„Jestem twoim cielaczkiem” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Znalezione obrazy dla zapytania ŚMIESZNY GIF

„Jestem twoim cielaczkiem”

Jestem twoim cielaczkiem maleńkim
Co się do ciebie przytula
Ogrzewa twoje nóżki, całuje paluszki

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Znalezione obrazy dla zapytania CIELACZEK GIF

 

Social media:

18+ / „Lubię się droczyć” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

http://bellesignature.b.e.pic.centerblog.net/1751ad64.GIF

„Lubię się droczyć”

Nie mogę oderwać od ciebie oczu
Patrzę na ciebie, paraliż mnie toczy

Kusisz mnie pięknym swym ideałem
Pobudzasz zmysły, płonę z rozkoszy

Uśmiech twój doprowadza mnie do obłędu
Kuszącym wzrokiem zapraszasz do siebie

Ja jak lunatyk odurzona widokiem
Twego istnienia podążam ku tobie

Klęczę, rozpalone ciało twoje odurza mnie
Ty czekasz kiedy dotknę cię

Karmisz mnie swą uniżonością
Patrzysz na mnie z czułością

Głaszczę czule delikatną skórę
Muzyka namiętności gra

Zaczynają wirować nasze uczucia
Nie będziesz żałować że na mnie czekałaś

Oddałaś mi się cała, oczy twe błyszczą
Zniecierpliwiona rozkoszy czekasz

Oczęta przymykasz , rozkosz ogarnęła cię
W wyobraźni widzę jak wijesz się

Kiedy w łechtaczkę się wbiję
Wargi twe namiętne jak róża się rozchylą

Moje usta do nektaru wpiją się
Ale ty kochana jeszcze na to poczekasz

Lubię się droczyć, to moja uciecha
Kiedy podnosząca jest u ciebie podnieta

Twoje pragnienie wznosi się
A to najbardziej podnieca mnie

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

„Za bary z życiem się weź ” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

Z dedykacją dla wszystkich, którzy myślą że już w życiu nie da się nic zmienić.

„Za bary z życiem się weź

Młoda jeszcze twa godzina
Z życiem do walki czas zaczynać

Za bary z życiem się weź
Przyjdzie czas smutku kres

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

—————-


Podobny obraz

Social media:

„Czas szybko płynie” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Znalezione obrazy dla zapytania czas gif

„Czas szybko płynie”

Czas szybko płynie
Młodość dojrzewa

Doświadczeń przybywa
Los z nas się naigrywa

Zmarszczki przyodziewasz
Śmierć cię przyzywa

Życie w dal odpływa
Wspomnień nastał czas

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

„Czas mnie gna” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

„Czas mnie gna”

Czasu nie mam wiele
Czas ucieka, czas mnie gna
Piosnka w sercu moim gra

Piosenka dla wszystkich co mnie lubią i życzą mi dobrze, tak i ja Wam życzę aby życie dla Was było łaskawe.

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Social media:

18+ / „Pieprzyk zachęca uśmiechem” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

 

„Pieprzyk zachęca uśmiechem”

Stoję w drzwiach, przyglądam się tobie. Stoisz do mnie tyłem, zsunęłaś stringi, wślizgnęłaś się pod kołdrę. Oczami wyobraźni widzę, jak twój palec wędruje tam i z powrotem, drażnisz łechtaczkę. Wyobraźnia zaczyna szaleć, uderzenie gorąca, wyobraźnią widzę paluszek wnikający do środka. Twe wnętrze rozpalone, wirujące, pulsujące, wilgotne. Oczy masz przymrużone, przyspieszony oddech. Podchodzę, odkrywam kołdrę – palec zatopiony pomiędzy wargami. Klękam, dotykam, ty dalszy ciągiem paluszkiem umykasz. Jedną ręką gładzę twoją pierś, lekko wygięłaś się… druga ręka pomknęła w czeluści głębinę. Ty łechtaczkę masujesz, ja w dziurce buszuję, soczki twoje smakuję. Zasnęłaś, mnie werwa wzbiera. Księżyc przez okno zagląda… twoje cycuszki ogląda. Poświata jego po tobie płynie, w blasku sutki stają… potem, pachnącym seksem się oblewają. Nie mogąc pohamować pożądania, biorę się do konsumowania. Delikatnie palcami dotykam nabrzmiałej brodawki, wydałaś z siebie westchnienie, pieprzyk zachęca uśmiechem.

„Uśmiech pieprzyka”

Twój pieprzyk na lewym pośladku śni mi się po nocy
Zaniedbany prze ze mnie jest

Uwielbiam go, tak ładnie się do mnie uśmiecha
„Całować, całować, całować!” – woła mnie…

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

—————— 

Podobny obraz

Social media:

“Czas – życie – śmierć” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

“Kapela Górole- Po to płynie czas”

———————-

“Czas – życie – śmierć”

Czas rozrywa życie na drobne banały
Na chwile dobre, czasem złe

Czasem wesoło, nieraz smutno jest
Co jest dobrem a co złem każdy z osobna wie

Ktoś idzie w kierunku dobra ktoś w kierunku zła
Nie od nas też zależy jak umrzemy i nie tak jak pragniemy

Ale wybór od nas zależy jaką drogę wybierzemy
Z takim tobołkiem doświadczeń żyć będziemy

Ktoś jest kto nam w życiu pomoże lub życzy źle
Ale jedno pewne jest…

Od nas zależy kto będzie na ostatniej naszej drodze
Kto zapłacze, kto się ucieszy z naszej śmierci

Kto splunie przy grobie, kto będzie nas przeklinać
Kto dobre o nas słowo powie, będzie nas dobrze wspominać

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

“Co to znaczy cwaniak?” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

Na całym świecie są chamy, złodzieje, kłótliwcy, aroganccy cwaniacy. Są też dobrzy, porządni ludzie.

Co to znaczy cwaniak?

Dla obcego – cwaniak
Dla swego – zaradny
————-

Co to znaczy złodziej?

Dla obcego – ten co kradnie
Dla swego – bierze bo mu potrzebne
————-

Co to znaczy cham?

Dla obcego – niewychowany ,bezczelny
Dla swego – umie się bronić
—————

Co to znaczy arogancki?

Dla obcego – zarozumiały, lekceważący innych
Dla swego – zuchwały pewny siebie

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Podobny obraz

Social media:

“Nie wchodzi się do tej samej wody” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

Podobny obraz

„Spotkanie po latach – Patrycja”

“Nie wchodzi się do tej samej wody”

Cholerny upał. To jedne z tych dni latem, kiedy upał jest nie do zniesienia. W takie dni nie lubię środków taboru publicznego. Faceci capią, kobiety odurzają tonem perfum polanych na spocone ciała. Szczególnie w godzinach szczytu jest tragicznie, kiedy ludzie nie wykąpani po pracy do domu wracają.
-Hej Monika – usłyszałam wołanie.

Nie zareagowałam. W końcu co ja będę się rozglądać, na pewno to nie o mnie chodzi. Tramwaj staną, zrobiło się luźniej, wołanie nie powtórzyło się.
-Dzień dobry…
Wzdrygnęłam się. Niespodziewany szept wyrwał mnie z zamyślenia. W pierwszej chwili nie poznałam jej – minęło tyle lat odkąd widziałyśmy się po raz ostatni. Ile to minęło? Ja miałam trzydzieści dwa… ona dwadzieścia. Trzy lata ze sobą byłyśmy. No, no ale czas leci, troszkę utyła, ale jak zawsze blond loczki. Jedna z moich pierwszych miłości. Bardzo wcześnie wyszła za mąż. Jak ją poznałam miała już dwoje dzieci, w trakcie naszego związku urodziła jeszcze jedno.

Gwoli zdziwienia niejednej pani zdziwionej tym faktem, spieszę donieść, że dla mnie miłość to miłość. Nie dzielę kobiet na te gorsze bo z facetem lubią być i na lepsze co nigdy nie. Dla mnie kobieta jest kobietą. Także jej mąż wiedział o naszym związku.

-Tyle lat się nie widziałyśmy, co u ciebie słychać? – spytałam się, patrząc w jej oczy, ech te oczy…
-Nic ciekawego, to samo co zawsze… mąż, synowie – troszkę zasmuciła się
-A u ciebie? Nadal za spódniczkami się uganiasz, chyba nigdy ci nie przejdzie
-E tam, zaraz za spódniczkami, teraz to ja raczej erotoman-gawędziarz jestem już tylko – roześmiałyśmy się serdecznie
-A co z moimi następczyniami? – spytała, no i tu troszkę się rozgadałyśmy. Spojrzała w okno
-Och! muszę już wysiadać, ale koniecznie musimy się spotkać – szybko napisała numer telefonu na moim nadgarstku… pod wpływem jej dotknięcia ciepło rozeszło się po moim ciele
-Zadzwoń w piątek – zdążyła jeszcze krzyknąć, drzwi zatrzasnęły się za nią.

Zamyśliłam się… hmm… kto by pomyślał, że jeszcze się spotkamy. No, no… dupcia jej się fest zaokrągliła. No cóż zmieniamy się z wiekiem.

Umówiłyśmy się na dziewiętnastą, a że to piątek, postanowiłyśmy spotkać się w kawiarni, a później wpaść do „Reda” – lubię ten Pub, miła atmosfera no i bez skrępowania można sobie w oczy patrzeć.

Szłam na spotkanie jak na skazanie. Tak naprawdę to nawet mi się nie chciało, o czym będziemy rozmawiać? No chyba, że sobie powspominamy… w końcu aż tak źle nie było, a szczęśliwe momenty miło wspominać. Na wspomnienie jej figurki z tamtych czasów uśmieszek zagościł mi w kąciku ust. Pamiętam, kiedy pierwszy raz ją spotkałam u wspólnej znajomej na urodzinach… – wysoka, szczupła, trójeczka biuścik. Jedno spotkanie, drugie… hotel, pończoszki, szpileczka dziesięć centymetrów, nogi do bram raju. Z czasem częstsze spotkania, wynajęte mieszkanko. Trzy razy w tygodniu na mnie w nim czekała z kolacją przy świeczkach. Ciężko było o pończoszki samonośne – kołsy – teraz są taniutkie i bez problemu do kupienie, ale na początku lat dziewięćdziesiątych prawie nie do zdobycia i drogie, ale dla chcącego nic trudnego, zawsze były. Uwielbiam kobietę w pończoszkach, szpileczce i w czarnej lub czerwonej bieliźnie.

Weszłam do kawiarni, czekała już na mnie…
-Jak zwykle się spóźniasz, nic się w tym nie zmieniłaś – powiedziała na przywitanie
-Jak mam być szczera, to się zastanawiałam czy nie odwołać naszego spotkania, no ale co mi tam, nie mogłabym opuścić takiej okazji – odparłam -kto wie kiedy się znów spotkamy…

Wybrała stolik w przytulnym kąciku. Podano nam aromatyczną kawę, ciasteczka i dobre czerwone wino.
-Widzę, że już zamówiłaś? – spytałam się, całując ją w policzek
-No cóż, ty kiedyś tak samo robiłaś – odparła

To fakt, zawsze jak się z nią umawiałam czy to w kawiarni, czy w restauracji jak się pokazywała nie musiała czekać na obsługę, zawsze przed jej przyjściem wszystko zamawiałam.

Z początku rozmowa nie kleiła się. Szmat czasu minęło, o czym rozmawiać? Nawet nie byłam zbyt ciekawa co z nią się działo przez ten czas, czy była w związku z innymi kobietami…
-Widzę, że nadal lubisz skórę – rzekła, chyba tylko po to by coś powiedzieć. To fakt, lubiłam i do teraz uwielbiam skórzane spodnie i kurtkę.
-No wiesz, niektóre rzeczy, nawyki nie łatwo zmienić… tz. nawet się nie chcę, tak mi dobrze
-A jak twoje miłości? – rzuciła niespodziewanie pytanie

Praktycznie to je prawie wszystkie znała, tak więc mogłam swobodnie rozmawiać.

Rozmowa się rozkręciła na dobre a winko się skończyło, zaproponowałam szampana. Szczerze mówiąc, nie przepadam za winem, zamówiła bo kiedyś lubiłam.

-Opowiadaj, co robiłaś przez tyle lata? – zagadnęłam
-Dzieci, mąż… cóż, nie mam tak praktycznie wiele do opowiadania
-Byłaś jeszcze z jakąś panienką? – spytałam
-Próbowałam, ale jakoś nie wychodziło. Ty akceptowałaś mojego męża, dzieci, inne nie tolerowały go. Chciały bym odeszła od niego, każda tego chciała, a przecież znasz go, nie miałabym powodu go zostawić, tolerancyjny jest
-Wiem, lubiłam go – lekko się uśmiechnęłam się do siebie… chyba małe kłamstewko nie zaszkodzi. Tak naprawdę to ani lubiłam ani nie lubiłam, po prostu szanowałam go za jego wyrozumiałość nic więcej.
-Wiesz – spojrzała smutno – do tej pory żałuję tego co się stało jak byłaś w Holandii, może byśmy dalej były…
-Trudno, stało się… wolę zmienić temat – nastała cisza, niepokojąca, smutna cisza.
Szampan się skończył. Kawa nie wypita, ciasto nie ruszone.
-To co Moniś, wpadniemy do „Reda”? – wyrwała mnie z zamyślenia
-Ok, zbieramy się? – spojrzałam na komórkę… dwudziesta druga

Zadzwoniłam po taksówkę. Niezbyt dobrze poczułam się po mieszance wina z szampanem, jednak wolę piwko. Zaczęłam się zastanawiać, jak rano będziemy wracać do domu z Pubu?
-Może byśmy zamówiły pokój w hotelu? – rzekła jakby czytała w moich myślach
-Faktycznie czemu nie? Hotel niedaleko, po co po wypiciu się pałętać.

Zamówiłyśmy pokój w hotelu „Brda” który znajduje się niedaleko „Reda”. Ogarnęłyśmy się.
-No, no nadal seksi z ciebie laska – klepnęłam ją w zadek
-Nie zawstydzaj mnie, choć idziemy.

Sporo ludzi jak zwykle w piątek, w soboty zawsze jeszcze więcej. Popiłyśmy, na parkiecie pokręciłyśmy, zdawkowa wymiana zdań ze spotkanymi znajomymi.

Czwarta godzina, czas się zbierać, dobrze że hotel tak blisko.

O rany… jak fantastycznie gwizdnąć się na łoże. Położyła się koło mnie, w głowie mi się kreci, przytuliła się. Lubiła się przytulać kiedy byłam w skórze… Często pieszcząc ją nie zdejmowałam, ot taki jej fetysz. Uwielbiała kiedy byłam tak ubrana i ją brałam. Sięgnęła po telefon
-Zadzwonię do męża, niech się nie denerwuje
-Pozdrów go ode mnie – uśmiechnęła się
-Ok.

Włączyłam TV. Z powrotem ległam, nic mi się nie chciało. Przytuliła się ponownie, usnęłyśmy.

Obudziłam się. Rany, gdzie jestem? Myśl pytania przemknęła mi po pulsującej mózgownicy. Kac rozsadza mi głowę. Kuźwa, co ja tu robię? Dudnienie wody waliło w mojej głowie -czyżby padało? Nagle wszystko ucichło…
-No, w końcu się obudziłaś – szepnęła pochylając się nade mną składając całus na ustach obwinięta w ręcznik
-Która godzina? – spytałam się nie mogąc pohamować ziewania
-Po szesnastej…
-O ranny, ładnie spałam, a ty wyspałaś się, chyba tak, zawsze rześka byłaś po wypiciu, nie to co ja
-Może coś zamówię? – spytała
-Piweczko, plis…
Zadzwoniła, zamówiła…

Pukanie do drzwi, poszłam otworzyć.

Piweczko postawiło mnie na nogi, prysznic tym bardziej. Uf, jak miło. Spojrzałyśmy na siebie…
-Zrobisz mi masaż, jak kiedyś robiłaś? – spytała nieśmiało
-Czemu nie – mordka mi się uśmiechnęła.
Położyła się na brzuszek. Dupcia jędrniejsza, troszkę większa niż była. Zawsze jej ciałko w dotyku aksamitne było. Odwróciła się na plecki, nogi delikatnie zaczęły jej drżeć. Dotknęłam ramion, powolutku szyi, za uszkiem, ramion, piersi. Po całym ciele przebiegł ją dreszcz. Delikatnie masowałam pierś, aż sutki stały się twarde i stojące.

Myśli zaczęły mi się kłębić po głowie. Czy powinnam? Czy znów? Po co? Nigdy nie nachodziły mnie żadne wątpliwości, kiedy spotkałam którąś z ex. Chciała masaż to miała, pomimo że nie byłyśmy już razem a tu czemu? Dotknęła moich rąk, poczułam motylki. Przerwałam, jej oczy napełniły się łzami. Przytuliła się, uspokoiła, pogłaskała mnie po karku
-Oj Moniś – szepnęła -to co, zbieramy się?
-Ok, zbierajmy się – uśmiechnęłam się smutno.
Zadzwoniłam po taksówkę. Pożegnałyśmy się, ale serduszko szybko mi biło.

Prawda stara jak świat “Nie wchodzi się do tej samej wody”. I może nie tyle, że w ciągłym ruchu jest, ale często zanieczyszczona jest. Zanieczyszczona niemiłymi chwilami. Zależy też od zanieczyszczenia jakie w wodzie się znajduje. Niestety, w jej wodzie kiedy była ze mną pojawiła się zdrada. Lecz nie wolno mi jej za to obwiniać. W takich sytuacjach kiedy pojawia się zdrada nie ma, że tylko jedna strona winna. Jest przyczyna to i jest skutek… Może powinna poczekać aż wrócę z Holandii, ale z drugiej strony jeśli czemu miała mi być wierna? Dozgonnej wierności sobie nie przyrzekaliśmy. W pewnym stopniu ją rozumiem. Pojechałam do Holandii ponieważ osoba którą kochałam, a z którą nie mogłam być potrzebowała mnie na tę chwilę. Patrysia o niej wiedziała, czy mogła mieć pewność że jej nie zdradzę? Byłabym hipokrytką. Po powrocie z Holandii, już między nami nie było tak jak przed wyjazdem. Coś prysło, jakiś urok związku. Zresztą wszystko co dobre z czasem się kończy ino wspomnienia zostają dobre lub złe. Szczęście mamy, kiedy jest więcej tych dobrych. Żaden związek nie jest zły, jedynie co, to kończy się dobrymi lub złymi wspomnieniami. Jeśli związek jest na ukończeniu, nie warto na siłę go utrzymywać. Nigdy nie będzie jak na początku.

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

“Całuj gorąco…Violetta Villas”

Social media:

„Smak miłości” / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos / Człowiek w teatrze życia codziennego, jest zwykłą marionetką /

“Smak miłości…”

——————-

„Smak miłości”

Miłość smakuje mi jak poziomka
Kiedy mnie dosięga czuję się jak motyl
Który leci do nektaru kwiatu

Kiedy miłość mnie dopada
Przypomina smak dzieciństwa
Kiedy było tak ładnie, beztrosko i składnie

Każda miłość jest inna
Jak wybór ilości lodów w gałeczkach
Lecz potrafi być gorzka, piekąca, trująca

——————

Monika Janos O teatrze życia – Życie jest szkołą
Głupich nie sieją, sami się rodzą

<Inteligencja zdecydowanie idzie w parze z czarnym humorem>

< Zaufanie to jak zapałka – drugi raz nie zapalisz >

——————

Social media: