Czy do Kaczyńskiego dotarło że jest miernotą i otacza się miernotą? Szkodniki Polski z PiS .
Teraźniejszość
10 miesięcy temu
Prościej rządzić narodem i kotem, niż mieć własne dziecko!
Szokująca ulotka PiS: „Dziecko poczęte z probówki jest produktem, a nie życiem. Nie jest istotą – jest zwierzęciem.”
Jelenia Góra będzie refundowała swoim mieszkańcom procedurę in vitro. Posiedzenie o finansowaniu IVF zdominowała jednak kontrowersyjna ulotka, jaką radni otrzymali przed głosowaniem od przedstawicieli PiS. „Dziecko poczęte z probówki jest produktem, a nie życiem” – to tylko jedno z wielu cytatów z tej szokującej broszury.
Radni Jeleniej Góry przegłosowali uchwałę w sprawie przyjęcia programu profilaktyki zdrowotnej pn. „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego in vitro dla mieszkańców Jeleniej Góry w latach 2022-2026” – oznacza to, że niepłodne pary otrzymają dofinansowanie do IVF.
Jak podkreślał Jerzy Łużniak, prezydent miasta, metoda zapłodnienia pozaustrojowego niestety nie jest refundowana przez państwo, a na skorzystanie z niej stać tylko część mieszkańców. Rada Miejska planuje, że rocznie z programu będzie mogło skorzystać 10 bezdzietnych par, a także osoby, które mają już dzieci, choć pod warunkiem, że do programu zgłosi się mniej niż 10 par.

Posiedzenie o finansowaniu in vitro zdominowała jednak dyskusja wokół kontrowersyjnej ulotki, jaką radni otrzymali od przedstawicieli PiS tuż przed głosowaniem. Zawarta w niej szokująca treść miała przekonać Radę o tym, że zapłodnienie pozaustrojowe to czyste zło, a dziecko poczęte z probówki jest produktem, a nie życiem”.

Beata Wójtowicz, jeleniogórska radna z ramienia Koalicji Obywatelskiej o broszurze wypełnionej bzdurami powiedziała wprost: „Ta ulotka bije na głowę podręcznik do HIT-u” – i rzeczywiście szokujących „hitów” jest w niej zdecydowanie więcej, a są to min. cytaty ojców z wyrzutami sumienia, że „gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 jego dzieci, które będą żyły, a może zostaną zabite.”

Radni czytali i… nie dowierzali. Rafał Piotr Szymański,
wiceprzewodniczący Rady Miejskiej odczytywał: „Dziecko poczęte z probówki jest produktem, a nie życiem. Nie jest istotą – jest zwierzęciem.”

Właśnie ten stek bzdur miał zmienić zdanie jeleniogórskich radnych, którzy decydowali o finansowaniu in vitro z miejskiego budżetu i w zasadzie w większości byli zgodni, że metoda in vitro to często jedyny sposób na to, by osoby niepłodne były szczęśliwe.

Justyn Bilski, radny KO mówił: chcemy uszczęśliwić osoby, które chcą mieć dzieci, a dzieci mieć nie mogą z różnych przyczyn. Z tym samym wnioskiem i zebranymi podpisami zgłosili się także mieszkańcy Jeleniej Góry, którym na drodze stanęli radni prawicy.

Marcin Soboń, pełnomocnik obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej ds. programu in vitro dla Jeleniej Góry mówił reporterce TVN24, że radni PiS włożyli niesamowicie dużo energii, żeby pokazać, że są przeciwko programowi, dzięki któremu może się urodzić więcej dzieci w Jeleniej Górze. I rzeczywiście cytowane podczas posiedzenia Rady treści ulotki naprawdę są zaskakująco „kreatywne”.

Mirosław Dębski, radny PiS, przekonywał, że in vitro to nieludzka procedura hodowania ludzi, która uprzedmiotawia człowieka, sprowadzając go do produktu na zamówienie, zaś Józef Rypiński z Solidarnej Polski twierdził, że „nie jest [też] do pogodzenia z chrześcijańską nauką na temat wiary”.

Katarzyna Czuczwa (PiS) zaapelowała do radnych, by na pierwszym miejscu postawili Boga. „Ludzie wierzący nie mogą pomijać jego woli. Dla tych, którzy nie mogą mieć dzieci, Bóg ma inne zadania. Oni też mogą zrobić wiele dobra, in vitro – nie, stoi w sprzeczności z Bożymi przykazaniami – mówiła.

Prawicowi radni pochylali się także nad losem zamrożonych zarodków. Mariusz Gierus (PiS) dopytywał: „A co z tymi, które się nie urodziły?”.
„Nie możemy pozostać obojętni na los tych [zarodków], które zamrożone w temperaturze ciekłego azotu, czekają na rodziców” – mówił radny Dębski. A radny Rypiński ciągnął dalej: „W takim stanie hibernacji nie mogą żyć ani umrzeć, niejednokrotnie są odstępowane lub odsprzedawane innym osobom (…) To jest droga po trupach do celu.”.
„Mówi pan o ciekłym azocie, a czy pan cokolwiek wie na temat ciekłego azotu?” – dopytywał Gierusa radny Piotr Paczóski (KO). I słusznie, bo nie tylko na temat azotu, ale także metody in vitro radni prawicy mieli tak małą wiedzę, że ich wypowiedzi nie warto więcej przytaczać.
„W sposób drastyczny wypowiadacie się o in vitro, a o całej procedurze nie macie pojęcia. Kościół też. Rozmawiałem w wysoko postawionymi księżmi z Jeleniej Górze i przyznali, że też jej nie znają. Kłamiecie o zabijaniu embrionów, polskie prawo tego zabrania” – mówił w kontrze radny Szymański (KO)
Prawicowcy byli jednak konsekwentni w „nawracaniu” Rady Miejskiej i straszyli konsekwencjami, jakie poniosą osoby, które nie zagłosują przeciwko finansowaniu in vitro, a to zdaniem radnego Rypińskiego, między innymi zakaz przyjmowania sakramentów i komunii świętej. Sądząc po głosach, tylko 9 radnych mogło się przestraszyć takiej kary.

Finalnie Rada Miejska Jeleniej Góry przegłosowała uchwałę. „Za” było 12 radnych, „przeciw” – 9, dwóch radnych było nieobecnych.



Skopiuj link do artykułu. Tam będzie można odsłuchać co sądzą o in vitro radni z PiS-u
https://www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,29227380,dno-a-tu-radni-pis-pukaja-od-spodu-dziecko-z-in-vitro-jest.html
Skopiuj link do artykułu. Tam będzie można odsłuchać co sądzą o in vitro radni z PiS-u
06.12.2022 08:55 


W Jeleniej Górze radni obradowali nad dofinansowaniem in vitro. Przed sesją radni PiS rozdali uczestnikom głosowania ulotki traktujące właśnie o tej metodzie leczenia niepłodności. Jak określiła jej treści Beata Wójtowicz z Koalicji Obywatelskiej, “biją one na głowę, podręcznik do HiT-u”. Skąd takie zdanie? Otóż na zaledwie kilku stronach ulotki znalazło się tak duże nagromadzenie nienawistnych, krzywdzących i nieprawdziwych z punktu widzenia nauki treści, że pseudopodręcznik Roszkowskiego wydaje się przy niej delikatną i merytoryczną lekturą.

Jakie sformułowania znalazły się w ulotce od radnych PiS-u?
“Gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 naszych dzieci, które być może będą żyły, a może zostaną zabite.
Dziecko poczęte z próbówki jest produktem, a nie życiem. Nie jest istotą, a zwierzęciem.
Niestety, także na żywo, podczas sesji Rady Miasta, radni PiS- u dawali popis niekompetencji: radny Mirosław Dębski in vitro określił jako “nieludzką procedurę hodowania ludzi“. Nie zabrakło też odpowiedniej oprawy graficznej dla tego festiwalu ignorancji. W sali zebrali się przeciwnicy in vitro ze stosownymi plakatami, a nawet w specjalnych strojach – czerwonych pelerynach, kojarzonych z Rycerstwem Jezusa Chrystusa Króla, ruchem stworzonym przez księdza Piotra Natanka, który od 2011 roku jest objęty suspensą.
![Pierwsze dziecko z polskiego in vitro ma już 29 lat! [WYWIAD]](https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/11/mk.jpg)
Ostatecznie radni nie ulegli nawet groźbom wykluczenia z możliwości przyjmowania komunii i zdecydowali, że Jelenia Góra będzie dofinansowywała in vitro. Warto dodać, że z pomysłem tym do włodarzy zwrócili się sami mieszkańcy. Samorząd do programu dołoży łącznie 250 tys. złotych. W pierwszym roku będzie to 50 tys. zł. w kolejnych dwóch po 100 tys. Program zakłada “dofinansowanie kosztów jednego zapłodnienia pozaustrojowego lub adopcji zarodka dla każdej zakwalifikowanej pary” do 5 tys. złotych.

Czy to wystarczająca kwota? Jak mówiła nam Małgorzata Rozenek w naszym formacie “Mamy czas”, leczenie niepłodności pochłania ogromne ilości pieniędzy.
Nim dojdzie do samej procedury in vitro, rodziny są już wydrenowane z pieniędzy. Ja mówię: in vitro – to się wam po prostu należy.

Więcej o tym, ile kosztuje w Polsce in vitro, przeczytasz w artykule.










Dlaczego prezent bez sprawdzenia trafił do kwatery policji?
![]()

Nie milkną echa eksplozji w Komendzie Głównej Policji, o której pisze się nie tylko w Polsce, ale właściwie na całym świecie. Nowe doniesienia wskazują, że odpowiada za nią sam komendant główny policji Jarosław Szymczyk, który przypadkowo miał wystrzelić z granatnika. Według doniesień medialnych chodzi o model RGW-90.
Przypomnijmy — do zdarzenia doszło w środę rano, a niedługo potem do sieci trafił oficjalny komunikat, w którym czytaliśmy, że “eksplodował jeden z prezentów, które komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty w Ukrainie”. I faktycznie tak było, tyle że według źródeł Onetu wypadek spowodował sam komendant główny policji, który przypadkowo wystrzelił pocisk z granatnika w swoim gabinecie. Onet pisze:
Według doniesień medialnych granatnikiem, którym przypadkowo strzelił Szymczyk, jest naprawdę potężny sprzęt wojskowy. Chodzi o jednorazowy granatnik RGW-90, czyli ręczną, przenośną broń zaprojektowaną do walki z czołgami oraz niszczenia umocnień, która charakteryzuje się minimalnym odrzutem (stąd nazwa RGW od słów “recoilless grenade weapon”).
Tak wygląda granatnik RGW-90 który według nieoficjalnych informacji przypadkowo wystrzelił w Komendzie Głównej Policji. Doszło do uszkodzenia stropu a Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk na kilka kilka godzin stracił słuch i został przewieziony do szpitala.. @PolskaPolicja pic.twitter.com/o7q6S9E538
— Wojciech Bojanowski (@BojanowskiW) December 15, 2022
Pocisk granatnika operuje w dwóch trybach wybieranych przez operatora broni. Pierwszy z nich inicjuje wybuch głowicy bojowej w trybie HEAT do walki z pojazdami pancernymi. W tym trybie pocisk może przebić pancerz kumulacyjny czołgu o grubości ponad 500 mm stali pancernej. Z kolei w trybie HESH pocisk działa jako broń odłamkowo-burząca powodując skruszenie przeszkody i wywołując falę uderzeniową z odłamkami. W tym trybie granatnik umożliwia przebicie 250-milimetrowej żelbetonowej ściany i może być używany także do walki z lekkimi pojazdami. Sądząc po opisie wydarzeń w gabinecie komendanta, wydaje się, że pocisk został odpalony w tym drugim trybie.
W kontekście wydarzeń w Komendzie Głównej Policji należy też dodać, iż granatnik został tak zaprojektowany, aby można było używać go w zamkniętych pomieszczeniach — o ile mają one objętość co najmniej 15 m sześc. i o ile od ściany do tylnego wylotu wyrzutni jest dystans co najmniej 2 m, pisze portal Defense24. Broń ma także zasięg 500 m i jak podaje jej producent, jest łatwa w obsłudze i nie wymaga specjalistycznego szkolenia, co niejako potwierdził komendant Szymczyk.
Kiedyś taka wiadomość jak wybuch na Komendzie Głównej Policji wywołałaby sensację. A dziś już na nikim nie robi to wrażenia. Jebło, to jebło. Po co drążyć
— Neo-Nówka (@kabaretNeoNowka) December 17, 2022



Człowiek złamał prawo zwykły uczciwy dawno by siedział za samo posiadanie granatnika. Policjant i nie zna prawa???!!!
Nowe informacje w sprawie wybuchu w Komendzie Głównej Policji. Granatnik, który odpalił w swoim gabinecie komendant, nie przeszedł kontroli na granicyhttps://t.co/Nz222JAWtN
— Gazeta.pl (@gazetapl_news) December 16, 2022

Czyli, że komendant główny PiS-milicjant przemycił granatnik z Ukrainy, żeby sobie postrzelać w gabinecie.
13 posterunek to jest pikuś przy tych “specjalistach” z PiS.


Poseł PiS zasugerował, że komendant główny policji mógł pomylić granatnik ze stylizowaną butelką alkoholu
Nie milkną dyskusje na temat tajemniczej eksplozji, do której doszło w siedzibie Komendy Głównej Policji.
W czasie rozmowy w Polsat News poseł Marcin Porzucek z PiS stwierdził, że „jest sobie w stanie wyobrazić”, iż powodem wybuchu mogło być pomylenie przez szefa polskiej policji granatnika z np. butelką alkoholu w podobnym kształcie.








Ukry Mikołaje
w worach cuda niosą
w Policję granatnik
na #sejm pójdą z kosąPod choinką Yuda
zapala Hanukę
a tu kurwa…cuda!
ujebało…rukęUkrów żeś nawpuszczał
od chuja i trochę
teraz ukry mają
z bombami radochę
🤣
Konstanty Ildefons Kałczyńskihttps://t.co/nzq3T1OWV7 pic.twitter.com/zODtlCyMjD— maxkolonko (@maxkolonko) December 16, 2022




O wybuchu w piątek wieczorem dyskutowano w Polsat News. Europoseł PO Bartosz Arłukowicz ocenił, że naruszono kilka przepisów kodeksu karnego, w tym dotyczący nielegalnego posiadania broni. 
– Nie to, że oczekuję dymisji Komendanta Głównego Policji, on przestał nim być w momencie wystrzału tego granatnika – mówił, podkreślając, że konsekwencje powinny zostać wyciągnięte wobec ministra spraw wewnętrznych, który nazwał gen. Szymczyka „pokrzywdzonym”.

Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zauważyła natomiast, że tajemnicze zdarzenie w siedzibie KGP oznacza, iż „można na teren Polski zza wschodniej granicy przywieźć naładowaną broń, albo żadne procedury nie obowiązują Komendanta Głównego Policji czy rozmaitych elit”.

Komunikat @MSWiA_GOV_PL dopiero skomplikował sprawę. Nasuwa się pytanie o szczelności naszej wschodniej granicy. Jakim cudem komendant główny policji przewozi sobie przez granicę działający granatnik? Pozwolenia na taką broń raczej nie miał…@Gruca_Radoslaw pic.twitter.com/wjNufsiWdE
— Stumbras (@Stumbras997) December 15, 2022




Po trwającej 24 godziny ciszy media wreszcie poinformowały o zdumiewającym wydarzeniu do którego doszło w Komendzie Głównej Policji. Doszło tam bowiem do eksplozji z ukraińskiego granatnika przeciwpancernego. Od początku było raczej oczywiste, że takie granatniki same nie wybuchają, a właśnie coś takiego sugerowały wczoraj cały dzień polskojęzyczne media głównego nurtu.
Co więcej, MSWiA zwróciło się o wyjaśnienia do strony ukraińskiej w tej sprawie, co jeszcze bardziej zasugerowało, że mogliśmy mieć do czynienia z zamachem.
MSWiA wydało komunikat w sprawie wybuchu, do którego doszło w budynku Komendy Głównej Policji w Warszawie. Jak powiadomiono, w środę doszło do eksplozji “jednego z prezentów”, które Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk otrzymał podczas wizyty na Ukrainie”. Granatnik otrzymał w prezencie od kolegi z ukraińskich służb. Zdumiewające jest to, że można dostać w prezencie granatnik z pociskiem.

Jeszcze bardziej zaskakuje to, że potem jak gdyby nigdy nic zabiera ten granatnik do pociągu z Ukrainy do Polski i będąc najważniejszym policjantem w kraju, nie tylko łamie bezczelnie prawo i przekracza z nim granicę, ale też wnosi taką broń do budynku Komendy Głównej. Potem najprawdopodopodobniej gdy się nim bawi w gabinecie doszło do detonacji pocisku, który przebił strop.

Gdyby to zrobił zwykły obywatel już by siedział w areszcie, a media sugerowałyby nawet terroryzm, ale okazuje się, że główny policmajster dostał tylko opatrunek, został wypuszczony do domu i nikt nawet nie śmie mu postawić jakichkolwiek zarzutów.
Co więcej przekonuje się nas, że Komendant Główny Policji jest poszkodowanym gapą, bo biedaczek nie wiedział czym naprawdę jest prezent, który dostał w czasie wizyty roboczej na Ukrainie. Co zabawne prokuratura uznaje go za pokrzywdzonego. Każdy policjant za taki czyn miałby nie tylko proces, ale i dyscyplinarkę i o emeryturze mógłby zapomnieć.

Do ustalenia pozostaje jaki status miała ta broń. Na jakiej podstawie wjechała do kraju, czy komendant posiadał dokumenty przewozowe? Doprawdy trudno uwierzyć, że pan główny milicjant miał pozwolenie na posiadanie granatnika – zapewne prawie na pewno broń wwieziono kanałem nieoficjalnym.
Radio ZET podało, że granatnik, który Komendant Główny Policji odpalił w swoim gabinecie nie został skontrolowany przez służby graniczne, a to oznacza, że zastosowanie może mieć art. 263 KK i pan milicjant powinien trafić do więzienia. Normalny obywatel już by siedział 3 miesiące w areszcie. Za nielegalny przemyt i posiadanie broni bez pozwolenia. Za to jest do 10 lat odsiadki. Po prostu jego pozwolenie na broń nie obejmuje czołgów armat i granatników.
Poza tym pan główny milicjant powinien mieć postawiony zarzut z art.160. § 1 KK. “Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, lub § 3 działanie nieumyślne.”
Wydalenie ze służby powinno być pierwszą z konsekwencji dla tego pana, przez którego teraz krażą żarty w stylu – ilu policjantów potrzeba by wkręcić żarówkę? – o 4 więcej niż do rozwalenia Komendy Głównej Policji granatnikiem.









Memy które tu przedstawiam są skierowane do ludzi którzy mają umysł mądry, otwarty i rozumieją przesłanie bez obrażania się od razu, jeżeli dany mem z czymś niemiłym im się skojarzy.

Mem internetowy to, porcja informacji umieszczana w internecie, przybierające rozmaite formy;










































































































































































































Memy wywołują emocje. U jednych ten sam mam wywoła złość, frustrację a u innych śmiech, w zależności kto jaki ma pogląd na dany temat.
Mem zaczyna być memem wtedy, kiedy zostaje powielony – i to nie raz, a wiele razy. Dlatego określa się go jako zaraźliwy wzorzec informacji.
Jednakże trzeba przyznać, że w memach są zawarte treści, informację mieszczące się w krótkim zadaniu, a my wiemy o co chodzi. Często dziennikarze, felietoniści i ze trzy strony swojego wywodu napiszą na jakiś temat to i tak z tego co mało wiemy, rozumiemy… a tu mem i wszystko wiadomo 😉

Do Sejmu trafił wspierany przez Platformę Obywatelska obywatelski projekt ustawy zakładającej likwidację TVP Info i abonamentu radiowo-telewizyjnego. Poparło go ponad 100 tys. osób – Media państwowe pod rządami PiS-u dawno przestały być państwowe, przestały dbać o interes rzetelnej informacji – podkreślił wiceszef PO Rafał Trzaskowski.
Podpisy pod obywatelską inicjatywą likwidacji TVP Info i abonamentu radiowo-telewizyjnego, zapowiedzianą przez Rafała Trzaskowskiego w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, były zbierane od lutego do jesieni ub.r.
Na piątkowej konferencji Trzaskowski poinformował, że zebrano znacznie powyżej wymaganego pułapu 100 tys. podpisów. Wyjaśnił też, dlaczego PO dopiero teraz skierowała inicjatywę do kancelarii Sejmu. – Czasy pandemii, wojna w Ukrainie nie sprzyjały, żeby podjąć ten temat, bo były inne priorytet – stwierdził. Jako inny powód wskazał to, że w ramach budżetu na przyszły rok, przyjętego w czwartek przez Sejm, zwiększono rekompensatę abonamentową dla Telewizji Polskiej i Polskiego Radia z 2 do 2,7 mld zł. Według Trzaskowskiego to środki na propagandę obecnej władzy przed wyborami parlamentarnymi. Prezydent Warszawy zwrócił uwagę, że dotacja budżetowa dla Warszawy została obniżona o 2 mld zł (budżet stolicy na 2023 roku przyjęto w czwartek). – Już wiemy, na co te pieniądze są przeznaczane. Właśnie po to pieniądze są zabierane Polkom i Polakom, żeby finansować z nich propagandę – skomentował.
To prawdziwy tytuł z Wiadomości w kampanii wyborczej! Propaganda zostanie w TVP zlikwidowana bezpowrotnie. Dziś złożyliśmy wymagane ponad sto tysięcy podpisów. pic.twitter.com/CjyBgnLpd9
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) December 16, 2022
– Media państwowe pod rządami PiS-u dawno przestały być państwowe, przestały dbać o interes rzetelnej informacji. Nie sposób nazwać ich dzisiaj mediami publicznymi – ocenił Trzaskowski. – Manipulacja przez cały czas, no i oczywiście skrajne upartyjnienie tych mediów. Pamiętamy szczucie na lekarzy, na nauczycieli, na osoby LGBT, na uchodźców, na właściwie wszystkie mniejszości – wyliczył.
Trzaskowski podał kilka konkretnych przykładów, m.in. stwierdzenie na „pasku” w Telewizji Polskiej podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku: „Zwolennicy Trzaskowskiego niszczą Polaków” oraz „niesamowitą nagonkę na Pawła Adamowicza”. O tej ostatniej sprawie szerzej mówił Piotr Adamowicz, poseł PO, brat zamordowanego prezydenta Gdańska. Zwrócił uwagę, że Telewizja Polska przegrała wszystkie procesy, które wytoczyła znanym osobom zarzucającym jej nagonkę na Pawła Adamowicza.
W ocenie autorów projektu, “TVP Info spełnia rolę typowej stacji propagandowej, której celem jest utrwalenie władzy partii Jarosława Kaczyńskiego”. “Tendencyjne pytania, agresja wobec polityków opozycji, nieprawdziwe materiały – to tylko niektóre z narzędzi uprawiania polityki przez tę stację. Stała się ona bowiem narzędziem polityki, nieróżniącym się w istocie swojej misji od telewizji właściwej dla krajów autorytarnych czy tej, która funkcjonowała w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w czasach komunizmu” – napisano w uzasadnieniu projektu.
W kwestii abonamentu z kolei projekt przewiduje uchylenie w całości ustawy o opłatach abonamentowych. Zakłada także umorzenie z urzędu, wszczętych i prowadzonych na podstawie tejże ustawy z postępowań egzekucyjnych o należności zaległych opłat abonamentowych. W uzasadnieniu projektu podkreślono, iż “media publiczne działają w formie spółek, których działalność finansowana jest z wielomiliardowych dotacji z budżetu państwa oraz przychodów z obrotu prawami do audycji i przekazów handlowych”. “Utrzymywanie obowiązku wnoszenia przez obywateli opłat abonamentowych w celu finansowania działalności stronniczych, nieobiektywnych i zakłamujących rzeczywistość mediów publicznych jest niezasadne” – dodano.
Budka i Trzaskowski zachęcali do poparca projektu Na początku lutego ub.r. ówcześni liderzy Platformy Obywatelskiej Borys Budka i Rafał Trzaskowski ogłosili start akcji zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie likwidacji TVP Info. Szefami komitetu zajmującego się tą sprawą zostali Trzaskowski i Cezary Tomczyk. Jednak z początku szło nie najlepiej. – Udało nam się zebrać 7 tysięcy podpisów pod założeniem komitetu inicjatywy ustawodawczej by zlikwidować TVP Info – mówił wówczas Budka podczas konferencji prasowej.

JESTEŚMY zastraszani i przymuszani przez dowódców (…)”, “nie chcemy przyjmować służby w tym dniu (…)”, żeby wykonywać rozkazy “niezgodne z honorem żołnierza polskiego (…)” – napisali w liście do Komosy żołnierze i pracownicy garnizonu.
Warszawski przedsiębiorca, od kwietnia 2018 w każdą miesięcznicę katastrofy składa pod “smoleńskimi schodami” wieniec z napisem “pamięci ofiar Lecha Kaczyńskiego”. Żołnierze Garnizonu Warszawa wraz z policjantami za każdym razem usuwają kwiaty, często dochodzi wówczas do przepychanek, czy wręcz bijatyk. Robią to mimo postanowienia sądu, który orzekł, że obywatel ma prawo składać kwiaty z krytycznym wobec władz napisem, a wojsko nie ma prawa go rekwirować.
Warszawa, 10 grudnia 2022.