


Jak wiecie, życie to nie bajka ale jebajka. Całe życie w pogoni za czymś, i całe życie coś, kogoś tracimy. Do tego jeszcze jak dojdą ludzie co nam pieprzą życie, to tylko klękajcie narody. Różnie w związkach się dzieje, ale jak na horyzoncie pokarze się hiena macie przejebane, nie wspominając o osobach, które lubią plotkować.

“Plotka, hiena, zazdrość zniszczyły związek”
Plotka na temat twojej dziewczyny a ty to łykasz, a nie daj boże jeśli przed tobą z kimś była… co się dzieje? Nawet jak dochodzą do ciebie wiadomości od „życzliwych”, że spotyka się z byłą to czy powinnaś być zazdrosna? W końcu mają prawo być przyjaciółkami. A może awanturę niektóre robią o byłe aby się pokłócić, by mieć pretekst do zerwania ponieważ już zaczyna nudzić się w związku?
Nie możesz znieść faktu, że twoja partnerka miała kogoś przed tobą, że ma po byłej wspomnienia, pamiątki? To tym bardziej trzeba starać się być lepszą od jej ex, a nie awantury robić.
Najprzyjemniejsza chwila jest wówczas, kiedy ci partnerka powie -”z tobą jest najlepszy związek jaki miałam”. Przyjemna jest też chwila – nawet jak z kimś już nie jesteś – usłyszysz stwierdzenie -”z tobą najpiękniejsze chwile przeżyłam.
Nie ważne że się rozstałyście – nieraz i tak bywa, jest nieuniknione w pewnych sytuacjach – ale ważne, że pamięć o tobie jest miła.
Opowiadanie “Plotka, hiena, zazdrość zniszczyły związek” jest napisane na zamówienie, kiedy to w grupie na jednym portalu napisałam o związkach i plotkach “życzliwych przyjaciół”. Wielu na pewno spotkało się z tym problemem – ktoś doniósł, że twoja miłość spotyka się z ex. No i co z tego? Czy nie mają prawa być przyjaciółkami? Często jest zazdrość o byłe dziewczyny – chodzi o każdy związek, bez względu na orientację – i poco to? Tylko konflikt powstaje przez to, a oskarżenia, domysły bezpodstawne. Sami wprowadzamy problem do związku. Każdy ma prawo do przeszłości i nie wolno, nie powinno, nie należy być zazdrosnym o przeszłość. Każdy z nas ma swoją pierwszą miłość i jeszcze jedną i jeszcze jedną. Wy taż jesteście jej miłością, to po co zazdrością, i swoim zachowaniem niszczycie to co was połączyło. Jeśli ciebie wybrała, to chce być z tobą. Zazdrością niszczymy związek, wypominanie byłą wybudza wspomnienia, a to nic dobrego nie wróży.
Opowiadanie było pisane na zasadzie – ona opisała swoją historię, ja dodałam moją wyobraźnią sytuacje, jak prawdopodobnie mogło to się odbywać i w jakich miejscach. W ten sposób powstało parę opowiadań, to jest jedno z nich. Założę się, że w podobnych sytuacjach niejedna osoba się znalazła bez względu na płeć.
Opowiadanie poprzedziłam tekstem… – prawdziwe imiona nie zostały wstawione na prośbę.
Z …. byłam ok. 6 lat, wiekowo niestety dużo zróżnicowane. Kiedy się poznałyśmy miałam 29 lat, ona 16. Jak łatwo obliczyć różnica była spora, lecz to nam nie przeszkadzało. Zakochałyśmy się od pierwszego spojrzenia na prywatce u znajomej i nie pod wpływem alkoholu, ale w momencie kiedy wpadłyśmy na siebie na progu przedpokoju – licko miała roześmiane, włosy w kolorze ciemno blond. Pomyślałam że anioł zstąpił z nieba.
Tu następuje pauza w pisaniu, ponieważ na prośbę zostały zmienione imiona. Rzuciłam propozycję na grupie:
Na prośbę mają być zmienione imiona, i tak sobie pomyślałam… może to Wy, miłe panie podpowiecie jakie imiona wstawić: Imię dla starszej, dla jej partnerki, dla plotkarki i dla “hieny”
Nie było zbyt wiele propozycji, właściwie tylko jedna…
Propozycja:
„Proponuję dla starszej imię Jolka, dla jej partnerki Asia, dla plotkarki Magda dla hieny Sylwia. Czemu? Ponieważ w moim życiu te imiona się przewijają, spotkałam się z podobną sytuacją kiedy „hiena” krążyła. To z nimi opowiadanie będzie się kojarzyć. Oczywiście może z pań jakieś poleci, w końcu to i tak Monika wybierze.”
Nie było innych propozycji, więc te imiona pozostały.
…i tak rozpoczęła się ta historia.
Poznanie Asi
_________
Z Asią byłam około sześciu lat. Wiekowo, niestety duże zróżnicowanie. Kiedy się poznałyśmy, miałam dwadzieścia dziewięć lat ona szesnaście. Jak łatwo obliczyć różnica była spora, lecz to nam nie przeszkadzało. Zakochałyśmy się od pierwszego spojrzenia na prywatce u znajomej. I nie pod wpływem alkoholu, ale w momencie kiedy wpadłyśmy na siebie na progu przedpokoju. Licko Asiuni roześmiane, włosy w kolorze ciemnoblond. Jasnoniebieskie oczęta “wgłębiły” się w moje, stałam jak w hipnozie. Poczułam silny skurcz w pochwie i gorące „płomienie„ we wnętrzu. Pomyślałam, że to anioł zstąpił z nieba.
Hellooo!… mimozy co tak stoicie w przejściu – dotarł do mnie głos gospodyni imprezy. Asia spuściła wzrok, a mi zrobiło się głupio. Odeszła w stronę tańczącej grupki, jej kibić zaczęła falować. Spojrzała w moją stronę, jej wzrok, uśmiech… wzięłam łyk szampana, poszłam do kuchni.
Zabawa na dobre się rozkręciła, nasze oczy co chwile się spotykały poprzez otwarte drzwi, jakoś tak odruchowo wzrok „sam„ ją szukał. Podeszła Magda.
-Co? Podoba ci się ta mała? Niejedna próbuje ją zarwać, zastanawiam się jaką ma orientację. Chłopaków odsuwa od siebie, a jak na razie z żadną nie była… chyba… tz. ja o tym nic nie wiem – szepcze do ucha.
Fakt, kto jak kto ale Magda, największa plotkara i gaduła winna coś więcej wiedzieć.
-A co jeszcze wiesz na jej temat? – spytałam zaciekawiona
-No wiesz, tylko tyle co teraz ci powiedziałam – przechyliła kieliszek, uśmiechnęła się, puściła oczko, odeszła…
Czas zbierać się do domu, wzrok błądzi po pokoju, po rozbawionych twarzach… nie widzę jej.
-Za kim tak błądzisz wzrokiem? – moje „poszukiwania” przerwała pani domu… -jeśli szukasz tą małą… poszła już do domu, wyszła z Sylwią…
No trudno, też trzeba już iść.
Wracając wolnym krokiem, zaczęłam zastanawiać się nad Sylwią. Dziwne, ale zazdrość mnie ogarnęła, że wyszła wraz z tą myszką… Asia spodobała mi się, motylki poczułam kiedy tak w siebie wpatrzone stałyśmy na progu.
Magda… ha, wielka plotkara w naszym gronie, wszystko o wszystkim wie. Zdążyła już mi nawinąć o Sylwii co nieco, dlatego też ta zazdrość. Magda nie przebierając w słownictwie orzekła że Sylwia… – delikatnie mówiąc – jest największą zdzirą jaką zna, co nie znaczy że jej nie lubi. Denerwuje ją tylko to, że Sylwia lubuje się w rozbijaniu związków, wolne panienki ją nie interesują. Jak to Magda rzekła?… “mści się za porzucenie i pomimo to, że minęło ponad trzy lata… nie może się z tym pogodzić”.
Choć Sylwia sama jest winna rozpadu swojego związku, wini za to byłą. Sylwia swoją dziewczynę zdradzała z każdą co się nawinęła, szczególnie po pijanemu. Źle ją traktowała. Partnerka Sylwii nieraz z podbitym okiem chodziła, udając że nic się nie stało. Kiedy odeszła, Sylwia ją pobiła i okaleczyła by żadna jej nie chciała. Opinie w środowisku jej nadszarpnęła. Niestety, partnerka ją nie zaskarżyła, bojąc się odwetu. Wyjechała do innego miasta.
Asia? Ona na razie wolna jest, tak Magda powiedziała… a jeśli tak powiedziała, to nikt lepiej nie wie od niej. Dobre źródło informacji o wszystkim i o każdym z jej otoczenia… A może Sylwia kreci z Asią?
Przystanęłam. Co mi jest, zakochałam się?… Rany, daj sobie kobieto na luz, nie znasz tej małej, co dopiero spotkałaś ją. Ruszyłam powoli…
Przy rozmyślaniach o Asi i Sylwii nie zauważyłam kiedy znalazłam się przed domem. Hymm… czy jeszcze spotkam Asię? Jednak myśl o niej nie dawała spokoju.
“Zaproszenie do leczenia kaca”
___________________
Sygnał telefonu.
-Cześć, śpisz? – głos Magdy jak zwykle z szybkim cekaemem spytał
-Nie, a coś się stało?
-Nie, ale chcemy zrobić leczenie kaca, wpadniesz do Violi?
-Pewnie, czemu nie
-Jolka… – Magda ściszyła głos -Aśka będzie – nic nie rzekłam -hej, stara jesteś tam?
-No jestem. A czemu mi o niej wspominasz? – z lekkim trudem wykrztusiłam, starając się nie okazać emocji
-Dobra, nie chrzań laska… widziałam jak patrzysz na tę małą. Ok, o dwudziestej bądź u Violi pa – szybko zakończyła rozmowę
O dwudziestej jestem na miejscu, palec sięga do domofonu. Trochę z tremowana, z myślą pytania -czy będzie? Czy będzie… ale mnie wzięło.
-Dzień dobry – usłyszałam za plecami miły głos -a właściwie dobry wieczór
-Dobry wieczór – wolno odwracając się odpowiedziałam
Ponownie nasze oczy patrzyły na siebie.
-Dzień dobry… wieczór – język zaczął mi się plątać
Do tej pory nie wiem jak to się stało… zaczęłyśmy iść wolnym krokiem oddalając się od domofonu. Nasze ręce dotknęły się… …najpierw koniuszki palców, cała dłoń, spojrzenie w oczy…
„Przemyślenia”
_____________
Wspaniałe myśli powracają do tamtych chwil. Pierwsze wzięcie za ręce, spojrzenie w oczy, pocałunek… spacer przy pełni księżyca. Lecz życie ma i swoje realia. Ja, kobieta wchodząca w trzydziestkę, ona jeszcze niepełnoletnia. Dwa lata ukrywałyśmy nasze uczucie przed światem. Nie było to proste. Hucznie wyprawiłyśmy Asi osiemnastkę. W końcu ona pełnoletnia… w końcu… Nie, nie zamieszkałyśmy od razu razem. Asia jeszcze się uczyła, maturę zdała, teraz w kierunku ekonomi się zwróciła… Ja pracowałam. Nic się nie zmieniło, w weekendy spotkania, wspaniały relaks.
„Związek – 4 lata”
___________
Nie sądziłam, że tak długo będzie trwał nasz związek. Ja uczę się jej młodości, ona moich doświadczeń. Cztery lata już mija, jak jesteśmy razem. Postanowiłyśmy razem zamieszkać. Nie musiałam wynajmować mieszkania, to był plus… i… coś zaczęło się psuć. Nagle koło nas zaczęła kręcić się Sylwia.
Zniknęła na jakiś czas – tyle co słyszałam od Magdy – była zajęta podrywaniem dziewczyn i łamaniem serc. Lecz ostatnio „noga jej się powinęła„ i dostała to co sama czyniła… zakochała się, ale została odrzucona.
Wpadła do nas niby ot tak, w odwiedziny. Bardzo to mi się nie spodobało. Patrzyła na Asię tym wzrokiem, którego u niej nie lubię, a który mówi wiele, widzę jak ślini się na Asiunię.
„Niepewność, podszepty Magdy, brak czasu”
_______________________
Magda zaczyna dwuznaczne teksty „puszczać”. Robię się nerwowa, zostało zasiane ziarno niepewności…
Włączyłam ekspres do kawy, zamyśliłam się. Ostatnio nie chcą z głowy wyjść myśli o tym, co Magda mi powiedziała…
Ostatnimi czasy w rutynę wpadłyśmy. Ja pracuję… Asia uczy się. Ceny, opłat poszły w górę. Coraz więcej, dłużej pracuję… nawet do domu pracę biorę. Zaczęłam też dorabiać jako ankieterka. Często zmęczenie górę bierze nad przytuleniem mojej miłości.
Asia? No cóż, młodość swoje ma prawa… Uf, co takiego pomyślałam? Zaczynam myśleć jak stara kobieta.
„Związek – 6 lat”
______________
Sześć lat jak jesteśmy razem. Nie zastanawiałam się nad naszym związkiem, wydaje mi się szczęśliwy. Czyżby? Cały czas zapewniamy siebie o wzajemnej miłości, nie tylko słowami ale też czynem.
Czynem… czynem? Naszło mnie zastanowienie – tak naprawdę kiedy kochałyśmy się spontanicznie? Siedzę przy komputerze, ankiety wprowadzam do systemu. Jak się kładę, moja miłość już śpi… Myśli zaczynają mnie przytłaczać -czy Asia zmieniła się? Na pewno tak, ale nie zaważyłam jakiejś zmiany z zachowaniem do mnie, a może nie zwróciłam uwagi? Jej dziewczęca twarz zawsze roześmiana, więc nie może być inaczej. Chyba jest szczęśliwa… (?) . A no, chyba… Dobre stwierdzenie ”chyba”.
Od tego momentu, uważniej zaczęłam przyglądać się jej zachowaniu. Może wyda się to śmieszne, ale dopiero teraz zauważyłam u niej zmiany. Bardziej dojrzała, kobieca. Czemu tego nie zauważyłam? Ile to już minęło? Sześć lat. Mam trzydzieści pięć lat, ona 22. Zamyśliłam się, wątpliwość mnie naszła…
