“Nie wchodzi się do tej samej wody” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

„Spotkanie po latach – Patrycja”

“Nie wchodzi się do tej samej wody”

Cholerny upał. To jedne z tych dni latem, kiedy upał jest nie do zniesienia. W takie dni nie lubię środków taboru publicznego. Faceci capią, kobiety odurzają tonem perfum polanych na spocone ciała. Szczególnie w godzinach szczytu jest tragicznie, kiedy ludzie nie wykąpani po pracy do domu wracają.
-Hej Monika – usłyszałam wołanie.

Nie zareagowałam. W końcu co ja będę się rozglądać, na pewno to nie o mnie chodzi. Tramwaj staną, zrobiło się luźniej, wołanie nie powtórzyło się.
-Dzień dobry…
Wzdrygnęłam się. Niespodziewany szept wyrwał mnie z zamyślenia. W pierwszej chwili nie poznałam jej – minęło tyle lat odkąd widziałyśmy się po raz ostatni. Ile to minęło? Ja miałam trzydzieści dwa… ona dwadzieścia. Trzy lata ze sobą byłyśmy. No, no ale czas leci, troszkę utyła, ale jak zawsze blond loczki. Jedna z moich pierwszych miłości. Bardzo wcześnie wyszła za mąż. Jak ją poznałam miała już dwoje dzieci, w trakcie naszego związku urodziła jeszcze jedno.

Gwoli zdziwienia niejednej pani zdziwionej tym faktem, spieszę donieść, że dla mnie miłość to miłość. Nie dzielę kobiet na te gorsze bo z facetem lubią być i na lepsze co nigdy nie. Dla mnie kobieta jest kobietą. Także jej mąż wiedział o naszym związku.

-Tyle lat się nie widziałyśmy, co u ciebie słychać? – spytałam się, patrząc w jej oczy, ech te oczy…
-Nic ciekawego, to samo co zawsze… mąż, synowie – troszkę zasmuciła się
-A u ciebie? Nadal za spódniczkami się uganiasz, chyba nigdy ci nie przejdzie
-E tam, zaraz za spódniczkami, teraz to ja raczej erotoman-gawędziarz jestem już tylko – roześmiałyśmy się serdecznie
-A co z moimi następczyniami? – spytała, no i tu troszkę się rozgadałyśmy. Spojrzała w okno
-Och! muszę już wysiadać, ale koniecznie musimy się spotkać – szybko napisała numer telefonu na moim nadgarstku… pod wpływem jej dotknięcia ciepło rozeszło się po moim ciele
-Zadzwoń w piątek – zdążyła jeszcze krzyknąć, drzwi zatrzasnęły się za nią.

Zamyśliłam się… hmm… kto by pomyślał, że jeszcze się spotkamy. No, no… dupcia jej się fest zaokrągliła. No cóż zmieniamy się z wiekiem.

Umówiłyśmy się na dziewiętnastą, a że to piątek, postanowiłyśmy spotkać się w kawiarni, a później wpaść do „Reda” – lubię ten Pub, miła atmosfera no i bez skrępowania można sobie w oczy patrzeć.

Szłam na spotkanie jak na skazanie. Tak naprawdę to nawet mi się nie chciało, o czym będziemy rozmawiać? No chyba, że sobie powspominamy… w końcu aż tak źle nie było, a szczęśliwe momenty miło wspominać. Na wspomnienie jej figurki z tamtych czasów uśmieszek zagościł mi w kąciku ust. Pamiętam, kiedy pierwszy raz ją spotkałam u wspólnej znajomej na urodzinach… – wysoka, szczupła, trójeczka biuścik. Jedno spotkanie, drugie… hotel, pończoszki, szpileczka dziesięć centymetrów, nogi do bram raju. Z czasem częstsze spotkania, wynajęte mieszkanko. Trzy razy w tygodniu na mnie w nim czekała z kolacją przy świeczkach. Ciężko było o pończoszki samonośne – kołsy – teraz są taniutkie i bez problemu do kupienie, ale na początku lat dziewięćdziesiątych prawie nie do zdobycia i drogie, ale dla chcącego nic trudnego, zawsze były. Uwielbiam kobietę w pończoszkach, szpileczce i w czarnej lub czerwonej bieliźnie.

