Dlaczego prezent bez sprawdzenia trafił do kwatery policji?
Tam mogło być wszystko – od podsłuchupo bombę…
Komendant Szymczyk wystrzelił z granatnika? Wyjaśniamy co to za broń
Nie milkną echa eksplozji w Komendzie Głównej Policji, o której pisze się nie tylko w Polsce, ale właściwie na całym świecie. Nowe doniesienia wskazują, że odpowiada za nią sam komendant główny policji Jarosław Szymczyk, który przypadkowo miał wystrzelić z granatnika. Według doniesień medialnych chodzi o model RGW-90.
Przypomnijmy — do zdarzenia doszło w środę rano, a niedługo potem do sieci trafił oficjalny komunikat, w którym czytaliśmy, że “eksplodował jeden z prezentów, które komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty w Ukrainie”. I faktycznie tak było, tyle że według źródeł Onetu wypadek spowodował sam komendant główny policji, który przypadkowo wystrzelił pocisk z granatnika w swoim gabinecie. Onet pisze:
Granatnik RGW-90 — co to za broń?
Według doniesień medialnych granatnikiem, którym przypadkowo strzelił Szymczyk, jest naprawdę potężny sprzęt wojskowy. Chodzi o jednorazowy granatnik RGW-90, czyli ręczną, przenośną broń zaprojektowaną do walki z czołgami oraz niszczenia umocnień, która charakteryzuje się minimalnym odrzutem (stąd nazwa RGW od słów “recoilless grenade weapon”).
Tak wygląda granatnik RGW-90 który według nieoficjalnych informacji przypadkowo wystrzelił w Komendzie Głównej Policji. Doszło do uszkodzenia stropu a Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk na kilka kilka godzin stracił słuch i został przewieziony do szpitala.. @PolskaPolicjapic.twitter.com/o7q6S9E538
Pocisk granatnika operuje w dwóch trybach wybieranych przez operatora broni. Pierwszy z nich inicjuje wybuch głowicy bojowej w trybie HEAT do walki z pojazdami pancernymi. W tym trybie pocisk może przebić pancerz kumulacyjny czołgu o grubości ponad 500 mm stali pancernej. Z kolei w trybie HESH pocisk działa jako broń odłamkowo-burząca powodując skruszenie przeszkody i wywołując falę uderzeniową z odłamkami. W tym trybie granatnik umożliwia przebicie 250-milimetrowej żelbetonowej ściany i może być używany także do walki z lekkimi pojazdami. Sądząc po opisie wydarzeń w gabinecie komendanta, wydaje się, że pocisk został odpalony w tym drugim trybie.
W kontekście wydarzeń w Komendzie Głównej Policji należy też dodać, iż granatnik został tak zaprojektowany, aby można było używać go w zamkniętych pomieszczeniach — o ile mają one objętość co najmniej 15 m sześc. i o ile od ściany do tylnego wylotu wyrzutni jest dystans co najmniej 2 m, pisze portal Defense24. Broń ma także zasięg 500 m i jak podaje jej producent, jest łatwa w obsłudze i nie wymaga specjalistycznego szkolenia, co niejako potwierdził komendant Szymczyk.
Kiedyś taka wiadomość jak wybuch na Komendzie Głównej Policji wywołałaby sensację. A dziś już na nikim nie robi to wrażenia. Jebło, to jebło. Po co drążyć
Człowiek złamał prawo zwykły uczciwy dawno by siedział za samo posiadanie granatnika. Policjant i nie zna prawa???!!!
Nowe informacje w sprawie wybuchu w Komendzie Głównej Policji. Granatnik, który odpalił w swoim gabinecie komendant, nie przeszedł kontroli na granicyhttps://t.co/Nz222JAWtN
Czyli, że komendant główny PiS-milicjant przemycił granatnik z Ukrainy, żeby sobie postrzelać w gabinecie.
13 posterunek to jest pikuś przy tych “specjalistach” z PiS.
PiS broni komendanta.
Poseł PiS zasugerował, że komendant główny policji mógł pomylić granatnik ze stylizowaną butelką alkoholu
Nie milkną dyskusje na temat tajemniczej eksplozji, do której doszło w siedzibie Komendy Głównej Policji.
W czasie rozmowy w Polsat News poseł Marcin Porzucek z PiS stwierdził, że „jest sobie w stanie wyobrazić”, iż powodem wybuchu mogło być pomylenie przez szefa polskiej policji granatnika z np. butelką alkoholu w podobnym kształcie.
Komendant i granatnik. “Złamano wszelkie procedury”!!!
Wybuchowy komendant 🙂
Wybuch rozerwał podłogę w pokoju przy gabinecie szefa KGP i przebił sufit pomieszczenia pod nim.
Ukry Mikołaje w worach cuda niosą w Policję granatnik na #sejm pójdą z kosą
Pod choinką Yuda zapala Hanukę a tu kurwa…cuda! ujebało…rukę
Eksplozja na komendzie – Polacy sami się wysadzają.
Komendant odpalił granatnik. Był przywieziony z Ukrainy, a produkowany w Niemczech czyli to wina Tuska
O wybuchu w piątek wieczorem dyskutowano w Polsat News. Europoseł PO Bartosz Arłukowicz ocenił, że naruszono kilka przepisów kodeksu karnego, w tym dotyczący nielegalnego posiadania broni.
– Nie to, że oczekuję dymisji Komendanta Głównego Policji, on przestał nim być w momencie wystrzału tego granatnika – mówił, podkreślając, że konsekwencje powinny zostać wyciągnięte wobec ministra spraw wewnętrznych, który nazwał gen. Szymczyka „pokrzywdzonym”.
Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zauważyła natomiast, że tajemnicze zdarzenie w siedzibie KGP oznacza, iż „można na teren Polski zza wschodniej granicy przywieźć naładowaną broń, albo żadne procedury nie obowiązują Komendanta Głównego Policji czy rozmaitych elit”.
Komunikat @MSWiA_GOV_PL dopiero skomplikował sprawę. Nasuwa się pytanie o szczelności naszej wschodniej granicy. Jakim cudem komendant główny policji przewozi sobie przez granicę działający granatnik? Pozwolenia na taką broń raczej nie miał…@Gruca_Radoslawpic.twitter.com/wjNufsiWdE
Po trwającej 24 godziny ciszy media wreszcie poinformowały o zdumiewającym wydarzeniu do którego doszło w Komendzie Głównej Policji. Doszło tam bowiem do eksplozji z ukraińskiego granatnika przeciwpancernego. Od początku było raczej oczywiste, że takie granatniki same nie wybuchają, a właśnie coś takiego sugerowały wczoraj cały dzień polskojęzyczne media głównego nurtu.
Co więcej, MSWiA zwróciło się o wyjaśnienia do strony ukraińskiej w tej sprawie, co jeszcze bardziej zasugerowało, że mogliśmy mieć do czynienia z zamachem.
MSWiA wydało komunikat w sprawie wybuchu, do którego doszło w budynku Komendy Głównej Policji w Warszawie. Jak powiadomiono, w środę doszło do eksplozji “jednego z prezentów”, które Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk otrzymał podczas wizyty na Ukrainie”. Granatnik otrzymał w prezencie od kolegi z ukraińskich służb. Zdumiewające jest to, że można dostać w prezencie granatnik z pociskiem.
Jeszcze bardziej zaskakuje to, że potem jak gdyby nigdy nic zabiera ten granatnik do pociągu z Ukrainy do Polski i będąc najważniejszym policjantem w kraju, nie tylko łamie bezczelnie prawo i przekracza z nim granicę, ale też wnosi taką broń do budynku Komendy Głównej. Potem najprawdopodopodobniej gdy się nim bawi w gabinecie doszło do detonacji pocisku, który przebił strop.
Gdyby to zrobił zwykły obywatel już by siedział w areszcie, a media sugerowałyby nawet terroryzm, ale okazuje się, że główny policmajster dostał tylko opatrunek, został wypuszczony do domu i nikt nawet nie śmie mu postawić jakichkolwiek zarzutów.
Co więcej przekonuje się nas, że Komendant Główny Policji jest poszkodowanym gapą, bo biedaczek nie wiedział czym naprawdę jest prezent, który dostał w czasie wizyty roboczej na Ukrainie. Co zabawne prokuratura uznaje go za pokrzywdzonego. Każdy policjant za taki czyn miałby nie tylko proces, ale i dyscyplinarkę i o emeryturze mógłby zapomnieć.
Do ustalenia pozostaje jaki status miała ta broń. Na jakiej podstawie wjechała do kraju, czy komendant posiadał dokumenty przewozowe? Doprawdy trudno uwierzyć, że pan główny milicjant miał pozwolenie na posiadanie granatnika – zapewne prawie na pewno broń wwieziono kanałem nieoficjalnym.
Radio ZET podało, że granatnik, który Komendant Główny Policji odpalił w swoim gabinecie nie został skontrolowany przez służby graniczne, a to oznacza, że zastosowanie może mieć art. 263 KK i pan milicjant powinien trafić do więzienia. Normalny obywatel już by siedział 3 miesiące w areszcie. Za nielegalny przemyt i posiadanie broni bez pozwolenia. Za to jest do 10 lat odsiadki. Po prostu jego pozwolenie na broń nie obejmuje czołgów armat i granatników.
Poza tym pan główny milicjant powinien mieć postawiony zarzut z art.160. § 1 KK. “Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, lub § 3 działanie nieumyślne.”
Wydalenie ze służby powinno być pierwszą z konsekwencji dla tego pana, przez którego teraz krażą żarty w stylu – ilu policjantów potrzeba by wkręcić żarówkę? – o 4 więcej niż do rozwalenia Komendy Głównej Policji granatnikiem.
Memy tu przestawione nie mają zamiaru nikogo obrażać.
A przedstawiają prawdę, prozę życia.
Memy które tu przedstawiam są skierowane do ludzi którzy mają umysł mądry, otwarty i rozumieją przesłanie bez obrażania się od razu, jeżeli dany mem z czymś niemiłym im się skojarzy.
Mem internetowy to, porcja informacji umieszczana w internecie, przybierające rozmaite formy;
Memy wywołują emocje. U jednych ten sam mam wywoła złość, frustrację a u innych śmiech, w zależności kto jaki ma pogląd na dany temat.
Mem zaczyna być memem wtedy, kiedy zostaje powielony – i to nie raz, a wiele razy. Dlatego określa się go jako zaraźliwy wzorzec informacji.
Jednakże trzeba przyznać, że w memach są zawarte treści, informację mieszczące się w krótkim zadaniu, a my wiemy o co chodzi. Często dziennikarze, felietoniści i ze trzy strony swojego wywodu napiszą na jakiś temat to i tak z tego co mało wiemy, rozumiemy… a tu mem i wszystko wiadomo 😉
Do Sejmu trafił wspierany przez Platformę Obywatelska obywatelski projekt ustawy zakładającej likwidację TVP Info i abonamentu radiowo-telewizyjnego. Poparło go ponad 100 tys. osób – Media państwowe pod rządami PiS-u dawno przestały być państwowe, przestały dbać o interes rzetelnej informacji – podkreślił wiceszef PO Rafał Trzaskowski.
Podpisy pod obywatelską inicjatywą likwidacji TVP Info i abonamentu radiowo-telewizyjnego, zapowiedzianą przez Rafała Trzaskowskiego w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, były zbierane od lutego do jesieni ub.r.
Na piątkowej konferencji Trzaskowski poinformował, że zebrano znacznie powyżej wymaganego pułapu 100 tys. podpisów. Wyjaśnił też, dlaczego PO dopiero teraz skierowała inicjatywę do kancelarii Sejmu. – Czasy pandemii, wojna w Ukrainie nie sprzyjały, żeby podjąć ten temat, bo były inne priorytet – stwierdził. Jako inny powód wskazał to, że w ramach budżetu na przyszły rok, przyjętego w czwartek przez Sejm, zwiększono rekompensatę abonamentową dla Telewizji Polskiej i Polskiego Radia z 2 do 2,7 mld zł. Według Trzaskowskiego to środki na propagandę obecnej władzy przed wyborami parlamentarnymi. Prezydent Warszawy zwrócił uwagę, że dotacja budżetowa dla Warszawy została obniżona o 2 mld zł (budżet stolicy na 2023 roku przyjęto w czwartek). – Już wiemy, na co te pieniądze są przeznaczane. Właśnie po to pieniądze są zabierane Polkom i Polakom, żeby finansować z nich propagandę – skomentował.
To prawdziwy tytuł z Wiadomości w kampanii wyborczej! Propaganda zostanie w TVP zlikwidowana bezpowrotnie. Dziś złożyliśmy wymagane ponad sto tysięcy podpisów. pic.twitter.com/CjyBgnLpd9
– Media państwowe pod rządami PiS-u dawno przestały być państwowe, przestały dbać o interes rzetelnej informacji. Nie sposób nazwać ich dzisiaj mediami publicznymi – ocenił Trzaskowski. – Manipulacja przez cały czas, no i oczywiście skrajne upartyjnienie tych mediów. Pamiętamy szczucie na lekarzy, na nauczycieli, na osoby LGBT, na uchodźców, na właściwie wszystkie mniejszości – wyliczył.
Trzaskowski podał kilka konkretnych przykładów, m.in. stwierdzenie na „pasku” w Telewizji Polskiej podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku: „Zwolennicy Trzaskowskiego niszczą Polaków” oraz „niesamowitą nagonkę na Pawła Adamowicza”. O tej ostatniej sprawie szerzej mówił Piotr Adamowicz, poseł PO, brat zamordowanego prezydenta Gdańska. Zwrócił uwagę, że Telewizja Polska przegrała wszystkie procesy, które wytoczyła znanym osobom zarzucającym jej nagonkę na Pawła Adamowicza.
W ocenie autorów projektu, “TVP Info spełnia rolę typowej stacji propagandowej, której celem jest utrwalenie władzy partii Jarosława Kaczyńskiego”. “Tendencyjne pytania, agresja wobec polityków opozycji, nieprawdziwe materiały – to tylko niektóre z narzędzi uprawiania polityki przez tę stację. Stała się ona bowiem narzędziem polityki, nieróżniącym się w istocie swojej misji od telewizji właściwej dla krajów autorytarnych czy tej, która funkcjonowała w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w czasach komunizmu” – napisano w uzasadnieniu projektu.
W kwestii abonamentu z kolei projekt przewiduje uchylenie w całości ustawy o opłatach abonamentowych. Zakłada także umorzenie z urzędu, wszczętych i prowadzonych na podstawie tejże ustawy z postępowań egzekucyjnych o należności zaległych opłat abonamentowych. W uzasadnieniu projektu podkreślono, iż “media publiczne działają w formie spółek, których działalność finansowana jest z wielomiliardowych dotacji z budżetu państwa oraz przychodów z obrotu prawami do audycji i przekazów handlowych”. “Utrzymywanie obowiązku wnoszenia przez obywateli opłat abonamentowych w celu finansowania działalności stronniczych, nieobiektywnych i zakłamujących rzeczywistość mediów publicznych jest niezasadne” – dodano.
Budka i Trzaskowski zachęcali do poparca projektu Na początku lutego ub.r. ówcześni liderzy Platformy Obywatelskiej Borys Budka i Rafał Trzaskowski ogłosili start akcji zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie likwidacji TVP Info. Szefami komitetu zajmującego się tą sprawą zostali Trzaskowski i Cezary Tomczyk. Jednak z początku szło nie najlepiej. – Udało nam się zebrać 7 tysięcy podpisów pod założeniem komitetu inicjatywy ustawodawczej by zlikwidować TVP Info – mówił wówczas Budka podczas konferencji prasowej.
JESTEŚMY zastraszani i przymuszani przez dowódców (…)”, “nie chcemy przyjmować służby w tym dniu (…)”, żeby wykonywać rozkazy “niezgodne z honorem żołnierza polskiego (…)” – napisali w liście do Komosy żołnierze i pracownicy garnizonu.
Warszawski przedsiębiorca, od kwietnia 2018 w każdą miesięcznicę katastrofy składa pod “smoleńskimi schodami” wieniec z napisem “pamięci ofiar Lecha Kaczyńskiego”. Żołnierze Garnizonu Warszawa wraz z policjantami za każdym razem usuwają kwiaty, często dochodzi wówczas do przepychanek, czy wręcz bijatyk. Robią to mimo postanowienia sądu, który orzekł, że obywatel ma prawo składać kwiaty z krytycznym wobec władz napisem, a wojsko nie ma prawa go rekwirować.
Następna prywatna miesięcznica słońca narodu. Jak dotąd nie został ściągnięty wrak Tupolewa pomimo obietnic PiS-owskich… Wszystkie ich obietnice w gówno się obracają prędzej czy później.
Midas XXI w. – PiS-owi nawet jak się już wydaje że jajo złote zniósł… okazuje się że w środku zbuk.
Kaczyński jak co miesiąc pojawił się przed pomnikami brata, i smoleńskimi – 152-ga miesięcznica.
Jak zwykle nie obyło się bez kaczynskiej policji, która była przygotowana do walki z Lotną Brygadą.
Lotna Brygada nie zawiodła oczekiwań policji która uwielbia ich szarpać, poniżać, bić.
Lotna brygada miała ze sobą duży transparent z napisem „Gdzie jest raport?”.
Gdy na miejscu zjawili się politycy z kwiatami, uczestnicy zaczęli krzyczeć przez megafon. Wtedy do akcji wkroczyła policja, która chciała zabrać im urządzenie.
Manifestanci cały czas krzyczeli, dało się słyszeć hasła „bandyci” kierowane do policjantów i „Gdzie jest raport?” w kierunku polityków PiS.
Doszło do przepychanek, w trakcie których jedna z aktywistek upadła. Okazało się, że kobieta zemdlała. Inna kobieta natychmiast udzieliła jej pomocy, bezpiecznie ją układając. Wezwana została także karetka, a ratownicy medyczni zajęli się omdlałą aktywistką. Na szczęście jej stan nie był poważny.