Ukazała się moim oczom różowa perełka bez zarostu. Zaczęłam krążyć dokoła niej języczkiem, pieściłam wzgórek łonowy.
Kiedy mój język stykał się z łechtaczką wydawała z siebie coraz głośniejsze westchnienia, rozchyliłam palcami płatki, poczułam soczki które łapczywie zaczęłam spijać. Lizałam, ssałam namiętnie muszelkę. Zaczęła podnosić biodra w stronę moich ust. Gdy włożyłam język do jej malutkiej, delikatnej dziureczki, chwyciła mnie za włosy przyciskając do siebie, do słodkiej muszelki. Jeszcze kilka ruchów. Przerwałam, uniosłam głowę… Odwróciła się na brzuszek… zrobiła to szybko, niezaspokojona i spragniona. Masowałam pośladki, pomiędzy pośladkami. Zaczęła szczytować, ściskała dłońmi poduszkę. Czułam skurcze pochwy, wilgoć, ciepło.
“Orgazm nadchodzi”
Twe ciało szaleje Czuję twój ciepły oddech na mym ciele
Szarpną tobą dreszcz rozkoszy Drgawki wyczuwam w twym łonie
Wtulasz się we mnie, jesteś szczęśliwa Nic nie mówisz, ciężko oddychasz
Przyjmuję twe drżenia z rozkoszą Smak nektaru doprowadza mnie do szału
Ty odpływasz, krzyk słyszę w oddali Płyniesz po rozkoszy dali
Ja kapitanem twojego jachtu jestem Popieszczę cię jeszcze troszeczkę
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
„ten prawdziwie żyje, kto czyni zupełnie co innego niż ogół sugeruje”
Nie udaję kogoś innego – tak bynajmniej mi się zdaje – nie jestem czyimś kserem. Jestem liczbą pojedynczą ze swoimi zaletami i wadami, niepowtarzalną osobą, i mam zamiar taką być, choć to nie jest łatwe. Nieraz ktoś mnie na ulicy myli z inną osobą… może i podobna jest ale tylko fizycznie. Ale czy zawsze na pewno jestem sobą. Nie będę okłamywać się – też nieraz gram.
„jest niepowtarzalną osobą”
ten prawdziwie żyje kto czuje zupełnie co innego niż ogół sugeruje
jest sobą, nie podróbką liczbą pojedynczą nie liczbą mnogą
ze swoimi zaletami i wadami jest niepowtarzalną osobą…
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“19 prostych psychologicznych trików, które naprawdę działają”
Jak wygląda zazdrość? Każdy odczuwa ją na swój sposób. Już w dzieciństwie wychodzi z nas ta paskuda… Zazdrość o zabawki, zazdrość o to że rodzice bardziej poświęcają czas młodszemu rodzeństwu. Mężczyźni często są zazdrośni o to, że kochająca do tej pory żona po urodzeniu dziecka mniej im poświęca czasu… – są zazdrośni o dziecko. Dla mnie ten typ zazdrości jest najbardziej prymitywny, niegodny nawet nazwania tego „zazdrością”. Najbliższy zachowaniu takiego mężczyzny a synonimem do zazdrości jest ćwokowatość. Kiedy dziecko pojawia się w rodzinie, wszystko zostaje przenicowane. Mniej seksu, mniej wypadów na imprezy i zaczynają szukać odskoczni – koledzy, inne kobiety a wracając do domu… pretensje że obiad nie zrobiony, nie posprzątane. Oczywiście, wiele kobiet aby utrzymać w domu partnera wszystko zrobi – nawet zaniedbując dziecko, a i jeszcze nie będą całkiem zdrowa seks zaczyna uprawiać tylko po to, aby nie chodził na inne – często kończy się to dla kobiety tragicznie… np. problem z pochwą która nie jest doleczona… a co dalej? No cóż, nie jestem lekarzem, ale to właśnie wiele kobiet przez nadżerki poporodowe z czasem mają problemy, a nie leczone? Znam parę kobiet, które w wieku który jest pięknym dla kobiety umarły z powodu powikłań w sprawach kobiecych, a tylko dlatego, ponieważ nie odmówiły stosunku a do lekarza nie poszły. Ale to co teraz napisałam, jest moja osobistą opinią na podstawie obserwacji, znajomości z tymi kobietami. Ale radzę Wam kobietki… po porodzie idźcie najpierw do lekarza czy wszystko w porządku z pochwą. Ponieważ, jak szabelką będzie merdana, a w środku niezagojona ranka…. źle to się kończy – dla kobiety oczywiście.
Kiedy kobieta zaniedbuje męża na rzecz dziecka, zaczynają się problemy. Partnerzy w odmowach seksu zaczynają patrzeć na kobietę nie jak na partnerkę życiową, ale jak na sprzątaczkę, kucharkę, służąca. Na żony kolegów zaczynają patrzeć z zazdrością… nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że koledzy jego patrzą na jego żonę tak samo.
Zadziwiające jest zjawisko – ja to nazywam „syndrom zazdrości” – często myślimy, że ktoś inny ma coś lepszego, choć tak naprawdę ma to samo… (nie dosłownie). To jest tak jak z drugim brzegiem. Stoisz nad brzegiem rzeki i spoglądasz na drugą stronę, rodzi się w tobie zazdrość i myśli nachodzą cię, że ci co tam mieszkają na pewno mają lepiej niż ty. Stojąc tak, nawet nie zdajesz sobie sprawy że po tamtej stronie, ktoś też jest i patrzy na twój brzeg myśląc dokładnie jak ty.
„Nie patrz na drugi brzeg”
Nie spoglądaj na drugi brzeg Myśląc że inni tam mają więcej szczęścia
Tak łatwo twierdzisz… -”Tam im powodzi się o wiele lepiej”
Ten drugi brzeg wydaje ci się piękniejszy Ale tylko dlatego że jest od ciebie oddalony
Patrzysz z tęsknotą, urzeczona dalekim widokiem Zazdrość ogarnia duszę twoją
Czy przyszło ci na myśl Że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą?
Sądzą że to ty, masz więcej szczęścia Oni też myślą tak jak ty
Myślą że żyjesz w szczęściu i luksusie A oni w szarym, smutnym świecie żyć muszą
Uwierz w siebie, bo szczęście nie leży na drugim brzegu –
szczęście znajduje się w tobie. Prawdę mówi powiedzenie:
„wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”
Wybieramy się na ten drugi brzeg, lecz kiedy tam już jesteśmy, jesteśmy zawiedzeni. Wracamy z stamtąd, gdzie myśleliśmy że jest lepiej ze smutną refleksją. Wracamy do domu i z uśmiechem na ustach szepczemy -„wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.
Czy warto komuś zazdrościć? Chyba nie. Myślę, że to uczucie już w nas jest wprogramowane. Bez niego nie dążylibyśmy do osiągnięcia tego, aby mieć coś lepszego od kogoś innego, a przez to i rozwój cywilizacji może by nie byłby szybki, a nawet możliwy. Śmiało powiem -zazdrość jest motorem rozwoju, albo inaczej… jest paliwem dla motoru rozwoju. Zazdrościmy że komuś lepiej się powodzi i dzięki temu dążymy, żeby nam było lepiej niż temu komuś.
Jednak najbardziej niedobra zazdrość jest zazdrość w związku. Potrafi zniszczyć nawet najpiękniejsze uczycie. Powiadają niektóre ludziska… że jak partner jest zazdrosny to znaczy że kocha… Zazdrość jest wskazana, ale nie zazdrość agresywna. Zazdrość taka tyci malutka jest wskazana, ponieważ pobudza nas do działania i robienia tego, aby nasza kochana osoba była szczęśliwa. A mamy być prawo zazdrośni, jeśli jakieś hieny się kręcą, czekając na to czy w związku się coś nie zepsuje… Ale to uczucie, raczej nie powinno być zwane zazdrością. Zazdrość rodzi się wówczas, jeśli siebie nie jesteśmy pewni, a jeśli uczucie które czujemy sprawia że lepsi jesteśmy dla partnerki kiedy widzimy jak ktoś zaczyna się koło niej kręcić jak nazwać to uczucie? Nazwałabym to soczystością zazdrości… czyli zazdrość która jest pozytywna. Wypływa z niej – kiedy widzimy, że ktoś przy naszej wybrance się kręci – opiekuńczość, chęć zaspokojenia jej, dla niej wymogów w sferze nie tylko uczuć ale i majątkowych. Często do takiego działania popycha nas nie tyle co zazdrość, ale że nasze EGO zostało urażone – no bo jakim prawem, ona ma się zainteresować kimś innym będąc ze mną.
Zazdrość o byle co doprowadza do frustracji, poirytowania, kłótni a często do rozstania, a nawet tragedii… Chorobliwie zazdrosna osoba zaczyna od śledzenia, aż po sprawdzanie telefonów swojej partnerki. Każdy oczywiście różnie zazdrość odczuwa i w różmy sposób reaguje, ale kiedy dochodzi do przemocy, to warto się zastanowić czy to na pewno jest jeszcze miłość, a nie sadystyczne traktowanie osoby która nas kocha.
Mam małą radę…
Jak już dopadnie Was to cholerstwo, starajcie się zapanować nad tym uczuciem i nie manifestować go w sposób, który poniża twoją wybrankę uwłacza jej godności w oczach innych – nie znaczy, że będąc sami macie też ją poniżać – zacznijcie bardziej dbać o partnerkę. Ale tez musicie sobie zdać z tego sprawę, ze nie tylko ją poniżacie, sami wystawiacie się na kpinę, ludzie przestają cię szanować, omijać z daleka – zaczynasz być dla nich dnem, dla którego szkoda czasu.
Zazdrość jest chorobą miłości. Dawka zazdrości jest potrzebna, ale zazdrość i miłość jest jak ogień, przy którym tworzy się dym… zaczynamy się dusić.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“Violetta Villas Nie ma miłości bez zazdrości 1995”
Jestem rocznikowo urodzona, według chińskiego kalendarza.. i jako moim symbolem jest tygrys. Jestem leniwa jak leniwiec,
ale też bojowa jak tygrys.
Powiadają ludziska…
“jak nie jesteś na fb, to nie żyjesz”
– A to gówno prawda.
Przekonałam się, że dopiero wtedy żyjesz, kiedy o tobie pamiętają a nie że jesteś. Być to sobie można – nawet na FB. Ale wartości nabiera dopiero to – nie ważne jaki portal – że o tobie myślą, pamiętają o tobie… nawet jak już nie ma wirtualnego kontaktu.
Fb… – i nie tylko ten portal – nazwałabym wspaniałym sprawdzaniem akceptacji, tolerancji, pamięci osób które o Tobie pamiętają, zapewniają cię o tym, że jesteś dla nich ważna. A nawet nie musi być zapewnienie, że jesteś w pozytywny sposób ważna… ale np. wpis… „że cie zajebię”… hihihi – to też świadczy o pamięci… czyż nie?
Dlatego pamiętajcie… jeśli tylko znacie się z sieci, a ktoś napisze… :
“wyłącz telefon”, skasuj fb… itd.. – znamy z różnych memów tę formułkę…_
Nie znaczy że:
Osoba zapoznana w świecie internetowym zwanym „WIRTUALNYM” o tobie nie pamięta… Po prostu:
– nie ma do ciebie numeru telefonu… – bo nie podałeś mając 1000 znajomych…
Osoba zapoznana na FB nie zapuka do twoich drzwi… bo na FB nie podałeś adresu… debilu udający cwaniaka…
Sorki, że napisałam „debilu” – ale tylko debil takie głupie memy robi, że kto pierwszy zapuka jak wyłączysz telefon… Pierwszy kto zapuka… to komornik lub ktoś… kto wynajmuje Ci mieszkanie. Ewentualnie sąsiad który został zalany przez Ciebie, ponieważ siedziałeś/łaś w wanie. Ale też ktoś, kto wyczuje smród z Twojego mieszkania… trupi smród… ponieważ nie jadłeś, nie piłeś wody… tylko na kompie klikałeś i zdechłeś ja przysłowiowy narkoman internetowy.
Brzydko napisałam o tym smrodzie? Nie bądź osobą wielce moralną, i wrażliwą na słowa… bo to zwyczajna hipokryzja i zafałszowanie rzeczywistości jest. Polacy za przeproszeniem – nie wszyscy – śmierdzą hipokryzją. Chcą być spostrzegani jako naród sprawiedliwych… a Jedwabne się kłania – gdzie próbuje obwiniać za te działania Niemców – pisze się nową za PiS czasy Historię. A to Polacy spalili żydowskie rodziny zaganiając do jednej stodoły – i o tym trzeba pamiętać!!! – oczywiście przy poparciu hitlerowców… Zagnali – spalili – w dupę niemcm weszli – to i sami nie zginęli…
Powinna być powołana komisja europejska… skąd po wojnie, a teraz wielce bogaci mają majątki… Znam osobiście sytuację, kiedy skarbnik związków zawodowych zagarną pieniądze. Wojna wybuchła, a on po wojnie kamienicę kupił… I teraz jego prawnuki mają z tego korzyść…
Wielu Polaków sprzedali żydów, aby mieszkanie, majątek ich przejąć. Teraz wiele Polskich rodzin, na ich włościach siedzi i nie mają wyrzutu sumienia.
A czemu nienawidzimy żydów… My Polacy? Bo zazdrościmy im smykałki do biznesu, a ukrzyżowanie Jezusa to przykrywka fałszywie osób moralnych… Sam byś ukrzyżował katoliku, jeśli to będzie dla ciebie korzyścią. Ile rodzin księża oskarżyli o heteryzm kiedy chcieli czyjąś ziemię? Nawet Templariuszy zniszczył Watykan, bo mieli majątek z grabieży, ale to nie ważne… Watykan chciał ich majątek i dostał… Bo nie ważne jakim sposobem zdobywasz majątek, ważne że przy tym i władzę zdobywasz…
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
13 zagadek, które sprawdzą, jak bardzo jesteś bystry
Antoni stłukł lustro i strasznie się zmartwił, że czeka go siedem lat nieszczęść. Jak się okazało niepotrzebnie – jeszcze tego samego dnia rozjechała go ciężarówka.
————————–
Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony. Pracownik szpitala mówi:
– Bardzo nam przykro, ale mieliśmy tu trochę zamieszania i niestety wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiejś innej pani Nowak i teraz nie wiemy, które są które. Szczerze mówiąc, ani te, ani te nie są nadzwyczajne.
– Co to znaczy?
– Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.
– Ale chyba badania można powtórzyć?!
– Teoretycznie można, ale te badania są bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
– To co ja mam robić?
– Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł Pan żonę do śródmieścia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, po prostu proszę zrezygnować ze współżycia.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
Uważam że jestem sobą… niestety są sytuacje kiedy muszę przymknąć buźkę, udawać potulną, np. tam gdzie muszę daną sprawę załatwić, a wiem że tylko od tej osoby i od niej tylko zależy co dalej będzie zdaną sprawą. I wiecie co? Strasznie się z tym męczę, dusi mnie to jak bym miała zmorę na klatce piersiowej, a jednak maskę muszę w danej chwili mieć chociaż mnie uwiera… I kiedy mi tak uwiera, wyobrażam sobie tę osobę od której jestem zależna jak biegnie do kibelka bo ma rozwolnienie, a kibelek zajęty. Wowczas uśmiecham się do siebie, i jestem miej spięta. Niezbyt to ładna myśl, ale , no coż… każdy może mieć swój sposób na odreagowanie. Kochani, od wielu osób jesteśmy uzależnieni czy to w pracy, w urzędzie itd. To jednak wystarczy pomyśleć, że i oni muszą gacie zdejmować to zaraz lżej na duszy. A jak jeszcze wyobraźnia głębiej wejdzie – jak siedzą na sroczu – to i gębusia się uśmiecha…
„Jak być wiernym sobie?”
Jak być wiernym sobie? Łatwo to pytanie zadać, ale czy jest odpowiedź na nie ponieważ trudno w 100% być sobą. Niektórym to się udaje do pewnego wieku, później już ludzie nie są tak pobłażliwi czy to na ubiór, zachowanie. My sami też innym nie pozwalamy aby byli sobą, ograniczamy ich jeśli nie podoba nam się ich styl życia. Często oceniamy innych, a gorzej się od nich zachowujemy – działa to i w drugą stronę na zasadzie powiedzenia:.
„w swoim oku belki nie widzimy a w cudzym drzazgę obaczymy”
Jest też prawdą, że nie potrafimy komuś rację przyznać. Zamiast krytykować, to najpierw trzeba wysłuchać stronę, nie zawsze to potrafimy. Ja osobiście, pomimo tego, że znam różne mądre cytaty, przypowieści, morały nie zawsze z nimi, z ich przesłaniem postępuję.
„żeby cnotę głosić, samemu trzeba być cnotliwym”
Chodzi oczywiście o kwestie duchową a nie o seks – proszę tego nie mylić.