Weszłam do kawiarni, czekała już na mnie…
-Jak zwykle się spóźniasz, nic się w tym nie zmieniłaś – powiedziała na przywitanie
-Jak mam być szczera, to się zastanawiałam czy nie odwołać naszego spotkania, no ale co mi tam, nie mogłabym opuścić takiej okazji – odparłam -kto wie kiedy się znów spotkamy…

Wybrała stolik w przytulnym kąciku. Podano nam aromatyczną kawę, ciasteczka i dobre czerwone wino.
-Widzę, że już zamówiłaś? – spytałam się, całując ją w policzek
-No cóż, ty kiedyś tak samo robiłaś – odparła

To fakt, zawsze jak się z nią umawiałam czy to w kawiarni, czy w restauracji jak się pokazywała nie musiała czekać na obsługę, zawsze przed jej przyjściem wszystko zamawiałam.

Z początku rozmowa nie kleiła się. Szmat czasu minęło, o czym rozmawiać? Nawet nie byłam zbyt ciekawa co z nią się działo przez ten czas, czy była w związku z innymi kobietami…
-Widzę, że nadal lubisz skórę – rzekła, chyba tylko po to by coś powiedzieć. To fakt, lubiłam i do teraz uwielbiam skórzane spodnie i kurtkę.
-No wiesz, niektóre rzeczy, nawyki nie łatwo zmienić… tz. nawet się nie chcę, tak mi dobrze
-A jak twoje miłości? – rzuciła niespodziewanie pytanie

Praktycznie to je prawie wszystkie znała, tak więc mogłam swobodnie rozmawiać.

Rozmowa się rozkręciła na dobre a winko się skończyło, zaproponowałam szampana. Szczerze mówiąc, nie przepadam za winem, zamówiła bo kiedyś lubiłam.

-Opowiadaj, co robiłaś przez tyle lata? – zagadnęłam
-Dzieci, mąż… cóż, nie mam tak praktycznie wiele do opowiadania
-Byłaś jeszcze z jakąś panienką? – spytałam
-Próbowałam, ale jakoś nie wychodziło. Ty akceptowałaś mojego męża, dzieci, inne nie tolerowały go. Chciały bym odeszła od niego, każda tego chciała, a przecież znasz go, nie miałabym powodu go zostawić, tolerancyjny jest
-Wiem, lubiłam go – lekko się uśmiechnęłam się do siebie… chyba małe kłamstewko nie zaszkodzi. Tak naprawdę to ani lubiłam ani nie lubiłam, po prostu szanowałam go za jego wyrozumiałość nic więcej.
-Wiesz – spojrzała smutno – do tej pory żałuję tego co się stało jak byłaś w Holandii, może byśmy dalej były…
-Trudno, stało się… wolę zmienić temat – nastała cisza, niepokojąca, smutna cisza.
Szampan się skończył. Kawa nie wypita, ciasto nie ruszone.
-To co Moniś, wpadniemy do „Reda”? – wyrwała mnie z zamyślenia
-Ok, zbieramy się? – spojrzałam na komórkę… dwudziesta druga

Zadzwoniłam po taksówkę. Niezbyt dobrze poczułam się po mieszance wina z szampanem, jednak wolę piwko. Zaczęłam się zastanawiać, jak rano będziemy wracać do domu z Pubu?
-Może byśmy zamówiły pokój w hotelu? – rzekła jakby czytała w moich myślach
-Faktycznie czemu nie? Hotel niedaleko, po co po wypiciu się pałętać.

Zamówiłyśmy pokój w hotelu „Brda” który znajduje się niedaleko „Reda”. Ogarnęłyśmy się.
-No, no nadal seksi z ciebie laska – klepnęłam ją w zadek
-Nie zawstydzaj mnie, choć idziemy.

Sporo ludzi jak zwykle w piątek, w soboty zawsze jeszcze więcej. Popiłyśmy, na parkiecie pokręciłyśmy, zdawkowa wymiana zdań ze spotkanymi znajomymi.

Czwarta godzina, czas się zbierać, dobrze że hotel tak blisko.

