Zagadka z dedykacją dla Jarka!
1. Zaimek osobowy w drugiej osobie liczby mnogiej.
2. Imię męskie Piotr po francusku.
3. „Tak” po rosyjsku.
4. i Twoje ulubione: „kłamstwo” po angielsku.
1. Zaimek osobowy w drugiej osobie liczby mnogiej.
2. Imię męskie Piotr po francusku.
3. „Tak” po rosyjsku.
4. i Twoje ulubione: „kłamstwo” po angielsku.

Konferencja prasowa posłanek PiS w wtorek, 27.10.2020 r. (PAP, Fot: Piotr Nowak)
– Nie ma konieczności doprecyzowywania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w drodze legislacyjnej. TK potwierdził swą linię orzeczniczą na przestrzeni lat, nie stwierdził nic nowego – oświadczyła we wtorek na konferencji prasowej rzeczniczka PiS Anita Czerwińska, pytana przez jednego z dziennikarzy, czy szykowana jest nowelizacja tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.
Przypomnijmy, że w poniedziałek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki mówił, że po publikacji wyroku trzeba pilnie będzie “podjąć odpowiednie rozstrzygnięcia“. – Pytanie, czy trzeba ustawę nowelizować, czy wystarczy rozporządzenie ministra zdrowia – stwierdził wówczas Terlecki.
– Pan marszałek Terlecki nie stwierdzał tego jako rzeczy pewnej, wyraził pewnego rodzaju opinię. Pana pytanie jest dość szczegółowe i my nie jesteśmy w stanie tu rozsądzić tego typu rozporządzenia, bo to nie jest kwestia posłów – powiedziała pytana o te słowa rzeczniczka PiS
– Chcemy go jeszcze rozszerzać – odparła posłanka Milczanowska. – Co do orzeczenia, ono dotyczy przesłanki eugenicznej. Możliwa jest aborcja, gdy dotyczy zagrożenia życia matki, a o tym zapomina ulica – i nie mówicie o tym wy, dziennikarze – a także gdy dziecko jest wynikiem gwałtu. Mówi się do kobiet, że będziecie rodzić dzieci jak zostaniecie zgwałcone, albo, że będziecie rodzić dzieci, gdy zagrożone będzie wasze życie. To jest kłamstwo. To orzeczenie dotyczy przesłanki eugenicznej – kontynuowała posłanka PiS.
– Ja jestem matką dziecka z zespołem Downa, ja często apeluję, od czasu kiedy jestem w życiu publicznym, otwierajmy się na miłość, jesteśmy cywilizacją miłości – dodała anna Milczanowska.
Gdy dziennikarz po raz kolejny starał się dowiedzieć, jakie są konkretne pomysły na zmiany w tym programie, głos zabrała rzeczniczka PiS. – Bardzo przepraszam panie redaktorze, czy pan spóźnił się na konferencję? – zapytała Czerwińska. Zaproponowała też, by “odwinął sobie nagranie” z konferencji.
Rzeczniczka PiS pytana była również, dlaczego nie podpisała się pod wnioskiem do TK, który złożyła grupa posłów PiS, PSL i Konfederacji. – Nie podpisałam, bo nie każdy musi podpisywać. Nie pod każdym dokumentem, wnioskiem każdy poseł się podpisuje – stwierdziła.
“Niegodnym” nazwała pytanie dziennikarki, skierowane do wszystkich uczestniczek konferencji o to, czy ich zdaniem kobieta, która ma pewność, że w jej ciele rozwija się płód bez mózgu czy serca, powinna być zmuszana do urodzenia.
Dziennikarka próbowała dopytać, na czym polega “niegodność” jej pytania, ale nie uzyskała odpowiedzi.
– Chcemy rozmawiać o tym w ciszy, spokoju, w atmosferze godnej, bo taka powinna towarzyszyć temu tematowi – powiedziała Anita Czerwińska, po czym posłanki PiS się rozeszły.
Posłanki PIS spierdalają z konferencji po pytaniu Justyny Dobrosz-Oracz o jasną deklarację każdej z posłanek, czy są za tym, aby kobieta rodziła dziecko bez mózgu. @strajkkobiet #Wypierdalać #jebaćpis pic.twitter.com/AljbN8cdH9
— Arek Kluk (@klukarek) October 27, 2020

Od czwartkowego wyroku Trybunału Konsytucyjnego w sprawie zakazu aborcji embriopatologicznej trwają protesty w kraju. Dziesiątki tysięcy Polaków wyszły na ulice. Głos zabrało też wielu celebrytów, opowiadając się zarówno po jednej, jak i drugiej stronie sporu.
Napięta atmosfera udzieliła się też Marcinowi Wójcikowi z kabaretu Ani Mru Mru. Mężczyzna w sobotę poinformował, że otrzymał propozycję współpracy z TVP, ale odmówił ze względu na sposób relacjonowania przez nich wydarzeń.
Michał i Marcin Wójcikowie z kabaretu Ani Mru Mru. (East News)
Od czwartkowego wyroku Trybunału Konsytucyjnego w sprawie zakazu aborcji embriopatologicznej trwają protesty w kraju. Dziesiątki tysięcy Polaków wyszły na ulice. Głos zabrało też wielu celebrytów, opowiadając się zarówno po jednej, jak i drugiej stronie sporu.
Napięta atmosfera udzieliła się też Marcinowi Wójcikowi z kabaretu Ani Mru Mru. Mężczyzna w sobotę poinformował, że otrzymał propozycję współpracy z TVP, ale odmówił ze względu na sposób relacjonowania przez nich wydarzeń.
“Postanowiłem dziś zerknąć na pasmo informacyjne TVP i sprawdzić, czy lubię i szanuję waszą stację. Z przykrością stwierdziłem, że niestety w dalszym ciągu nie, zakłamywanie rzeczywistości i bezwstydna propaganda nie wpisuje się w mój system wartości” – napisał na Facebooku.
Komik uznał, że “woli rowy kopać” niż zarobić 1200 zł podczas występu w telewizji. Warto zaznaczyć, że kabaret Ani Mru Mru zdecydował o zaprzestaniu współpracy z TVP już w 2016 r., gdy prezesem stacji został Jacek Kurski.
Reakcja Wójcika spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem fanów. Okazuje się, że to nie koniec ich politycznego zaangażowania. Na profilu kabaretu Ani Mru Mru na Facebooku pojawił się mem, nawiązujący do ich nazwy, na którym wskazano dwie ważne kobiety w państwie, które dotąd nie zabrały głosu w sporze dotyczącym kompromisu aborcyjnego.
Od czwartku w 60 miastach w Polsce odbywają się protesty. Większość kobiet wyszła na ulice, żeby pokazać swój sprzeciw nie tylko wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego, ale również wobec obecnej władzy.
Protestujący wykrzykują hasła, które szybko zapadają w pamięć. Niektórzy skandowali w rytm słynnej piosenki Erica Prydza “Call On Me”. Inni wykrzykują jedno słowo, które Jerzy Bralczyk uznał za “szkodliwe”.
Jerzy Bralczyk, w rozmowie z portalem Natemat.pl przyznał, że słowo “wypier…ć” nie przynosi żadnych korzysci. “[…] Raczej szkodzi tym protestom, niż pomaga” – stwierdził. “[…] Sugeruje, że protestującym nie tyle chodzi o konkretną sprawę, ile o usunięcie tych, których, usunąć chcą – prawdopodobnie rządu, obecnych ustawodawców albo kogoś innego”.
Na słowa językoznawcy zareagował Jurek Owsiak. Szef WOŚP odniósł się również do gestu, który Joanna Lichocka pokazała w sejmie. W poście na Facebooku zwrócił się do Jerzego Bralczyka: “Gdzie Pan był Panie profesorze, kiedy posłanka PiS Joanna Lichocka pokazała fu…a w Sejmie?”.
“Pan profesor Bralczyk stwierdził, że słowo – hasło WYPIER…Ć nie służy dobrze manifestacjom. Mówiąc krótko a może by słowo PRECZ, WYNOCHA a może MAMY WAS DOSYĆ. No więc nie – słowo hasło WYPIER…Ć jest jedynym dzisiaj zrozumiałym poleceniem wobec ludzi, którzy zdemontowali Polskę i fundamenty państwa! Gdzie Pan był Panie profesorze, kiedy posłanka PiS Joanna Lichocka pokazała fu**a w Sejmie? Gdzie Pan był, kiedy sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz wyzywała i lżyła profesora Bartoszewskiego czy pana Stanisławskiego”.
Pod postem pojawiło się wiele komentarzy. Internauci popierali wykorzystywanie wulgarnego słowa podczas Strajku Kobiet. “Grzecznie już było, to słowo jest bardzo krótkie i treściwe w przekazie”,“po dobroci już było i nie rozumieli”, “jak znam historię świata, tak nie kojarzę by jakąkolwiek, nawet najmniejszą rewolucję wygrali profesorowie swoimi stylistycznie wspaniałymi elaboratami. Brawo Jurek!” – czytamy pod postem.
Jednym z sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który poparł wyrok, był prof. Jakub Stelina. Sędzia pracuje na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie w poniedziałek prowadził wykład. Został on przerwany przez jedną ze studentek. Oliwia Zamrzycka odczytała oświadczenie, w którym zarzuciła prof. Stelinie niekompetencje i brak człowieczeństwa.
Źródło: (Zd. Il.) Marek BAZAK/East News
Zakonnica na co dzień budzi skojarzenia ze spokojem, dobrem, pobożnością. To nie jest jednak historia, w której będzie można użyć tych słów. Koszmar, jaki zgotowały irlandzkiej zakonnice swoim wychowankom, nie mieści się w głowie.
Pierwsze doniesienia na temat masowego grobu dzieci w Tuam w Irlandii pojawiły się w latach 70 XX. wieku. Początkowo wszyscy sądzili, że pochodzą one z okresu klęski głodu w połowie XIX wieku. Dopiero po wielu latach, śledztwo historyk Catherine Corless doprowadziło do wstrząsającego wniosku. 796 pochowanych w betonowym zbiorniku ciał okazały się należeć do dzieci zmarłych w latach 1926-1961. Najmłodsze miało zaledwie dwa dni, najstarsze – 9 lat. Jak wykazały badania, zdecydowana większość dzieci umarła z powodu pozornie łagodnych chorób, przedwczesnego urodzenia, albo niedożywienia
Sierociniec i dom samotnej matki w Tuam założono w 1925 r. Działał przez cztery dekady. Odnaleziono świadectwa zgonu 795 niemowlaków, ale żadnego świadectwa pochowania na cmentarzu. W ośrodku w Tuam najczęściej lądowały kobiety, które zaszły w ciążę pozamałżeńską. Według informacji BBC, łącznie przewinęło się przez to miejsce 35 tysięcy kobiet. Były traktowane w okropny sposób. Odmawiano im jakiegokolwiek poszanowania godności. Nawet gdy umierały, odmawiano im pochówku na poświęconej ziemi.
DZISIAJ GRZEJE: 1. Kilka dni temu Michał popełnił samobójstwo. W katolickiej szkole prześladowano go za orientację, tak kończy się nienawiść do LGBT
2. Otwierają granice, nie wpuszczą Polaków. Kraj w Europie podjął decyzję
Ujawnienie prawdy na temat ośrodka w Tuam doprowadziło do ogromnego skandalu w irlandzkim Kościele – Byłem głęboko wstrząśnięty, jak my wszyscy, informacją o liczbie dzieci pochowanych w Tuam. Dowiedziałem się o skali tej tragedii z mediów i danych historycznych – komentował sprawę arcybiskup Tuam, Michael Neary. – Jestem przerażony i zasmucony, słysząc, że chodzi o tak wiele zmarłych dzieci. Myślę o wielkim cierpieniu i bólu tych maleństw i ich matek – przekonywał.
Stanowisko zabrał również premier Irlandii, Enda Kenny – Sposób, w jaki traktowano te matki i ich dzieci, budzi naszą odrazę i wstręt. Jeśli nie zajmiemy się tym problemem w sposób właściwy, dusza Irlandii spocznie jak dzieci tak wielu tych matek w nieoznaczonym grobie – mówił wstrząśnięty.
W ośrodku prawdopodobnie istniał również system wykorzystywania niewolniczej pracy zdesperowanych matek. Oferowały swoje usługi po niższej cenie niż pralnie komercyjne. Prały nie tylko szaty księży czy ludzi Kościoła, ale i pracowników Banku Irlandii czy członków armii – Pamiętam, gdy będąc jeszcze chłopcem, widziałem, jak auta pralni zabierały w poniedziałek ubrania i odwoziły je z powrotem w piątek. Przyjaciele matki mówili mi, że siostry trzy razy w tygodniu udawały się do banku z walizkami pełnymi gotówki. Robiły znakomity interes – wspomina John Rodger, który jako dziecko przebywał w ośrodku.
Według wielu komentatorów sprawa ośrodka w Tuam była jedną z najważniejszych przyczyn załamania się irlandzkiej religijności. Kraj ten przeszedł w ostatnich latach niezwykle głęboką przemianę społeczną i polityczną, która doprowadziła do niemal całkowitej utraty wpływów przez Kościół Katolicki.
https://pl-pl.facebook.com/wiadomosciwppl/videos/1038725859635733/
Papież Franciszek podczas powrotu ze swojej pierwszej wizyty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich został zapytany przez dziennikarzy o zeszłotygodniowe doniesienia watykańskiego miesięcznika „Women Church World”. Gazeta opisała przypadki molestowania i seksualnego wykorzystywania zakonnic przez księży i biskupów w kościele katolickim.
W rozmowie z dziennikarzem Associated Press papież Franciszek przyznał, że opisane przez „Women Church World” przypadki seksualnego wykorzystywania zakonnic przez księży i biskupów miały miejsce.
-Są księża i biskupi, którzy to robili. Myślę, że to wciąż się dzieje. Nie chcę słyszeć, że Kościół nie ma tego problemu, bo ma – powiedział papież, który po raz pierwszy otwarcie odniósł się do przypadków molestowania zakonnic.

Źródło: (zdj. il.) Pixabay/Ane_Hinds
Zakonnica w ciąży to wyjątkowo rzadko spotykane i niezwykle kontrowersyjne zjawisko. Podobnego szoku doznały dwie zakonnice, po powrocie z misji w Afryce. Okazało się, że obie są w ciąży. Informacja była dla kobiet dużym zaskoczeniem. Teraz najprawdopodobniej będą zmuszone zrezygnować z życia zakonnego. Historię opisuje włoski dziennik “Corriere Della Sera” oraz Radio Zet.
Dwie zakonnice, ku wielkiemu zaskoczeniu, po powrocie z misji w Afryce dowiedziały się, że są w ciąży. Ta informacja całkowicie nimi wstrząsnęła. Jak do tego doszło i co dalej?
Jak informują media, obie zakonnice przebywały na misji w Afryce, skąd pochodzą. Po ich powrocie do Włoch okazało się, że obie są w ciąży. Siostry zakonne były tym faktem bardzo zaskoczone. Pierwsza z sióstr po powrocie do klasztoru Militello Rosmarino w prowincji Mesyna, zaczęła po pewnym czasie skarżyć się na bóle brzucha. Przeprowadzono badania, które nie pozostawiały złudzeń. Lekarze z Sant’Agata di Militello stwierdzili, że zakonnica jest w ciąży i poinformowały o tym kobietę. Jak podaje “Corriere Della Sera”, informacja ta była dla niej dużym zaskoczeniem, ale również dla lekarzy i bliskiego środowiska duchownej.
– Żałuję tego, co się stało. To nie są przyjemne sprawy. Nasza licząca 1,2 tys. osób społeczność jest zaskoczona. Ta sytuacja została źle załatwiona i mało prywatnie – powiedział burmistrz miasteczka Salvatore Riotta, cytowany przez Radio Zet. Jak podaje włoski dziennik, zakonnica ma porzucić habit i zrezygnować z życia zakonnego w celu zajęcia się dzieckiem i jego wychowaniem.
Do podobnej sytuacji doszło w rejonie Ragusa. Zakonnica z Madagaskaru, po powrocie z misji także odkryła, że jest w ciąży. Na misji pełniła rolę matki przełożonej i zajmowała się osobami starszymi. Kobieta również ma zrezygnować z życia zakonnego i wrócić do swojej ojczyzny.
Krakowscy policjanci idą z protestującymi kobietami (25.10.2020).
❤️❤️❤️#ProtestKobiet #StrajkKobiet #Kraków
IG: Karolina Korwin Piotrowska pic.twitter.com/rfN8Kuy2fu
— Układy Dynamiczne (@dynamiczne) October 26, 2020



———————-
