Miłość – takie piękne uczucie, a ile nieszczęścia tworzy. Jaka jest miłość – czyli o miłości przemyślenia – no właśnie… Jaka ona jest, każdy odczuwa ją inaczej chociaż wszyscy tak samo…
Zastanawiam się, czemu niektórzy z butami wchodzą do cudzego życia, a u siebie syf mają? Zadziwiające jest – zaznaczam, że to są moje spostrzeżenia, i na pewno ma każdy z osobna inne – jak łatwo nam jest krytykować innych, oraz związki nie pasujące do stereotypów oraz to, że niektórzy krytykują dany układ i tępią ponieważ im nie wyszło w związku. Jeśli im nie wyszło to myślą, że to nie powinno istnieć. Ale, tak szczerze mówiąc, gdy jesteś znacznie starsza od partnerki zastanów się nad jedną rzeczą… co cię przyciąga do młodszej – czy to jest młodość, czy także miłość. Jeśli chodzi o mnie, to zawsze była miłość… Oczywiście niemal każdy, kto już przeżył znaczną część życia chciałby czasem powrócić do lat młodości, a z drugiej strony spojrzeć oczami młodszej. A jeśli to ty masz starszą partnerkę, czy będziesz w stanie zaakceptować jej przeszłość? W końcu jest starsza i ma bogatszą przeszłość od ciebie oraz doświadczenie, a jej życie zawiera elementy których ty dopiero zaczynasz lub zaczniesz doświadczać – choć intuicja i obserwacja życie podpowiada mi, że często młode osoby więcej przeszły w życiu niż niejedna starsza osoba -, może już niejeden związek, miłość ma za sobą więc nie nakazuj by o niej zapomniała.
Trudno prorokować czy konkretny związek, w którym partnerki dzielą lata będzie trwał szczęśliwie. Pomimo początkowych trudności, czy braku akceptacji otoczenia to, jak potoczą się losy takiej pary, zależy przede wszystkim od samych zainteresowanych, chociaż złośliwość ludzi potrafi zniszczyć taki związek – niejeden związek przez złośliwość, zazdrość ludzką został zniszczony. Jedno można stwierdzić z pewnością… jeśli miłość jest prawdziwa, to nie zna żadnych granic, i nic nie stanie na przeszkodzie i związek przetrwa.
Miłość – wiele o niej możemy mówić. A co wiemy o tym uczuciu? Jest wiele cytatów znanych lub mniej, wiele napisano o niej, każdy odbiera ją na swój sposób…
“miłość”
ktoś jeszcze na nią czeka ktoś w nią nie wierzy ktoś już ją poznał kogoś zraniła ktoś się przez nią zabił
Ale jest pewne… żadne uczucie jak miłości nie jest tak mocne. Ktoś powie -”nienawiść też jest silnym uczuciem” i ma rację, lecz nienawiść często rodzi się z miłości. Czym mocniejsza miłość, tym większą nienawiść się rodzi jeśli coś w związku nam nie wychodzi, a nie chcemy odpuścić, pozwolić aby kochana osoba odeszła. Przez miłość wojny, zabójstwa, samobójstwa.
Napisałam tu o miłości w kontekście związku między kobietami, ale dotyczy to każdego związku bez względu na orientację.
Johny Express to futurystyczny kurier, który otrzymuje zlecenie dostarczenia nietypowej paczki.
Jest rok 2150
W kosmosie żyje wiele różnych kosmitów.
Johnny jest człowiekiem dostarczającym paczki w kosmosie. Podróżuje na różne planety, aby dostarczyć paczki. Johnny jest leniwy i jego jedynym pragnieniem jest spać na swoim statku kosmicznym z autopilotem. Kiedy statek kosmiczny dotrze do miejsca przeznaczenia, wszystko, co musi zrobić, to po prostu dostarczyć pudełko. Jednak nigdy nie idzie zgodnie z planem. Johnny napotyka dziwne i dziwaczne planety, i zawsze ma kłopoty z dostarczeniem paczki.
Czy będzie w stanie tym razem z powodzeniem ukończyć swoją misję bez problemów?
—————————–
Czy wierzycie w UFO?
Różne są teorie o kosmitach i gatunku ludzkim. Czy zastanawialiście się, jak jest możliwe, aby gatunek ludzki tak szybko się rozwijał?
Czy kosmici są w śród nas?
Mając 17 lat wyglądałam ok. 22:00 przez okno – nie paliłam papierosów, ale zawsze przy sobie miałam i lubiłam sobie ze dwa, trzy machy zrobić bo dalsze ciągnienie już było w smaku niedobre – były to papierosy „Zefir” o smaku miętowym – i… zobaczyłam pulsującą kulę koloru żółtego, która powolutku przemieszczała się na wschód, zmieniała też powolutku swój kolor z żółtego na pomarańczowy. W oddali zobaczyłam samolot który w porównaniu z nią, był malutki – ale to mógł być efekt optyczny, może znajdował się o wiele dalej? Następnie kula przeszła w kolor można określić świecący na biało i raptownie ruszyła do przodu znikając w oddali…
Aby dotrzeć do naszego świata z odległych galaktyk, kosmici musieliby skonstruować statki kosmiczne niewyobrażalnie dziś dla nas zaawansowane technologicznie. Skoro jednak są, odwiedzają nas i zadają sobie trud w podróż na ziemię, to dlaczego nie chcą się ujawnić? Jeśli wiedzą, do czego człowiek jest zdolny niszcząc swoje środowisko, a i eksperymentują, robią doświadczenia nawet na swoim gatunku, nie wspomnę o gatunkach uważanych przez człowieka za gorszy gatunek.
Człowiek postępuje z innymi od siebie gatunkami jak amerykanie z Indianami. Pragna być wszędzie czy to we wodzi czy w powietrzu. Jeśli mu w danym środowisku coś zagraża niszczy to bez skrupułów. Człowiek jest jak bluszcz. Mało użyteczny dla istnienia ziemi, a niszczący wszystko na swojej drodze jak rdza żelazo.
Czy obiekty latające, to zbiorowe halucynacje?
Uważam, że nie można tego brać pod zbiorową halucynację. Chyba że to jest fanatyzm skierowany na UFO, tak jak na religie. Każdy wierzy w to, co uważa za wiarygodne a nie koniecznie istnieje.
Najczęściej halucynacje to objawy chorobowe np. w schizofrenii – chyba że pieprznęło mnie wtedy w łepetynę, ale nie podejrzewam, abym była wówczas pieprznięta na mózg, papierosy też nie były narkotykiem – ale nie jest niemożliwe aby kilka osób nagle zachorowało, i do tego miały te same omamy wzrokowe… No, chyba że grzybki zjedzą. Ale, to też nie ma wielkiego znaczenia. Każdy z nas ma swój indywidualny mózg, który pokazuje po zażyciu narkotyku co innego niż nasz współtowarzysz. Chociaż… jeśli ktoś jest silnym telepatią teoretycznie mógłby stworzyć wizualizację tego samego w danej grupie osób.
A co Wy na to kochani? Czy się spotkaliście się z czymś, co nie jest łatwo wytłumaczyć? Ale też wiadomo że najdziwniejsze przypadki mają bardzo proste wytłumaczenie…
„Blondynki są kosmitkami”
Poszłam sobie na spacerek Milutko wieje wiaterek
W włosy wplątał się papierek Spojrzałam w górę i ujrzałam chmurkę
Dziwna ta chmura była Światłem jasnym na mnie rzuciła
Jak znam życie to mi nie uwierzycie Chmura snopem światła mnie zgarnęła
Ku niebu do spotka zagnała Świadoma byłam… widziałam też krokodyla
To nie halucynacje mój kotku UFO mnie porwało, znalazłam się w środku
Zobaczyłam jasną kulę Przy niej siedziała blondynka, miała rączek kilka
Teraz jestem pewna Blondynki są kosmitkami i chadzają między nami
Udają że bawią się z nami Jesteśmy przez nie obserwowani
Śmiejecie się ze mnie?… wcale wam się nie dziwię Też bym nie uwierzyła w to
Przyjrzyjcie się blondynkom moi mili… One z kosmosu są, wiem… nie wierzycie w to
Ufoludki istnieją, ale są zbyt mądre aby z nami chcieć się kontaktować. Obserwują nas tak, jak my rybki w akwarium. A może jesteśmy dla nich kosmicznym ogrodem zoologicznym? Lub kosmicznym poletkiem doświadczalnym.
ega odpowiada Misiewiczowi. “Misiu, mam wiadomość”
“Patryk Vega odniósł się do sprawy pozwu Bartłomieja Misiewicza, jaki ma dziś wpłynąć do prokuratury. Reżyser “Polityki” zapowiedział, co się stanie, gdy jego film nie trafi do polskich kin w dniu planowanej premiery.”
Pełnomocnik Misiewicza Zbigniew Kruger ma dziś zanieść odpowiednie dokumenty do prokuratury. Jak podawał “Super Express”, pozew dotyczy scen, które w mediach społecznościowych prezentował Vega. Widzimy na nich m.in. jak młody polityk zażywa narkotyki, przyjmuje łapówki itp.
Antoni Macierewicz także rozważa pozwać Vegę, którym Vega inspirował się przy pisaniu jednej z postaci. Były minister obrony narodowej na razie nie podjął jednak w tej sprawie decyzji.
“Limuzyna, ochroniarz, szastanie pieniędzmi, nagabywanie studentek i proponowanie pracy każdemu, kto rozpozna kim jest. To nie historia z życia milionera. To noc w białostockim klubie spędzona w czasie służbowej delegacji przez rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza – pisze w dzisiejszym numerze “Fakt””.
Według relacji “Faktu”, Misiewicz miał w czasie wieczoru cieszyć się za każdym razem kiedy został rozpoznany, kilkukrotnie prosić DJ’a, aby ten poinformował uczestników imprezy o jego obecności, dzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, którego miał określić jako “spoko gościa”, a także katastrofy smoleńskiej. To jednak nie wszystko, współpracownik Antoniego Macierewicza miał także szastać gotówką i wielokrotnie stawiać “kolejki” oraz nagabywać studentki. Jednej z nich miał nawet proponować pracę w ministerstwie. “Ochroniarz z Żandarmerii Wojskowej był cały czas 10 kroków za Misiewiczem. Szybko ewakuował go z lokalu, gdy mogło dojść do awantury spowodowanej nagabywaniem studentki” – pisze “Fakt”.
Śladem Smarzowskiego postanowił pójść francuski reżyser,
Francois Ozon, który stworzył “By the Grace of God” – z angielskiego a w Polskim tłumaczeniu “Z łaski Boga”, z francuskiego tytuł “Grâce à dieu” – a w Polskim tłumaczeniu “Dzięki Bogu”.
Fabuła filmu toczy się wokół seks-skandalu w archidiecezji lionskiej w latach 80. uw.
Reżyser uderza w nim w Kościół, który kryje afery pedofilskie.
Jak widać, nie tylko w Polsce dzieci są molestowane, a prawo ma to gdzieś.
Podczas festiwalu filmowego w Berlinie 17 lut 2019 r. Srebrny Niedźwiedź powędrował do Francoisa Ozona.
Reżyser został nagrodzony za film “Grace a Dieu”, który wszedł na ekrany francuskich kin. Premiera była jednak zagrożona za sprawą wniosku, jaki wpłynął do sądu. Chociaż produkcja otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia, to nie wszędzie została przyjęta z entuzjazmem.
Wejście filmu na ekrany francuskich kin próbował zablokować prawnik ks. Bernarda Preynata, Emmanuel Mercinier.
Ks. Bernarda Preynata przyznał się do winy – duchowny został oskarżony o molestowanie wielu chłopców. Czyny, jakich dopuszczał się w latach 80. i 90. uw doczekały się swojej historii filmowej i stanowią podstawę wspomnianego w/w filmu. Prawnik wspomnianego księdza twierdził, że produkcja ukazuje zarzuty, z jakimi spotkał się jego klient jako fakt, nie respektując przy tym zasady domniemania niewinności. Ksiądz wprawdzie przyznał się do molestowania skautów, ale wciąż nie został skazany – muszę jednak nadmienić, że hierarchia kościelna przez lata ukrywała przestępstwa Preyanata, w dodatku pozwalając mu na pracę z dziećmi aż do 2015 roku, kiedy to przeszedł na emeryturę – sąd oddalił zażalenie obrońcy księdza. Od początku dochodzenia mówi się o 13 potwierdzonych ofiarach duchownego, ale jest on podejrzewany o molestowanie 70 dzieci.
—————-
We Francji 4 lipca 2019 r. zakończył się proces Bernarda Preynata, który wieku 73 lat został uznany winnym zarzucanych mu czynów i wydalony ze stanu duchowieństwa. Udowodniono, że w latach 70. i 80. skrzywdził minimum 70 dzieci poniżej 16 roku życia. Jego przełożony kardynał Philippe Barbarin, arcybiskup Lyonu, już wcześniej został skazany na sześć miesięcy w zawieszeniu za niezgłoszenie przestępstw seksualnych Preynata.
To co tu napisałam jest moje wyłącznie zdanie niczym podparte, ale co panie myślą o mojej myślowej kobinacyji?
Czy zastanawiałyście się, dlaczego kobieta przezywa orgazm? U mężczyzn to rzecz oczywista, czym większe pobudzenie tym lepszy wytrysk i przyjemność. My, kobiety jeśli nie nauczymy się same go robić lub partnerka nam… to ze świeczką szukać Marsjanina który to potrafi.
Myślę, ale to moje prywatne zdanie niczym nie poparte, że cecha podatności na przeżywanie orgazmu jest genetycznie u kobiet zaprogramowana.
Jeśli tak, to czemu? Sądzę, że orgazm jest naturalną selekcją odsiewania nieumiejętnych kochanków na rzecz umiejących zaspokoić kobietę – a później całą rodzinę, ale już nie seksualnie.
Kobieta zaspokojona seksualnie jest spokojniejsza, a co za tym idzie i szczęśliwsza rodzina. Ale że życie ma swoje prawa, więc kobieta siedzi w związku z facetem pomimo że nie ma orgazmu.
Co Wy o tym sądzicie? Może troszku mam racje?
Orgazm podstawą mieć święty spokój A wiem coś o tym – jeśli kobiety nie udało mi się zaspokoić, bo akurat usnęłam na dupencji ponieważ za dużo wypiłam. Dlatego nie lubię po alkoholu seksu, a i z doświadczenia wiem, że niektóre panie po lampce wina mają problem z odczuciem odpowiedniego orgazmu – to po co się męczyć?
Kochane kobietki… aby doznać prawdziwego orgazmu, najpierw poznaj swoje ciało aby później do niego mężczyznę dopuścić. Wówczas kierując nim z nim go doznasz. Inaczej zapomnij o orgazmie… możesz jedynie mieć podniecenie, które kobiety nie znając orgazmu biorą go za niego.
Leżąc sobie wygodnie piwko popijając, oglądałam film o reinkarnacji i karmie. Naszło mnie pytanie -co to jest grzech? Jak fama niesie, grzech jest przypisany do Boga. Jeśli jesteśmy nieposłuszni jego nakazom, zakazom to grzeszymy. Co jest grzechem, zostało według pisma biblijnego napisane przez boga na tablicy mojżeszowej… – swoją drogą, taki wymyślny w tworzeniu, a na tablicach kamiennych pisał…
“Według Biblii, treść Dekalogu i innych słów Boga wygłoszonych na górze została spisana przez Mojżesza (Wj 24,4), natomiast to Bóg – nie Mojżesz – wyrył przykazania na kamiennych tablicach (Wj 24:12 oraz Wj 32:16 oraz Wj 34:1)”.
Sorki, ale jak czytam o tych tablicach to pękam ze śmiech. Bóg i stwórca nie miał nic pod ręka tylko kamienną tablicę i osobiście rył przykazania? No bez jaj proszę, prędzej w to “uwierzę”…
“Zgodnie z przekazem biblijnym tekst dekalogu, zapisany w Księdze Wyjścia (Drugiej Księdze Mojżeszowej), słowo po słowie został podyktowany przez Boga Jahwe Mojżeszowi na górze Synaj (w Księdze Powtórzonego Prawa (Piątej Księdze Mojżeszowej)”
Pytanie tylko, czemu są dwie wersje? Mniejsza o to, nie ważne. Zastanawia mnie tylko to, czemu Bóg nie wziął pod uwagę, że kazirodztwo czy pedofilia też mogą być grzechem, przecież to też jest krzywdzenie drugiej osoby. Teraz wiem czemu księża są pedofilami i jak pogłoska niesie, mąż Lukrecji Borgia rzucił oskarżenia dotyczące kazirodczych stosunki nie tylko z bratem Cezarem ale także z ojcem nazywając ją “córką, żoną i synową papieża”. Opinia o kazirodztwie w rodzinie Aleksandra VI obiła się echem i czy to prawda? Nie mnie rozstrzygać.
Ale też, jeśli Bóg na początku stworzył tylko Adama i Ewę, to ich dzieci jak miały się rozmnażać – przez pączkowanie?… – tylko przez stosunek kazirodztwa. Dla jednych kazirodztwo jest ok, tylko dlatego, że nie potrafią zapędu pożądania trzymać na wodze. Uważają że to nic zdrożnego, a jeśli dzieci Adamowe rozmnażały się przez kazirodztwo, to znaczy że to nie jest grzech. Ale, na pewno dzieci z takich związków mogą cierpieć z powodu wady genetycznej. Jeśli ktoś dla seksu z krewną, matką, ojcem, bratem, siostrą skazują swoje dzieci czy wnuki na choroby to ich sumienie. Jeśli jest za obopólną zgodą to ich sprawa, ale jeśli ojciec swoją córkę molestuje, i z czasem wpływa to na jej rozwój, psychikę to czyja powinna być sprawa? Smutna jest prawda, że często dzieje się to za przyzwoleniem matki, która przymyka na to “oko” tylko dlatego, ponieważ obawia się by on nie odszedł.
Bóg pisząc czy też dyktując dekalog, nie mógł kazirodztwo wstawić do przykazań, podciągnąć pod grzech, ponieważ sam by grzeszył. Tworząc tylko jedną linię ludzi skazał ich na kazirodczy tryb życia. Mógł tego uniknąć gdyby więcej par stworzył z odmiennymi genami. Czemu tego nie uczynił jeśli jest tak wszechmocny?
Czemu Bóg pedofilstwa nie wstawił jako punkt grzechu? Ponieważ, jako tako “pedofil” w typowym słowa znaczeniu nie istniało. W prowadzenie wieku, kiedy dziecko jest zdolne do stosunku płciowego pomogło w niewykorzystywaniu dzieci na tle seksualnym. Niestety, w niektórych zwyczajach, tradycjach, kulturach nie liczy się wiek. Dziewczynki zmuszane są do wyjścia za mąż. Zmuszane? Raczej wiedzą że tak musi być, ponieważ to jest normalne w ich kulturze. Ale czy tylko w kulturze? 40 letnia mieszkanka Wielkiej Brytanii, została przymusowo wydana za mąż w wieku 5 lat. W Arabii Saudyjskiej z powodu zwyczaju religijnego w oparciu o tradycję, pozwolone jest na małżeństwo nieletnich dziewczynek, czemu? Prorok Mahomet ożenił się z Aiszą, kiedy miała tylko sześć lat, ojciec wydał 12-letnią dziewczynkę za 80-letniego kuzyna, który miał już trzy żony. Z powodu zwyczajów religijnych, jak dotąd nie udało się wprowadzić zakazu małżeństwa przed 18 rokiem życia.
A co ja myślę? Tylko to, że wymysły stosunków z dziećmi i małżeństwa to wymysł osób lubiących przelatywać młodziutkie ciałka pod płaszczykiem tradycji i nie ważne, że dziewczynce zabiera się dzieciństwo, rodzi dziecko będąc dzieckiem.
Zaczęło się dobrze dziać w Egipcie. Walka przeciwko małżeństwom z dziećmi rozpoczęła się i w państwie faraonów. Wprowadzono zakaz małżeństw poniżej 18 roku życia, niemniej dziecięca prostytucja pod przykrywką małżeństw kwitnie i ma się dobrze. Rodziny sprzedają na wakacje 11-letnie córki arabskim biznesmenom.
A co z chłopcami? Ile to tragedii od zarania dziejów kościoła cierpień było jest i będzie. Małżeństwa dziewczynek można wytłumaczyć kulturą, tradycją, zwyczajami religijnymi a czy to samo można uczynić gwałcąc, molestując chłopców? Pytanie samo ciśnie się na usta – czemu księży się nie karze? Przecież jeśli przestępstwo zostało popełnione w Polsce a jest państwem świeckim, to księża powinni podlegać takim samym prawą jak polscy obywatele. Niestety, tylko od czasu do czasu pojedynczego księdza żuci się na „pożarcie gawiedzi” od tak dla przykładu, że niby coś się robi. Ale też co czynią parafianie jeśli ich dzieci zostaną molestowane zakrawa o hipokryzję. Księdza który molestuje bronią… Czyżby myśleli, że ich dzieci molestowane przez księży i innych guru dostąpią odpuszczenia grzechu, oświecenia, szybciej dostaną się do nieba?
Czemu na Mojżeszowej tablicy nie ma takiego grzechu jak nepotyzm, przekupstwo? Jeśli Bóg nie określił tego jako grzech, to i w kościele ta plaga rosła i jest nadal a opinia o kazirodztwie w rodzinie Aleksandra VI (przyp. Rodzina Borgiów) na wiele stuleci przylgnęła do papieża, ale to przecież nie grzech, a że on papieżem to i rodzina bliżej nieba.
W świetle prawa stanowionego nie istnieje limit wieku, a jedynie bezwzględny zakaz stosunków pozamałżeńskich. Po zawarciu małżeństwa wszystko reguluje prawo zwyczajowe. Należy dodać, że nie istnieje w prawie stanowionym także minimalny wiek na małżeństwo, byle zostało zawarte zgodnie z tamtejszą interpretacją szariatu.
Do 2013 roku wiek ten formalnie wynosił 12 lat (a 15 lat, gdy sprawcą czynu był wstępny, opiekun lub nauczyciel)[29][30]. Akty seksualne nie podlegają karze, jeżeli odbywają się w związku małżeńskim[31].
“Piosenka Jonasza Kofty w wykonaniu Jerzego Stuhra”
————————————
Pisać, pisać każdy może – lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić .
„Pisanie to moja zabawa”
Czytanie tutaj pisania mojego Nie zachwyci każdego
Jest jednak frajda dla ducha niejednego Czytając coś ciekawego
Pisanie to moja zabawa Piszę sercem, nie trzymam się wierszy zasad
Wiele razy powtarzam w mojej pisaninie wyrazy Które nie winny powtarzać się po kilka razy
Niestety, mam swoje przemyślenia Niech mnie jasna cholera
Lubię jak się powtarzają, powtórkę mają Mam nadzieję że nikogo nie ranią
Moje pisanie – czyli jestem tylko składaczem słów
„Jestem tylko składacz słów”
Jestem tylko składacz słów I ani mnie nazwać poetą Staram się słowa dobierać By lekko, łatwo, przyjemnie czytać Tyle myśli, szkoda by odeszły
Z tym pisaniem jest rożnie, zależy jak Wenka krąży. Moja przygoda z pisaniem w internecie zaczęła się rok po wypadku… od roku 2006. Zaczęłam pisać moje myśli, odczucia, przemyślenia te bolesne związane ze stratą mamy która zginęła w nim, oraz z moją ciernistą drogą związaną z “uszkodzoną” nogą, kłamstwem lekarza Orzecznika PZU, odmawianie przez prokuraturę dochodzenia w tej sprawie co trwa do tej pory… walczę, nie odpuszczam.
Pisanie pomogło mi odchodzić w zapomnienie trosk, szczególnie kiedy pisałam, wspominałam o mych paniach, przyjaciółkach… O tym co przeżyłam i czego nie żałuję… Wypadek odebrał mi to co kochałam – mamę i to co ceniłam, co uwielbiałam robić w przysłowiowym powiedzeniu “piwo, kobiety i śpiew”.
„Rymy polubiłam”
Rymy polubiłam Gdy do Internetu wskoczyłam Nigdy nie wiedziałam że taki talent dostałam
Pisanie, przelanie na papier, klawiaturką postukać łatwiej mi wychodzi niż przemowa, mowa i takie tam słowne dyrdymały… To jest tak, jak ktoś w myślach nuci piosenkę i myśli że ją zaśpiewa, niestety w chwili otwarcia ust wylewa się żabi rechot…
„W pisaniu jestem bystra”
W pisaniu jestem bystra W mówieniu słówek miłych Nie jestem mistrzyni
Nieraz to człowiecza potrzeba, szczególnie kiedy ma czas na myślenie, przemyślenia o życiu… napisać, wyrzucić z siebie co gnębi, boli, cieszy… Potrzeba podzielenia się nie tyle co troskami, ale też doradzeniu jeśli ktoś ma problem, dylemat.. Lubię to czynić, a doświadczenie życiowe pomaga mi wybrać najlepszą opcję.
„Noszę w sercu uczucia”
Noszę w sercu uczucia Które przelewam na papier, jak? Zamieniam słowa w pismo A te dzięki formie Z powrotem zmieniają się w uczucia Wasze odczucia
Kiedy czuję przymus pisania, jest taka moja potrzeba… wówczas siadam i… zabieram się do roboty, smutki za płoty wywalam. Zaczynam pisać dla tych co lubią kawkę, herbatkę z rana pić i me pierdołki czytać.
„Smutki moje oddalam”
Smutki moje oddalam do diabełka zsyłam I pisanie zaczynam mając nadzieję Ze każdy kto czyta moje swawole Polepsza sobie dzionek
Wiem, nie wszystkim dogodzę… w realu też tak bywa hi hi hi, no ale każdy zna przysłowie:
“Jeszcze się nikt nie narodził, co by wszystkim dogodził”
Z seksem też nie każdemu się dogodzi. Samo życie.
Kochani moi piszcie, zapisujcie swoje odczucia i uwierzcie mi… kiedyś ktoś z Was powie -“Monika rację miała, dobrze że moje przeżycia zapisywałam, mam do czego powracać kiedy uciekam w samotność i do wspomnień”.
Ja często uciekam, uwielbiam samotność.
„Jestem lekiem”
Jestem chirurgiem dusz Smutno Ci jest? Do mnie się zwróć
Ortopedą smutku jestem Kości nie poskładam Ale uśmiech na twarzy składam
Boli Cię serce? Kardiologiem dusz jestem Rozmawiając ze mną szczęśliwa będziesz
Wolność pisania, mówienia nie zwalnia od odpowiedzialności, jeśli swym pisaniem krzywdzimy innych pisząc nieprawdę. A czy ja pisze nieprawdę?… – jeśli takowa tu się znajdzie, to oczy wytrzeszczę. Oczywiście może być tak, że każdy ma swą prawdę. Jaką? – Słyszałam że są trzy prawdy”
Własna prawda Plotkarska prawda Gówno prawda
Ja, prawdę widzę taką jaka w mej łepetynce jest… u kogoś inaczej może wyglądać.
“Jestem jaka jestem”
Żyję na złość innym A dla innych aby przyjaźń, miłość dać
Jestem jaka jestem, nie dbam o opinie ludzi Krytyki się nie boję
Sama wyznaczam sobie cele Choć niestety nie zawsze je osiągam
Bardziej mnie boli gdy osoby niby światłe Zachowują się jak mózgi zsiadłe
Wychodzi z nich fałszywej moralności swąd Wówczas mówię -won mi stąd!
Potrafię być nieznośna Dla jednych miła dla drugich wredna
Dla niektórych bezinteresowna A innym chętnie chcę po mordzie dać
Chciałabym móc wszystko Lecz nie zawsze mogę
Pragnę walczyć o swoje do końca Nie zawsze to się udaje
Milczę kiedy cierpię Zamykam drzwi kiedy chcę być sama
Swoje racje piszę kiedy chcę przerwać ciszę Wypełniam moimi mądrościami życiową niszę
Żyję na złość innym A dla innych aby przyjaźń, miłość dać
Milutkiego spędzania na stronce Wam mili życzę, i mam nadzieję że moim pisaniem nie jedną wzruszę, rozweselę duszę.
„Autoportret pisany
Nie jestem już młoda a też i nie stara W kość oczywiście swoje dostałam
Stwierdziłam zatem że wolność jest dla mnie miła W toksyczne związki nie wchodziłam
Synowi się poświęciłam Moje szczęście jest miłe… bo syn nie jest skurwysynem
Zadowolona jestem z mojego życia Pomimo że od niego po dupie porządnie dostałam
Cieszę się z mojego splendoru Na starość przekażę go do rozbioru
Wspomnienia będę sobie snuła Nie pójdzie na marne moja nad życiem zaduma
Daję każdemu tę oto radę –
„Żyj tak, aby na starość wspominać a wstyd opowiadać było”
Jestem jaka jestem i mam nadzieję że moimi wypowiedziami, przemyśleniami nie robię nikomu krzywdy. Piszę co myślę, mówię co myślę a pisać, pisać każdy może – lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić. Wiele bym o sobie mogła jeszcze pisać, ale nie będą mą zajebistością Was męczyła.
Kiedy weszłam w wirtualny świat raczkowałam w stylu, poprawności pisania. Znaki interpunkcyjne, stylistyka, gatunek literacki? Była to dla mnie czarna magia. Byki, literówka, gramatyka? Na porządku dziennym. Pisać każdy może, a dzięki przychylnym osobom nabierzemy odpowiedniego stylu i omijamy błędy. Ale do takich osób trzeba mieć szczęście, ja miałam… Ale nie jest też tak różowo… zawsze trafi się ktoś, kto chce Ci dokopać. Mając grupy na portalu „IS” od roku 2010 wspaniale mi się je prowadziło, poznałam wspaniałe osoby którym dziękuję za to, że ze mną pisały… wspaniałe wirtualne znajomości były, a i w realnym świecie z niejedną panią miło spędziłam czas. Sielanka skończyła się od roku 2013 po zmianie szaty i nazwy portalu „IS”.
Cieszę się kiedy ktoś mnie pochwali, wówczas jeszcze większą power mam do pisania. Błędy jeszcze czynię, i na pewno ich nie uniknę nadal.
No tak – powiedział szpak. Kiedy tak zaczęłam sobie pisywać na „IS” (obecna nazwa portalu to Queenr”)… dostałam małe w prywatnych wiadomościach od jednej panieny reprymenda – skrytykowana zostałam że mam niskich lotów pisane. Najlepiej jak bym w ogóle nic nie pisała. Szkoda tylko, że zaraz po skrytykowaniu mnie we wiadomościach (prywatnych) zaraz ta paniena mnie zablokowała. Czego się obawiała? W końcu, każdy może krytykować kogoś, ale niech nie chowa się zaraz. Bo cóż ja biedny żuczek mam począć… jak już nie może mnie przeczytać?
Zresztą mało się tym przejmuję, od wielu lat krytykanctwo na kark przyjmuję. Szkoda tylko, że zamiast sensownie krytykować, to – a niestety taka osoba myśli że to czyni – to krytykanctwo tworzy i nic sensownego nie potrafi zarzucić jedynie to, że bawię się twórczością częstochowską (rymy częstochowskie). No to niech ma tę twórczość moją.
“Jak napisać pięknie orgazmu doznania”
Jak napisać pięknie orgazmu doznania? Dla jednych będzie niskich lotów Dla innych będzie wysokiego uznania
Lubię pisać co myślę, co czuję Po to grupę sobie stworzyłam By na niej wklejać moje przemyślenia
Zawsze można krytyki mi zadać Lecz nie każdy umie ją poprawnie zadać
Nie będę tworzyć jak Mrożek Czy też Miłosz-noblista zaszczytny
Jak Szymborska pięknie o miłości pisząca Której twórczość cenię
Nie każdy ich też musi lubić Po prostu wolę styl mój lipny
Dziękuję za krytykę, to mi się podoba Bo każdego warto sensownie skrytykować
Ale też nie każdy jest Mickiewiczem I też nie wiadomo kto stworzył Boga
Więc ja sobie piszę natchniona myślami Czy się spodobają?… no cóż…
Krytycy mają prawo być między nami Często nic nie tworzą, doktorat jakiś zrobią
Czytają innych nawet tych Co według nich bzdury tworzą
Lecz czemu czytają a nie omijają? Odwieczne pytanie moje myśli to pytanie mi zadają
Ale chyba nie dowiem się aż do skonania Życzę dalszego czytania jeśli to wytrzymasz
Może kiedyś coś mi się uda sensownego napisać Może panience się spodoba, choć wątpię wielce
Tak więc cię proszę w krytyka się bawiąca A krytykanctwo tworząca…
Napisz co ty stworzyłaś bym cię uczciwie oceniła I sama w krytyka dostojnego zabawiła
Łatwiej krytyki zadawać innemu niż samemu tworzyć Pytanie odwieczne -czemu?
Więc proszę, wręcz błagam wstaw swoją twórczość Bo ten krytykować winien co sam stworzył dzieło
Krytyką się baw, lecz sama też coś twórz Pokaż swoje dzieło nawet jak jest bzdurne
Inaczej niestety w duszy mi grać nie będzie Dalej będzie badziejstwo?
No cóż… innego wyjścia nie będziesz mieć Albo mnie czytać lub będziesz unikać
Nie zawsze pisanie ale i seks nie jest wysokich lotów Myślisz że będzie odlotowo, wychodzi niemrawo
Raz ci wychodzi orgazm ponad wszechświat doznania Lub tylko pierdnięcie z samego ruchania
A Wy jak oceniacie to, co Wam tu stawiam… Tylko proszę… piszcie szerze, bo człowiek uczy się całe życie, a to mi pomoże może poprawić się…
Przyznać się do siebie – czyli powiedzieć i być odrzuconą, czy powiedzieć prawdę i być samotną… Kiedyś oglądałam na kanale TLC o osobach które ujawniły swoją orientalność seksualną i jak czują się w swoim/nie swoim ciele. Oglądając ten program mam wrażenie, że nie tylko w Polsce obawy przed powiedzeniem są mocne.
W programie było:
– Lesbijka miała lęk ujawnieniem się przed koleżankami – ujawniła i jest dobrze, dobrze przyjęły jej koleżanki orientalność.
– Trans M/K ujawnił się przed mamą, i prosił by do niego zwracała się jak do córki – z początku nie chciała przyjąć tego do wiadomości, kazała się wyprowadzić, ale się ułożyło dobrze… Matka wróciła do studia i przytuliła swoje dziecko.
– Trans K/M przyznała się koledze że jest kobietą, spokojnie wyszło …
Ale czy zawsze się udaje?
Są osoby które mają szczęście i po ujawnieniu się przed rodziną, znajomymi a nawet sąsiadami czy też w pracy są nadal akceptowane jako osoby a nie jak dziwadła od których trzeba się odwrócić.
Są też osoby stąpające realnie po ziemi, które zawahają się przed ujawnieniem. Ale też nie potrafią żyć w świecie iluzji i oszukiwania siebie i innych. Dlatego też prędzej czy później kosztem ryzyka, że stracą bliskie sobie osoby ujawnią się.
Czy aby nie stracić znajomych warto żyć obłudą i pozorami? Czy warto rezygnować ze swojego ja i rezygnować ze swego życia aby inni byli zadowoleni? Czy warto cierpieć nie będąc sobą? A może lepiej cierpieć, ale być sobą niż żyć w kłamstwie?
„Wszystko zależy od nas – los w naszych rękach – trzeba być sobą”
Trudno być sobą w śród ludzi którzy nas nie akceptują. Jeśli nas nie akceptują takimi jacy jesteśmy, olejmy ich bo nie są warci nas. Gramy w życiu jak aktorzy w zależność jak kamera nas uchwyci. Czemu?… ponieważ inni też grają. Jest powiedzenie
”życie to teatr, my jesteśmy aktorami”
Tak… życie to teatr, schodzimy z desek teatru dopiero kiedy kurtyna powiek przykryje nasze oczy. Niektórzy nam klaszczą, inni gwiżdżą…
“Być sobą”
Być sobą – co to znaczy? Czy można wolnym przez to być? Czy nam na to drugi człowiek pozwoli?
Być sobą – można w śród przyjaciół Być sobą – można w śród bliskich
Być sobą – nie zawsze można Być sobą – to jest wyzwanie
Być sobą – gdy wszyscy wokół grają Być sobą – strach nam nie pozwala
Być sobą – to bardzo trudne Być sobą – wymaga odwagi…
Być sobą – co to znaczy? To znaczy wolnym być!… może Lecz na to drugi człowiek nie pozwala
Pilnujmy każdej sprawy, bo nie znając przepisów prawa, nie zwalnia Cię od ich przestrzegania
Mając za sobą czterdziestkę a wchodząc w pięćdziesiątkę, nauczyłam się nie uciekać przed problemami. Życie nauczyło mnie, że problemy nie zmniejszają się przez ucieczkę, one nas nadal gonią… dosięgają i jeśli na czas ich nie rozwiążemy, przychodzi moment że za mocno zasupłały się, ciężko z problemów wydostać się. Zaczynamy się miotać, nie możemy znaleźć wyjścia a one jak sieć pajęcza nas oplatają, ściskają i w końcu czujemy że się dusimy, umieramy ciałem… nie chce się nam poruszać, myśleć… dopada nas depresja, stres. Dusza staje się apatyczna – jakby nie nasza…
Zaczynamy być ciężarem dla bliźnich, dla otoczenia… nieproduktywni, staczamy się na dno – alkohol, narkotyki, rozboje… kryminał, a jeśli nie to, to i tak sięgniemy dno osobnika mieszkającego w kartonach.
Kiedy problemy są zbyt duże nie potrafimy ich już rozwiązać. Problemy zaczynają się od błahostki – w tym momencie, kiedy odkładamy coś na ostatnią minutę do załatwienia. Zaczynają piętrzyć się przeszkody, szczególnie w sprawach urzędowych gdzie przepisy są tak skonstruowane że zwykły człowiek który ich nie zna, wpada w ich pułapkę. Urzędnicy to wykorzystują, szczególnie w sprawach których Ty walczysz o swoją prawdę, sprawę… – o to by za Twoją krzywdę była dokonana sprawiedliwa kara dla sprawcy Twojego cierpienia. Niestety, to że nie znamy przepisów prawa nie zwalnia nas od ich przestrzegania. A one są tak skonstruowane żeby w jak najmniejszym stopniu można było się od danej sprawy która jest naszym zdaniem niesłuszna i nas krzywdzi odwołać.
Daleko nie trzeba szukać, a co krzywdzi wielu obywateli – przepis o dostarczenie listu poleconego… Po dwóch tygodniach jest uważany za dostarczony i nic nie możesz zrobić. Nikogo nie interesuje, że akurat w tym czasie byłaś w szpitalu, na wczasach.
Miałam taką sprawę w sądzie, gdzie miało być posiedzenie z uwagi że wniosłam skargę na czynności prokuratorskie o umorzenie dochodzenia w sprawie lekarza orzecznika z PZU który skłamał w w mojej sprawie w orzeczeniu lekarskim PZU. Nie było mnie w tym czasie w mieście, nie mogłam listu odebrać. Poprosiłam o wznowienie i przywrócenie terminu sprawy… lecz w przepisach dla takich spraw jakim jest posiedzenie, nie przywraca się terminu i w tym momencie zostałam skrzywdzona, ponieważ kiedy Ciebie nie ma „szary człowieku” zawsze sąd pójdzie za prokuraturą, nie za Twoją racja i dowodami, a że nie mogłam być ponieważ nie wiedziałam że posiedzenia ma być, to ich nie interesuje. Są takie przepisy i odwołania od zasądzonego wyroku z posiedzenia też nie ma.
Nauczyłam się stawiać czoło przeciwnościom, nie wszystkie da się przeskoczyć ale trzeba się starać, nie załamywać się, tylko pruć do przodu. Musicie wiedzieć, że nie jesteśmy tak bezradni jak nam się wydaje, każde sprawy są do rozwiązania, lecz prawda jest smutna że my tych praw nie znamy i są wykorzystywane przeciw nam. Wystarczy że użyjesz nieodpowiedniej terminologii w swojej sprawie, czegoś na czas nie załatwisz, choćby spóźnisz się jeden dzień. Niestety, wtedy nam mówią…
”Nie znając prawa, nie oznacza że nie mamy jego przestrzegać”
Lecz mało kto zna się na kruczkach prawnych. A one się zmieniają jak w kalejdoskopie… Mówisz „pieniądze szczęścia nie dają”? Ale bez nich też, nie będziesz mieć dobrego adwokata.