O rany… jak fantastycznie gwizdnąć się na łoże. Położyła się koło mnie, w głowie mi się kreci, przytuliła się. Lubiła się przytulać kiedy byłam w skórze… Często pieszcząc ją nie zdejmowałam, ot taki jej fetysz. Uwielbiała kiedy byłam tak ubrana i ją brałam. Sięgnęła po telefon
-Zadzwonię do męża, niech się nie denerwuje
-Pozdrów go ode mnie – uśmiechnęła się
-Ok.

Włączyłam TV. Z powrotem ległam, nic mi się nie chciało. Przytuliła się ponownie, usnęłyśmy.

Obudziłam się. Rany, gdzie jestem? Myśl pytania przemknęła mi po pulsującej mózgownicy. Kac rozsadza mi głowę. Kuźwa, co ja tu robię? Dudnienie wody waliło w mojej głowie -czyżby padało? Nagle wszystko ucichło…
-No, w końcu się obudziłaś – szepnęła pochylając się nade mną składając całus na ustach obwinięta w ręcznik
-Która godzina? – spytałam się nie mogąc pohamować ziewania
-Po szesnastej…
-O ranny, ładnie spałam, a ty wyspałaś się, chyba tak, zawsze rześka byłaś po wypiciu, nie to co ja
-Może coś zamówię? – spytała
-Piweczko, plis…
Zadzwoniła, zamówiła…

Pukanie do drzwi, poszłam otworzyć.

Piweczko postawiło mnie na nogi, prysznic tym bardziej. Uf, jak miło. Spojrzałyśmy na siebie…
-Zrobisz mi masaż, jak kiedyś robiłaś? – spytała nieśmiało
-Czemu nie – mordka mi się uśmiechnęła.
Położyła się na brzuszek. Dupcia jędrniejsza, troszkę większa niż była. Zawsze jej ciałko w dotyku aksamitne było. Odwróciła się na plecki, nogi delikatnie zaczęły jej drżeć. Dotknęłam ramion, powolutku szyi, za uszkiem, ramion, piersi. Po całym ciele przebiegł ją dreszcz. Delikatnie masowałam pierś, aż sutki stały się twarde i stojące.

Myśli zaczęły mi się kłębić po głowie. Czy powinnam? Czy znów? Po co? Nigdy nie nachodziły mnie żadne wątpliwości, kiedy spotkałam którąś z ex. Chciała masaż to miała, pomimo że nie byłyśmy już razem a tu czemu? Dotknęła moich rąk, poczułam motylki. Przerwałam, jej oczy napełniły się łzami. Przytuliła się, uspokoiła, pogłaskała mnie po karku
-Oj Moniś – szepnęła -to co, zbieramy się?
-Ok, zbierajmy się – uśmiechnęłam się smutno.
Zadzwoniłam po taksówkę. Pożegnałyśmy się, ale serduszko szybko mi biło.

Prawda stara jak świat “Nie wchodzi się do tej samej wody”. I może nie tyle, że w ciągłym ruchu jest, ale często zanieczyszczona jest. Zanieczyszczona niemiłymi chwilami. Zależy też od zanieczyszczenia jakie w wodzie się znajduje. Niestety, w jej wodzie kiedy była ze mną pojawiła się zdrada. Lecz nie wolno mi jej za to obwiniać. W takich sytuacjach kiedy pojawia się zdrada nie ma, że tylko jedna strona winna. Jest przyczyna to i jest skutek… Może powinna poczekać aż wrócę z Holandii, ale z drugiej strony jeśli czemu miała mi być wierna? Dozgonnej wierności sobie nie przyrzekaliśmy. W pewnym stopniu ją rozumiem. Pojechałam do Holandii ponieważ osoba którą kochałam, a z którą nie mogłam być potrzebowała mnie na tę chwilę. Patrysia o niej wiedziała, czy mogła mieć pewność że jej nie zdradzę? Byłabym hipokrytką. Po powrocie z Holandii, już między nami nie było tak jak przed wyjazdem. Coś prysło, jakiś urok związku. Zresztą wszystko co dobre z czasem się kończy ino wspomnienia zostają dobre lub złe. Szczęście mamy, kiedy jest więcej tych dobrych. Żaden związek nie jest zły, jedynie co, to kończy się dobrymi lub złymi wspomnieniami. Jeśli związek jest na ukończeniu, nie warto na siłę go utrzymywać. Nigdy nie będzie jak na początku.

