„ten prawdziwie żyje, kto czyni zupełnie co innego niż ogół sugeruje”
Nie udaję kogoś innego – tak bynajmniej mi się zdaje – nie jestem czyimś kserem. Jestem liczbą pojedynczą ze swoimi zaletami i wadami, niepowtarzalną osobą, i mam zamiar taką być, choć to nie jest łatwe. Nieraz ktoś mnie na ulicy myli z inną osobą… może i podobna jest ale tylko fizycznie. Ale czy zawsze na pewno jestem sobą. Nie będę okłamywać się – też nieraz gram.
„jest niepowtarzalną osobą”
ten prawdziwie żyje kto czuje zupełnie co innego niż ogół sugeruje
jest sobą, nie podróbką liczbą pojedynczą nie liczbą mnogą
ze swoimi zaletami i wadami jest niepowtarzalną osobą…
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“19 prostych psychologicznych trików, które naprawdę działają”
Jak wygląda zazdrość? Każdy odczuwa ją na swój sposób. Już w dzieciństwie wychodzi z nas ta paskuda… Zazdrość o zabawki, zazdrość o to że rodzice bardziej poświęcają czas młodszemu rodzeństwu. Mężczyźni często są zazdrośni o to, że kochająca do tej pory żona po urodzeniu dziecka mniej im poświęca czasu… – są zazdrośni o dziecko. Dla mnie ten typ zazdrości jest najbardziej prymitywny, niegodny nawet nazwania tego „zazdrością”. Najbliższy zachowaniu takiego mężczyzny a synonimem do zazdrości jest ćwokowatość. Kiedy dziecko pojawia się w rodzinie, wszystko zostaje przenicowane. Mniej seksu, mniej wypadów na imprezy i zaczynają szukać odskoczni – koledzy, inne kobiety a wracając do domu… pretensje że obiad nie zrobiony, nie posprzątane. Oczywiście, wiele kobiet aby utrzymać w domu partnera wszystko zrobi – nawet zaniedbując dziecko, a i jeszcze nie będą całkiem zdrowa seks zaczyna uprawiać tylko po to, aby nie chodził na inne – często kończy się to dla kobiety tragicznie… np. problem z pochwą która nie jest doleczona… a co dalej? No cóż, nie jestem lekarzem, ale to właśnie wiele kobiet przez nadżerki poporodowe z czasem mają problemy, a nie leczone? Znam parę kobiet, które w wieku który jest pięknym dla kobiety umarły z powodu powikłań w sprawach kobiecych, a tylko dlatego, ponieważ nie odmówiły stosunku a do lekarza nie poszły. Ale to co teraz napisałam, jest moja osobistą opinią na podstawie obserwacji, znajomości z tymi kobietami. Ale radzę Wam kobietki… po porodzie idźcie najpierw do lekarza czy wszystko w porządku z pochwą. Ponieważ, jak szabelką będzie merdana, a w środku niezagojona ranka…. źle to się kończy – dla kobiety oczywiście.
Kiedy kobieta zaniedbuje męża na rzecz dziecka, zaczynają się problemy. Partnerzy w odmowach seksu zaczynają patrzeć na kobietę nie jak na partnerkę życiową, ale jak na sprzątaczkę, kucharkę, służąca. Na żony kolegów zaczynają patrzeć z zazdrością… nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że koledzy jego patrzą na jego żonę tak samo.
Zadziwiające jest zjawisko – ja to nazywam „syndrom zazdrości” – często myślimy, że ktoś inny ma coś lepszego, choć tak naprawdę ma to samo… (nie dosłownie). To jest tak jak z drugim brzegiem. Stoisz nad brzegiem rzeki i spoglądasz na drugą stronę, rodzi się w tobie zazdrość i myśli nachodzą cię, że ci co tam mieszkają na pewno mają lepiej niż ty. Stojąc tak, nawet nie zdajesz sobie sprawy że po tamtej stronie, ktoś też jest i patrzy na twój brzeg myśląc dokładnie jak ty.
„Nie patrz na drugi brzeg”
Nie spoglądaj na drugi brzeg Myśląc że inni tam mają więcej szczęścia
Tak łatwo twierdzisz… -”Tam im powodzi się o wiele lepiej”
Ten drugi brzeg wydaje ci się piękniejszy Ale tylko dlatego że jest od ciebie oddalony
Patrzysz z tęsknotą, urzeczona dalekim widokiem Zazdrość ogarnia duszę twoją
Czy przyszło ci na myśl Że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą?
Sądzą że to ty, masz więcej szczęścia Oni też myślą tak jak ty
Myślą że żyjesz w szczęściu i luksusie A oni w szarym, smutnym świecie żyć muszą
Uwierz w siebie, bo szczęście nie leży na drugim brzegu –
szczęście znajduje się w tobie. Prawdę mówi powiedzenie:
„wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”
Wybieramy się na ten drugi brzeg, lecz kiedy tam już jesteśmy, jesteśmy zawiedzeni. Wracamy z stamtąd, gdzie myśleliśmy że jest lepiej ze smutną refleksją. Wracamy do domu i z uśmiechem na ustach szepczemy -„wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.
Czy warto komuś zazdrościć? Chyba nie. Myślę, że to uczucie już w nas jest wprogramowane. Bez niego nie dążylibyśmy do osiągnięcia tego, aby mieć coś lepszego od kogoś innego, a przez to i rozwój cywilizacji może by nie byłby szybki, a nawet możliwy. Śmiało powiem -zazdrość jest motorem rozwoju, albo inaczej… jest paliwem dla motoru rozwoju. Zazdrościmy że komuś lepiej się powodzi i dzięki temu dążymy, żeby nam było lepiej niż temu komuś.
Jednak najbardziej niedobra zazdrość jest zazdrość w związku. Potrafi zniszczyć nawet najpiękniejsze uczycie. Powiadają niektóre ludziska… że jak partner jest zazdrosny to znaczy że kocha… Zazdrość jest wskazana, ale nie zazdrość agresywna. Zazdrość taka tyci malutka jest wskazana, ponieważ pobudza nas do działania i robienia tego, aby nasza kochana osoba była szczęśliwa. A mamy być prawo zazdrośni, jeśli jakieś hieny się kręcą, czekając na to czy w związku się coś nie zepsuje… Ale to uczucie, raczej nie powinno być zwane zazdrością. Zazdrość rodzi się wówczas, jeśli siebie nie jesteśmy pewni, a jeśli uczucie które czujemy sprawia że lepsi jesteśmy dla partnerki kiedy widzimy jak ktoś zaczyna się koło niej kręcić jak nazwać to uczucie? Nazwałabym to soczystością zazdrości… czyli zazdrość która jest pozytywna. Wypływa z niej – kiedy widzimy, że ktoś przy naszej wybrance się kręci – opiekuńczość, chęć zaspokojenia jej, dla niej wymogów w sferze nie tylko uczuć ale i majątkowych. Często do takiego działania popycha nas nie tyle co zazdrość, ale że nasze EGO zostało urażone – no bo jakim prawem, ona ma się zainteresować kimś innym będąc ze mną.
Zazdrość o byle co doprowadza do frustracji, poirytowania, kłótni a często do rozstania, a nawet tragedii… Chorobliwie zazdrosna osoba zaczyna od śledzenia, aż po sprawdzanie telefonów swojej partnerki. Każdy oczywiście różnie zazdrość odczuwa i w różmy sposób reaguje, ale kiedy dochodzi do przemocy, to warto się zastanowić czy to na pewno jest jeszcze miłość, a nie sadystyczne traktowanie osoby która nas kocha.
Mam małą radę…
Jak już dopadnie Was to cholerstwo, starajcie się zapanować nad tym uczuciem i nie manifestować go w sposób, który poniża twoją wybrankę uwłacza jej godności w oczach innych – nie znaczy, że będąc sami macie też ją poniżać – zacznijcie bardziej dbać o partnerkę. Ale tez musicie sobie zdać z tego sprawę, ze nie tylko ją poniżacie, sami wystawiacie się na kpinę, ludzie przestają cię szanować, omijać z daleka – zaczynasz być dla nich dnem, dla którego szkoda czasu.
Zazdrość jest chorobą miłości. Dawka zazdrości jest potrzebna, ale zazdrość i miłość jest jak ogień, przy którym tworzy się dym… zaczynamy się dusić.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
—————————-
“Violetta Villas Nie ma miłości bez zazdrości 1995”
Jestem rocznikowo urodzona, według chińskiego kalendarza.. i jako moim symbolem jest tygrys. Jestem leniwa jak leniwiec,
ale też bojowa jak tygrys.
Powiadają ludziska…
“jak nie jesteś na fb, to nie żyjesz”
– A to gówno prawda.
Przekonałam się, że dopiero wtedy żyjesz, kiedy o tobie pamiętają a nie że jesteś. Być to sobie można – nawet na FB. Ale wartości nabiera dopiero to – nie ważne jaki portal – że o tobie myślą, pamiętają o tobie… nawet jak już nie ma wirtualnego kontaktu.
Fb… – i nie tylko ten portal – nazwałabym wspaniałym sprawdzaniem akceptacji, tolerancji, pamięci osób które o Tobie pamiętają, zapewniają cię o tym, że jesteś dla nich ważna. A nawet nie musi być zapewnienie, że jesteś w pozytywny sposób ważna… ale np. wpis… „że cie zajebię”… hihihi – to też świadczy o pamięci… czyż nie?
Dlatego pamiętajcie… jeśli tylko znacie się z sieci, a ktoś napisze… :
“wyłącz telefon”, skasuj fb… itd.. – znamy z różnych memów tę formułkę…_
Nie znaczy że:
Osoba zapoznana w świecie internetowym zwanym „WIRTUALNYM” o tobie nie pamięta… Po prostu:
– nie ma do ciebie numeru telefonu… – bo nie podałeś mając 1000 znajomych…
Osoba zapoznana na FB nie zapuka do twoich drzwi… bo na FB nie podałeś adresu… debilu udający cwaniaka…
Sorki, że napisałam „debilu” – ale tylko debil takie głupie memy robi, że kto pierwszy zapuka jak wyłączysz telefon… Pierwszy kto zapuka… to komornik lub ktoś… kto wynajmuje Ci mieszkanie. Ewentualnie sąsiad który został zalany przez Ciebie, ponieważ siedziałeś/łaś w wanie. Ale też ktoś, kto wyczuje smród z Twojego mieszkania… trupi smród… ponieważ nie jadłeś, nie piłeś wody… tylko na kompie klikałeś i zdechłeś ja przysłowiowy narkoman internetowy.
Brzydko napisałam o tym smrodzie? Nie bądź osobą wielce moralną, i wrażliwą na słowa… bo to zwyczajna hipokryzja i zafałszowanie rzeczywistości jest. Polacy za przeproszeniem – nie wszyscy – śmierdzą hipokryzją. Chcą być spostrzegani jako naród sprawiedliwych… a Jedwabne się kłania – gdzie próbuje obwiniać za te działania Niemców – pisze się nową za PiS czasy Historię. A to Polacy spalili żydowskie rodziny zaganiając do jednej stodoły – i o tym trzeba pamiętać!!! – oczywiście przy poparciu hitlerowców… Zagnali – spalili – w dupę niemcm weszli – to i sami nie zginęli…
Powinna być powołana komisja europejska… skąd po wojnie, a teraz wielce bogaci mają majątki… Znam osobiście sytuację, kiedy skarbnik związków zawodowych zagarną pieniądze. Wojna wybuchła, a on po wojnie kamienicę kupił… I teraz jego prawnuki mają z tego korzyść…
Wielu Polaków sprzedali żydów, aby mieszkanie, majątek ich przejąć. Teraz wiele Polskich rodzin, na ich włościach siedzi i nie mają wyrzutu sumienia.
A czemu nienawidzimy żydów… My Polacy? Bo zazdrościmy im smykałki do biznesu, a ukrzyżowanie Jezusa to przykrywka fałszywie osób moralnych… Sam byś ukrzyżował katoliku, jeśli to będzie dla ciebie korzyścią. Ile rodzin księża oskarżyli o heteryzm kiedy chcieli czyjąś ziemię? Nawet Templariuszy zniszczył Watykan, bo mieli majątek z grabieży, ale to nie ważne… Watykan chciał ich majątek i dostał… Bo nie ważne jakim sposobem zdobywasz majątek, ważne że przy tym i władzę zdobywasz…
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
No, i następny dzień się przyturlał. Uwielbiam pisać z ze świadomością, że ktoś może mnie czyta i mu fajnie na serduszku. Dziś może mniej erotycznie, ale o związkach na odległość wcisnę.
E-miłość – Jak długo można tak kochać bez spotkania? A jak spotkacie się w końcu, to czy nie macie wrażenie…. że to nie to o czym marzyłyście?
Często ze sobą pisząc na portalu, na GG, rozmawiając przez Skype, telefon cieszymy że bliską nam sercu osobę poznamy. Ale czemu daleko szukamy, jeśli może ktoś blisko nas jest, my go nie zauważamy.
„Wirtualne znajomości”
Wirtualne znajomości mają to do siebie Że nie masz pewności czy nie ma kogoś W tym momencie koło ciebie
Ktoś czeka na twój znak a ty buszujesz w dal Szukasz daleko a miłość w ciebie Wpatrzona bliziutko cierpi
Zdarzają się sytuacje, kiedy dobrze się nam pisze, powstaje między nami e- miłość lecz w realu… no cóż.
„Internet nas złączył”
Internet nas złączył Spotkaliśmy się Do niczego nie doszło Lecz to nic nie zmienia Mam w Tobie przyjaciela
Ale nie wszyscy tak podchodzą do sprawy… niestety.
Kiedy już mamy szansę się spotkać, obraca się w wielkie… – guzik z pętelką, ponieważ nasza wyobraźnia odbiega od rzeczywistości. Wygląd, zachowanie nie takie jakie sobie wyobrażałyście, i co wtedy się dzieje? Może tu nie napiszecie, ale wiele z Was to spotkało… i często zostaje niesmak… prawda???
A co, jeśli jednak przypadniecie sobie do gustu, a zbyt daleko od siebie mieszkacie?
„Śnisz, wyobraźnia mknie”
Śnisz – opętało was szaleństwo Wasze nagie ciała błyszczą w namiętności
Drżą z podniecenia splątane uniesioną miłością W ekstazie tworzycie jedność
Ktoś puka do drzwi – przerwany sen Budząc się myśli krążą koło niej, motylki trzepocą
Nie możesz się doczekać kiedy siądziesz z nów do komputera Będziecie pisali do siebie miłe słowa
Wasza miłość na spotkanie czeka – czy się doczeka? Daleką drogę przejść jest gotowa
Brutalna rzeczywistość cię budzi… koniec miłości podróży. Nie ma środków finansowych aby ciągle jeździć do swojej wybranej, a ona nie ma już siły na wieczne z samotnością przebywanie.
„Nie mam już sił na samotne dni”
Kocham Cię mocno… Czy na tyle aby kolejne następne dni Były bez przytulenia Twego?
Przecież nie mam charakteru zdradliwego – Zastanawiam się czy na pewno
Czy siły będę miała abym na odległość Cię całe życie kochała… boję się że zdradzę Cię
Nie mam już sił na samotne dni Ktoś inny serce mi skradnie – blisko jest Co noc obiecuje tulić, opiekować – kocha mnie
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą
13 zagadek, które sprawdzą, jak bardzo jesteś bystry
Antoni stłukł lustro i strasznie się zmartwił, że czeka go siedem lat nieszczęść. Jak się okazało niepotrzebnie – jeszcze tego samego dnia rozjechała go ciężarówka.
————————–
Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony. Pracownik szpitala mówi:
– Bardzo nam przykro, ale mieliśmy tu trochę zamieszania i niestety wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiejś innej pani Nowak i teraz nie wiemy, które są które. Szczerze mówiąc, ani te, ani te nie są nadzwyczajne.
– Co to znaczy?
– Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.
– Ale chyba badania można powtórzyć?!
– Teoretycznie można, ale te badania są bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
– To co ja mam robić?
– Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł Pan żonę do śródmieścia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, po prostu proszę zrezygnować ze współżycia.
——————
Monika Janos – O teatrze życia – Życie jest szkołą