“Angielski Dudy -prezydent “super” -angielski

Angielski dudy

 

https://joemonster.org/filmy/102218/Angielski_z_Andrzejem_Duda

😃 “Kobiece piersi – pierwszy cud świata”🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Znalezione obrazy dla zapytania piersi humor

Mamy środek tygodnia. Bliżej do weekendu… Będą spotkania, przytulania – mam nadzieję że tak. W tygodniu mało kiedy mamy na to czas. A jeśli jeszcze kogoś nie poznaliśmy, od kogoś odeszliśmy, czy też ktoś od nas to nic. Przyjdzie czas i na nas, kiedy spotkamy tego jedynego, jedyną. Bo w życiu tak już bywa że ktoś od razu znajduje swoją połówkę w szkolnej ławce miłość się zaczyna, a ktoś inny na końcu świata pod koniec swoich lat. Lecz zawsze ktoś prędzej czy później kogoś ma, nawet jak myśli że nie spotka. Ja nie żałuję moich miłości. Każda była inna a jednak czule wspominam. Bo też ważne jest, aby po miłości nie przyszła nienawiść parszywa pani.

„Czemu jesteś tak parszywa„

Nienawiści zła pani pałętasz się między nogami
Rzucasz kłody między nami, ludzi dobrych ranisz

Nie cierpisz miłości, dobroci, prawdy
Zamęt miedzy ludźmi siejesz – szyderczo się śmiejesz

Rany w sercu rozrywasz – czemu jesteś tak parszywa?
Czemu jesteś taka cholernie zgryźliwa?

Pogarda, nienawiść – są to czynniki niszczące
Skoro we mnie nienawiść jest znajdzie miejsce i zło

Dla uspokojenia nerwów, duszy spokoju
Dla wszystkich którzy chcą spokoju odejdź nienawiści zła pani

Nienawiść nie powinna dyktować jak mamy żyć… ale dyktuje. Każde negatywne uczucie potrafi zniszczyć dobre do życia odczucie. Szczególnie wówczas, kiedy na naszej drodze staną ludzie źli. A czemu są tacy?

Piekło jest na ziemi?… – sami go tworzymy. Człek człekowi zło sprawia.
Czy diabeł jest zły? Ciągle ataki na niego sprawiamy, ale tak szczerze – przyjrzyj się – czy człowiek więcej zła nie czyni niż ten bies? Jego osądza się o zło że prawi, czyżby pochopnie go nie oskarżamy?

Ale te przemyślenia niech się skończą i o czymś innym pomarzmy sobie, o czymś przyjemniejszym… np. o piersiach kobiecych.

Podobny obraz

“Kobiece piersi – pierwszy cud świata”

Piersi Twe są rozpalone ogniem
Ustami je dotykam
Ziemia spod nóg się wymyka

Pragnie tego każdy z nas
W kobiecych piersiach tulić twarz

Ssać je, pieścić i całować
Trochę z nimi pofiglować
Delikatnie pomasować

Blaskiem ogół przyćmiewają
Najpiękniejsze kształty mają

Do pieszczotek są zrodzone
Do kochania, całowania
Przyjemnego przytulania

Są soczyste jak dwie gruszki
Bardziej miękkie niż poduszki

Jeszcze gładsze niż aksamit
Mają zapach rajskich malin
Ssać je będę bez granic

Są wiosennym pragnieniem
Mój zmysł szaleje, jesteś moja aniele

A jeśli lubisz penisy… Można tak sobie poszeptać…

Znalezione obrazy dla zapytania piersi humor

“Penis – pierwszy cud świata”

Twój penis moje myśli rozpala
Ustami go dotykam
Ziemia spod nóg mi się wymyka

Pragnie tego każdy z nas
W penisach tulić twarz

Ssać g, pieścić i całować
Trochę z nim pofiglować
Delikatnie pomasować

Do pieszczotek jest zrodzony
Do kochania, całowania
Przyjemnego przytulania

Jest soczysty jak bananik
Bardzo twardy przy dotykaniu

Jest gładsze niż aksamit
Ma zapach rajskich malin
Ssać go będę bez granic

Jest wiosennym pragnieniem
Mój zmysł szaleje, jesteś mój aniele

I tym akcentem życzę miłego dzionka…

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

😃😃 😃 😃 😃 😃

Podobny obraz

🚾 “Czy można w tajemnicy utrzymać zdradę przez 20 lat…”

 

Podobny obraz

Czy można w tajemnicy utrzymać zdradę przez 20 lat… Można jeśli są dwa, trzy… no parę wyskoków, ale czy można utrzymać zdradę przez 20 lat praktycznie zdradzając w każdym momencie, i potrafiąc swoją miłość utrzymać w tajemnicy np. przed żonami. Czy można nie zauważyć spojrzeń, ukradkowego dotyku itd? Jakim trzeba być zakłamanym człowiekiem jeśli to się udaje…

Ale ten czas nas goni.. Nie tylko w życiu ale w filmach się różnie plecie. I wiele w życiu sytuacji naoglądałam się czy to w prawdziwym czy też w filmach. Ale i mnie jeszcze potrafi życie filmowe zaskoczyć.

Dlaczego filmowe? Nie sądzę, aby ta sytuacja którą teraz oglądam na „Netflix” – film pt.
Grace i Frankie” mogła utrzymać się w tajemnicy przez 20 lat.

A w skrócie wygląda to tak…

Dwaj panowie po czterdziestu latach życia w małżeństwie hetero mający dzieci.. już dorosłe, zapraszają swoje żony do restauracji aby poinformować ich o sytuacji jaka zaistniała. Panie oczywiście nic nie podejrzewają, na jaki temat będzie informacja.

W końcu panowie oznajmują, że są zakochani w sobie od 20 lat i są ze sobą, i w końcu chcą wziąć rozwody, aby się pobrać.

Mnie to zaskoczyło, choć wiele sytuacji jest w życiu. Czemu? Jak można było przez tyle lat zdradzać żonę – a na pewno i przez te 20 lat ją też pieprzył jeden z drugim. W jakim potrafili żyć kłamstwie, i nie dać się złapać na tym co do siebie czują. W dodatku oznajmiając o tym żoną, zachowali się tak jakby tak musiało być.

Co o tym myślicie? Jak wy byście się poczuli? Nie mówię o sytuacji kiedy zdrada powiedzmy trwa miesiąc, pół roku… może i rok… ale 20 lat i tak się zachowali jakby nic się nie stało?

Dalej idę oglądać ten film. Zobaczymy jak się zakończy.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Znalezione obrazy dla zapytania humor zdrada

☜♡☞ “Dorwać, związać, penetrować, całować, masować, do rozkoszy doprowadzić -sen” 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Seks z dominacją, uległością i inne upodobania seksualne towarzyszą ludzkości od zarania dziejów i konia z rzędem temu kto stwierdzi, że nie nachodziły go różne fantazje w tym kierunku. Nie każdy je spełni, do tego jest potrzebny dopasowany partner, zaufanie.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Ale fenomenem postępowania człowieka jest to, że prędzej swą fantazje spełnimy z obcą osobą niż z partnerem/ką. Dlaczego? Każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie, ale czy ma odwagę to głośno powiedzieć? Nie. Często nawet samemu przed sobą się nie przyznamy, i tylko z podświadomości w czasie snu marzenia te wypełzają i się dobrze mają. Prawie każdy z nas, potrzebuje malutkiej odskoczni od rzeczywistości, nawet jeśli to tylko marzenia senne. Marzenia senne… uwielbiam w nich się pławić, czuć jak płynę, płynę ku rozkoszy zabawy.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Sen pobiegł swym torem”

Płynę, płynę w śród obłoków, wśród płatków białych konwalii. Nagły zakręt… spadam. Spadam we mgłę, ręce do mnie wyciągasz, uśmiechasz się… Nie pragnę niczego więcej niż zagubić się w oczach Twych. Pragnę Twego ciała dotykanie, przyjemności Ci dawanie. Powieki rozchylam, bardziej do poduszki się przytuliłam – sen.

Sen pobiegł swym torem… Na samą myśl o kobiecie o zapachu konwalii podniecenie szarpie mym ciałem… w marzeniach się zatapiam…

-Dorwać, związać, penetrować, całować, masować, do rozkoszy doprowadzić, do omdlenia, do drgawek podniecenia. Krzyku jej dochodzącego gwiazd usłyszeć, błagalnego głosu bym nie przerywała. Poczuć dotyk wbijających paznokci w plecy. Ogarnia mnie pożądanie w najsilniejszym wydaniu, którego dawno nie odczuwałam. Pragnę poczuć smak Jej ciała, podniecenia. Uprawiać chcę z Nią seks mocno, ostro, bez zahamowań. Pragnę Ją posiąść bez zobowiązań, bez przyszłości, bez wyrzutów sumienia… dla Jej ciała zaspokojenia. Ciało mnie dreszczem przeszywa… serce przyspiesza, w gardle ucisk, uderzenie gorącego pożądania…

Kładziesz mi rękę na karku, złożyłaś pocałunek… pocałunek rozkoszy. Muzyczka w nastrój wprowadza. Czuję Twą namiętność, ręce powędrowały na talie w rytm muzyki zaczęły swój taniec… dłoń sięgnęła pomiędzy uda, poczułam żar doskonałości. Dotykam krągłości, język tańcuje w namiętności. Czuję… szczytowanie Twe następuje… w ciele Twym granie, wszystko w Tobie pulsuje.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

A Wy, czy macie marzenia senne? O czym śnicie? Może o kwiatkach, motylkach a może i o piesku, koteczku. A też i może macie sny z których trudno Wam wyjść? Takie miłe są, że budzić się Wam nie chce i szepczecie -pośpię jeszcze troszeczkę.

A może sny macie takie, co to włos jeży się na głowie i nogi nie wystawicie spoza kołdrę? Pić Wam się strasznie chce, lecz ręki nie wyciągniecie po szklankę. A kiedy straszne pragnienie Was dopadnie zdaje się wam że w jeziorze się kąpiecie, budzicie się… pościel trzeba zmienić, szepczecie ze złością -do cholery, za każdym razem kiedy jezioro mi się śni robię psi psi.

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Znalezione obrazy dla zapytania lesbijka bdsm gif

 

☜♡☞ “Piercing na sutkach” 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Znalezione obrazy dla zapytania piercing na sutkach gif

Piercing na sutkach

Jedna pani uwielbia mieć sutki muskane a inna ssane, a też są panie co lubią mieć szarpane a i takie co piercingi mają i tym sobie przyjemność sprawiają.

Co myślicie o piercingu. Czy to jest przyjazne kobiecie i czy pod względem higienicznym wskazane w pępku, na łechtaczce itp. Ja osobiście sorki ale nie kochałabym się z kobietą mającą na sutkach czy w innych miejscach metal. Jakoś to mnie nie rajcuje i też hamuje obawa że mogę ból zadać. Może to głupie myślenie, ponieważ jeśli kobieta to ma w danych miejscach to może lubi lekki ból, ale jeśli tak to wolę lekko sutkę przygryźć jej niż metal. Ale każdy ma to co lubi i tę rymowankę skleciłam właśnie dla takiej osoby.

„Piercing na sutkach”

Piercing na sutkach sobie zrobiłaś
Przyjemność sobie sprawiłaś

Partnerka za łańcuszek porusza
Punkcik „G” z namiętności się rusza

Ja osobiście nie to, żeby jak jakaś pani to lubi, nie założyła kolczyka na cycunek czy w pępuszek nawet w cipunie-myszunie… ale bałabym się, że coś nie tak zrobię i zahaczę czy pociągnę, ból sprawię. Poza tym, jak myślę o cipuni… jest to mocno unerwione miejsce, które pod wpływem podniecenia pulchnieje… a czy przypadkiem jeśli tam przekuwamy, czy unerwienia nie uszkadzamy, naczynek krwionośnych? Uważam że tak, i to może zmniejszyć odczucie przyjemności… Ale to mój punkt widzenia i mogę się mylić. A co Wy myślicie o piercingu w miejscach, gdzie raczej higiena powinna być utrzymana… No chyba że często lizana i wyssana jest (żarcik).

Patrząc na tę sutkę z ozdobą, wyobraźnia mi się telepie… jakie to właścicielka piersi ma odczucia dlatego i taka rymowanka mi się wije.

„Piercingu sutki doznały”

Piercingu sutki doznały
Żar namiętności się rozpalił

Widok to jest wspaniały…
Nie jedne usta chętnie by je poodtykały

Ziemia z pod nóg umyka
Łańcuszek od sutka do sutka pomyka

Piersi nabrzmiały… języczek przywitały
Zęby za łańcuszek pociągnęły

Muszelka doznała podniecenia
W bólu doznaje ukojenia

Piersi sprężone, orgazm nadchodzi
Dzięki bólowi nowe odczucie się tworzy

Rozkosz po ciele popłynęła – panienka z sił opadła
Za godzinkę ponownie będzie sprawna

Moi mili. Zawsze trzeba próbować to co się marzy w seksie. Szukać tego co nam daje przyjemność. Ktoś lubi kochać się w lateksie – jedna z moich pań lubiła kiedy ją pieściłam jak byłam w skórze. Ktoś lubi pejczyk na dupcie, a ktoś inny z kolei delikatnego polizania, dotykania. Jeśli ktoś lubi mieć piercing w pici, na genitaliach, w sutkach… to każdego indywidualna sprawa.

Spokojnego weekendu życzę 

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Podobny obraz

Można stwierdzić -”co to za seks nie czując ciała drugiej osoby?”

Cośki o wirtualnym seksiku dam przemyślenie i jeśli się nie zgadzasz z moim tokiem myślenia napisz czemu, a jeśli się zgadzasz to też napisz. A co mi tam, niech będzie 😉

Serwując po internecie, czytając rożne wypowiedzi na temat wirtualnego seksu, zadziwia mnie to, jak łatwo nam jest krytykować to co ktoś inny robi, bo sami tego nie uczynimy. Wielu twierdzi w swoich wypowiedziach że seks wirtualny to coś nienormalnego, chorego.

Jeśli lubimy wspólny onanizm i lubimy jak ktoś się przygląda? To super sprawa, wspólnie dochodzić do orgazmu tak blisko a jednak daleko.

Można stwierdzić -”co to za seks nie czując ciała drugiej osoby?”

Patrzymy w tym momencie pod swoim kątem, oceniamy kogoś według swoich odczuć. Niektórzy lubią wirtualny seks przez Skype, telefonicznie i to im wystarcza, to czemu nie mają go praktykować? Przecież tez onanizujemy się sam na sam. To jaka w tym różnica że możemy sami a jednak razem? To chyba lepiej niż w lustrze się oglądać, czy tez poprzez „gazetki”

Zawsze na tekst:…

Nie wal po sedesie, bo się echo niesie”

…uśmiecham się, i mi się humor poprawia. Czemu? Bo wyobrażam sobie sąsiadów moherowych jak reagują na walenie…

Ale wracając do tematu…

Mówimy o tolerancji, wymagamy jej dla siebie, a czemu wirtualny seks ma być chory?… Przecież nie tak dawno i homoseksualistów uważano za chorych – a ja uważam że chore są osoby które boją się innych zachowań niż oni sami aprobują.

To, że nowe trendy zaczniemy uważać za chorobę w epoce świata internetowego to ja mam prawo uważać i mogę stwierdzić że to właśnie jest chore. Chore jest to, że nie potrafimy być tolerancyjni. Nie chcesz tego zaakceptować, to może to ty jesteś chora/y. Nie chcesz akceptować, tolerować czyiś zachowań, upodobań ok, to żyj sobie w swoim świecie nietolerancji, ale daj żyć innym w ich świecie.

Ktoś lubi seks przez Skype, inni kupują sobie sztuczną lalkę i traktuje jak partnerkę. Są też osoby, które używają różnorodnych gadżetów co rusz w nowszej wersji wymyślanych. Seks wirtualny to mały pikuś w stosunku do tego, co ludzie robią z rożnymi gadżetami w realu w czasie seksu.

Nie można zaraz czyjeś upodobanie nazywać chorobą, czy też zboczeniem bo sami tego nie czynimy, nie stosujemy.

Wirtualny świat dla niekrytych jest jedynym, w którym czują się dobrze. Mogą być kim chcą. Ci co biegają ciągle do kościoła, modlą się do kogoś… czegoś czego nie widać, nie można dotknąć też można by powiedzieć że żyją w jakimś chorym, wirtualnym świecie.

Religijny świat śmiało można nazwać światem wirtualnym. Dlaczego? A jak nazwać świat którego nie ma, tylko jest w opowieściach, księgach, w umysłach nawiedzonych ludzi… czy też ludzi którym wyprano mózgi…

To tak, jak w grach komputerowych – coś istnieje, lecz tego nie ma. Zachowanie kogoś, kto modli się do czegoś lub kogoś, czego/kogo nie widać nie istnieje, a został/o stworzone w ludzkiej wyobraźni… ze strzępek historii czyjegoś życia, mamy prawo określić jako chore?

A modlenie się do figurek, obrazów?

gadał dziad do obrazu a obraz do niego ani razu”

…do zacieków na ścianach, całowanie kleru po rękach, z obcej ręki brać do ust kawałek płatka, klękać przed nim… to nie chore?

Osoby krytykując takie zachowanie okrzykuje heretykami. Takie osoby są przez moherów okrzyknięte bluźniercami, heretykami, odszczepieńcami opętanymi przez szatana, sprawy sądowe za obrazę uczuć religijnych by się posypały.

Czy jak oni siedzą ciągle w kościele, to można nazwać że to chore? Nie! To czemu tych, co siedzą przy komputerach, nazywa się osobami uzależnionymi… – ci co chodzą do kościoła bo czują taki mus to czy nie są uzależnieni?… – a jeśli w dodatku seks przez kompa uprawiają to całkowita demoralizacja… trzeba na terapie wysłać. To czemu nie wysyła się na terapie osoby które ciągle siedzą w kościele dających kasę w amoku na kościół… przecież to też jest uzależnienie. Przepraszam że może kogoś teraz obrażę, ale jeśli dajesz połowę pensji, renty, emerytury na Rydzyka, na tacę… to nie narzekaj, że ci nie starcza od pierwszego do pierwszego… A rydzyk, jak poprosisz jego o pomoc… czy kościół to Ci nie pomorze… Nie wierzysz? Spróbuj do pierwej lepszej parafii zastukać i poproś o pomoc…

Czemu seks wirtualny niektórzy uważają za chory, a pedofile uprawianą przez księży nie?

Oczywiście, wszystko ma swoje granice. Siedząc w nawie całymi dniami czy przed kompem to jest uzależnienie. Ci co lubią w kościele przebywać też by całymi dniami tam byli, ale kościół jest zamykany w określonych godzinach, więc nie mogą.

A Ci co w klasztorach całe życie żyją, czy to naturalne ludzkie zachowanie? Przecież oni tak naprawdę w swoim wirtualnym świecie żyją, a nie nazwiemy ich chorymi. I nie uwierzę że seksu nie uprawiają… nawet sami z sobą.

Przecież być antyseksualnym też można nazwać chorobą, jeśli tego nie robią.

Ale ja nie nazwę osobę antyseksualną że jest chora, ponieważ jest jaka jest i nie mieści się w stereotypach osób które określają co jest chore lub nie.

Antyseksualność nie nazwiemy chorobą… Czemu? Moherowcy, dulszczyzna nazywa chorobą wszystko co daje przyjemność..

Tak jak aseksualność od niedawna uznawaną w części środowisk naukowych, za jedną z orientacji seksualnych, lub za brak orientacji seksualnej, też nie nazwiemy tego chorobą, to czemu tych co lubią ekshibicjonizm realny czy wirtualny czy masturbacje uważać za chorych?

W świecie realnym, jeśli nie chce ci się seksu, mąż pogoni cię do seksuologa… Stwierdzi żeś chora, a w śród zakonu to normalne.

Ludzie kochają Boga a jest wirtualny, to czemu człowiek człowieka nie może kochać wirtualnie mocno człowieka z krwi i kości przez internet. Ktoś może powiedzieć -”człowiek to człowiek i z czasem chce spotkać się z tym człowiekiem w którym zakochał się wirtualnie”.

A przecież skąd możemy wiedzieć, czy te osoby co tak strasznie kochają Boga… nie marzą lub nie śnią, że seks z nim uprawiają? Na ziemi jeśli spotkamy kogoś w kim się zakochamy wirtualnie, jest zawsze możliwość spotkania z człowiekiem z krwi, kości i przytulenia w realu. A co z Bogiem, jeśli ktoś chce do niego się przytulić? Zostaje jeden sposób… zabić się lub poprzez „ciało” (czyt. myśli) Bogu służą.

Ale to już jest kontrowersyjny temat, o którym mogłabym epopeję napisać nie koniecznie o pozytywnych bohaterach.

Uf… mam nadzieję że nie zagmatwałam toku myślenia 🙂

A co Wy myślicie o wirtualnym seksie?

“Jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije” i ogólnie o zazdrości, miłości”

Znalezione obrazy dla zapytania zazdrość gif

Jeśli nie ma zazdrości…

Chyba każdy z nas, kiedyś poczuł w sercu igiełkę zazdrości. Zazdrościmy innym kariery, bogactwa, udanego związku, ogólnie mówiąc lepszego życia. Istnieje również zazdrość w miłości, która częściej rujnuje związki niż je buduje. Utarło się powiedzenie:

„Zazdrość o partnera jest przejawem miłości”

A jeszcze bardziej mnie “przeraża” powiedzenie

“Jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije”

Jak myślicie… jeśli nie ma zazdrości, to czy mamy zaufanie do osoby kochanej, czy jest nam już obojętna. A może jeszcze coś innego?

Zazdrość, jest to ukłucie wokół serca, niepokój, ścisk w gardle gdy zbyt długo jej/jego nie ma. Gdy spotkał/a się z byłą/ym, poszedł/poszła na imprezę, a nawet spotkanie klasowe.

To nie jest jeszcze problem, można to uczucie zagłuszyć miłością i zaufaniem do partnera/ki. Problemem natomiast jest, gdy każde spojrzenia czy wymieniony uśmiech staje się powodem awantury, zaglądanie w telefon, czy szpiegowanie komunikatorami.

Czy zazdrość musi być, czy nie da się rady bez niej żyć? Ona nie tylko sferze miłości jest. Czy to nasza natura która pozwala, że zazdrość zawsze wlezie buciorami, nawet jak nie chcemy (a może nam się zdaje, że nie chcemy)?

Podobny obraz

“to złudna chwila”

spoglądasz z miłością w lustro
poznałaś swą połówkę wreszcie

zakochana w innym człowieku jesteś
myślisz że szczęście spotkałaś

o nie moja miła, to złudna chwila
kiedy miłość się rodzi zazdrość na żer wychodzi

w sercu przez nią nienawiść się zrodzi
Nieszczęśliwy związek powoli się rodzi

Zazdrość jest i będzie, ale najgorsza jest tzw. chora zazdrość, która nie pozwala funkcjonować i rodzi awanturę za awanturą. Czy, jeśli nie odczuwa się zazdrości, to znaczy że się nie kocha? A może to zaufanie nie otwiera jej drzwi. Znamy swoją wartość. Znając swoją wartość, nie dopuścisz do serca zazdrości.
Uczucie zazdrości, wprowadza do związku niepotrzebne napięcia. Męczy osoby o które jesteśmy zazdrośni, a przede wszystkim męczy ciebie samego jeśli jesteś tym zazdrośnikiem. Nie wierzysz w bezinteresowne uczucia ze strony partnera/ki, i że ta miłość może być trwała. Pragniesz mieć partnera/kę tylko dla siebie, bo tylko wtedy czujesz, że jesteś tylko z nim/nią i dla niego dla niej. Boisz się wszelkiej konkurencji.

Dalszy mój wywód o zazdrości będę pisała pod kątem żeńskim… partnerka, aby nie pisać nim/nią itd…

Każde zabłąkane spojrzenie twojej partnerki, zagadkowy uśmiech, dziwny ton telefonicznej rozmowy rodzą podejrzenia. I wtedy zaczyna się problem. Zaczynasz śledzić ukochaną, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, a nawet posuwasz się do otwierania korespondencji adresowanej tyko do niej.
Obsypujesz partnerkę mnóstwem pytań… – co gdzie i kiedy… – na temat spędzonego czasu bez ciebie. A kiedy później wraca do domu, myślisz tylko o jednym -”na pewno mnie w tej chwili zdradza, jest z nią”. W ten sposób, nie tylko dręczysz ukochaną osobę, ale przede wszystkim siebie. Mówi się:Znalezione obrazy dla zapytania zazdrość gif

„ktoś jest chorobliwie zazdrosny”

Myślę, że zazdrość trafnie określono jako chorobę. Tylko czy jest ona uleczalna? Na pewno musisz się postarać, aby zapanować nad tym uczuciem. A to już mały krok w całkowitym pozbyciu się zazdrości – ok, troszkę niech jej zostanie… ale niech to będzie zdrowa zazdrość, które buduje związek a nie go niszczy.

A na koniec kilka rad, jak zmagać się z własną zazdrością. Na początek zajmij się w wolnym czasie czymś pożytecznym, zamiast myśleć co ona w tej chwili robi. Przyjrzyj się sobie w lustrze. Zadbaj o swój wygląd, a od razu poczujesz się bardziej atrakcyjny/a. Utwierdzisz się w przekonaniu, że twoja partnerka spojrzy na ciebie inaczej. Związki oparte na zaufaniu są trwalsze i szczęśliwsze. Spróbuj więc, pokonać własną zazdrość lub pomóż swojej partnerce uporać się z tym niszczącym uczuciem. Jeśli sobie z tym nie poradzicie, skończy się to rozstaniem, w najgorszym przypadku toksycznym związkiem. Nie będziecie przez zazdrość mogli żyć bez siebie, lecz przyzwyczajenie, nawyki, wspólne zainteresowania nie pozwolą wam się rozstać. Będziecie się wyzywać nawzajem, do rękoczynów dojdzie, będą ciche dni, może nawet któreś trzaśnie drzwiami i na kilka dni u znajomych będzie kimał, z nimi pił, przeklinał ciebie a może i ciebie obgadywał, lecz po paru dniach, tygodniach, miesiącach wrócicie do siebie, i przez parę dni sielanka będzie. Znowu w szał miłości wpadniecie, dopóty dopóki znowu o zazdrości sobie nie przypomnicie. I tak latka będą sobie płynęły, a wy będziecie od siebie odchodzić i powracać do siebie. Pytanie jednak nastanie… czy to uszczęśliwi ciebie? Może tak? Na swój sposób będziesz szczęśliwe, poprzez te dni kiedy powracaliście do siebie… Na starość tylko dobre chwile pozostaną, te złe wyparte przez umysły zostaną. Może to masochizm taki w człowieku już jest, że woli cierpieć, niż samemu przy stole jeść?

Dla mnie osobiście jest to, że jeśli partner/ka bije, poniża swoją bądź co bądź połówkę i mówi że jak się nie bije to znaczy że się nie kocha… to słów mi brakuje. Bo jak można zareagować na takie powiedzenie?

Jednakże proszę nie mylić moją wypowiedź na temat bicia partnerki ze związkiem maso-sado bo to inna bajka a oni jeśli się w tym spełniają, i są szczęśliwi to poklask im dam. Bo o to chodzi aby w związku się uzupełniać a nie sobie szkodzić…
O związkach toksycznych, zazdrości i o upodleniu w związkach jeszcze napiszę… Lecz mam nadzieję że nie odstraszę tym abyście nie mieli szukać swojej połówki.

To od WAS będzie zależało czy związek będzie udany. Nie patrzcie tylko na tę drugą polówkę. W związku zawsze jest dawca i biorca. Zawsze któraś ze stron bardziej kocha.

A dla Ciebie co oznacza słowo “ZAZDROŚĆ”?

Pozdrawiam i spokojnego dnia życzęPodobny obraz

 

“Noc skrywa tajemnice – czyli miłość wampirzycy do śmiertelnicy”

Znalezione obrazy dla zapytania wampirzyca gif

Witaśki.

Jest po północy. Ja sobie siedziałam i rozmyślałam nad życiem, a przy okazji przeglądałam moje od dawna nieprzeglądane foldery. Znalazłam opowiadanko które zaczęłam w roku 2011 i później nie miałam jakoś czasu dalej pisać… Wena mi spieprzała 😉 .

Naszła mnie myśl że życie jest piękne, szkoda że musimy umierać. A jakby tak nie koniecznie. Jeśli byśmy mogli żyć wiecznie, to czy by nas to znużyło, zmęczyło? A może nie byłoby tak źle.

Wprowadziłam trochę poprawek – bo stylistyka była u mnie do bani, teraz nie koniecznie dobra, ale lepsza.. bynajmniej tak mi się wydaje – i zaczęłam dalej tę opowieść snuć. Mam nadzieję ze teraz dokończę, a nie zostawię jak parę lat w wstecz.

Znalezione obrazy dla zapytania wampirzyca gif

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Część 1

“Noc skrywa tajemnice – czyli miłość wampirzycy do śmiertelnicy”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

„noc skrywa tajemnice”

czas zaciera ślady zbrodni
masakry wykonanej

jednym ruchem warg
moje zęby wrzynają się

nie ma we mnie miłości
tylko rozkosz krwi spijania

Ręką przecieram usta spływające krwią. Podnoszę się z wolna, następne ciało porzucam. Dusza zmarłej cnotliwej panny zostaje przeze mnie wchłonięta, to pozwala mi egzystować i za dnia a ona więcej w innym ciele się nie narodzi, przestaje istnieć. Niemowlę też jest smakowite. Lecz mam zasadę że nie porywam z domu, czekam jak matka się go pozbywa. Wiele jest takich co nie chcą wychowywać, więc w moim domu jest „okno życia”

Z wolna się oddalam, spoglądam raz jeszcze na bezwładne ciało. Szkoda że nie pozostało w nim jeszcze krwi. Krew smakowita, ciepła sącząca się z rany nieskazitelnej dziewicy ułożonej na ołtarzu pożądania… na ołtarzu który nie jedną ofiarę przyjął, i przyjmie wiele jeszcze. Spoglądam w górę… ręce unoszę, energię ziemi wchłaniam. Księżyc srebrzystą poświatą mnie wzywa, siła pożądania napływa. Pragnę jeszcze krwi. Dookoła pustka. Od krzyży, figur aniołów cisza swe skrzydła rozbija. Cmentarna kwatera ma dobrze ukryta. Nieraz w niej przebywam. Lecz dzisiaj mnie nosi, ku miastu się zwracam… pójdę do domu mojego.

Coś zaszeleściło… to tylko spóźniony zombiak wychodzi spod ziemi. Wyczuł martwe ciało, w kierunku mu bierzy. Przyglądam się jemu. Nie lubię tych stworów, są jak hieny padliną zadowolone. Podchodzi powoli, rozgląda się wokół, wącha dziewicę, skubie po trochu… Zrywa z niej suknię, przygląda się chwilę, ręką dotyka… ślina się zjawia. Rękę odrywa… zębiska wbija. W rozkoszy błyszczą się zakrwawione oczy. Przyglądam się chwilę, niech sobie podje, ja mam pragnienie… krwi jeszcze pragnę.

„Ofiary muszą być”

Ofiary muszą być
I na mnie przyjdzie taka chwila
Że zabiją mnie jako wampira

A na razie po ulicach hulam
Nowe ofiary przytulam
Żądza krwi to moja natura

Niech sobie podje hiena cmentarna. Dzięki bezmózgim stworom ciała znikają bez śladu.

Delikatny wiaterek smaga moje blade lico. Stąpam cicho między grobami… kieruję się ku cmentarnej bramy. Na cmentarzu przebywam kiedy ofiarę zdobywam, po uczcie powracam do swego mieszkania, a dzięki pochłoniętej duszy dziewicy, czy dzieciny niewinnej w dzień jestem jak każda ludzka istota.
Lecz ta noc jest inna. Coś we mnie się obudziło, coś mi brakuje lecz nie wiem czego. Kiedyś to już było, ze trzy wieki temu. Zapomniałam o tym uczuciu… nie mogę go sobie skojarzyć.
Wychodzę z cmentarza, zamyka się brama. Krwi, krwi chcę krwi. Sunę powoli… Ciemne ulice, nikogo nie ma. Już świt się zbliża, rozglądam się wokół. Idzie kobieta… lecz nie w moim guście, ale pragnienie mocniejsze. Podchodzę od tyłu, za gardło chwytam… do księżyca wzrok kieruję, powoli ku szyi spoglądam. Biel kła błyskiem przeszył blask księżyca, miękko wbijając się w ciało. Roskosz mnie przeszyła… trafiła się dziewica. Ciepło, rozkosz, uczucie strachu ofiary sprawia przyjemność. Ciało powoli zaczyna być bezwładne, układam ostrożnie, zostawiam w bramie. Kot z głośnym parsknięciem przebiegł pod nogami.

Dom który jest moim azylem, znajduje się na końcu jednej z ulic schowany pomiędzy starymi drzewami. Upatrzyłam go sobie będąc jakiś czas temu, badając teren do dłuższego pobytu. Cmentarz mi się spodobał, kwaterę którą przejęłam należała do hrabiego z imienia nie wspomnę. Głowę odcięłam, mózg i serce wyjęłam na pożarcie zombiakom rzuciłam, zwykłe psy ścierwa nie chciały ruszyć.
Wampirów mało. Zastały wytrzebione przez hrabiego którego resztki czas rozkruszy. Dzięki niemu więcej krwi dla mnie. Wolę samotność, ci co mnie znają schodzą mi z drogi wiedząc że głowę stracą wchodząc na mój teren.

Uśmiecham się do siebie… co ludzie nie wymyślają. Opowiadają że woda święcona, krzyż nas odstrasza… że trzeba czosnek wieszać, kołkiem serce przebić… Nic z tego… to bajki dla niegrzecznych dzieci. Do kościoła uciekają… ha ha ha. Księdza krew tak samo dobra jak dziewicy, lecz nie każdego… nie ruszę starego. Starego księdza krew jest mdła, dusza zepsuta bardziej od innych ludzi. Nie nadaje się do podtrzymywania egzystencji życia wampira. Dusze ludzi starych są zmęczone, „przybite” do krzyża zmartwień, cierpień, a to źle wpływa na moje samopoczucie.

„Jestem wampirem”

Jestem wampirem, żyję w ciemności
Stąpam w świetle księżyca jasności

Piję krew każdego co u mnie gości
Moje ciało nigdy nie pości

Kołek jest tylko mitem, cóż może uczynić…
Zniszczyć powłokę marnego bytu?
Duszy mojej nie ruszy

Krzyże, święcone wody źródlane?
To tylko mity, ludzi bajanie

Ciemnego ludu umysły przez kler skalane
Otuchy sobie dawanie

W dzień, jak każdy człek egzystuję. W pełni księżyca, kiedy niebo bezchmurne moja struktura się zmienia, lepiej w tedy nie chciej mnie za przyjaciela. Zdarzało się poprzez wieki, że dopadli moje ciało nocni łowcy. Ale to tylko ciało zabijali, moja dusza ulatywała i w innym ciele się umieszczała. Kiedy ciało się starzeje następne szukam. Dawno nie słyszałam o łowcach wampirów. Czasy się zmieniły. Teraz nie jest jak dawniej co z kołkami biegano i nas zabijano. W roku bodajże 1930 XX w. kiedym to we Włoszech przebywałam już od wieku XVIII – stego dopadł mnie jeden łowca, lecz tylko zranił. Zamknięty został w szpitalu dla obłąkanych na wyspie Wyspa Poveglia we Włoszech. Przebywam teraz w Polsce… miejsca nie zdradzę. Mieścina spokojna… ja nikomu nie wadzę. Od czasu do czasu wychodzę na łowy, ale tylko jak jest pełnia księżyca. Aby podejrzeń nie sprawiać, od czasu do czasu inne mieściny odwiedzam. Duże miasta omijam… szczególnie rejony które smog otula. Czy mój oprawca jeszcze żyje? Na pewno. Jest z tych, co nie umrze póki głowy nie zgubi. Nieśmiertelny i zawsze młody. Wszędzie go rozpoznam, on mnie nie koniecznie. Od roku 1940 to moje trzecia ciało. Czy mnie znajdzie? Zawsze mu się udaje. Mam nadzieję że w Polsce go nie ma.

Kieruję się w stronę mojej rezydencji, tam w spokoju odpocznę. Miło to brzmi, ale odpoczynku nie potrzebuję póki w tej postaci jestem. Kobieta pozostawiona w bramie okazała się świetną pożywka. Nie dość że cnotliwa, to jeszcze o czystej duszy która nadała mi sprężystość, a nawet uśmiech na twarzy co już dawno nie gościł. Niebo rozjaśnia swoje granatowe lico… Usłyszałam szybki, delikatny a zarazem stanowczy tupot obcasików, jakby nóżki gdzieś się spieszyły. Głęboko wciągnęłam powietrze do nozdrzy. Zapach który dotarł do mnie, uderzył w moje serce. Zdało się że zaraz zacznie bić. Do gardła ścisk nadbiegł, w żołądku ścisnęło… po chwili ujrzałam Ją. Przeszła koło mnie, uśmiechnęła się… Jej włosy podskakujące na ramionach wprowadziły mnie w trans odczucia czegoś, czego nie mogłam zrozumieć. Wzrok odprowadził ją do momentu zniknięcia za ukazującą się z wolna mgłą. Wokół zapach konwalii czuć.

Idę wolnym krokiem… To jest to… to jest to, co poczułam przy cmentarzu. To, czego mi brakuje… bliskości czyjejś. Choć jestem samotnikiem, miłości mi trzeba… W objęcia wziąć kochankę, miłością się podzielić… Przyjemność po jej ciele rozdzielić, dać szczęście wybrance. Czy ona mnie zechce? Nie musi wiedzieć kim jestem. Na pewno z czasem się dowie… Halo! Stop! W tych rozmyślaniach, jeszcze jej nie poznałam… Obiecuję Ci… nie będziesz nudzić się ze mną, moja mała…

„Krew pocałunkami spiję”

Jak znajdę Cię, od tyłu zajdę
Nawet nie spostrzeżesz się

Delikatnie do siebie przycisnę
Kły lśniące w miękką szyję wbiję

Kibić miękko na ziemię opadnie
Krew pocałunkami spiję

Ze spijaniem się wstrzymam, zobaczę jak będzie. Nie zostaniesz moją, to duszę Twą zdobędę. Będę się upijać Twym byciem we mnie, Twa dusza doda mi siłę jak żadna dotąd nie dała.
Powzięłam zamysł… dziś sobie odpuszczę, zbyt widno się robi. Poczekam na następną pełnię… w miasto ruszę, znajdę Ciebie…

Cdn…

Podobny obraz

🚾 “Związek toksyczny” 🍌👣 ☜♡☞ / „O teatrze życia – Życie jest szkołą” / Monika Janos

Podobny obraz

Związek toksyczny

Otrzymałam wiadomość i prośbę na doradzenie? W takich przypadkach ciężko jest cokolwiek doradzić. Toksyczna miłość (związek) to coś więcej niż tylko przywiązanie do kogoś.

Cytat z wiadomości:

“(…) Proszę o radę, co mam zrobić. Moja miłość do niej odeszła w raz ze łzami i bólem który mi zadawała. Nie kocham już jej, ale za każdym razem jak mnie błaga i mówi, że się zmieni zostaję. Nie mam już sił, żal mi jest jej. Co robić?(…)”

<Koniec cyt.>

Tak odpisałam

(…) Piszesz, że miłość odeszła z wraz z łzami i bólem, a jednak trwasz przy niej.

Miłość nie odeszła, ona jest w głębi Twego serduszka. Wbita na dno serca przez krzywdy jakie doznałaś. Litujesz się nad nią, żal Ci jest jej. Ona wie że ma nad Tobą władzę, usidliła Cię.

Problem w tym, że kiedy mocno kochaliśmy powstaje skrajność… popadamy w nienawiść lub uległość. Najgorzej jest wówczas, kiedy nie mamy gdzie odejść (już pisałam gdzieś (jak znajdę tę myśl, przemyślenia, wstawię), że lepiej mieć swój azyl, kiedy to można odejść jeśli miłość “przejdzie”… lub przeczekać aby nie odeszła…

Są związki czy to mieszane, czy homoseksualne kiedy taka sytuacja jest. Nie odchodzimy z lęku przed samotnością, lecz przed tym, że już nikogo nie spotkamy kto by nami się zainteresował… dlatego tkwimy w związku, który tylko z nazwy jest. Ale czujemy się w nim bezpieczni, i nikt nam nie zarzuci że nikt nas nie chce.

Taki przytyk:

bo cię nikt nie chce”

…bardzo boli. I wówczas myśli nachodzą…

-”może nas już nikt nie zechce, nie zwróci uwagi?”

W związku toksycznym agresor doprowadza do sytuacji, kiedy ofiara zaczyna być mało warta, nie czuje w sobie własnej wartości.

Dlatego, jeśli jesteś w takiej sytuacji – odejdź, tak będzie najlepiej. Warto walczyć o miłość ale tę zdrową, przynoszącą zarówno nam, jak i partnerce, partnerowi ukojenie, spokój i szczęście.

Żadne uczucie nie jest warte tego, by cierpieć dla niego całe życie… Tylko tyle mogę doradzić. Wybór należy do Ciebie… (…)

<Koniec odpowiedzi>

————————————   

Mój komentarz

Związek toksyczny to coś paskudnego. Już przy pierwszych awanturach, zgrzytach warto zdjąć różowe okulary.

Osoba będąca w związku agresorem nigdy się nie zmieni, jedynie na krótki czas przyczai się.
—————————————
A co Wy kochani byście doradzili w takiej sytuacji? Może za mocne słowa użyłam?

 

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

Monika Janos – „O teatrze życia – Życie jest szkołą”

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞

 

Podobny obraz

 

Mój komentarz

Związek toksyczny to coś paskudnego. Już przy pierwszych awanturach, zgrzytach warto zdjąć różowe okulary.

Osoba będąca w związku agresorem nigdy się nie zmieni, jedynie na krótki czas przyczai się.

Podobny obraz