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

“Całuj gorąco…Violetta Villas”

Social media:

.🌈 “Nie ma kobiet zimnych, chyba że martwe” ❤️/ 💫 „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką / 🌿

Podobny obraz

“Nie ma kobiet zimnych, chyba że martwe”

Są kobiety którym jeden orgazm starczy na tydzień i nie dadzą się dotknąć, inne raz orgazm ale w ciągu nocy powtórka. Szkoda mi tych pań, które nigdy nie trafią na kogoś, kto obdarzy je orgazmem. Nie ma kobiet zimnych… są nierozbudzone. Chyba że chorują na hypolibidemia – utrudnienie w współżyciu seksualnym, może być też przez anorgazmie… nie odczują orgazmu jak zdrowe kobiety, lub chorują na dyspareunie i pochwice przez co unikają seksu. Dla niejednej osoby która uwielbia uprawiać seks, będzie idealna kobieta z hiperlibidemią.

Odpowiednim dotykiem można przysłowiowe kłody poruszyć. Ważny jest dotyk, podejście. Nie ma kobiet zimnych, chyba że martwe… Często te osoby które oglądają pornule myślą, że w rzeczywistym świecie kobieta też powinna się drzeć, drapać po plecach. Ale prawda jest taka, że każda z kobiet jest inna, inaczej odbiera doznania seksualne. Jedna woli delikatność, inna pani z kolei woli najpierw na sucho i dopiero zaczyna po czasie mieć mokro (jest to ryzykowne upodobanie, łatwo nabawić się przetarcia, a co za tym idzie stan zapalny, nadżerka itd.). Nie tylko faceci kobiety traktują tak, jakby każda miała czy musiała tak samo reagować na dotknięcia… Wiele kobiet także stosuje seks z myślą, że czym mocniej tym lepiej, nie wspomnę o paznokciach. Są też panie pragnące seksu tu i teraz, inne bardziej romantycznie.

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

“UWAGA!!!… Cokolwiek piszę” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

UWAGA!!!

Cokolwiek piszę, moje przemyślenia wstawiam na różne tematy dotyczące zachowań, nie dotyczą konkretnych osób. Są to moje zebrane myśli z kilku lat obserwowania związków, zachowań z realnym czy też w wirtualnym życiu. Jeśli jakakolwiek sytuacje jest podobna z waszego życie, czy też spotkaliście się z daną sytuacją jest przypadkową tego, co przez kilka lat zebrałam w obserwacji zachowań…

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

18+ / “Przyjemnie jest” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Znalezione obrazy dla zapytania Przyjemnie jest gif humor

“Przyjemnie jest”

Spojrzałam ci w oczy, motylki trzepoczą
W dół do pochwy ciepło rozlewające poczułaś
Przyjemnie jest

Skurcz za skurczem coraz szybciej
Gęsiej skórki dostałaś
Przyjemnie jest

Nogi zadrżały maluśka skurcz otrzymała
Ciepło spływa, szybszych skurczów
Przyjemnie jest

Coraz więcej soczków napływa
Skurcz za skurczem coraz szybciej
Przyjemnie jest

W pochwie coraz cieplej
Coraz szybciej skurcz za skurczem
Przyjemnie jest

Nogi ściskasz, ciałem ciska
Krzyk doniosły echem się roznosi
Przyjemnie jest

Całe ciało w spazmie rozkoszy
W mózgu burza, w oczach błyski
Przyjemnie jest

Prąd przeszywa niczym piorun
Skurcz za skurczem coraz szybciej
Przyjemnie jest

Ciało rzuca się w ekstazie rozkoszy
Spijam nektar bogów
Przyjemnie jest

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie odpalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

„Miłość nie jest głupia” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

“Głupia milość”

—————

„Miłość nie jest głupia”

Miłość nie jest głupia ale…

Człek pod jej wpływa głupieje
Nie ocenia sytuacji rozumem
Rozum się chowa
Serce szaleje

Miłość nie jest głupia ale…

Człek głupieje kiedy burza szaleje
Człek głupieje kiedy dupa szaleje

Człek głupieje kiedy serce szaleje
Człek głupieje kiedy miłość szaleje

Miłość nie jest głupia ale…

Serce szaleje
Rozum się chowa
Nie ocenia sytuacji rozumem
Człek pod jej wpływa głupieje

Miłość nie jest głupia ale…

—————-

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

—————–

Podobny obraz

Social media:

„Jak tu żyć normalnie?” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

„Jak tu żyć normalnie?”

