PiS ukrywa prawdę o skażeniu Odry? Wszystkiemu zaprzeczają! – TROP WINNYCH prowadzący do PIS! – Analiza Ator Finanse Bank
PiS ukrywa prawdę o skażeniu Odry? Wszystkiemu zaprzeczają!
PIS Wysyła Wojsko! W tle Zatrucie Odry i TROP WINNYCH prowadzący do PIS! – Analiza Ator Finanse Bank
Politycy PiS nie chcą wyjaśnić sprawy skażenia Odry i z jakiegoś powodu ukrywają prawdę o nim? Pojawia się coraz więcej oskarżeń, a wojewoda lubuski ogłasza wprost, że wyniki niemieckich badań to kłamstwo.
Odra została skażona tajemniczą substancją, ale z jakiegoś powodu polskie służby nie są w stanie dociec, jaką. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu od dwóch tygodni bada próbki wody z rzeki i wykrył jedynie podwyższony poziom mezytylenu i zbyt duże natlenienie. Do akcji włączyli się jednak Niemcy, którzy w zaledwie kilka godzin przeprowadzili własne badania i ogłosili, że znaleźli w akwenie rtęć. I to w takim stężeniu, że ich maszyny pomiarowe zaczęły szaleć.
Naukowcy alarmują, że jeśli to prawda, zagrożone są nie tylko ryby czy ptactwo i zwierzęta bytujące na odrze, ale też ludzie. Rtęć jest w stanie zabić człowieka, a szczególnie niebezpieczna okazuje się dla kobiet w ciąży i dzieci. Co na to polski rząd, który już zajmuje się sprawą?
Pierwsze informacje o zatruciu Odry pojawiły się nie w lipcu, ale jeszcze w czerwcu. Mimo skażenia wód i gruntów oraz śmierci tysięcy ryb, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie ostrzegło Polaków. Zrobiło to dopiero w piątek popołudniem. Czy trwa zacieranie śladów?
Zatrucie Odry od dwóch dni jest w Polsce tematem numer jeden. Ale nie w TVP, która problem bagatelizowała i informowała o zakażeniu zdawkowo. Na portalu TVP Info wiadomość o zakażeniu Odry w piątkowe przedpołudnie była nisko na stronie, „Wiadomości” poświęciły problemowi 54 sekundy. Media wspierające rząd próbowały sprawę ignorować. Dopiero gdy w reszcie mediów wyparła ona inne tematy, a ministrowie zostali ściągnięci z urlopów, żeby zająć się problemem, TVP przyjęła taktykę rządu – czyli przekonywania Polaków, że żadnego zagrożenia nie ma. Przy czym rząd premiera Mateusza Morawieckiego zainteresował się problemem dopiero wtedy, gdy w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia martwych ryb.
W piątek popołudniem na stronie TVP Info można było przeczytać jako główne informacje, że: „Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zwrócił się do strony niemieckiej o potwierdzenie odkrycia rtęci w próbkach wody z Odry” i „Wojewoda lubuski: Nie ma podwyższonego poziomu rtęci w Odrze”. Gdy Rządowe Centrum Bezpieczeństwo w końcu wysłało alert, to wiadomości SMS-y nie trafiły do wszystkich Polaków, jak to było w trakcie awarii warszawskiej Czajki czy nawet przed wyborami.
Przyczyny zatrucia rzeki wciąż są ustalane. Pytanie tylko, dlaczego władze nie zajęły się sprawą natychmiast, gdy pojawiły się w lokalnych mediach informacje o zanieczyszczeniu? Dlaczego nie została ona podjęta chociaż wtedy, gdy z interpelacją poselską wystąpiła posłanka Małgorzata Tracz? Dlaczego wiceminister klimatu Jacek Ozdoba i wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz zostali tak późno powiadomieni o problemie?
Dlaczego polska strona wciąż nie stwierdziła, co jest przyczyną katastrofy, a niemiecka już podaje informacje o zatruciu rtęcią? Czy przedstawiciele naszych władz rzeczywiście pozwalali wylewać do Odry chemikalia, jak spekulują media? Czy czekano, aż woda rozcieńczy te zanieczyszczenia? I najważniejsze, dlaczego nie wydano wcześniej zakazu połowu ryb i zbliżania się do Odry, mimo że sami wędkarze informowali o zagrożeniu?
Pytań jest dużo więcej, a odpowiedzi brak. Premier Mateusz Morawiecki wydał jedynie krótki komunikat, zdawkowo informując o problemie. Wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski na czwartkowej konferencji bagatelizował całą sprawę i zarzekał się, że sam wykąpię się w Odrze, a dzieci mogą przychodzić nad rzekę. Z kolei jeszcze w środę Przemysław Daca, prezes Wód Polskich, mówił, że „zaobserwowano tylko parę egzemplarzy martwych ryb” i „nie możemy mówić o totalnej katastrofie rzeki Odry”, żeby dzień później mówić już o wybraniu z Odry „dziesięciu ton martwych ryb” i „gigantycznej i bulwersującej katastrofie ekologicznej”.
Premier Morawiecki, pochodzący z Dolnego Śląska, nad Odrę wciąż się nie pofatygował. Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa nie odpowiada na nasze prośby o rozmowę, wiceminister Jacek Ozdoba nie reaguje na próby kontaktu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie odpowiada na nasze pytania. Rząd liczy, że sprawa katastrofy ekologicznej na Odrze przycichnie. W końcu mamy wakacje, i to długi weekend. A w przyszłym tygodniu Polacy może będą żyć już innymi tematami.
W tym wszystkim zapomina się o zwykłych ludziach, którzy żyją przy Odrze, byli nad rzeką już w niebezpiecznym czasie i narażeni byli na niebezpieczeństwo. I zapomina się o zdewastowanej przyrodzie, która – jak twierdzą eksperci – będzie musiała odbudowywać się latami. A odpowiedzialnych i winnych zaniedbań jak nie było, tak nie ma. I PiS liczy na to, że tak zostanie.
Social media:
Wyświetlenia: 275
Author: Monika Janos
Milutkiego spędzania na stronce Wam mili życzę, i mam nadzieję że moim pisaniem nie jedną wzruszę, rozweselę dusze.
„Autoportret pisany
Nie jestem już młoda a też i nie stara
W kość oczywiście swoje dostałam
Stwierdziłam zatem że wolność jest dla mnie miła
W toksyczne związki nie wchodziłam
Synowi się poświęciłam
Moje szczęście jest miłe... bo syn nie jest skurwysynem
Zadowolona jestem z mojego życia
Pomimo że od niego po dupie porządnie dostałam
Cieszę się z mojego splendoru
Na starość przekażę go do rozbioru
Wspomnienia będę sobie snuła
Nie pójdzie na marne moja nad życiem zaduma
Daję każdemu tę oto radę - żyj tak
Aby na starość wspominać a wstyd opowiadać było
Jestem jaka jestem i mam nadzieję że moimi wypowiedziami, przemyśleniami nie robię nikomu krzywdy. Piszę co myślę, mówię co myślę a pisać, pisać każdy może - lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić.
Wiele bym o sobie mogła jeszcze pisać, ale nie będą mą zajebistością Was męczyła ;-)
View all posts by Monika Janos