#polityka #polskapolityka #Sejm
Author: Monika Janos
Czy pani jest głupia? – PiS-owcy prześcigają się w obrażaniu ludzi. – Gorszy sort…
Spięcie dziennikarki “Wyborczej” z Czarnkiem
– Czy pan by chciał ustawowo zakazać seksu dla przyjemności? – zapytała Czarnka dziennikarka. Polityk jej odpowiedział: – Pani jest głupia czy tak mówi?
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Dziennikarka-zapytala-Czarnka-o-seks.-Czy-pani-jest-glupia
Dobrosz-Oracz mówiła dalej: – Proszę mnie nie obrażać. To pan plecie głupoty publicznie, to trzeba za to brać później odpowiedzialność. Przeprosi pan? Minister dodał: – Proszę mnie przeprosić, że pani mnie atakuje.
“Wczoraj [we wtorek – red.] Przemysław Czarnek na jednym z paneli na Forum Ekonomicznym w Karpaczu skłamał, że “od rana atakuje go dziennikarka «Gazety Wyborczej»” – podał dziennik.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Dziennikarka-zapytala-Czarnka-o-seks.-Czy-pani-jest-glupia
Czy pani jest głupia?
Przemysław @CzarnekP mówił o "seksie dla przyjemności". Na pytanie naszej dziennikarki minister reaguje agresją. Wideo Justyny Dobrosz-Oracz#ForumEkonomiczne #Czarnek pic.twitter.com/N4PJXE4jcT
— Wideo Wyborcza.pl (@WideoWyborcza) September 7, 2022
Czy pani jest głupia? – PiS-owcy prześcigają się w obrażaniu ludzi.
Spieprzaj dziadu!
…nie od tej małpy w czerwonym
…chyba naćpana jest
Jest pani kretynką
“Takiej hołoty chamskiej to jeszcze nikt nie widział”
Gorszy sort
Czy znasz znowelizowany po cichu przepis z roku 2021? – ZUS przyzna nienależne świadczenie, a po latach odbierze z odsetkami?
Czy znasz znowelizowany po cichu przepis z roku 2021? – ZUS przyzna nienależne świadczenie, a po latach odbierze z odsetkami?

Osoby, którym ZUS wypłaca zasiłki chorobowe, macierzyńskie albo przyznał im rentę lub wcześniejszą emeryturę, nie powinny spać spokojnie. Bo to, że dziś dostają pieniądze nie oznacza wcale, że te świadczenia im się należą. ZUS może choćby za pięć lat zażądać ich zwrotu, i to z odsetkami, liczonymi od ich wypłaty, a nie od wydania decyzji o zwrocie. Łatwiej też skorzysta z egzekucji komorniczej w takiej sprawie.

Chodzi o nowe brzmienie art. 84 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, które obowiązuje od soboty, 18 września 2021 r. Wprowadziła je po cichu rządowa nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r., poz. 1621). Po cichu, bo w uzasadnieniu autorzy projektu nawet słowem się o niej nie zająknęli.

– To jest znacząca zmiana dla ubezpieczonych. Przepis, który w zdecydowanym stopniu wpływa na sytuację prawną osób objętych ubezpieczeniem społecznym, powinien zostać poddany rzetelnym konsultacjom publicznym – mówi serwisowi Prawo.pl Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP.
Dziś świadczenie, weryfikacja… w dowolnie wybranym przez ZUS momencie;

Zmiany w art. 84 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych powodują, że ZUS będzie mógł żądać odsetek od nienależnie pobranych świadczeń za okres sprzed wydania decyzji o nienależnym pobraniu świadczeń – od dnia wypłaty świadczenia uznanego za nienależne. Zgodnie bowiem z nowym brzmieniem ww. art. 84 ust. 1, odsetki są naliczane od dnia następującego po dniu wypłaty świadczenia do dnia spłaty. – To jest zmiana, która pociągnie koszty dla osób nienależnie pobierających świadczenia – właśnie z tytułu odsetek. Szczególnie, że ZUS może wydać decyzję po dłuższym czasie po wypłacie świadczenia. Może się też toczyć (i to kilka lat) postępowanie odwoławcze. Natomiast, jeśli dana osoba zapłaci należność w terminie wskazanym przez ZUS, to nie będzie on mógł naliczać odsetek za okres od dnia przypadającego po dniu wydania decyzji do dnia spłaty (art. 84 ust. 1a usus) – mówi Prawo.pl radca prawny Magdalena Januszewska, specjalizująca się w prawie pracy, ubezpieczeń i zabezpieczenia społecznego. I dodaje: – To odwrócenie sytuacji, którą mieliśmy dotychczas i korzyści finansowe dla ZUS.

Sprawdź w LEX: Kto ma zwrócić nadpłacone zasiłki chorobowe? >

Mec. Januszewska przyznaje, że ZUS wydając decyzje o zwrocie nienależnie pobranych świadczeń zazwyczaj wskazywał, że kwotę wynikającą z decyzji należy zwrócić na konto ZUS w terminie jednego miesiąca od dnia doręczenia tej decyzji. Kłopotliwe dla ZUS było natomiast naliczanie odsetek. Dotychczas bowiem ZUS nie miał podstawy prawnej do naliczania odsetek za okres sprzed wydania decyzji.