Czy da się żyć normalnie?

Człek głupieje – kiedy dupa szaleje
Człek głupieje – kiedy serce szaleje
Człek głupieje – kiedy burza szaleje
Człek głupieje – kiedy miłość szaleje

I jak tu żyć normalnie?

———————-

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

———————–

Podobny obraz

Social media:

” Jak będę chciał przelecieć psa” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Znalezione obrazy dla zapytania BISEKSUAL GIF

Czy niechęć do innych orientacji, wiąże się z zazdrością?

Zastanawiam się, czy niechęć do mniejszości seksualnej wiąże się z zazdrością, że inni kochają i mają odwagę kochać kogo chcą. Przecież tak naprawdę, nie powinno interesować nikogo w kim się kochamy i z kim jesteśmy.

Nie patrzmy na to, że krytykują nas za to że jesteśmy lesbijką, bi, transseksualni, transwestytami itd. Jeśli ktoś krytykuje jakąkolwiek orientację, czyjeś inne upodobanie niż jego samego, a sam nie ma powodzenia to uważam że to zazdrość – innych kochają nie nas.

Smutne jest to, że wiele osób będących w takiej samotnej sytuacji z zawiścią patrzą na szczęście innych. Wszystko zrobią by to szczęście zniszczyć. Wiele związków rozpada się przy pomocy “przyjaciół” którym nie podoba się z kim Ty jesteś. Ty zakochałaś/łeś się w osobie, a inni próbują Ci ją obrzydzić, co często się im udaje.

Powyższy tekst wstawiłam na jednej z grup jeszcze będąc na portalu “IS” (który szczerze mówiąc zszedł na psy, nie mówiąc już o tym, że zero prawie tolerancji. Nienawiść w śród tęczowych wylewa się szambem. Pan z grupy wstawił komentarz cyt:

“Nie można kochać kogo się chce. Jak będę chciał przelecieć psa, to też powiesz, że to jest normalne?”

Moja odpowiedź na to pytanie jest taka i oczywiście na grupę też wstawiłam:

“A co ma wspólnego zoofila z bi-seksualnością czy homo-seksualnością. Zawsze mnie zadziwia mieszanie i spuszczanie do jednego kibla osoby odmiennej orientacji niż heteroseksualni i spuszcza się ich razem z zoofilami, pedofilami, nekrofilami. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że orientacja seksualne nie ma nic wspólnego z upodobaniami.

Kiedy facet pieprzy w dupę kobietę to nie jest gey, ale jak gey to jest pedał, a jaka to duża różnica to w kakao i to w kakao, więc nauczmy odróżniać upodobania od orientacji. A myślę, że to nie jest trudne dla inteligentnej osoby, chyba że ktoś nie nawiedzi innej orientacji niż tą co reprezentuje, to i na watę powie że to kamień. Pozdrawiam.”

———–

Oczywiście każdy ma prawo odnieść się do danej sprawy, tak jak on ją widzi. Ale myślę, że warto najpierw zorientować się czy czegoś, kogoś nie wrzucamy do jednego worka nie znając się na danej rzeczy tylko dlatego, że mamy inny pogląd, czegoś nie lubimy, nie akceptujemy, nie tolerujemy. Ponieważ aby można było rozmawiać na jakiś temat, trzeba też znać pojęcia.

