Pocałunek śmierci – Widzowie TVP nie usłyszeli i nie przeczytali o wynikach wyborów prezydenckich w Rudzie Śląskiej. – PiS przegrał, TVP milczy. Cisza po wyborach

Pis-u - zdjęcia, obrazki, kwejk - Giwera.pl

PiS przegrał, TVP milczy. Cisza po wyborach

Kaczyński triggered mem animacja gif przemowa w sejmie zły zdenerwowany wkurzony - Paczaizm.pl

Widzowie TVP nie usłyszeli i nie przeczytali o wynikach wyborów prezydenckich w Rudzie Śląskiej. Kandydat PiS poniósł tam sromotną klęskę, więc nie było o czym informować. Co ciekawe, lokalny oddział telewizji z Katowic wielokrotnie zapowiadał, kiedy będą wybory, ale o wynikach już nie poinformował. Telewizja TVP Info niemal pominęła w swoich przekazach wybory w Rudzie, poza wzmianką o poparciu jednego z przegranych kandydatów przez prezesa PiS.

Wybory w Rudzie Śląskiej. O wynikach widzowie TVP nie usłyszeli

Wybory w Rudzie Śląskiej. O wynikach widzowie TVP nie usłyszeli

Źródło: East News, fot: FOT ARKADIUSZ GOLA

Kaczyński znów węszy spisek, a rolnicy uciekają przed komornikami. MEMY DNIA - Dziennik.pl

Odra umiera, a Kaczyński o wyborach


W niedzielę mieszkańcy Rudy Śląskiej wybierali prezydenta miasta w przedterminowych wyborach. W drugiej turze o tę funkcję walczyli Michał Pierończyk i Krzysztof Mejer. Trzecie miejsce zajął poseł PiS Marek Wesoły, którego wspierał publicznie Jarosław Kaczyński.

Cisza, jak mówię że jest dobrobyt to jest dobrobyt | MemSekcja

W wyborach wystartowało siedmiu kandydatów. Większość z nich to osoby bezpartyjne. Z kolei do głosowania uprawnionych było ok. 101,5 tys. mieszkańców Rudy Śląskiej. Głosy można było oddawać do godziny 21.

PIS w PANICE - Mogą Przegrać Wybory Mimo Największego Poparcia - Analiza Komentator Polityka PL - YouTube

Lokalne media od wielu dni przypominały mieszkańcom miasta, by pójść do urn i oddać głos. Oddział TVP z Katowic przypominał o tym kilkukrotnie w tekstach na stronie internetowej i materiach wideo. W dniu wyborów w telewizyjnych aktualnościach też pojawił się materiał o wyborach prezydenckich, ale już po zamknięciu lokali wyborczych żadnego materiału na ten temat nie było, ani w oddziale lokalnym, ani na antenie TVP Info czy w “Wiadomościach” TVP.

BESTY.pl

TVP Info o Rudzie Śląskiej. “Prezes udzielił poparcia”

Z dostępnych w szybkim wyszukiwaniu w sieci materiałów wynika, że TVP Info ostatni raz podało informację o wyborach w Rudzie Śląskiej 17 sierpnia, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił poparcia w wyborach w Rudzie Ślaskiej. W imieniu swojej partii wsparł posła Marka Wesołego.

Kiełbasa wyborcza memy – Paczaizm.pl | memy polityczne, śmieszne obrazki, dowcipy, gify i cytaty

“Prezes PiS Jarosław Kaczyński zabrał głos w najważniejszej sprawie ostatnich tygodni. Chodzi o udzielenie poparcia kandydatowi PiS w lokalnych wyborach. Czyli najważniejsze są stołki, stołki i jeszcze raz stołki” — uważa dziennikarz Onetu Sebastian Białach.

premier Mateusz Morawiecki rysunki karykatury humor dowcipy obrazki - Sadurski.com

Dlaczego Marek Wesoły był na urlopie podczas głosowania ws. “Lex TVN”? Oto komentarz posła

Marek Wesoły był nieobecny podczas sierpniowego posiedzenia w Sejmie. Był to bardzo ważny dzień dla jego ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości. Sejm zajmował się wówczas projektem nowelizacji ustawy, tzw. Lex TVN.
Inflacja? Nie slyszałem.

