Neo-Nówka – WIGILIA W POLSCE (Bez cenzury) “Kazik sam w domu” HD
Deszcz zniszczył “Jarosławkę”, patriotyczną ławkę za 100 tys. zł. Stała nad Maltą w Poznaniu od 10 dni
Deszcz – i to wcale nie nawalny – uszkodził nie tylko drewniane elementy konstrukcji. Zaczęła schodzić również farba. – I po splendorze – komentują spacerowicze.
Patriotyczne ławki pojawiły się m.in. we Wrocławiu, Olsztynie, i Kielcach. W Poznaniu konstrukcja stanęła nad jeziorem Maltańskim. Niestety, po 10 dniach, zniszczył ją deszcz. – Uszkodzeniu uległy drewniane elementy instalacji. Z konstrukcji otaczającej ławkę schodzi farba – podał pierwszy TVN24.
– I po splendorze – komentowali w sobotę spacerowicze.
Awantura w Sejmie, Kaczyński nie wytrzymał. “Agentura Putina”
Kłamstwo ma krotkie nóżki – Smoleńsk – Do władzy PiS po trupach – Awantura w sejmie 14 IX 2022
Andrzej Rozenek awantura w sejmie 14 IX 2022
Barbara Nowacka awantura w sejmie
Awantura w Sejmie. “Hańba panu, hańba na wieki!”
– Panie Kaczyński, jak pan może patrzeć w lustro, po tym, jak na trumnie brata, bratowej, waszych przyjaciół i mojej matki zbudował imperium kłamstwa, które pozwoliło wam przejąć władzę. Jak panu nie wstyd, panie Kaczyński, doprowadzić do podziału Polski i robić czystą politykę? Pan się śmieje, hańba panu, hańba na wieki! – krzyczała z mównicy sejmowej posłanka KO Barbara Nowacka, domagając się natychmiastowego rozwiązania podkomisji smoleńskiej.
Sejm w środę, po godz. 10, rozpoczął trzydniowe posiedzenie. Już na poczatku obrad posłanka KO Barbara Nowacka zwróciła się do premiera z prośbą o natychmiastowe rozwiązania podkomisji smoleńskiej i “ukarania tego kłamcy smoleńskiego”. – Za fałszerstwa dokumentów – powiedziała posłanka, wskazując na Antoniego Macierewicza.
“Hańba panu, hańba na wieki!”
Następnie zwróciła się do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. – Panie Kaczyński, jak pan może patrzeć w lustro, po tym, jak na trumnie brata, bratowej, waszych przyjaciół i mojej matki zbudował imperium kłamstwa, które pozwoliło wam przejąć władze. Jak panu nie wstyd panie Kaczyński, doprowadzić do podziału Polski i robić czystą politykę? Pan się śmieje, hańba panu, hańba na wieki! – krzyczała z mównicy sejmowej posłanka KO Barbara Nowacka.
Po Nowackiej głos zabrał Antoni Macierewicz. – Ja spokojnie mogę poczekać, aż ci, którzy doprowadzili do oddania Rosji wszystkich dokumentów, skończą krzyczeć, bo oni krzyczą ze strachu – powiedział polityk PiS. – Oni krzyczą ze strachu, broniąc Tuska, który oddał wszystkie badania stronie rosyjskiej – stwierdził Macierewicz.
🎥 @barbaraanowacka: "Panie Kaczyński, jak pan może patrzeć w lustro, po tym jak na trumnie brata, bratowej, waszych przyjaciół i mojej matki zbudował pan imperium kłamstwa, które pozwoliło wam przejąć władzę?" 👇 pic.twitter.com/FY3EjwbOu5
– Boją się, że opinia publiczna dowie się, jaka jest prawda. Dlatego chcą to zakrzyczeć. Wszystkie wyniki są opublikowane. To TVN ukrywa wyniki badań symulacji, pokazujące, że samolot rozbija się zupełnie inaczej, niż wynika to z badań komisji Millera – kontynuował były szef MON.
Gawkowski: panie Macierewicz, pana osądzi historia
Głos zabrał także poseł Krzysztof Gawkowski z Lewicy. – Pani marszałek, miał być wniosek formalny o drożyźnie, ale ten absolutny kłamca z tej mównicy obraża Polskę i Polaków – powiedział polityk, wskazując na Antoniego Macierewicza.
– Miał być marszałek senior, a jest marszałek obłudy, kłamstwa i nieprawdy. Tańczy na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej. Koniec z tą hańbą dla tego Sejmu. Trzeba o tym mówić i to obnażać. Zginęli tam wszyscy. Z każdej strony sceny politycznej, ale nikomu nie przyszło do głowy uprawiać na tym politykę, panie Macierewicz. Wstyd i hańba – dodał poseł Gawkowski.
Poseł dodał, że budowany jest “mit smoleński”. – Zamiast uczcić pamięć ofiar. Panie Macierewicz, pana osądzi historia i osądzi Polska. Wstyd, że jest pan posłem RP – krzyknął Gawkowski.
– Panie pośle, proszę się zastanowić 10 razy, zanim pan coś powie z tej mównicy, bo to się nie mieści w mandacie poselskim oskarżanie kogoś o coś takiego – upomniała Gawkowskiego marszałek Witek.
Przypomnijmy, że w poniedziałek w programie “Czarno na białym” w TVN24 został wyemitowany reportaż “Siła kłamstwa”, w którym przedstawiono materiały wskazujące na to, że podkomisja Antoniego Macierewicza dysponowała wynikami badań, które zaprzeczały tezie o wybuchu w skrzydle prezydenckiego samolotu Tu-154 lecącego do Smoleńska.
MPD 998 – PANI MARTA – Jak fajnie mieć dobrego wuja😃!
Burza ws. “mazurskiego raju” Marty Kaczyńskiej. “Każdy jest równy wobec prawa“
Nielegalny kanał od jeziora Szymon, zakończony przystanią, powstał na terenie posiadłości należącej do spółki, której prezesem jest mąż Marty Kaczyńskiej. Posłowie opozycji pytają, dlaczego przekop odkryli rybacy, a nie Wody Polskie – pisze w czwartkowym wydaniu “Gazeta Wyborcza”. Prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające, policja powołuje biegłego, a posłowie zapowiadają kontrole.
Prokuratura bada sprawę samowoli w “mazurskim raju Marty Kaczyńskiej”. Chodzi o budowę kanału bez zezwolenia
Nielegalny kanał od jeziora Szymon, zakończony przystanią, powstał na terenie posiadłości należącej do spółki, której prezesem jest mąż Marty Kaczyńskiej. Oboje często spędzają tam czas – pisze “Gazeta Wyborcza”. W sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku. Dotychczas nikomu nie postawiono zarzutów.
Chodzi o działkę, oficjalnie należącą do spółki Jana Investment, której prezesem jest Piotr Zieliński, mąż Marty Kaczyńskiej. Miejscowi twierdzą, że to właśnie ta para głównie pojawia się na terenie posiadłości. – Często widuje się ich w tej willi, zazwyczaj przylatują helikopterem – pisze “Wyborcza”, przypominając wypowiedź pani Iwony sprzed roku, gdy dziennik opisywał sprawę posiadłości w kontekście budowy drogi S16. Dlatego “Wyborcza” pisze o “mazurskim raju Marty Kaczyńskiej”.
W marcu 2022 r. miejscowi rybacy, zaniepokojeni stanem części brzegu jeziora Szymon, zawiadomili Zarząd Zlewni Wód Polskich w Giżycku. Jak wylicza “Wyborcza”, jego przedstawiciele stwierdzili, że:
w związku wykonanymi pracami ziemnymi na działce uszkodzono i zniszczono naturalną linię brzegową jeziora,
w jeziorze wykonano kanał o powierzchni 276 mkw., a podczas prac usunięto trzciny oraz znaczną część istniejącego dna,
na działce wykonano kanał o łącznej powierzchni 4845 mkw. zakończony rozwidleniem-przystanią.
– Wyżej wymieniony kanał oraz przeprowadzone prace ziemne niszczące część jeziora oraz działki zostały wykonane bez wymaganych prawem pozwoleń, bez naszej wiedzy i zgody – powiedziała Agnieszka Giełażyn-Sasimowicz, rzeczniczka prasowa Wód Polskich w Białymstoku.
Sprawa w prokuraturze
Jezioro Szymon i opisywane działki są Obszarem Chronionego Krajobrazu Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Prokuratura rejonowa w Giżycku prowadzi postępowanie przygotowawcze. Prawo wodne przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
Powołano biegłego z zakresu ochrony środowiska. – Ma wydać opinię na temat uszkodzenia, zniszczenia linii brzegowej w związku z wykonywaniem nielegalnych prac ziemnych i budową kanału. Uzyskana opinia zostanie przeanalizowana w toku prowadzonego postępowania. Na tym etapie jest jednak za wcześnie, by jednoznacznie przesądzać o sprawstwie – oświadczyła “Wyborczej” Iwona Chrościńska, oficer prasowa giżyckiej policji. Podkreśla, że nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów, a kwalifikacja prawna może ulec zmianie.
“Próbowaliśmy skontaktować się z przedstawicielem Jana Investment. Bezskutecznie. Na miejscu nie mogliśmy również porozmawiać ani z Piotrem Zielińskim, ani z Martą Kaczyńską” – pisze “Wyborcza”.
Kontrowersje wokół rezydencji, w której odpoczywa Marta Kaczyńska
To kolejne kontrowersje wokół posiadłości. “Wyborcza” w marcu ub.r. pisała o wątpliwościach związanych z budową pobliskiej drogi S16 na trasie Mrągowo-Ełk. Dziennik pisze, że drogowcy zdecydowali się na wariant drogi mocno ingerujący w przyrodę. Burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski informował, że sprawą zainteresowała się spółka “we władzach, której są osoby związane z rządzącymi w kraju prominentami”. Przypuszczał też, że w pierwotnym założeniu trasa znajdowała się zbyt blisko majątku, w którym czas spędzają Marta Kaczyńska i jej mąż. Było to zaledwie ok. 500 m od zabudowy. Finalnie będą to 3 km.
“GW” nie udało się skontaktować z przedstawicielem spółki Jana Investment, Piotrem Zielińskim i Martą Kaczyńską.
Dlaczego Kaczyński powołał Pińskiego o nazwanie go gejem w domyśle… a nie pozwał np. innych którzy o tym mówili i pisali jeszcze daleko wstecz lat przed Pińskim.
” Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro to para gejów …”
18 mar 2019” Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro to para gejów …” ( Może ktoś wie skąd ten tekst ? ) Troszkę w filmiku i o Pawle Rabieju Wice Prezydencie Warszawy. . Jerzy Nasierowski
Widzowie TVP nie usłyszeli i nie przeczytali o wynikach wyborów prezydenckich w Rudzie Śląskiej. Kandydat PiS poniósł tam sromotną klęskę, więc nie było o czym informować. Co ciekawe, lokalny oddział telewizji z Katowic wielokrotnie zapowiadał, kiedy będą wybory, ale o wynikach już nie poinformował. Telewizja TVP Info niemal pominęła w swoich przekazach wybory w Rudzie, poza wzmianką o poparciu jednego z przegranych kandydatów przez prezesa PiS.
Wybory w Rudzie Śląskiej. O wynikach widzowie TVP nie usłyszeli
Źródło: East News, fot: FOT ARKADIUSZ GOLA
Odra umiera, a Kaczyński o wyborach
W niedzielę mieszkańcy Rudy Śląskiej wybierali prezydenta miasta w przedterminowych wyborach. W drugiej turze o tę funkcję walczyli Michał Pierończyk i Krzysztof Mejer. Trzecie miejsce zajął poseł PiS Marek Wesoły, którego wspierał publicznie Jarosław Kaczyński.
W wyborach wystartowało siedmiu kandydatów. Większość z nich to osoby bezpartyjne. Z kolei do głosowania uprawnionych było ok. 101,5 tys. mieszkańców Rudy Śląskiej. Głosy można było oddawać do godziny 21.
Lokalne media od wielu dni przypominały mieszkańcom miasta, by pójść do urn i oddać głos. Oddział TVP z Katowic przypominał o tym kilkukrotnie w tekstach na stronie internetowej i materiach wideo. W dniu wyborów w telewizyjnych aktualnościach też pojawił się materiał o wyborach prezydenckich, ale już po zamknięciu lokali wyborczych żadnego materiału na ten temat nie było, ani w oddziale lokalnym, ani na antenie TVP Info czy w “Wiadomościach” TVP.
TVP Info o Rudzie Śląskiej. “Prezes udzielił poparcia”
Z dostępnych w szybkim wyszukiwaniu w sieci materiałów wynika, że TVP Info ostatni raz podało informację o wyborach w Rudzie Śląskiej 17 sierpnia, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił poparcia w wyborach w Rudzie Ślaskiej. W imieniu swojej partii wsparł posła Marka Wesołego.
“Prezes PiS Jarosław Kaczyński zabrał głos w najważniejszej sprawie ostatnich tygodni. Chodzi o udzielenie poparcia kandydatowi PiS w lokalnych wyborach. Czyli najważniejsze są stołki, stołki i jeszcze raz stołki” — uważa dziennikarz Onetu Sebastian Białach.
Dlaczego Marek Wesoły był na urlopie podczas głosowania ws. “Lex TVN”? Oto komentarz posła
Marek Wesoły był nieobecny podczas sierpniowego posiedzenia w Sejmie. Był to bardzo ważny dzień dla jego ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości. Sejm zajmował się wówczas projektem nowelizacji ustawy, tzw. Lex TVN.
11 sierpnia był to naprawdę gorący i ważny dzień w polskiej politycy. Dzień wcześniej rząd ogłosił dymisję Jarosława Gowina, tym samym koalicja PiS – Porozumienie rozpadła się. Eksperci zauważyli, iż ugrupowanie rządzące będzie miało problemy w utworzeniu większości podczas sierpniowego posiedzenia Sejmu, które zajęło się tzw. Lex TVN. Nie pomylili się. Opozycja wygrała wiele głosowań, aż w końcu z inicjatywy Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego złożono wnioski o odroczenie obrad do września. Marszałek Elżbieta Witek poddała to pod głosowanie. Wniosek przeszedł (m.in. głosami Kukiz’15). Witek ogłosiła wtedy kilkugodzinną przerwę.
PiS-owi udało się przekonać Pawła Kukiza do zmiany decyzji – muzyk podpisał się pod wnioskiem o reasumpcję głosowania dot. odroczenia obrad. Sejm zebrał się ponownie, mimo oburzenia opozycji. Marszałek Witek zarządziła najpierw głosowanie nad reasumpcją, a następnie nad odroczeniem obrad. Tym razem ten drugi wniosek został odrzucony i Sejm wrócił do normalnej pracy.
W końcu marszałek zarządziła głosowanie nad tzw. “Lex TVN”. PiS uzbierał 228 głosów popierających projekt i wygrał to głosowanie. Musiał jednak liczyć na posłów od Pawła Kukiza i części Porozumienia.
Nic dziwnego, że media zajęły się sprawą nieobecności dwóch posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości podczas sierpniowego posiedzenia. Byli to: poseł z Rudy Śląskiej Marek Wesoły oraz szefowa PiS w woj. opolskim Violetta Porowska. Jak poinformował wówczas Ryszard Terlecki, oboje byli na urlopie, na który nie otrzymali oficjalnej zgody od klubu. Ich nieobecność mogła spowodować, że PiS doznałby druzgocącej porażki.
Marek Wesoły był gościem wtorkowego wydania studia Silesia24. Po raz pierwszy publicznie skomentował swoją absencję podczas tak ważnego dla PiS-u posiedzenia. Poseł powiedział, że to był urlop zaplanowany już dawno temu i wielokrotnie przekładany z powodu pandemii. – Nie miałem wpływu na jego termin. Źle ułożyło się, że akurat wypadł na posiedzenie Sejmu. Siła wyższa. Nie byłem w stanie przełożyć terminu – skomentował Marek Wesoły.
Było bardzo dużo nieodebranych telefonów. Starałem nie robić z tego sensacji – dodał poseł, zapytany o to co działo się w trakcie i po posiedzeniu Sejmu.
Marek Wesoły zaznacza jednak, że nieobecność dwóch posłów PiS-u nie była jedynym powodem kryzysu sejmowego w obozie władzy. Wpływ na to miała też dymisja Jarosława Gowina i rozpad koalicji.
Nie mam też takiego poczucie, że nieobecność dwóch posłów była przyczyną całego zamieszania. Pamiętajmy też o tym, że dzień przed głosowaniami rozpadła się trochę Zjednoczona Prawica”
– MÓWIŁ MAREK WESOŁY.
– Nie było rozmowy dyscyplinującej. Ja kilku osobom z PiS-u zgłosiłem fakt, że mnie nie będzie. To prawda, że zgody nie otrzymałem – poinformował Marek Wesoły.
Brat wiceministra Kaczmarczyka zgłosił straty po gradobiciu, którego według urzędników nie było
Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa zgłosił urzędnikom, że w wyniku gradobicia ucierpiała jego uprawa soi. Specjalna komisja stwierdziła jednak, że szkód nie było. Mało tego: w dniu, w którym miało do nich dojść, według ekspertów na terenie gminy nie padał grad. Zgłoszenie Kaczmarczyka dotyczyło upraw na 141-hektarowym polu, które – jak ujawniła Wirtualna Polska – pomógł mu poddzierżawić brat.
– Pierwsze słyszę, żeby w 2022 było tu jakieś gradobicie. Nic takiego sobie nie przypominam – dziwi się rolnik, który gospodaruje na polu obok 141-hektarowej działki uprawianej przez Kaczmarczyków.
– Nic takiego nie miało miejsca. A wiedziałbym, bo rzepak, który uprawiam, jest wrażliwy na takie sytuacje, a nie był wytracony, czyli nasiona nie wysypały się z łuszczyn – dodaje drugi.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, u progu wakacji Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka, zgłosił w Urzędzie Gminy w Kozłowie, że 9 czerwca 2022 roku przez jego pole we wsi Kępie przeszło gradobicie, które zniszczyło część uprawy soi. Zgłaszając straty, uruchomił procedurę zmierzającą do wypłaty odszkodowania po wystąpieniu szkód w gospodarstwie rolnym.
Jak przebiega taki proces, szczegółowo opisuje Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie. Po otrzymaniu pisma od poszkodowanego rolnika, wójt gminy wnioskuje do urzędu wojewódzkiego o powołanie komisji ds. szacowania szkód w gospodarstwach rolnych. Gdy ta oszacuje szkody – wojewoda potwierdza wysokość i zakres strat, co z kolei daje podstawę do uruchomienia programu pomocowego.
Odszkodowania wypłacane są przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (podlegającą Ministerstwu Rolnictwa, którym dziś współkieruje Norbert Kaczmarczyk). O jakich kwotach mówimy? – Ich wysokość ustala rząd, biorąc pod uwagę pulę na odszkodowania i liczbę pokrzywdzonych rolników. To może być np. 500 zł na hektar. Rolnik może też uzyskać odszkodowanie z prywatnej ubezpieczalni, gdy ubezpieczył się dodatkowo – odpowiada Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
Każdy rolnik, który składa wniosek o oszacowanie szkód powstałych w wyniku niekorzystnego zjawiska atmosferycznego w gospodarstwie rolnym, oświadcza jednocześnie, że znane mu są skutki składania fałszywych oświadczeń wynikające z art. 297 Kodeksu karnego. Według tego przepisu, osobie, która poświadcza nieprawdę, by otrzymać wsparcie finansowe, grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Co z tym gradobiciem?
W skład komisji, która badała straty na polu Kaczmarczyków, weszli przedstawiciele gminy Kozłów, Małopolskiej Izby Rolniczej w Miechowie oraz lokalnego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
W urzędzie gminy Kozłów usłyszeliśmy, że wniosek Kaczmarczyka był jedynym wnioskiem dotyczącym szkód po gradobiciu, do którego miało dojść 9 czerwca.
W rozmowie z Wirtualną Polską Jan Basa, wójt Kozłowa relacjonuje: – Do gminy trafił wniosek o oszacowanie szkód złożony przez jednego rolnika. Szkody miały powstać we wsi Kępie 9 czerwca 2022 roku w wyniku gradobicia. Powołana została komisja wojewódzka. Z tego, co wiem, nie stwierdzono żadnych szkód na terenie gminy, wskazanego dnia nie wstąpiły też anomalia pogodowe, czyli ulewa, powódź czy gradobicie.
Mówiąc wprost: na polu Kaczmarczyka nie wystąpiły żadne szkody, a w dniu, gdy miało do nich dojść, nie było gradobicia. Tę informację potwierdziliśmy w dwóch niezależnych źródłach.
Według naszych ustaleń, Konrad Kaczmarczyk nie podpisał jeszcze protokołu komisji i przysługuje mu prawo odwołania.
Poprosiliśmy go o komentarz w tej sprawie. W odpowiedzi przesłał nam wiadomość głosową.
– Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić. A że była powołana komisja, która oceniła, że nie, to znaczy, że nie było. Tak to funkcjonuje w rolnictwie, że jeżeli występują na danym terenie szkody, to się to zgłasza. To chyba normalna procedura, tak? A że okoliczni rolnicy [twierdzą, że gradobicia nie było – przyp. red.]? Jacy okoliczni rolnicy? Proszę dane tych okolicznych rolników podać, którzy stwierdzili, że u nich nie było. U jednego rolnika przechodzi gradobicie, a u drugiego nie przechodzi gradobicie – tłumaczy w nagraniu.
Potem przesyłał kolejne wiadomości tekstowe. Wyjaśnia w nich, że “grad bije pasowo/miejscowo”. I że “im większe pole, tym większa możliwość, że po nim przejdzie”.
Tłumaczenie Kaczmarczyka dziwi Wiktora Szmulewicza. – Poszkodowany rolnik musi mieć pewność co do przejścia nawałnicy gradowej czy ulewnych deszczy. Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem jednak nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, a zresztą grad nie padał, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją. To znaczy, że może ktoś nie widział tego gradu, bo mieszka poza gminą i tylko coś usłyszał o gradzie. To może być też próba wyłudzenia odszkodowania – komentuje Wiktor Szmulewicz.
Gradobicie, w wyniku którego miały ucierpieć uprawy Kaczmarczyka, miało przejść nad 141-hektarową działką, którą brat wiceministra użytkuje od listopada 2020 roku.
Jak ujawniliśmy kilka dni temu, w poddzierżawieniu państwowej ziemi pomógł mu brat – Norbert Kaczmarczyk (jeszcze przed objęciem funkcji wiceministra rolnictwa, ale już jako poseł). Dzięki patentowi z poddzierżawą udało się im ominąć wprowadzone przez PiS prawo, zgodnie z którym grunty powinni dzierżawić rolnicy z gminy, w której te grunty leżą. Za użytkowanie poddzierżawionej ziemi Konrad Kaczmarczyk płaci pięć razy mniej niż lokalni gospodarze, którzy startowali w przetargu na dzierżawę sąsiednich działek.
Gdy przygotowywaliśmy tekst o poddzierżawie, wiceminister nie odpowiedział na nasze pytania. Po publikacji Wirtualnej Polski wydał oświadczenie, w którym tej sprawie poświęcił jedno zdanie. “Poddzierżawa ziemi przez mojego brata od dzierżawiącego z KOWR-u jest zgodna z prawem” – napisał.
Pozostała, krytyczna część oświadczenia skierowana była do Michała Kołodziejczaka, lidera AgroUnii, który komentując nasze ustalenia stwierdził, że rodzina Kaczmarczyków “działa w tym przypadku jak szajka” i “była nastawiona na zysk, albo wręcz na kradzież”.
“Panie Kołodziejczak, oskarżanie oraz lżenie mnie i mojej rolniczej rodziny, że jesteśmy szajką i kradniemy jest poniżej wszelkich standardów krytyki, a także jakiejkolwiek godności. Musi być Pan świadomy rozległości insynuacji i dziwactw, które Pan formułuje” – napisał wiceminister.
Traktor, który ściągnął burzę na wiceministra
O braciach Kaczmarczykach zrobiło się głośno po weselu Norberta, na którym bawiło się pół tysiąca ludzi, wśród nich szef Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Kontrowersje wzbudził nie tylko rozmach imprezy, ale także prezent, który Norbertowi przekazał Konrad – ciągnik o wartości około 1,5 miliona złotych. Wręczali go przedstawiciele firmy handlującej sprzętem rolniczym, która z nagrań z tej imprezy zmontowała materiał reklamowy.
Media zaczęły wtedy analizować, czy urzędujący wiceminister powinien przyjmować takie prezenty. Dziennikarze zastanawiali się także, po co komuś, kto w oświadczeniu majątkowym deklaruje, że gospodaruje na 16 hektarach, maszyna będąca w stanie obrobić wielokrotnie większe pola. Norbert Kaczmarczyk wydał oświadczenie, z którego wynika, że prezent właściwie nie był prezentem. Brat tylko użyczył mu ciągnik z okazji wesela. A korzystać będą z niego razem z bratem – bo działalność rolniczą prowadzą w ramach jednego gospodarstwa.
Paweł Figurski, Szymon Jadczak, dziennikarze Wirtualnej Polski
Jarosław Kaczyński wytoczył proces Janowi Pińskiemu, ponieważ ten nazwał go gejem. Czy media powinny interesować się orientacją seksualną Kaczyńskiego? Dlaczego prezes wytoczył proces? Czy Macierewicz ma haki na Kaczyńskiego? W SSNL gośćmi są Marek Sekielski i Artur Nowak.