

Kaczyński ma krew na ręku – funkcjonariusz ABW potrącił kobiety
——————

—————————







——————

—————————







Strajk kobiet we Wrocławiu. Atak narodowców. Musiała interweniować policja (PAP, Fot: PAP/Maciej Kulczyński, Maciej Kulczyñski)
![]()

Aborcja w Polsce. Strajk generalny, bo pod takim hasłem rozpoczął się środowy protest we Wrocławiu, odbywał się bez większych incydentów w stolicy Dolnego Śląska od godz. 12. Manifestujący po raz kolejny zablokowali centrum miasta, pojawili się pod siedzibą PiS na placu Solidarności, część wybrała się pod budynek TVP na ul. Karkonoskiej.
Środowy strajk kobiet zakończył się jednak fatalnie. Doszło bowiem do ataku narodowców – pierwszy tuż po godz. 20, kolejny po godz. 22. Ludzie zamaskowani w kominiarki pojawili się najpierw na placu Społecznym, a następnie w okolicach Rynku.
Pierwszy atak miał miejsce w okolicach placu Społecznego – nieopodal budynku Akademii Sztuk Pięknych. Grupa kilkudziesięciu młodych ludzi zaczęła atakować kobiety – popychać, bić, rzucać na ziemię. Część z nich miała na twarzy kominiarki, a na dresach biało-czerwone flagi. Bardzo szybko na miejscu pojawiła się policja, przez co napastnicy uciekli w popłochu.
Niestety, dwie godziny później doszło do kolejnego ataku – na skrzyżowaniu ul. Krupniczej z ul. Kazimierza Wielkiego mniejsza grupka rzuciła się na manifestujących. Część protestujących próbowała odpychać napastników, co kończyło się tym, że sami byli atakowani. W ruch poszedł gaz pieprzowy i gaz łzawiący.
Z kolei “Gazeta Wrocławska” podała, że w okolicach placu Jana Pawła II jeden z protestujących mężczyzn miał zostać raniony w twarz nożem. Manifestujący znajdują się w wielu grupach na terenie miasta, dlatego też wiadomość o ataku narodowców wywołała panikę wśród osób biorących udział w strajku. Protest bowiem ciągle trwa i nie wiadomo, czy nie dojdzie do kolejnych ataków.
Według nieoficjalnych informacji, wskutek tych ataków kilka osób zostało zabranych do szpitala. Policja na razie nie udziela żadnych komunikatów ws. tych wydarzeń.
‼️Posłuchajcie fragmentów wystąpień Jarosława Kaczyńskiego z 27.10. 2020 i gen. Wojciecha Jaruzelskiego z 13.12.1981.
Retoryka ta sama.
W 1981 r. słowa Jaruzelskiego wzbudzały strach.
Słowa Kaczyńskiego wzbudzają śmiech pic.twitter.com/oRNHvZKSZy— Bartosz T. Wieliński 🇵🇱💯 (@Bart_Wielinski) October 28, 2020
Nie milkną echa po wtorkowym apelu Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o ataku na Polskę i konieczności stawania w obronie kościołów. Wielu osobom, które pamiętają czasy stanu wojennego, przypomniało to przemówienie z 13 grudnia 1981 r.

Na placu Unii Lubelskiej doszło do kolizji samochodu SOP z tramwajem. Wypadek miał miejsce zaledwie 300 metrów od Trybunału Konstytucyjnego. Jak się okazuje, pasażerką auta była Krystyna Pawłowicz, która otrzymała szczególną ochronę najprawdopodobniej w wyniku odbywających się na polskich ulicach protestów.
.@KrystPawlowicz o @Gasiuk_Pihowicz: "Mam apel żeby lewa część sali opanowała chamstwa lewackie swojej przedstawicielki, która nie potrafi bez obrażania mordy swojej otworzyć." pic.twitter.com/VxAPtGgexZ
— .Nowoczesna (@Nowoczesna) April 10, 2018
Doniesienia o wypadku rządowego samochodu potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prasowy SOP, ppłk. Bogusław Piórkowski. Wtedy nie otrzymaliśmy jeszcze informacji kto znajdował się w ochranianym wozie.

Samochód SOP, którym jak okazuje się, podróżowała Krystyna Pawłowicz, zderzył się wczoraj z jednym z tramwajów. Do kolizji doszło w Warszawie, na placu Unii Lubelskiej. Na miejscu szybko zjawiła się policja.

Jak powiadomił wczoraj internetowy portal TVN Warszawa, pojazd nie uległ dużemu uszkodzeniu. Otrzymaliśmy również informację, że żadna z przebywających w samochodzie należącym do SOP osób nie ucierpiała.
Dziś portalowi Tvn24.pl udało się ustalić w oparciu o źródła zbliżone do Służby Ochrony Państwa kim był polityk znajdujący się w samochodzie. Okazuje się, że specjalną protekcją objęta została Krystyna Pawłowicz.

Wygląda na to, że szef MSWiA, Michał Kamiński zdecydował się objąć szczególną ochroną Krystynę Pawłowicz. Była posłanka PiS, pełniąca obecnie funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego została otoczona “opieką” najpewniej z powodu protestów, jakie odbywały się wczoraj pod jej blokiem.

Jedno ze źródeł portalu Tvn24.pl informuje jednak, że ochronę Krystyna Pawłowicz otrzymała już w poniedziałek. To dość kuriozalna sytuacja, zwracając uwagę na to, że protekcja SOP dotyczy najważniejszych osób w państwie: prezydenta, premiera i wicepremierów. Ochrona może zostać przyznana innym osobom przez szefa MSWiA tylko w szczególnych sytuacjach.
Rządząca większość przegłosowała ustawę nakładającą podatek CIT na spółki komandytowe. Wcześniej natomiast Sejm odrzucił możliwość objęcia tych spółek tzw. estońskim CIT.
Za obłożeniem spółek komandytowych podatkiem CIT głosowało 232 posłów, 215 było przeciwko, a jeden wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że ustawa trafi teraz do Senatu.

Ustawa wyszła z resortu finansów. Nowelizuje ona wiele innych aktów prawnych. Wśród nich są ustawy o PIT, CIT, zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz kilka innych.

Cel? Zasadniczo: uszczelnienie systemu podatkowego i walka z optymalizacją. Problem jednak polega na tym, że rząd może wylać dziecko z kąpielą. Mówili o tym eksperci Grant Thorntona.

– Zaskakujące jest to, że projekt pojawił się jak z kapelusza. Wprowadzenie estońskiego CIT-u, czy innych podatków było głośno zapowiadane, a rewolucyjne zmiany dla firm rząd wprowadza po cichu – komentował w rozmowie z money.pl Grzegorz Szysz, partner i doradca podatkowy, Grant Thornton.
Opozycja sejmowa chciała natomiast, by z ogłoszonego przez rząd z pompą estońskiego CIT-u mogły skorzystać także spółdzielnie, ale również spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne. Ten pomysł nie znalazł uznania w oczach większości rządzącej.
![Co mateusz Morawiecki kocha najbardziej? Podatki! [NAJLEPSZE MEMY] - Planeta](https://gfx.planeta.pl/var/planeta/storage/images/czarna-dziura/co-mateusz-morawiecki-kocha-najbardziej-podatki-najlepsze-memy/memy-morawiecki-podatki-paczaizm-8/404975-1-pol-PL/Memy-Morawiecki-Podatki-paczaizm-8_size-750x513.jpg)
Przegłosowana przez rządzącą większość ustawa przewiduje objęcie spółek komandytowych podatkiem CIT. Zdaniem Szysza zmiana ta dotknie nawet 40 tys. działających w Polsce podmiotów.

– Głównie firmy rodzinne, które odeszły od indywidualnych działalności gospodarczych i działa za sprawą spółek komandytowych – zaznaczał Szysz.
Co ciekawe, planowane zmiany krytykował również rzecznik MŚP. “Projektowane rozwiązania, mające na celu objęcie spółek komandytowych zakresem podmiotowym ustawy o CIT, ocenić należy jako niepokojące, a ich skutkiem może być wprowadzenie podwójnego opodatkowania tych spółek, podobnego jak np. w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością” – napisał Rzecznik w wystąpieniu skierowanym do ministra finansów.
Zmiany, obok nadania spółce komandytowej statusu podatnika podatku dochodowego i rozszerzenia zakresu szacowania wartości transakcji, przewidują też m.in., że limit przychodów z bieżącego roku podatkowego uprawniających do korzystania z obniżonej 9 proc. stawki podatku CIT zostanie podniesiony z 1,2 do 2 mln euro.