—————

A tak przy okazji… czy faktycznie jest mała tolerancja w śród tęczowych, czy tylko mnie tak się zdaje. Szczególnie obserwuję to, jak niektóre lesbijki okazują swoim zachowaniem wyższość lesbijki nad biseksualistkami, czy też krytykowanie męskie lesbijki z twierdzeniem że kobieta to kobieta i powinna ubierać się jak kobieta. Czyżby „choroba”próba narzucania swojego „ja”… bo mnie tak się podoba więc inni muszą tak postępować jak ja chcę, jeśli nie… to jest gorsza dosięgła tęczowych?

Niektóre lesbijki chcą aby ich środowisko akceptowano, ale czy one akceptują osoby które nie są lesbijkami? Panie bi są w środowisku lesbijskim przez niektóre lesbijki traktowane jak gorszy sort.

——————-

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

——————-

Podobny obraz

Social media:

„Fantazja płynie” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

To co kochani, na noc cośki się przyda, prawda?

„Fantazja płynie”

Leżę, fantazja mknie, myślę co zrobię tobie
Marzenia różne przepływają

Jedne mgliste, drugie dreszczyk dają
Namiętnie mnie rozluźniają

Rozluźniam się
Podniecenie rozpręża myśli

Fantazja mknie… przywiązuję cię
Jęczysz, wzdychasz, jesteś rozgrzana

Oczekujesz pieszczot, wzlotów
Mojego ruchu – fantazja się rozbrykała

Pukanie do drzwi, cholera czy to mi się śni?
Fantazja prysła, marzenie wyszło

Otwieram drzwi – to ty…
Niestety nie, to tylko mi się śni

Przywarłam cię do ściany
Założyłam kajdany

Leżysz przywiązana, jęczysz, wzdychasz
Oczekujesz pieszczot, mojego dotyku

Moja mała nie myśl że cię rozwiążę
Troszeczkę się z tobą podroczę

Uwielbiam taki stan podniecenia
Jak czekasz na mój ruch

Jak z ciebie zdzieram ciuch
Leżysz bezradna

Szepczesz -”proszę weź mnie całą
Mą duszę i ciało”

Nie tak prędko moja miła
Ty będziesz o mnie marzyła

Przytulę cię i powiem
-”Tak być musi moja miła

Ogień w mej duszy roznieciłaś
Miłością do ciebie się zakrztusiłam”

Spojrzę ci w oczęta
Ty piśniesz jak malutkie mysięta

Podnieca mnie taki błagalny głos
I oczy pełne łez z rozkoszy

Jak wąż będziesz się wiła, o jeszcze prosiła
Marzenia mi przerwałaś

Teraz będziesz na mój ruch oczekiwała
Podroczę się troszeczkę z tobą jeszcze

Muzyka się zaczęła, w odlot się zamieniła
Piersi pieszczę, głaszczę pępuszek

Schodzę niżej ku wzgórku wenus się skradam
Trzymam twoją namiętność w ryzie

Leżę, fantazja mknie, myślę co zrobię tobie
Marzenia różne przepływają

Jedne mgliste, drugie dreszczyk dają
Namiętnie mnie rozluźniają

Rozluźniam się
Podniecenie rozpręża myśli

Fantazja mknie… przywiązuję cię
Jęczysz, wzdychasz, jesteś rozgrzana

Oczekujesz pieszczot, wzlotów
Mojego ruchu – fantazja się rozbrykała

Pukanie do drzwi, cholera czy to mi się śni?
Fantazja prysła, marzenie wyszło

Otwieram drzwi – to ty?…
To nie sen, to piękna jawa jest
Przywarłam cię do ściany
Założyłam kajdany

Leżysz przywiązana, jęczysz, wzdychasz
Oczekujesz pieszczot, mojego dotyku

Moja mała nie myśl że cię rozwiążę
Troszeczkę się z tobą podroczę

Uwielbiam taki stan podniecenia
Jak czekasz na mój ruch

Jak z ciebie zdzieram ciuch
Leżysz bezradna

Szepczesz -”proszę weź mnie całą
Mą duszę i ciało”

Nie tak prędko moja miła
Ty będziesz o mnie marzyła

Przytulę cię i powiem
-”Tak być musi moja miła

Ogień w mej duszy roznieciłaś
Miłością do ciebie się zakrztusiłam”

