Category: Bez kategorii 🍷💀 – 666
Hołownia – “NIE, PANIE KACZYŃSKI!”
Hołownia – “NIE, PANIE KACZYŃSKI!”
Krystyna Pawłowicz miała wypadek samochodowy
Krystyna Pawłowicz miała wypadek samochodowy. Informacje napływają z mediów

Na placu Unii Lubelskiej doszło do kolizji samochodu SOP z tramwajem. Wypadek miał miejsce zaledwie 300 metrów od Trybunału Konstytucyjnego. Jak się okazuje, pasażerką auta była Krystyna Pawłowicz, która otrzymała szczególną ochronę najprawdopodobniej w wyniku odbywających się na polskich ulicach protestów.
.@KrystPawlowicz o @Gasiuk_Pihowicz: "Mam apel żeby lewa część sali opanowała chamstwa lewackie swojej przedstawicielki, która nie potrafi bez obrażania mordy swojej otworzyć." pic.twitter.com/VxAPtGgexZ
— .Nowoczesna (@Nowoczesna) April 10, 2018
Krystyna Pawłowicz miała wypadek
Doniesienia o wypadku rządowego samochodu potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prasowy SOP, ppłk. Bogusław Piórkowski. Wtedy nie otrzymaliśmy jeszcze informacji kto znajdował się w ochranianym wozie.

Samochód SOP, którym jak okazuje się, podróżowała Krystyna Pawłowicz, zderzył się wczoraj z jednym z tramwajów. Do kolizji doszło w Warszawie, na placu Unii Lubelskiej. Na miejscu szybko zjawiła się policja.

Jak powiadomił wczoraj internetowy portal TVN Warszawa, pojazd nie uległ dużemu uszkodzeniu. Otrzymaliśmy również informację, że żadna z przebywających w samochodzie należącym do SOP osób nie ucierpiała.
Dziś portalowi Tvn24.pl udało się ustalić w oparciu o źródła zbliżone do Służby Ochrony Państwa kim był polityk znajdujący się w samochodzie. Okazuje się, że specjalną protekcją objęta została Krystyna Pawłowicz.

Wyjątkowa ochrona
Wygląda na to, że szef MSWiA, Michał Kamiński zdecydował się objąć szczególną ochroną Krystynę Pawłowicz. Była posłanka PiS, pełniąca obecnie funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego została otoczona “opieką” najpewniej z powodu protestów, jakie odbywały się wczoraj pod jej blokiem.

Jedno ze źródeł portalu Tvn24.pl informuje jednak, że ochronę Krystyna Pawłowicz otrzymała już w poniedziałek. To dość kuriozalna sytuacja, zwracając uwagę na to, że protekcja SOP dotyczy najważniejszych osób w państwie: prezydenta, premiera i wicepremierów. Ochrona może zostać przyznana innym osobom przez szefa MSWiA tylko w szczególnych sytuacjach.
Tak się szuka forsy, okradając pracujących i przedsiębiorcze osoby i firmy. Nowy podatek.
Tak się szuka forsy na swoje nagrody w rządzie, okradając pracujących i przedsiębiorcze osoby i firmy. Nowy podatek.
Spółki komandytowe zapłacą CIT. Posłowie przegłosowali ustawę
Rządząca większość przegłosowała ustawę nakładającą podatek CIT na spółki komandytowe. Wcześniej natomiast Sejm odrzucił możliwość objęcia tych spółek tzw. estońskim CIT.
Za obłożeniem spółek komandytowych podatkiem CIT głosowało 232 posłów, 215 było przeciwko, a jeden wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że ustawa trafi teraz do Senatu.

Ustawa wyszła z resortu finansów. Nowelizuje ona wiele innych aktów prawnych. Wśród nich są ustawy o PIT, CIT, zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz kilka innych.

Cel? Zasadniczo: uszczelnienie systemu podatkowego i walka z optymalizacją. Problem jednak polega na tym, że rząd może wylać dziecko z kąpielą. Mówili o tym eksperci Grant Thorntona.

– Zaskakujące jest to, że projekt pojawił się jak z kapelusza. Wprowadzenie estońskiego CIT-u, czy innych podatków było głośno zapowiadane, a rewolucyjne zmiany dla firm rząd wprowadza po cichu – komentował w rozmowie z money.pl Grzegorz Szysz, partner i doradca podatkowy, Grant Thornton.
Opozycja sejmowa chciała natomiast, by z ogłoszonego przez rząd z pompą estońskiego CIT-u mogły skorzystać także spółdzielnie, ale również spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne. Ten pomysł nie znalazł uznania w oczach większości rządzącej.
![Co mateusz Morawiecki kocha najbardziej? Podatki! [NAJLEPSZE MEMY] - Planeta](https://gfx.planeta.pl/var/planeta/storage/images/czarna-dziura/co-mateusz-morawiecki-kocha-najbardziej-podatki-najlepsze-memy/memy-morawiecki-podatki-paczaizm-8/404975-1-pol-PL/Memy-Morawiecki-Podatki-paczaizm-8_size-750x513.jpg)
Przegłosowana przez rządzącą większość ustawa przewiduje objęcie spółek komandytowych podatkiem CIT. Zdaniem Szysza zmiana ta dotknie nawet 40 tys. działających w Polsce podmiotów.

– Głównie firmy rodzinne, które odeszły od indywidualnych działalności gospodarczych i działa za sprawą spółek komandytowych – zaznaczał Szysz.
Co ciekawe, planowane zmiany krytykował również rzecznik MŚP. “Projektowane rozwiązania, mające na celu objęcie spółek komandytowych zakresem podmiotowym ustawy o CIT, ocenić należy jako niepokojące, a ich skutkiem może być wprowadzenie podwójnego opodatkowania tych spółek, podobnego jak np. w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością” – napisał Rzecznik w wystąpieniu skierowanym do ministra finansów.
Zmiany, obok nadania spółce komandytowej statusu podatnika podatku dochodowego i rozszerzenia zakresu szacowania wartości transakcji, przewidują też m.in., że limit przychodów z bieżącego roku podatkowego uprawniających do korzystania z obniżonej 9 proc. stawki podatku CIT zostanie podniesiony z 1,2 do 2 mln euro.
Jarosław Kaczyński mlaskał, sapał, cedził słowa
”Mlaskał, sapał, cedził słowa”.
Ekspertka ocenia wystąpienie Kaczyńskiego
Do tego prezesowi dano niskie krzesło i wysoki blat. Ludzi to mogło śmieszyć.
W sieci ludzie z tego wystąpienia szydzą. Nie boją się, tylko je wyśmiewają Kaczyńskiego.
Daria Domaradzka-Guzik specjalizuje się w kreowaniu wizerunku w kontekście komunikacji niewerbalnej, ze szczególnym uwzględnieniem mowy ciała. Prowadzi badania o tematyce komunikacji niewerbalnej w polityce i biznesie. Trenerka wystąpień publicznych i wykładowca akademicki z Katowic.
Daria Domaradzka-Guzik, ekspertka mowy ciała wyjaśnia , dlaczego ludzie drwią z Kaczyńskiego.
1.
“Po pierwsze:
każdy, kto pamięta stan wojenny i wie, co to znaczy przemoc na ulicach, nakłada na przemówienie Kaczyńskiego kontekst tamtych wspomnień i pamięta o konsekwencjach, jakie mogą nam grozić. Ale dziś protestują głównie młodzi ludzie, którzy tego nie doświadczyli i nie wiedzą, co to znaczy. Ich to przemówienie mogło śmieszyć, bo widzą, oceniają, mają swoją opinię i doświadczenia bieżące. Wyciągają wnioski.”
2.
“Po drugie:
gdybyśmy puścili to wystąpienie jako odczytany tekst w radiu, to znakomita większość społeczeństwa serio by się bała. Nie widzielibyśmy bowiem dodatkowego przekazu niewerbalnego: niskiego człowieka, siedzącego w złej pozycji, o niskim przekazie ekspresji. A komunikacja niewerbalna, jak widać, ma duże znaczenie. To konkretne wideo obniża wartość jego przekazu.”
“Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zdecydowanie było słaba. Przede wszystkim pod względem organizacyjno-technicznym było złe – źle zmontowany, pocięty przynajmniej dwukrotnie filmik wrzucony do sieci.”
“Widać, że to składanka różnych ujęć. Przekaz był wcześniej nagrany i odtworzony, a dokładny montaż nie został dopilnowany. Przecież, gdy wystąpienie nie jest “na żywo”, można wiele rzeczy dopilnować. Tak tu nie było.”
“Ulokowanie i ekspresja prezesa była mierna. Nie wystarczy kogoś tylko przypudrować. Należy też zadbać, żeby dobrze wyglądał.”
“Panu prezesowi dano niskie krzesło i wysoki blat. W efekcie na pierwszym planie widać dłonie i to one przyciągają naszą uwagę. A te ręce nie miały żadnego zadania. Wysyłały sygnały sztuczności, spięcia. Prezes PiS starał się kontrolować dłonie. Pojawiały się tylko jakieś mikroskurcze, a pięść lekko się zaciskała, gdy wzywał do pospolitego ruszenia w obronie Polski. To były te momenty zaciętości znane nam wszystkim z jego wcześniejszych wystąpień.”
“Tempo mówienia było bardzo powolne. To było cedzenie słów, zatrzymywanie się nie wtedy, kiedy trzeba postawić akcent, ale wtedy, kiedy Kaczyński nabierał powietrza, dyszał, sapał czy mlaskał. Widać więc było brak komfortu, sytuacja była dla niego niewygodna.”
“Wystąpienie było sztuczne i nienaturalne, więc niewiarygodne. Prezes PiS miał niemal zerową ekspresję w gestykulacji. Nie było właściwie niczego na poziomie mimiki i gestów. Pilnował się, żeby nic go nie zdradziło. To było sztuczne i sztywne. Zależało mu, żeby ludzie nie widzieli prawdziwych emocji. Tymczasem osoba pewna siebie, odważna, gestykuluje, ma ekspresję, nie ma tak silnego spięcia.”
“Jego spięcie pokazuje, że wokół niego się źle dzieje, i prezes Kaczyński oraz jego otoczenie wykonują nerwowe ruchy.”
“Prezes zapewne czuje, że mu grunt ucieka spod nóg. Nie jest to częstą sytuacją, że prezes Kaczyński występuje w orędziu do narodu. Tymczasem wysłano go na wystąpienie na Facebooku, choć wiadomo, że go w mediach społecznościowych dotąd nie było. Nic się tu nie zgadza.”
Wojna polsko-kaczyńska
Wojna polsko-kaczyńska
Tomasz Sekielski na swoim kanale na YouTubie opublikował zmiksowane wystąpienie Kaczyńskiego i Jaruzelskiego.
“Wojna polsko-kaczyńska” – tak zatytułowane wideo pojawiło się na kanale Tomasza Sekielskiego.
Kaczyński mówi w niej m.in. o “ataku, który ma zniszczyć Polskę”, przewiduje, że “demonstracje będą kosztowały życie wielu ludzi” i nawołuje do obrony polskich kościołów, które podobno są zagrożone.
Internauci i dziennikarze szybko zauważyli, że wystąpienie Kaczyńskiego przypomina słynne przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego z 13 grudnia 1981 r., którego autorem był dziennikarz Wiesław Górnicki (na podstawie jego opowiadania nakręcono kultową “Klątwę Doliny Węży“).
Trwające cztery i pół minuty wideo zostało w taki sposób zmontowane, jakby politycy czytali na zmianę to samo oświadczenie.
Maciej Stuhr – Zagadka z dedykacją dla Jarka!
Zagadka z dedykacją dla Jarka!
1. Zaimek osobowy w drugiej osobie liczby mnogiej.
2. Imię męskie Piotr po francusku.
3. „Tak” po rosyjsku.
4. i Twoje ulubione: „kłamstwo” po angielsku.
Posłanki PIS spierdalają z konferencji – PiS zaczną się ubierać w mundurki jak w Korei?
Posłanki PIS spierdalają z konferencji –
Rzeczniczka PiS do dziennikarki: zadaje pani niegodne pytanie
Rzeczniczka PiS do dziennikarki: zadaje pani niegodne pytanie
Konferencja prasowa posłanek PiS w wtorek, 27.10.2020 r. (PAP, Fot: Piotr Nowak)
– Nie ma konieczności doprecyzowywania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w drodze legislacyjnej. TK potwierdził swą linię orzeczniczą na przestrzeni lat, nie stwierdził nic nowego – oświadczyła we wtorek na konferencji prasowej rzeczniczka PiS Anita Czerwińska, pytana przez jednego z dziennikarzy, czy szykowana jest nowelizacja tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.
Przypomnijmy, że w poniedziałek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki mówił, że po publikacji wyroku trzeba pilnie będzie “podjąć odpowiednie rozstrzygnięcia“. – Pytanie, czy trzeba ustawę nowelizować, czy wystarczy rozporządzenie ministra zdrowia – stwierdził wówczas Terlecki.
– Pan marszałek Terlecki nie stwierdzał tego jako rzeczy pewnej, wyraził pewnego rodzaju opinię. Pana pytanie jest dość szczegółowe i my nie jesteśmy w stanie tu rozsądzić tego typu rozporządzenia, bo to nie jest kwestia posłów – powiedziała pytana o te słowa rzeczniczka PiS
– Chcemy go jeszcze rozszerzać – odparła posłanka Milczanowska. – Co do orzeczenia, ono dotyczy przesłanki eugenicznej. Możliwa jest aborcja, gdy dotyczy zagrożenia życia matki, a o tym zapomina ulica – i nie mówicie o tym wy, dziennikarze – a także gdy dziecko jest wynikiem gwałtu. Mówi się do kobiet, że będziecie rodzić dzieci jak zostaniecie zgwałcone, albo, że będziecie rodzić dzieci, gdy zagrożone będzie wasze życie. To jest kłamstwo. To orzeczenie dotyczy przesłanki eugenicznej – kontynuowała posłanka PiS.
– Ja jestem matką dziecka z zespołem Downa, ja często apeluję, od czasu kiedy jestem w życiu publicznym, otwierajmy się na miłość, jesteśmy cywilizacją miłości – dodała anna Milczanowska.
Gdy dziennikarz po raz kolejny starał się dowiedzieć, jakie są konkretne pomysły na zmiany w tym programie, głos zabrała rzeczniczka PiS. – Bardzo przepraszam panie redaktorze, czy pan spóźnił się na konferencję? – zapytała Czerwińska. Zaproponowała też, by “odwinął sobie nagranie” z konferencji.
Protest kobiet. Rzeczniczka PiS do dziennikarki: zadaje pani niegodne pytanie
Rzeczniczka PiS pytana była również, dlaczego nie podpisała się pod wnioskiem do TK, który złożyła grupa posłów PiS, PSL i Konfederacji. – Nie podpisałam, bo nie każdy musi podpisywać. Nie pod każdym dokumentem, wnioskiem każdy poseł się podpisuje – stwierdziła.
“Niegodnym” nazwała pytanie dziennikarki, skierowane do wszystkich uczestniczek konferencji o to, czy ich zdaniem kobieta, która ma pewność, że w jej ciele rozwija się płód bez mózgu czy serca, powinna być zmuszana do urodzenia.
Dziennikarka próbowała dopytać, na czym polega “niegodność” jej pytania, ale nie uzyskała odpowiedzi.
– Chcemy rozmawiać o tym w ciszy, spokoju, w atmosferze godnej, bo taka powinna towarzyszyć temu tematowi – powiedziała Anita Czerwińska, po czym posłanki PiS się rozeszły.
Posłanki PIS spierdalają z konferencji po pytaniu Justyny Dobrosz-Oracz o jasną deklarację każdej z posłanek, czy są za tym, aby kobieta rodziła dziecko bez mózgu.
Posłanki PIS spierdalają z konferencji po pytaniu Justyny Dobrosz-Oracz o jasną deklarację każdej z posłanek, czy są za tym, aby kobieta rodziła dziecko bez mózgu. @strajkkobiet #Wypierdalać #jebaćpis pic.twitter.com/AljbN8cdH9
— Arek Kluk (@klukarek) October 27, 2020
Kabaret “Ani Mru Mru”
Nie mają litości dla Agaty i Kingi Dudów. Zamieścili wymowny żart
Kabaret “Ani Mru Mru”

Od czwartkowego wyroku Trybunału Konsytucyjnego w sprawie zakazu aborcji embriopatologicznej trwają protesty w kraju. Dziesiątki tysięcy Polaków wyszły na ulice. Głos zabrało też wielu celebrytów, opowiadając się zarówno po jednej, jak i drugiej stronie sporu.
Napięta atmosfera udzieliła się też Marcinowi Wójcikowi z kabaretu Ani Mru Mru. Mężczyzna w sobotę poinformował, że otrzymał propozycję współpracy z TVP, ale odmówił ze względu na sposób relacjonowania przez nich wydarzeń.
“Postanowiłem dziś zerknąć na pasmo informacyjne TVP i sprawdzić, czy lubię i szanuję waszą stację. Z przykrością stwierdziłem, że niestety w dalszym ciągu nie, zakłamywanie rzeczywistości i bezwstydna propaganda nie wpisuje się w mój system wartości” – napisał na Facebooku.
Nie mają litości dla Agaty i Kingi Dudów. Zamieścili wymowny żart
Michał i Marcin Wójcikowie z kabaretu Ani Mru Mru. (East News)
Od czwartkowego wyroku Trybunału Konsytucyjnego w sprawie zakazu aborcji embriopatologicznej trwają protesty w kraju. Dziesiątki tysięcy Polaków wyszły na ulice. Głos zabrało też wielu celebrytów, opowiadając się zarówno po jednej, jak i drugiej stronie sporu.
Napięta atmosfera udzieliła się też Marcinowi Wójcikowi z kabaretu Ani Mru Mru. Mężczyzna w sobotę poinformował, że otrzymał propozycję współpracy z TVP, ale odmówił ze względu na sposób relacjonowania przez nich wydarzeń.
Jolanta Kwaśniewska o decyzji TK ws. aborcji. “Nie możemy liczyć na Agatę Dudę”
“Postanowiłem dziś zerknąć na pasmo informacyjne TVP i sprawdzić, czy lubię i szanuję waszą stację. Z przykrością stwierdziłem, że niestety w dalszym ciągu nie, zakłamywanie rzeczywistości i bezwstydna propaganda nie wpisuje się w mój system wartości” – napisał na Facebooku.
Komik uznał, że “woli rowy kopać” niż zarobić 1200 zł podczas występu w telewizji. Warto zaznaczyć, że kabaret Ani Mru Mru zdecydował o zaprzestaniu współpracy z TVP już w 2016 r., gdy prezesem stacji został Jacek Kurski.
Reakcja Wójcika spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem fanów. Okazuje się, że to nie koniec ich politycznego zaangażowania. Na profilu kabaretu Ani Mru Mru na Facebooku pojawił się mem, nawiązujący do ich nazwy, na którym wskazano dwie ważne kobiety w państwie, które dotąd nie zabrały głosu w sporze dotyczącym kompromisu aborcyjnego.
Zwrócił się do profesora. “Gdzie Pan był?”
Zwrócił się do profesora. “Gdzie Pan był?”
Od czwartku w 60 miastach w Polsce odbywają się protesty. Większość kobiet wyszła na ulice, żeby pokazać swój sprzeciw nie tylko wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego, ale również wobec obecnej władzy.
Protestujący wykrzykują hasła, które szybko zapadają w pamięć. Niektórzy skandowali w rytm słynnej piosenki Erica Prydza “Call On Me”. Inni wykrzykują jedno słowo, które Jerzy Bralczyk uznał za “szkodliwe”.
Jurek Owsiak zwrócił się do prof. Jerzego Bralczyka
Jerzy Bralczyk, w rozmowie z portalem Natemat.pl przyznał, że słowo “wypier…ć” nie przynosi żadnych korzysci. “[…] Raczej szkodzi tym protestom, niż pomaga” – stwierdził. “[…] Sugeruje, że protestującym nie tyle chodzi o konkretną sprawę, ile o usunięcie tych, których, usunąć chcą – prawdopodobnie rządu, obecnych ustawodawców albo kogoś innego”.
Na słowa językoznawcy zareagował Jurek Owsiak. Szef WOŚP odniósł się również do gestu, który Joanna Lichocka pokazała w sejmie. W poście na Facebooku zwrócił się do Jerzego Bralczyka: “Gdzie Pan był Panie profesorze, kiedy posłanka PiS Joanna Lichocka pokazała fu…a w Sejmie?”.
“Pan profesor Bralczyk stwierdził, że słowo – hasło WYPIER…Ć nie służy dobrze manifestacjom. Mówiąc krótko a może by słowo PRECZ, WYNOCHA a może MAMY WAS DOSYĆ. No więc nie – słowo hasło WYPIER…Ć jest jedynym dzisiaj zrozumiałym poleceniem wobec ludzi, którzy zdemontowali Polskę i fundamenty państwa! Gdzie Pan był Panie profesorze, kiedy posłanka PiS Joanna Lichocka pokazała fu**a w Sejmie? Gdzie Pan był, kiedy sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz wyzywała i lżyła profesora Bartoszewskiego czy pana Stanisławskiego”.
Pod postem pojawiło się wiele komentarzy. Internauci popierali wykorzystywanie wulgarnego słowa podczas Strajku Kobiet. “Grzecznie już było, to słowo jest bardzo krótkie i treściwe w przekazie”,“po dobroci już było i nie rozumieli”, “jak znam historię świata, tak nie kojarzę by jakąkolwiek, nawet najmniejszą rewolucję wygrali profesorowie swoimi stylistycznie wspaniałymi elaboratami. Brawo Jurek!” – czytamy pod postem.



