





– Człowiek zawsze szukał miłości. Jak nie może znaleźć wśród ludzi szuka miłości w niewidzialnym przyjacielu.
Wmawia sobie że Bóg go kocha, a Bóg ma co innego do roboty niż zajmować się jednostką.





– Samozwańczy pośrednicy w imię Boga rzadko kiedy dobro czynią. To są wyjątki.
To są perełki wśród tony g💩wna

– Nie trzeba chodzić do ⛪️💒🕌 aby się pomodlić. Bóg w naszych sercach mieszka. To jego świątynia❤️💝💖💟💓💞💕

– Pośrednicy są niepotrzebni mi, abym umiał odróżnić dobro od zła. Jednakże dobro i zło się przeplata między siebie.
Dla kogoś co jest dobrem dla kogoś innego jest złem – punkt widzenia od okoliczności w jakiej się znajdziemy.
![]()





Agencja reklamowa Berm za publiczne pieniądze miała wspomóc kampanię wyborczą polityków Prawa i Sprawiedliwości. Środki, jak donosi Onet, pochodziły z ministerstw i spółek skarbu państwa. Z takiej pomocy, według portalu, skorzystało kilkunastu polityków PiS, w tym Jacek Sasin, Elżbieta Witek i Marlena Maląg.

Polityk Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba ujawnił nieprawidłowości dotyczące finansowania kampanii wyborczej PiS. To m.in. zlecenia dla spółki Berm na produkcję gadżetów reklamowych byłego wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i ówczesnej marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Łączną wartość świadczeń wykonanych przez agencję reklamową na rzecz kilkunastu działaczy PiS Onet oszacował na ponad 660 tys. złotych.
Jak wynika z posiadanych przez portal informacji i dokumentów, spółka 22 sierpnia 2023 r. otrzymała zlecenie na “współzarządzanie profilami społecznościowymi prowadzonymi przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w ramach działań informacyjno-edukacyjnych dotyczących programów rządowych skierowanych do rodzin, prowadzonych przez ministerstwo”.
Za ich prowadzenie do 30 października 2023 roku Berm miał otrzymać 143 tys. zł, z czego na konto spółki przelane 83 tys. Opowiedziała o tym Onetowi była pracownica agencji Berm. – W ramach umowy zupełnie poza jej treścią i zawartymi w niej obowiązkami, mieliśmy prowadzić w mediach społecznościowych również profile samej Marleny Maląg. Zablokował nam to jednak Facebook, który był już wtedy bardzo wyczulony na kwestie promocji startujących w wyborach kandydatów. Stąd i wypłata była niższa – powiedziała rozmówczyni portalu.

Z pracy agencji reklamowej miała skorzystać także Jadwiga Emilewicz. “Na początku października Berm otrzymał kolejne zlecenie. Tym razem od Kostrzyńsko-Słubickiej Strefy Ekonomicznej na zorganizowanie imprezy zatytułowanej Spacer po zdrowie. Impreza odbyła się 7 października, a więc tydzień przed wyborami. A gościem specjalnym spaceru, który odbywał się wokół poznańskiego jeziora Rusałka, była ówczesna wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jadwiga Emilewicz – wówczas również kandydatka PiS w okręgu poznańskim. Jak wynika z materiałów imprezy (…), podczas jej trwania, prócz pamiątkowych koszulek, uczestnikom rozdawane były również materiały wyborcze Emilewicz. Za jej faktyczną promocję Kostrzyńsko-Słubicka Strefa Ekonomiczna zapłaciła spółce Berm 32 tys. 841 zł” – czytamy w Onecie.
Nadużycia finansowe PiS. Chodzi o 100 mld zł
Na 100 mld zł obecny rząd oszacował nadużycia finansowe poprzedniej ekipy rządzącej, czyli Zjednoczonej Prawicy. Premier Donald Tusk na konferencji prasowej poinformował, że postępowania w tej sprawie prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa. Do tej pory zarzuty usłyszały 62 osoby, a do prokuratury skierowano 149 zawiadomień.
Jako przykłady nadużyć premier wskazał wielomilionowe dotacje dla organizacji i stowarzyszeń, a także zakupy mieszkań i hoteli przez państwowe instytucje czy setki tysięcy złotych wydane ze służbowych kart.
Szef rządu mówił o “zorganizowanym systemie wyprowadzania pieniędzy”, z kolei były premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że mamy do czynienia z “obsesją i chęcią likwidacji PiS”.
Tusk podkreślił, że “wszystkie osoby, które nadużyły władzy przeciwko skarbowi państwa, polskiemu społeczeństwu, będą skutecznie ścigane”. – Odpowiedzą za to, także finansowo – mówił szef rządu.

Najwięcej zarzutów dotyczy takich instytucji jak Fundusz Sprawiedliwości, Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.
Premier przekazał, że jednym z największych przejawów nieprawidłowości w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego był sposób organizowania konkursów i przyznawania grantów. Zaznaczył, że nadużycia w tym zakresie dotyczyły prawie wszystkich resortów.


Co było pierwsze…
czy
?
Odwieczne pytanie ludzie sobie zadają. Odpowiedź moja jest taka… ani
ani
ponieważ… tak jak Adamowi Bóg wyją żebro i stworzył Ewę tak i postąpił z
i wyrwa mu pióro z ogona, i stworzył
… która to poczęstowała
zakazanym
, i tak teraz cierpią za ten grzech w ten sposób że gotuje się z nich rosół.
Tak więc sumując,
był pierwszy ![]()

przez pierwsze 24h, ale teraz jest już żałosne..
Prezes TK Bogdan Święczkowski poinformował w środę, że zastępca PG prok. Michał Ostrowski po jego zawiadomieniu wszczął śledztwo ws. podejrzenia popełnienia zamachu stanu przez m.in. premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, szefa RCL oraz niektórych sędziów i prokuratorów.






W czasach PiS mieliśmy do czynienia z “instytucjonalną kradzieżą”, m.in. w Funduszu Sprawiedliwości
Prezes TK Bogdan Święczkowski poinformował w środę, że zastępca PG prok. Michał Ostrowski po jego zawiadomieniu wszczął śledztwo ws. podejrzenia popełnienia zamachu stanu przez m.in. premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, szefa RCL oraz niektórych sędziów i prokuratorów.



Bogdan Święczkowski nie zawiadomił o przestępstwie prokuratury, ale konkretnego zastępcę prokuratora generalnego, czyli Michała Ostrowskiego, którego Zbigniew Ziobro na to stanowisko obsadził już po 15 października, czyli po wyborach.
Tymczasem Ostrowski żadnego śledztwa nie mógł rozpocząć, bo nie przekazał sprawy do zarejestrowania, choć to niejedyna przeszkoda.


– Nie mógłby prowadzić tego postępowania, ponieważ by podlegał wyłączeniu na podstawie artykułu 40 paragraf 1 Kodeksu karnego, ponieważ pan prokurator Ostrowski był najbliższym współpracownikiem pana Bogdana Święczkowskiego wówczas, kiedy był prokuratorem krajowym, a także ma z nim prywatne relacje – wyjaśnia Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego.
– Wierni żołnierze Zbigniewa Ziobry, czyli Bogdan Święczkowski oraz pan Michał Ostrowski, realizują bardzo konkretne polityczne zadania. Chciałbym podkreślić, że nic nie zatrzyma prokuraturę – komentuje minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Bogdan Święczkowski, jako prezes Trybunału Konstytucyjnego, poinformował w środę, że złożył do prokuratury zawiadomienie ws. rzekomego zamachu stanu. O to przestępstwo oskarżył m.in. premiera Donalda Tuska, ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, posłów i senatorów koalicji rządzącej, prezesa Rządowego Centrum Legislacji oraz niektórych sędziów i prokuratorów.

Zarzuty pod adresem polskiego rządu stawia Bogdan Święczkowski, dziś prezes Trybunału Konstytucyjnego, wybrany przez PiS. Za rządów PiS – prokurator krajowy i od lat najbliższy współpracownik Zbigniewa Ziobry.
Gdyby słowa o zamachu stanu traktować serio, to zapewne w czwartek w Sejmie ci sami politycy opozycji nie braliby udziału w głosowaniach, nawet słowem nie wspominając o sprawie. A zamiast kolejnych konferencji i spotkań byłyby zapewne pokazane sceny siłowego przejęcia państwowych instytucji albo zbuntowanej policji czy wojska.








“Chciałbym jasno i wyraźnie zaznaczyć: absolutnie nie uważam – i nigdy takie słowo nie padło z moich ust ani żadnego odpowiedzialnego polityka w Polsce – aby Rosja była naszym nieprzyjacielem czy wrogiem” – powiedział Andrzej Duda na wspólnej konferencji z duńskim premierem Larsem Lokke Rasmussenem, odpowiadając, czy uważa Rosję za wroga.

Rok 2021 (rzady PiS) – przylatują nowe samoloty dla VIP-ów.
Za co zapłaciliśmy 2 mld zł?

Warszawa – w 2021 roku wylądował samolot dla VIP… „Roman Dmowski”, czyli Boeing 737-800BBJ do przewozu najważniejszych osób w państwie, oraz „Ignacy Jan Paderewski”.
Na pierwszym miejscu, co nie będzie zaskoczeniem, uplasowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Za około 70 lotów samolotami rejsowymi zapłacili ponad 700 tys. zł. Do tej kwoty należy dodać 1,7 mln zł na podróże realizowane samolotem ze specjalnej floty rządowej.
Na drugim miejscu uplasowało się Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jego przedstawiciele latali 84 razy samolotami rejsowymi, za które zapłaciliśmy ponad 300 tys. zł. Wśród popularnych była m.in. trasa Warszawa – Szczecin.
Podium zamyka Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Ich 60 rejsowych lotów to koszt ponad 260 tys. zł. Latali często do USA, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i podobnie jak wspomniany marszałek Kuchciński – Rzeszowa.

128 tys. zł wydał resort finansów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapłaciło prawie 90 tys. zł. Im, oprócz wyjazdów zagranicznych, bliższy sercu wśród kierunków krajowych był Kraków. Ministerstwo Zdrowia latało m.in. do Chicago i Waszyngtonu. Łącznie na bilety lotnicze wydali ponad 80 tys. zł. Resort rolnictwa na podróże samolotem przeznaczyło 70 tys. zł. Najmniej, bo tylko 7 razy, podróżowali rejsowymi samolotami przedstawiciele Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, płacąc za to 39 tys. zł.
Jak się okazuje, resort obrony narodowej lata, i to bezkosztowo. Jak cytuje posłanka, w odpowiedzi z ministerstwa wyraźnie zaznaczono, że podróże są “realizowane statkami powietrznymi wojskowego specjalnego transportu lotniczego […] Są one realizowane z limitu nalotu dyspozycyjnego, przydzielonego dla poszczególnych kancelarii na dany rok [.] Dla dysponentów limitu nalotu są to loty bezkosztowe”.
Nowe maszyny dołączyły do Boeinga 737-800 w wersji standardowej „Józef Piłsudski”, który pracuje dla rządu od prawie czterech lat. We flocie dla VIP-ów są jeszcze dwa małe, 19-miejscowe gulfstreamy G550, „Kazimierz Pułaski” i „Józef Poniatowski”. Pięć odrzutowców to bardzo dużo, jeśli nie za dużo. Bo samoloty rządowe powinny być używane wyłącznie do przewozu najwyższej rangi urzędników w ramach oficjalnych podróży. A grono uprawnionych powinno ograniczać się do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu.
„Dmowski” i „Paderewski” zabiorą 66 pasażerów: sześciu w klasie VIP, pozostałych w klasach „business” i „economy”. Na pokładzie znajduje się gabinet lekarski, wyposażony w urządzenia ratujące życie. Szczegóły dotyczące wyposażenia kabiny pasażerskiej, saloników, urządzeń rozrywki pokładowej, kuchni oraz materiałów do tego użytych i kosztów wykonania władza chce zachować w tajemnicy. Może dlatego, że w obecnej sytuacji jakoś niezręcznie chwalić się luksusem, zwłaszcza kupionym za publiczne pieniądze.
Dlatego nie dowiemy się, czy pieniądze publiczne – 2 mld 145 mln zł za wszystkie pięć samolotów – dobrze wydano. Podczas profesjonalnej procedury przetargowej komisja ustaliłaby, jaka flota rządowa jest Polsce potrzebna i które samoloty do tego nadają się najlepiej.
Na oko jest trochę wątpliwości. Choćby taka, że boeingi 737-800 nie są już produkowane; te nasze to ostatnie, jakie zeszły z linii montażowej w Seattle. Teraz Boeing oferuje samoloty dla VIP-ów z wykorzystaniem nowszego modelu rodziny 737. Podobnie nie są już budowanie gulfstreamy w wersji G550, którą zastąpiła wersja 600.