Teraz to się zmieni. Jeśli np. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydał decyzję o zwrocie nienależnego świadczenia przykładowo w piątek, a ubezpieczony otrzymał ją w środę i zapłacił np. w piątek, to ZUS za siedem dni (od soboty do piątku) nie pobierze odsetek. Pobierze natomiast odsetki za okres od wypłaty świadczenia uznanego za nienależne do wydania decyzji o zwrocie.
To jednak za ile lat “do tyłu” będzie mógł żądać zwrotu świadczenia uzależnione będzie od tego, czy ubezpieczony sam poinformował ZUS o tym, że utracił prawo do świadczenia, a mimo to świadczenie to było mu nadal wypłacane. Wówczas ZUS może żądać zwrotu świadczenia za 12 miesięcy, a w pozostałych przypadkach za ostatnie 3 lata (zgodnie z art. 84 ust. 3). Na wydanie decyzji o zwrocie nienależnego świadczenia ZUS ma 5 lat licząc od ostatniego dnia okresu, za który pobrano nienależne świadczenie (art. 84 ust. 7a). Paradoksalnie może więc dojść do sytuacji, że odsetki trzeba będzie zapłacić za okres dłuższy niż zwracane jest świadczenie.

Zobacz procedurę w LEX: Zwrot nienależnie pobranego świadczenia z ubezpieczeń społecznych >
Możliwe “hodowanie” odsetek

– To jest przepis, na podstawie którego ZUS – mając wiedzę, że doszło do nieprawidłowości i świadczenie jest wypłacane nienależnie, albo w nienależnej wysokości – będzie mógł zwlekać do końca okresu przedawnienia, czyli przez 5 lat, z wydaniem decyzji o zwrocie nienależnego świadczenia albo jego różnicy, i to z odsetkami liczonymi nie od wydania decyzji o zwrocie świadczenia, lecz od momentu jego wypłaty – uważa

Przemysław Hinc, doradca podatkowy z kancelarii PJH Doradztwo Gospodarcze. Jak podkreśla, to jest bardzo niebezpieczna sytuacja, ponieważ osoba występująca o świadczenie – czy to zasiłek chorobowy czy macierzyński, czy nawet o przyznanie renty lub wcześniejszej emerytury – oczekując wypłaty świadczenia ma przeświadczenie, że jej wniosek zostanie merytorycznie rozpatrzony i gdy spełnione będą wszystkie przesłanki, świadczenie zostanie wypłacone.

– Wnioskodawca zazwyczaj sam nie jest w stanie ustalić ani jego prawidłowej wysokości, ani też ostatecznie stwierdzić, czy świadczenie jest mu rzeczywiście należne. Taka weryfikacja wniosku przed wypłatą świadczenia należała do tej pory do ZUS. Tymczasem teraz, po zmianie redakcji przepisu i dodaniu do niego nowych zapisów, z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych de facto zdejmowany jest obowiązek weryfikacji prawa do świadczenia, zanim ten dokona jego wypłaty. ZUS będzie wypłacał pieniądze na podstawie wniosku i załączonych do niego dokumentów, a na jego weryfikację będzie miał 5 lat – mówi Przemysław Hinc. I dodaje: – Tak naprawdę Zakład nie powinien potem nawet żądać zwrotu świadczenia, skoro wcześniej wypłacił je bez należytej weryfikacji.

ZUS za rentę gotowy zabrać… dom
Zdaniem Przemysława Hinca, to nie jest dobry przepis dla obywatela. Bo nie dość, że ubezpieczony będzie pobierał świadczenie w przekonaniu, że skoro Zakład mu je wypłacał, to ono mu się należało, to jeszcze po paru latach będzie musiał je zwrócić i to z odsetkami. – Gdyby jeszcze ten przepis był adresowany do osób, które świadomie i z premedytacją oszukują i wyłudzają świadczenia, to bym to zrozumiał, ale on uderzy w zwykłych obywateli, w przedsiębiorców.

Przecież osoba, której ZUS przyzna np. rentę albo wcześniejszą emeryturę ma prawo oczekiwać, że spełniła wymagania, by ją otrzymać skoro Zakład jej to świadczenie wypłaca. Jeśli więc po paru latach otrzyma decyzję ZUS nakazującą zwrot tej renty czy emerytury z odsetkami tylko dlatego, że kilka lat wcześniej ktoś w ZUS nierzetelnie zweryfikował jej wniosek, to będzie miała prawo czuć się niesłusznie podwójnie ukarana. Chyba że ma to być możliwość weryfikacji tych wszystkich świadczeń, które ZUS wypłacał w czasie pandemii COVID-19, a teraz – przez następne 5 lat będzie je weryfikował – zauważa Przemysław Hinc.

Już w projekcie rządzący zadbali o rozszerzenie trybów dochodzenia należności z tytułu nienależnie pobranych świadczeń. – Obecnie tego rodzaju należności mogą być dochodzone w trybie egzekucji administracyjnej, co w praktyce oznacza, że np. w przypadku prowadzenia egzekucji z nieruchomości przez komornika sądowego brak jest podstaw prawnych do przyłączenia się do egzekucji. Proponowane rozwiązanie może przyczynić się do zwiększenia skuteczności odzyskiwania należności przez ZUS – czytamy w uzasadnieniu do projektu.

W efekcie zmiany art. 84 ust. 4 i dopisania „egzekucji sądowej” ZUS bez trudu będzie mógł się teraz dołączyć do egzekucji komorniczej z nieruchomości, jeśli taka będzie prowadzona wobec rencisty i ściągnąć nienależnie przez niego pobrane świadczenie.

Sprawdź również książkę: Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych – Nr 9/2021 >>

Zasiłek chorobowy nienależnym świadczeniem
Ustawodawca znalazł też sposób na rozwiązanie problemu „braku jednolitej linii orzeczniczej na poziomie sądów w odniesieniu do nienależnie pobranego świadczenia”. Dopisał “świadczenia z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej chorobą z ubezpieczenia chorobowego lub wypadkowego, co do których stwierdzono, że w okresie ich pobierania świadczeniobiorca wykonywał w okresie orzeczonej niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystywał zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia” do wymienionych w tym przepisie kwot, które uważa się za nienależne świadczenie (art. 84 ust. 2 pkt 3).

– Należy zauważyć, że w przypadku wykonywania pracy zarobkowej w okresie orzeczonej niezdolności do pracy lub wykorzystywania zwolnienia od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia zachodzą przesłanki do uznania świadczeń za nienależnie pobrane na podstawie art. 84 ust. 2 pkt 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i w konsekwencji ZUS wydaje decyzje odmawiające prawa do zasiłku i zobowiązujące do zwrotu nienależnie pobranego zasiłku. Zmiana przepisu w kierunku jego doprecyzowania pozwoli wyeliminować ryzyko różnych interpretacji – tłumaczył rząd w uzasadnieniu do projektu.

Zdaniem mec. Januszewskiej, ten nowy art. 84 ust. 2 pkt 3 będzie mieć duże znaczenie praktyczne. – Dotychczas objęta hipotezą z nowego art. 84 ust. 2 pkt 3 sytuacja mieściła się w art. 84 ust. 2 pkt 1 ustawy. A to oznacza, że ZUS chcąc wykazać, że doszło do nienależnego pobrania świadczeń (najczęściej zasiłku chorobowego) w sytuacji, gdy osoba będąca na zwolnieniu lekarskim wykonywała pracę zarobkową albo wykorzystała zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia (np. robiła remont w domu) musiał wykazać, że była ona pouczona o braku prawa do ich pobierania w takim przypadku. ZUS jest to trudno wykazywać, bo takich pouczeń nie stosuje. Po nowelizacji pouczenia tracą na znaczeniu, bo automatycznie taka sytuacja będzie traktowana jako nienależne pobranie świadczeń.

To ułatwienie dla ZUS, bo ubezpieczeni często bronili się tym, że ZUS ich nie pouczał. Stąd też brały się rozbieżności w orzecznictwie, gdyż sądy różnie podchodziły do takich sytuacji – wyjaśnia mec. Magdalena Januszewska.

Zła legislacja i brak przepisów przejściowych

– W tekście uzasadnienia projektu ustawy zmieniającej brak jest informacji o przyczynie dokonania tej zmiany, która ustanawia zupełnie inny tryb naliczenia odsetek za opóźnienie, tj. od dnia następującego po dniu wypłaty świadczenia. Tak istotna zmiana powinna zostać przez ustawodawcę wyjaśniona. Do tej pory ubezpieczony był zobowiązany do zwrotu odsetek od momentu doręczenia decyzji administracyjnej. Decyzja zobowiązująca do zwrotu świadczenia mogła zostać wydana nawet kilkanaście miesięcy po stwierdzeniu, że ubezpieczony pobrał nienależne świadczenie. Zatem okres naliczenia odsetek teraz znacznie się wydłuży, co spowoduje większe wpływy FUS – zauważa Katarzyna Siemienkiewicz. I dodaje: – Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej co roku przygotowują raport o stanie polskiej legislacji. Ostatni z nich – „7 grzechów głównych stanowienia prawa w Polsce” pokazuje, że grzech „tajności”, czyli uchwalania przepisów bez aktualnych informacji o procedowanych zmianach to drugi, najczęściej spotykany grzech polskiej legislacji.
Zdaniem Pawła Korusa, radcy prawnego, partnera w kancelarii Sobczyk & Współpracownicy, byłego wieloletniego sędziego sądu pracy, ta zmiana (chociaż niekorzystna dla pobierających nienależne świadczenia) nie jest aż tak radykalna. W dalszym bowiem ciągu obowiązuje ust. 3 tego artykułu i trzyletnie termin „przedawnienia”. – Notabene to w oparciu o ten przepis i odpowiadający mu art. 138 ust. 4 ustawy o emeryturach i rentach z FUS przyjmowało się w orzecznictwie, że roszczenie o odsetki powstaje z chwilą doręczenia decyzji – podkreśla mec. Korus. I wskazuje wyrok SN z dnia 16 grudnia 2008 r. (sygn. akt I UK 154/08), w którym sąd stwierdził, że „żądanie zwrotu” nienależnie pobranego świadczenia następuje przez doręczenie dotyczącej tego decyzji (można powiedzieć, że staje się wymagalne w tym momencie, a nie w czasie spełniania świadczeń). Z tą chwilą następuje też wymagalność (…) roszczenia o odsetki, gdyż od tej chwili dłużnik pozostaje w opóźnieniu ze spełnieniem świadczenia głównego (….). Z tą też chwilą rozpoczyna się bieg przedawnienia roszczenia o zapłatę odsetek.

– Przyznam natomiast, że z uwagi na wąskie przesłanki definicji świadczenia nienależnego szczególnie nie oburza mnie zmiana daty naliczania odsetek. Tym niemniej zgadzam się, że takie rozwiązanie sprzyja wydawaniu decyzji pod koniec trzyletniego okresu (bo odsetki ustawowe są najlepszą lokatą) – że taki był ukryty cel ustawodawcy można również wnioskować na podstawie wprowadzonego ust. 1a. Zgodnie z tym przepisem spłata należności w terminie wskazanym w decyzji uwalnia wyłącznie od odsetek za okres od dnia jej wydania do dnia spłaty – podkreśla mec. Paweł Korus. Jak twierdzi, dużo „gorszym” jest natomiast brak przepisów przejściowych. – W mojej ocenie jedynym spójnym rozwiązaniem jest uznanie, że przepis dotyczący terminu wymagalności roszczenia o zapłatę odsetek dotyczy nienależnych świadczeń wypłaconych po dacie wejścia w życie nowelizacji – mówi mec. Paweł Korus.

W opinii Przemysława Hinca, ustawodawca po raz kolejny przyznał ZUS prawo do zmniejszenia pewności obywateli i bezpieczeństwa ich sytuacji prawnej. – Organy państwowe, a do tych zalicza się też ZUS, powinny działać na podstawie i w granicach prawa, budując zaufanie obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. To z czym w tym przypadku mamy do czynienia jest oczywistym zaprzeczeniem tym zasadom – podkreśla Hinc.
Link do artykułu ;
https://www.prawo.pl/kadry/zwrot-nienaleznego-swiadczenia-od-kiedy-zus-moze-zadac-zaplaty,510774.html
PiS-owskie rady – Rada dnia; Kaczyński radzi aby wszystkim palić ;-)
Rada dnia 😉
Kaczyński radzi aby wszystkim palić 😉
A ja chcę wciągnąć to, co Kaczyński wciąga 😉 









Czy kaczyński prześladuje LGBD ponieważ jest geyem? – Sąd – Kaczyński kontra Piński – Piński zeznał, że widział zdjęcie prezesa w “sytuacji intymnej”
Kaczyński nie stawił się na rozprawę
Bez świadków w procesie Kaczyńskiego z Pińskim ws. słów o szantażu homoseksualizmem Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się, żeby w procesie, który wytoczył mu Jarosław Kaczyński, Jan Piński powołał kilku świadków.

Prezes PiS domaga się przeprosin za stwierdzenia, jakoby mógł być szantażowany z powodu swojego homoseksualizmu. – Oczywiście, że będzie apelacja, jeżeli sąd nakaże mi przeprosiny – zapowiada Piński.
Jarosław Kaczyński pozwał Jana Pińskiego za stwierdzenia z początku ub.r. dotyczące jego orientacji seksualnej. Piński na swoim kanale youtube’owym powiedział, że szef PiS jest homoseksualistą, przez lata miał utrzymywać intymne relacje z oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych kapitanem Piotrem Polaszczykiem i jest z tego powodu szantażowany przez Antoniego Macierewicz. Na Twitterze dodał: „Mam przyjaciela geja, który opowiedział mi, jak wyglądało życie tej społeczności przed 1989 rokiem. Otóż spotykali się na Dworcu Centralnym i jednym z uczestników tych spotkań był Jarosław Kaczyński”. Kaczyński domaga się w pozwie przeprosin, usunięcia nagrania youtube’owego i wpisu twitterowego oraz wpłaty 10 tys. zł na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Ostrowcu.

„Odrzucono wnioski dowodowe”

We wtorek podczas pierwszej rozprawy Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek Jana Pińskiego o powołanie świadków.

Piński chciał, żeby zeznawali Lech Wałęsa (który w 2018 roku zeznając przed sądem w innej sprawie wspominał o szeroko znanej rzekomo orientacji Kaczyńskiego, a w 2006 roku w programie Tomasza Sekielskiego mówił, iż „skłonności” Kaczyńskiego były szeroko znane służbom PRL-owskim i III RP), Paweł Rabiej (zdeklarowany homoseksualista, znał Kaczyńskiego w latach 90.), Jerzy Nasierowski (też homoseksualista, w latach 90. był związany z tygodnikiem „Nie”), Andrzej Milczanowski (w latach 1990-92 był szefem UOP), Mieczysław Wachowski (w latach 80. i 90. bliski współpracownik Lecha Wałęsy), Robert Biedroń, Antoni Macierewicz oraz Adam Bodnar, poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich.
Zeznaniom świadków byli też przeciwni adwokaci Jarosława Kaczyńskiego (sam prezes PiS nie pojawił się na rozprawie), tłumacząc, że celem jest jedynie przedłużenie procesu do kilku lat. Jan Piński w swoim wystąpieniu powtórzył tezy o intymnym związku Kaczyńskiego z kpt. Polaszczykiem. Twierdził, że według anonimowego listu, który dostał w 2010 roku, ten romans został wykryty przez służby w ramach operacji o kryptonimie „Buś”. Zaznaczył, że pokazano mu wspólne zdjęcie mężczyzn w sytuacji intymnej pod prysznicem.

Piński przekonywał, że wiele razy wysłał do Jarosława Kaczyńskiego pytania w tej sprawie, nie dostał odpowiedzi. Podkreślił, że jest inwigilowany przez polskie służby, m.in. z wykorzystaniem Pegasusa, dostał też propozycję korupcyjną. – Zeznałem, że płatnikiem miała być spółka skarbu państwa (nie prezesura w spółce). Dokładnie to była oferta dwuletnich zarobków “i będę mógł skoncentrować się na kanale”. A o czym miał by być kanał jak nie JarKaczu? “O Ziobrze, to by było dobrze widziane” – zrelacjonował na Twitterze. – Zgodnie z przewidywanymi, odrzucono wnioski dowodowe, aby chronić Jarosława Kaczyńskiego. Więc sąd może orzec tylko co prawa do prywatności, a nie prawdziwości moich słów – podkreślił. – Oczywiście, że będzie apelacja, jeżeli sąd nakaże mi przeprosiny – zapewnił.
Przebieg rozprawy Jan Piński zrelacjonował też na swoim kanale youtube’owym. Sędzia na razie nie wyznaczył terminu kolejnej. Piński w ramach zbiórki na Zrzutka.pl dostał do internautów 53 tys. zł na koszty procesu.
Jarosław Kaczyński wyśmiewa się z osób transpłciowych

Za doskonały moment, aby wyśmiać osoby starające się o bycie nazywanymi zgodnie z ich wolą, Jarosław Kaczyński uznał właśnie spotkanie z mieszkańcami Włocławka. Prezes PiS wyśmiał samą ideę, że ktoś nie utożsamia się ze swoją płcią biologiczną, kładąc taki pomysł na karb “kaprysu”, a nawet problemów psychicznych.
Każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że teraz do wpół do 6 byłem mężczyzną, ale teraz jestem kobietą – hehe. Mój szef, moja koleżanka czy kolega powinni się do mnie zwracać tym razem w formie żeńskiej. (…) Można mieć takie poglądy, dziwne co prawda, ja bym to badał, ale można – mówił Jarosław Kaczyński.
Wiele osób na sali zawtórowało śmiejącemu się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Transfobiczne wystąpienie prezesa PiS odbiło się szerokim echem w całym kraju i ściągnęło na niego falę krytyki.

Osoby transpłciowe regularnie stają się ofiarami dyskryminacji ze względu na fakt, że nie utożsamiają się z płcią biologiczną. Jak wynika z ustaleń National Transgender Discrimination Survey w konsekwencji doznawanej przemocy psychicznej i fizycznej aż 41 proc. z nich przynajmniej raz w życiu próbowało popełnić samobójstwo.
Głośnym polskim przypadkiem targnięcia się na własne życie, które wynikało z ataków na tle transfobicznym, była śmierć Milo Mazurkiewicz. Pracowała jako wolontariuszka grupy Grupy Stonewall, czyli poznańskiej organizacji walczącej o prawa osób LGBTQ+. Tuż przed popełnieniem samobójstwa opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym wyznała, że nie radzi sobie z doznawaną nienawiścią.
“Mam dość tego, że jestem traktowana jak g*wno. Mam dość ludzi mówiących mi, że nie mogę być tym, kim jestem, bo wyglądam w nieodpowiedni sposób. Traktujących mnie, jakbym to wszystko wymyśliła i potrzebowała papierów, aby to udowodnić. Przywiązujących większą wagę do tego, jak wyglądam, niż do tego, jak się czuję” – napisała przed śmiercią Milo Mazurkiewicz na Facebooku.
Proces Kaczyński – Piński. Dziennikarz zeznał, że widział zdjęcie prezesa w “sytuacji intymnej”

6 września w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces wytoczony Janowi Pińskiemu przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Publicysta zeznał, że widział nagie zdjęcie Kaczyńskiego – Na tym zdjęciu widnieli kapitan Piotr Polaszczyk i Jarosław Kaczyński w sytuacji wyraźnie intymnej – doprecyzował Piński.

- W 2021 roku Jan Piński zasugerował w sieci, że prezes PiS jest homoseksualistą i za sprawą swojej orientacji może być szantażowany

- 6 września podczas procesu dziennikarz oświadczył przed sądem, że widział nagie zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z Piotrem Polaszczykiem

-
Fotografia miała zostać wykonana pod prysznicem
Proces Kaczyński – Piński
Jak relacjonuje “Gazeta Wyborcza”, we wtorek 6 września o godz. 13:00 w Sądzie Okręgowym w Warszawie pojawiło się ok. 30 osób, głównie dziennikarzy. Ustawiono barierki, a na wokandę wpuszczono jedynie strony procesu. Pozostali mogli obserwować sytuację dzięki streamingowi w sali, znajdującej się na innym piętrze.

Jan Piński pojawił się w towarzystwie pełnomocników: Anny Cholewińskiej i Jacka Gaja. Jarosław Kaczyński nie dotarł. Stawili się jego pełnomocnicy: Adriana Salus i Bogusław Kosmusa.
Na początku przesłuchania pozwany dziennikarz zapewnił, że nigdy nie był karany za składanie fałszywych zeznań. Jak podkreślił, “jest dziennikarzem od ponad 20 lat”.
“Dowiedziałem się, że Macierewicz sprywatyzował sobie kompromitujące akta”
.jpg)
– W latach 2006-2007 dowiedziałem się o znikaniu akt z komisji weryfikacyjnej WSI. W roku 2010 przeczytałem anonimowy list podpisany przez “zatroskanego oficera”, który opowiadał o romansie powoda z oficerem WSI, o wykryciu i utrwaleniu dowodów tego romansu w ramach operacji kryptonim “Buś” oraz o możliwości szantażu z tego wynikającej – zeznał.
Piński oświadczył przed sądem, że właśnie w tamtym czasie przedstawiono mu fotografie nagiego prezesa PiS pod prysznicem. – Na tym zdjęciu widnieli kapitan Piotr Polaszczyk i Jarosław Kaczyński w sytuacji wyraźnie intymnej – doprecyzował.
Przeczytaj także: Jarosław Kaczyński pozwał dziennikarza. Chodzi o sugestię, że prezes PiS jest gejem
– W latach 2015-2016 dowiedziałem się, że Antoni Macierewicz sprywatyzował sobie akta kompromitujące powoda. Uświadomiłem sobie, że prezes PiS, a zatem i rząd polski, znajdują się pod kontrolą Macierewicza – przyznał dziennikarz, cytowany przez “GW”.

Jak zaznaczył, to właśnie ewentualne szantażowanie Jarosława Kaczyńskiego “przez jego byłego ministra było jedną z najważniejszych przyczyn, dla których zabrał głos”. Dodał, że “wielokrotnie” usiłował skontaktować się w tej sprawie z politykiem, ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi.

“Kaczyński to potężny polityk, którego wydawcy się boją”
Sędzia Karol Smaga zapytał, dlaczego posiadając tak “pokaźną” wiedzę, Piński nie zdecydował się na stworzenie “poważnej publikacji na ten temat”. Dziennikarz wskazał, że “Kaczyński to potężny polityk, którego wydawcy się boją”.
– Ja płacę za swe publikacje wysoką cenę. Jestem inwigilowany, także Pegasusem. Próbują mnie również kupić. Zaproponowano mi dwuletnie zarobki w spółce Skarbu Państwa i mógłbym w tym czasie skoncentrować się na swoim kanale YouTube – wytłumaczył.
– Gdy spytałem: o czym miałbym robić krytyczne filmy, skoro nie o PiS, usłyszałem, że mogę o Ziobrze. To by nawet było dobrze widziane – powiedział. Po przesłuchaniu Jana Pińskiego sąd podjął decyzję o bezterminowym odroczeniu rozprawy.
Homoseksualne romanse Kaczyńskiego? Znany dziennikarz stawia mocną tezę
Lider dobrej zmiany jest prawdopodobnie rekordzistą Polski w liczbie osób, które zarzucają mu, iż ukrywa własną orientację seksualną. Oskarżenia, że Kaczyński to gej, pojawiają się co najmniej od początku lat 90-tych. Prekursorami byli Jerzy Nasierowski i Lech Wałęsa. Trudno będzie wyliczyć wszystkich atakujących prezesa na tej płaszczyźnie w późniejszym czasie, nawiązań było od metra. Temat znowu odżył za sprawą Jana Pińskiego, który sugeruje, iż Kaczyński może być szantażowany kompromitującymi materiałami dotyczącymi życia seksualnego!
“Mąż Kaczyńskiego”

Piński to dziennikarz z pokaźnym CV i rozpoznawalnym nazwiskiem. Piastował stanowisko redaktora naczelnego wielu tytułów prasowych, zarządzał też redakcją “Wiadomości”, gdy były jeszcze programem informacyjnym. Ze względu na jego dorobek, nie powinno się traktować lekceważąco wiedzy, którą się podzielił. Sprawa dotyczy najważniejszej osoby w państwie, posiadającej władzę jakiej nie miał nawet Bolesław Bierut. Warto przyjrzeć się wszystkim źródłom, które rozpowszechniały w sferze medialnej informacje o ukrywaniu orientacji “naczelnika z Żoliborza”. Jest ich nadspodziewanie dużo i dotyczą ludzi wychodzących się z różnych grup społecznych, często niemających ze sobą nic wspólnego.
Wszystko zaczęło się od artykułu “Mąż Kaczyńskiego” autorstwa Jerzego Nasierowskiego w “Tygodniku Nie”. Nasierowski to wyjątkowo barwna postać, mająca celebryckie korzenie jeszcze w czasach gomułkowskich. Był wtedy rozpoznawalnym aktorem i jednocześnie włamywaczem, okradającym mieszkania bogatych znajomych. Zarabiał na tym pokaźne pieniądze, dodatkowo towarzyszyło mu duże szczęście. Przez kilka lat nikt nie podejrzewał go o jakąkolwiek działalność przestępczą. Wszystko zmieniło się po jednym z napadów, w którym zginęła przypadkowa kobieta. Nasierowski nie brał w nim udziału, ale był tam jego ówczesny kochanek, Andrzej Rukuszewicz. Po dokonaniu zbrodni o wszystkim dokładnie mu odpowiedział. Milicja wszczęła śledztwo, oskarżając całkowicie niewinnych ludzi. Sprawa w stylu Tomasza Komendy, tylko w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nasierowski nie mógł się pogodzić z tym, że przypadkowe osoby czeka długie więzienie i zgłosił się na komisariat, wyjawiając prawdę. Przy okazji obciążył samego siebie, mówiąc o wcześniejszych napadach. Na pewno zdawał sobie sprawę, że czeka go długie więzienie, ale zasądzone 25 lat to ekstremalnie wysoki wyrok, biorąc pod uwagę, iż nawet nie był na miejscu zbrodni. Wyszedł na wolność w stanie wojennym i utrzymywał się z pisarstwa.
Nasierowski przypomniał o sobie w 1993 roku. Wspomniany artykuł “Mąż Kaczyńskiego” wywołał kolejny skandal. Tekst to brutalny outing dotyczący Pawła Rabieja. Autor wulgarnie opisał szczegóły życia łóżkowego byłego wiceprezydenta Warszawy, w tym romans, jaki wybuchł między nimi. Oszczędźmy szczegółów. Nasierowski był mocno zakorzeniony w warszawskim środowisku homoseksualnym od kilkudziesięciu lat, napisał o tym nawet książkę. Miał wielu znanych kochanków, nie można bagatelizować jego wiedzy. Według jego relacji Kaczyńskiego i Rabieja łączyły przygody łóżkowe. W tekście jest wzmianka, że homoseksualne praktyki dotyczą wielu posłów “pobożnej partii”. Samo przez się, nasuwa się pytanie, po co Nasierowski miałby zmyślać, skoro wcześniej było go stać na heroiczny gest wyjawienia szczegółów zbrodni, ratując niesłusznie oskarżonych? Musiał doskonale wiedzieć, że idąc na milicję, czeka go więzienie i infamia na płaszczyźnie towarzyskiej. Mimo wszystko poświęcił się w imię prawdy, definitywnie nie jest to powszechne zachowanie w świecie przestępczym. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Rabiej i Kaczyński znali się w tamtym czasie, co zostało udokumentowane na zdjęciach.
Porozumienie Centrum …i dwóch członków tej partii
J. Kaczyński z lewej, a z prawej P. Rabiej …kiedyś koledzy, a dziś??😂 pic.twitter.com/rVR2emmC4e— Alan Stark 🇵🇱 🇺🇸 👫 ✝ #POLEXIT! i love it 🙂 (@alan737ng) November 3, 2020
Wróćmy jeszcze do tematu poruszonego przez Jana Pińskiego. To właśnie Piński przekazał kilka lat temu Zbigniewowi Stonodze list byłego oficera WSI, rozpracowującego Kaczyńskiego w latach 90-tych. Decydującą rolę mogły tu odegrać zasięgi, profil kontrowersyjnego biznesmena obserwuje ponad pół miliona osób. Z listu wynika, że środowisko byłego Porozumienia Centrum było inwigilowane przez służby pod kątem obyczajowym. Akcja trwała od 1991 do 1996 roku i rzekomo miało z niej wynikać, iż Kaczyński utrzymuje stosunki intymne z Piotrem P. Relacje z ich spotkań miały być udokumentowane, według autora listu istniały nawet nagrania video. Kryptonim całej akcji miał się wziąć od imienia kota prezesa PiS. Całość ponoć obejmowała dziesiątki godzin nagrań, zdjęć, stawiających w niezręcznej sytuacji “prezesa”, jak również kilku innych prominentnych posłów, tworzących obecny obóz Zjednoczonej Prawicy. Z relacji Pińskiego wynika, że materiały zniknęły w momencie, gdy Kaczyńscy zdobyli pierwszy raz władzę. Miały się znajdować w zabezpieczonym sejfie i któregoś dnia po prostu z niego wyparowały. Dziennikarz sugeruje, że może mieć z tym związek Antoni Macierewicz, co miałoby tłumaczyć jego obecną pozycję i wpływy.
Jedno jest pewne – jeśli teczka Kaczyńskiego rzeczywiście kiedykolwiek istniała, osoba będąca w jej posiadaniu ma jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie można sobie wymarzyć. Trudno byłoby nawet oszacować jej wartość, z perspektywy bezpieczeństwa państwa groziłoby olbrzymim kryzysem, gdyby dostała się w niepowołane ręce. Piński zadaje pytanie: “Czy Kaczyński jest szantażowany materiałami zebranymi przez Wojskowe Służby Informacyjne? Materiałami dotyczącymi życia seksualnego, czyli materiałami potencjalnie kompromitującymi polityka, deklarującego się jako katolik, jako chrześcijanin, jako człowiek prawicy”. Faktem jest, że podobne sugestie głosiło wiele osób ze świecznika życia publicznego. Janusz Palikot, John Godson, Robert Biedroń, Michał Piróg. Najbardziej zaangażował się w to Palikot, organizując cykl wystąpień poświęconych seksualności prezesa. Głośno było też o wywiadzie Zbigniewa Stonogi z muzykiem disco polo Patrykiem Jackowskim. Według jego relacji “Misiewicz załatwia młodych chłopców dla Kaczyńskiego”. Jednak trzeba pamiętać, że jest to źródło o mocno nadszarpniętej wiarygodności. Patrząc na wszystko chłodnym okiem można odnieść wrażenie, że albo wiele osób się mocno uwzięło na prezesa PiS i próbuje osłabić jego wizerunek, albo ewidentnie “coś jest na rzeczy”. Plotki podsyca fakt, że Kaczyński nie był nigdy oficjalnie związany z żadną kobietą. Marek Suski tłumaczył to następująco: “Nie ożenił się właśnie dlatego, że służył Polsce. Nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”.

Nigdy też nie odniósł się oficjalnie do swojej orientacji, ani nie zaprzeczył sugestiom o homoseksualizmie. Mimo, że są one wyjątkowo obraźliwe, biorąc pod uwagę oficjalną doktrynę polityczną jego partii i stosunek do LGBT.
Nie chodzi o to, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą. To wiedzą wszyscy dziennikarze polityczni od lat. Chodzi o to, że stoi na czele formacji politycznej, która poniża środowiska LGBT. A z homoseksualizmu czyni zarzut. https://t.co/wQYSLB4kLs
— Jan Piński (@jzpinski) May 6, 2020
Kurski nic nie straci. Zwolnienia są na pokazówkę.
Nie bądźcie naiwni, nic bez powodu PiS nie robi.

To wszystko jest zaplanowane. Przygotowują się na wybory, a poDnurzeK kurski nic nie straci. Zwolnienia są na pokazówkę.

Kurski odwołany z funkcji prezesa TVP. “Wraca bulterier prezesa PiS.

Poprowadzi kampanię wyborczą”?
– Nie ma co doszukiwać się w tej zmianie rewolucji w TVP, to tylko zapowiedź zmian w rządzie przed wyborami.
Na 100% Jacek Kurski jest szykowany na szefa kampanii wyborczej PiS, bo partia w obliczu kryzysu ma poważne problemy.
Na trudne czasy przyda się Bulterier Prezesa – tak mówiło się w przeszłości o Kurskim. Znany jest z prowadzenia kłamliwej propagandy.
Cała akcja ODWOŁANIA KURSKIEGO była przygotowana w głębokiej tajemnicy. Kurski dobrze wiedział udając zaskoczonego.

– Morawiecki jeszcze jakiś czas zostanie na stanowisku premiera, ale jego otoczenie już się zmienia. Ziobro na konferencji prasowej dał do zrozumienia, że zmianą jest zaskoczony, ale był mało przekonujący.

Kabaret K2 – Klinika naprawy kraju | Letnia Klinika Skeczów Męczących 2022
#Polsat #KabaretwPolsacie #LetniaKlinikaSkeczówMęczących
Kabaret K2 – Klinika naprawy kraju | Letnia Klinika Skeczów Męczących 2022
“Arka Jarka” – Każdy może jebać pis – ***** *** – Stonoga

Jarosław Kaczyński podczas kolejnej wizyty u seksuologa dalej uskarża się na napięcie, stres, nerwy. Na co lekarz:
– Kiedy radziłem panu by wypieprzył Pan fajne babki ze swojej partii nie miałem na myśli tego co Pan zrobił.
Jarosław Kaczyński ogłosił, że będzie kręcona druga cześć filmu;
”O dwóch takich, co ukradli Księżyc”.
Nowy film nosi roboczą nazwę;
”O dwóch takich, co ukradli Polskę”
———————————-
– A te wina? – pyta kasjerka
– To wina Tuska. – odpowiada prezes PiS.
Przychodzi Ziobro do apteki.
- Poproszę czopek.
- Jaki?
- Może być.

——————–
Pojawiają się słuchy, że hasło „Polska w ruinie” to nie była diagnoza stanu państwa, tylko obietnica wyborcza.

————–
Według specjalistów z PiS – Odra nie została zatruta, ryby po prostu się potopiły 😉

————-
Żona Ziobry potrąciła 2 pieszych na przejściu.
- Co z tym zrobimy? – pyta prokuratora strapiony małżonek pechowej prowadzącej.
Śledczy chwilę główkuje i z radością oznajmia. - Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki – 8 lat za ucieczkę i nieudzielenie pomocy temu pierwszemu.

—————-
Jaki jest szczyt masochizmu?
- Zagłosować na PiS i zostać w kraju…
A jaki jest szczyt sadyzmu? - Zagłosować na PiS i wyjechać z kraju.

————————
Co oficjalnie łączy Jarosława Kaczyńskiego z Tadeuszem Rydzykiem?
- Celibat.

——————-
Dlaczego Kaczyński nie ma dzieci?
Bo mu kot ptaszka zjadł.

Tajemnica – Roman Giertych: Apel do skremowanego handlarza, 1.09.2022 – Monika Janos… nie wierzę że nie żyje…
Monika Janos:
–nie wierzę, że nie żyje… Pisowcy kłamią;

![]()

Roman Giertych:
Apel do skremowanego handlarza, 1.09.2022























