
Humor, żarcik, prawda a może i nie z “Koronovirusem” w tle.

—————————
——————-
———————–

——————

———————–
——————————–

————————–

—————————

——————————–

——————–

———————
————–


—————————

———————–

——————

———————–
——————————–

————————–

—————————

——————————–

——————–

———————
————–

———————————


——————————-

————————————
——————————


Mam znajomą która uwielbia kwiaty. Kiedy jest okazja zakupu nie odpuści. Ze względu na sytuację…
Tak więc w czasie kiedy było ogłoszone aby unikać tłumu, nosić maseczki jeśli jesteś chory, nie wychodź z domu itd… znajoma korzystając z ciepłego dzionka wygodnie usadowiła się na rower i… “wio Mariola”… dupencję swoją zawiozła do miejsca gdzie mogła zakupić kwiatki do swojego ogródka. cdn.
Pierwsze co rzuciło jej się w oczy to pani kwiaciarka, która miała maseczkę ale tylko usta zakryte co spowodowała że moja znajoma się od siebie uśmiechnęła widząc jak by nie patrzeć komiczną sytuację. Ale jeszcze bardziej ucieszył ją widok bratków za 2 złocisze.
Kiedy już miała opuścić sklepik weszła do niego córka kwiaciarki wkurwiona jak cholera.
-Co córuś się stało – spytała kwiaciarka
-A, się wkurwiłam – dosadnie w zdenerwowaniu wyrzuciła z siebie córka
Przysiadła na krześle, odetchnęła, z lekka się uspokoiła i powiedziała:
-Będziesz musiała mamo zrobić ty zakupy. Ta sucz z Biedronki nie obsłużyła mnie bo stwierdziła że jak mam maseczkę to znaczy rzem chora. Ja di suki mówię, że nie jestem chora, tylko chronię siebie przed innymi. A ona swoje ze nie obsłuży. Wkurwiłam się i wyszłam. A żeby było śmiesznie sama kurwa ma maseczkę na ryju.
——————————
Tak więc konkludując… aby zrobić zakupy idź do sklepu bez maseczki.
A tak summa summarum… rząd robi zamęt w głowach mniej myślących osób, mówiąc że chorzy mają nosić maseczki, to i wielu idzie tym “tropem” myśląc że kto ma maseczkę ten chory. Ale jeśli pójdziemy dalej tym tropem to sprzedawczyni z Biedronki jest chora i nie powinna być przy kasie… i jeśli bym myślała jak kasjerka nie powinno się podchodzić do jej kasy.
W niosek nasuwa się sam:




Statystyka chorych zaniżona… nie podaje się osób które mają objawy a nie maja możliwości badania… Ile takich jest osób?…

Czyli opowieść o przypadku, który może być przykładem jak się traktuje chorych.
-Osoba-bohaterka krótkiej opowieści – kobieta
-Miejsce akcji – Bydgoszcz (KUJAWSKO-POMORSKIE)
-Czas teraźniejszy

24-letnie dziewczę postanowiło wyjechać na wyspy WB w celu zarobkowych rok temu. Czemu?… – nasuwa się tu zasadnicze pytanie – brak perspektyw pracy w RP która dałaby sens życiu. Praca której zarobki nie są fikcyjną wysokością jak w Polsce, tylko realnym zarobkiem.
Napiszę teraz Wam o podwyżkach z musu narzuconego przez rząd nam miłościwie panujący “KoronaPrezesVirus”!!!
Gdyby nie ten rząd, bohaterka tej opowieści nie trafiłaby do Anglii i nie załapała tego syfa. – ten syf nazwałam roboczo
To, że rząd podwyższa najniższą krajową, nie znaczy że w Polsce lepiej zarabiamy… – nie dotyczy w tym momencie teraźniejszości w chwili…

To, że więcej dostaliśmy na wypłatę nie przekładało się na ceny. Czemu?

Tylko ignoranci, głupcy, ciemnota, zamulone osoby które dostają 500 +, srebrne srebrniki judaszowe, osoby cieszące się z ochłapów jakie im rząd „Kaczyńskiego” rzuci – tak… to nie przejęzyczenie… bo to rząd „Kaczyńskiego” który po trupach szedł – trupie brata do celu – i to samo teraz robi dążąc do wyborów z 10 maja roku 2020 – nie zrozumie co mam na myśli.
Zadziwia mnie głupota osób które są pracownikami w jakiejś firmie… Czy kiedykolwiek zastanawiali się, skąd pracodawca ma brać pieniądze na podwyższone pensje przez rząd? Przecież za tym idą podwyżki ZUS i td.
Masz pretensję do pracodawcy, że ma samochód nowy który niedawno sobie kupił? Masz pretensję że ma domek – ok. dom z ogrodem? – Sam załóż sobie swój biznes też to będziesz miał.
Ciska się na usta przekleństwo uznawane za wulgarne, a często jest używane jako przecinek w słowie polskiej społeczności – które to przekleństwo … gdyby nie ono nie miało wiele osób psychikę czym rozładować i po prostu by zgłupieli jak nasz, czy też ktoś… ……. każdy w kropki wpisze co chce – do kurwy nędzy człowieku zrozum, że jak państwo twojego kraju nakazuje podwyżki, to przedsiębiorca nie wydrukuje więc musi podnieść cenę na towar aby mógł tobie bendzwale pensję, ZUS opłacić… i koło się zamyka, a ty na wypłatę dostajesz teraz 3 tysiaki i gówno wiele więcej nie kupisz… Cieszysz się tą podwyżka jak małe dziecię kiedy ojciec żartuje sobie „jest tatuś… nie ma tatusia”…
Ale za tę podwyżkę też i ty płacisz ciemnioku kochający podwyżki… pensje narzucone z jaśnie panującego PiS-u. To nie z rządu otrzymujesz pensję na która i tak rząd nie zarabia, ale z tego co wyprodukujesz… a przy okazji i rząd utrzymujesz.
Pamiętaj…
Przykład:
Pracodawca prowadząca wypieki musi mieć zaplecze. Aby upiec chleb na więcej osób, musi mieć odpowiednie do tego zaplecze, urządzenia, składniki. Na zimno nic nie zrobisz, więc trzeba użyć prądu, gazu itd. a za to się płaci – prawda?… czy jasne na razie do tej pory?
Pamiętaj, że nie jesteś sam w tym zakładzie, ponieważ są kadry – chyba że pracodawca jest wszechstronny… czyli kadrowiec, księgowy, kierownik produkcji, magazynier który też nie jest produktywny itd… Tym osobom trzeb zapłacić pensje, opłacić składki – jak są na chorobowym nawet jak i ty, to chorobowe chociaż nie pracujesz – trzeba na L4 zapłacić. A jak dłużej chorujesz to i do ponad 182 dni + jak sobie przedłużysz to i z trzy miesiące zasiłku rehabilitacyjnego…
Więc nie miej pretensji do pracodawcy, że kupił sobie nowy samochód.
W latach 90 ubiegłego stulecia miałam działalność swoją, ale składek za pracowników nie płaciłam… czemu? Ponieważ podpisywali że sami będą płacić za siebie ubezpieczenie, składki ZUS i miałam z „GŁOWY PROBLEM”, ale opłaty takie jak prąd, media, lokal trzeba było zapłacić nie wliczając w to pensje, podatek itd. Nic kurwa za darmo nie jest nawet jak prowadzi się działalność.
Oj, przepraszam…. zapomniałam o KK – ta instytucja nie sieje, nie orze a gdzie spojrzy twierdzi że to jej zborze. Nawet od bezdomnych samochody dostaje.

Wielu narzeka na to że UE niecało narzeka że UE nie dało na walkę z… “KoronaPrezesVirus” …
helloo. a kto wypierdolił flagę UE?… A KTO NAZWAŁ JĄ SZMATĄ???!!!

Ale wracając do tematu…
Poniższa sytuacja spotkała znajomą mojej znajomej z parku. W luźnej rozmowie opisała mi co spotkało jej znajomą. A że ja lubię pisać, to poprosiłam tę znajomą o numer tel. do jej znajomej. I tak powstało krótkie opowiadanko oparte na prawdziwych faktach.
—————————–
“24-letnie dziewczę wróciło do domciu z zagranicy – czyli badanie na “Koronovirusa”
Wróciła panienka jeszcze przed zamknięciem granic. Nie było jeszcze mowy o kwarantannach dla osób powracających do kraju. Wszystko wskazywało na to, że jest zdrowa. Dopiero parę dni wstecz zaczęła odczuwać objawy wskazujące na to – tak jak opisują to “eksperci” – zawroty głowy, kaszel, katar, podwyższona temperatura. “W normalnej” sytuacji na pewno wzięłaby to za objaw grypy i zgłosiłaby się do lekarza. Jednakże w sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy, oraz kierując się apelem wiarygodnych instytucji zadzwoniła na infolinię NFZ – działa pod numerem 800 190 590, a można otrzymać wskazówki, informacje i takie tam pierduł pierduł (oczywiście na połączenie z konsultantem “swoje odczekasz”… dobrze że jest darmowa – i kiedy w końcu panience po półgodzinnym czekani “wisząc na słuchawce” udało się skontaktować z konsultantem otrzymała informację, że ma zadzwonić na pogotowie. Panienka zadzwoniła na pogotowie i otrzymała informację że za 4 godziny będzie u niej “odpowiednia ekipa”. Spisali jej dane. Po pięciu godzinach jak nie było ekipy tak nie było. Zadzwoniła ponownie. Dostała informację że ma czekać.
Panienka czekała, czekała, czekała godzinę, dwie i przysnęła… Obudził ją dźwięk informujący że ktoś “dobija się do niej poprzez telefon”. Całkiem zapomniała ze czeka na “ekipę”.
Po odebraniu usłyszała miły głos dobiegający z “prostokącika”
-Dzień dobry, tu stacja epidemiologiczna. Proszę o podanie danych w ramach weryfikacji
-Słucham? – zaspanym głosem szepnęła panienka
Panienka w pierwszej chwili nie skojarzyła o co chodzi. Miły głos poinformował ją, że z tego nr telefonu – znaczy z jej, przyp. – dzień wstecz (panienka na przybycie “ekipy” czekała 20 h i nastał nowy dzień) …ktoś dzwonił z informacją o tym, że ma objawy przypominającą grypę. Panience zaskoczył tryb przypomnienia.
-A tak, tak… to ja dzwoniłam
-Więc proszę podać imię, nazwisko, PSL, adres – ponownie miły głos zabrzmiał po drugiej stronie połączenia
Panienka powstrzymując kaszel, kichnięcie podała swoje dane. Miły głos poinformował, że wysyła do niej pogotowie.
Panience “spadł kamień z serca”. Zaczęła przygotowania pakując najpotrzebniejsze rzeczy jeśli by miano ją “wziąć” na kwarantannę. Podzwoniła do rodziny, znajomych informując o sytuacji.
Odezwał się dzwonek, lecz nie u drzwi a telefonu.
-Dzień dobry. Czy rozmawiam z panią (…….. ………)
-Tak, słucham
-Karetka nie przyjedzie, szpitale w Bydgoszczy przepełnione. Proszę nie wychodzić z domu. Jeśli pani się gorzej poczuje, proszę zadzwonić ponownie, wówczas zawieziona pani zostanie do Grudziądza.
-A co z badaniem na virusa? – spytała panienka
-Nie mamy wystarczających “testów”. Proszę nie wychodzić z domu, nie kontaktować się z nikim bezpośrednio. Do widzenia

Panienka chwilę postała zszokowana całą tą sytuacją. Rozpłakała się wsuwając się pod kołderkę. Przytuliła się do ulubionej poduszki… usnęła.
——————————
-Ile osób nie było zbadanych, a mają “KoroneVirusa”?
-Ile osób zmarło z powodu w/w virusa?
-Ile osób zmarło a by żyli, gdyby nie w/w virus?
-Czy osoby mające w/w virusa powinno zaliczać do statystyk zgonu z jego powodu? – ja uważam, że tak. Gdyby nie on, wielu by żyło
-Jaka byłaby prawdziwa statystyka zarażonych, zakażonych osób gdyby nie sytuacja powyżej opisana?
-Ile osób się zakazi, zarazi w dzień wyborów prezydenckich jeśli się odbędą?

-Czy rząd PiS powie prawdę ile osób się zaraziło, zakaziło w trakcie wyborów, czy też ukryje fakt podwyższony stan zachorowania, i powie że w zasadzie na wysokość zachorowalności nie był wyższy niż przed wyborami?

Przykład z rożnych rejonów, regionów gdzie odbyły się wybory wskaźnik zachorowalności wzrósł.
https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-w-polsce-dr-lukasz-jankowski-lekarze-boja-sie-reakcji-na-prawde-wideo




„Znajomość wirtualna”
Nieraz nawet nie ważny temat
Miło że serduszko posłane
Ale i świadomość wystarczy
Że ktoś daleko jest i do nas sympatie ma
Uśmiecha się widząc przez Skype
Uśmiech, dobre słowo prześle
Serfujemy po necie, napotykamy różnych ludzi, różne charaktery. Internet to raczej nie jest miejscem wzajemnej adoracji. Spotykają się ludzie którzy mają odmienne poglądy. Im bardziej różne, tym rozmowa jest ciekawsza pod warunkiem, że osoby potrafią swoją opinię poprzeć argumentami, a nie chamstwem i obrażania się nawzajem – daje to drugiej stronie możliwość przemyślenia swoich myśli i utwierdzenia lub zmiany zdania o danej sprawie.
To, jaki do siebie mamy w wirtualny stosunek do siebie świadczy o naszej dojrzałości emocjonalnej, a także jaki mamy do siebie szacunek… Dziękuję za to, że kiedy wchodzę na interne dobrze się czuję, czuję spokój i ciszę która dla mnie jest kojącą, pozwalając mi się odprężyć…
W swojej historii rozmów internetowych spotykałam i spotykam ludzi, którzy mieli na wiele tematów skrajnie, odmienne poglądy od moich. Jednak z racji, że trzymali się zasady argumentowania tychże opinii, a też potrafili panować nad swoimi emocjami (ja też starałam się) rozmowa z tymi ludźmi była i jest bardzo ciekawa. Bywało i bywa, że takie rozmowy przenosimy na prywatne komunikatory typu GG, SKAYP, wiadomości prywatne. To są rozmowy o których mówimy – ja tak twierdzę – że poszerzają nasze horyzonty. Miło jest, kiedy spotyka się takich ludzi. Takich ludzi, osoby myślące konstruktywnie a nie obrażająca za każdy temat który im nii pasuje.
Chciałoby się aby wszyscy trzymali się tych zasad, ale niestety… z bywa różnie.
Nie wszyscy są zainteresowani konstruktywna dyskusją. Czasem ma się wrażenie, że niektórzy słowo – “argumenty” – rozumieją jako: epitety, szyderstwa, prześladowania. Takimi “narzędziami” posługują się wobec osób które maja inne zdanie na jakiś temat. Zjawisko to jest niestety dość powszechne w świecie Internetu. Jeżeli takiej osobie przyznajemy prawo do wyrażania swoich opinii w której jest pełno epitetów, to tak samo i ja mam prawo wyrazić swoja opinię na temat zachowania się takiego człowieka.
Zauważyłam, że nieraz wręcz robi się nagonkę na jakąś osobę, która ma odmienny pogląd od większości nie tylko na grupach ale na czatach.
Osoba obrażająca, chce usilnie udowodnić że jest górą, że ma rację przy pomocy epitetów i obrażania. To jest chore – nie lubię kogoś, czegoś to ok, ale nie wolno obrażać.
Czasem ma się wrażenie, że niektórzy zwiększają swoje EGO epitetami, szyderstwem rzucanym na czyiś temat.
Jeżeli takiej osobie przyznano prawo do wyrażania swoich opinii w której jest pełno epitetów, to tak samo i ja mam prawo wyrazić swoja opinię na temat zachowania się takiego człowieka.
“Kochajmy Internet”
Pokochajmy Internet, z nim świat jest bliższy nas
Ludzie wirtualni milsi – chociaż nie wszyscy
Trafiają się w realnym w wirtualnym świecie też debiliści
Zdewociali, fałszywi moraliści
Internet, dzieło ludzkich myśli, a może stwórcy tego świata?
Albo diabliska jakiego – nieważne, ważne że świat stał się bliższy
Dzięki niemu jest większa szansa że spotkamy
Poznamy osobę którą pokochamy
Może i przyjaźń, koleżeństwo od niej doznamy
Choć niestety trolla też poznamy
A nawet jak tylko wirtualnie się znamy
To jest fajnie jak sobie pogadamy
Bez internetu niemożliwe by było
Z każdego zakątka świata uśmiech sobie przesłać
Nawet nasze niespotkanie ma ślady przyjemności
Zawsze weselej jest kiedy przemykasz po wirtualu gdzieś
Ja zerkam tu i tam i ty taki też zwyczaj masz
Nieraz ty na mym a ja na Twym profilku jestem gościem
Pokochajmy Internet, z nim świat jest bliższy nas
Ludzie wirtualni milsi – chociaż nie wszyscy
Pamiętaj internauto, który zachowujesz się chamsko, na internie nie znasz dnia ani godziny, kiedy w realu i przypadkiem tę osobę możesz spotkać.
Bardzo się cieszę że (nawiązując do powyższego tematu) tu… na grupie nie ma tego problemu. Uważałam zawsze i tak jest do tej pory… że inteligentny człowiek wie kiedy się wypowiedzieć, a kiedy milczeć – oczywiście, że często milczymy kiedy słuchamy, lub nie mamy nic do powiedzenia a najważniejsze jest to… że milczymy. kiedy przyznajemy oratorowi rację.
Tak więc, kierując się powyższa moja filozofią… cieszę się każda wypowiedzią na grupie.
A jeśli jest milczenie, to znaczy że w danym temacie mam rację.
Kochani, w epoce „KRÓLAREALU” nie musimy się spotykać fizycznie, ale warto mieć kontakt wirtualny.
A teraz mam pytanie do osób przeciwnych wirtualnemu światu…
-Czy nadal uważasz że świat wirtualny jest zły?
Pomyśl człecze ilu by teraz osób umierało w samotności… a tak…”KLIK” i masz kontakt … chociażby na odległość.
Ja jestem osobą tz. samotnikiem, i mi nie jest potrzebne są kontakty z osobami – ludźmi – chyba że jestem zakochana, „to klękajcie narody” –
Kochani, dobrze że jest świat wirtualny… Kochajmy Internet.

“Kochajmy Internet”
Internet – dzieło ludzkich myśl
Aa może stwórcy tego świata
Albo diabliska jakiego – nieważne
– Ważne że świat stał się bliższy
Dzięki niemu jest większa szansa że spotkamy
Poznamy osobę którą pokochamy
Przyjaźń, koleżeństwo od niej doznamy
Choć niestety trolla też poznamy
A nawet jak tylko wirtualnie się znamy
To jest fajnie jak sobie pogadamy
Bez internetu niemożliwe by było
Z każdego zakątka świata uśmiech sobie przesłać
Nawet nasze niespotkanie ma ślady przyjemności
Zawsze weselej jest kiedy przemykasz gdzieś
Nieraz na mym a ja na twym profilku
Sobie gościmy i uśmiech, miłe słówko przesilimy
Pokochajmy Internet, z nim świat jest bliski
Ludzie wirtualni milsi chociaż nie wszyscy
Ale tych co trolują miejmy gdzieś
Przyjaznym ludziom też radość z internetu należy się
Spokojnego weekendu życzę.


„Kiedy wiemy że kochamy?”
Kiedy wiemy że naprawdę kochamy?
To ważne jest pytanie a ja ci odpowiem na nie…
W śród osób tysiąca wybierasz jedną duszyczkę
Patrzysz w jej oczy, serce szybciej ci bije…
Już wiesz… to jest osoba dla której twój rozum zginie…
Lecz czy na pewno i pewność jest że to ta osoba twojego serca jest?…
„Miłość”… piękne słowo, ale zastanawialiście się dlaczego kogoś kochacie? Czy za to kochacie że jest… czy dlatego że ma ładną buzię, nogi, łatwa do seksu czy wręcz znakomita jest w łóżku, dobrze gotuje, skarpetki wypierze.




Turyści na Krupówkach, ale i w innych niż Zakopane miastach regionu, kuszeni są bardziej lub mniej świeżymi oscypkami. W czym problem? Oscypek to ser produkowany z mleka owczego. Można go kupić w okresie od maja do października, bo właśnie tylko wtedy owce są wypasane i dają mleko.

Co to więc za oscypek, który króluje na straganach? Żaden – to serek z mleka krowiego, który nawet obok oscypka nie leżał. Sprytni sprzedawcy jak ognia unikają jednoznacznego nazwania go oscypkiem, bo byłoby to złamanie prawa. Mamy więc serki bacy, scypki, łoscypki, o.scypki, serki podhalańskie i całe mnóstwo innych produktów.
Spora grupa ludzi żyjących na wyżynach zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda proces rozrodu owiec. Natomiast każdy, kto mieszka nad morzem, wie, kiedy łowi się dorsze.

Otóż okres ochronny dorsza obejmował dotychczas praktycznie całe lato. W sezonie dostanie świeżej ryby tego gatunku było więc nierealne, chyba że pochodziła z maleńkiego, niegospodarczego połowu. Ale tysiące smażalni nie mogą z niego korzystać, więc używają albo ryb mrożonych, albo nie dość, że mrożonych, to jeszcze niepochodzących z Bałtyku.
Nawiasem mówiąc, nie jest to nic złego. Ryby mrożone je się na całym świecie, nie tracą prawie żadnych właściwości smakowych. Na dodatek zamrożenie złowionej ryby jest bezpieczniejsze dla konsumenta, niż wożenie jej przez setki kilometrów w postaci coraz bardziej udającej świeżą.
Zresztą, bałtyckiego dorsza od polskiego rybaka i tak nie zjemy, bez względu na porę roku. Decyzja podjęta przez ministrów podczas październikowego posiedzenia Rady Unii Europejskiej zakazuje połowów od 1 stycznia 2020 r. Zakaz dotyczy dorszy ze stada wschodniobałtyckiego. Żeruje ono wzdłuż niemal całego polskiego wybrzeża – gdzieś mniej więcej od okolic Mrzeżyna i Rewala aż po granicę z Rosją i dalej do łotewskiego wybrzeża.
Pamiętaj – oscypki są tylko latem i jesienią, a świeży dorsz nigdy latem. A od tego roku w zasadzie nigdzie nie dostaniemy świeżego dorsza z Bałtyku. Ale czeka na nas o wiele więcej pułapek. Nawet w osiedlowym spożywczaku i u lokalnego sprzedawcy kebabów. Ten drugi zapewne ma w ofercie kebaba z baraniną. Ile baraniny jest w kebabie z baraniną? Niewiele, bo podstawa to wołowina, potem kurczak, a na końcu mięso z owcy – najwyżej kilkanaście procent.
To i tak o wiele więcej, niż w popularnych parówkach “cielęcych” . “Parówki cielęce” i “parówki z cielęciną” różnią się od siebie znacząco. Te pierwsze kosztują na ogół 40 – 50 złotych za kilogram, drugie są niewiele droższe od zwykłych parówek dobrej jakości, kosztują przeważnie lekko ponad 20 zł za kilo.
Aby parówkę nazwać cielęcą, musi zawierać ona przynajmniej połowę mięsa z cielaków. Stąd cena. Za to wyroby z cielęciną mogą mieć w zasadzie dowolną domieszkę tego mięsa. W efekcie najpopularniejsze parówki z cielęciną znanej polskiej firmy zawierają dokładnie 4 proc. cielęciny.
Kobieto… zanim chuja do buzi weźmiesz sprawdź czy nie ma sera i nie śmierdzi jak oscypek… SMACZNEGO
