Prawniczym mentorem Jarosława Kaczyńskiego był zatwardziały komunista.
Kaczyński uczył prawa esbeków w Białymstoku.
W Suwałkach dokształcał partyjnych dygnitarzy, którzy chętnie wozili Jarosława Kaczyńskiego swoimi limuzynami.
To zaledwie część życiorysu dzisiejszego władcy Polski, Jarosława Kaczyńskiego.
Wszystkie te historie opisał w swojej najnowszej książce Tomasz Piątek.
CEZARY MICHALSKI
To tylko fragment tekstu Cezarego Michalskiego „Komuniści i agenci Kaczyńskiego”. Cały artykuł znajdziecie w najnowszym numerze tygodnika „Newsweek Polska” oraz na platformie Newsweek PLUS
Komuniści i agenci Kaczyńskiego
O tym, czy dla prezesa PiS ktoś jest agentem, komunistą, czy złodziejem, decyduje on sam, a nie współpraca z SB, lata spędzone w PZPR czy wyrok sądu.
Ujawnienie współpracy wieloletniego prezesa Srebrnej Kazimierza Kujdy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa nie dziwi. Co prawda, lustracja i dekomunizacja to oficjalnie fundamenty Prawa i Sprawiedliwości, wręcz przepustka tej partii do władzy, ale przypadek Kujdy nie jest żadnym wyjątkiem w polityce personalnej lidera PiS. Jarosław Kaczyński od początku budował najbardziej zaufaną ekipę z ludzi mających biografie kompromitujące z punktu widzenia prawicy – agentów, komunistów, a nawet złodziei.
Należy tu jednak dokonać ważnego językowego uściślenia. W propagandowym żargonie PiS agentami nie są ludzie, którzy faktycznie współpracowali z SB czy zostali uznani przez niezawisłe sądy za kłamców lustracyjnych. Agentem mogła być każda osoba, której nazwisko pojawiło się albo na liście Macierewicza z 1992 roku (na której byli zarówno faktyczni współpracownicy SB, jak i ludzie, których Olszewski i Macierewicz chcieli politycznie zaszantażować lub zniszczyć), albo na liście Wildsteina (z ponad 120 000 widniejących tam nazwisk tylko część była faktycznymi współpracownikami komunistycznych służb).
Także komuniści nie oznaczają ludzi naprawdę wyznających totalitarną ideologię, a złodzieje nie są wcale ludźmi skazanymi prawomocnym wyrokiem za kryminalne przestępstwa. Zostaje się nimi wówczas, kiedy – niezależnie od własnych ideowych czy moralnych wyborów – Kaczyński uzna kogoś za konkurenta lub wroga.
Kiedy w 2006 roku prezes PiS przejął z Platformy Obywatelskiej Zytę Gilowską i zrobił ją wicepremierem oraz ministrem finansów, konsekwentnie bronił jej (także we własnym obozie) przed zarzutami agenturalności. Sąd rozpatrujący oskarżenie Gilowskiej o kłamstwo lustracyjne stwierdził, że istnieją mocne ślady jej kontaktów z SB. Ale ponieważ zawartość teczek (również tych w zbiorze zastrzeżonym IPN) została zniszczona, nie było dowodów procesowych wystarczających, by uznać ją za kłamcę.
Pomiędzy rokiem 2006, kiedy toczyła się sprawa Gilowskiej, a 2016 rokiem, kiedy wybuchł lustracyjny skandal wokół Przyłębskiego, nawet prawicowi zwolennicy lustracji zostali totalnie zdemoralizowani przez Kaczyńskiego i jego praktykę rządzenia. Wyjaśnienie sprawy Gilowskiej było jeszcze dla lustratorów sprawą ideową, podczas gdy w 2016 roku sprawa Przyłębskiego była tylko niepotrzebną przeszkodą w konsumowaniu fruktów wynikających ze sprawowania władzy przez PiS. Dlatego w 2006 roku rzecznik interesu publicznego Włodzimierz Olszewski wymusił postępowanie sprawdzające wobec Gilowskiej przed niezawisłym sądem, choć oznaczało to kłopot dla Kaczyńskiego. W 2017 roku Andrzeja Przyłębskiego oczyściło z zarzutów Biuro Lustracyjne IPN, które jest dziś posłuszną przybudówką rządzącej partii. Zbyt ryzykowne dla PiS było bowiem skierowanie tej sprawy do niezawisłego sądu.