Spojrzę ci w oczęta
Ty piśniesz jak malutkie mysięta

Podnieca mnie taki błagalny głos
I oczy pełne łez z rozkoszy

Jak wąż będziesz się wiła, o jeszcze prosiła
Marzenia mi przerwałaś

Teraz będziesz na mój ruch oczekiwała
Podroczę się troszeczkę z tobą jeszcze

Muzyka się zaczęła, w odlot się zamieniła
Piersi pieszczę, głaszczę pępuszek

Schodzę niżej ku wzgórku wenus się skradam
Trzymam twoją namiętność w ryzie

Leżę, fantazja mknie, myślę co zrobię tobie
Marzenia różne przepływają

Jedne mgliste, drugie dreszczyk dają
Namiętnie mnie rozluźniają

Rozluźniam się
Podniecenie rozpręża myśli

Fantazja mknie… przywiązuję cię
Jęczysz, wzdychasz, jesteś rozgrzana

Oczekujesz pieszczot, wzlotów
Mojego ruchu – fantazja się rozbrykała…

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

Podobny obraz

Social media:

“Jacy rodzice takie dzieci?” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

 

Podobny obrazJacy rodzice takie dzieci

Jak myślicie, czy to prawda?

Jest powiedzenie –

„przyjrzyj się teściowej, a będziesz wiedział jaka żona będzie”

myślę że mężczyzn też to dotyczy… przyjrzyj się teściowi będziesz wiedziała jakiego męża będziesz miała.

Czy zgadza się to powiedzenie z faktem?

——————–

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

Podobny obraz

Social media:

„Sen czy jawa?” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

To co? Teraz troszkę z krwią dreszczykiem zmieszane będzie moje pisanie…

„Sen czy jawa?”

Coś dociera do mnie… coś mówisz… ale ze zmęczenia nie mogę się ruszyć, sen mnie ogarnia niesamowity, a może to jawa? Wszystko jest możliwe… coś, jak przez mgłę, jakbym coś ujrzała… Mętlik, mgła, co się dzieje? Zaczynam zastanawiać się, czy to mi się przypadkiem nie śni… Muzykę jakbym słyszała w oddali, ty zaczynasz bujać się na błękitnej dali, kibić twoja faluje w rytm subtelnej fali. Dotykasz swoje piersi, sięgasz paluszkami do swej szpareczki rozchylając płatki… dotykasz kuleczki. Cichutko szepcesz -Moni weź mnie ostro, bądź bezwzględnym zwierzakiem. Zaczynasz się zabawiać…

-Moni, fantazja mnie taka bierze taka… – cichutko szepczesz -że jesteś wilkołakiem i gdy jest pełnia twą tajemnicę piękny blask odkrywa. Budzi się w tobie bestia niesamowita, nadchodzi wtenczas twój czas kiedy to rykiem swym do drżenia moje ciało doprowadzasz. Moja sucza natura pragnie ci służyć, skomlę u twych stóp, dajesz mi ogromny przyjemności ból, który w mojej czeluści gości, nogi mi drżą, oczy z podniecenia lśnią. W twych uściskach z rokoszy mdleję, nie wiem co się ze mną dzieje. Z tyłu mnie zachodzisz w namiętnym, delikatnym uścisku we mnie wsiąkasz. Kły lśniące wchodzą w moją szyję, kibić moja dla ciebie istnieje, orgazm mój pocałunkiem spijasz, jest to najprzyjemniejsza moja chwila. Jestem cała twoja…

W głowie głos szepcze, kusi -”weź Ją… – e, coś nie tak cholera… ty dziwko pieprzona, jesteś suką napalo – wgłowie mi zawirowało.

Leżysz na tapczanie, przy tobie psisko oszalałe… Po nogach cię liże a ty w kurewskim widzie nie bronisz się… nie chcesz go przegonić. Widzę jak cię dreszczyk rozkoszy po ciele przenika. Rozsuwasz nogi… on głębiej język wtyka, z entuzjazmem rowek ci liże. Twój jęk rozkoszy obija się od ściany –  głośniej dźwięk wydobywasz niż kościelne dzwony. Jego ozór szaleje pomiędzy twoimi udami, twoje ciało wibruje w ekstazie. Twa dłoń sięgnęła do myszki rozchylając dla niego cipki szparkę… on serfuje po twych bezbronnych płatkach. Czujesz perwersyjną radość że ciebie zaraz przeszyje. Przekręcasz się na kolana wypinając krągłości, ręką sięgasz do broszki, rozsuwasz wargi otwierając swe doskonałości, wprawnie jak suka doskonała nastawiasz pupę on cię zniewala, posuwa mocno i zamaszyście ty poduszką zakrywasz buźkę.

