądze i szczęście

Do siego roczku i mokro w kroczku. Niech seks będzie udany, to i w rodzinie będzie . Polityka niech nas nie tyka, bo to daje nieszczęście jeśli idiota bawi się w nią. 😉 Niech w POLSCE, w naszym kochanym kraju w końcu pokój nastanie a ci, co go zagłuszają niech nam życia nie zatruwają i niech POLSKI, POLAKÓW nie okradają.

Do siego roku 2020

Do wszystkich, którzy przysłali mi życzenia rok temu – niestety nie spełniły się!

Bądźcie tak mili i na NOWY ROK przysyłajcie mi raczej pieniądze, alkohol albo bony do Biedronki.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Znalezione obrazy dla zapytania humor nowy rok gif

Social media:

🍌 “Powiedzonka o piwie” 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Znalezione obrazy dla zapytania piwo gif humor

Powiedzonka o piwie

<znalezione w internecie>

-Niech się piwo leje z nieba, bo humoru nam potrzeba.

-Piwo to jest życia blues, daje miłość oraz luz.

-Piwo z Tobą, piwo wszędzie, nie porzuci, zawsze będzie.

-Gdy gorąco, łeb się kiwa, napij się zimnego piwa.

-Jeśli chcesz bym z Tobą był, wiedz że piwo będę pił.

-Piwko z rana jest jak śmietana.

-Rzekł raz dziadek do wnusia – pij piwko nie pij wina.

-Chcesz być piękny i być młody wypij piwo dla pogody.

-Kac przychodzi i odchodzi, piwko nigdy nie zawodzi.

-Od pieluchy aż po grób, zawsze piwko sobie kup.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Social media:

🙀 “Pamiętasz tę noc w tataraku?” – 🍌👣 / ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / 😈

 

Podobny obraz

————————————–

Pamiętasz tę noc w tataraku? 

———————————-

“Seks spontaniczny, jest to coś niepowtarzalnego… ciał szał”

Kochani, seks w rożnych miejscach niespodziewanych jest de best. Seks spontaniczny, jest to coś niepowtarzalnego… ciał szał.

Pamiętam jakby to było dziś. Mróz straszny, śnieg prawie po kolana. Moja ex spotkała mnie w tramwaju. Przejeżdżaliśmy koło mojej działki, złapała mnie za rękę na przystanku, kiedy tramwaj się zatrzymał, “siłą” wyciągnęła mnie z tramwaju, zaciągnęła na działeczkę… Troszkę oporna byłam… zimno, nic nie nagrzane, Ją to nie interesowało, do tej pory wspominam jej szał ciałka. Ona jest kobietą niesamowitą i dziękuję losowi że mi ją postawił na mojej drodze życia. Dzięki takim osobom i niespodziewanym sytuacjom które miło się wspomina, warto być na tym padole cierpienia i niesprawiedliwości. Te chwile wynagradzają wszystko. Dziękuję Ci Pajączku za te chwile szczęścia, które pozwoliły mi zapomnieć o tym co nie powinno się wydarzyć.

Planowany seks jakoś mi nie wychodzi. W planowanym seksie jest coś sztucznego, nie pobudzającego. Nastawianie się psychicznie do seksu, że w takiej i takiej sytuacji coś zrobimy może wprowadzić w tremę. Planować sobie, że za tydzień Ją przelecę, będę uprawiać seks, będę się kochać to jak dla mnie, jest zbyt mechaniczne. Skąd możemy wiedzieć, że za tydzień będzie nam się chciało? Ale tak na przykład…

…idziemy sobie do lasku na grzybki, ona szczebiocze radośnie, to tu to tam się nachyli grzybka sięgając, zmęczona o drzewko się opiera, podchodzisz… zadziornie się uśmiecha. No i sytuacja taka była…

Podobny obraz„Grzybobranie”

Jesienna pogoda… deszcz, plucha ale ciepło. Uwielbiasz chodzić na grzyby. Ja mogę przejść koło tuzina grzybków i nic “kurki na oczach”. Wolałabym jeszcze sobie pospać no, ale takie śniadanko zrobiłaś to i się poświecę.

Las jak las, wszędzie drzewa. Podszycie mokre. Już przy wejściu znajdujesz jednego, drugiego grzybka… Zbieraj sobie, ja nie będę ryzykować że jakiegoś szatanika sprowadzę do domu, wystarczy już jeden 😃 . Cieszysz się jak małe dziecko, podskakujesz, zalotnie na mnie zerkasz i cieszysz się że masz już pół koszyka a ja nic… Masz już cały koszyk, a ja? A ja patrzę na Twoją radość. Podbiegasz, pokazujesz dumnie swoje zdobycze z kapelusikami Przytulasz się. Jesteś szczęśliwa. Stoimy chwilkę. Lubię jak dotykasz mojego karku, miłe, podniecające. Bezwiednie moja ręka krąży przy Twej pupci… jesteś rozpalona, koszyk wyleciał Ci z ręki. Opieram Cię o drzewo… ręka wędruje do Twej perełki, mokro, ślisko, podniecająco. Przyciskam Cię mocniej do drzewa, nie możesz się ruszyć, próbujesz się opierać, ale tylko udaje Ci się o drzewo… Nie możesz się ruszyć. Krzyk rozkoszy!… Grzybki były smaczne…

Znalezione obrazy dla zapytania humor grzyb gif

Może też być sytuacja kiedy…

…idziemy ulicą, myśli harcują, andrealinka, chuć bryka… po co czekać aż do domku dojdziemy… brama też dobra. Ale na plaży bym nie zaryzykowała, obawiając się, że ziarenka piasku dostaną się do środka mej wybranki, na zdrowie by to jej nie wyszło. Pomimo szału, pragnienia tez trzeba kierować się rozsądkiem. Piasek jeśli dostanie się do pochwy może zaszkodzić. Zaszkodzić to mało powiedziane… żadna kobieta na pewno nie chciałaby mieć piasku w pochwie. To samo tyczy się zabawek erotycznych. Seks nawet jak nas poniesie niech będzie uprawiany tak aby nie zaszkodzić partnerce. Na samą myśl o długich paznokciach które są zanurzane w pochwie robi mi się na przemian zimno i gorąco z przerażenia. Seks ponosi, ale takimi paznokciami łatwo o uszkodzenie tkanki i nadżerka, stan zapalny, zakażenie gotowe. Ale sen z misiem fajny jest na plaży.

A która ma jeszcze plusia-milusia przy którym bezpiecznie się czuje i wraca do dzieciństwa marzeń, kiedy on był twoim rycerzem?

Uwielbiam seks spontaniczny, bez przygotowywania się na dany moment… No, ale to jestem ja, nie wiem jak panie, ale uwierzcie mi, warto to przeżyć. Nie ważne jak i gdzie, ważne aby orgazmem się zakończyło… Ech… miło wspominać. Kochani korzystajcie z każdej chwili namiętności…

“Seks spontaniczny”

Seks spontaniczny, szalony
Chemia działa rozszalała – natura nas wzywa

Nie ważne jakimi sposobami orgazmy mamy
Ważne że szczęście mamy

Uwielbiam kiedy kobieta drży pod moim dotykiem. To piękna chwila, kiedy daje się przyjemność kochanej osobie.

“Mój dotyk”

Mój dotyk rozpalił Twe zmysły, zadrżałaś
Dotykiem objęłam Cię w posiadanie

Otuliłam twarz pieszczotami, obudziłam namiętność
Oczy moje nabrały blasku, skóra ciepłem się oblała

Moje palce suną po gładkości Twojej
Otwieram drogę ku zapomnieniu, pachniesz pożądaniem

Patrzysz na mnie oczyma pożądania
Zakrywam Ci je apaszką, staję za Twoimi plecami

Otulam Cię moim oddech podniecenia, delikatnie dotykam…
Delikatnie dotykam Twego karku, przesuwam palce coraz niżej, niżej

Oddech mam płytki, ciepły, delikatny
Czujesz jakby Cię zefirek muskał… mam ochotę ugryźć Twoją szyję

Muskam ucho, dreszcz Twój czuję, wzdrygnięcie, drżenie ciała
Pragnę Cię moja kochana

Moje ręce zaprowadzą Cię w krainę przyjemności
Ku gwiazdom namiętności

Biustonosz zamyka mi wjazd na sutki
To nic moja miła, jak go rozepnę zaraz będą tego skutki

Przez materiał gładzę stwardnienia…
To są skutki mego dotyku i mojego przez Ciebie zapomnienia

Podobny obraz

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Znalezione obrazy dla zapytania humor grzyb gif

Social media:

🐒 “Panienka i pluszak”👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Podobny obraz

Jak tam kochani?…

Wieczór nastał, nocka otula Was czarną kołderką, czy jeszcze nie chcecie wtulić się w kołderkę. Jeszcze nie zerkacie na swoje posłanie?

Miś, misie towarzyszą nam od dzieciństwa, a jeśli nie miś, to jakaś inna milusia przytulanka. Jeśli nie miałaś, miałeś misia do przytulania a inną przytulasie, to w to opowiadanko wstaw swoją maskotkę 😉

Miśki (przytulanki) nasze są zawsze wyrozumiałe, nie sprawiają przykrości. Jak już tulą, to czuje się jakby nas coś chroniło od całego zła świta. Co te miśki mają w sobie takiego, że czujemy się w ich objęciach bezpieczni? No co? Chcesz wiedzie dlaczego miśki są takie miluśkie?… Uwaga, tylko dla osób o silnych nerwach które są pełnoletnie… 😉

“Bobi – Pluszowy miś (Official Video Nowość 2019)”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞ 

“Biały miś”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

“Panienka i pluszak”

Zasypiamy, sen prowadzi nas do krainy przygód dzieciństwa, młodości. Mając wiekowe lata zaczynamy śnić, wspomnienia mieszają się z marzeniami… Zapadasz w raj niebytu przeszłego który może był, a może to się nigdy nie zdarzyło…

Dawno, dawno temu w odległej pamięci kiedy to jest się tak małym człowiekiem, że w prezencie dostaje się laleczki, misiaczki i inne zabaweczki. Pokoik jest kolorowy, a Ty przytulasz się do poduszki tuląc pluszaczka leżącego wiernie koło ciebie – całujesz go na dobranoc i usypiasz spokojnie, wiedząc że zawsze jest i będzie koło ciebie. Wiesz że cię obroni przed złem, które czyha pod łóżkiem, by złapać cię za nogę w momencie kiedy z pod kołderki wysunie się malutka nóżka. Misiu jak dzielny rycerz w złotej zbroi na białym rumaku obroni ciebie. Kiedy ty śpisz czując że nic ci nie grozi – przecież masz obrońcę koło siebie – i odpływasz w krainę Morfeusza misiu delikatnie wysuwa się z twoich rączek, wstaje… drepcze do kuchni w poszukiwaniu swego ulubionego przysmaku… Słyszysz mlaskanie – czy to sen? Na pewno. Przekręcasz się na wznak, próbujesz otworzyć oczy, słyszysz zbliżający się tupot stópek, na usteczkach czujesz słodki pocałunek, przytulasz się bardziej, śpisz…

Misiu wędrówkę życia przeżywa razem z tobą. Dziś zabawa była, osiemnaście lat skończyłaś… Pokój wytapetowany idolami, kołderka nie ma już wzorków z myszką Miki… Przytulasz się do poduszki tuląc pluszaczka, leżącego wiernie koło ciebie – całujesz go na dobranoc i usypiasz spokojnie wiedząc, że zawsze jest i będzie koło ciebie. Wiesz że cię obroni przed złem, które czyha na zewnątrz twojego małego świata. Złem które jest za drzwiami twojego pokoju i czeka na ciebie. Zło, które będzie czyhało na ciebie kiedy ty niewinna będziesz w chodzić w świat dorosłości, ono zawsze będzie na ciebie czyhało. Ale ty w swoim świecie wiesz, że kiedy śpisz twój misiu leży koło ciebie, a ty czując że nic ci nie grozi – przecież masz obrońcę koło siebie – odpływasz w krainę Morfeusza. Kiedy śpisz bezpieczna, misiu delikatnie wysuwa się z twoich rączek, wstaje… drepcze do kuchni w poszukiwaniu swego ulubionego przysmaku… Słyszysz mlaskanie – czy to sen? Na pewno. Przekręcasz się na wznak, próbujesz otworzyć oczy, słyszysz zbliżający się tupot stópek, na usteczkach czujesz słodki pocałunek, mlaśnięcie słodkiego języczka w usta wprawia cię w odrętwienie, odpływasz w przyjemną otchłań miłych doznań. Twarz z przyjemności nabrała purpury. Misiu zadowolony wciska się w ramiona, swą słodkością dotyka piersi, przenika ciało. Twój umysł zachłysną się przyjemnością zalewającą od stóp do bioder, jest mokro, gorąco, pot wsiąka w misia, Ty wchłaniasz jego słodkość. Czujesz ból, słyszysz z daleka echa krzyk. Misiu rozchyla twoje uda, wsuwa się namiętnie, mlaska… z ciebie wypływa słodka rozkosz. Kładziesz się na brzuch, czujesz rozchylające się pośladki, misiu sięga swoim języczkiem tam gdzie jeszcze byś nie chciała, lecz twoje ciało na wszystko mu pozwala, nie masz nad nim władzy. Pragniesz krzyknąć -przestań! Z gardła wydobywa się jęk rozkoszy -jeszcze… Oddychasz ciężko, ogarnia cię ciemność… w mózg uderza prąd przyjemności, ciało zalewa rozkosz.

Otwierasz oczy, miś oczkami błyszczy, jest taki puszysty. Leży na podłodze, szepczesz -co tam robisz malutki. Bierzesz go do ręki, jest wilgotny, oczka mu się błyszczą, minka uśmiechnięta, zdaje się jakby mówił -miła to była chwilka maleńka.

Dorosłość cię dopadła… studia, praca, czas na urlop, odpoczynek… Nad morze pojechałaś, misia ze sobą zabrałaś. Lubisz z nim zasypiać, to najmilsza jest twoja chwilka. Na plaży wiaterek przyjemny, słońce praży z nieba głębin, fala morska bryzę niesie, w duszy tęsknota za kimś, z kim byś mogła poleżeć.

Leżysz, w słoneczku się kąpiesz… słyszysz przesypujący się piasek, dreptanie stópek… Sen napłyną w rytmie fal morskich, żałujesz że misia teraz nie przytulasz… Leży z dala od ciebie, wstydzisz się bliżej mieć go przy sobie. Przecież jesteś dorosłą kobietą, nie wypada tulić misia. Misia który bronił cię przed złem z pod łóżka i złem całego świata znajdującego się za drzwiami twojego dziecinnego pokoju. Teraz się wstydzisz przytulić swojego rycerza. Pamiętasz kiedy byłaś maleńka jak okruszek, kiedy spałaś… czułaś że nic ci nie grozi – przecież obrońcę koło siebie miałaś. Dzięki niemu spokojnie odpływałaś w krainę Morfeusz. Pamiętasz jak przez mgłę, i do końca nie wiesz czy to była jawa czy sen – misiu delikatnie wysuwał się z twoich rączek, dreptał do kuchni w poszukiwaniu swego ulubionego przysmaku… Słyszałaś mlaskanie, nie byłaś pewna czy to sen. Przekręcałaś się na wznak próbując otworzyć oczy, słyszałaś zbliżający się tupot stópek, na usteczkach czułaś słodki pocałunek. Pocałunek dla ciebie oddania i wierności. Zasnęłaś.

Sen, przyjemny sen… nie zwracasz uwagi, nie zastanawiasz się kto się zbliża – jest zbyt przyjemnie. Kropelki kap… kap… kap… Czujesz delikatne dotykanie olejku rozsmarowywanie. Nie otwierasz oczu – zbyt przyjemnie – nie chcesz utracić to, co rozkosz daje. Ulegasz dotykowi, skóra wchłania zachłannie przyjemność. Delikatny dotyk szczeliny doprowadza do sprężenia pośladków, zalewa cię rozkosz, nie możesz się ruszyć, zdajesz sobie sprawę że to tylko sen. Czy na pewno to tylko sen? Próbujesz się obudzić, pośladki jeszcze bardziej się naprężały, czujesz skurcz, ucisk w podbrzuszu, masz odlot. Jesteś burtą statku o którą fale rozkoszy w pochwie uderzają. Czujesz jak sztorm rozbija ciebie w nicość roznamiętnionego odpływu fali. Wszystko odpływa, ty odpływasz.

Dobiłaś do brzegu… otwierasz oczy, słońce zachodzi, pusto na plaży. Zastanowienie, chwila refleksji… jaka była przyczyna twej przyjemności? Zerkasz na misia, nigdy się z nim nie rozstajesz, choć już z nim nie śpisz, nie przytulasz. Bierzesz go do ręki, jest wilgotny, łapki i brzuszek brudny od olejku… Oczka mu się błyszczą, minka uśmiechnięta, zdaje się jakby mówił -miła to była chwilka maleńka.

Wiatr delikatnie bryzę niesie. Zastanawiasz się, czy ktoś inny taką przyjemność ci da jak ten, co zna cię od tylu lat. Zna twoje upodobania, twą słabość. Podrepcze do kuchni… słodkości wyszuka, na usteczkach poczujesz słodkość pocałunku…

Miśki nasze są zawsze wyrozumiałe, nie sprawiają przykrości. Jak już tulą, to czuje się jakby nas coś chroniło od całego zła świta. Co te miśki mają w sobie takiego, że czujemy się w ich objęciach bezpieczni? Co?

Nikt tak Cię nie rozumie jak Twoja kanapa, Twoje łóżko… cokolwiek na czym sypiasz. Ile to legowisko z Tobą nie przeszło, a ile by miało do opowiadania gdyby gębę miało? No to so popisałam i wtulam się w moją kanapkę, a wszystkim życzę spokojnej nocki.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Biały Miś – Po dropsach 💊

Social media:

👽 „Zawiodłaś się w miłości? – Efekt domina” 👣👣👣 / ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / ♥ω♥Monika Janos /

 

Zazdrosna kobieta jest szybsza niż FBI na <3 ZAKOCHANI <3 - Zszywka.pl

“Nie ma “miłości od pierwszego wejrzenia” 

Uważam, że początkowe silne uczucia nie mają nic wspólnego z miłością, nie ma “miłości od pierwszego wejrzenia” – to tylko popęd seksualny. Miłość jest czymś więcej, jest świadoma i zgodna z rozumem.
Często Ci, co zawiedli się na miłości, zaczynają rozumem do tego zjawiska podchodzić. Zbyt mocno zostali skrzywdzeni. Kiedyś wierzyli w miłość od pierwszego wejrzenia, teraz zanim stwierdzą czy to prawdziwa miłość spojrzą jeszcze raz na nią, ponieważ dla nich to strata czasu, pieniędzy, zdrowia… Ale jeśli się mylę i jest miłość od pierwszego wejrzenia? A może ja jednak się mylę? Może to biały kruk, i łatwo go zniszczyć posądzając o to, że nie jest tym za co się podaje.

Zawiodłaś się w miłości, czy to znaczy że już nie będziesz kochać? Jak wówczas podejdziesz do tego uczucia?

A mówiłeś, że to wyjazd służbowy. - Śmieszne obrazki i zdjęcia na ...

„Zawiodłaś się w miłości? – Efekt domina”

Zawiodłaś się w miłości? Teraz ty będziesz wredna, rozkochiwać i zostawiać.

Zakochałaś się. Niestety, okazało się że ktoś tylko z tobą spotkał aby w byłej zazdrość wzbudzić, odbić sobie chce na tobie nieudany związek. Spotkała się z tobą, przespała i zostawiła?… -teraz ja będę tak samo postępować – obiecujesz sobie i w czyn wprowadzasz, w realizm. Jedna, druga panienka… rozkochujesz, zostawiasz. Ona zawiedziona też zaczyna tak postępować i koło zamachowe poszło w ruch, następuje efekt domina. Każdy każdego po kolei “dyma”, unieszczęśliwia… Powstaje chore, błędne koło. W zależności jak do tej pory postępowałaś, czytając powyższe stwierdzenie przyznajesz mi rację, lub myślisz że Ciebie to nie spotka, nie zachowasz się tak, jeśli ktoś Cię zawiedzie. Nigdy nie mówi się nigdy.

Zachowanie człowieka – Page 2 – O teatrze życia

Efekt domina -”ona mnie skrzywdziła to ja będę tak samo postępować”. Niejedna z was na pewno stwierdziła -mam dosyć tych bab, z facetem chyba się zwiążę. Zapominamy, że facet nie lepszy… Wszystko zależy na kogo trafiamy.

Takie zachowanie jest chore kiedy odbijamy swoją frustracje na innej osobie, błędne koło powstaje i zrobienie na złość, ale komu? Najwyżej na zasadzie „na złość mamie, odmrożę sobie uszy”. Co winne są inne kobiety czy mężczyźni tego, co uczynił/a osoba która cię wykorzystała, która zabawiła się twoim uczuciem?

Zazdrość - Damulki.pl

Zastanawiam się, czy ja byłam w takiej sytuacji. Po głębszym zastanowieniu, trudno mi to ocenić, nie mogę tego stwierdzić, ponieważ tego nie odczułam. A może, że ktoś ze mną był dla zabawienia się moimi uczuciami, nie brałam tego pod tym kątem myślowym? Nie szalałam z rozpaczy, nie wyrywałam sobie włosów, nie miałam i nie próbowałam popełnić samobójstwa powodu zawiedzionej miłości. Nie klękałam błagając o powroty, nie zalewałam poduszki łzami. A może tak bardzo nie kochałam?… aby to nastąpiło. Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, i jednak wiem że kochałam. Pytanie tylko pozostaje… „czemu nie rozrywałam szat z rozpaczy?”.

Może nie byłam zazdrosna? Może myślałam że tak musi być, a może już wówczas podświadomie wiedziałam, że ta osoba nie jest dla mnie na całe życie. Zadałam sobie pytanie „czy byłam kiedyś zazdrosna a jeśli tak… to dlaczego, a jeśli nie to czemu”?

Besty, zazdrość, kochanka, mem - xdPedia (308171)

„Czy jednak zazdrość powinna być?”

Ja nie czułam zazdrości o panie z którymi byłam, ale chwytała mnie zazdrość o kobiety, które z kimś innym były, ponieważ podświadomość, serducho mówiło mi że ona powinna być ze mną ponieważ kochałam, lecz ona wolała inną. Ale mnie ona nie wybrała, więc nie powinnam być o nią zazdrosna i w końcu przezwyciężyłam tę brzydką naturę, nauczyłam się temu uczuciu drzwi nie otwierać… Nie Twoje, to nie ruszaj nawet jak pragniesz jej…

Nie czułam zazdrości o panie z którymi byłam, ale czy to dobrze? Jeśli nie ma zazdrości, to czy mamy zaufanie do osoby kochanej, czy jest nam już obojętna? Czy jednak zazdrość powinna być?

Zazdrosna - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

“zazdrość wychodzi na żer”

spoglądasz z miłością w lustro
poznałaś swą połówkę wreszcie
zakochana w innym człowieku jesteś

czy szczęście spotkałaś?
jesteś tego pewna?
niestety, pojawia się stwór!

moja miła to złudna chwila
kiedy miłość się rodzi
zazdrość na żer wychodzi

A może jednak ta zazdrość była, jest we mnie lecz ja nie dopuszczałam, nie dopuszczam do tego, aby zawładnęła moimi myślami, sercem i duszą?

Czy wato być zazdrosnym? Na to pytanie każdy sam sobie powinien odpowiedzieć…

Zazdrość – czy to uczucie pozytywne, a może uczucie którego nie powinno być? A może zazdrość jest wskazana jeśli nie niszczy związku a go buduje, wzmacnia bardziej. A może zazdrość to choroba lub co gorsza… egoizm?

Na pewno każdy z nas kiedyś poczuł w sercu igiełkę zazdrości. Zazdrościmy innym kariery, bogactwa, udanego związku, ogólnie mówiąc lepszego życia. Istnieje zazdrość w miłości, która częściej rujnuje związki niż je buduje. Utarło się powiedzenie:

„zazdrość o partnera jest przejawem miłości”

…czy na pewno to jest przejaw miłości a może… obawa, żeby nam ktoś osobę którą kochamy nie odebrał? Często można spotkać się ze zjawiskiem, kiedy będąc razem, jedna osoba drugą lekceważy, traktuje ją jak przedmiot -”bo jest moja”… a dopiero w momencie kiedy osoba tak traktowana chce odejść mając dosyć być przedmiotem, raptownie budzi się zazdrość i pretensja jakim prawem ona chce odejść… Często dopiero o kogoś jesteśmy zazdrośni, jak ktoś inny zainteresuje się naszą partnerką/em Często jesteśmy zazdrośni, ponieważ sami zdradzaliśmy lub zdradzamy i myślimy że nasza partnerka robi to samo… to jest syndrom złodziejski, na zasadzie złodzieja ”złodziej kradnie to myśli, że wszyscy kradną”

Zazdrosna - Hopaj.pl

„Zazdrość”

Zazdrość zwykła czy nie zwykła
Zazdrość czy niewiara?

Bez zazdrości nie ma miłości
Jak morza bez wody

Ty rozmawiasz, ona rozmawia
Z każdym kogo poznamy lub znamy

Dla ciebie nie jest obojętne
Z kim rozmawia, kogo poznaje

Czy to jest zazdrość, czy niewiara
Ona ci wierzy, ty jej wierzysz

Nawzajem sobie wierzycie
Lecz demony głupich myśli naśmiewają się

Sieją myśli zazdrości perz, spokoju nie dają
Sen zabierają, ciśnienie podnoszą

Czarnych chmur skrzydła trzepoczą
Zazdrości zły znak… 

humor zazdrosna babcia | Comics

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞ 

<Kiedy wkrada się niezdrowa zazdrość, nieszczęście blisko jest>

👽👽👽👽👽👽👽👽👽

<Jaka miłość, taki seks>
~♪(♥ω♥ ) ~♪

“Violetta Villas – Nie ma miłości bez zazdrości”

Social media:

👽”Małżeństwo” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Znalezione obrazy dla zapytania Małżeństwo gif humor

Małżeństwo

Ludzie zakochują, są razem, przysięgają miłość do grobu, potem nagle okazuje się że do siebie nie pasują. Nie mają chęci na kontynuowanie związku. A co, jeżeli uczucie nie wygasa obustronnie? Jeżeli jedno nie rozumie że to koniec, że już partnerka czy partner chce odejść i cierpi bardziej? Ile osób po nieudanych związkach małżeńskich czy długoletnich związkach partnerskich jest w stanie spróbować jeszcze raz z innym partnerem lub partnerką? Jak znaleźć siłę i zaufanie aby kogoś obdarzyć uczuciem i przyjąć je od kogoś? Czy zawsze się kocha tego kogoś nowego tak samo? Czy można jeszcze drugi raz pokochać?

Co można doradzić osobie, która kocha i nie może, nie umie sobie z taką sytuacja poradzić. Nachodzą ją myśli samobójcze, nie może uwierzyć że to koniec. Nie może uwierzyć w to, że osoba która zapewniała o dozgonnej miłości już jej nie chce. Odchodzi i ma wszystko w dupie. Porzuca jak szmatę którą kurze przetarła i już nie będzie jej potrzebna… . Co można doradzić kobiecie-mężatce, która poświęciła całe życie mężowi rezygnując z kariery, życia towarzyskiego, ze znajomych, przyjaciół, wolności… a jednak nie zostaje doceniona. Kobieta zrobiła swoje – kobieta może odejść. Kto jest winien, że małżeństwa się rozpadaj? Czy przysięga małżeńska nic nie znaczy? Czyżbyśmy kłamali tylko w swoim wiadomym celu? Czemu po ślubie, ludzie tak diametralnie się zmieniają? Ile trzeba czasu aby się otrząsnąć?

Jeśli ludzie się kochają, po co wiązać się węzłami, obrączkami i innymi przyrzekaniami? Ważne są czyny, gesty, uczynku a nie słowa które często nic nie znaczą. Czy to dowód miłości obrączkę na palec wsadzić, i się na około chwalić że jesteśmy żonaci, że mamy męża? Czy to tak bardzo dużo znaczy?

„Ślubu nie weźmie„

Z radością, niecierpliwością
Na tę chwilę czekają do ołtarza przybierzają
Wierność, miłość
Kochać się bezgranicznie przyrzekają
O miłości zapewniają

Obiecują, wydaje się to szczere
Że na zawsze ze sobą będą
Czy w chorobie czy też w nędzy
Miłość i tak zwycięży
Bo taką nadzieję mają kiedy przy ołtarzu stają

Nagle coś dziwnego się dzieje
Obietnice ważne niczym się stają
On dla niej a ona dla niego wilkiem stają
Kłótnie, wyzwiska, klęska miłości nastała
On ją ma za nic, po ślubie jego własnością się stała

W końcu ona bunt wznosi
Rozstanie, złość, wściekłość już gości
Ona z ulgą, uśmiechem od niego odchodzi
Szczęśliwa, nie jest już więźniem jego
Może znajdzie człowieka lepszego

Lecz już ślubu nie weźmie
Będzie wolała żyć w wolnym związku
Nie dlatego że kochać nie będzie
Ale wie już że miłość zakuta w kajdany
Umiera jak kwiat niepodlewany

Ślubu już nie weźmie, zostanie singlem z wyboru, a jeśli ponownie kogoś spotka na kocią łapę żyć będzie. Ale to też nie zawsze. Wiele osób pomimo że zawiedli się w związku małżeńskim, pobierają się z następnym i następnym partnerem. Jeśli tak postępuje to czym się kieruje? Czy liczy na to , że następny związek będzie udany, a może uważa ze lepiej być kilka razy mężatkom aniżeli konkubiną? Dochodzą też kwestie majątkowe. Suma sumarum, jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno o pieniądze. Pieniądze odgrywają ważna rolę w życiu. Wielu powiada, że pieniądze rzecz nabyta, szczęścia nie dają… Czyżby? To czemu ludzie za pieniądze się upadlają?

„pieniądze szczęścia nie dają”

…tylko ten tak mówi, że pieniądz szczęścia nie daje, jeśli za łatwo mu one przychodzą, czy też wie że w każdej chwili je może mieć okradając nie ważne czy osobę czy firmę, bank, czy robi przekręty. Ja szanuję pieniądze, dlatego nie uważam że to rzecz nabyta, a ważna w życiu.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽

Znalezione obrazy dla zapytania Małżeństwo gif humor

Social media: