Milutkiego spędzania na stronce Wam mili życzę, i mam nadzieję że moim pisaniem nie jedną wzruszę, rozweselę dusze.
„Autoportret pisany
Nie jestem już młoda a też i nie stara
W kość oczywiście swoje dostałam
Stwierdziłam zatem że wolność jest dla mnie miła
W toksyczne związki nie wchodziłam
Synowi się poświęciłam
Moje szczęście jest miłe... bo syn nie jest skurwysynem
Zadowolona jestem z mojego życia
Pomimo że od niego po dupie porządnie dostałam
Cieszę się z mojego splendoru
Na starość przekażę go do rozbioru
Wspomnienia będę sobie snuła
Nie pójdzie na marne moja nad życiem zaduma
Daję każdemu tę oto radę - żyj tak
Aby na starość wspominać a wstyd opowiadać było
Jestem jaka jestem i mam nadzieję że moimi wypowiedziami, przemyśleniami nie robię nikomu krzywdy. Piszę co myślę, mówię co myślę a pisać, pisać każdy może - lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić.
Wiele bym o sobie mogła jeszcze pisać, ale nie będą mą zajebistością Was męczyła ;-)
Czy niechęć do innych orientacji, wiąże się z zazdrością?
Zastanawiam się, czy niechęć do mniejszości seksualnej wiąże się z zazdrością, że inni kochają i mają odwagę kochać kogo chcą. Przecież tak naprawdę, nie powinno interesować nikogo w kim się kochamy i z kim jesteśmy.
Nie patrzmy na to, że krytykują nas za to że jesteśmy lesbijką, bi, transseksualni, transwestytami itd. Jeśli ktoś krytykuje jakąkolwiek orientację, czyjeś inne upodobanie niż jego samego, a sam nie ma powodzenia to uważam że to zazdrość – innych kochają nie nas.
Smutne jest to, że wiele osób będących w takiej samotnej sytuacji z zawiścią patrzą na szczęście innych. Wszystko zrobią by to szczęście zniszczyć. Wiele związków rozpada się przy pomocy “przyjaciół” którym nie podoba się z kim Ty jesteś. Ty zakochałaś/łeś się w osobie, a inni próbują Ci ją obrzydzić, co często się im udaje.
Powyższy tekst wstawiłam na jednej z grup jeszcze będąc na portalu “IS” (który szczerze mówiąc zszedł na psy, nie mówiąc już o tym, że zero prawie tolerancji. Nienawiść w śród tęczowych wylewa się szambem. Pan z grupy wstawił komentarz cyt:
“Nie można kochać kogo się chce. Jak będę chciał przelecieć psa, to też powiesz, że to jest normalne?”
Moja odpowiedź na to pytanie jest taka i oczywiście na grupę też wstawiłam:
“A co ma wspólnego zoofila z bi-seksualnością czy homo-seksualnością. Zawsze mnie zadziwia mieszanie i spuszczanie do jednego kibla osoby odmiennej orientacji niż heteroseksualni i spuszcza się ich razem z zoofilami, pedofilami, nekrofilami. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że orientacja seksualne nie ma nic wspólnego z upodobaniami.
Kiedy facet pieprzy w dupę kobietę to nie jest gey, ale jak gey to jest pedał, a jaka to duża różnica to w kakao i to w kakao, więc nauczmy odróżniać upodobania od orientacji. A myślę, że to nie jest trudne dla inteligentnej osoby, chyba że ktoś nie nawiedzi innej orientacji niż tą co reprezentuje, to i na watę powie że to kamień. Pozdrawiam.”
———–
Oczywiście każdy ma prawo odnieść się do danej sprawy, tak jak on ją widzi. Ale myślę, że warto najpierw zorientować się czy czegoś, kogoś nie wrzucamy do jednego worka nie znając się na danej rzeczy tylko dlatego, że mamy inny pogląd, czegoś nie lubimy, nie akceptujemy, nie tolerujemy. Ponieważ aby można było rozmawiać na jakiś temat, trzeba też znać pojęcia.
—————
A tak przy okazji… czy faktycznie jest mała tolerancja w śród tęczowych, czy tylko mnie tak się zdaje. Szczególnie obserwuję to, jak niektóre lesbijki okazują swoim zachowaniem wyższość lesbijki nad biseksualistkami, czy też krytykowanie męskie lesbijki z twierdzeniem że kobieta to kobieta i powinna ubierać się jak kobieta. Czyżby „choroba”próba narzucania swojego „ja”… bo mnie tak się podoba więc inni muszą tak postępować jak ja chcę, jeśli nie… to jest gorsza dosięgła tęczowych?
Niektóre lesbijki chcą aby ich środowisko akceptowano, ale czy one akceptują osoby które nie są lesbijkami? Panie bi są w środowisku lesbijskim przez niektóre lesbijki traktowane jak gorszy sort.
Po relaksie w wanience. Chcę do życia ziemskiego się sprowadzić, i zadać pytanie. Czy potraficie odpowiedzieć na nie?
-Czy przyjmiesz, czy przyjmować z powrotem osobę która zostawiła cię dla innej, a później z powrotem przychodzi i mówi -“hej, sorki maleńka, ot myślałam że to miłość była, a jednak teraz wiem że ciebie tylko kocham, tamta to tylko nieistotny epizod był… No wiesz kocham cię i chcę wrócić…
Czy przyjąć z powrotem?
Johnny Depp stwierdził:
“Kochając jednocześnie dwie osoby wybierz tę drugą, bo jeśli naprawdę kochałbyś pierwszą nie zakochał byś się w drugiej.”
Zastanawiam się nad wypowiedzią:
“zostawiam cię, bo w innej się zakochałam”
…czy osoba tak mówiąca zastanowiła się czy czując coś do innej… czy to na pewno to miłość, a może to tylko zauroczenie, pożądanie? Ale, jeśli już do tego doszło i zostawiła cię partnerka, czy zdecydowałabyś z powrotem ją przyjąć, jeśli by wróciła “miaucząc” że to była pomyłka i tylko ciebie kocha i poprosiłaby o przyjęcie z powrotem?
„Zdrada i powroty”
No i tak lata panienka jak motylek Z kwiatka na kwiatek
Ale motylków krotki żywot jest Motylki na was przychodzi kres
Przyjdzie chwilka Samotność dopadnie motylka
Ponieważ jest krótki żywot motylka Kiedy za dużo kwitków na raz chce mieć
Mało tego, że najpierw odejdzie bo coś jej się zdawał, później wraca potrafiąc obrażać tekstem typu:
-“No co, co nie chcesz mnie z powrotem? A co myślisz kurwa, żeś ty jakaś kurwa dama, gdyby nie ja to nikt by nie chciał ciebie. Powinnaś być wdzięczna że się tobą zainteresowałam i chciałam i chcę być z tobą. Coś kurwa taka dama obrażalska, fochy walisz przecież i tak nikt nie będzie cię chciał… powinnaś byś zadowolona, wdzięczna że ja cię nadal… A że wyskok zrobiłam?… no i w chuj.
Ale zdarza się odwrotnie…
Osoba którą zostawiono nie jest w sytuacji, że partnerka wraca i prosi o wybaczenie i chce wrócić. To porzucona wszystko czyn, aby odzyskać ukochaną – z perspektywy czasu patrząc, uważa to za głupie posunięcie… była głupia, zakochana, nie wyobrażała życia bez niej.
A gdyby wygrała, i osoba która ją porzuciła wróciłaby, to czy wszystko zrobiłaby aby jej dogodzić, wszystkie zachcianki spełnić aby przy sobie przytrzymać? Na pewno tak, ale założę się, że jeśli by były ze sobą to i tak po krótkim czasie to osoba która była porzucona by odeszła, ponieważ brak zaufania byłby jak robak drążący serce. Bez zaufania związek jest chory, nieszczęśliwy. Wybaczyć zawsze można ale pamięć pozostaje.
Bzdurą jest stwierdzenie:
„wybaczam ale pamiętam”.
Jeśli wybaczam, to nigdy do tematu nie powracam.
A w związkach jest tak, że przy najbliższej kłótni wyrzygujemy wszystko, co na dnie serca się usadowiło. To jest takie pierdół pierdół. Po co pieprzyć:
„wróć, i zapnijmy o wszystkim”
Pamięć jest w kajdanach zaklęta i nie odpuści kiedy człowiek jest w stanie kłótni.
„Zdrady się nie zapomina”
Prawda, miłość ciągle uciekają od siebie Pierwsze wypływa z rozumu drugie z serca
Ale pamięć pamięta w kajdany zaklęta… W podświadomości żale trzyma
Rozum dławi się uczuciem mięsistego stwora Ale przy kłótni wypuszcza potwora
Potwór rechocze, szyderczo się śmieje, zaciera łapska Skończy się w związku sielanka
Zdrady się nie zapomina choć się obiecuje Zadra pamięci w sercu siedzi i się głupio śmieje
Czy życie kocha wszystkich?… na pewno tak, lecz często smutne ono jest, przez drugiego człowieka w bólu zgotowane. Wiele nienawiści, zawiści, złości niejeden człek w sobie mieści robiąc drugiemu “piekło na ziemi”. Piekło? No cóż, kojarzy nam się z cierpieniem, karą… a może w prawdziwym piekle nie jest tak źle? Tak, ale czytając “piekło na ziemi” z jednym nam będzie się kojarzyć, ponieważ od dziecka nam wciskają, że w piekle męczarnie są. A co na ziemi się dzieje?
Na ziemi człowiek człowiekowi wilkiem jest – drugiemu często krzywdę robi… nie każdy to wytrzymuje i po samobójstwie lawiruje…
“Piekło na ziemi”
Piekło na ziemi mu stworzyli W dokuczaniu swawolili
Słabszy jest Żartami warto zgnieść jego cześć
Rozdziera go w duszy żal Że wyśmiewany jest
Łzy do oczu napływają Jest nieszczęśliwy
Żyletka dobra jest Po ciele kreska się kształtuje
Krew strumykiem płynie Purpura smutny los rysuje
Zło tego świata przeplata się z dobrem, smutek przeplata się z radością, śmierć z życiem… Obojętnie jak byśmy nie szli przez życie śmierć zawsze zwycięży – ona władczyni naszego istnienia. A jak je przejdziemy? Warto być dla siebie miłym…
To co tu napisałam jest moje wyłącznie zdanie niczym podparte, ale co panie myślą o mojej myślowej kombinacji.
Czy zastanawiałyście się, dlaczego kobieta przeżywa orgazm? U mężczyzn to rzecz oczywista, czym większe pobudzenie tym lepszy wytrysk i przyjemność. Mężczyzna otrzymując za wytrysk „nagrodę” w postaci przyjemności, dąży aby mieć jak najwięcej stosunków. Czym lepszy wytrysk, tym „szybsze” plemniki, mocniejszy „atak” plemników na jajeczka. My kobiety, jeśli nie nauczymy się same go robić, lub partnerka nam… to ze świeczką szukać Marsjanina który to potrafi.
Myślę – ale to moje prywatne zdanie niczym nie poparte – że cecha podatności na przeżywanie orgazmu jest genetycznie u kobiet zaprogramowana. Jeśli tak, to czemu? Sądzę, że orgazm jest naturalną selekcją odsiewania nieumiejętnych kochanków, na rzecz umiejących zaspokoić kobietę (a później całą rodzinę, ale już nie seksualnie). Kobieta zaspokojona seksualnie jest spokojniejsza, a co za tym idzie i szczęśliwsza rodzina. Ale że życie ma swoje prawa – narzucenie kobiecie przez mężczyzn jej drugorzędną, służalczą egzystencję – więc kobieta siedzi w związku z facetem, pomimo że nie ma orgazmu. On sobie przyjemność, ona bez przyjemność, dziecko za dzieckiem… – do tego dawniej była tylko kobita, a teraz? Teraz za rządów PiS wracamy do tego że kobieta ma tylko rodzić i gówno mieć do gadania i dostanie pieniądze za to. Kupowanie dzieci. Na kogo te dzieci wyrosną? Czy pójdą do pracy? Facet będzie pieprzył, kobieta będzie rodzić i dokąd to nas zaprowadzi? Do tego, że nasz naród przestanie być mało inteligentny – po co się uczyć, jak lepiej rodzić dzieci i pieniądze są. Staniemy się dla innych narodów brudnymi, niekumatymi, leniwymi polaczkami, i zostaniemy tak odepchnięci jak cyganie, Rumuni i inne narodowości gdzie jest brud i smród.
A co Wy o tym sądzicie? Może troszku mam racje? A może jednak przesadziłam?
Niedzielny poranek nad metropolią. Promienie słońca odbijają się w szybach wieżowców, wiatr leniwie toczy gazetę w dół ulicy, staruszki wyprowadzają psy na spacer po parku, superman wylatuje na poranny patrol. Wzbija się w niebo i szybuje nad miastem w poszukiwaniu zbrodni i występku, ale nawet najgorsi bandyci odsypiają wczorajsze balety, miasto jest absolutnie spokojne. Nawet psy robią kupy w przepisowych miejscach. Żadnych drobnych kradzieży, czy choćby pijaczków przeklinających pod czyimś oknem. Nuda. Superman zatacza jedno koło, potem drugie, ziewa i już ma wracać by na powrót poudawać Clarka Kenta. Aż tu nagle! Na dachu jednego z wieżowców opala się naga kobieta. Zaintrygowany superman użył zooma w oczach i stwierdził, że jest całkiem atrakcyjna. Zatoczył na wieżowcem spory łuk i znów rzucił okiem w kierunku kobiety, by zauważyć, że teraz jest nie tylko naga, ale i rozkraczona. Superman też człowiek, więc przyszedł mu do głowy sztubacki żart. Ze śmiechem na ustach zaczął ostro pikować w dół, w locie zdjął majtki ze spodni, spodnie z dupy i… ziuuuuuuuuuuuuuuuu!!! …i zdziwiła się laska… i zdziwił się superman… ale najbardziej zdziwił się niewidzialny człowiek.
Jest ciemna, letnia noc. Delikatny wiaterek smaga moją twarz, ciepło oplata moje ciało. Lekko przypiekłam się na słońcu. Nie chce mi się jechać z działki do domu. Cisza… psinki leniwie ziewają. Nagle podrywają się, cichutko zaczęły popiskiwać, przechodząc w głośniejszą tonację, aż wybuchły radosnym szczekaniem. O rany… kogo to przywiało – pomyślałam. Nie byłam zadowolona z tego faktu, tak dobrze posiedzieć samej. Spojrzałam w stronę furtki…
Przyszłaś jak zwykle bez uprzedzenia – przychodzisz kiedy masz ochotę i odchodzisz kiedy ty chcesz – w sumie to mi nie przeszkadza – i jak zwykle choć sama nie pijesz, pamiętasz by mi piwko przynieść. Poszłam po świeczki przeciw komarom. Zanosi się na dłuższe wieczorne posiedzenie.
Kiedy wróciłam – siedzisz jak zwykle niepewnie, zawsze tak się zachowujesz, kiedy nie jesteś pewna czy mam ochotę akurat z kimś rozmawiać, czekasz… – uśmiechnęłam się, podeszłam, uklękłam całując w kolanko. Dotknęłaś mojej twarzy, szyi. Zapragnęłam bliskości.
Obdarzam cię pocałunkiem, dotykam delikatnie. Przechodzi cię dreszczyk emocji, podniecenia. Dotykam jak kobieta kobietę. Szepczesz mi na uszko, szepczesz cichutko co do mnie czujesz. Przytulasz się. Pragnę cię doprowadzać do drżenia ciała, tulić się do twojego łona, spijać soczki jak z kielicha nektar. Chcę byś była szczęśliwa. Nie wypuszczę cię z ramion…
Dzisiaj już nie wróci do domu, a mnie nie chce się jechać z działki do domu.