Uśmiechnęłam się do swych młodzieńczych czasów. Mając naście lat, każde uczucie traktowałam jak miłość, z czasem zaczęłam odróżniać je. Kochać a pożądać kogoś, być zauroczonym kimś… stanowi ogromną dla mnie teraz różnicę. Każdy na swój sposób interpretuje uczucia, pozwoliłam sobie na swoją interpretację.
-Kochać kogoś znaczy myśleć o tej osobie, jestem gotowa poświęcić swoje szczęście, życie. Bez szemrania wszystko zrobię dla tej osoby. Kochać kogoś, jest sensem naszego życia. Ale kochając kogoś, stajemy się egoistyczni. Kochając zaczynamy zakazywać, nakazywać. Często kochając krzywdzimy, w przysłowiowe powiedzenie (nie dotyczy to tylko mieszanych związków)…
„Jak chłop nie uderzy – to nie kocha” „Nie jesteś zazdrosna – to nie kochasz”
-Pożądanie obejdzie się bez miłości. Pożądać kogoś, to chęć zaspokojenia swoich pragnień.
-Zauroczenie z początku przypomina miłość
-Miłość to dbanie o drugą osobę, starać się o to by była szczęśliwa, troszczyć się o jej potrzeby, starać się ją zrozumieć, zaakceptować jej odmienne poglądy. Miłość akceptuje wszystko.
Czy warto zastanawiać się nad uczuciem które nas ogarnęło? Nie zastanawiaj się, czy to co w danym momencie czujesz to miłość, pożądanie czy też zauroczenie. Nie zastanawiaj się, czy wyjdzie ci związek… Kiedy zaczynamy zastanawiać się czy być z daną osobą, wkrada się cień wątpliwości. Zaczynamy zastanawiać się czy ona tak samo nas kocha, czy nas nie zdradzi, czy możemy zaufać…
Ja się nigdy nie zastanawiałam nad tymi zagadnieniami. Może dlatego też, mało kiedy się zawiodłam, nie cierpiałam. Jeśli jedna miłość była niewypałem, to nie zastanawiałam się czy przypadkiem następna nim nie będzie. Przychodziła miłość, nie zastanawiałam czy się uda… A teraz? Teraz też nie mam zamiaru się zastanawiać… nie warto. To dobry sposób, by mocno nie cierpieć. Miłość nie wybiera, nie od nas zależy w którym momencie coś się zaczyna.
Zakochanie, jeśli nawet ma trwać chwilę, jeden dzień to warto przeżyć. Nie zawsze jest to łatwe, ale z czasem sami dojdziecie do wniosku, że faktycznie nie warto myśleć, trzeba łapać chwile i nimi żyć. Nie zawsze wychodzi, ale warto się starać. Ktoś może się z tym nie zgodzić. Stwierdzi, że jednak warto myśleć, czekać na tę jedyną, że lepiej przeczekać co dalej będzie niż próbować wiązać się pod wpływem ulotnych uczuć gdy rozum podpowiada, że to się nie uda.
A może jednak warto poświęcić kawałek życia swojego i czyjegoś na coś, co nie rokuje długiego związku. Można się z tym zgodzić, lub nie… ale też przez czekanie na miłość, może ona nam przejść koło nosa. W pierwszej chwili zauroczenia, zakochania czy też pożądania, człowiek zachowuje się jakby rozum zgubił, nie myśli logicznie. I szkoda czasu na zastanawianie się, ponieważ pod habitem zauroczenia, pożądania może ukrywać się miłość.
Często ludzie czekają na tę jedyną prawdziwą miłość, w końcu łączą się z osoba której nie kochają, tylko po to aby nie być samotnym na starość.
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Na FB, mam nadal blokadę wpisywania postów. Nie mogę nic wstawiać, dlatego poprosiłam koleżankę @Małgosię Kowalską, aby jak może…. wstawiała na grupy, na Fan Page posty. Niestety, zbytnio chyba aktywna była, ponieważ FB ją zablokowało.
Koleżanka @ Małgosia Kowalska całkiem została zablokowane. Nie ma możliwości wejść na fb. Adresu prywatnego nie chce podać oby konto fb odblokowano, tak jak ja nie podam swoich danych fb.
Ponownie fb mnie zablokowało w pisaniu – 2 profile …
Mały przewodnik po miejscach erogennych. Ale też nie bierzcie dosłownie tego co napiszę, ponieważ każdy z nas może mieć takie miejsca jeszcze gdzie indzie, lub tu opisane jako czułe u niego mogą nie być wrażliwe, a wręcz mogą sprawić ból.
Najlepiej przy grze wstępnej delikatnie zacząć dotykać, i starać się dyskretnie „analizować”
– tylko nie za długo w jednym miejscu, ponieważ ciągle jednostajne dotykanie tego samego miejsca spowoduje, że partnerka przestanie reagować, a i może się podirytować.
Miejsca wrażliwe na dotyk to… okolice narządów płciowych – łechtaczka, wargi sromowe, piersi – szczególnie sutki (często omijane jest miejsce pod piersiami) – podbrzusze, pośladki, przy kości ogonowej zjeżdżając do rowka. A także wrażliwe miejsca to usta, powieki, płatki uszu, okolice szyi, za uszami, kark, plecy. Wewnętrzne powierzchnie dłoni, nadgarstka jest bardzo wrażliwa, pomiędzy palcami warto pomasować. Wrażliwa jest wewnętrzna strona ud, pod kolanami, stopy, palce i pomiędzy nimi. Bardzo często miejsca najmniej narażone na bezpośrednie dotyki – wewnętrzne strony – są najbardziej wrażliwe.
Ale jak już pisałam, każdy inaczej może reagować. U niektórych może wystąpić nadwrażliwość, inni na dotyk nie zareagują. Ale to też nie jest normą – ktoś inny to samo miejsce dotknie gdzie nie wystąpiła reakcja na dotyk, a pod wpływem innej osoby okaże się że reaguje.
Siła nacisku, masażu, dotyku jest indywidualną sprawa.
Może nie wszystkie miejsca wymieniłam… to podaj, a i warto z piórkiem doświadczenie robić…. Dotyk z piórkiem nazywam „Dotyk Anioła”.
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Często spotkać można się z określeniem „nienormalna, nienormalny” jeśli coś nie robisz lub robisz wbrew ogółu, a cóż to znaczy? Nie jestem punkiem, metalowcem lecz to zostało zaszufladkowane – zachowanie, styl ubierania się – po wyglądzie mnie oceniają… ich prawo, a ja mam wszystkie ich myślenie głęboko w dupie – ponieważ jestem sobą… Metalowiec, punk… to też osoby normalne, które wybrały swój styl. Jeśli na siłę już byśmy mieli szukać, czy ci co krytykują czyjś styl sami są normalni jeśli np. moherowe berety noszą i codziennie w kościele siedzą? – a właśnie ten typ osób – nie wszyscy – oceniają innych, że są nienormalni bo nie mieszczą się w ich standardach życiowych.
Dla mnie są wszyscy normalni niezależnie od wieku, płci, upodobania. Hahaha, żartuję… nie wszyscy. Są ludzie, nie mieszczący się w mojej normie normalności. Normalność? A cóż to takiego jest? Jest to narzucanie swego ja, przez większość na mniejszość. W jednej społeczności, coś może uchodzić za normalne w innej chore. Zależne jest to od kultury, wychowania.
Ludzie niezbyt przychylnie patrzą na osoby, które odbiegają od tz. normalności, a jeśli patrzą nieprzychylnie, to czy są normalni? Co to znaczy normalny człowiek? Może ten nienormalny w oczach innych, jest bardziej normalny od tych, co widzą w nim nienormalność… Mamy różne upodobania, czasem siebie się pytam, czy moje zachowanie jest normalne? A cóż to znaczy normalność kto mi to powie?
“Normalność w nienormalności”
Normalność normalna, normalność inna Inność inna, inność normalna Jak wpisać się w życie aby pasować wszędzie
Być bardziej innym czy bardziej normalnym? Normalność inna czy inność normalna Dla mnie bez różnicy, żyjmy dla siebie
Życie w normalności jest inne Czy życie w inności jest normalne? Nikt nie da ci odpowiedzi
Wmawia nam się że musimy znormalnieć Zmienić, dopasować się, jak nie… Ze środowiska wykluczają cię
Dziś inność jest bardziej normalna A normalność inna Ludzie do inności przekonują się
Ja jestem sobą – może dla jednych nienormalna Może dla mnie inni są nienormalni Oni dla siebie są normalni
Po co się zastanawiać nad normalnością On nienormalny, ona nienormalna On inny, ona inna
Czy życie normalne, przyroda normalna jest? Stworzyła gatunek ludzki na zgubę swą Bez inności też smutne życie jest
Jakby nie patrzeć przyroda toleruje nas Dlatego kochajmy się, niech żyje normalność Niech żyje nienormalność
Jesteś nienormalny w oczach co zwą się normalni Bądź nienormalny w normalności swej Miej opinię ludzi o sobie gdzieś…
Żyjemy po normalnemu czy po innemu Rzeczywistość dla każdego jest inna Pilnuj swego życia kolego
—————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Hej kochani, jak tam samopoczucie? Smutnawi jesteście, nie wiecie co ze sobą zrobić? Połóżcie się wygodnie, muzyczka niech cichutko płynie, a może i zapachowa świeczka się znajdzie, przymknijcie oczęta i dajcie unieść się marzeniom… Wyobraźcie sobie kogoś, kto was podnieca, i zacznijcie podróż po mapie ciała delikatnie dotykając, muskając dojdźcie do muszelki…
„Masturbacja”
Życie jest pokręcone, a może to my tak sobie utrudniamy, najprostsze drogi potrafimy tak wydłużyć, że nie mamy siły nimi iść, a w dodatku nikt nie umiera bez utraty dziewictwa, życie pieprzy nas wszystkich. Dobrze że natura dała nam orientację Bi, les. Może nigdy 70 % kobiet nie zaznałaby orgazmu, a co z trzydziestoma procentami? No cóż, część ma z pomocą partnera, część przez masturbację i to tak, aby on się nie dowiedział, że sobie sama dogadza a część nigdy nie zazna. Czemu tak jest? Te co mają orgazm same się zaspakajają, a te co nie mają i nie będą mieć tej przyjemności, to nie miały kontaktu z kobietą, lub nie umieją same sobie zrobić. A czemu nie potrafią? Oto jest pytanie. Częsta jest to skutkiem braku akceptacji własnego ciała, ale często, to wychowanie ogromną rolę w tym macza swoje łapska.
Wiele osób nie doznałoby orgazmu, gdyby nie masturbacja. A co w tym złego? Bo to grzech, Bóg patrzy i karę naśle? Tak najczęstszej straszone są dzieci, a to wpływa na nasze późniejsze zachowanie – no bo przecież to grzech i będziesz smażyć się w piekle. A swoją drogą, czy Bóg nie ma nic innego do roboty, tylko nas podglądać? Ponoć podglądanie to grzech…
Przy owulacji, menstruacji następuje naprężenie w wargach sromowych spowodowane silniejszym ukrwieniem. Czujesz wówczas naprężenie, szurasz nogami, nie możesz spać, picia jakby miała się „rozsadzić” …na pewno takie coś czułaś, czujesz a wiele pań nie rozumie co dzieje się z jej ciałem..
Masturbacja jest cudownym doznaniem, wszystko po tym wydaje się piękniejsze, jesteś rozluźniona. W czasie orgazmu przeszywa cię rozkosz nie do opisania. Jedni przechodzą to mocniej inni słabiej – ale jedna rada, nie rób tego pod wpływem alkoholu… alkohol zagłusza doznania.
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Dwa światy, czyli nie mogę z Tobą być, z powodów religijnych
Portale społecznościowe wiążą ze sobą wirtualnie, rożne osoby jak dzień i noc, ogień i lód. Znamy siebie tylko na tyle, co jeden z drugą o sobie napisze.
Fajnie Wam się pisze, nawet do siebie zaczynacie coś czuć, w danym momencie nie interesuje Was jakiej kto jest wiary, wyznania, w co wierzy lub nie. Chcecie poznać osobę która może stanie się waszym przeznaczeniem, ukojeniem, miłością życia, a może tylko przyjacielem, dobrym znajomym a nie piszecie o religii. W końcu czym więcej ze sobą piszecie, tym więcej o sobie mówicie i co się okazuje? Twa wybranka jest ze związku wyznaniowego Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy czy też pochodzenia żydowskiego, a może trafi się ateistka która sceptycznie podchodzi do wiary w boga… co wtedy? Często kontakt z taką osobą przerywamy.
Czy często zrywane są kontakty wirtualne z powodu różnicy religijnej, wiary? Nie słyszałam o badaniach sondażowych na ten temat… Jest to istotna kwestia. Zależy od tego, jak ktoś traktuje religię, jeśli jest jej/go całym życiem, to nie ma co się “pakować” w taki związek. Fanatyczność religijna nie sprzyja związkom osób rożnej wiary. Kiedy kochamy, myślimy że wszystko przezwyciężymy, że miłość jest ponad podziałami religijnymi, kultowymi… Nic całkiem mylnego… Z początku jeszcze się układa, najczęściej do póki dzieci nie przyjdą na świat… Kiedy to nastąpi, w większości procentach związku idylla kończy się a zaczyna „wojna” o wychowanie dzieci, wybuchają spory na tle religijnym, kulturowym, awantury w jakiej wierze dzieci powinno się wychowywać. Przykładem tragedii są związki między wyznaniem islamskim a katolickim… – porywania dzieci przez jednego z rodziców do swego kraju…
Internet sprzyja w spotykaniu, w zderzaniu się różnic kultowych… i będzie to narastać w coraz szybszym tempie. Najlepszy układ i spokój w związku byłby, czy też jest, jeśli małżonkowie czy partnerzy dogadują się i nawzajem szanują swą kulturę, wyznanie. Z tym, że związek niemałżeński na zasadzie partnerstwa i niemający potomka łatwiej upora się z barierami dzielącymi “dwa światy”.
Jest kwestia też tego, do jakich wyznań czujemy niechęć. Można szanować „innowierców” i wymieniać poglądy, co pozwala na poznawanie drugiego człowieka. W związku można usiąść przy herbacie i rozmawiać o prorokach, księgach, wydarzeniach religijnych, wymieniać się tym co nas nauczono i co dla nas jest ważne. Branie czynnego udziału w społeczności religijnej partnerki/ra jest okazaniem dla niego/niej szacunku i miłości. A jeśli dziecko przyjdzie na świat? Dobrze pokazać oblicze danej wiary bez narzucania, dziecko samo wybierze w odpowiednim czasie. Niestety, wiemy jak jest z narzucaniem wiary z naszego “podwórka”…
Co może przeszkodzić w utrzymaniu się związku międzywyznaniowym? Fanatyzm religijny, lub całkowity brak szacunku do czyjejś wiary na zasadzie “racja jest po mojej stronie a Ty guzik wiesz, bo wierzysz w kapustę kiszoną a ja w UFO”. Na tym tle mogą wybuchać długotrwałe spory, co w końcu doprowadzi do rozstania.
Wiara jest sprawą indywidualną, i nie można komuś swego JA narzucać. Niestety, prawda jest smutna… katolicy, islam i inne wyznania uważają, że tylko ich wiara jest tą „prawdziwą” inni to innowiercy, heretycy szatanem opętani. Przez religię „tą słuszną” ginęli, giną i będą ginąć ludzie „niesłusznej wiary”. Jeśli wiesz, że możesz mieć problem z dogadaniem z akceptacją poglądów innej osoby w kwestii religijnej, czy też jesteś osobą niewierzącą i nie uznajesz tego że ktoś ma wiarę w Boga od razu daj w ogłoszeniu. Jeśli takowe czynisz dotyczące chęci poznania konkretnej osoby napisz co akceptujesz, tolerujesz… – unikniesz rozczarowań. Niestety rzadko piszemy otwarcie w opisie o sobie, jakiego jesteśmy wyznania.
Nie tylko o wiarę chodzi, ale też często ukrywamy orientację np. kobiety Bi. Kobiety Biseksualne często boją przyznać się do tego kim są, z obawy że lesbijka jej nie zaakceptuje, a są kobiety które pragną w dalszą drogę życia iść z kobietą a nie z mężczyzną. Niestety, to że kiedyś z nim spółkowały dyskwalifikuje w oczach niektórych lesbijek, jako kandydatki na partnerki… Są nastygmatyzowane tylko za to, że miały stosunek z mężczyzną. Bez względu na stan cywilny, niektóre lesbijki mają podgląd że Bi to “latawce” – raz chłopczyk innym razem dziewczynka – a że już miały związek, kontakt z mężczyzną to na pewno zdradzi z nim. Uważają, że Bi to kurwiszon… raz dziureczka innym razem fiucik, i że bez niego biseksualistka nie może się obejść i na pewno zdradzi dla niego, a tego niektóre lesbijki nie dzierżą. Sądzą, uważają, posądzają, oskarżają że w każdej chwil biseksualistka może odejść od partnerki – zdradzi z facetem.
Dlatego też naszą wiarę, religię, ateizm – ateiści są bardziej skorzy do przyznawania się w wirtualnym świecie że wątpią w Boga, przyznają się otwarcie i w realnym świecie. Mniej są zakłamani. Ateiści są piętnowani przez rodziny, kościół czy też w szkole… W szkole dzieci, młodzież woli iść na religię dla świętego spokoju, czy też zmuszani są przez rodziców… – no bo co sąsiedzi powiedzą, że nie byłaś przyjęta.
W kwestii wyznania, wiary lub jej brak (oraz orientacji… przyp.) trzymamy tabu z nadzieją, że jak spotkamy kogoś do kogo zapuka serce, to może Was nie odrzuci… Tak jak już napisałam… tabu w opisywaniu siebie jest nie tylko w kwestii religijnej ale i pisaniu konkretnym “jestem Bi, jesteś lub byłaś mężatką i że masz dziecko”. BI często boją się ujawnić szukając partnerki – wiele lesbijek nie toleruje kobiet po przejściach z facetami czy też osoby Bi. Dla nich kobieta która miała w sobie fallusa jest skażona, jest lachociągiem… gorsza rasa człowieka.
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
-o, stary to cienko, a teraz kiedy się coś szykuje?
Chłopina wyjmuje kalendarzyk, gęba rozwiera się od ucha do ucha:
-jutro
-jesteś pewny?
-tak, jutro dziesiąty
——————
Zastanawiałam się czemu nie nazywa się prostytutkami osób dających się za piwo przelecieć w bramie, czy gdzieś na dyskotece w ubikacji, ale wielką nienawiścią paja się do tych co kasę zarabiają – w końcu piwo też kosztuje.
A jeśli prostytutka zamiast kasę dostałaby samochód, to jak by trzeba było ją nazwać?
Czym różni się osoba oddająca się za pieniądze, od osoby dającej za darmo – czyli o prostytucji i ogólnie o pieprzeniu…
Pomiatamy często prostytutkami bo za pieniądze, ale często jedna z drugą dziewczyna szlaja się po kontach za darmo, wieszając się na szyi każdemu co na drzewo nie ucieka. Prostytutki oddają swe ciało, ale nie duszę – oczywiście, są wyjątki. Robią często to, bo nie mają innego wyjścia, robią często to by dzieci nakarmić.
Często wypowiadamy się o kimś, choć nie znamy tej osoby, i nie wiemy co pchnęło ją do tego co czyni – wszystkich do jednego worka powrzucamy. Zastanawiam się, czemu tak nie potępiamy morderców, złodziei, księży pedofilów. Nieraz rozmyślam nad tym, przyglądając się na przeciw blokowi w którym kilka pań tak zarabia. Czy na pewno nam chodzi tylko o potępianie że ktoś tak zarabia, a może coś więcej, o co? Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo że o pieniądze… o to, że mogą mieć zarobione więcej w jeden dzień niż niejedna miesięczna pensja wynosi, oprócz pieniędzy można by wymienić wiele jeszcze innych przyczyn. Każdy, kto czuje niechęć do tych pań, ma na pewno swój powód, nie koniecznie zazdrość. Nie mogę wszystkich do “jednego worka wsadzać”
Dr House prostytutkę nazwałby przedsiębiorczą dziwką, a szlajającą się i dającą za darmo, czy piwo głupią dziwką.
Czemu prostytutka budzi negatywniejsze uczucia? Bo trzeba płacić jej za usługę, a wiadomo że nie lubimy tracić pieniędzy, najlepiej jakby wszystko było za darmo. Zaletą prostytutki jest to, że zna się na ekonomii.
Swego czasu – kiedy to byłam piękna i młoda hihihi – przyglądałam się moim koleżankom jak reagowały na wulgarne zaczepki chłopaków, prawie sikały z wrażenia że jakiś małolat rzucił hasło do nich, cieszyły się z obmacywania ale żadna nie wyszła z miłości tylko z wpadki, a teraz “matrony święte” one nigdy… kurwa ich mać, moherowa Dulskie, to dopiero wkurwia taka hipokryzja.
A, czym się różni kochanka od prostytutki? A czy żona da, jeśli chłop kasy do domu nie przyniesie? Prostytutka konkretna dama -jesteśmy damy, jak nie dacie to nie damy. A żona, kochanka bólem głowy się wywija. Chociaż kochanka za często nie może odmawiać, nie może ją głowa boleć… a jak okres przeszkodzi?… – przecież usta są, bo źródło utrzymania zostanie odcięte.
Czy spotkaliście “matkę Teresę z Kalkuty” co bez interesownie da? Chyba że choruje na seksoholizm. Tak, tak seksoholizm – jest to choroba, która często niszczy życie osoby która na nią choruje. Często ktoś z boku przyglądając się takiej osobie, może określić ją jako dziwkę, nie znając przyczyny jej zachowania. Dla takich osób zawód prostytutki jest w sam raz, wyżycie się i jeszcze zarobi. A niech daje się za pieniądze, bynajmniej zna swą cenę… nie tak jak np. galerianki za bluzkę, lub rozrywkowe panienki za piwo w kibelku…
Niektóre panienki idą byle z kim by tylko faceta załapać, a prostytutka dla kasy i nie widzę nic w tym strasznego w końcu jej ciało, ma prawo robić z nim co chce. Ludzie zawsze wpierdalają się w cudze życie a jeśli ona lubi się pieprzyć to bynajmniej jeszcze zyskuje. Czy da za pieniądze czy za darmo w oczach innych i tak będzie dziwką, tylko że darmowa z łatką że każdemu da. A da każdemu za piwo nawet obszczymurkowi, bo takiego na prostytutkę nie stać…
Krytykuje się prostytutki, kurwy i cichodajki o których nikt nie wie że dają – te najwięcej mordę na starość drą i młode od dziwek wyzywają bo już na starość same nie mogą to i zazdrość że młode sobie używają – a co to jest tak naprawdę małżeństwo?
Małżeństwo, jest to państwowe pozwolenie na prywatne pierdolenie, ale te same osoby kiedy się pieprzą bez ślubu, będą nazwane kurwiszonami. A przecież prostytuowanie się, to nic innego jak przygoda jedno czy parodniowa ale za kasę, niczym innym się nie różni ci się walą i ci… z tym że małżeństwo to nie jedno czy parodniowa przygoda. A i w małżeństwie nic za darmo nie ma… Jeśli żona daje mężowi to konkretnie za coś – jest wypłata jest seks – jak nazwać wówczas instytucję małżeńska?
Trzeba też wiedzieć, że prostytutka to zawód, kurwa to charakter i dlatego nie widzę nic złego w prostytucji. Ludzie oceniają, patrzą na nie z góry ale gdyby nie było popytu, nie byłoby podaży. Żona ma pretensję do prostytutki, że mąż korzysta z jej usług? To niech robi to co prostytutka oferuje, i będzie spokój a nie marudzi.
———————–
Żadna kobieta nie daje za darmo, jest to tylko kwestia dogadania się
A może daje, bo kocha? Na pewno i dlatego daje by ją kochano, to w końcu czy daje bez interesownie jeśli oddaje się by ją kochano?
Tylko proszę miłe panie nie kamieniujcie mnie za takie myślenie.
————-
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Pragniemy miłości, ale tak naprawdę często podświadomie się jej boimy. Miłość to piękne uczucie… ale czy każdy może je zaznać? Miłość potrafi zniechęcać do siebie. Czym bardziej będziesz jej pragnąć, ona głośniej będzie ci w ucho szeptać… żeś jej nie wart/a. Czym uparcie będziesz jej szukać, zacznie krzyczeć… -”nie dla każdego jestem stworzona… – tak będzie twierdziła. Tylko wybrani ją poczują, inni tylko jej podróbkę: namiętność, pożądanie, zauroczenie. Miłość ma swych wybrańców, ale w trosce o niektórych będzie starała do siebie zniechęcić… chroniąc tym samym przed zawodem miłosnym, doznania bólu serca.
„Miłość próbuje zniechęcić do siebie”
Miłość szeptać ci będzie -”nie próbuj mnie zrozumieć Nie próbuj mnie okiełznać…
Jestem jak rumak galopujący po dzikiej prerii Jak orzeł szybujący w przestworzach
Dumnie pruję po sercu jak orka ocean Raniąc tych, co chcą mnie tylko dla siebie…
Jestem dziką, nieprzewidywalną siłą! Nie okiełznasz mnie, to tyś moją niewolnicą
Próbując zakuć mnie w kajdany ja ciebie skuwam Błędne Twe myślenie myśląc że mnie uwięziłaś
Kiedy próbujesz mnie zrozumieć mieszam ci w głowie Nieraz jeszcze cię zranię, obiecuje ci ja tobie…
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>