Jak można więcej niż jedną kobietę kochać? A no, ja potrafię.
Każdy ma swe doświadczenia, zależy też w jakim układzie jesteśmy z daną osobą. Nieraz nie trzeba być razem po seksie aby przyjaźń została, a nawet dzięki zbliżeniu umocni się, oczywiście też i może zniszczyć przyjaźń. W końcu każdy z nas z osobna jest niepowtarzalną osobą ze swymi zaletami i wadami. Dla kogoś coś może być dobre, komuś się nie przysłuży. Możesz mieć inne zdanie niż ja.
Są osoby które miłość budują na podstawie relacji, które łączą ludzi a nie na podstawie tego jaka jest w łóżko. Seks to tylko miły dodatek, taki szał ciał. Zdaje to egzamin jeśli obydwie strony są tego samego zdania. Związek opiera się też na zbliżeniu, a nie patrzeniu sobie w oczka. A co się stanie jeśli mamy zapotrzebowanie na seks i jesteśmy w nim spełnieni i tylko w nim, a już po wyjściu z łóżka czar pryska i dochodzimy do wniosku, że nasza partnerka nic więcej nie jest w stanie nam dać?… – zostaje kochanką.
„Cierpienie kochanki”
Żadna kobieta nie kocha tak jak kochanka Kocha, jest kochana a mimo to samotna
Męczą ją pytania których nikomu nie zada Jest uwięziona między miłością a nienawiścią
Co noc dopada ją nadzieja, dosięga rozpacz Euforia i przygnębienie idzie w parze z tęsknotą i agresją
Kochanka zachowuje się nieracjonalnie Jest głucha na głos rozsądku
Nie zauważa w co się wplątała, uzależnienie serce oplotło Czeka na skinienie, na zawołanie każde jest
Cierpi męki, swoje szczęście przed oczami ma Nie może go schwytać, czeka, ponosi ofiary i ma nadzieję
Ma nadzieję że kiedyś przestanie być kochanką Płonne to nadzieje, zawsze nią pozostanie
Ci co mają kochanki, nie mają łatwo. Kochankę kochają i starają się aby dobrze miała, serce rozerwane na części jest, ale też po ciężkim dniu przyjemnie jest wtulić się w jej ramiona jeśli w domu ciągle o byle co awantura jest.
“moja kochanka”
moja kochanka nie ma prawa dzwonić gdy potrzebuje
nie ma wyboru jest dla mnie kiedy ja mam czas
kochanka musi mieć zawsze ochotę być cierpliwą
jest muzą miłości zamknięta w klatce czekania mego pożądania
kochanka zawsze ma być piękną namiętną, dostępną
musi czekać na mnie jest tylko nałożnicą – tylko jest kochanką
Jeśli zakochamy się w kimś, kto jest w związku trzeba wziąć to pod uwagę że nie każdy zdecyduje zostawić partnerkę dla ciebie. Albo się z tym pogodzisz, albo sobie odpuść.
Jeśli zakochamy się w kimś, kto jest w związku trzeba wziąć to pod uwagę że nie każdy zdecyduje zostawić partnerkę dla ciebie. Albo się z tym pogodzisz, albo sobie odpuść.
„Zostajesz kochanką”
Jeśli zdecydujesz się zostać kochanką
Bądź taką co łzy rozumie Bądź taką co miłość zna Bądź taką co serce ma Bądź taką co wybacza
Jeśli zorientujesz się że jesteś kochanką jedną z wielu
Bądź jedną z tych co wybaczają i co przyjaźń znają Bądź jedną z tych co kochać umieją Bądź jedną z tych co łzy rozumieją Bądź jedną z tych co serce mają
Wiążąc się z osobą zajętą nie licz na to, że dla ciebie wszystko nagle zostawi i będzie z tobą. Z tobą jest, aby miło czas spędzić w spokoju, a nie myśleć o problemach dnia codziennego. Ucieka od tego co ma w domu, a wiążąc się z tobą to samo będzie tylko z inną kobietą, więc po co odchodzić do tego samego, jak można kochankę mieć? Ale jeśli wybierzesz rolę kochanki, licz się z tym, że łatwo ci nie będzie. Będziesz chciała w końcu się zbuntować, ale marne to działanie, ponieważ cię zostawi. A kobiety mało kiedy chcą być drugimi skrzypcami. Chyba że każda ze stron, ma kogoś i wówczas jeden dla drugiego jest kochankiem i nie dąży do rozejścia się z partnerem, a miło spędza czas w ramionach seksu szału co prowadzi do bramy raju na zasadzie powiedzenie „nie da ci tego partnerka i żona co kochanka w szale uniesienia”.
Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, czemu przed związkiem partner / partnerka zrobiła ci to w seksie co po połączeniu nie zrobi? A jednak kochanka / kochanek ci to zrobi a ty jej, jemu…
Oglądałam swego czasu film – raczej mnie nie interesował… ot takie zerkanie przy okazji czynienia innej czynności – zwróciłam uwagę na tekst wypowiedziany, który jest odzwierciedleniem naszych kontaktów seksualnych jak jesteśmy w związku czy po ślubie.
Akcja filmu XIX w, żona daje dwuznaczne propozycje mając ochotę na seks. Mąż „jesteś moją żoną, to nie wypada o seksie myśleć bezwstydnico”. Wychodzi z dworku i jedzie do miasta do burdelu.
Czyżby po ślubie seks był be? Także zdarzyło mi się widzieć film, gdzie akcja dzieje się na wsi. Obłupywanie na sianie, w stogu siana w amoku, szał ciał a po ślubie koszulina z dziurą bo to nie wypada z nałożnicą z którą ślub jest aby harce uprawiać – ale z chodzi z koszuliny chłop i za stóg przelatuje dziewczę płoche co ma na seks ochotę.
To taka moralność czy tradycja utrzymana dla wieśniaka i pana, aby mogli sobie w seksie folgować, a żona niech rodzi, przy garach staje, pierze, sprząta i czeka na pana i władcę kiedy z figlowania powróci. Z łaski, dla spełnienia obowiązku na jej koszulinę z sapaniem żuci, a jak mu nie stanie to do niej pretensje ma a jeśli uda się, to parę ruchów zrobi, obróci się na bok… zaśnie a ona leży nieboga delikatnie dotykając swego krocza, bo podniecona jest, a on ma to wszystko gdzieś. Więc kochanka, kochankę sobie poszuka bo w cipce wielka posucha, pragnie aby ją kto poruchał.
„Kobieta niezaspokojona”
Kobieta która myśli o swawoli Wszystko ma naprężone, to ją boli Soczki nie zeszły, wszystko obrzmiałe
A jej mężczyzna w swej chwale Rozprężony zasypia zuchwale Nie interesuje się partnerką wcale
A ona nóżkami szoruje wspaniale Myśli aby to inna osoba dokończyła Przecież to nie jej wina że kobietą się urodziła
Jeśli nie ma z mężczyzną przyjemności Kobieta w jej wulkanie zagości Będą uprawiać seks “nienormalny”
Kobieta krzyknie w rozkoszy uniesienia „Nie chcę ciągle posuwistego zwrotnego Chcę oralnego do spuszczenia całkowitego”
No właśnie, jak to jest jeśli z kim jesteś, a ta osoba nie chce seksu uprawiać z tobą? Oczywiście, może nie mieć akurat ochotę na seks, ale jeśli nawet nie chce się przytulić, czy cię przytulić… może to wzbudzać podejrzenie, że o kimś innym myśli. Samo zapytanie -” mnie nie chcesz przytulić” – lub stwierdzenie -”ty mnie już nie kochasz” nic nie da, bo zawsze będzie zmieszane zaprzeczenie. Ale niech osoba która zaniedbuje, nie przytuli niech się nie zdziwi, że w osobie zaniedbywanej zacznie myśl się pałętać o odejściu, lub będzie odwiedzanie u sąsiadki.
Często słyszę wypowiedzi –„seks to nie wszystko”… . Zależy jak w związku jest, jakie priorytety… Ktoś seks stawia na pierwszym miejscu – gdy go nie ma w związku… odchodzi. Komuś innemu w związku przytulenie wystarczy, i to że czuje że jest kochany. Ale to dobre, jeśli obydwie strony tego chcą, i im to wystarcza. Inaczej jest, jak jedna ze stron woli seks… Nie czarujmy się, ale podniecenie potrafi być nieraz mocniejsze od samej miłości, i pomimo że kochamy a kochana osoba nie chce uprawiać z nami seksu, to prędzej czy później dojdzie do zdrady. Wówczas lepiej się zastanowić nad związkiem…
Dbaj o swoją połówkę, zanim zrobi to ktoś inny…
„Zdrada”
Nawet jak się kochają, nawet jak się szanują Kochanka, kochanek pojawi się Ponieważ seks ważniejszy jest
Miłość jest ważna, szacunek też Brakuje seksu, wierność znika gdzieś Ktoś inny zaopiekuje się
Lubię dawać przyjemność. No, na pewno nie zawsze się udało, udaje i uda… ale suma sumarum nie jest tak źle… Dreszczyk podniecenia, to jest to, co każdego do drugiego przyciąga …
Pieszczoty oralne są podniecającą formą doprowadzające do stanu podniecenia, gdzie obydwie strony otrzymują odpowiednią dawkę przyjemności. Kobiety z natury, bardziej skłonne są do osiągania orgazmu na drodze stymulacji łechtaczki i jej najbliższych okolic, niż wskutek pobudzania ścianek pochwy podczas stosunku płciowego. Pieszczoty oralne dostarczają wiele przyjemności, wzmagając podniecenie prowadząc ku szczytom rozkoszy. Wilgotna miękkość języka i jego zmysłowe ruchy, znakomicie odpowiadające wymaganiom delikatnych okolic łechtaczki. Ruchy języka wywołują niesłychanie ekscytujące doznania. Język jest bardziej delikatny i bardziej czuły niż sucha opuszka palca – często zbyt mocno pocierająca łechtaczkę.
Język – organ mięsisty…. Malutki organ robiący cuda w muszelce. Ale też nie każdy potrafi odpowiednio nim manipulować aby sprawić przyjemność.
“Naucz czytać się jej ciało”
Kiedy nauczysz się czytać jej ciało Odczytując zachętę lub dezaprobatę z jej spojrzeń Wypowiadanych słów, ruchów bioder Twoje wargi, język same odruchowo będą wiedziały co robić Napełniając jej ciało słodkim dreszczykiem podniecenia
Na nic nie mam czasu, a co z miłością? Czy czas jest “lekarzem”?
Do lat 18-nastu jakoś było, do trzydziestki czasu nie brakowało, po trzydziestce czas na dom, pracę, szaleństwa wieku chrystusowego starczało. Po czterdziestce? Po czterdziestce ciągle mi go brakuje, choć wiele leniuchuję. Obowiązku wiele nie mam, a czas? Czas ucieka, coraz szybciej zapierdala. Refleksja mnie naszła – ech ten czas, czas ucieka a tyle spraw do załatwienia, na nic nie mam czasu, w dodatku leń mnie napastuje i co chcę wziąć się za coś, on szepcze -”później to zrobisz, masz jeszcze czas” – a czas ucieka niemiłosiernie.
“Nie ma czasu”
Nie mamy czasu na nic Zastanawiam się czemu
Dlatego że kiedy go mamy Źle z niego korzystamy?
Kiedy mamy coś zrobić Zostawiamy na później
Później jest już za późno Wówczas się wkurzamy
Spotkałam się ze stwierdzeniem że:
“mężczyźni odkładają przygotowania na ostatnią chwilę, a kobiety mają wszystko zapięte na ostatni guzik”
Uważam, że to nie jest prawda. Ja na ostań guzik nigdy nie mam zapięte, mam tak że na ostatnia minutę wszystko zostawiam… a Wy?
Jeden dzień, drugi, trzeci, minuty, godziny, dzień, noc, miesiąc za miesiącem, roczek i następny roczek. Ech życie. Rodzisz się no i co? Czy to czasu nie mamy, czy czas nie ma czasu dla nas?
A co ma wspólnego czas z miłością? Czym jest czas? Jest powiedzenie “czas najlepszym lekarzem”. Miłość boli, czas nas leczy, choć blizna zostaje gotowi jesteśmy na następne zranienie, by w końcu po wędrowce przez bagno życia spotkać żabkę naszego spieniana tęsknoty za kimś kto nas pokocha, przytuli. Wiele tych żabek całujemy, w końcu na księżniczkę naszego serca trafiamy.
Lecz czy na pewno czas jest lekarzem serc, duszy zranionej? Są zdarzenia które i czas nie zaleczy a blizna się nie tworzy, rana coraz szersza powstaje. Jeśli jest przez krzywdę ból ten napoczęty przemienia się w zemstę po latach. Jeśli kochana osoba odchodzi bo śmierć zabrała, tworzy się apatia, smutek odsuwanie się od ludzi.
Swój limit może nie całkiem wyczerpałam, i już nie wyczerpię. Został przerwany przez jedno zdarzenie, teraz pozostaje mile wspominać, jednakże zdążyłam wziąć z życia co cenne – miłość, szczęście i to, że nie żałuję że z niego nie korzystam…
Czas nie tylko miłosne rany leczy. Lecz jakby nie spojrzeć rany zaleczone, ale blizny pozostają i ten szczęście ma, jeśli się nie otwierają.
Moje pisanie może nie każdego zachwyca. Ale jeśli masz smykałkę i myśli warto przelać je na papier, na kompa. To co dusimy w sobie, często tylko w ten sposób możemy wyrzucić z siebie, ulżyć naszej skołatanej duszy cierpiącej czy to przez tragedię jaką się przeżyło, czy przez ból co serce zraniło. Ale też warto pisać kiedy radość nas spotkała, kiedy czujemy że góry możemy przestawiać. Przyda nam się to, kiedy w chwili załamania przypomni nam nasze pisanie, że i radość istnieje, i nadzieja jest, i że nie jest aż tak źle.
Z tym pisaniem jest rożnie, zależy jak Wenka krąży. Moja przygoda z pisaniem w internecie zaczęła się rok po wypadku… od roku 2006. Zaczęłam pisać moje myśli, odczucia, przemyślenia te bolesne związane ze stratą mamy która zginęła w nim, oraz z moją ciernistą drogą związaną z “uszkodzoną” nogą, kłamstwem lekarza Orzecznika PZU, odmawianie przez prokuraturę dochodzenia w tej sprawie co trwa do tej pory… walczę, nie odpuszczam. O ponowna komisje z PZU wywalczyłam po 8 latach, ekstra do Torunia musiałam jechać, a powiadomienie dostałam 3 dni przed komisją. To nic. Nieraz trzeba zęby zacisnąć. Trzymajcie kciuki, może w końcu prawidłowo i na zasadzie prawdy zostanie noga oceniona – nie została oceniona poprawnie.
Pisanie pomogło mi odchodzić w zapomnienie trosk, szczególnie kiedy pisałam wspominałam o mych paniach, przyjaciółkach… O tym co przeżyłam i czego nie żałuję… Wypadek odebrał mi to co kochałam – mamę – i to co ceniłam, co uwielbiałam robić w przysłowiowym powiedzeniu “piwo, kobiety i śpiew”.
Rymy polubiłam gdy do Internetu wskoczyłam. Nigdy nie wiedziałam że taki talent dostałam. Pisanie, przelanie na papier łatwiej mi wychodzi niż przemowa, mowa i takie tam słowne dyrdymały… To jest tak, jak ktoś w myślach nuci piosenkę i myśli że ją zaśpiewa, niestety w chwili otwarcia ust wylewa się żabi rechot… W pisaniu jestem bystra, Wmówieniu słówek miłych nie jestem mistrzyni. Nieraz to człowiecza potrzeba – szczególnie kiedy ma czas na myślenie, przemyślenia o życiu… – napisać, wyrzucić z siebie co gnębi, boli, cieszy… Potrzeba podzielenia się nie tyle co troskami, ale też doradzenia jeśli ktoś ma problem, dylemat.. Lubię to czynić, a doświadczenie życiowe pomaga mi wybrać najlepszą opcję. Noszę w sercu uczucia które przelewam na papier…
jak? Zamieniam słowa w pismo, a te dzięki formie z powrotem zmieniają się w uczucia… wasze odczucia.
Kiedy czuję przymus pisania, jest taka moja potrzeba… wówczas siadam i… zabieram się do roboty, smutki za płoty wywalam. Zaczynam pisać dla tych co lubią kawkę, herbatkę z rana pić i moje pierdołki czytać. Smutki moje oddalam, do diabełka zsyłam i pisanie zaczynam mając nadzieję
że każdy kto czyta moje swawole polepsza sobie dzionek.
Wiem, nie wszystkim dogodzę… w realu też tak bywa hi hi hi, no ale każdy zna przysłowie “Jeszcze się nikt nie narodził, co by wszystkim dogodził”. Ha… ha… ha… z seksem też nie każdemu się dogodzi. Samo życie.
Kochani piszcie, zapisujcie swoje odczucia i uwierzcie mi… kiedyś ktoś z Was powie -“Monika rację miała, dobrze że moje przeżycia zapisywałem/am, mam do czego powracać kiedy uciekam w samotność i do wspomnień”. Ja często uciekam, uwielbiam samotność.
„Mój w pisaniu bumerang”
Czytanie tutaj pisania mego nie zachwyci każdego Jest jednak frajda dla ducha niejednego Czytając coś ciekawego Może nie całkiem konstruktywnego
Przyjemność dla ciała też się znajdzie a i trochę smutnego To nic, że nie pośmiejesz się ze wszystkiego Refleksji o życiu, miłości będzie też
Wiele razy powtarzam w mej pisaninie wyrazy Które nie powinny powtarzać się po kilka razy Mam przemyślenia powtarzające się po parę razy
Piszę sercem, nie trzymam się wierszy zasad Lubię jak się powtarzają, echem powracają Z przytupem powtórkę mają
Mam nadzieję że nikogo nie ranią gdy swą powtórkę mają Nie moja wina że ciągle jak bumerang powracają Ponowną powtórkę w echu mając
Myśli jak bumerang powracają i mojemu sercu radość dają Na nosie trele mele grają i się ze mnie naśmiewają A ja lubię powtarzać się, to mi nadaje myślą sens
Nie interesuje mnie co inni o moim pisaniu myślą Niech ze mnie się nabijają, że moje zdania powtórkę mają Ich krytykanctwo mało konstruktywne jest i mam to gdzieś
Nie trzymam się wierszy zasad, więc to nie moja wina Że zdania, myśli jak bumerang powracają A ciebie czytelniku jak bagno wciągają
Bo ja jestem tylko składacz słów I trudno mnie nazwać poetą a staram się słowa dobierać Abyś przyjemność z czytania czytelniku miał Tyle myśli, szkoda by odeszły
Denerwuje mnie to, jak jakaś małpiatka udająca mądrzejszą od innych, poprawia czyjeś słownictwo, pisanie a często sama czyni różne błędy chcąc zagluszyć swoje frustracje, swoją małość, dowartościowuje się innym błędy wytykając.
Mowa nasza też się zmienia. To jest nieuniknione. Za 20 lat, wiele znaczeń słów też zmieni swój charakter. Jeszcze przed erą telefonów komórkowych „komórka” miała inne znaczenie. To samo jak słowo „czatować”.
Co teraz zrobimy z gwarą młodzieżową, jeśli naloty różnych polskich nacji komuś nie pasują? Co zrobimy ze sloganami młodzieżowymi?… – „nara”, „ziomal”, „pozdro”, „żółwik”, „de best”, „żenadier”, „przychlast”. Koś zamiast mówić „ksywa” mówi „nicik”?… – to może wyślijmy ich do profesora Miodka lub zacznijmy mówić „mości panie”, „mości miościno” i „będziemy lulki palić” i wołać „choć no panno miłościwa, bądź dla mnie gościwa, ja ci fsadzę hofajdasa i dziecinka będzie nasza”…
Dylemat mój od lat dziecinnych
Zawsze widziałam na ścianach pisanie „huj”… a teraz mówią że „huj – chuj” pisze się przez „ch”. Ale kiedy wymawiam „chuj – huj” to słyszę samo „h”. Może jednak jest błędna nam wmawiana pisownia że „chuj –huj” pisze się przez „ch”. Bo kto dyktuje, jak co się mówi, pisze? ————
To co teraz jest poprawnością polskiej mowy, pisowni…
Moje przemyślenia, ot takie osobiste.. a co Wy myślicie o tym co napisałam…
Czy kochać jest to samo co miłować…
W kochaniu jest zazdrość, w miłości nie. Miłość nie przynosi cierpienia, ponieważ nic w zamian nie oczekuje, to kochanie cierpienie daje. Kochając chcemy, aby to uczucie było odwzajemnione, miłość tego nie oczekuje. Jestem daleka od tego, by miłość wiązać z pożądaniem, zdobywaniem, przywłaszczaniem osoby.
Kochając mamy uczucie pożądania, zauroczenia, zazdrości, kochając potrafimy też nienawidzić. Z miłości nie powstanie nienawiść, z kochania tak. Dlaczego nie mówimy do osoby do której coś czujemy -miłuję Cię – tylko -kocham Cię. Wiem, lepiej to brzmi. Mówiąc o miłości mamy na myśli kochanie, ponieważ nie oddzielamy od siebie tych znaczeń. Ale też idąc z kimś do łóżka nie powiesz -będziemy się miłować – tylko -będziemy się kochać. A to oznacza seks.
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„Głupich nie sieją, sami się rodzą”
<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>
Cholerna moja natura… zawsze gdzieś się szlajała. Mam nadzieje, że na jakiś czas na dupie będzie siedziała. Dzień miną mi sobie takoś jakoś, uśmiechu nie brakowało, ale już nie mogłam doczekać się kiedy Was przywitam i się spytam… jak miną Wam dziś dzień, u mnie jak zwykle gości leń.
Jest już noc, moja ciemna dusza wynurza się nadając orgii mocy… więc kochane moje panie, czas na delikatne brykanie. Życie jakie jest każdy widzi. A jak nam coś się pieprzy to trudno, ważne aby nie poddawać się… Trzeba iść dalej i korzystać z życia, w końcu to nie tajemnica, że mamy tylko jedno, a jak je przejdziemy od nas zależy – chociaż, niestety nie zawsze- Ale ja np. jak już znalazłam się na tym padole to uważam, że lepiej korzystać i jak najmilej wspominać na krańcu drogi życia. No to co brykamy?… raczki na kołderce trzymamy?
“moja gwiazdka śpi”
rumienisz się, opór twój kona miła pani nóżki rozsunęłaś zobaczyłam piękną broszkę rosiczkę wyglądem mi przypina
kto zapachem i smakiem się skusi ten duszę i serce zgubi w rozkoszy zapomnienia w orgię niebiańską się zanurzy
dreszcze błądzą po twoich ramionach muskam twą szyję i karku nie ominę po plecach błądzą moje palce płaczesz ze szczęścia
dłoń moja na piersiach twych patrzę z pożądaniem na ciebie dotykam cię drżącą, dziką jesteś ostra, namiętna, moja
kusisz słodkością, ogień rozniecasz zasnąć nie mogę, ty też nie możesz dotykiem rozpalam zmysły twe włosami otulasz mą twarz
budzi się namiętność czar oczami chłonę ciało twe otwierając drogę ku zapomnieniu poddajesz się, smakuję słodycz piersi
opadłaś w otchłań zatracenia eksplodujesz kolorami upojona rozpływającym się orgazmem
Pół biedy, że ktoś nie nadąża za kimś kto i gdzie, w końcu niech każdy zajmuje się swoim ogródkiem. Ale też powyższą myśl można dla niektórych napisać w podobnym stylu, szczególnie w czasach poznawania się w internacie. Jeszcze w realu jakoś ludziska mogą się połapać, ale na portalach zapoznawczych sami zainteresowani zaczynają się gubić kiedy z kim spotkali w realu. Z kim i w jakim czasie zawarli związki wirtualne które często trwają tydzień, miesiąc nawet jeden dzień – rano oznaczają siebie, że są parą na portalu a już następnego ranka że już nie są w związku. Są też związki do pierwszego spotkania w realnym świecie. Często niektórzy zmieniają nicki, co powoduje śmieszną sytuację natrafienia na tę samą osobę. Tak więc śmiało mogę z lekka sparodiować powyższą jak najbardziej trafną myśl, nie ujmując oczywiście jej prawdzie… ale bardziej do dzisiejszego świata realnego który rozszerzył się o wirtualny pasowałoby powiedzenie:
Szukając miłości nie nadążamy z kim się umawiamy, gdzie się spotykamy i często mylimy imiona i adresatów SMS’ów.
Szczęście mają ci, co spotkali swoją miłość i pomimo rozstania są szczęśliwi że poznali to uczucie. Czuli że są kochani, czuli jej smak bo kochali. Czuli to sercem, duszą i ciałem – po to warto żyć. Warto żyć by doświadczyć tego uczucia.
Miłość istniała, istnieje i będzie istnieć. Lecz, to często nasza wina że jej nie zauważamy. Niestety, w pogoni za miłością, chęcią poznania tej/tego jedynego w czasach cyberprzestrzeni nie bierzemy pod uwagę sąsiada, sąsiadkę zza ściany… która specjalnie zapomina kupić sól aby do was po nią wpaść. Nie zwracamy uwagę na koleżankę, kolegę z pracy. Ale też łatwiej nawiązać z kimś kontakt przez Internet – a później zobaczymy co będzie – niż podejść i zaprosić na kawę w realu. Będziemy mieć szczęście, jeśli nasze zainteresowanie będzie zauważone i odwzajemnione…
Miłość potrafi doprowadzić do szaleństwa, jest aniołem upodlenia a zarazem uwielbienia. Miłości jest to najbardziej romantycznym, najniebezpieczniejszym, najpiękniejszym, pustoszący serca jeźdźcem Apokalipsy.
„5 jeździec Apokalipsy”
Miłość, 5 jeździec Apokalipsy Galopująca na krwawiącym koniu Z rozwianą ogniem grzywą
Niszczycielka serc Oślepiająca jasne spojrzenie
Mózg nie myśli, serce szaleje Samobójstwo krąży
Gotowa śmiertelny cios zadać By nikt inny nie miał oprócz niej Tego kogo kocha
Szczerz się miłości, kiedy wpadniesz w jej sidła, nic nie pomoże. Samobójstwo popełnisz, a jeszcze co gorsza zbrodnię, Twe serce zbrukane zostanie chęcią zemsty, nienawiścią, zazdrością… Robak zła usadowi się w sercu.
Wiesz drogi czytelniku, tak sobie pomyślałam – nieraz udaje mi się myśleć -… koniec świata nie może się zakończyć przed telenowelą „Moda na sukces”. Póki jeszcze tego końca świata nie ma, to dalej sobie piszę… Moje pisanie po wypadku zaczęło się na blogu od roku 2006 – co mnie bolało, wszystkie zmartwienia tam zostały. Przeniosłam się na serwowanie po portalach – są lepsze. Zaczęłam pisać o życiu, tęsknocie, bólu, a najlepiej wychodzą mi wspomnienia o seksie gaworzenie, no i git… .Sex, sex, sex, to jedna z najpiękniejszych, najbardziej naturalnych, najzdrowszych rzeczy, jakie natura nam w darze dała, a najbardziej zadziwiającym zachowaniem sexualnym jest wstrzemięźliwość.