-Dosyć tego zuchwalstwa!!!
Jakaś bestia we mnie powstała… dopadam kundla, Ty przerażona suka… rozrywam go na strzępy, krew chlapnięta o ścianę, ścierwo nie żyje… ja z rozkoszy wyję…

„jestem wilkołakiem”

jestem wilkołakiem, pełnia nastała
piękny blask księżyca, bestia we mnie wezbrała

ryk me gardło rozrywa, wyję do tarczy księżyca
usta zamieniają się w pysk, mają ostre kły

nos poszerza się, czuję zapach krwi
złość moje serce rozrywa do tego co do mojej suki zarywa

kiedy go dopadnę na strzępy rozdrapię
konkurenta do mej suki dopadam – księżyc mi w tym pomaga

ciało staje się silniejsze, sierścią się pokrywa
mięsień zwierza dzikiego ubranie me rozrywa

na łapach staję, do psa podchodzę… rozszarpuję, tryska krew…
jucha rozlewa się… zżeram go

bo jestem wilkołakiem i kiedy pełnia piękny blask księżyca daje
ryk moje gardło rozrywa i wyję do tarczy księżyca

usta zamieniają się w pysk, mają ostre kły, nos poszerza się
złość moje serce rozrywa do każdego kto moją sukę podrywa

bestia we mnie wzbiera, czuję zapach krwi…
ty dziwko, ty suko nikt cię nie dostanie

ty jesteś moja, ty mą suką jesteś
wara innym do ciebie się zbliżać

nie ważne czy to pies czy suka będzie
rozerwę, oczy wydłubię, język wyrwę i porzucę ścierwę

krew czuję w pysku, podniecenie mnie wzięło
to ja jestem twą panią ty mą suką, dziwką, kurwą doskonałą

-Zdechło bydle już cię suko nie wyliże, ja jestem twoim pysiem…

Za biodra cię chwytam, do pyska przytykam. Krzyczysz, wijesz się, ja prawie cię rozrywam, łapę wsuwam, porządnie posuwam… -Chciałaś psa?… to teraz masz ty suko pieprzona, teraz jesteś tylko moja… Jedną łapą za talię cię trzymam, drugą w środku figliki wyczyniam. Przytrzymuję cię mocno, władczo ciebie biorę, ty próbujesz się wyrwać… maleńka nic z tego. Wypięłaś tyłeczek ku górze na spotkanie moich pchnięć.

Odwracam cię na plecy, pieszczę każdy zakamarek dotykając ujścia macicy, czuję jak pochwa próbuje wypchnąć łapsko moje, płyn wylewa się z rokoszy, coraz silniejsze skurcze dostajesz, ja posuwam cię dalej… Kurczowo palcami poduszkę ściskasz, cisze głos przenika -pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie!!!

Zatapiam się w tobie z rozkoszą, silny skurcz cię dosięga, moje łapsko płynu nie wypuszcza, tchu nie możesz złapać -Przestań!… – wołasz.

Moja dusza bestii jest bezlitosna, czym głośniej w ekstazie krzyczysz, tym więcej mam satysfakcji z brania ciebie.

-Nie odpuszczę ci suko teraz, jesteś moja… jesteś tym czym pragnienie masz. Wyczyniasz ze swoim ciałem to, co u kobiet jest najbardziej doskonałe.

Odurzona namiętnością, pożądaniem rozrywam cię w łapach pożądania.
W oczy z lękiem moje spojrzałaś, ponownie szepnęłaś ostatkiem sił -przestań – prosisz. Nic z tego, sama tego chciałaś, nie puszczę cię suczko moja… przyszedł mój czas w objęciach ciebie pieścić, tak szybko to się nie skończy.

———

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

Podobny obraz

Social media: