Czy wiążąc się z osobą kochaną, długo będzie trwać miłość? Zawsze któraś ze stron “pęka”. Zaczyna coś nie pasować… . Jeśli spotykamy kogoś, tak naprawdę go nie znamy. Na drodze dalszego poznania okazuje się, że to co nam na początku odpowiadało, pociągało w dłuższym związku zaczyna być męczące, irytujące kompletnie nie odpowiada. A wtedy to już tylko weryfikacja priorytetów. Czy warto poświęcać swój czas, emocje oraz zdrowie dla kogoś o trudnym charakterze? Ale czego nie robi dla uczucia, ile się nie poświęca dla niego.
Próbować zawsze można, oby tylko dać radę w porę się wycofać. Jeśli nie zdążymy „przejrzeć na oczy”… no cóż, życie to nie bajka ale …… – w kropki wstaw co chcesz.
“Kiedyś zaskoczy cię miłość”
Kiedyś zaskoczy cię miłość Na którą tak długo czekasz… Z serduszka wyprowadzi się pustka
Przyjdzie upragniona radość Szczęście zagości w serduszku
Będą pocałunki, będzie szał dotyku Twe palce dotkną jej ciała
Jej palce otrą łezkę na twoim poliku Będziesz się uśmiechała
Przeszłość odejdzie w niepamięć A wasza miłość będzie szalała
Dusza będzie wiersze rymowała Ciała do drżenia, gorąca doprowadzała Wiesz, że już nie jesteś sama
Zakochaliście się. Miłość szaleje pełną ”gębom”… ale miłość, to nie tylko chęć przebywania z osobą kochaną, przytulanie, seksu uprawiania – mężczyźni bardziej chamscy, często nazywają seks uprawianie… uprawianiem roli, oranie ziemi, rozczesanie siana, kopanie dołu, zagłębianie się w rów, przebijaniem ścieków jeśli kobieta cnotliwa. Często właśnie ich to podnieca… mieć cnotkę. Jej zapach lęku, i później myśl o krwi ich podnieca. Nazywają to ściekiem kiedy krew płynie. Uważają, że ta krew jest nieczysta. Są w błędzie. Po prostu przebijając cnotę robią ranę. Uszkadzają ściankę. Błona dziewicza jest silnie ukrwiona i czy będzie krwawienie po stosunku, zależy od tego jaka jest. Jest wiele rodzai błon- o tym innym razem, a jeśli nie będziecie mogli doczekać się co napiszę na ten temat w Googlach na pewno znajdziecie informację o rodzajach błon dziewiczych.
Jedno Was zapewniam… kiedy kobieta urodzi dziecko wówczas tak naprawdę traci cnotę, więc Maria Dziewica po urodzeniu syna nie może być wieczną dziewicą. Chyba, że by przeszła operację plastyczną, zrekonstruowania błony lub carskie cięcie.
Wracając do tematu o miłości od którego odbiegłam.
Miłość to też obowiązek, odpowiedzialność za tę osobę, konieczność dbania o nią. Czy zawsze jesteśmy gotowi na to? Trzeba być świadomym tego, że osoba z którą aktualnie jesteś, nigdy nie była i nigdy nie będzie Twoja. To nie jest zabawka z marketu. Nie traktujmy drugiej osoby, która z nami jest, jak coś oczywistego. Takie traktowanie może prowadzić na manowce. To, że jesteście razem nie oznacza że nic się nigdy nie zmieni. Zanim z kimś się zwiążemy zabiegamy o tę osobę, kupujemy prezenty, kwiaty, obdarowujemy miłymi słowami, dbamy o nią ona o nas. Jeżeli przed związkiem zabiegaliśmy, dbaliśmy o nią to później nadal trzeba to kultywować, zarówno dla siebie jak i dla niej. Niestety, o tej zasadzie szybko zapominamy kiedy czujemy się zbyt pewnie w związku. Zaczynamy żyć obok siebie, od czasu do czasu seks uprawiając dla świętego spokoju. Zaczyna nam brakować czasu dla niej, nie ma już świec przy kolacji, przy gwiazdach nie trzymamy się za race, miłe słowa nie płyną z naszych ust.
Kochaj każdego dnia tak, jakby to był Wasz ostatni dzień bycia ze sobą.
Życie robi niespodzianki, często niemile. A kiedy już nas ta chwila nieszczęsna spotka, nie będziesz mieć wyrzutów sumienia – „pokłóciłam się z nią, nie zdążyłam przeprosić”. Oby tych niespodziewanych, nieszczęsnych chwil nie było… ale jak już się zdarzy łzy popłyną Ci po policzku i powiesz -„trudno, stało się, ale ja jestem szczęśliwa, że ona była ze mną szczęśliwa”. To jest… – przepraszam za porównanie – ja taką sytuacje często miałam kiedy to przygarniesz schorowane, potrącone i wiadomo że i tak nie przeżyje zwierzątko, to jednak w sercu jest radość i szepczesz… -„to nic, trudno ale najważniejsze, że te ostatnie chwile miał szczęśliwe”.
Stereotyp to przekonanie (pogląd) który często nie ma związku z prawdą, a zaobserwowany na cząstkowej grupie zwartej społeczności i ich zachowania.
Np. długowłosy facet to pedał, hipis. Kobieta w mini to na pewno prostytutka, cichodajka.
W moim umyśle także ukształtował się stereotyp:
-członek PiS to ciemny lud bez względu na wiek, dający się przekupić za 30 stebników. Zagorzały wielbiciel Rydzyka, nienawidzący wszystkich i chętny do pobicia, zwyzywania wszystkich którzy są przeciw PiS-owi. Wchodzący w dupę Kaczyńskiemu. Osoba dwulicowa, nosząca „na dwóch ramionach płaszcz” i kierująca się tam, gdzie będzie mieć zysk czy to finansowy, czy też społeczny np. pomimo braku wykształcenia dzięki popieraniu PiS-u – nie zawsze się z nim zgadzając – otrzyma stanowisko o znaczeniu społecznym. Będzie palec prosto trzymał, dupę lizał, klękał w uniżeniu dopóty dopóki zysk w partii będzie mieć. Kiedy Pis będzie chylił się ku upadkowi zmieni swój „światopogląd” o 180 stopni. Wielu popiera PiS pomimo że do partii nie należą, ale profity czerpią. Będą głosować na PiS… bo to „dobry wujek”, który rozdaje ciężko zarobione pieniądze podatników, a nieroby się z tego cieszą i wołają daj!.. daj!. PiS daje kupując głosy.
Pilnujmy każdej sprawy, bo nie znając przepisów prawa, nie zwalnia Cię od ich przestrzegania
Mając za sobą czterdziestkę a wchodząc w pięćdziesiątkę, nauczyłam się nie uciekać przed problemami. Życie nauczyło mnie, że problemy nie zmniejszają się przez ucieczkę, one nas nadal gonią… dosięgają i jeśli na czas ich nie rozwiążemy, przychodzi moment że za mocno zasupłały się, ciężko z problemów wydostać się. Zaczynamy się miotać, nie możemy znaleźć wyjścia a one jak sieć pajęcza nas oplatają, ściskają i w końcu czujemy że się dusimy, umieramy ciałem… nie chce się nam poruszać, myśleć… dopada nas depresja, stres. Dusza staje się apatyczna – jakby nie nasza…
Zaczynamy być ciężarem dla bliźnich, dla otoczenia… nieproduktywni, staczamy się na dno – alkohol, narkotyki, rozboje… kryminał, a jeśli nie to, to i tak sięgniemy dno osobnika mieszkającego w kartonach.
Kiedy problemy są zbyt duże nie potrafimy ich już rozwiązać. Problemy zaczynają się od błahostki – w tym momencie, kiedy odkładamy coś na ostatnią minutę do załatwienia. Zaczynają piętrzyć się przeszkody, szczególnie w sprawach urzędowych gdzie przepisy są tak skonstruowane że zwykły człowiek który ich nie zna, wpada w ich pułapkę. Urzędnicy to wykorzystują, szczególnie w sprawach których Ty walczysz o swoją prawdę, sprawę… – o to by za Twoją krzywdę była dokonana sprawiedliwa kara dla sprawcy Twojego cierpienia. Niestety, to że nie znamy przepisów prawa nie zwalnia nas od ich przestrzegania. A one są tak skonstruowane żeby w jak najmniejszym stopniu można było się od danej sprawy która jest naszym zdaniem niesłuszna i nas krzywdzi odwołać.
Daleko nie trzeba szukać, a co krzywdzi wielu obywateli – przepis o dostarczenie listu poleconego… Po dwóch tygodniach jest uważany za dostarczony i nic nie możesz zrobić. Nikogo nie interesuje, że akurat w tym czasie byłaś w szpitalu, na wczasach.
Miałam taką sprawę w sądzie, gdzie miało być posiedzenie z uwagi że wniosłam skargę na czynności prokuratorskie o umorzenie dochodzenia w sprawie lekarza orzecznika z PZU który skłamał w w mojej sprawie w orzeczeniu lekarskim PZU. Nie było mnie w tym czasie w mieście, nie mogłam listu odebrać. Poprosiłam o wznowienie i przywrócenie terminu sprawy… lecz w przepisach dla takich spraw jakim jest posiedzenie, nie przywraca się terminu i w tym momencie zostałam skrzywdzona, ponieważ kiedy Ciebie nie ma „szary człowieku” zawsze sąd pójdzie za prokuraturą, nie za Twoją racja i dowodami, a że nie mogłam być ponieważ nie wiedziałam że posiedzenia ma być, to ich nie interesuje. Są takie przepisy i odwołania od zasądzonego wyroku z posiedzenia też nie ma.
Nauczyłam się stawiać czoło przeciwnościom, nie wszystkie da się przeskoczyć ale trzeba się starać, nie załamywać się, tylko pruć do przodu. Musicie wiedzieć, że nie jesteśmy tak bezradni jak nam się wydaje, każde sprawy są do rozwiązania, lecz prawda jest smutna że my tych praw nie znamy i są wykorzystywane przeciw nam. Wystarczy że użyjesz nieodpowiedniej terminologii w swojej sprawie, czegoś na czas nie załatwisz, choćby spóźnisz się jeden dzień. Niestety, wtedy nam mówią…
”Nie znając prawa, nie oznacza że nie mamy jego przestrzegać”
Lecz mało kto zna się na kruczkach prawnych. A one się zmieniają jak w kalejdoskopie… Mówisz „pieniądze szczęścia nie dają”? Ale bez nich też, nie będziesz mieć dobrego adwokata.
Słuchajcie kochani, a tak sobie się położyłam … ale sen nie chce przyjść.. I postanowiłam wleźć tu i Was się spytać … Ostatnio mam sny, że uprawiam seks z nieznajomą. Ostry pozbawiony hamulców seks.
A czy Wam się zdarzało mieć takie sny?
Kiedy wracam do wspomnień, kiedy to były próby, początki poznawania seksu nie zdawałam sobie sprawę że przyjdzie czas, że nic mnie w nim nie zdziwi.Te tajniki seksu, ten dreszcz podniecenia, zadawanie pytań, dziwienie się że może być tak, tak jakoś jak nigdy do tej pory się nie czuło…
Jak już się go zna i wie się co można się spodziewać, to troszku już taki trochę jest mniej intrygujący… ale jednak w śnie jest fantastyczny, może dlatego że inaczej się go odbiera? W marzeniach, we śnie jest bardziej romantyczniej, baśniowo, wręcz doskonale. Jawa tego tak nie daje, nie daje tego odczucia… odczucia szczęścia, satysfakcji. Kiedy seks uprawiamy często nie jest tak romantyczny, ale staje się kiedy o nim wspominamy. Wspominany chwile przytuleń, uniesień, i już nawet tak tragicznie nie myślimy o tym jeśli partnerka spadła z łóżka łamiąc sobie rękę, ale wspominamy to jak wesoły epizod z którego śmiejemy się wspominając o nim.
Wiadomo, kto tym razem ma połknąć kiełbasę wyborczą – oby nie z jadem kiełbasianym.
PiS do tego dąży.. Tz. Kaczyński..
PiS, aby wygrać wybory w roku 2015, posilił się trupami smoleńskimi, nękając wiele lat naród polski i rodziny zmarłych w tragicznym wypadku poprzez rozdrapywaniu ran. Od roku 2010 jarosław kaczyński nęka NARÓD POLSKI swoją tragedią. Jakim prawem – pytam się i buduje swoje zachcianki totalitarne jak w Korei Połnocnej…
———————–
OBIETNICE PRZEDWYBORCZE
1-
Dorota Steinhagen
Deja vu, czyli co wybory PiS obiecuje województwo częstochowskie
7 lipca 2019 | 13:05
Jeśli wygramy wybory, będzie województwo częstochowskie. Taki mniej więcej był przekaz poniedziałkowego spotkania, na które lokalni parlamentarzyści PiS (poseł Szymon Giżyński oraz senatorowie Artur Warzocha i Ryszard Majer) zwołali samorządowców i działaczy społecznych z regionu. Miałam deja vu, bo dokładnie to samo i w tym samym składzie głosili cztery lata temu, gdy zbliżały się wybory parlamentarne 2015 roku. Poseł Giżyński na antenie jednej z lokalnych stacji telewizyjnych podpisał nawet zobowiązanie, że jeśli województwa do końca kadencji nie będzie, on zrzeknie się mandatu. Ryzyka, by województwa nie było, nie widział. Wszak poparł je swoją „żelazną wolą polityczną” sam prezes Jarosław Kaczyński.
Gdy po wyborczej wygranej okazało się, że prace nad utworzeniem województwa nie są prowadzone, kolejni prominentni politycy PiS powtarzali: lada moment się rozpoczną. Za mało chętnych do województwa? Zaraz się ustawi kolejka chętnych, niech tylko ruszymy w świat z dobrą wojewódzką nowiną. Gdy ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak powiedział, że powołanie województwa częstochowskiego będzie możliwe dopiero po kolejnych wygranych przez PiS wyborach, Giżyński przedstawiał to jako sukces wojewódzkiej idei, bo po raz pierwszy z sejmowej mównicy o województwie mówił polityk tej rangi. Jeszcze rok temu senator Warzocha przedstawiany jako kandydat na prezydenta Częstochowy powtarzał, że „jest kwestią już tylko kilkunastu miesięcy, kiedy powołane zostanie województwo częstochowskie, bo taka decyzja polityczna zapadła i ona jest, powiedzmy, w trakcie realizacji”. Mówił tak, choć pół roku wcześniej Kaczyński odpowiedział zaniepokojonemu stowarzyszeniu Mieszkańcy Częstochowy, że w tej kadencji z województwa nici. – Sprawa z pewnością wróci w kolejnej kadencji, jeśli PiS wygra wybory i będzie nadal rządził – pisał prezes, ale Warzocha najwyraźniej czytał te słowa bez zrozumienia.
Województwa nie ma, ale idą nowe wybory, a PiS bardzo chce je wygrać także w Częstochowie. I, zdaje się, szuka na to wojewódzkiej recepty. Bo to oczywiście nie PiS jest winien, że województwa nie ma, tylko „totalna opozycja” wspierana przez media, bo swym szalonym atakiem na partię rządzącą zagroziła innym obietnicom PiS, np. „500 plus”. „500 plus” się ziściło, co udowadnia wiarygodność PiS, więc mamy wierzyć, że „po wejściu w odpowiedzialność drugiej kadencji” ziści się też województwo częstochowskie.
Wierzycie? Bo ja nie za bardzo. Taki jakiś jestem niedowiarek wojewódzki.
Dorota Steinhagen
Deja vu, czyli co wybory PiS obiecuje województwo częstochowskie
7 lipca 2019 | 13:05
—————————————-
2-
PiS obiecuje: Wkrótce zajmiemy się obniżeniem stawki PIT dla wszystkich
Niedługo będziemy pracować nad obniżką podatku PIT dla wszystkich Polaków do 17 proc. – poinformował poseł PiS Jarosław Krajewski. Podkreślił też, że procedowany w Sejmie projekt ws. zerowego podatku PIT dla osób do 26. roku życia, jest jednym z najkorzystniejszych rozwiązań dla młodych w UE.
Już za chwilę, już niedługo będziemy pracować nad rozwiązaniem, które zapewni obniżkę podatku PIT dla wszystkich Polaków do 17 proc. – zapowiedział poseł PiS na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie.
Poseł PiS odniósł się również do procedowanego w Sejmie projektu ustawy ws. zerowego PIT-u dla osób do 26. roku życia. Sejm zdecydował w środę o skierowaniu projektu do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych. W dyskusji posłowie podkreślali, że projekt to dobry kierunek zmian dla młodych, ale przepisy wymagają jeszcze dopracowania. Krajewski zaznaczył, że to rozwiązanie jest z jednej strony bardzo ważne, jeśli chodzi o zachęcenie osób do 26. roku życia do zwiększenia aktywności zawodowej, a z drugiej strony, jest to rozwiązanie, które zachęca do podejmowania legalnej pracy, zamiast pracy w szarej strefie.
Jak dodał, proponowane przepisy są dedykowane dla dwóch milionów najmłodszych podatników. To jest rozwiązanie, które możemy śmiało określić, że jest jednym z najkorzystniejszych rozwiązań dla młodych w całej Unii Europejskiej – oświadczył Krajewski. Chcemy, żeby ten zerowy podatek PIT wszedł w życie już od 1 sierpnia br. Będziemy mogli powiedzieć, że PiS dotrzymuje danego słowa, ponieważ jest to kolejny podatek, który obniżamy w trakcie tej kadencji parlamentu – zaznaczył polityk.
Źródło: PAP
———————————-
3-
Magiczne zaklęcia rządu PiS: zrobimy, wprowadzimy, damy
Data publikacji: 17.04.2018, 18:15 Ostatnia aktualizacja: 19.04.2018, 11:36
Małgorzata Święchowicz
Jesteśmy jak inżynier Mamoń: najbardziej lubimy te melodie, które już słyszeliśmy. PiS puszcza nam więc w kółko swoją: zrobimy, wprowadzimy, damy.
Choć już wcześniej rząd dużo naobiecywał, to teraz do tamtych obietnic dołożył kolejne. Aż przeciętny Polak uśpiony tą znaną, miłą melodią, zacznie się gubić w tym, co dostał, co miał dostać, a co dopiero dostanie i czy to, co mu się teraz gwarantuje, nie było przypadkiem już kiedyś obiecywane? W czasie ostatniej Konwencji PiS oraz Zjednoczonej Prawicy nakreślono kolejne programy z plusem, przy aplauzie ludzi, którzy godzą się na takie proste sztuki cyrkowe. Prestidigitator wyciąga coś atrakcyjnego, pokazuje, jak najlepszą z rzeczy, pozwala nacieszyć oko i chowa do kapelusza. Po chwili znów coś wyciąga, więc zapominamy o tym, co nam pokazał wcześniej. Ale i to za chwilę zniknie, a on znów pogrzebie w kapeluszu i znów pokaże coś, co pozwoli nie zorientować się, że to, co wyciąga, pochodzi z naszej kieszeni. Wolałabym, żebyśmy złapali się za portfel, zanim będzie po przedstawieniu.
Choć już wcześniej rząd dużo naobiecywał, to teraz do tamtych obietnic dołożył kolejne. Aż przeciętny Polak uśpiony tą znaną, miłą melodią, zacznie się gubić w tym, co dostał, co miał dostać, a co dopiero dostanie i czy to, co mu się teraz gwarantuje, nie było przypadkiem już kiedyś obiecywane? W czasie ostatniej Konwencji PiS oraz Zjednoczonej Prawicy nakreślono kolejne programy z plusem, przy aplauzie ludzi, którzy godzą się na takie proste sztuki cyrkowe. Prestidigitator wyciąga coś atrakcyjnego, pokazuje, jak najlepszą z rzeczy, pozwala nacieszyć oko i chowa do kapelusza. Po chwili znów coś wyciąga, więc zapominamy o tym, co nam pokazał wcześniej. Ale i to za chwilę zniknie, a on znów pogrzebie w kapeluszu i znów pokaże coś, co pozwoli nie zorientować się, że to, co wyciąga, pochodzi z naszej kieszeni. Wolałabym, żebyśmy złapali się za portfel, zanim będzie po przedstawieniu.
Prawo i Sprawiedliwość nieustająco żongluje cukierkami kupowanymi przecież nie z partyjnych składek, a z naszych podatków. Na początek dostaliśmy nawet duże bomboniery: obniżenie wieku emerytalnego, sztandarowe 500+. Choć później rząd usilnie namawiał ludzi, aby nie korzystali z otrzymanych przywilejów. Tych, którzy weszli w wiek emerytalny, nakłaniano, żeby pracowali dłużej (obiecywano nagrody). Z kolei „500 złotych na każde dziecko” okazało się ostatecznie nie na każde i ostatnio część rodziców musi oddać to, co im dano. Ktoś powie, że czepiam się szczegółów. Racja, czepiam się. Także tego, że poza tymi obietnicami było wiele innych, rzucanych bez liczenia się z tym, jakim kosztem i czy w ogóle będzie można je spełnić. Słyszeliśmy o pomocy dla frankowiczów (przewalutowanie na złotówki po korzystnym kursie, do czego nie doszło), obietnice budowy tanich mieszkań (które jednak okazały się nie takie tanie, więc się teraz obiecuje dopłaty do czynszu).
Mieliśmy już obiecane zwiększenie wydatków na służbę zdrowia do 6 procent PKB, likwidację NFZ, hasła: darmowe leki dla seniorów, więcej lekarzy i pielęgniarek, stomatolog w każdej szkole. Rząd zachęcał do rodzenia nieuleczalnie chorych dzieci, obiecując – poza 4 tys. złotych jednorazowej zapomogi – także i to, że z takim dzieckiem będzie można dostać się do lekarza bez kolejki. Ponieważ jednak lekarzy wciąż jest dramatycznie mało, a niektórzy parlamentarzyści strony rządowej wręcz otwarcie zachęcali tych, którzy jeszcze są, do tego, by wyjechali z Polski, to kto ma przyjmować bez kolejki te ciężko chore dzieci? PKB na służbę zdrowia, jak było za niskie, tak jest, NFZ jak trwało, tak trwa, kolejki do lekarzy jak były, tak są. Mamy więc wiele nici z dawnych obietnic. Ale skoro dawne się prują, to się to wszystko próbuje fastrygować nowymi.
Wśród nowych: program „Mama+” czyli premia za szybkie urodzenie po pierwszym dziecku drugiego dziecka. Przy czym ma to być głównie pierwszeństwo w dostępie do żłobka i przedszkola. Dla kobiet, które urodziły czworo lub więcej dzieci – emerytura. Poza tym darmowe leki dla kobiet w ciąży (choć każdy wie, że kobiety w ciąży raczej unikają leków). I program „Dobry start” – po 300 zł dla każdego ucznia na wyprawkę szkolną. Do tego jeszcze program „Dostępność+”, który ma poprawić warunki życia osób starszych oraz niepełnosprawnych.
Rażący jest ten okropny nawyk władzy, by – zamiast zacząć pracę u podstaw – jeździć po Polsce i rozdawać hasła oraz pieniądze. Mama plus brzmi ładnie, ale w jakim stopniu poprawi sytuację matek i dzieci? Czy ktoś z rządu był może ostatnio w szpitalu wśród tych, które – gdy dziecko zachoruje i trafi do szpitala – wczołgują się pod dziecięce łóżeczka i śpią na podłodze? Gdyby rząd chciał dostrzec, w jak poniżających warunkach matki koczują przy swoich chorych dzieciach, nie rzucałby haseł, tylko po prostu poprawił warunki na dziecięcych oddziałach. Tymczasem trzeba tu liczyć na tak strasznie krytykowaną przez rządzących Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. To dzięki zbiórkom na WOŚP matki dostaną specjalnie zaprojektowane, składane łóżka. Tym samym to my, którzy dajemy na Orkiestrę, pomagamy sobie w niedoli. To Jurek Owsiak, rok w rok, organizuje zbiórki, żeby można było wyposażyć szpitale w nowoczesny sprzęt ratujący życie tym wszystkim dzieciom, których los ponoć tak bardzo leży rządzącym na sercu.
Gdy matki, których dzieci zachorowały, a operacja czy leki są drogie i proszą państwo o wsparcie, na ogół słyszą, że państwa nie stać. Co wtedy? Znów zrzutki, koncerty, biegi na rzecz potrzebującego. Albo odpisujemy 1 proc. podatku. Tym samym zwalniamy rząd z odpowiedzialności. Nie zmuszamy, żeby się tym zajął, pozwalamy, żeby się nawet z tego nie tłumaczył. Gdy widzę kolejną matkę, która wrzuca zdjęcie swojego cierpiącego dziecka i dramatyczną prośbę o ratowanie mu życia, zadaję sobie pytanie: gdzie jest do diabła nasze państwo? Czy płacąc podatki naprawdę nie zasługujemy na coś więcej, niż tylko kolejne hasła rzucane w czasie partyjnych konwencji? I te ciągłe zachęty, by rodzić, rodzić, rodzić, za wszelką cenę, także te dzieci, które będą wymagać leczenia do końca swojego życia?
Obiecywano, że dziecko objęte programem „Za życiem” będzie przyjmowane przez lekarza szybciej, niż inne, chore, ale nie objęte programem. Dzieci z programu „Mama+” mają wyprzedzać inne w kolejce przy przyjęciu do żłobka i przedszkola. Jakie jeszcze wyścigi zaproponuje nam rząd, zamiast po prostu robić wszystko, by nie było kolejek? Niestety, to by wymagało przyłożenia się i większych nakładów. A tak, to jest, jak jest, władza ma poczucie władzy, może sterować kolejką, wyznaczać, kto ma być, przed kim. Poza wyścigiem do żłobków, przedszkoli, będzie niedługo wyścig do szkół średnich. W przyszłym roku do walki o miejsca staną dwa roczniki – ci, którzy skończą podstawówkę i ci, którzy gimnazjum. Problem wygenerowany przez tę władzę przy okazji reformy oświaty dotknie ponad 720 tysięcy uczniów. Już i oni, i rodzice są w strachu, czym to się skończy.
Data publikacji: 17.04.2018, 18:15 Ostatnia aktualizacja: 19.04.2018, 11:36
Wszystkim składam życzenia miłego dzionka i dużo słonka. Jeśli na dworze go nie będzie, niech do serduszka przybędzie. Ale nadzieja niech będzie ze dzisiaj piękne słoneczko będzie.
Czy jesteś zawistna? Ty, Ty czy Ty… a może ja?… – zadaję sobie takie pytanie. Wiele piszemy o zazdrości i innych negatywnych uczuciach, dlatego pomyślałam sobie czemu nie napisać o zawiści. Rzadko mówimy o tym uczuci, jednak jest z nami na każdym kroku naszego życia. Zawiść ma różne oblicza, ale często to uczucie z zazdrością jest związane. Czym tak naprawdę jest zawiść? Zawiść jest gorsza od zazdrości. Zazdrość potrafi być w skutkach pozytywna, pozwala nam się rozwijać, dążąc do lepszego życia. Zawiść nigdy nie była i nie będzie w skutkach pozytywna, jest uczuciem niszczącym. Człowiek zawistny zaśmieca swój umysł złymi myślami. Wraz z zwiększającą się u niego zawiścią proporcjonalnie do jej siły rodzi się wredność, nienawiść do wszystkich i do wszystkiego czego nie może mieć. Nie mogąc czegoś posiąść, a ma to ktoś inny, życzy mu by to stracił. Nie mogąc czegoś zdobyć, za swoje niepowodzenia dorabia sobie wytłumaczenie czemu nie może posiadać tego co chce, obwiniając innych za to. Zawistny człowiek ma ochotę szkodzić, doprowadzić do zniszczenia drugiej osoby nie ważne czy prawdą, czy kłamstwem, po „trupach” pragnie osiągnąć swój cel. Jeśli nie zrobi się tak jak on będzie chciał, wstępuje w niego mściwość. Zaczyna zastraszać, grozić… tworzy wokół siebie otoczkę człowieka skrzywdzonego opowiadając nieprawdę o tej osobie, którą pragnie zgnoić, na której zemstę swoją chce zawiesić tryumfalnie.
Kto jest potencjalnie narażony na to, aby stać się zawistnym? Często są to osoby przeżywające w dzieciństwie porażki, były wyśmiewanymi, były niechcianymi partnerami do zabawy wśród rówieśników. Były osamotnione w walce ze złymi doświadczeniami, przechodziły deprawacje. Są to osoby nie potrafiące poradzić sobie z opuszczeniem, samotnością, mają kompleks niższości.
Zawistna osoba jest to osoba mająca samotną przeszłość, a teraz będąca odsuwana, nieakceptowana w życiu dorosłym uważa że za jej skrzywdzone dzieciństwo całe społeczeństwo ma odpowiadać aż do zakichanej śmierci, i nic nie zrobi aby zmienić swoje postępowanie nawet do jej życzliwych osób. A kiedy oni mają dość jej humorów ma pretensje znowu że nikt jej nie rozumie, ale nigdy nie podziękuje za dobroć, nie uśmiechnie się tylko ciągle prycha i narzeka jak to jej źle. Wielu na to przymyka oczy i pomimo jej zachowania starają się pomóc, lecz to walka z wiatrakami. Ona ciągle będzie łkać, narzekać jeszcze więcej jeszcze więcej, aż z człowieka jej przychylnego całej energii nie wyssie…
A kiedy zakocha się, a jej miłość zostanie odrzucona, będzie się mścić…
Będzie tak długo gnębić osobę którą wybrała a ta osoba ją odrzuciła aż dopnie swojego zamierzonego celu czy to niszcząc osobę w której się zakochała czy też zdobędzie ją i nie ważne, że ta osoba będzie z nią z litości czy ze strachu, ważne że jest. Ale nie da tej osobie szczęścia, ponieważ jest to osoba niszcząca wszystko i wszystkich wokół siebie, typowy wampir energetyczny, emocjonalny który też i potrafi usidlić, omamić swoją ofiarę tak, że nawet ona nie spostrzeże się że jest w jej mocy, w jej sidłach, a kiedy się ocknie z letargu uroku jest już za późno, jest jej ofiarą…
Oczywiście nie można generalizować. Są osoby pomimo, że nie miały lekko, potrafią otworzyć serce na innych, zawiści nie doznają. Uderzone w jeden policzek, nastawią drugi, choć to jest do czasu. Ile można dawać się kopać, poniżać. Ale to nie ma nic wspólnego z zawiścią.
Zawiść można też określić inaczej – to pożądanie tego co inni mają. A jeśli nie można mieć tego co się pożąda, trzeba wszystko zrobić by zniszczyć tę rzecz lub osobę która ją posiada – chyba że ukradnie…
„Pies ogrodnika”
Złe oko cię przeszywa Ktoś zawiść czuje
Złe oko cię przeszywa Że w tobie niejedna się miłuje
Złe oko cię przeszywa Że podwyżkę dostałaś
Złe oko cię przeszywa Że kawa dla ciebie przygotowana
Złe oko cię przeszywa Że masz dom nowy
Złe oko cię przeszywa Że masz samochód sportowy
Złe oko cię przeszywa Że pieska masz
Złe oko cię przeszywa Że kotek łasi się przy twej nodze
Złe oko cię przeszywa Że emerytury twej nadszedł czas
Złe oko cię przeszywa Że emerytury wyższą masz
Złe oko cię przeszywa Ktoś zawiść do ciebie czuje
Złe oko cię przeszywa Wiadomo kto?…
Złe oko cię przeszywa? To „pies ogrodnika”…
Złe oko cię przeszywa Pies ogrodnika szczerzy kły
“Kasia Klich – Pies ogrodnika”
————————————
A co z plotkarzami? Osobami zazdroszczącymi to, że inni mają odwagę to zrobić co on nigdy się nie odważy… Zazdroszczą komuś urody, sprawności, szczęścia, są wredni.
Summa summarum w końcowym rozliczeniu, zawistny człowiek tylko sobie szkodzi, a rachunek za jego wredność, złośliwość, zawiść prędzej czy później przychodzi i to często z wysokim procentem.