Nawet nie zauważyłam, kiedy Sylwia częściej do nas zaczęła przychodzić. A czy przychodzi jak mnie nie ma? Magda już to zasugerowała. Czy ona tyle musi gadać?…
„Obserwacja, podejrzenia, zazdrość, kłótnie”
_________________________________
Zachowanie Asi do mnie się nie zmieniło… czuła, kochająca – to we mnie nastąpiła zmiana.
Zazdrość wkradła się do naszego domu
______________________ Z powodu mojej zazdrości zaczęłam robić awantury, stałam się podejrzliwa. Doszło do tego, że telefon… połączenia zaczęłam sprawdzać, SMS’y czytać, pocztę elektronową przeglądać. Każde jej wyjście zaczynało się od awantury, jej powrót kończył się awanturą… W chwilach spokoju przepraszałam, i obiecywałam zmianę.
Zakazałam Sylwii do nas przychodzić, ale Magda przychodziła i jak sęp krążyła podsycając moją niepewność…
-Jolka… czy ty myślisz, że jak Sylwia do was nie przychodzi, to one nie spotykają się? Chyba naiwna jesteś – mówiła to za każdym razem kiedy przychodziła lub dzwoniła.
„Alkohol dla ‘zabicia’ myśli”
________________________
Za każdym razem, jak Asi na dłużej nie było, telefonu nie odbierała szept w głowie słyszałam -“Jolka… czy ty myślisz, że jak Sylwia do was nie przychodzi, to one nie spotykają się? Chyba naiwna jesteś”… jesteś… jesteś… jesteś… – odbijało się w myślach echo.
Żeby zagłuszyć ten cholerny szept, zaczęłam popijać dla uspokojenia wino… Zaczęło się od “lampki” dziennie, po paru miesiącach „wychodziła” butelka…
Asia widząc mój stan zachwiania emocjonalnego, zaczęła więcej w domu przebywać bym się nie denerwowała… Wydawało się, że wszystko wraca do normy…
„Zgłodniała hiena, awantura”
___________________________
Wybrałyśmy się do Magdy na urodziny. Żałuję tego, że tam wtedy się znalazłam, najgorszy dzień w moim życiu.
Nawet na początku dobrze się bawiłyśmy. Nie przeszkadzało mi to, że Sylwia też była… Nie przeszkadzało mi nawet to, że za moją Asią wodzi wzrokiem jak zgłodniała hiena.
Parę drinków jednak swoje zrobiło, zaczęłam inaczej spostrzegać zachowanie Sylwii. Jej oczy wydawało się że mówią wszystko, jej usta wydawały się ślinić kiedy wodziła wzrokiem za Asią. Trudno mi rzec, czy to alkohol swoje zrobił… czy też rzeczywistość prawdę przedstawiała… Sylwia jakby się wydawało… płynęła w kierunku Asi a Magda do mnie.
Podszepty
________________
-Zobacz, Sylwia ma ochotę na twoją kobietę – jak sztylet jej słowa przeszywają moje serce -pilnuj jej lepiej – do ucha dochodzi szept intrygi
-Że co? – spytałam w rytm kaszlu, spowodowanym zakrztuszeniem się drinkiem -wiesz Magda… – zawiesiłam na moment głos -mam już dosyć tych twoich podszeptów i insynuacji…
-Jaka drażliwa – warknęła z nutką złośliwości Magda -są teraz razem w kuchni
Szybkim krokiem skierowałam się w skazanym kierunku. Sylwia Asi akurat podawała drink, w jej oczach fałsz zobaczyłam – bynajmniej tak mi się zdawało.
-Asia! wracamy do domu!!!
Po dłuższej przepychance słownej, w końcu opuściłyśmy mieszkanie Magdy. Byłam wściekła i zła jak nigdy dotąd – nie wiedziałam że stać mnie na taką agresję. Nigdy tak się nie czułam… potok pytań „wylał” mi się z ust…
-O czym ze Sylwią rozmawiałyście?…, czy często się z nią spotykasz!?…, – w końcu padło pytanie, które nie powinno nigdy paść -spałaś z Sylwią?…, zdradziłaś mnie z nią!?
Asia spojrzała na mnie zaskoczona…
-Skąd u ciebie takie pytania?
-Widziałam jak ona na ciebie a ty na nią patrzysz! – krzyknęłam
– Upiłaś się – odpowiedziała na zarzuty -pójdziemy do domu, wytrzeźwiejesz i jutro spokojnie porozmawiamy
-Taaak… pepe… pewnieee… – pijany, niewyraźny bełkot wypłyną z moich ust -najlepiej zarzucić mi, mnie, mi… że ja pijana, a ty z tą suką mizdrzysz się po kątach! Idź sobie do tej suki!!! Magda miała rację że ona i ty od dawna pod mym… moim nosem… Idź! do diabła! Nadal gzij się z nią! Spadaj do tej pieprzonej hieny!
-Ale naprawdę mnie ze Sylwią nic nie łączy – ze łzami w oczach, cicho szepnęła Asia.
-Tak!? Powiedz to Alicji z Krainy Czarów!
„Przebudzenie”
_________________
Rozglądam się, jestem w domu. Nie pamiętam jak wróciłam… alkohol, złość zrobiło swoje.
Asia! Asia! Asiaaa!!!! – cisza, nikt nie odpowiada. Powoli, by nie zwiększyć bólu głowy idę do kuchni. Cisza, nikogo nie ma… gdzie Asia?
Zaczynam sobie przypominać wczorajszy dzień… Na wspomnienie Sylwii krew się wzburzyła. Głowa pulsuje… straszny ból… kurwa. Aśka, Asiunia, moja Asia …łzy ograniczają widoczność, w głowie ból. Telefon, gdzie ten pieprzony telefon… Butelka wina na pól opróżniona, ciągnę z klina… Ból przechodzi… Gdzie ten pieprzony telefon… -Aśkaaa! Aśkaaa!!!… do cholery gdzie jesteś – potykam się o fotel, przeklinam, płaczę, siadam na podłogę.
Dźwięk telefonu… otwieram oczy, rozglądam się. Gdzie jestem? Myśli się kłębią… Asia, Asia gdzie jest Asia. Zaczynam sobie przypominać. Telefon dzwoni, ledwie się podniosłam, na chwiejnych nogach idę w stronę dźwięku, sięgam po niego, przestał dzwonić. Asi numer… Dzwonię, skrzynka pocztowa… Odbierz, do cholery odbierz!… Jeszcze raz próbuję… nic. Dzwonię do Magdy
-Cze… Cześć, czy… czy wiesz co z Asi… z Asią? – z ledwością wyartykułowałam słowa
-Asia wczoraj wróciła się, i wyszła później Sylwią… a co z tobą, wszystko ok?
Nic nie odpowiedziałam, łzy potoczyły się z bólu serca piekące. Myśli zaczynają przebiegać -co ja wyprawiam? Jak się zachowuję? Poczułam się źle. Skierowałam kroki do łazienki…
„Rozstanie”
_____________
Zgrzyt zamka, dusza podeszła do gardła. Moja Asia wróciła… podbiegam do drzwi, otwieram… cofam się powoli. Czuję, czuję że to koniec.
Wróciła z Sylwią, pakuje się. W sercu rana się roztwiera. Nic nie mówię, brakuje mi słów. Sylwia na mnie patrzy, kąciki ust nieznacznie się uniosły. Nic nie mówi, ustami nie rusza… śmiech hieny słyszę w swych uszach.

Moja myśl
__________
Smutno zakończył się związek, czy można było tego uniknąć? Kiedy zazdrość zaślepia nas, łatwo błąd popełnić. Doszukiwać się problemów gdzie ich nie ma, jest często spotykanym zjawiskiem. Związek może by się utrzymał, gdyby hiena nie krążyła.
„Pytanie”
________
A Wy jak byście postąpili? Jak myślicie… czy Jolka powinna walczyć o to, by Asia się nie pakowała i ot tak wyszła? A może jednak Asia już miała dość tego związku, a to tylko był pretekst by odejść od Jolki?
Moja myśl
__________
Każdy z Was odpowie inaczej na to pytanie. Ja uważam, że i tak związek trwał długo i nie ma nic to wspólnego z różnicą wieku. Tu zawiniło zwątpienie Jolki do uczuć jakimi obdarza ją Asia. To, że nie było czasu na przytulenie bo praca… Jeśli Jolka zdawała sobie sprawę z tego, to zmieniłaby ten stan rzeczy jeśli naprawdę by jej na Asi zależało. A na pewno zależało kiedy zauważyła “hienę” krążącą. Prawda smutna jest… zauważamy, że coś psuje się w związku kiedy ktoś inny zainteresuje się naszą kobietą, mężczyzną. Wkrada się zazdrość, zaczynamy działać pod wpływem emocji, nieracjonalnie, awantury wszczynamy, poniżamy się, upodlamy tylko po to by zwrócić na siebie uwagę. Gdyby nie zachowanie Jolki po wypici i wypuszczenie z siebie ciemnej strony zazdrości, nie rozstałyby się w takim klimacie.
A może nigdy do rozstania by nie doszło? Ale prawdą jest, że Jola niesmak pozostawiła po sobie w momencie rozstania.
„Zazdrość”
Zazdrość zwykła czy nie zwykła
Zazdrość czy niewiara?
Bez zazdrości nie ma miłości
Jak morza bez wody
Ty rozmawiasz, ona rozmawia
Z każdym kogo poznamy lub znamy
Dla ciebie nie jest obojętne
Z kim rozmawia, kogo poznaje
Czy to jest zazdrość, czy niewiara
Ona ci wierzy, ty jej wierzysz
Nawzajem sobie wierzycie
Lecz demony głupich myśli naśmiewają się
Sieją myśli zazdrości perz, spokoju nie dają
Sen zabierają, ciśnienie podnoszą
Czarnych chmur skrzydła trzepoczą
Zazdrości zły znak…
Postscriptum
______________
Kiedy opowiadanie dałam do autoryzacji, pani X przyznała mi racje co do powyższej mojej myśli. Przyznała się też, że trochę miała już dość związku, męczył ją. Pragnęła być z Asią a zarazem chciała ten związek przerwać, lecz obawiała się jej reakcji. Nie chciała jej zranić, lecz nie przepuszczała że obudzi się w niej tak silna zazdrość nad którą nie potrafiła zapanować. Może gdyby nie Sylwia, dalej byłyby razem, bo i zazdrość by nie wypełzła. Ale mocno na psychikę zadziałały podszepty Magdy. A jeśli do rozstania by doszło, to starałaby się w przyjacielskiej atmosferze.
Spotkała Asię pół roku po rozstaniu, już z Sylwią nie była, ich bycie razem zakończyło się po miesiącu, kiedy Sylwia uderzyła ją za to, że nie było obiadu na czas – skąd my to znamy?
Poszły na kawę, porozmawiały… Asia po rozstaniu z Sylwią, wróciła do swego rodzinnego domu. Spotyka się z rówieśniczką, ale na razie nie myśli o stałym związku. A pani X ? Pani X nie ma czasu na to, aby szukać kogoś do związku… praca, praca i jeszcze raz praca. Postanowiła zostać singlem i czekać na następną miłość, ale już z nikim nie zamieszka.

Kochani witam Was w czwartkowy czas.

Ależ to życie zapierdala. Czym starszy człowiek, tym szybciej. Mam teorię taką, że chyba mi tak szybko czas ucieka jak przysłowiowo “między palcami”, ponieważ wolniej myślę i za nim moja mózgownica nie nadąża.

„Czas szybko płynie”
Czas szybko płynie
Młodość dojrzewa
Doświadczeń przybywa
Los z nas się naigrywa
Zmarszczki przyodziewasz
Śmierć cię przyzywa
Życie w dal odpływa
Wspomnień nastał czas

Jest też jeden czynnik który jest… Wehikułem czasu. Jest to alkohol. moim przypadku to piweczko, ponieważ akurat wódeczka mi nie wchodzi. Co nie znaczy, że nigdy jej nie piłam. Ale znacznie lepiej czuję się po piwku wypitym. Mam swoje ulubione… i tu pozwolę sobie bez wiedzy producenta je zareklamować. Nie mam po nim kaca, a humorek fajny – “Specjal” czarny w puszce. Lecz jak z każdym napojem z procencikiem, trzeba uważać aby nie przeholować. Ale butelkowe “Specjal” mi nie smakuje. Wolę w puszcze.
Alkohol jest wspaniałym Wehikułem czasu, pomimo tego, że wielu twierdzi że szkodzi zdrowiu. Na pewno szkodzi tym, którzy go nie piją. W sobotę pijesz w poniedziałek rano rzygasz, i dziwisz się że poniedziałek, a do pracy trza. Dlatego poniedziałek jest najmniej wydajnym dniem w tygodniu, więc powinien być wolnym dniem. Powinno być tak, że w poniedziałek w zakładzie pracy powinien to być dzień pod hasłem “Czym się zatrułeś, tym się lecz”– dla wyleczenia kaca.

Kochani z przytupem wygnajmy smutki… Zocha nam pomoże… i życzę milutkiego dnia.
👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽👽
![]()
Witam.👽
Dziś jest to, co wielu z nas nie cierpi – p-o-n-i-e-d-z-i-a-ł-e-k.
Ktoś do szkoły, ktoś do pracy musi się zmusić by wstać. Oczy swoje podwoje otworową, a usta cichutko mruczą -o kurwa!… znowu poniedziałek.
Zrywacie się, w głowie się kręci, wkurzeni biegacie po mieszkaniu szukając jakiś ciuchów, bo wczoraj jeszcze kaca leczyliście i sobie na poniedziałek rano nie przygotowaliście… kurwa!…, nic nie przygotowane…

Nie martwcie się, jeśli na ostatnią minutę wszystko robicie, to jesteście geniuszem – bynajmniej tak twierdzą nieokreślone dokładnie eksperymenty, przez nieokreślonych naukowców z nazwiska. Ale coś w tym musi być. Ja bynajmniej nie uważam się za osobę bardzo inteligentną, chociaż tu bym polemizowała z wieloma naukowcami co to znaczy inteligencja.
Czy bystrzak szybko liczący jest inteligentny?… W pewnym stopniu tak. Ale jeśli plunie na ulicy, smarknie i gilon na chodnik spadnie… powiesz że jest inteligentny? Na pewno się oburzysz i powiesz… -fuj, co za cham. Raczej tu w grę wchodzi wychowanie. Ale jeśli ktoś jest inteligentny, to ma swój rozum aby nie zachowywać się po chamsku.
Inteligencja nie zawsze idzie w parze z dobrym zachowanie. Jednakże też zauważyłam smutna prawdę… ludzie uważający się za inteligentnych, mające talent w którymś kierunku uważają, że im wszystko wolno innych mając za nic. Ale nie zastanawiają się – a może zbyt wysokie IQ na to im nie pozwala – że w pewnych sytuacjach mogą sobie nie poradzić, ponieważ intuicja będzie potrzebna.
Tak zwany inteligenty widząc zamkniętą bramę pomyśli o drabinę by przejść przez mur, a osoba kierująca się instynktem nadusi najpierw klamkę.
To ja już wolę być przeciętniakiem… mieć troszkę inteligencji która jest zmieszana z instynktem.
Kiedy bardzo inteligentny człowiek z wysokim IQ znajdzie się w buszu, instynkt samozachowawczy się odezwie… lub zginie. Trzeba wziąć też pod uwagę to, że wiele zależy od tego jaką mamy pamięć. Są osoby bardzo inteligentne, lecz mają krótką pamięć. Są osób wyglądające na debili, a mądrzejsze są od wyglądających na inteligenta. Niestety, często to wygląd sprawia kogo wybieramy na prezydenta, do sejmu, senatu itd… Na stanowiska trafiają osoby nie koniecznie inteligentne, ale mające apparitio. Geniusze często wyglądają niechlujnie.

Spokojnego dzionka życzę, a jutro spokojnego wtorku bez kurwa… chyba że Wam autobus, tramwaj spierdoli, lub samochód odmówi posłuszeństwa.
„Poniedziałek nastał”
Poniedziałek nastał
Ktoś do szkoły, ktoś do pracy
Musi się zmusić wstać
Oczy swoje podwoje otwierają
Usta cichutko -o kurwa – gadają
-Znowu poniedziałek jest
Zrywacie się z łóżka wygodnego
W głowie zakręciło się, senność uleciała
-Cholera, nic nie mam przygotowane
Nie martwcie się
Jeśli na ostatnią minutę wszystko robicie
To jesteście niepowtarzalni geniusze
Spokojnego dzionka życzę
A jutro spokojnego wtorku…
Bez przekleństwa nieprzyzwoitego
Chyba, że Wam autobus, tramwaj spierdoli
Lub samochód odmówi posłuszeństwa…
To możecie sobie poprzeklinać do woli

Cyt.
„Fałszywa moralność jest taka”
Fałszywa moralność jest taka…
Winy wyznajesz – przepraszasz…
Dalej zło czynisz, krzywdzisz, poniżasz
Radując się że słabszego poniżasz
Fałszywa moralność jest taka…
Stwierdzasz -”przecież się wyspowiadałem
Zło uczyniłem – byłem u spowiedzi
Znowu zło uczynię – pójdę do spowiedzi
Fałszywa moralność jest taka…
…zadaniem Katolickiego Boga jest zagłuszanie sumienia, działa to w ten sposób, że mogę być zła do szpiku kości, ale przecież pójdę do kościoła w niedzielę, wyspowiadam się, nie koniecznie ze świństw które uczyniłam bliźnim, ale dostanę przecież pokutę. Ksiądz powiedział że będzie mi odpuszczone, w końcu należę do tej społeczności, jestem jedną z nich, jesteśmy silni. A podczas powrotu z kościoła poplotkuję na temat sąsiadki do innej sąsiadki, kogo wczoraj przyjmowała sąsiadka z przeciwnej strony ulicy, i jak bez gustu się ubiera, a tak w ogóle to chodzi jak jakaś lafirynda – przecież mogę, prawda? Mam już czyste konto rozgrzeszono mnie…
„Możecie mi naskoczyć”
Winy wyznajesz – przepraszasz
Dalej zło czynisz, krzywdzisz, poniżasz
Stwierdzasz -”przecież się wyspowiadałem
Zło uczyniłem – byłem u spowiedzi
Znowu zło uczynię – pójdę do spowiedzi
Możecie mi naskoczyć
Jestem katolikiem z partii PiS”
Ot, i nasza kochana moralność przy rządzeniu PiS.
Dlaczego Boga nie widać? – Bóg schował się ze wstydu, kiedy zobaczył że stworzył na swe podobieństwo człowieka.
„Nie ważne”
Nie ważne kto jakie zło czyni
Ale ważne z jakim skutkiem
Nie ważne kim jesteś
Ale jaki masz charakter
Ludzie raczej nie przyznają się do tego, że są ateistami, lub innego wierzenia. Boją się, że zostaną przez sąsiadów katolików odsunięci, i niemiło traktowani przez ludzi fałszywie moralnych, wielu ludzi ma uraz do kościoła. Pytanie… dlaczego?
Ale zauważyłam, że młodzież XXI w. zaczynają myśleć, zastanawiać się nad tym, co czyni kościół, wielu odchodzi korzystając z apostazji. Apostazja – nie znaczy to, że jesteś wolna od kościoła, nadal jesteś jego duszyczką, dlatego statystyka jest tak wysoka… prawie 90% Polaków niby katolikami są, ale to tylko na papierze w kuriach, na parafiach. Trend utrzymuje się na wsiach i w małych miasteczkach, statystycznie w 100% że do kościoła tam chodzą. A czy mają wyjście? Nie. Jeśli w takiej mieścinie nie chodzisz do kościoła, jesteś napiętnowany.
Moralne oburzenie składa się przeważnie w 2% z moralności, w 48% z oburzenia i w 50% z zawiści.

Przy wstępnych pieszczotach oralnych mężczyźni się spieszą, przechodząc do stosunku, nie zawsze doprowadzając kobietę do gotowości. Kobieta sama często doprowadza się do orgazmu przez masturbację nie mówią o tym partnerowi aby go nie frustrować. Ale też nie tylko aby go nie frustrować, ale też aby jak najszybciej skończył to co czyni.
Ruch posuwisty zwrotny do momentu spuszczenia z “łańcucha” plemników. Mężczyźnie lżej i krzyż nie boli, a kobieta? Kobieta myśli o swawoli, wszystko naprężone, to ją boli.
Czemu kobieta udaje orgazm?
-by nie widzieć jak facet palacze
-by już się nie męczyć
Na początku związku chętnie kobiety oddają się seksowi, ale z czasem zbytnio faceci stają się namolni, w nieodpowiednich sytuacjach chcą stosunek. Z początku daje, dodaje to pikanterii, ale jeśli w dzień w dzień on chce a przychodzi moment że akurat jej się nie chce, zaczyna być spięcie. Z początku jeszcze okazuje cierpliwość, w końcu zaczyna odmawiać. Bo ile można być tylko pojemnikiem na spermę. Mężczyznę nie interesuje to, że ona ma sucho. Nie jest podniecona, jest zmęczona, chora… On postępuje według zasady: pipka nie mydło, nie wymydli się i nie ważne dla niego że ona ma sucho i przetarcie w pochwie może nastąpić. To nic, to wszystko nic, a brońże Boże jeśli coraz częściej kobieta odmawia, unika kontaktu cielesnego… Co to dla niego, przecież ona ma jeszcze usta. Z czasem zaczyna innej kobiety szukać. I tak związki się rozpadają, bo kobiety nie zawsze do seksu usta dla spermy otwierają.

Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą

Co Polak z królikiem powinni mieć wspólne?
Co jest powodem że w kimś się zakochamy, a ktoś jest dla nas neutralny a jeszcze ktoś inny odpychający… Wzrok mówi łał…, lecz nos nie wyłapuje tego co oczy podpowiadają, dotyk nie wywołuje podniecenia. Ale też zdarza się, że wzrok mówi nam -daj sobie spokój, jest nieatrakcyjna, to jednak kiedy do nas przemówi, spojrzy, dotknie zagra w nas coś co spowoduje że wyda nam się tę jedyną…
Czy miłe panie, mili panowie potrafią na te pytania odpowiedzieć?
„Swój taniec zaczyna chemia”
Swój taniec zaczyna chemia
My się jej podjemy
Zmysły szaleją wyłapując feromony
Stymulując seksualność innych osób
Nie uciekniemy od natłoku zapachu
Poddając się nieświadomie chemii
Zaczynamy wyłapywać to co otumania
Zachęca do orgii w namiętnym uniesieniu
Bez zastanawiania się z kim, gdzie i jak
Oddajemy się przyjemności bez zahamowań
Swój taniec zaczyna chemia
My się jej podjemy
Co powoduje że pragniemy kogoś, czy tylko feromony czy coś więcej? Często wzrokowo zapragniemy kogoś, lecz przy zbliżeniu okazuje się że to nie to, że to nie ta osoba, czemu ? Może dotyk nie ten, zapach. Nie chodzi mi o zapach, że ktoś nieodpowiednio pachnie, ale każdy ma swój indywidualny gust co do zapachu ciała. Jednych podnieci ostry silny, innych subtelny, delikatny. Jeszcze inni tolerują tylko taki, który prawie jest niewyczuwalny. Na pewno tonacja głosu, dźwięk, sposób mówienia. Nieraz są sytuacje kiedy mówimy “niezła laska”, ale tylko do momentu kiedy nie zacznie mówić lub śmiać. Myślę że prym jednak zapach wiedzie, on najbardziej decyduje że pociąg seksualny do kogoś poczujemy… ale ten zapach nieraz sztucznie jest wywołany przez rożne kosmetyki… A co się stanie, jak przestaniemy ich używać? Może przestaniemy lub jedna ze stron przestanie czuć pociąg do partnera/ki… Naturalne feromony są zakłócane przez sztuczne zapachy…
Dobrze jest, kiedy feromony jednak nas nie zawiodły, wgrały się kiedy to ekstrakt mikstury połączył dwie “struktury” doprowadzając do szału różne części ciała.
„Taniec”
Taniec… to ekstrakt mikstury
Łączące dwie struktury
Doprowadzający do szału
Rożne części ciała aż jesteś obolała
Zapach a nasze zachowanie.
Zapach który odpowiedzialny jest za nasze szaleństwo powoduje, że nagłe podniecenie do kogoś poczujemy (lub nas odrzuci). W takich momencie następuje zauroczenie, pożądani często mylone z miłością. Dlatego na wiosnę najwięcej romansów się przytrafia, ale i złamanych serduszek. Prędzej jesteśmy skłonni umówić się na randkę w kwietniu, w maju – w marcu jeszcze jesteśmy w letargu – niż w październiku, nie wspomnę już o zimniejszych miesiącach. Na wiosnę wzrasta poziom dopaminy. Przyjęło się, że takie stany są między odmiennymi płciami. A co powoduje, że przyciągają się dwie połówki tej samej płci? Czy tylko chemia, a może jednak jest coś więcej, niż tylko pociąg seksualny?
Pociąg seksualny do odmiennej płci tłumaczyć można, kiedy natura dąży do prokreacji… a czym wytłumaczymy, pociąg seksualny do tej samej płci? Seks to nie tylko prokreacja, ale i dawanie sobie nawzajem szczęścia z seksu. Może też to, że są osoby które wiążą się z osoba a nie z płcią. Jest rybka koralowa „Gobiodon histrio” żyje w monogamicznych parach, ale jeżeli jeden z partnerów zginie druga szuka partnera na stałe, i to bez względu na płeć – płeć się nie liczy w związku u tej rybki.
Często, to dopiero z osobą tej samej płci poznajemy co to orgazm, przyjemność z fantastycznego seksu, a nawet jesteśmy szczęśliwsi. A przecież o to w życiu chodzi, aby być szczęśliwym… Czyż nie po to się rodzimy? Prokreacja ma znaczenie przy gatunkach niższego „szczebla” – jeść, spać, wypróżnianie… seks i tak w kółko. Fakt… niektóre osobniki gatunku homo sapiens postępują jak króliki… – spot PiS-u

Zadziwiające jest to, że kobieta w tym przypadku nie ma nic do gadania. Facet spuści się, otrzepie i następną może dymać… a kobieta? Kobieta przez 9 miesięcy musi się męczyć, a często jest tak że jeszcze z połogu nie „wyjdzie” facet już ja dyma. Często nawet, kiedy jest w ciąży wmawiają jej że to dobre dla niej, że lepszy poród będzie miała. Zdarzają się przypadki, ze tego samego roku urodzi dwoje chodziarz nie są bliźniakami. Wielu z Was spyta się jakim sposobem… proste… urodzi w styczniu, facet jeszcze w połogu ją dyma i pod koniec roku rodzi się drugie. To dopiero jest chore i porąbane. Dziwicie się czemu kobiety młodo umierają, mają raka piersi, macicy?… odpowiedzcie sobie sami.
Minęły czasy, kiedy wmawiano nam, że miłość do osób tej samej płci jest amoralna, a uprawiany seks jest zboczeniem. Jest to temat tabu, a nie chcą o nim dyskutować osoby zwące się moralistami, narzucając na siłę swój punkt widzenia, myślenia. Lecz, czy na pewno są tacy czyści w myślach, i w postępowaniu jak o sobie mówią? Tylko osoby pragnące innych pouczać, narzucać swój punkt widzenia… unikają tematów, dla nich samych niewygodnych. Często myślami są przy temacie tabu napawając się wyobrażeniami w których biorą udział, czynem swoim po kryjomu przed wzrokiem „nie wtajemniczonych” robią rzeczy, o które nikt by ich nie podejrzał z racji głoszonych przez siebie „poglądów” dla „zewnętrznego świata”.

Kochani, jak Wasze ciałeczka się czują?… czy też wasze nerwy podskubują? Czy martwicie się też, że tyjecie kiedy jeść chce?
„Ciało”
Ciało… jakież ono łakome, nienażarte!…
Trzeba mu dawać wciąż i wciąż żarcie
To schabowy, jabłuszko, piwko, ogórek
A jakie wymagania i kaprysy!…
Żąda kąpiele, włosków podgolenia, paznokci skrócenia
Ruszać nim nakazuje bo ze złości zdrętwieje z samego rana
Jak ma kaprys podrapania, to trzeba drapać do rozpłakania
Jak ma chętkę na seks to też inaczej nie da się
Tylko seks, seks I seks bo musi, bo inaczej nie da żyć
Nie umiem nad nim zapanować
Powinno dostać w ryło to by się uspokoiło
Ono zagłusza myślenie rozsądku i turla się od weekendu do weekendu
W dodatku w najmniej oczekiwanym czasie łapie choróbsko jakieś
Zaboli boleśnie oj zaboli, nadejdzie kres jego swawoli
Przedterminowa czekająca na nie śmierć będzie się cieszyć że aż hej
Będzie jego końca kres łakomstwo, żarcie odejdą precz
Nie posmakuje jabłka, piwka, ogóreczka
Nie poturla się do swojego ciepłego łóżeczka
Skończą się kaprysy, będzie sobie w ziemi leżało…
Dla robaczków ucztę wyprawiało
Będą miały co jeść i taki będzie jego kres
„Dzieńdoberek”
Dzień dobry moi mili, sny się skończyły
Dzień zacząć już pora
Apetyt na śniadanko was z łóżeczka szybko wywieje
Piękny dzień do Was się śmieje
Dlaczego nie wstajecie?
Otwórzcie swe oczka i szybko zerknijcie za siebie!
Zobaczycie bliskość i jasność słoneczka
Ono świeci dla Ciebie i Ciebie i dla Ciebie
Dzieńdoberek, niech słoneczko dla Was grzeje
Wiaterek smutne myśli rozwieje
Sny są indywidualną sprawą, i dla każdego coś innego mogą oznaczać. Nie zawsze koszmary oznaczają, że coś złego może się stać. Choć też są sny prorocze. Ale też są sny o ogólnym znaczeniu bez względu na pochodzenie osoby śpiącej. Np. zęby jak się śnią to interpretuje się że to na chorobę a niemowlę, dziecko że to nieszczęście. Ale samo niemowlę, dziecko nie oznacza tego bo np. trzeba brać pod uwagę czy uśmiechnięte czy smutne czy też płaczące, ubrane czy też gołe. W dzisiejszych czasach trudniej interpretować sny. Dużo technologi. Bo cóż może oznaczać jeśli śni się laptop? Często komuś śni się jego praca, ale to nie oznacza że coś może się złego stać jeśli śnił się wypadek w pracy, a jedynie są to podświadome lęki wizualizujące się we śnie przed wypadkiem który mógłby się stać. Jak bym miała sięgnąć do interpretacji sów, to do tych dawniejszych, pochodzących od naszych pradziadów. Dzisiejsze interpretacje są wymyślane na poczekaniu, szczególnie w czasopismach. Mózg też w czasie snu „sprząta” i segreguje informacje które dla nas są istotne, a które w życiu nam nie potrzebne i często są przechowywane w podświadomości. O czymś innym będzie śnił matematyk, co innego muzyk a co innego pani sprzątaczka. Ale jak już pisałam, warto sięgnąć do interpretacji snów które były tworzone przed rozwojem technologicznym. Stare mądrości są cenne i studnią wiedzy a często nie są w dzisiejszych czasach doceniane. Sny wiele mogą powiedzieć o nas samych. Nawet odsłonić czarny zakamarek naszej duszy, który nigdy nie pokażemy światu, chyba że zdarzy się sytuacja która to sprowokuje. Warto też zastanowić się nad bólem który nam se śni. Może oznaczać, że z naszym organizmem coś złego się dziej. O bólu, który w gonitwie dnia codziennego lekceważymy.

Pisane w roku 2017
Kiedy uległam wypadkowi nie byłam wstanie dać jej tego co potrzebowała. W związku niestety potrzebna jest czułość, opiekowanie się, a przede wszystkim seks. Nie czarujmy się, ale to jest potrzebne – chyba że czujemy do kogoś platoniczną miłość i wystarcza sama obecność osoby kochanej, albo jesteśmy aseksualni, lub cierpimy na hipolibidemie. Jeśli się naprawdę kocha, to trzeba dać wolność osobie kochanej jeśli nie możemy jej zapewnić szczęścia.
Zdawałam sobie sprawę, że nie podołam z moim stanem psychicznym w jakim byłam po wypadku – nawet teraz, po 12 latach nie jestem gotowa się z kimś związać – po roku poprosiłam o rozstanie, aby mogła ułożyć sobie życie. Bardzo ciężko było, ale też to „odstawienie” się nie było tak bolesne. Nadal utrzymujemy kontakt, ona mi pomaga. Podtrzymuje na duchu. Rozstanie nie było łatwe. Ale tak musiało być.
(przy okazji jeszcze dokończę tu myśl do powyższego tekstu)

Jest teraz rok 2019
Chciałabym – jak już tak się rozpisałam dokończyć ten temat z lekką nutką żalu, do niektórych pań lesbijek… że kobiety Bi traktują jak coś gorszego niż one. Żądają od drugich osób akceptacji, a same nie są tolerancyjne na osoby z odmienną orientacją mające inne upodobania seksualne niż one same.
Moja ex była Bi – jak wiele pań z którymi byłam w związku… – a jednak byłyśmy ze sobą 6,5 roku, i gdyby nie wypadek nadal byśmy były. Ani razu nie stwierdziła żeby wolała faceta, nie zdradziła mnie. Ale w tym momencie trzeba spytać… czy jeśli by przespała się międzyczasie z facetem, to czy to byłaby zdrada? Uważam że nie.
Kobiety Bi bardzo mocno potrafią kochać. Jeśli od drugiej kobiety otrzymują ciepło, miłość, bezpieczeństwo nie szukają zaspokojenia we facecie.
Oczywiście są kobiety które mają męża, faceta ale wiadomo na pewno tego nie ukrywa, i nie można wymagać aby odeszła od właśnie męża czy chłopaka. Zresztą trudno by było kobiecie Bi „zajętą” przez płeć męską taki związek. I jeśli wiążesz się z zajęta kobietą przez mężczyznę, licz się z tym, że będziesz się z nim nią dzielić, i nie wymagaj aby go zostawiła. Życie samo rozwiązanie znajdzie.
Jeśli łączymy się z kobietą Bi, to być jasno wyjaśnione co i jak, i jeśli jakaś kobieta godzi się na taki związek, że jej kochana jest też z facetem to niech np. po 2 latach nie robi scen zazdrości i nie każe odejść od faceta. Czemu? Ponieważ zostanie wówczas z facetem.
Nie można kobiety Bi piętnować za to, że ma ten kierunek upodobania, potrzeby takie, że pragnie dotyku tez męskiego dotyku. Fakt, że nie jest tak łatwo z panią Bi w seksie – ja akurat nigdy nie miałam z tym problemu – ale wiele lesbijek nie podała zaspokoić panią Bi.
Moja ex ma duży temperament, a jeśli tyle ze mną była i nie potrzebowała faceta to widocznie jej wystarczałam. Po naszym rozstaniu związała się ze swą szkolną miłością – facetem. Kobiety nie chce… bo jak mówi, czułaby się tak jakby mnie zdradziła pomimo że już ze sobą nie jesteśmy.
Już nigdy razem nie będziemy, ale miłość i przyjaźń jest między nami i tego nic i nikt nie zmieni i nam tego nie odbierze. Szczęśliwa jest, a ja szczęśliwa jestem że ona szczęśliwa. Fakt jednak jest, że już po pół roku rozstała si,e ze swoją w/w miłością. Żartuje sobie, że przeze mnie i dzięki mnie poznała swoją wartość, że już żaden facet nie będzie nią pomiatał, wymagał i żądał, bo nauczyła się przy mnie że w związku ważne jest aby się nawzajem szanować. A ona niestety, od swojego męża nie miała szacunku dla niej na który zasługiwała. Wymagał, a nic w zamian. Żyła w toksycznym związku i myślała że tak musi być, a pan i władca tylko napity przychodzi… ruchał i wychodzi. Niestety, i tak w wielu związkach jest. Wiele jest kobiet które są hetero, ale dopiero szczęście otrzymują od drugiej kobiety. Co nie znaczy że stają się Biseksualne czy tez lesbijkami. Ale będąc z kobietą są szczęśliwe. Są z człowiekiem w którym się zakochała, bo miłość płci nie zna. A kiedy się rozstanie ma doświadczenie życiowe i jest bardziej otwarta na życie, związki oraz nie boi się być sama, jeśli los nie da jej następnej miłości. Ale już na siłę nie szuka, nie boi się być singlem. Zna swoja wartość. I więcej nie da się poniżać dla zasady że kobieta musi mieć faceta. Nie pozwoli już aby ją maltretował, bił, poniżał.
Nie szastajmy miłością i słowem kocham. Jeśli nie masz w danej chwili nikogo… nic na siłę. Oceń swoją wartość. A jeśli ktoś cię zostawi dla innej czy innego… powiedz sobie:
„To nic, znam swoją wartość, i jeszcze spotkam kogoś wartościowego. Ta osoba nie był mnie warta, nie doceniła mojej miłości – wykorzystywała mnie”
Jednakże pamiętajcie o jednej rzeczy… – wy też nie wykorzystujcie i nie porzucajcie. Nie czyńcie z człowieka bez względu na płeć i upodobania poczekalni kiedy czekacie na prawdziwą waszym zdaniem miłość. Ponieważ tak samo w ty momencie krzywdzicie jak i was skrzywdzono.