11 sierpnia był to naprawdę gorący i ważny dzień w polskiej politycy. Dzień wcześniej rząd ogłosił dymisję Jarosława Gowina, tym samym koalicja PiS – Porozumienie rozpadła się. Eksperci zauważyli, iż ugrupowanie rządzące będzie miało problemy w utworzeniu większości podczas sierpniowego posiedzenia Sejmu, które zajęło się tzw. Lex TVN. Nie pomylili się. Opozycja wygrała wiele głosowań, aż w końcu z inicjatywy Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego złożono wnioski o odroczenie obrad do września. Marszałek Elżbieta Witek poddała to pod głosowanie. Wniosek przeszedł (m.in. głosami Kukiz’15). Witek ogłosiła wtedy kilkugodzinną przerwę.

Nauczycielka memy, gify i śmieszne obrazki facebook, tapety, demotywatory  zdjęcia

PiS-owi udało się przekonać Pawła Kukiza do zmiany decyzji – muzyk podpisał się pod wnioskiem o reasumpcję głosowania dot. odroczenia obrad. Sejm zebrał się ponownie, mimo oburzenia opozycji. Marszałek Witek zarządziła najpierw głosowanie nad reasumpcją, a następnie nad odroczeniem obrad. Tym razem ten drugi wniosek został odrzucony i Sejm wrócił do normalnej pracy.

Lex TVN sprawiło, że internauci znienawidzili Pawła Kukiza i postanowili  wyrazić to w memach - Joe Monster

W końcu marszałek zarządziła głosowanie nad tzw. “Lex TVN”. PiS uzbierał 228 głosów popierających projekt i wygrał to głosowanie. Musiał jednak liczyć na posłów od Pawła Kukiza i części Porozumienia.

Paweł Kukiz humor, satyra, żarty, na temat Pawła Kukiza. Muzyk i polityk

Nic dziwnego, że media zajęły się sprawą nieobecności dwóch posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości podczas sierpniowego posiedzenia. Byli to: poseł z Rudy Śląskiej Marek Wesoły oraz szefowa PiS w woj. opolskim Violetta Porowska. Jak poinformował wówczas Ryszard Terlecki, oboje byli na urlopie, na który nie otrzymali oficjalnej zgody od klubu. Ich nieobecność mogła spowodować, że PiS doznałby druzgocącej porażki.

Księża humor, satyra. Kler, biskupi, kościół katolicki i polityka. Dowcipy

Marek Wesoły był gościem wtorkowego wydania studia Silesia24. Po raz pierwszy publicznie skomentował swoją absencję podczas tak ważnego dla PiS-u posiedzenia. Poseł powiedział, że to był urlop zaplanowany już dawno temu i wielokrotnie przekładany z powodu pandemii. – Nie miałem wpływu na jego termin. Źle ułożyło się, że akurat wypadł na posiedzenie Sejmu. Siła wyższa. Nie byłem w stanie przełożyć terminu – skomentował Marek Wesoły.

Kukiz15 - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Było bardzo dużo nieodebranych telefonów. Starałem nie robić z tego sensacji – dodał poseł, zapytany o to co działo się w trakcie i po posiedzeniu Sejmu.

Twitter 上的 Prawo i Sprawiedliwość:"Prezes #PiS J. #Kaczyński o poprawie  jakości życia Polaków. #KongresPiS #PolskaJestJedna ➡️Podajcie dalej!  https://t.co/pkSXO37NCQ" / Twitter

Marek Wesoły zaznacza jednak, że nieobecność dwóch posłów PiS-u nie była jedynym powodem kryzysu sejmowego w obozie władzy. Wpływ na to miała też dymisja Jarosława Gowina i rozpad koalicji.

Nie mam też takiego poczucie, że nieobecność dwóch posłów była przyczyną całego zamieszania. Pamiętajmy też o tym, że dzień przed głosowaniami rozpadła się trochę Zjednoczona Prawica”

– MÓWIŁ MAREK WESOŁY.

– Nie było rozmowy dyscyplinującej. Ja kilku osobom z PiS-u zgłosiłem fakt, że mnie nie będzie. To prawda, że zgody nie otrzymałem – poinformował Marek Wesoły.

Prawo i Sprawiedliwość on Twitter: "Prezes #PiS J. #Kaczyński w #Grudziądz:  Ukraińcy bronią Europy i Polski. Nasze społeczeństwo zachowało się  wspaniale wobec uchodźców. To wielkie dni Polski, to wielkie dni Polaków. To

Powiązane aktualności

Kaczyński Kaczynski GIF - Kaczyński Kaczynski Pis - Discover & Share GIFs

Social media:

Gradobicie które było a nie było – Czyli próba wyłudzenia odszkodowania? – Brat Pisowskiego Kaczmarczyka.

Grad - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Brat wiceministra Kaczmarczyka zgłosił straty po gradobiciu, którego według urzędników nie było

Dzisiaj, 12-09-2022 

Brat wiceministra Kaczmarczyka zgłosił straty po gradobiciu, którego według urzędników nie było

Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa zgłosił urzędnikom, że w wyniku gradobicia ucierpiała jego uprawa soi. Specjalna komisja stwierdziła jednak, że szkód nie było. Mało tego: w dniu, w którym miało do nich dojść, według ekspertów na terenie gminy nie padał grad. Zgłoszenie Kaczmarczyka dotyczyło upraw na 141-hektarowym polu, które – jak ujawniła Wirtualna Polska – pomógł mu poddzierżawić brat.

 

– Pierwsze słyszę, żeby w 2022 było tu jakieś gradobicie. Nic takiego sobie nie przypominam – dziwi się rolnik, który gospodaruje na polu obok 141-hektarowej działki uprawianej przez Kaczmarczyków.

– Nic takiego nie miało miejsca. A wiedziałbym, bo rzepak, który uprawiam, jest wrażliwy na takie sytuacje, a nie był wytracony, czyli nasiona nie wysypały się z łuszczyn – dodaje drugi.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, u progu wakacji Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka, zgłosił w Urzędzie Gminy w Kozłowie, że 9 czerwca 2022 roku przez jego pole we wsi Kępie przeszło gradobicie, które zniszczyło część uprawy soi. Zgłaszając straty, uruchomił procedurę zmierzającą do wypłaty odszkodowania po wystąpieniu szkód w gospodarstwie rolnym.

Jak przebiega taki proces, szczegółowo opisuje Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie. Po otrzymaniu pisma od poszkodowanego rolnika, wójt gminy wnioskuje do urzędu wojewódzkiego o powołanie komisji ds. szacowania szkód w gospodarstwach rolnych. Gdy ta oszacuje szkody – wojewoda potwierdza wysokość i zakres strat, co z kolei daje podstawę do uruchomienia programu pomocowego.

Odszkodowania wypłacane są przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (podlegającą Ministerstwu Rolnictwa, którym dziś współkieruje Norbert Kaczmarczyk). O jakich kwotach mówimy? – Ich wysokość ustala rząd, biorąc pod uwagę pulę na odszkodowania i liczbę pokrzywdzonych rolników. To może być np. 500 zł na hektar. Rolnik może też uzyskać odszkodowanie z prywatnej ubezpieczalni, gdy ubezpieczył się dodatkowo – odpowiada Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Każdy rolnik, który składa wniosek o oszacowanie szkód powstałych w wyniku niekorzystnego zjawiska atmosferycznego w gospodarstwie rolnym, oświadcza jednocześnie, że znane mu są skutki składania fałszywych oświadczeń wynikające z art. 297 Kodeksu karnego. Według tego przepisu, osobie, która poświadcza nieprawdę, by otrzymać wsparcie finansowe, grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Co z tym gradobiciem?

