“Z piwem jak z pieskiem” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

“DEJW – Piwko (Lyric Video)”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

„Wypiję piwko na lepsze pisanie”

Pozdrawiam miłe panie
Wypiję piwko na lepsze pisanie
Po nim będę bzdurki pisała i nimi zabawiała

Bo lepiej mi się pisze kiedy o piwku słyszę
Kiedy mój organizm piwkuje
Luźniejsze myśli po klawiaturce wystukuje

Uśmiecha mi się mordeczka
Gdy widzę rząd piweczka

♥♥

Nie zarywaj panienki po piwku
Może okazać się na drugi dzień wielką pomyłką

♥♥♥

Z piwem jak z pieskiem…
Wierne ci będzie

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————- 

Podobny obraz

“Teściowa śpiewa – Hej hejtery” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

“Teściowa śpiewa – Hej hejtery”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Kto z Was ma teściowe? I czy naprawdę takie straszne?

„Kochajcie teściowe”

Teściowa to cud natury
Nic, nikt nie chce jej przytulić

Rekin na nią nie zerknie, orangutan ucieknie
Krokodyl odpłynie, pirania na jej widok nie żyje

Lew ucieknie w busz, za nim lampart tuż tuż
Hipopotam z dala się trzyma – to nie jego rodzina

Zapewne się dziwicie że o niej tak piszę?
Zła fama za nią chodzi… bo humorowi szkodzi

Teściowa nieraz jadem połaskoczy – ale wiele nie szkodzi
Bo to tylko żmijka mała są co jej synka zabrałaś

Ona zła ogólnie nie jest – miłości okaż jej wiele
Przekonasz się że to cud natury jest

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-

👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣

“Teściowa Śpiewa – Tango Veturilo (Praga session)”

“Koniec świata Anno Domini 2012 nie było” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Znalezione obrazy dla zapytania koniec świata humor gify

Pisałam te przemyślenia na początku w roku 2013

“Koniec świata Anno Domini 2012 nie było”

Koniec świata 21 grudnia 2012 nie nadszedł. Mało kto wie, że w tym dniu też przypadł:

Światowy Dzień Pozdrawiania Brunetek” i „Dzień Orgazmu”.

Przeżyliśmy, bawiliśmy się i na pewno wiele orgazmów krzykiem ku niebiosom wzleciało. Człowiek zadowolony, to człowiek szczęśliwy. Twój orgazm może przyczynić się do poprawy relacji międzyludzkich. Ty będziesz dopieszczona to i będziesz przyjemniejsza dla drugiej osoby, wówczas Ona też będzie szczęśliwa że miło ktoś się do niej zwraca. I tak powstanie łańcuszek szczęścia, spowodowany zapalnikiem którym był orgazm. Sama do siebie teraz uśmiechnęłam się na myśl która mnie naszła -gdyby Hitler doznawał dobrego orgazmu, dużo seksu uprawiał, nie dążyłby do wojny.

Znalezione obrazy dla zapytania koniec świata humor gify

“Make love, not war” – (dosłownie – „Czyń miłość, nie wojnę”) – <hasło antywojenne z okresu wojny wietnamskiej>

Coś w tym jest… Ludzie uprawiający seks, który ich zadowala (nie piszę o seksie z obowiązku, gwałtu, z przymusu) są na pewno szczęśliwsi. Człek niezadowolony z życia staje się złośliwy, zgorzkniały, zły (nie nie piszę tu o ludziach skrzywdzonych, którzy stają się tacy dlatego, ponieważ ktoś ich skrzywdził, a człowiek z krzywdzony następnemu krzywdę robi {nie generalizuję, nie wszyscy}).

Wiele pomnożyło się świąt, które radość ze szczyptą seksu może nam dać.

*05 lipca -“Dzień łapania za biust”

*06 lipca -“Światowy Dzień Pocałunku”

*14 lipca -“Dzień łapania za pupę”

*06 czerwca i 28 grudnia -“Dzień Całowania”

*07 czerwca -“Międzynarodowy Dzień Seksu”

Zadziwiające jest dla mnie, że tak uparcie dążą niektórzy by mieszać ludziom w głowach o końcu świata. Nie lepiej żyć, wychowywać dzieci, kochać się. A nie ciągle tylko dołować, straszyć. I po co to komu? Mało mamy zmartwień? Sami jak przyjdzie czas i głupota zgotujemy sobie koniec. Wiele jest napisane, między innymi w biblii o tym jak Bóg karze ludzi czyniąc potopy, nasyłając klęski. Czemu on tak naprawdę to czyni? Czemu to ma służyć? Wszystkie na ten temat tłumaczenia są dla mnie farsą. Mnie bardziej kojarzy się to z sadyzmem. Gdzie nie spojrzeć śmierć. A cóż zwierzęta zawiniły zżerając się nawzajem? My tylko jesteśmy ostatnim łańcuchem pokarmowym. Sami też siebie zjadamy. Czemu? Na całe szczęście jesteśmy już cywilizowani… Cywilizowani?

Znalezione obrazy dla zapytania koniec świata humor gify

Kiedy byłam mała – aż mi się wierzyć nie chce, że to było – często słyszałam opowiadanie o tym, jak żydzi po wojnie robili z dzieci kiełbasę. Zwabiali je do bramy częstując cukierkiem. Dziecko wchodziło, za bramą odpowiednia dźwignia uruchamiała się pod wpływem ciężaru, otwierając przepaść kończącą się wystającymi kolcami. Dziecko nabijało się na nie. Krew automatycznie wypływała z ciałka. Następnie było myte i poddawane obróbce, dzielone na odpowiednie części. Nerki, wątroba, serce, płuca na przetworzenie szła. Dodając przyprawy, krew kasze robili ludzką kaszankę, używając do tego ludzkich kiszek. Pytanie pozostaje… jeśli tak było i to była tajemnica poliszynela to znaczy że był popyt, a ci co z takich miejsc kupowali mięso to wiedzieli, lecz udawali że to jest cielęcinka. Jak by nie kupowany, to tz. żydzi by tego nie czynili. Pytanie jedno powstaje… czy to na pewno żydzi? Może to właśnie żydzi byli ofiarami. Wiadomo ze złodziej uciekając krzyczy -”goncie złodzieja”

Słyszeliście, czytaliście o zjadaniu się nawzajem w ekstremalnych przypadkach. Znacie powiedzenie?

Jesteś tym, co jesz”

Na logiczny rozum, powinniśmy jeść ludzi, wówczas nimi będziemy. Jedząc świnie, jesteśmy świniami. I coś w tym chyba jest.

Teraz wszystek mięso, kiełbasy na jedno kopyto w smaku robione, sztucznie podrasowane. Nawet jakbyś dostała do zjedzenia ludzkie mięso, nie wyczułabyś że ma inny smak, niż inne rodzaje mięs czy wędlin. Smakosze ludzkiego mięsa twierdzą, że jest słodkawe. Poza tym wydajne, ponieważ “rośnie” w trakcie przyrządzania, gotowania – nie mogę napisać na 100% że tak jest. Ludzkie mięso, tak jak i każdy gatunek w zależności od miejsca ciała, ma inny smak. Każde mięso można jeść. Ale nie każde smakuje i nie każde ma odpowiednią “konsystencje” – są twarde, żylaste. Czy ludzkim mięsem można się zatruć? Wielu je spożywało i nie zachorowali, chociaż są przypadki zatruć. Może nieświeże było? Nie jestem znawcą tego tematu i tak, naprawdę mało mnie interesuje. Ha ha ha… nie interesuje póki nie dostanę na nie smaka.

W naszej kulturze jest to temat tabu. Psychika nasza nie pozwala na kanibalizm. Mamy to głęboko zakorzenione. Tak jak psy, koty – chińczyki nimi nie pogardzą – itd. jemy za to krowy, które w innym zakątku ziemi są święte, i nikomu – no prawie nikomu, u nas niektórzy tez psy łapią i zjadaja – nie przyjdzie do głowy żeby taką krowę zjeść.

W hinduizmie zabicie krowy to głęboki grzech, a jedzenie wołowiny jest bardziej odrażające niż kanibalizm. Koran kategorycznie zakazuje spożywania krwi, mięsa wieprzowego, padliny oraz wymaga by zwierzęta ubijano w sposób rytualny. Muzułmanie nie jedzą homarów i krabów.

Na koszerność żydów jest też narzuconych wiele zakazów, co wątpię czy w dzisiejszych czasach są przestrzegane. Religijny żyd musi odpowiednio mieć przygotowaną potrawę, wiedzieć z czego jest przyrządzona, kiedy ma jeść. Ważne jest też, w jaki sposób zwierzę zostało pozbawione życia. A przyciesz chrześcijanin – w wielu domach – też już odchodzi się od tradycji np. posty.

Od dziecka słyszałam, że żydzi nie jedzą kaszanki, wieprzowiny. W żartobliwy sposób opowieści snuto, że Żydzi nie jedzą wieprzowiny, ponieważ świnia to ich ciotka. Nie znając kultury, religii, wierzeń innych nacji powstają o nich chore wyobrażenia. A czemu żydzi nie jedzą wieprzowiny? Zwierzęta których mięso żyd praktykujący może spożywać, musi mieć rozdzielone kopyto i być przeżuwaczem. Świnia nie przeżuwa.

Dietę żydowską zostawmy na boku, powracając do jedzenia ludzi. Były, a nawet są plemiona pałające się kanibalizmem. Twierdzi się, że już zostało to zaniechane. Czyżby? Teraz nikt nie przyzna się do zjadania ludzkich części, organów. Tradycje, szczególnie mające podłoże wiary szybko nie zanikają. Raczej schodzą do podziemia. Na pewno jeszcze w niektórych plemionach, ta tradycja jest utrzymywana. Wszystko odbywa się po cichu. Nie jest łatwo wprowadzić zakaz ludożerstwa szczególnie tam, gdzie kanibalizm miał (może jeszcze ma) podłoże religijne. To tak jakby księdzu zakazać pić wino w krew zamienione, a chleb w ciało Jezusa. Wielu powie że to przenośnia, metafora. Tak naprawdę, Jezus mówiąc.;…

«To jest Ciało moje, które za was będzie wydane; to czyńcie na moją pamiątkę!»

oraz

«Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana».”

(Ew. św. Łukasza, 22.19-20).

…miał co innego na myśli, ale co? Kto w dzisiejszych czasach słysząc te słowa wziąłby do reki chleb, który nazwał Jezus swym ciałem, a wino krwią? Oczywiście, każdy ma prawo myśleć o tym jak chce. Ale od dzieciństwa utkwiło mi w pamięci, że Chrystus oddał swe ciało i krew, a to mi z wampiryzmem i kanibalizmem kojarzy.

Nikt mi w dzieciństwie nie wytłumaczył, co jego słowa oznaczały. Nie sądzę, że ktokolwiek naprawdę wie. Ilu ludzi tyle będzie wyjaśnień, a połowa z nich nawet nie zna znaczenia symboliki, rytuału odprawianego przed ołtarzem – nawet ten co uważa się za prawdziwego chrześcijanina. Zadziwiają mnie sytuacje trzymania relikwi-kości, czy jakieś części czyjegoż ciała bo niby to części świętego. Ale czy to nie jest przypadkiem bezczeszczenie zwłok? Jak ja bym jakąś kość trzymała, powiedzieliby rzem ja psychozol.

Chodziłam na religię ale niestety, źle kojarzy mi się z zakonnicami. Zakonnica ucząca mnie katechizmu, obrzędu kościelnego nie wytłumaczyła o co chodzi w tym wszystkim. Musiałam tylko nauczyć się, jak to się odbywa. Wara temu, kto się pomylił. Przecież kapłani odprawiający czarną msze, wampirystyczne obrządki piją krew z kielichów, podnosząc z krwią do góry jak w kościele. A słowo o ciele czyimś, kojarzy się z kanibalizmem. Może gdybym w dzieciństwie bardziej miała przyjaznych nauczycieli katechizmu… inaczej na te sprawy bym spoglądała.

Kościół zbyt zajęty jest liczeniem mamony, niż nauczania prawdziwego. Nie ma co się dziwić że ludzie odchodzą od kościoła. Teraz nie interesuje mnie co Pan Jezus miał na myśli. Każdy niech wierzy w to co wierzy, lub niech jest ateistą. Ja wierzę w naturę. Ktoś powie… -”jak w naturę to i w Boga”, bo to Bóg wszystko stworzył. Może i tak. Co nie znaczy, że nie mam prawa wierzyć w coś, kogoś swojego a nie narzuconego przez kościół. Część katolików którzy głoszą siebie jako głęboko wierzący, praktykujący przy dźwiękach dzwonków ministranta klęczą, głowę spuszczają kiedy ksiądz wznosi kielich z winem i ciałem, nie zastanawiają się nad słowami księdza. Część nawet nie wie, czemu trzeba głowę pochylić. Odruchowo, z wyuczenia to robią. Myślę, że nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi co Pan Jezus miał namyśli dzieląc się chlebem-ciałem, winem-krwią.

Rozpisałam się o wierze, w tym temacie nie miało o tym być.

Nie trzeba bać się „Końca Świata”, Bóg go tak szybko nie zniszczy. Czemu? Zanudziłby się na śmierć. Lubi bawić się w grę która zwie się wszechświat. Bohaterowie gry to istoty rozumne. Co mu po mrówkach? Z nami ma lepszy ubaw.

Podobny obraz

“Kochaj, a nie zastanawiaj się czy ci wyjdzie” … 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

 

“Baciary- Lazurowe spojrzenie”…

👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣

Kochaj, a nie zastanawiaj się czy ci wyjdzie…

Kochaj, a nie zastanawiaj się czy ci wyjdzie związek… Kiedy zastanawiamy się czy być z daną osobą, wkrada się cień wątpliwości. A to oznacza, że zaczynamy myśleć, zastanawiać się… czy ona tak samo nas kocha?… czy nas nie zdradzi?… czy możemy zaufać?… Ja się nigdy nie zastanawiałam nad tymi zagadnieniami, może dlatego też mało kiedy się zawiodłam, a jeśli jedna miłość była niewypałem, to nie zastanawiałam czy przypadkiem następna nim nie będzie. Następna i następna przychodziła i nie zastanawiałam się czy będzie niewypałem, tak jak nad poprzednimi się nie zastanawiałam czy się udadzą… A teraz? Teraz też nie mam zamiaru się zastanawiać… nie warto i to jest dobry sposób by mocno nie cierpieć.

No powiedzmy, to mój sposób, na pewno każdy ma swój, a jeśli jeszcze nie… to z czasem w sobie go wykształci… no, chyba że nie i po tym jak go miłość zrani zamknie się w sobie, stanie się zgorzkniałym, zgryźliwym, złośliwym starcem, staruszką.

Miłość nie wybiera, nie od nas zależy czy coś się zaczyna czy nie i tak będziemy cierpieć, ale w mniejszym stopniu. Ale jeśli to nawet miłość, a bycie razem ma trwać chwilę… to i tak warto chociażby miała trwać jeden dzień.
Jak za dużo się myśli, to nie warto nic zaczynać. Na początku w ten sposób postępować nie jest łatwo ale z czasem człowiek dojrzewa do podobnych sytuacji, uodparnia się… Kiedy spróbujesz, z czasem stwierdzisz że faktycznie nie warto myśleć, trzeba łapać chwile i nimi żyć, nie zawsze wyjdzie, ale warto się starać.

Wiem że możesz nie zgodzić się z powyższym stwierdzeniem, jeśli wolisz wziąć na przeczekanie niż próbować, niż ryzykować twój wybór. Lecz musisz się liczyć z tym, że nie zawsze przeczekiwanie jest dobrym wyjściem, a co chcesz przeczekać? Poczekać na następną miłość, która może przejść ci pod nosem bo bierzesz na przeczekanie? Boisz się, że to będą tylko ulotne uczucia? Z takich uczuć często miłość mocną się staje, a z miłości w pierwszym uniesieniu mocnym rozwiewa się jak słomiany ogień.

Rozum nam podpowiada że się nie uda, serce pragnie… Czego się najczęściej w takiej sytuacji boimy? Że kawałek życia swojego i czyjegoś zmarnujemy na coś, co nie rokowało dobrze od początku, a czas jest cenny? A co znaczy kawałek życia za chwilę szczęścia? Szczęście jest bezcenne. Później możesz żałować związku, ale najpiękniejsze są chwile kiedy czujemy płomień miłości, pragnienia bycia z ukochaną. A czy to miłość, zauroczenie, pożądanie? Nikt na początku nie wie. Te odczucia są do siebie na początku bliźniaczo podobne, dopiero okazuje się które to z uczuć było po pierwszej nocy, po pierwszej randce, do pierwszego napomknięcia o stałym związku. A zamieszkanie razem? To egzamin z naszych uczuć, a czy go zdamy?

Początkowe silne uczucia nie zawsze mają cokolwiek wspólnego z miłością… Istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, ale to biały kruk. To co bierzemy w pierwszej fazie naszego poznania okazuje się często tylko popędem seksualnym.

Kiedy poznamy że to była, jest prawdziwa miłość?
Wówczas, kiedy będziemy pragnęli być z partnerem nie tylko dla seksu, ale w chorobie, biedzie, smutku. Kiedy nam się powodzi nie rozpoznasz prawdziwego uczucia… dobrobyt to nam zagłusza. Kiedy w związku brakuje podstawowych środków do życia, kiedy zwiększony jest obowiązek, odpowiedzialność za drugą osobę, wówczas wychodzi to co naprawdę czujemy.

Twierdzimy że miłość jest ślepa… jest ślepa ale jeśli jest połączona z pragnieniem posiadania ciała osoby którą się kocha. Prawdziwa miłość obejdzie się bez cielesnego dotyku, a nie będąc pod wpływem pożądania jest świadoma i zgodna z rozumem. Gdybyśmy kierowali się miłością współpracującą z rozumem a nie z majtkami… nie byłoby zdrad, rozstań, kochanek. Ale prawda jest stara jak świat… seks jest silniejszy. Nie będziesz pielęgnować sfer erogennych partnerki, partnera inny „ogrodnik” tym kwieciem się zajmie, ponieważ odczucie przyjemności doznania orgazmu jest mocniejsze od samej miłości.

Wbrew piosence “Nie Warto Kochać”, warto kochać… nawet gdybyśmy mieli później cierpieć, te minuty szczęścia są warte cierpienia. Może jest koło Ciebie, ktoś kto ukradkiem na Ciebie spoziera… a Ty nie widzisz. Często, to co jest bliziutko nie widzimy, szukamy daleko pod nogi nie spozieramy, nieraz przydepniemy. Warto kochać, wiele razy przekonała się o tym. Myśl mi przemknęła -szczęśliwa jestem rzem tyle wartościowych kobiet poznałam. Każda w sercu moim ma swe miejsce. W takiej kolejności na jakie zasługuje, jak mocno była kochana, a każda miłość jest inna.

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞ 
“TAK KOCHA SIĘ RAZ”

“Ile razy można naprawdę kochać?” / 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

“Baciary – Żyje się raz (official music video)”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Jak myślicie czy talko tak kocha się tylko w filmach???

„Kocham Cię”

Jak dobrze że jesteś
Miłość do Ciebie najcudowniej śnię

Każdą myślą jestem przy Tobie
Tak bardzo kocham Cię

Jesteś dla mnie powietrzem
Słońcem, biciem serca

Jesteś snem moim
Bezustannie jesteś we mnie

Ile razy można naprawdę kochać? – czy istnieje „naprawdę” – czyli moje przemyślenia …

Moja odpowiedź jest dla mnie jasna i prosta – wiele razy. Ale też, na pewno jest to indywidualna sprawa… A może tylko w filmach pokazują prawdziwą miłość do szaleństwa jak w tej piosence…

Mówię wam ludkowie mili, że nawet jak taka szalejąca w końcu przemija to jest też i taka, co trafia się tak jak w filmach…

„Rozstanie”

Po rozstaniu dalej życie się plecie
Stara miłość nie rdzewieje
Mówię to wam szczerze

Ludkowie moi mili
Jest wiele miłości na świecie
A każda inną historię plecie

Miłości jest wiele, wszędzie można ją spotkać
Przelotna, wakacyjna, sanatoryjna…
Z Alaski, Nebraski i z Nowego Jorku
A może przychodzi w worku jak kot?…

Nigdy nie wiesz jaka będzie
Może być szalona, nudna, szczęśliwa
Tragiczna bywa też

Ja nie żałuję miłości mych
Każda jest inna, uwierzcie mi
Warto było przeżyć każdą z nich

Wiele z was miłe panie, po nieudanej miłości stwierdzicie „miłość nie istnieje, nie wierzycie w miłość”, a jednak poczułyście ją w serduszku.

Ci co twierdzą że miłość nie istnieje, wyobrażają ją sobie że prawdziwa miłość jest tylko wtedy, kiedy jest odwzajemniona… nic bardziej mylnego. Dla niektórych jeśli jest nieodwzajemniona, to nie ma miłości. Jeśli tylko jedna strona kocha, to to nie miłość. To też miłość jest miłość, tylko po prostu dostała “kosza”.

Pierwsza miłość zawsze jest dla nas najpiękniejsza, ponieważ nie mając porównań z zakochaniem się w innych jeszcze i to jest nasze pierwsze uczucie najbardziej cierpimy jeśli zostanie odrzucona. Następne miłości są prawdziwe, ale bardziej dojrzalsze i przechodząc parę miłosnych uniesień, już tak mocno jej nie odbieramy jak pierwszą .
“Szczeniacka miłość” bardziej boli jeśli się nie uda, serduszko niezahartowane. W późniejszym czasie jest dojrzalsza, bardziej logicznie myślimy – choć nie zawsze. Niektórzy dopiero zakochują się w późniejszym wieku… poprzednie mogły być tylko zauroczeniem, pożądaniem co często mylone jest z zakochaniem.
Ale też zranieni, nie dopuszczamy do swojej myśli, że się zakochamy. Instynktownie obawiamy się bólu serca, które znów nas może spotkać… Pomimo tego, że napisałam „Pierwsza miłość zawsze jest dla nas najpiękniejsza” to zdarza się, że doznając następnej miłości stwierdzimy „nie tamta, ona nie była ta prawdziwa” – i tak może będzie za każdym razem po zakochaniu się, ponieważ pierwsza miłość jest najpiękniejsza, lecz każda miłość jest ta pierwsza…

A może ci mają rację co twierdzą „kocha się raz, a zakochać się można wiele razy” – tylko która miłość jest ta prawdziwa, jedyna?
Dla niektórych będzie w myślach powrót do pierwszej miłości, szczególnie jak nam następne związki nie wychodzą to tym częściej do pierwszej miłości wracamy. Niektórzy wracając do pierwszej miłości, jeszcze raz by chcieli ją przeżyć. Pierwsze związki i miłości dają coś, czego nigdy od nikogo nie otrzymaliśmy i nie chodzi o seks. Pierwsza miłość wznoszą na wyżyny, czujemy że możemy góry przenosić. Chce nam się żyć, śpiewać, krzyczeć ze szczęścia. Następne już nas tak nie pobudzają, jakaś cząstka tamtej zrobiła malutki murek na serduszku, który nie pozwala nam całego serca dać następnej osobie.
Pierwsza miłość może być najpiękniejsza, ale następna może być tą prawdziwą.

Każdy na temat miłości ma swoje wyrobione lub wyrobi zdanie, każdy z nas jest niepowtarzalną osobą i inaczej odbiera, przeżywa miłość. Nawet jeśli są rozstania, miłość przemija warto wierzyć w to, że w końcu przyjdzie nasza królewna i w sercu będzie maj.

Wiem, że wielu z Was przeszło, przechodzi a jeśli nie… to przejdzie rozstanie i to boli, ale wówczas warto wziąć się w garść i powiedzieć sobie “on/a mnie nie był/a wart/a, spotkam miłość która zasłuży na moje oddanie i serce oddam jemu/jej”.

A jeśli następna zawiedzie? Tak to się życie plecie, ale warto kochać nawet jeśli to tylko dzień trwa i trzeba pamiętać… nic na siłę. Jeśli ty kochasz on/a nie, to jeśli nawet się stykniecie, to nie będzie prawdziwa miłość. Ty będziesz dawać, dawać, dawać on/a tylko brać i za szmatę będzie cię miał/a. Bo związek wymuszony, to jak muszla klozetowa… Ty muszla on/a na nią ……. w kropki wstaw co chcesz.

Z ręką na sercu to stwierdzić muszę, że niektórzy zbytnie wysokie mniemanie o sobie mają. Wkurwia mnie twierdzenie osoby która się zakocha w kimś kto jej nie chce -”kocham jego/ją, to musi być ze mną”.

“Nieodwzajemniona miłość”

Nieodwzajemniona miłość dłużej trwa,
mocniej cierpimy, co noc o kochanej marzymy,
zadaje nam niespełnienia ból.

Jest to bolący stwór, który myślami tęsknoty
bez litości serce nasze dźga,
serce w cierpieniem rozrywa nam.

Szukamy sposobu na zagłuszenie cierpienia,
sięgamy po kieliszek doznając chwilowego zapomnienia,
budzimy się w świecie trzeźwienia,

Przypominamy sobie o niej,
ponownie sięgamy po eliksir zapomnienia,
zaczyna tworzyć się skorupa w życie wątpienia.

Pragniemy miłości, ale tak naprawdę często podświadomie się jej boimy. Miłość to piękne uczucie ale czy każdy może je zaznać? Miłość potrafi zniechęcać do siebie. Czym bardziej będziesz jej pragnąć, ona głośniej będzie Ci w ucho szeptać -jestem wredna. Czym uparciej będziesz jej szukać, zacznie krzyczeć -zranię Cię, nie dla każdego jestem stworzona – tak będzie twierdziła. Ty zaczniesz się zastanawiać czy jest dla ciebie. Tylko wybrani ją poczują, inni tylko jej podróbkę: namiętność, pożądanie, zauroczenie.
Miłość ma swych wybrańców, ale w trosce o niektórych będzie starała do siebie zniechęcić…

„Miłość próbuje zniechęcić do siebie”

Miłość szeptać Ci będzie
-“Nie próbuj mnie zrozumieć, okiełznać

Jestem jak rumak galopujący po dzikiej prerii
Jak orzeł szybujący w przestworzach

Dumnie pruję po sercu jak orka po oceanie
Raniąc tych co chcą mnie tylko dla siebie

Jestem dziką siłą, nie okiełznasz mnie
Ty jesteś moją niewolnicą

Próbując zakuć mnie w kajdany ja Ciebie skuwam
Błędne Twe myślenie myśląc że mnie uwięziłaś

Kiedy próbujesz mnie zrozumieć mieszam Ci w głowie
Nieraz jeszcze Cię zranię… obiecuje Ci ja to Tobie”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞ 

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————- 

👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣

„Diablica-Anielica” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos /

Podobny obraz

Czy anioły mają rogi, kto odpowie szczerze?

„Diablica-Anielica”

Kobieto diablico piękna Anielico
Po świecie sobie fruwasz
Na wrażliwe istotki czyhasz

Serduszka z miłości rozrywasz
Następną duszyczkę zarywasz
Do piekieł porywasz

Twa diabelska naturka
Stworzyła z ciebie piękne ziółko
Raz z uśmiechem a nieraz z awanturką

Masz miłe zalety
Wyrósł z ciebie ideał człowieczy
Narzekamy na ciebie – umieramy bez ciebie

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-  

Podobny obraz

“Uśmiechnięta kobieta” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣

Podobny obraz

Kobieta jest zawsze piękna, młoda kiedy się uśmiecha…

“Uśmiechnięta kobieta”

Uśmiechnięta kobieta
To niebiański twór

Przy takich kobietach
Warto siwizny się nabawić

Popatrzeć, pogaworzyć
I do grobu swoje kości ułożyć

Do piekła trafić, dalej się bawić
O smutkach nie prawić

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-

Podobny obraz

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Podobny obraz

“NAUKA SEKSU z poczuciem humoru” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Później temat rozwinę – proszę o cierpliwość

NAUKA SEKSU z poczuciem humoru  czyli jak uprawiać seks.

Znalezione obrazy dla zapytania HUMOR DOWCIP SEKS GIF

Powyższy gif fajnie pokazuje 69 pozycję, lecz nie bierzcie z tergo przykładu   hihihi

Nie rozmiary, lecz technika czynią z Wacka zawodnika < z internetu >

Znalezione obrazy dla zapytania uśmiech gif

„No maleńka, dziś Ci nie odpuszczę” 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

 

Podobny obraz

No to mamy piąteczek… Jutro sobota i… weekendeczek…

„wio Mariolka” – moje ulubione powiedzonko na coś co trzeba aby działać … np. „No to wio Mariolka, czas piwko wypić”

…więc pragnę aby panie miło spały czekając na ten ulubiony dzień… czyli weekend.

No to będziemy później mieć niedzielę na ukończeniu… i znowu poniedziałek, więc pragnę aby panie miło spały – panowie tak samo… pamiętam o was – czekając na ten mało ulubiony dzień…

„No maleńka, dziś Ci nie odpuszczę”

Kiedy do łóżeczka się kładziesz,
o mnie myślisz, serduszko Twe kołacze.

Dotykając piersiątek wyobraźnia mknie,
uwielbiasz gdy dotykam Cię.

Uwielbiam w Tobie wulkan rozbudzony,
lawa spływa po języczku moim.

Chciałabyś grzecznie sobie poleżeć,
lecz nóżki w uścisku sobie gnieciesz.

Szurasz nóżkami, chciczka Cię dosięgła,
myślami krążysz wokół moich rączek.

Twe piersiątka miła nieważne wielkością,
ważne by nie były podszyte sztucznością.

Wszystkie piersi lubię… małe i duże,
mogą być sterczące, a nawet wiszące.

Ważne żeby w momencie dotykania,
suteczki twardniały, a picia wilgotniała.

Przy każdych piersiątkach rozsądek ja gubię,
już mam w wyobraźni czarny biustonosik.

Tak maleńka czarny biustonosik,
a nawet wyobraźnie co pod nim nosisz.

Majteczki z koronką, pończoszki, szpileczki,
podniecenie do gardła podchodzi.

Patrzę na cCiebie i oczom nie wierzę,
stoi przede mną Wenus z obrazu Botticellego.

Włosy rozwiane, promienieje Twe lico,
Tyś mą nimfom, afrodyzjakiem, boginią…

Podchodzę do Ciebie, nie mogę się oprzeć,
dotykam delikatnie, później troszkę ostrzej…

Lecz tak jak zwykle z umiarem, by bólu nie sprawić
całuję namiętnie, liźnięciem języka cię szczuję.

Ty mnie po karczku delikatnie gładzisz,
ja cię rozpalam, pomykam po Twojej namiętnej gładzi.

W namiętności dochodzisz z rozkoszy do płaczu,
ręce wbiłaś mi w plecy, doprowadzasz do mojej nad Tobą władzy.

Ręce Ci krępuję, nóżki rozpościeram,
wygląd apetyczny, soczek zlizuję.

Przykładam lód do Twych sutek,
śmietankę do broszki przytykam, orgazm masz boski.

Nachylam się szybko, śmietanę zlizuję,
nektar bogów w mych ustach rozpracowuję.

Jęczysz, stękasz, rozpływasz, wijesz się,
dziś Ci nie popuszczę zemdlejesz i ja i Ty to wiesz.

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-  

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Znalezione obrazy dla zapytania śmieszny czwartek gif

“Jeśli nie ma zazdrości”… 👣👣👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos /

Znalezione obrazy dla zapytania zazdrość humor gif

Jeśli nie ma zazdrości…

Chyba każdy z nas, kiedyś poczuł w sercu igiełkę zazdrości. Zazdrościmy innym kariery, bogactwa, udanego związku, ogólnie mówiąc lepszego życia. Istnieje również zazdrość w miłości, która częściej rujnuje związki niż je buduje. Utarło się powiedzenie:

„Zazdrość o partnera jest przejawem miłości”

Jak myślicie… jeśli nie ma zazdrości, to czy mamy zaufanie do osoby kochanej, czy jest nam już obojętna. A może jeszcze coś innego?

Zazdrość, jest to ukłucie wokół serca, niepokój, ścisk w gardle gdy zbyt długo jej/jego nie ma. Gdy spotkał/a się z byłą/ym, poszedł/poszła na imprezę, a nawet spotkanie klasowe.

To nie jest jeszcze problem, można to uczucie zagłuszyć miłością i zaufaniem do partnera/ki. Problemem natomiast jest, gdy każde spojrzenia czy wymieniony uśmiech staje się powodem awantury, zaglądanie w telefon, czy szpiegowanie komunikatorami.

Czy zazdrość musi być, czy nie da się rady bez niej żyć? Ona nie tylko sferze miłości jest. Czy to nasza natura która pozwala, że zazdrość zawsze wlezie buciorami, nawet jak nie chcemy (a może nam się zdaje, że nie chcemy)?

Podobny obraz

“to złudna chwila”

spoglądasz z miłością w lustro
poznałaś swą połówkę wreszcie

zakochana w innym człowieku jesteś
myślisz że szczęście spotkałaś

o nie moja miła, to złudna chwila
kiedy miłość się rodzi zazdrość na żer wychodzi

w sercu przez nią nienawiść się zrodzi
Nieszczęśliwy związek powoli się rodzi

Zazdrość jest i będzie, ale najgorsza jest tzw. chora zazdrość, która nie pozwala funkcjonować i rodzi awanturę za awanturą. Czy, jeśli nie odczuwa się zazdrości, to znaczy że się nie kocha? A może to zaufanie nie otwiera jej drzwi. Znamy swoją wartość. Znając swoją wartość, nie dopuścisz do serca zazdrości.
Uczucie zazdrości, wprowadza do związku niepotrzebne napięcia. Męczy osoby o które jesteśmy zazdrośni, a przede wszystkim męczy ciebie samego jeśli jesteś tym zazdrośnikiem. Nie wierzysz w bezinteresowne uczucia ze strony partnera/ki, i że ta miłość może być trwała. Pragniesz mieć partnera/kę tylko dla siebie, bo tylko wtedy czujesz, że jesteś tylko z nim/nią i dla niego dla niej. Boisz się wszelkiej konkurencji.

Dalszy mój wywód o zazdrości będę pisała pod kątem żeńskim… partnerka, aby nie pisać nim/nią itd…

Każde zabłąkane spojrzenie twojej partnerki, zagadkowy uśmiech, dziwny ton telefonicznej rozmowy rodzą podejrzenia. I wtedy zaczyna się problem. Zaczynasz śledzić ukochaną, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, a nawet posuwasz się do otwierania korespondencji adresowanej tyko do niej.
Obsypujesz partnerkę mnóstwem pytań… – co gdzie i kiedy… – na temat spędzonego czasu bez ciebie. A kiedy później wraca do domu, myślisz tylko o jednym -”na pewno mnie w tej chwili zdradza, jest z nią”. W ten sposób, nie tylko dręczysz ukochaną osobę, ale przede wszystkim siebie. Mówi się:

„ktoś jest chorobliwie zazdrosny”

Myślę, że zazdrość trafnie określono jako chorobę. Tylko czy jest ona uleczalna? Na pewno musisz się postarać, aby zapanować nad tym uczuciem. A to już mały krok w całkowitym pozbyciu się zazdrości – ok, troszkę niech jej zostanie… ale niech to będzie zdrowa zazdrość, które buduje związek a nie go niszczy.

A na koniec kilka rad, jak zmagać się z własną zazdrością. Na początek zajmij się w wolnym czasie czymś pożytecznym, zamiast myśleć co ona w tej chwili robi. Przyjrzyj się sobie w lustrze. Zadbaj o swój wygląd, a od razu poczujesz się bardziej atrakcyjny/a. Utwierdzisz się w przekonaniu, że twoja partnerka spojrzy na ciebie inaczej. Związki oparte na zaufaniu są trwalsze i szczęśliwsze. Spróbuj więc, pokonać własną zazdrość lub pomóż swojej partnerce uporać się z tym niszczącym uczuciem. Jeśli sobie z tym nie poradzicie, skończy się to rozstaniem, w najgorszym przypadku toksycznym związkiem. Nie będziecie przez zazdrość mogli żyć bez siebie, lecz przyzwyczajenie, nawyki, wspólne zainteresowania nie pozwolą wam się rozstać. Będziecie się wyzywać nawzajem, do rękoczynów dojdzie, będą ciche dni, może nawet któreś trzaśnie drzwiami i na kilka dni u znajomych będzie kimał, z nimi pił, przeklinał ciebie a może i ciebie obgadywał, lecz po paru dniach, tygodniach, miesiącach wrócicie do siebie, i przez parę dni sielanka będzie. Znowu w szał miłości wpadniecie, dopóty dopóki znowu o zazdrości sobie nie przypomnicie. I tak latka będą sobie płynęły, a wy będziecie od siebie odchodzić i powracać do siebie. Pytanie jednak nastanie… czy to uszczęśliwi ciebie? Może tak? Na swój sposób będziesz szczęśliwe, poprzez te dni kiedy powracaliście do siebie… Na starość tylko dobre chwile pozostaną, te złe wyparte przez umysły zostaną. Może to masochizm taki w człowieku już jest, że woli cierpieć, niż samemu przy stole jeść?

——————

Monika JanosO teatrze życia – Życie jest szkołą

—————————-

A co z innymi zazdrościami, nie związanymi z miłością? To temat rzeka. Czy przez zazdrość można się rozchorować?

Podobny obraz