Monika Pawłowska, startująca do Sejmu jako posłanka lewicy, obecnie klub PiS, dwa lata temu biła brawo Joannie Scheuring-Wielgus za pracę na rzecz ofiar pedofilii w Kościele, wczoraj głosowała za odebraniem jej za to immunitetu. Kolejny przykład jak zostać polityczną szmatą. pic.twitter.com/AtF24f2syM
fałszywi ludzie? z takimi ludźmi szybko się rozstaję oni na zawsze tracą u mnie zaufanie
fałszywi ludzie, nieszczere twarze ukryte pod uśmiechem kłamstw obłuda z nimi idzie w parze
nie ufaj takim taki człowiek to złudne bóstwo to wielkie oszustwo
takich ludzi jest mnóstwo on patrzy przez weneckie lustro ty go nie widzisz
przy tobie jest w porządku za plecami się śmieje to brzydzi
osoba z której zaufałaś upada nisko robi z ciebie pośmiewisko – dwulicowość ja ją widzę, ja ją czuję, takim nie daruję
uważaj na ludzi o dwóch twarzach ta myśl mnie przeraża jak ta plaga się rozmnaża
patrz dokładnie komu ufasz ty jesteś w porządku On robi przekręty, nie dotrzymuje obietnic
prosto w oczy słodkie słowa w plecy ostry nóż debila robi z ciebie co rusz
nie mówię że jestem święta nie świecę przykładem są na szczęście ludzie którym jeszcze wierzę
wiem wszystko gdy spojrzysz mi w oczy mnie nie zaskoczysz twój fałsz rozszyfrowany zostaje
fałszywi ludzie? z takimi ludźmi szybko się rozstaję oni na zawsze tracą u mnie zaufanie
Nagroda za wsparcie PiS. Polityczny handel posłanki Moniki Pawłowskiej
Posłanka Monika Pawłowska, która przeszła z Lewicy do grupy Jarosława Gowina, by ostatecznie porzucić go i dołączyć wkrótce do klubu PiS, dostała gwarancję wpływu na instytucje koordynujące
Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe (SIM). Za dołączenie do obozu władzy ludzie związani z Pawłowską mogą dostać stanowiska w spółkach podległych rządowi.
Kim jest Monika Pawłowska?
Monika Pawłowska swoją działalność polityczną rozpoczęła w 2019 r. w ramach partii Wiosna Roberta Biedronia. Do Sejmu dostała się z list Lewicy. Pełniła nawet funkcję wiceprzewodniczącej klubu parlamentarnego i mocno krytykowała obóz rządzący. W marcu 2021 r. posłanka ku zaskoczeniu wielu osób zmieniła barwy partyjne i dołączyła do Porozumienia, które było wtedy w koalicji rządowej. Pawłowska pozostała jednak posłem niezrzeszonym.
W sierpniu 2021 r. polityk zaangażowała się w tworzenie nowo powstałego koła parlamentarnego, po tym jak Porozumienie oficjalnie opuściło Zjednoczoną Prawicę. Pod koniec września ubiegłego roku Pawłowska opuściła ugrupowanie Jarosława Gowina, ponownie stając się posłanką niezrzeszoną, ale dzień później przystąpiła do klubu parlamentarnego PiS.
Byłej posłance Lewicy wytykano m.in. usunięcie ze swoich mediów społecznościowych czerwonej błyskawicy będącej symbolem Strajku Kobiet. Pawłowskiej wypomniano również zmianę zdania ws. przerywania ciąży. Polityk nosiła koszulkę z napisem „żądamy legalnej aborcji”.
PiS popierają osoby, które były popychadłami w domu, w szkole… teraz czując władzę mszczą się na niewinnych słabszych od siebie, wiedząc że są bezkarni… Oraz PiS jest popierany przez.:
-kryminalistów którzy są sprzedawczykami i wiedzą że jak będą popierać PiS… uda im się uniknąć kary
-patologie społeczną która będzie PiS popierać za srebrniki i wie że nie musi pracować – no bo po co?
-przez oszustów
-przez kłamców którzy wiedzą że kłamstwo powtarzane odpowiednio często i głośno staje się „prawdą”
-przez złodziei – bo im to się należy
-przez dorobkiewiczów-dupolizów – nikt tak szybko się nie bogaci, jak ci, co prezesowi wchodzą w dupę i od środka liżą – bo im nie starcza od pierwszego do pierwszego 7 tysięcy zł
-przez donosicielów
– przez „krety”
-przez osoby przekupne – kandyzował z innego ugrupowania iż PiS i jego popleczników, po wyborach oficjalnie przeszedł do obozu Kaczyńskiego
-popierają PiS damscy bokserzy – wiedzą że nic za to im nie grozi a sprawa umorzona będzie
-PiS popierany jest przez fałszywych moralistów
-przez dwulicowców – często na PiS głośno psioczą, a głosują na PiS
-przez agresorów którzy czują się bezkarnie, bo nie będą ukarani przez prokuraturę PiS-owską a powiedzą że bili bo osoba (ofiara) ubliżyła Pis-owi
-PiS popierany jest tez przez sadystów znęcających się nad rodziną – bo rodzina najważniejsza
-PiS jest popierany przez osoby zarażone wirusem Dulszczyźnianym – sam jest na to chory
-popierany jest przez hochsztaplerów bo sam nim jest
-księża pedofile popierają PiS… bo ich chroni
-księża pokroju Rydzyka – i jeszcze miliony dostana z pieniędzy podatnika
-katolicy fałszywie moralni – partia PiS z samych takich się składa, a jeśli do nich trafi prawdziwie moralny człowiek… długo takim nie będzie… pieniądz żądzi a nie moralność
Puki nie będę za PiS-owską mafijna organizacją, tak długo będę mogła spojrzeć sobie „prosto w oczy” w lustro…
Byłeś… więc jesteś…
-Byłeś w milicji
-Byłeś w zomo
-Byłeś w ormo
-Teraz jesteś w PiS-dupie-lizaj
15 cze 2022
Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Kazimierz Kujda złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego nie chciał komentować sprawy. Do wyroku odniósł się natomiast prezes PiS. – Mam tutaj inne zdanie – stwierdził na konferencji prasowej.
„Jeżeli się utrzyma taki stan, że do 25. roku życia dziewczęta, młode kobiety, piją tyle samo, co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie” – to słowa Jarosława Kaczyńskiego.
Uśmiechnięte Słońce ze zdjęcia NASA zagrożeniem dla Ziemi
Satelita NASA zaobserwował na naszej gwieździe dziury koronalne układające się w kształt twarzy. Uśmiechnięte Słońce może być zagrożeniem dla naszej planety wywołując burze magnetyczne.
Teleskop NASA uchwycił obraz największego obiektu w naszym układzie słonecznym, który wygląda jakby się uśmiechało. To, co wygląda jak twarz, w rzeczywistości może nie być tak urocze jak się wydaje. Na Ziemi, uśmiechnięte Słońce może spowodować piękną zorzę polarną lub wywołać problemy z systemami telekomunikacyjnych naszej planety jak podaje The Washington Post.
Światowe media komentują kontrowersyjne słowa Jarosława Kaczyńskiego. “Budzi śmiech”
Nie milknie dyskusja wokół słów Jarosława Kaczyńskiego, które wypowiedział podczas spotkania z wyborcami w Ełku. Zapytany o wsparcie dla rodzin zasugerował, że przyczyną niskiej dzietności w Polsce jest nadużywanie alkoholu przez młode kobiety. Kontrowersyjną wypowiedź prezesa PiS cytują światowe media. “Polski polityk budzi śmiech” – stwierdził australijski “The Brisbane Times”.
Jarosław Kaczyński spotkał się z wyborcami w Ełku. Podczas dyskusji zabrał głos w sprawie niskiej dzietności w Polsce. Prezes PiS stwierdził, że przyczyną tego zjawiska jest nadużywanie alkoholu przez młode kobiety.
– Dzieci najmniej w Polsce jest w Warszawie, więc to nie jest kwestia wyłącznie ekonomiczna, ale też pewnego nastawienia ludzi, a w szczególności pań (…) Jak do 25. roku życia daje w szyje to nie jest najlepszy prognostyk – powiedział.
Wypowiedź Kaczyńskiego zszokowała wiele osób. Jego słowa komentowali inni politycy, aktywiści oraz polskie media. Teraz o kontrowersyjnej tezie prezesa PiS rozpisują się także światowe portale informacyjne.
Zaskakującą tezą prezesa PiS podzieliły się ze swoimi czytelnikami niemieckie media. “Polki nie mają dzieci, bo za dużo piją” – donosi “Berliner Kurier”. Wtóruje mu czeski “Seznam Zprávy” oraz francuski news-24.fr.
Wypowiedzi Kaczyńskiego mogą także przeczytać mieszkańcy Turcji. “Lider partii rządzącej w Polsce wyraził ubolewanie z powodu niskiego wskaźnika urodzeń w jego kraju i przypisał problem nadmiernemu spożyciu alkoholu przez młode kobiety” – stwierdzają dziennikarze euronews.com.
Lider dobrej zmiany jest prawdopodobnie rekordzistą Polski w liczbie osób, które zarzucają mu, iż ukrywa własną orientację seksualną. Oskarżenia, że Kaczyński to gej, pojawiają się co najmniej od początku lat 90-tych. Prekursorami byli Jerzy Nasierowski i Lech Wałęsa. Trudno będzie wyliczyć wszystkich atakujących prezesa na tej płaszczyźnie w późniejszym czasie, nawiązań było od metra. Temat znowu odżył za sprawą Jana Pińskiego, który sugeruje, iż Kaczyński może być szantażowany kompromitującymi materiałami dotyczącymi życia seksualnego!
“Mąż Kaczyńskiego”
Piński to dziennikarz z pokaźnym CV i rozpoznawalnym nazwiskiem. Piastował stanowisko redaktora naczelnego wielu tytułów prasowych, zarządzał też redakcją “Wiadomości”, gdy były jeszcze programem informacyjnym. Ze względu na jego dorobek, nie powinno się traktować lekceważąco wiedzy, którą się podzielił. Sprawa dotyczy najważniejszej osoby w państwie, posiadającej władzę jakiej nie miał nawet Bolesław Bierut. Warto przyjrzeć się wszystkim źródłom, które rozpowszechniały w sferze medialnej informacje o ukrywaniu orientacji “naczelnika z Żoliborza”. Jest ich nadspodziewanie dużo i dotyczą ludzi wychodzących się z różnych grup społecznych, często niemających ze sobą nic wspólnego.
Wszystko zaczęło się od artykułu “Mąż Kaczyńskiego” autorstwa Jerzego Nasierowskiego w “Tygodniku Nie”. Nasierowski to wyjątkowo barwna postać, mająca celebryckie korzenie jeszcze w czasach gomułkowskich. Był wtedy rozpoznawalnym aktorem i jednocześnie włamywaczem, okradającym mieszkania bogatych znajomych. Zarabiał na tym pokaźne pieniądze, dodatkowo towarzyszyło mu duże szczęście. Przez kilka lat nikt nie podejrzewał go o jakąkolwiek działalność przestępczą. Wszystko zmieniło się po jednym z napadów, w którym zginęła przypadkowa kobieta. Nasierowski nie brał w nim udziału, ale był tam jego ówczesny kochanek, Andrzej Rukuszewicz. Po dokonaniu zbrodni o wszystkim dokładnie mu odpowiedział. Milicja wszczęła śledztwo, oskarżając całkowicie niewinnych ludzi. Sprawa w stylu Tomasza Komendy, tylko w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nasierowski nie mógł się pogodzić z tym, że przypadkowe osoby czeka długie więzienie i zgłosił się na komisariat, wyjawiając prawdę. Przy okazji obciążył samego siebie, mówiąc o wcześniejszych napadach. Na pewno zdawał sobie sprawę, że czeka go długie więzienie, ale zasądzone 25 lat to ekstremalnie wysoki wyrok, biorąc pod uwagę, iż nawet nie był na miejscu zbrodni. Wyszedł na wolność w stanie wojennym i utrzymywał się z pisarstwa.
Nasierowski przypomniał o sobie w 1993 roku. Wspomniany artykuł “Mąż Kaczyńskiego” wywołał kolejny skandal. Tekst to brutalny outing dotyczący Pawła Rabieja. Autor wulgarnie opisał szczegóły życia łóżkowego byłego wiceprezydenta Warszawy, w tym romans, jaki wybuchł między nimi. Oszczędźmy szczegółów. Nasierowski był mocno zakorzeniony w warszawskim środowisku homoseksualnym od kilkudziesięciu lat, napisał o tym nawet książkę. Miał wielu znanych kochanków, nie można bagatelizować jego wiedzy. Według jego relacji Kaczyńskiego i Rabieja łączyły przygody łóżkowe. W tekście jest wzmianka, że homoseksualne praktyki dotyczą wielu posłów “pobożnej partii”. Samo przez się, nasuwa się pytanie, po co Nasierowski miałby zmyślać, skoro wcześniej było go stać na heroiczny gest wyjawienia szczegółów zbrodni, ratując niesłusznie oskarżonych? Musiał doskonale wiedzieć, że idąc na milicję, czeka go więzienie i infamia na płaszczyźnie towarzyskiej. Mimo wszystko poświęcił się w imię prawdy, definitywnie nie jest to powszechne zachowanie w świecie przestępczym. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Rabiej i Kaczyński znali się w tamtym czasie, co zostało udokumentowane na zdjęciach.
Nie chodzi o to, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą. To wiedzą wszyscy dziennikarze polityczni od lat. Chodzi o to, że stoi na czele formacji politycznej, która poniża środowiska LGBT. A z homoseksualizmu czyni zarzut. https://t.co/wQYSLB4kLs