W skład komisji, która badała straty na polu Kaczmarczyków, weszli przedstawiciele gminy Kozłów, Małopolskiej Izby Rolniczej w Miechowie oraz lokalnego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.

W urzędzie gminy Kozłów usłyszeliśmy, że wniosek Kaczmarczyka był jedynym wnioskiem dotyczącym szkód po gradobiciu, do którego miało dojść 9 czerwca.

W rozmowie z Wirtualną Polską Jan Basa, wójt Kozłowa relacjonuje: – Do gminy trafił wniosek o oszacowanie szkód złożony przez jednego rolnika. Szkody miały powstać we wsi Kępie 9 czerwca 2022 roku w wyniku gradobicia. Powołana została komisja wojewódzka. Z tego, co wiem, nie stwierdzono żadnych szkód na terenie gminy, wskazanego dnia nie wstąpiły też anomalia pogodowe, czyli ulewa, powódź czy gradobicie.

Mówiąc wprost: na polu Kaczmarczyka nie wystąpiły żadne szkody, a w dniu, gdy miało do nich dojść, nie było gradobicia. Tę informację potwierdziliśmy w dwóch niezależnych źródłach.

Według naszych ustaleń, Konrad Kaczmarczyk nie podpisał jeszcze protokołu komisji i przysługuje mu prawo odwołania.

Poprosiliśmy go o komentarz w tej sprawie. W odpowiedzi przesłał nam wiadomość głosową.

– Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić. A że była powołana komisja, która oceniła, że nie, to znaczy, że nie było. Tak to funkcjonuje w rolnictwie, że jeżeli występują na danym terenie szkody, to się to zgłasza. To chyba normalna procedura, tak? A że okoliczni rolnicy [twierdzą, że gradobicia nie było – przyp. red.]? Jacy okoliczni rolnicy? Proszę dane tych okolicznych rolników podać, którzy stwierdzili, że u nich nie było. U jednego rolnika przechodzi gradobicie, a u drugiego nie przechodzi gradobicie – tłumaczy w nagraniu.

Potem przesyłał kolejne wiadomości tekstowe. Wyjaśnia w nich, że “grad bije pasowo/miejscowo”. I że “im większe pole, tym większa możliwość, że po nim przejdzie”.

Tłumaczenie Kaczmarczyka dziwi Wiktora Szmulewicza. – Poszkodowany rolnik musi mieć pewność co do przejścia nawałnicy gradowej czy ulewnych deszczy. Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem jednak nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, a zresztą grad nie padał, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją. To znaczy, że może ktoś nie widział tego gradu, bo mieszka poza gminą i tylko coś usłyszał o gradzie. To może być też próba wyłudzenia odszkodowania – komentuje Wiktor Szmulewicz.

141 hektarów poddzierżawionych patentem

Gradobicie, w wyniku którego miały ucierpieć uprawy Kaczmarczyka, miało przejść nad 141-hektarową działką, którą brat wiceministra użytkuje od listopada 2020 roku.

Jak ujawniliśmy kilka dni temu, w poddzierżawieniu państwowej ziemi pomógł mu brat – Norbert Kaczmarczyk (jeszcze przed objęciem funkcji wiceministra rolnictwa, ale już jako poseł). Dzięki patentowi z poddzierżawą udało się im ominąć wprowadzone przez PiS prawo, zgodnie z którym grunty powinni dzierżawić rolnicy z gminy, w której te grunty leżą. Za użytkowanie poddzierżawionej ziemi Konrad Kaczmarczyk płaci pięć razy mniej niż lokalni gospodarze, którzy startowali w przetargu na dzierżawę sąsiednich działek.

Gdy przygotowywaliśmy tekst o poddzierżawie, wiceminister nie odpowiedział na nasze pytania. Po publikacji Wirtualnej Polski wydał oświadczenie, w którym tej sprawie poświęcił jedno zdanie. “Poddzierżawa ziemi przez mojego brata od dzierżawiącego z KOWR-u jest zgodna z prawem” – napisał.

Pozostała, krytyczna część oświadczenia skierowana była do Michała Kołodziejczaka, lidera AgroUnii, który komentując nasze ustalenia stwierdził, że rodzina Kaczmarczyków “działa w tym przypadku jak szajka” i “była nastawiona na zysk, albo wręcz na kradzież”.

“Panie Kołodziejczak, oskarżanie oraz lżenie mnie i mojej rolniczej rodziny, że jesteśmy szajką i kradniemy jest poniżej wszelkich standardów krytyki, a także jakiejkolwiek godności. Musi być Pan świadomy rozległości insynuacji i dziwactw, które Pan formułuje” – napisał wiceminister.

Traktor, który ściągnął burzę na wiceministra

O braciach Kaczmarczykach zrobiło się głośno po weselu Norberta, na którym bawiło się pół tysiąca ludzi, wśród nich szef Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Kontrowersje wzbudził nie tylko rozmach imprezy, ale także prezent, który Norbertowi przekazał Konrad – ciągnik o wartości około 1,5 miliona złotych. Wręczali go przedstawiciele firmy handlującej sprzętem rolniczym, która z nagrań z tej imprezy zmontowała materiał reklamowy.

Media zaczęły wtedy analizować, czy urzędujący wiceminister powinien przyjmować takie prezenty. Dziennikarze zastanawiali się także, po co komuś, kto w oświadczeniu majątkowym deklaruje, że gospodaruje na 16 hektarach, maszyna będąca w stanie obrobić wielokrotnie większe pola. Norbert Kaczmarczyk wydał oświadczenie, z którego wynika, że prezent właściwie nie był prezentem. Brat tylko użyczył mu ciągnik z okazji wesela. A korzystać będą z niego razem z bratem – bo działalność rolniczą prowadzą w ramach jednego gospodarstwa.

Paweł Figurski, Szymon Jadczak, dziennikarze Wirtualnej Polski

Social media:

Kaczyński kontra Piński – Sekelski

Social media:

Ograniczenia w sraniu

Limitowane toalety w starostwie w Wołowie

Wołów to niewielkie, 12-tysięczne miasto w województwie dolnośląskim. Jest ono stolicą powiatu wołowskiego, którym rządzi starosta Janusz Dziarski, członek Prawa i Sprawiedliwości. Samorząd ten, jak wiele innych, boryka się z ogromnymi problemami finansowymi. Dlatego starostwo postanowiło przygotować plan oszczędności. Trochę na zasadzie „na czym tylko się da”. W planie jest osiem punktów. To między innymi branie pod uwagę likwidacji zespołu szkół specjalnych, zagospodarowanie parkingu czy oszczędności energii cieplnej i elektrycznej oraz wody. Ten ostatni punkt starostwo wzięło sobie do serca… chyba za bardzo.

Otóż wyobraźcie sobie, że w toaletach starostwa pojawiły się niecodzienne karteczki. To, co na nich napisane, swoją absurdalnością przebija chyba nawet słynną instrukcję do Ławek Z Polską Flagą. Zobaczcie zresztą sami:

W związku z wdrażanym programem naprawczym powiatu, wizyty w toalecie mogą odbywać się wyłącznie za zgodą bezpośredniego przełożonego!!!

Dalej jest też dodatkowa informacja, że „jednocześnie w godzinach porannych uprasza się o korzystanie z toalet we własnych lokalach mieszkalnych”. Sprawę nagłośnili politycy opozycji, którzy – co oczywiste – porównali tę sytuację do filmów Stanisława Barei. Nie zauważyliście, że ostatnio co rusz mamy takie porównania?

W starostwie w Wołowie tak bardzo szukają oszczędności, że… ograniczyli urzędnikom korzystanie z toalet

Social media:

Ławeczka Polska

Ławeczka Polska

Ławki (choć pomysłodawcy chcą, by mówić o nich per: instalacje) stanęły niespodziewanie na początku tygodnia w wielu dużych miastach (Lublinie, Toruniu czy Chorzowie). Budziły natychmiastowe skojarzenie z Ławeczkami Niepodległości, które od 2018 roku bardziej szpecą niż zdobią przestrzeń publiczną. Tym razem projekt nazywa się Ławki Z Polską Flagą. I za jego zamówienie i opłacenie odpowiada państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego. To on zażyczył sobie postawienia podestu, konturu Polski, łańcucha i schodów prowadzących do ławki. Razy szesnaście (tyle ile mamy województw).

Dziennikarze tvn24.pl ustalili szczegółowy kosztorys całego projektu. Każda „instalacja” będzie kosztować 100 tysięcy złotych. Agencja Hackett Hamilton zgarnęła za ich zaprojektowanie i wyprodukowanie 900 tysięcy złotych, reszta to dodatkowe koszty BGK. Czyli łącznie 1,6 miliona złotych. Ale za to jaki ekwiwalent reklamowy, prawda? Wszak Donald Tusk z czytania regulaminu korzystania z ławek zrobił jeden z ważniejszych punktów swojego środowego wystąpienia na Campusie Polska Przyszłości. Tylko chyba nie o taką reklamę polskich inwestycji chodziło.

Laweczka - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

BGK uważa, że to symbol

Mało tego – radio TOK FM zaprosiło dziś do studia prezeskę Banku Gospodarstwa Krajowego. Beata Daszyńska-Muzyczka odpowiadając na pytania prowadzącego wypowiedziała kilka naprawdę złotych myśli. Zacznijmy od tego:

Nie są to ławki. To jest instalacja i cała konstrukcja. Jeżeli ona by była ławką, typową do siedzenia, to byłaby ona zainstalowana na ziemi.

…powiedziała pani prezes mówiąc w bardzo podobnym tonie, co ten użyty przy tworzeniu słynnego już regulaminu. Pamiętacie? „Z ławki należy korzystać tylko w pozycji siedzącej, trzymając się poręczy (stanowiących umucowanie ławki)”. Daszyńska-Muzyczka pytana o cel przedsięwzięcia, odpowiedziała:

Promocja polskich inwestycji. A może to właśnie taki symbol? Można usiąść – zostań w Polsce, bo tutaj inwestujemy.

https://twitter.com/Radio_TOK_FM/status/1565263894448332802?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1565263894448332802%7Ctwgr%5E4b230d8d063aea4b681ffd3804ba16949956294d%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fbezprawnik.pl%2Flawka-za-100-tysiecy%2F

Lawka - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Dobrze, że pani prezes wyjaśniła. Śmiem bowiem obawiać się, że ci, którzy – ryzykując złamaniem restrykcyjnego regulaminu – jednak odważyli się zasiąść na owych ławkach, to myśleli raczej nie o tym, by w cokolwiek zainwestować, lecz raczej o tym kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Skoro w czasie galopującej inflacji państwowy bank wpada na tak poronione pomysły.

To nie są ławki, to jest instalacja” – aż mi na myśl Bareja przyszedł.

We wtorek, 6 września w trakcie happeningu na sosnowieckich Stawikach odsłonięto regulamin, w żartobliwy sposób określający sposób z korzystania z znajdującej się obok ławki. W przeciwieństwie do regulaminu, który określa zasady korzystania z ławek „Z Polską Flagą”, które w ostatnim czasie pojawiły się na terenie wielu polskich miast, ten nie zabrania niczego, co byłoby niezgodne z prawem – zatem na ławce można siadać w kilka osób, robić sobie na niej selfie – o ile ławka wyraża na to zgodę! – i sadzać na niej zwierzęta.

