Kochani, ten tekst znaleziony w internecie był wśród dowcipów… Czy można to uznać za dowcip? Raczej za żart życia.
Tu jest dzień po dniu, lecz prawdziwe życie trwa latami. Tu jeden dzień można zamienić na 1 rok z życia osób którzy się spotkali, pokochali itd…
——————–
1 maja.
-Zdaje się, że się zakochałem. Jaki jestem szczęśliwy! Jak ja czekałem na ten dzień! Żyłem do tej pory jedynie myślami o tej jedynej, wspaniałej, przecudownej dziewczynie. Bałem się, że nigdy jej nie znajdę.
2 maja.
-Moja Ukochana. Taka mądra a jednocześnie naiwna… Taka śmieszka. Energia miłości jest w niej jednak tak wielka jak wulkan.
3 maja.
-Udało mi się zdobyć dwa bilety do Teatru Wielkiego na “Lohengrin” Richarda Wagnera. Jaka ta muzyka jest wzniosła! Cały spektakl trzymałem Ją za rękę. Drżała… Gdy na końcu trzeciego aktu Elza umierała na rękach brata, uroniła dwie wielkie łzy…
4 maja.
-Jesteśmy sobie coraz bardziej bliscy. Kocham, kocham, kocham!!! Jest jak Walkiria zabierająca mnie do Walhalli na swych rękach. Dzisiaj, gdy Ją przytuliłem, oboje wzbijaliśmy się w przestworza i spadaliśmy z nich w bezdenne czeluści zapomnienia, rozpościerając szeroko skrzydła uczucia. Czerpaliśmy z siebie wielkie siły. Co to znaczy miłość! Wydawało nam się, że jesteśmy wśród gwiazd. Kocham Ją…!!!
5 maja.
-Kocham Ją, kocham, kocham…!!!
6 maja.
-Kocham…
7 maja.
-Koch… Jak mnie jeszcze raz tak wkurwi, to zabiję sukę.
Zawsze byli, są i będą ludzie źli, złośliwi, wredni. Na jednym z portali na takie chamisko trafiłam, co złośliwy był do kobiet. I dla niego to napisałam…
„Niechaj siedzi w domu sam”
Najlepiej taki cham Niechaj siedzi w domu sam
Stał taki śmieszny pan co chamem się zwał Nie dość że ksywkę taką miał To i charakterek taki sam
Dziewczynie chamskim stylem Życie truje, bo to gbur czyli cham
Może nawet dupek blady Na jego wredność nie ma rady
Tacy są na świecie niektórzy panowie Nie umieją kulturalni być Przy kobiecie zachować fasonu
Najlepiej taki cham Niechaj siedzi w domu sam
Cóż można poradzić na takich wredniaków, złośliwców i wrogów? Jest dobra rada, na osoby które do ciebie są wredne, lub są twoim wrogiem.:
„bądź uroczy dla swoich wrogów – nic ich bardziej nie złości„
Często pesymiści są wredni (oczywiście nie wszyscy), ponieważ któż to jet pesymista?
…ktoś kto uważa że wszyscy są tacy wredni jak on i za to innych nienawidzi
Czemu niektórzy pesymiści są wredni? Ponieważ nigdy nie osiągną tego, co ma optymista. Optymista nic nie mając jest zarówno tak szczęśliwy jak ten co ma, ponieważ ma nadzieję. Mając nadzieję, to pół sukcesu do osiągnięcia celu. A jeśli nie osiągnie? Dla optymisty to żaden problem, bo dla niego szklanka zawsze będzie do połowy pełna i z tego będzie się cieszył. Pesymista będzie się smucił z tego powodu, ponieważ szklanka będzie dla niego do połowy pusta.
Utrzymywanie poprawnych relacji z ludźmi było, jest i zawsze będzie w cenie. Robimy coś, spędzamy czas z tymi, których lubimy. Starajmy się nie kłócić z tymi, których nie lubimy – nie zniżajmy się do ich poziomu.
Przyjaciel odchodzi Nieważne czy to ptak czy ssak Serce boli, łza się toczy Zaduma nadchodzi
I na nas przyjdzie czas Żyjmy tak aby po nas płakano W sercach chowano Nigdy nie zapomniano
Zwierzęta są naszym lekarstwem w chwilach samotności, lub kiedy z ludźmi nie lubimy przebywać. Ja lubię samotność, ale samotność od ludzi nie od zwierząt. Też moje odeszły. Teraz mam dwa pieski i ileś tam szczurków. Obiecałam z trzy lata wstecz, że już szczurków nie będę miała bo za krótko żyją, ale to jak narkotyk. Jak raz się je miało, to tęskni się za tym aby ponownie po szyi cośki podskubywało. Niektóre zwierzątka za krótko żyją, i zanim zdążymy się przyzwyczaić, umierają… inne z kolei z byt długo i martwimy się co z nimi będzie jak nas zabraknie. Kiedy będę w takim wieku, że będę pewna że mogę prędzej zejść z tego świata niż zwierzątko, będę wolała być sama… bez pływających, fruwających czy drepczących żyjątek.
„Smutna chwila nastaje”
W życiu wesołe chwile mamy Nie tylko ludzi ale i nasze zwierzątka kochamy
Smutna chwila nastaje Kiedy śmierć w progu domostwa staje
Możemy dążyć do tego by być sobą w końcu, ale to tylko dążenie nie widząc mety.
Możemy dążyć do tego by być sobą w końcu, ale to tylko dążenie nie widząc mety. Od kołyski słyszymy nakazy, zakazy w dodatku morały nam prawią, świetnie nie zawsze moralnie się bawią.
„Moraliści fałszywi”
Morały prawią Każą nam grzecznymi być
Sami po kątach potrafią się gzić Udając że tak musi być
Nie tylko politycy są „dwuramienni”. Ale też i ludzie, po których najmniej byśmy mogli się spodziewać.
Dwulicowość polityka znamy, a czy znamy katolika?
Narzekamy na polityków, że obiecują kraj mlekiem i miodem płynący w wyborach, a po wyborach całkiem jest inaczej. A czy my jesteśmy lepsi od tych polityków, czy tylko wmawiamy sobie że tak jest i nie chcemy przyjąć do świadomości prawdy? W kraju, którego 90% obywateli deklaruje się jako katolik, ilu z nich widzimy na niedzielnej mszy? A ci, których tam spotykamy? Chodzą tam dla wiary?… czy dlatego, by sąsiedzi zobaczyli że są “pobożni”? W kościele wyznajemy wiarę, słuchamy o pomocy bliźniemu. A ilu takich katolików po niedzielnej mszy byłoby gotowych wrzucić kilka groszy dla biednej osoby, a tym bardziej pomóc w czymkolwiek?… – o księdzu nie wspomnę, to już inna broszka Beaty.
Owszem, pomagamy jeżeli nasze nazwisko zostanie wyróżnione, jeśli mamy w tym jakiś zysk, cel dla nas przynoszący korzyści. A gdzie jakakolwiek postawy altruistyczne? Śmieję się z tego ha, ha, ha… – pobożność, hojność, kultura, opanowanie, ofiarność, pomoc?… to tylko pokazówki, to maski które przyjmujemy w zależności od sytuacji, od korzyści które przyniesie założenie jej. W jednej chwili je zakładamy, po chwili umykają z naszych twarzy.
Politycy są mistrzami w zakładania masek. Ale oni często są tego uczeni, jak mają się zachowywać aby piąć się do góry. Bardziej szkodliwi są ci, co co z natury tacy są. Uśmiech fałszywy rozsiewają a nóż w plecy wbijają.
„Unikaj osób co z lizustwa żyją”
Unikaj osób co z lizustwa żyją Czołgają się na kolanach Boga wychwalając
Za plecami nóż trzymając czekają… Czekają aby ci go w plecy wbić
Będą się cieszyć kiedy się z bólu będziesz wić Ręce zacierają kiedy ból sprawiają
Nie ważne czy to metalowy czy językowy Oba tak samo działają i do nieszczęścia sprowadzają
Kiedy zaczynamy się zastanawiać Co to tak naprawdę jest kościół
Ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk Którego nie sposób nazwać słowami
Kidy o kościele mowa boimy się o nim dyskutować Dlaczego? Obawa że zostaniemy wzgardzeni?
Tak, obawa że zostaniemy odrzuceni Ekskomunikowani, będziemy wiejskimi banitami
Kto o kościele zaczyna mówić źle, wystawia się na ryzyko Zostaje odszczepieńcem, apostatom, heretykiem
Wielu obawia się mówić o kościele prawdę Od maleńkości straszeni są smołą w kotle, ogniem
Boją się potępienia piekielnego Że nie będą dopuszczeni do Edenu Niebiańskiego
Boją się, że nie będą po prawicy ojca A będą na wieczność cierpienia skazani, do piekła strącani
Odpuszczenie winy ma ten, i do raju idzie co krzywdę czyni Lecz na tacę mamonę dając odpuszczenie za to dostając
Księdza uszczęśliwiasz dając judaszowe srebniki On obiecuje ci dostępność do raju
Biedny jesteś?… bez grzechu żyjesz?… na tacę nie dajesz? Do piekła według księdza trafisz bo nie ma zapłaty
I tak los katolika często się plecie – robi krzywdę? Mamoną żuci i jest już w niebie
Lecz pamiętaj człeczyno miła… karma za złe uczynki nie mija To życie rachunek ci wystawi… po życiu nie ma raju
Odwagi wiele trzeba mieć aby o kościele mówić źle Lecz trzeba mówić co się w nim dzieje, jacy są kaznodzieje
Szczególnie kiedy dzieci są nieodpowiednio dotykane A pieniądze ostatnie od biednych pobierane
Kiedy to chrzciny, przyjęcia, śluby i śmierć Są przez klechów na duże pieniądze przeliczane
Trzeba mówić i o tym że dzieci płodzą Więc po co kłamią że żyją celibacie?
————————-
Pytanie za bezcen…
Co robi ksiądz podczas mszy?
Moje rozmyślania o KK, księżach, religii, Bogu nie mają na celu nikogo obrazić, ani z niczyich uczuć religijnych wyśmiewać. Ci co wierzą w Boga mają swój świat ktoś ma inny, ale trochę wkurwia mnie to, jak ktoś na siłę wciska mi swoją wiarę, a jak nie chcę słuchać to zarzuca mi że jestem zła i mam szatana w sercu i Bóg wie jeszcze co.
A, niech sami sobie odpowiedzą… z czego tak co niedzielę się wyspowiadają, ile to trzeba nagrzeszyć. Znam takich co do kościoła chodzą, a krzywdę innym czynią. A co z pedofilami w kościele? Przecież krzywdzą dzieci, czy to nie jest grzech?