A tak brzmi sama treść regulaminu:

  • Ławka to ławka, służy do siedzenia, po co drążyć.
  • Na ławce mogą jednocześnie znajdować się osoby w różnym wieku, różnych wyznań, poglądów, narodowości itd.
  • Z ławki może korzystać każdy, kto z ławki potrafi korzystać.
  • Przestrzeń powietrzna nad ławką pozostaje otwarta i można z niej swobodnie korzystać zgodnie z prawem krajowym i międzynarodowym.
  • Usiąść na ławce można podchodząc z lewej lub z prawej strony, a także idąc z naprzeciwka.
  • Z ławki należy korzystać tylko w pozycji wygodnej i bezpiecznej.
  • Ławka pokryta jest specjalną gumoodporną farbą, więc przyklejanie gum od spodu może być niezwykle trudne.
  • Z ławki należy korzystać tak, jak się korzysta z ławki.
  • Korzystając z ławki możesz czytać książki lub czasopisma. Lub ten regulamin.
  • Jeżeli ławka jest zajęta, to jest zajęta. Skorzystaj z innej.
  • Możesz podjechać do ławeczki na rowerze lub hulajnodze i oprzeć je o nią. To łatwe.
  • Dozwolone jest korzystanie i przebywanie na ławce ze zwierzętami.
  • Ławka jaka jest, każdy widzi.
  • Korzystając z ławki możesz zrobić sobie “selfie” z rodziną lub przyjaciółmi, jeżeli ławka wyrazi na to zgodę.
  • Niniejszy regulamin ma być traktowany poważnie, i najważniejsze, aby korzystać z ławki ze zdrowym rozsądkiem, aby sobie i nikomu innemu nie zrobić krzywdy.

Jak samemu można się przekonać, wbrew ostatniemu punktowi, regulaminu traktować zbyt poważnie nie można. Ale taki był właśnie zamysł jego twórców.

– W przestrzeni publicznej pojawiła się informacja o ławkach, wpisanych w kontur polski, do której prowadzą schody, a korzystanie z nich opisane jest przepastnym regulaminem. Chcieliśmy pokazać, że u nas ławka służy do tego, do czego służy ławka, czyli do siedzenia. Nie przypisujmy do nich żadnych ideologii, pozwólmy ludziom po prostu korzystać z ławek! Oczywiście, wszystko to robimy w sposób humorystyczny, aby osoby, które konstruują skomplikowane regulaminy zastanowiły się, czy to naprawdę jest potrzebne, czy ludziom trzeba mówić, jak z ławki korzystać? W naszej ocenie jest to zupełnie niepotrzebne, stąd też nasz happening i nasza ławka wolności i szacunku. Jak ktoś ma ochotę przyjść na ławkę, niech przyjdzie i siada – mówi Rafał Łysy, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.

Regulamin został uprawomocniony symbolicznym dokręceniem śruby – czego dokonał prezydent miasta, Arkadiusz Chęciński. Od razu znalazła się też pierwsza osoba, która z ławki skorzystała – razem z prezydentem na ławce usiadł jeden z mieszkańców Sosnowca, chociaż jak się przyznał, zrobił to bez wcześniejszego zapoznania się z regulaminem użytkowania.

– Nie chcemy być przeciw komukolwiek, nie chcemy krytykować niczego, co ktoś wymyślił. Za to chcemy pokazywać, że niektóre inicjatywy można rozwiązać fajniej, lepiej. Uważamy, że pomysł ławek został zrealizowany trochę za poważnie. Doszliśmy do wniosku, że ławki „Wolności i Szacunku” chyba jeszcze nie ma. W Polsce rozmowa, dyskusja jest zjawiskiem coraz rzadszym, więc czemu się spotkać, usiąść w takim malowniczym miejscu i nie rozmawiać o wolności – mówił w trakcie inauguracji regulaminu prezydent Chęciński.

Sosnowiecka Ławka Wolności i Szacunku znajduje się przy plaży nad Stawikami, a skorzystać z niej – według nowego regulaminu – może każdy, jak długo nie łamie zasad współżycia społecznego.

Happening na sosnowieckich Stawikach. Odsłonięto regulamin... ławki
Social media: