Kaya – “Bo żadna dama nie będzie walczyć sama, gdy sióstr tyle ma, gdy jest pośród nas, więc moja miła walcz”

“Bo żadna dama nie będzie walczyć sama, gdy sióstr tyle ma, gdy jest pośród nas, więc moja miła walcz”

Kayah zmieniła słowa piosenki. Wrażenie robiła też jej sukienka

Kayah była zaproszonym gościem Finału 11. edycji “Tańca z gwiazdami”. Finału bardzo smutnego, bo większość par musiała pozostać w domach ze względu na objęcie kwarantanną lub zakażenie koronawirusem. Zarażeni byli m. in. Sylwia Lipka, Rafał Maserak i małżeństwo Klimentów. Niespodziewany i przyspieszony finisz programu uświetniły swoim występem dwie gwiazdy – jedna reprezentująca mode pokolenie, a druga doświadczenie – Kayah i Viki Gabor.

Wokalistki wykonały piosenkę “Ramię w ramię”. Wyraźnie brzmiący tytuł okazał się idealnie pasować do ostatnich wydarzeń związanych ze protestami kobiet w całej Polsce. Kayah założyła bardzo widowiskową czarną sukienkę z czerwoną błyskawicą – te barwy oraz symbole są znakami protestu kobiet, widać więc wyraźnie, za kim opowiedziała się Kayah.

Kayah zmieniła tekst piosenki. Znaczący gest w stronę kobiet, sytuacja, jakiej jeszcze nie było

W związku z czwartkowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, w akcję poparcia dla kobiet włączyło się wiele gwiazd. Występująca na żywo wraz z Viki Gabor Kayah również postanowiła pokazać swoje poparcie dla protestujących i zmieniła słowa w swojej piosence.

Kayah wybrała również bardzo charakterystyczny strój, który dokładnie pokazał, po której stronie barykady stoi.

Wino, śpiew i mnóstwo kobiet. Prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach

Ciekawostki Historyczne
PAPIEŻ
+3
PIOTR DRÓŻDŻ
wczoraj (15:58)

Wino, śpiew i mnóstwo kobiet. Prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach

Księża cudzołożnicy. Seksualne życie kleru w średniowiecznej Polsce | CiekawostkiHistoryczne.pl

Gdy w 1342 r. Pierre Roger de Beaufort jako Klemens VI zasiadał na tronie Piotrowym, miał podobno powiedzieć do swojej świty: “Przede mną nikt nie wiedział, jak być papieżem”. I rzeczywiście, wkrótce świat naocznie przekonał się, co oznaczały jego słowa.
Wino, śpiew i mnóstwo kobiet… To był prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach | CiekawostkiHistoryczne.pl

Klemens Rozpustny

Klemens nosił się iście po cesarsku. Na własne potrzeby zakupił złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii.

Klemens nosił się iście po cesarsku.

Papiez - znaleziska i wpisy o #papiez w Wykop.pl - od znaleziska 1972452

Na własne potrzeby zakupił złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii. (Domena publiczna)HULAJ DUSZA

Poprzednicy Klemensa potrafili żyć wystawnie oraz rozpustnie, ale chyba nikt nie podejrzewał, że może być jeszcze gorzej. Wkrótce okazało się jednak, że nowy Ojciec Święty ma bardzo prostą receptę na sprawowanie pontyfikatu – zamierzał czerpać niczym nieskrępowaną radość z bogactw i pozycji, jaką dawała mu papieska tiara.

Hulaj dusza, piekła ni ma! – Demotywatory.pl

A zaczęło się już od uczty pontyfikalnej, do której zasiadło 300 znamienitych gości. Wino z ponad 200 beczek lało się strumieniami, stoły uginały się pod ciężarem wymyślnych dań mięsnych, a o wielu tysiącach ciast nawet wstyd wspominać. Taki początek rządów musiał wzbudzić zarówno podziw, jak i niesmak.

Co rok budżet naszego biednego kraju. Prominentni działacze PiS przemytnikami LPR sprzedaje fotele w przyszłym Sejmie MAFIA KATOLICKICH RODZIN - PDF Free Download

Papieskie Bizancjum

Inauguracyjna biesiada była tylko wstępem do dalszego rozpasania następcy św. Piotra. Klemens, mimo zabiegów teologów i delegacji rzymskiej, ani myślał wracać do Wiecznego Miasta. Marzyła mu się pełna niezależność od kurii. Aby zapewnić sobie stałe miejsce pobytu, wykupił od królowej Neapolu Joanny I dzierżawione do tej pory miasto Awinion.

Wkrótce awinioński pałac, szczodrze finansowany z papieskiego skarbca, stał się jednym z najwspanialszych przykładów świeckiej architektury doby gotyku. Na ścianach wisiały najdroższe gobeliny i jedwabie, a nieskromne freski z baraszkującymi nimfami i satyrami zdobiły całe komnaty. Złośliwi mówili, że konie ojca świętego nosiły czapraki ze złota, chociaż tak naprawdę z drogocennego kruszcu były jedynie ich uzdy.

Czterech papieży: Innocenty VI, Klemens VIII, Klemens VI i Urban V Domena publiczna

Czterech papieży: Innocenty VI, Klemens VIII, Klemens VI i Urban V (Domena publiczna)

Tak, Klemens VI uwielbiał wydawać pieniądze i nawet najbardziej chciwych petentów potrafił obsypać większą sumą, niż ci mieli śmiałość prosić. A chętnych do skorzystania z jego dewizy głoszącej, że “papież powinien uszczęśliwiać swoich poddanych”, nigdy nie brakowało. Do miasta nad Rodanem oprócz zwykłych naciągaczy i pochlebców ściągali również liczni poeci, malarze, muzycy, architekci i rzeźbiarze. Głowa Kościoła hojną ręką wspierała nienarzekających nigdy na nadmiar gotówki artystów, zamykając swoim mecenatem usta malkontentom wytykającym mu blichtr awiniońskiego dworu.

Sam Klemens nosił się iście po cesarsku. Na własne potrzeby sprowadził złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii. Lubował się też w doskonale wyprawionych futrach – luksusie zarezerwowanym dla najbogatszych i najdostojniejszych obywateli tamtych czasów. W zapiskach kancelarii papieskiej można znaleźć adnotację o zużyciu ponad 1220 skórek gronostajowych – rozmach godny Bizancjum!

Razem - Mateusz Morawiecki ma zostać premierem. Przed... | Facebook

(Nie)czystość

Ojciec Święty uwielbiał nie tylko dobrze zjeść i dobrze wyglądać – lubił też dobrze się bawić. Oczywiście w damskim towarzystwie… Jak podają przekazy, normalnym widokiem w pałacu były bankiety, w których brały udział liczne damy. Ich obecność nie ograniczała się jedynie do sali jadalnej – bo i papieska sypialnia stała dla nich otworem. Według kronikarzy Klemens: “gdy był arcybiskupem, nie stronił od kobiet, prowadząc się na modłę młodych szlachciców […], jako także i papież nie ograniczał swych zapędów”.

Awinion huczał od plotek na temat nadzwyczajnej zażyłości Klemensa z Cecylią, hrabiną Turenne. Miała ona pełnić nawet obowiązki pani domu w posiadłości głowy Kościoła, a znaczna część rozdzielanych przez papieża łask przechodziła przez jej ręce.

Klemens VI bez oporów korzystał z przywilejów, jakie dawało mu stanowisko. Domena publiczna

Klemens VI bez oporów korzystał z przywilejów, jakie dawało mu stanowisko. (Domena publiczna)

Nawet jeśli to pomówienie (zachowane listy nie wskazują, by Cecylia rzeczywiście była papieską nałożnicą), faktem było, iż rozpusta awiniońskiego dworu stała się wręcz zwyczajem. Po każdych nieszporach Klemens VI odbywał spotkania z kobietami i to niejednokrotnie z kilkoma naraz. Zgorszony Petrarka pisał:

“Nie będę mówił o cudzołóstwie, uwiedzeniach, gwałtach, kazirodztwie; to tylko preludium orgii. Nie zliczę uwiedzionych żon i dziewcząt pozbawionych dziewictwa. Nie opowiem o sposobach, w jakie zmusza się do milczenia znieważonych mężów i ojców, ani o nikczemności tych, którzy sprzedają swoje kobiety za złoto”.

Ogrom bezeceństw godnych Sodomy i Gomory skłonił nawet papieskiego spowiednika do próby nawrócenia Klemensa na drogę czystości. Ten jednak odparł, że sypianie z kobietami wpojono mu już za młodu, a teraz za radą medyków nie zamierza z tego zwyczaju rezygnować. Jednak już wkrótce przyszło mu sprzeniewierzyć się lekarskim poradom.

Tylko Bóg nas może uratować

Jak trwoga, to do Boga

W 1348 r. do Awinionu dotarła przywleczona ze Wschodu “czarna śmierć”. Zaraza, która w poprzednim roku spustoszyła Italię, już w pierwszych dniach zabiła 1800 osób. Każdy następny dzień przynosił blisko 400 ofiar, które z powodu braku miejsc na cmentarzach wrzucano do poświęconego przez papieża Rodanu.

Wielu oficjeli kościelnych i zwykłych mieszkańców opuszczało miasto, szukając ratunku w pobliskich wioskach. Nie mieli pojęcia, że tym samym przyczyniają się do szybszego rozprzestrzeniania się zarazy. Wszyscy przy tym zapewne spodziewali się, że także następca św. Piotra weźmie nogi za pas. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że Klemens zostaje w Awinionie.

Taniec śmierci inspirowany zarazą Domena publiczna

Taniec śmierci inspirowany zarazą (Domena publiczna)

Zapewne przerażony skalą epidemii słuchał wyjaśnień astrologów, którzy jej przyczyn upatrywali w niekorzystnej koniunkcji Saturna, Jowisza i Marsa. W poszukiwaniu źródeł choroby zezwolił też medykom na przeprowadzanie sekcji zwłok – rzecz wzbudzającą twardy opór teologów. Sam natomiast, idąc za radą lekarzy, postawił na izolację i zamknął się w komnatach pałacowych, otoczony dodatkowo wielkimi ogniskami, które miały chronić przed zarażeniem. Dzięki temu pchły (odpowiedzialne za roznoszenie zarazy, ale wówczas o tym nie wiedziano), stroniące od ciepła, nie zagościły na papieskim dworze.

Klemens poważnie potraktował również opinie krytyków głoszących, że plaga jest karą za niemoralność awiniońskiego dworu. Z tą chwilą nastąpiła radykalna przemiana rozpustnego papieża – przecież jak trwoga, to do Boga! Cielesne uciechy odeszły w niepamięć, a na ulicach pojawiły się nabożne procesje, również biczowników. Opowiadano, że brał w nich udział sam papież.

Chorobliwa obsesja papieża. Preludium polowania na czarownice

Wkrótce ruch biczowników, wierzących, że przez samookaleczenie uśmierzą gniew Boga i świat zostanie uwolniony od zarazy, wymknął się spod kontroli. Ich budzące trwogę korowody zostały w 1349 r. zakazane bullą papieską. Praktyki pokutne miały zostać ograniczone do nabożeństw, wysłuchiwania kazań o nieuchronności bożej sprawiedliwości, postu i wspierania żywych oraz umarłych ofiar epidemii. Klemens udzielił też odpustu wielkanocnego wszystkim tym, którzy po spowiedzi i wykazaniu skruchy umrą na dżumę.

Co ciekawe, pomimo strachu przed zarażeniem papież nie zrezygnował całkowicie ze spotkań z wiernymi. Kiedy tylko to było możliwe, starał się pomagać pogrążonym w rozpaczy ludziom, nie szczędząc przy tym złota ze swego skarbca.

 

Winny zawsze się znajdzie

Niestety oprócz krwawego żniwa w postaci ofiar samej choroby zaraza przyniosła jeszcze jeden tragiczny skutek. Oto wobec daremności poszukiwań przyczyn plagi znaleziono – zresztą nie po raz pierwszy – jej domniemanych sprawców: Żydów. Przypisywano im między innymi zatruwanie studni, czym rzekomo mieli przyczyniać się do rozprzestrzeniania się choroby.

Palenie żywcem Żydów oskarżanych o szerzenie zarazy Domena publiczna

Palenie żywcem Żydów oskarżanych o szerzenie zarazy (Domena publiczna)

Wkrótce w Europie doszło do prawie 300 pogromów, a w samej Moguncji podczas zamieszek bezlitośnie wyrżnięto 6 tys. wyznawców judaizmu. Problem stał się na tyle duży, że Klemens VI ogłosił w 1348 r. dwie bulle potępiające organizatorów samosądów. Jednocześnie wzywał duchowieństwo do przeciwstawiania się podobnym praktykom. Podkreślał też, że Żydom należy się takie samo wsparcie podczas zarazy, jak jej chrześcijańskim ofiarom.

Klemens przeżył czas zarazy, a straszliwe doświadczenia skłoniły go do zmiany postawy względem powrotu papieży do Rzymu. Zaczął się nawet do niego przygotowywać, ale nigdy nie dotarł do Wiecznego Miasta – zmarł w Awinionie 6 grudnia 1352 r.

Jego heroiczna – jak na owe czasy – postawa i wewnętrzna przemiana nie znalazły zrozumienia. Gdy rozbrzmiały awiniońskie dzwony, oznajmiając światu śmierć ojca świętego, zaczęto wiwatować: “Nie żyje! Papież nie żyje, jest już w piekle!”. W bazylikę św. Piotra podobno uderzył piorun. I nawet kiedy przez dziewięć kolejnych dni 50 kapłanów odprawiało mszę za spokój duszy Klemensa, nie zabrakło złośliwców mówiących: “Jemu już nic nie pomoże”.

O AUTORZE

Piotr Dróżdż– Historyk mediewista, absolwent UWr i Śląskoznawczego Studium Doktoranckiego. Specjalizuje się w historii wojen i uzbrojenia, szczególnie okresu od późnego średniowiecza do wojen napoleońskich. Autor książek “Orsza 1514” (2000, 2014), “Borodino 1812” (2003) oraz zeszytu “Orsza 1514” z serii Zwycięskie Bitwy Polaków

—————————————

Kościół katolicki przez całe stulecia czynił wiele, aby skutecznie zatuszować wszelkie grzeszne występki średniowiecznych papieży. Czasami się to udawało, czasami nie.

pope-unmasked

Ich pontyfikaty cechowały się bujnym życiem erotycznym, pychą, nepotyzmem, sprzedażą stanowisk kościelnych, żądzą bogactwa lub krwawą walką o władzę, a lista papieskich występków wydawała się nie mieć końca. Zanim nastał słynny okres hańbiących rządów Rodriga Borgii, czyli papieża Aleksandra VI, jego średniowieczni poprzednicy – Jan XII, Jan XIII, Benedykt IX, Jan XXIII, Paweł II, Sykstus IV i Innocenty VIII – wcale nie byli lepsi…

Od dwóch tysiącleci kolejni papieże stoją na czele Kościoła katolickiego. Dziś wielu ludziom wydaje się, że wszyscy papieże byli ludźmi starszymi, z doświadczeniem w piastowaniu kościelnych stanowisk. Nie zawsze tak jednak bywało, a sam papieski urząd często można było po prostu kupić.

Nie ma wątpliwości, że ich historia nie jest bez skazy. I choć zdarzali się „Biskupi Rzymu”, do których nie można mieć żadnych zastrzeżeń, to jednak tych kilku pozbawionych skrupułów grzeszników do dziś skutecznie rzuca cień na cały Watykan.

Oto historia kilku „Ojców Świętych”, którzy w średniowieczu gorsi byli od samego diabła…

Jan XII (955-964)

janxii

Papież Jan XII. Na portretach przedstawiany błędnie jako starszy mężczyzna, gdyż w chwili swojej śmierci miał zaledwie 24 lata.

Oktawian ze Spoleto (Ottaviano di Spoleto) urodził się prawdopodobnie około 937 roku, choć niektóre źródła sugerują, że mogło to nastąpić nawet 7 lat wcześniej. Przyszły papież był owocem związku przyrodniego rodzeństwa z arystokratycznego rodu hrabiów Tusculum – Alberyka II, samozwańczego księcia Rzymu i Aldy Bosonide. Ich wspólną matką była sławna Marozja – kobieta, która w okresie „pornokracji” posiadała w Rzymie niemal nieograniczoną władzę i możliwość wpływania na decyzje urzędujących papieży.

Czasy „pornokracji” przypadły na wiek X i przez historyków nazwane zostały „czarnym stuleciem”. Właśnie wtedy papiestwem tak naprawdę zaczęły rządzić wpływowe kobiety. Jako, że same nie mogły pełnić żadnych funkcji w kościelnych strukturach, wykorzystywały swoje wdzięki, aby skutecznie manipulować kolejnymi papieżami. Marozja, tak jak wcześniej jej matka Teodora, będąc papieską konkubiną uprawiała własną politykę. Miała również wielki wpływ na wybór kolejnych papieży i niewątpliwy udział przy ich późniejszych, nagłych zgonach.

Alberyk II wymusił na synu przyjęcie święceń kapłańskich. W wieku 16 lat Oktawian został duchownym. Nie chciał tego, ponieważ dużo bardziej podobało mu się życie jakie prowadził do tej pory. Jako wyuzdany biseksualista, prowadził hulaszczy tryb. Gromadził wokół siebie całą rzeszę innych rozpustnych młodzieńców i frywolne dziewczęta, nie zważając na ich status społeczny, co bardzo przeszkadzało Alberykowi, który miał wobec syna bardzo konkretne plany…

W ich realizacji oczywiście pomogła Marozja. Będący na łożu śmierci Alberyk zmusił papieża Agapita II do złożenia obietnicy, że następnym głową Kościoła zostanie jego syn. Było to jawnym pogwałceniem dekretu Symmachusa „Consilium dilectionis vestrae” z roku 499, który jasno stwierdzał, że za życia obecnego papieża, nie można dokonać wyboru jego następcy. W X wieku nikt się jednak specjalnie tym dekretem nie przejmował.

16 grudnia 955 roku obietnica została spełniona i 18-letni Oktawian został następcą św. Piotra, przyjmując imię Jan XII (Ioannes XII). Sprawowanie najważniejszego urzędu w Kościele nie zmieniło jego zamiłowań do rozpustnego życia. Wręcz przeciwnie…

Cały Rzym aż huczał od plotek na temat jego rozwiązłości. Mówiono o nim, że jako papież wynalazł grzechy, których do tej pory nie znano. Mnisi z wielu klasztorów dniami i nocami modlili się o jego szybką śmierć. Zarzuty, które stawiano Janowi XII były poważne, nawet jak na okres „pornokracji”, który ze skromnością i celibatem niewiele miał wspólnego.

Nowy papież ofiary składane przez pielgrzymów przeznaczał na hazard, a gdy popadł w długi, do ich spłaty wykorzystał kosztowności z papieskiego skarbca. Otaczał się licznymi kochankami (zarówno męskimi, jak i żeńskimi), którym rozdawał złote kielichy pochodzące z bazyliki św. Piotra. Nawet nie próbował ukrywać swoich licznych romansów, a swoją siedzibę (Pałac Laterański) zamienił w dom publiczny, w którym często dochodziło do homoseksualnych orgii.

Jan XII szokował duchowieństwo nie tylko swoimi orgiami, ale i specyficznymi żartami. Pewnego razu, aby zrobić na złość swoim przeciwnikom, wyświęcił 10-letniego chłopca na biskupa. Cała ceremonia odbyła się w stajni!

Rzymianie skarżyli się, że przez papieskie ekscesy maleje liczba pielgrzymów maleje z dnia na dzień. Zwłaszcza wśród kobiet, które z obawy przed rozwiązłością i niepohamowaną żądzą papieża przestały odwiedzać święte miejsca. Kronikarz Benedykt z Socrate zapisał:

„[…] nieszczęsne niewiasty przestały przybywać w obawie, że padną ofiarą żądzy Jana, jako że lubował się on w posiadaniu całej kolekcji podległych mu dam”

Każdy, kto próbował wyjaśnić papieżowi, że ten prowadzi się niewłaściwie, zostawał kastrowany i ekskomunikowany.

Nawet Otton I, który przez Jana XII został w roku 962 koronowany na cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, popadł w konflikt z papieżem. Oskarżył go w liście o liczne występki przeciwko Bogu, a lista papieskich grzechów zdawała się nie mieć końca – popełnienie kazirodztwa z dwoma siostrami; przemienienie świętego pałacu w dom publiczny; lubieżne stosunki z kochanką własnego ojca oraz z wieloma wdowami; związek z własną siostrzenicą; gwałcenie młodych mniszek; granie w kości i wzywanie diabła, by ten pomógł mu wygrać; nadanie chłopcu godności biskupiej w celu osiągnięcia korzyści materialnych; wyłupienie oczu spowiednikowi; publiczny udział w polowaniach; noszenie broni oraz ranienie nią niewinnych osób; podpalanie domów swoich przeciwników; zabójstwa; świętokradztwo; krzywoprzysięstwo oraz wzywanie różnych demonów.

Cesarz Otton udał się do Rzymu, aby wezwać Jana XII do złożenia wyjaśnień. Papież nie miał jednak zamiaru się tłumaczyć. Zamiast tego odpowiedział, że wszystkie oskarżenia wymyślili biskupi oraz wysłał Ottonowi wiadomość, w której ogłaszał ekskomunikę cesarza. Dzień przed przybyciem Ottona do Lateranu, papież uciekł.

Cesarz zwołał sąd, który uznał Jana winnym kazirodztwa, cudzołóstwa i morderstwa, po czym 4 grudnia 963 roku usunął go z urzędu. Dodatkowo Otton zażądał, aby następcą Jana został kapłan nie splamiony podobnymi grzechami, ale zwołany synod nie znalazł takiego człowieka… Dwa dni później Jana XII zastąpiono więc Leonem VIII.

Gdy dwa miesiące później Otton wyjechał, Jan wrócił do Rzymu z armią swoich wiernych towarzyszy, zmusił Leona VIII do ucieczki. Ponownie obwołał się papieżem, a na swoich przeciwnikach dokonał srogiej zemsty. Biczowanie, obcinanie nosów, genitaliów, rąk i nóg oraz wyrywanie języka stały się ulubionymi torturami pałającego żądzą zemsty Jana.

Okrutne represje zostały przerwane w kwietniu 964 roku, kiedy do Rzymu powrócił zaniepokojony całą sytuacją Otton I. Jan uciekł do Kampanii. Zmarł miesiąc później, 14 maja 964 roku. Oficjalnym powodem śmierci miał być atak serca, jednak wkrótce pojawiło się mnóstwo plotek na temat prawdziwej przyczyny śmierci byłego papieża. Jedni mówili, że zmarł na udar mózgu podczas miłosnych igraszek z dwoma młodymi chłopcami. Inna wersja (znacznie częściej powtarzana) głosiła, iż Jan XII został zamordowany przez zazdrosnego męża jednaj ze swoich kochanek, który przyłapał parę na gorącym uczynku. Mężczyzna ugodził uciekającego Jana sztyletem (według innej opowieści uderzył go kamieniem w tył głowy) i zostawił na pewną śmierć w górach. Po trzech dniach samotnego konania były papież zmarł. W chwili śmierci miał zaledwie 24 lata…

Jan XIII (965-972)

pope_john_iii

Po wypędzeniu „grzesznego” papieża Jana XII, rzymscy przywódcy przyrzekli wierność cesarzowi Ottonowi I. Obiecali również, że już nigdy więcej nie wzniosą powstania przeciwko żadnemu z papieży. Gdy jednak następcą Leona VIII został Jan XIII, żołnierze wbrew przysiędze ponownie chwycili za broń. Okazało się, że nowy następca św. Piotra był nie tylko kontynuatorem polityki swojego niesławnego imiennika, ale podzielał także jego zamiłowanie do miłosnych zabaw.

Urodzony około roku 920 w Rzymie jako Jan Théophylactes z Narni był synem biskupa Jana “Episcopusa” Théophylactesa i Teodory II Angelos “Młodszej” Théophylactes, czyli podobnie jak Jan XII – narodził się ze związku przyrodniego rodzeństwa. Dorastał na dworze papieskim, gdzie pełnił funkcję bibliotekarza.

Dobre stosunki Jana z cesarzem Ottonem najpierw zaowocowały nominacją na biskupa Narnii, a potem na poparcie jego kandydatury na papieża, którym został 1 października 965 roku. Nie spodobało się to Rzymianom, którzy w grudniu tego samego roku wzniecili powstanie i uwięzili Jana XIII w zamku św. Anioła. Więźniowi w ucieczce pomogli członkowie rodu Krescencjuszów, którzy przewieźli go do Kapui. Oswobodzony Jan poprosił o ratunek Ottona I, który wysłał mu na pomoc swoją armię, która w listopadzie 967 roku odprowadziła papieża do Rzymu. Niedługo później pojawił się tam również sam cesarz. Po przybyciu w bezlitosny sposób zemścił się na spiskowcach, którzy złamali złożoną mu przysięgę posłuszeństwa.

Wszystkich przywódców zamieszanych w uwięzienie Jana XIII pojmano, wydłubano im oczy i powieszono. Osobę, którą uznano za pomysłodawcę porwania przekazano w ręce papieża. Okazał się on nieco bardziej łaskawy niż cesarz. Oskarżonego kazał powiesić nagiego, za włosy na posągu Marka Aureliusza. To jednak nie wszystko – aby bardziej upokorzyć prefekta, do jego odbytu wprowadzono dzwonek, a do głowy przymocowano pawie pióra. Potem obwieziono mężczyznę ulicami Rzymu. Papież był tak rozbawiony całym widowiskiem, że darował oskarżonemu życie. Ostatecznie prefekta wygnano w Alpy.

Po rozprawieniu się z opozycją, Jan XIII rozpoczął w Rzymie despotyczne rządy. Dodatkowo dbał o jak najlepsze stosunki z Ottonem I, który wiele razy przymykał oko na niecne występki swojego ulubieńca. W zamian papież 25 grudnia 967 roku koronował syna cesarza – Ottona II – na „współcesarza”, a kilka lat później (14 kwietnia 972 roku) udzielił mu ślubu z księżniczką bizantyjską Teofano.

Jan XIII, jako papież, okazał się godnym następcą Jana XII. Szybko zyskał opinię wielkiego cudzołożnika. Żądał, aby usługiwały mu wyłącznie młode dziewczęta, które wkrótce stawały się jego oddanymi faworytami. W Pałacu Laterańskim utrzymywał specjalny harem złożony wyłącznie z dziewic. Za specjalną opłatą dzielił się nim z biskupami. Rzym aż huczał od plotek, że Jan uwiódł najpierw konkubinę swojego ojca, a potem własną siostrzenicę. Czasami pojawiały się również głosy, że sypiał z własną siostrą.

W swoich komnatach żył jak prawdziwy książę. Spał na jedwabnych poduszkach, jadał wyłącznie ze złotych naczyń, a puchary, z których pił wino musiały być inkrustowane najdroższymi klejnotami. Każdej uczcie obowiązkowo towarzyszyły nagie kobiety, które swoimi tańcami umilały papieżowi posiłek. Uwielbiał polowania i grę w kości, na którą przeznaczał ogromne sumy pochodzące z papieskiego skarbca.

Nie tylko grzeszne upodobania łączyły go ze swoim poprzednikiem, Janem XII. Głośno mówiło się w Rzymie także o śmierci, która nastąpić miała w podobnych okolicznościach. 6 września 972 roku Jan XIII „powrócił do domu Ojca”. Papież zmarł podczas upojnej nocy z pewną młodą mężatką. I to nie miłosne igraszki zabiły Jana, ale rozwścieczony mąż, który przypadkiem zastał parę cudzołożników w trakcie oddawania się największym namiętnościom.

Pontyfikat Jana XIII miał również ścisły związek z naszym krajem. Prawdopodobnie w roku 966 Mieszko I, władca Polan, przyjął chrzest, a dwa lata później ustanowiono pierwsze biskupstwo misyjne w Poznaniu.

Benedykt IX (1032-1044, 1045, 1047-1048)

Papież Benedykt IX.

Papież Benedykt IX.

O ile w średniowieczu dla osoby wpływowej zostanie papieżem nie stanowiło większego problemu, to bycie papieżem kilka razy nawet dla hierarchów kościoła z tamtej epoki było czymś niewyobrażalnym. Był jednak człowiek, który papieżem został aż trzy razy. I to nie posiadając nawet kapłańskich święceń!

Tą osobą był urodzony około 1012 roku w Tusculum (niedaleko Rzymu) Teofilatto di Tusculo. Jego ociec Alberyk III był bratem dwóch papieży – Benedykta VIII i Jana XIX. Nic zatem dziwnego, że zapragnął, aby również jego syn zasiadł na papieskim tronie. Teofilatto jako osoba świecka nie miał najmniejszych szans zostania głową Kościoła, więc Alberyk III wymarzone stanowisko synowi po prostu kupił.

Pierwszy raz Teofilatto został papieżem 21 października 1032 roku. Jako Benedykt IX niemal od pierwszych chwil zaczął wzbudzać odrazę wśród mieszkańców Rzymu. Trudno było, co prawda, oczekiwać od osoby świeckiej życia w zgodzie z Biblią – jednak cierpliwość wiernych miała swoje granice. Jego rozrzutność i fakt bycia biseksualistą można było jeszcze zaakceptować. Wszak wielu papieży przed nim grzeszyło w podobny sposób. Jednak gdy tylko w Rzymie pojawiła się plotki mówiące, że nowy papież uprawia seks również ze zwierzętami, a pod osłoną nocy lubuje się w licznych morderstwach i torturach obywateli Rzymskich, w mieście zawrzało. Robiono wszystko, by usunąć Benedykta IX.

Późniejszy papież Wiktor III pisał otwarcie:

„Benedykt IX popełniał czyny nie do opisania. Siłą panował nad Rzymem, miastem bezprawia, a życie jakie prowadził rozwiązłe było niczym życie paszy. Gwałty i morderstwa, których dokonał jako papież były tak podłe i wstrętne, że nawet teraz przechodzą mnie ciarki, gdy tylko o nich pomyślę.”

Wielu biskupów z najbliższego otoczenia Benedykta IX nazywało okres jego rządów „szczytem moralnego upodlenia”. Zazwyczaj osoby, które miały odwagę krytykować styl rządów papieża bardzo szybko żegnały się ze światem.

W obawie o własne życie ludzie z otoczenia Ojca Świętego albo milczeli, albo pisali anonimowe świadectwa tego, co dzieje się na Luteranie. Opowiadano o hucznych balach w papieskim komnatach, na których pojawiały się całe rzesze prostytutek. Na specjalne życzenia papieża, sprowadzano mu zarówno młodych chłopców, jak i dziewczęta, które Benedykt brutalnie gwałcił na oczach swojej służby.

Za nic miał wszelkie świętości. Gardził sprawami boskimi, a o Biblii mówił, że to zbiór największych bzdur, o jakich kiedykolwiek słyszał. Mimo wszystkich swoich grzechów jego pontyfikat trwał aż 12 lat. Cierpliwość Rzymian skończyła się we wrześniu 1044 roku, kiedy Benedykt został siłą wyprowadzony ze swojego pałacu i wywieziony za mury miasta. Tam postanowiono go zabić, jednak życie uratowało mu nieoczekiwane zaćmienie słońca. Zdezorientowani niecodziennym zjawiskiem porywacze nie zauważyli chwili, kiedy Benedykt IX zdołał uciec.

Rodzina wygnanego papieża miała dobre stosunki z ówczesnym cesarzem rzymskim i królem Niemiec – Konradem II. To właśnie on pomógł byłemu papieżowi powrócić na papieski tron. W pierwszych dniach marca 1045 roku Benedykt IX, wspomagany armią przysłana przez Konrada II krwawo odbił Luteran i wygnał swojego następcę – papieża Sylwestra III. 10 marca ponownie zasiadł na tronie. Wściekłość mieszkańców Rzymu była tak wielka, że Benedykt zrezygnował z udziału w procesjach. Jego osobista armia pilnowała, by żaden wierny nie mógł zbliżyć się do papieża.

Rodzina Tusculo radziła „swojemu” papieżowi abdykację, w celu uniknięcia linczu. Benedykt nie chciał słyszeć o takim rozwiązaniu. Nie zmienił też swoich upodobań. Wręcz przeciwnie, bale były jeszcze większe, a tortury i morderstwa jeszcze częstsze. Podobno jedną z jego ulubionych nocnych rozrywek były także włamania do prywatnych domostw i dewastowanie ich wnętrz.

Nagle papież wpadł na zupełnie nowy pomysł. Zapragnął ożenić się z pewną 15-latką, pochodzącą z dobrego domu. Aby tego dokonać postanowił wprowadzić zmiany w kościelnych regułach. Domagał się zniesienia celibatu i wprowadzenia prawa, dającego papieżowi możliwość ożenku. Gdy wszystkie próby nie powiodły się, postanowił porzucić swój urząd. Nie za darmo jednak…

Zakochany papież szybko znalazł kupca na papieski tron. Najwięcej zapłacił Johannes Gratianus (1000 funtów srebra) i wkrótce po transakcji, 1 maja 1045 roku, został nowym papieżem Grzegorzem VI. Benedykt wciąż jednak tytułował się papieżem, domagając się od Rzymian oddawania mu należnej czci. A gdy z małżeństwa nic nie wyszło, postanowił objąć „tron piotrowy” po raz trzeci. W tym czasie na Luteranie rządził już kolejny papież Klemens II. Benedykt nie chciał czekać cierpliwie na swoją kolej i konkurenta postanowił zamordować. Miesiąc po otruciu Klemensa II, 8 listopada 1047 roku, Benedykt ponownie rozgościł się w papieskich komnatach. Nie na długo jednak, gdyż pół roku później ponownie został zmuszony do ucieczki.

Biskup i doktor Kościoła Pietro Damiani (1007-1072), doradca Klemensa II (oraz kilku kolejnych papieży) napisał w roku 1051 „Księgę Gomory” („Liber Gomorrhianus”), w której piętnował niegodziwe seksualne praktyki, jakich miał dopuszczać się podczas swoich rządów papież Benedykt IX, wraz ze swoim dworem. Praktyki homoseksualne, zoofilia, współżycie z nieletnimi, wzajemna i samotna masturbacja, gwałty, kopulacja między udami oraz seks analny – to wszystko, zdaniem Damianiego, cechowało grzeszne pontyfikaty jednego z najbardziej okrutnych i rozpustnych papieży w historii Kościoła.

Benedykt IX po swojej abdykacji osiadł w rodzinnym Tusculum. Do końca swoich dni tytułował się głową Kościoła. Zmarł 9 stycznia 1056 roku w Grottaferrata (blisko Rzymu). Mówiono, że przed śmiercią zrozumiał, jak wielkie grzechy popełnił. Podobno został nawet pokutnikiem. Czy tak było faktycznie? Żadne źródła tego nie potwierdzają…

Jan XXIII (1410-1415)

Papież Jan XXIII. Uważany dzisiaj za antypapieża.

Papież Jan XXIII. Uważany dzisiaj za antypapieża.

Czy zwykły bandyta, żołnierz, najemnik, pirat i bezczelny rozpustnik w jednej osobie może zostać papieżem? W średniowieczu mógł i Baltazar (Baldassare) Cossa z takiej okazji chętnie skorzystał.

Urodził się w zubożałej szlacheckiej rodzinie z Ischii (niedaleko Neapolu) około roku 1370 jako syn Giovanniego Cossy i Ciccioli Barile, która była krewną papieża Bonifacego IX. Życie żołnierza i pirata szybko przestało mu wystarczać. Uzyskał więc doktorat z prawa, a w Rzymie studiował teologię.

Bardzo szybko osiągał kolejne szczeble kariery duchownej. Przed ukończeniem 18 lat był już kanonikiem kapituły katedralnej w Bolonii. W roku 1392 był już papieskim szambelanem. Jego stryj, papież Bonifacy IX w roku 1402 mianował go kardynałem.

Baltazar dał się szybko poznać jako wielki obżartuch i rozpustnik. Wykazywał się również bardzo wojowniczym charakterem.  Hierarchowie kościelni uważali go bardziej za polityka niż osobę duchowną. Swoją pozycję Cossa wykorzystał do szybkiego wzbogacenia się. Przedstawiciele wszystkich profesji zobowiązani byli do płacenia wysokich podatków za świadczenie swoich usług. Najwięcej płacić musiały prostytutki oraz właściciele domów hazardów.

Większość podatków przeznaczona była na utrzymanie jego domu w Bolonii, w którym mieszkało około dwustu guwernantek, żon, wdów i zakonnic. Każda z nich zobowiązana była do seksualnej uległości wobec Baltazara. On sam publicznie przyznawał się do uwiedzenia w swoich włościach kilku setek kobiet. Rodziny zhańbionych kobiet często groziły kardynałowi śmiercią, na co Cossa odpowiadał brutalnymi represjami wobec mieszkańców Bolonii. Na jego rozkaz, każdego dnia, skazywano mieszkańców na śmierć nawet za najdrobniejsze przewinienia. W czasie jego dziewięcioletnich rządów kardynalskich liczebność mieszkańców Bolonii skurczyła się do rozmiarów niewielkiego miasteczka.

Bycie kardynałem szybko się Baltazarowi znudziło. Zapragnął czegoś więcej – chciał zasiąść na papieskim tronie. Po śmierci papieża Aleksandra V w roku 1410, głośno mówiło się w Rzymie o niewątpliwym udziale Cossy w otruciu Ojca Świętego. Przybył na konklawe w Bolonii w jednym celu. Wspomógł się własną armią najemników, którzy otoczyli zgromadzonych tam kandydatów na nowego papieża. Nagle, nie czekając na oficjalny werdykt, żołnierze wyciągnęli broń, a Cossa wyszedł na środek mówiąc, że on jest papieżem. Nikt nie miał odwagi zaprotestować. W tym momencie były pirat został ukoronowany jako Jan XXIII.

Od pierwszych dni pontyfikatu Jan XXIII wykazywał wielki talent administracyjny i zdolności do prowadzenia interesów. Strona duchowa nowego papieża praktycznie nie istniała. Leonardo Aretino, były sekretarz kardynała Cossy, pisał wprost o tym, że Jan XXIII odmawiał pójścia do spowiedzi, nie przyjmował sakramentów. Co więcej, papież miał twierdzić także, że modlenie się to strata czasu. Nie wierzył także w zmartwychwstanie Jezusa. Często swoim kardynałom mówił również, że nie wierzy w istnienie jakiegokolwiek Boga.

Jedna rzecz nie dawała w tym czasie spokoju Janowi XXIII. Oprócz niego, urzędowało jeszcze dwóch innych papieży – Benedykt XIII, popierany przez Aragonię, Kastylię i Szkocję oraz Grzegorz XII, posiadający wsparcie książąt bawarskich i niektórych księstw wchodzących w skład Rzeszy. Taki stan rzeczy nie podobał się Zygmuntowi Luksemburskiemu. Król Węgier i jednocześnie Cesarz Rzymski, za wszelką cenę chciał ten problem rozwiązać. W tym celu zwołano w roku 1414 sobór w Konstancji. Mieli się tam wstawić wszyscy trzej papieże.

Jan XXIII bał się o swoje stanowisko. Rozumiał też, że tylko pieniądze mogą mu pomóc w utrzymaniu urzędu. We wszystkich parafiach ogłosił więc wyprzedaż odpustów. W krótkim czasie zarobił na nich milion dukatów w złocie. Z taką sumą wyruszył na sobór, który okazał się wydarzeniem co najmniej doniosłym…

Do Konstancji zjechała się ogromna liczba ludzi – dwa i pół tysiąca książąt i rycerzy, 18 tysięcy prałatów, kapłanów, teologów i mnichów. Przybyło również ponad 80 tysięcy ludzi świeckich – 45 złotników, 330 kupców, 250 piekarzy, 70 szewców, 48 kuśnierzy, 44 aptekarzy, 92 kowali oraz 228 krawców. Nie mogło tam zabraknąć także błaznów, żonglerów, akrobatów, golibrodów i oczywiście prostytutek. Podobno kobiet gotowych służyć swoim ciałem było ponad 1500! Tyle było wpisanych na listę, można więc przypuszczać, że nierządnic było znacznie więcej.

Jan XXIII był pewny swojego zwycięstwa. Na jego korzyść zdawał się przemawiać również fakt, że na soborze nie pojawili się dwaj pozostali papieże. Sprawy przybrały jednak zupełnie inny obrót. Postanowiono, że zostaną ujawnione wszystkie jego niecne występki, a on sam zostanie pozbawiony swojego urzędu. Pojawiły się nawet głosy, że Jan XXIII za swoje grzechy powinien zostać spalony na stosie. Papież nie czekał na dalszy rozwój wypadków. Pod osłoną nocy uciekł z Konstancji w przebraniu żebraka. Został jednak schwytany i przywieziony z powrotem.

14 maja 1415 roku odczytano listę przewinień Jana XXIII, która zdawała się nie mieć końca. Papieża oskarżono między innymi o bycie niewiernym, sprowadzenie papieża Bonifacego IX na złą drogę, sprawowanie okrutnych rządów w Bolonii, otrucie papieża Aleksandra V, brak wiary w zmartwychwstanie Jezusa i życie wieczne, zaznawanie przyjemności cielesnej ze zwierzętami, bycie wcielonym diabłem, utrzymywanie świętokradczych stosunków z trzema setkami mniszek, stosunki homoseksualne, kazirodztwo oraz zgwałcenie trzech swoich sióstr, uwięzienie całej swojej rodziny, liczne morderstwa, grabieże i tortury.

Na koniec (29 maja 1415 roku) ogłoszono, że Jan XXIII jako morderca, sodomita, świętokradca i heretyk został pozbawiony tytułu papieża. Ku zaskoczeniu zgromadzonych, papież przyznał się do zarzucanych mu czynów. Synod uznał jego skruchę i zamiast na stos, skazał go na uwięzienie.

Jeden z obecnych na synodzie kronikarzy zapisał:

„Zapewne jeszcze nigdy nie wytoczono przeciwko żadnemu człowiekowi siedemdziesięciu najcięższych oskarżeń, aniżeli przeciwko namiestnikowi Chrystusa. Jeszcze przed ostatecznym ogłoszeniem wyroku, szesnaście z tych najbardziej rozpasanych nieprawości odrzucono, i to nie przez wzgląd na papieża, ale dla ogólnej przyzwoitości.”

Po trzech latach Cossa wykupił się z niewoli. W roku 1419 przybył do Florencji, gdzie żył w przepychu, otoczony służbą i młodymi kurtyzanami. Nie pozbawiono go wszystkich stanowisk kościelnych. Do końca swoich dni pozostał kardynałem-biskupem Tusculum.

Były papież-pirat zmarł 22 grudnia 1419 roku we Florencji i tam też spoczęły jego szczątki. Okazały grób, już po jego śmierci, wykonany przez Donatella oraz Michelozza.

W roku 1958 papieżem został wybrany Włoch Angelo Giuseppe Roncalli, który również przyjął imię Jana XXIII. Decyzja o wyborze takiej numeracji miała na celu ukazanie nieprawowitości pontyfikatu Baltazara Cossy. Tym samym Pierwszy Jan XXIII został oficjalnie uznany za antypapieża. Niezależnie od toczącej się przez wieki dyskusji, czy Baltazar Cossa był legalnym papieżem, czy też nie – aż do roku 1904 był on wymieniony w oficjalnych spisach papieży w „Annuaire Pontifical Catholique”.

Paweł II (1464-1471)

p-paolo-02

Zdarzało się czasami, że papieżem zostawała osoba, która w ogóle tego nie chciała. Urodzony w Wenecji, 23 lutego 1417 roku, Pietro Barbo chciał zostać kupcem – tak jak jego ojciec Niccolo. Nie marzył o byciu Ojcem Świętym. Mało tego, Pietro nie chciał być nawet duchownym. Jednak jego wuj, papież Eugeniusz IV, nie liczył się w ogóle ze zdaniem swojego bratanka. Widział w nim swojego następcę i robił wszystko, by swój plan zrealizować.

Wbrew swojej woli Barbo został najpierw archidiakonem Bolonii i biskupem Cervii. Potem posypały się kolejne stanowiska. W roku 1451 został biskupem Vicenzy, później biskupem Padwy (1459-60). Na konklawe po śmierci papieża Piusa II, w roku 1464, Pietro nie chciał przybyć. Po namowach zgodził się i został wybrany papieżem już po pierwszym głosowaniu. Nawet z wyborem swojego papieskiego imienia miał problemy…

Słynący ze swojej urody Pietro początkowo chciał przyjąć imię Formozus („formosus” po łacińsku znaczy „piękny”), później Marco (na cześć weneckiego okrzyku bojowego), jednak odwiedziony od tych pomysłów został Pawłem II. Ludzie z jego najbliższego otoczenia częściej mówili o nim Narcyz, ponieważ bardzo często papież siadał przed lustrem i przyglądał się własnemu odbiciu. Z czasem dorobił się także innych niechlubnych przydomków, związanych z cechami swojego charakteru. Kardynałowie mówili o nim „Pia Maria” („Pobożna Maria”), gdyż słynął z wielogodzinnych modlitw, podczas których zamykał się w swoich komnatach. Dużo mniej przychylnym określeniem Pawła II był przydomek „Dolore Domina Nostra” („Nasza Pani Bolesna”), który wyśmiewał jego bardzo zniewieściały sposób bycia i fakt, że papież zaczynał płakać z byle powodu – nawet gdy spotykał się z najdelikatniejszą odmową.

Od początku swojego pontyfikatu Paweł II nie przywiązywał najmniejszej uwagi do swoich papieskich obowiązków. Chciał jedynie być podziwiany przez wiernych. Stworzył swój dwór, wzorowany na dworach książęcych. Uwielbiał przepych i bogactwo. Kazał zrobić dla siebie tiarę, która swoją wartością przewyższała jego własny dom. Z watykańskiego skarbca wynosił ogromne ilości ozdób i klejnotów, które układał w swoim łożu. Całymi nocami oglądał wszystkie swoje kosztowności w towarzystwie swoich męskich faworytów, których hojnie nimi obdarowywał. Spał w dzień, zupełnie nie przejmując się swoimi papieskimi powinnościami.

Kolejną jego miłością były wszelkiego rodzaju rozrywki. Wydawał kościelny majątek na różne bale, przyjęcia, karnawały oraz wszelkie formy sportowej rywalizacji. Jedną z jego ulubionych konkurencji było poniżanie mniejszości religijnych i biedoty. W roku 1468 roku organizował wyścigi, ulicami Rzymu, w których przymusowo ścigali się Żydzi, prostytutki, starcy, dzieci, garbaci, karły, osły i woły. Publiczność obrzucała uczestników wyzwiskami i kamieniami. Uczestnicy zawodów potykali się i upadali, ku radości zgromadzonej publiczności. Gdy w skarbcu zaczęło brakować funduszy, zmusił miejscowych Żydów to pokrywania kosztów tych wszystkich wydarzeń.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Piusa II, nienawidził humanizmu i humanistów. Szybko popadł z nimi w konflikt, gdyż nie wykazywał absolutnie żadnego zainteresowania sztuką. Gdy zamknął Akademię Rzymską, nazwano go barbarzyńcą, który gardzi sztuką i nauką. Paweł II zrewanżował się swoim przeciwnikom, oskarżając ich o kultywowanie starożytnych wartości pogańskich. Widmo zbliżających się procesów o herezję zmusiło wielu humanistów do opuszczenia Rzymu.

Paweł II pod koniec swojego pontyfikatu zaczął gustować w torturach. Wielką satysfakcję przynosiło mu oglądanie nagich mężczyzn rozciąganych na kole. Im młodsi byli torturowani, tym lepiej. Gdy brakowało skazańców, papieżowi dostarczano niewinnych chłopców, zabranych prosto z ulicy. Podobno Paweł II do torturowanych młodzieńców zwracał się słowami, aby się nie martwili, ponieważ dobry Bóg wynagrodzi im w Niebie wszystkie męczarnie.

Przyczyny śmierci Pawła II nie są do końca jasne. Wiadomo tylko, że papież zmarł w Rzymie 26 lipca 1471 roku. Istnieją dwie wersje mówiące o tym, jak wyglądały jego ostatnie chwile. Pierwsza sugeruje, że papież zmarł na atak serca. Druga wersja winą za śmierć obarcza melony, które Paweł II uwielbiał. Podobno najadł się nimi tak bardzo, że pękł mu żołądek. Obie te wersje są zgodne, co do jednej rzeczy – śmierć papieża miała nastąpić podczas ostrych igraszek z jego nieletnich służącym…

Sykstus IV (1471-1484)

Portret papieża Sykstusa IV, autorstwa Tycjana.

Portret papieża Sykstusa IV, autorstwa Tycjana.

Następcą znienawidzonego przez rzymian Pawła II został Sykstus IV. Jego wybór początkowo został przyjęty z entuzjazmem. Wszyscy mieli nadzieję, że nowy papież dokona moralnej odnowy Kościoła i przywróci sztuce należne jej w Watykanie miejsce. Szybko jednak pożałowano tej decyzji…

Sykstus IV przyszedł na świat 21 lipca 1414 roku w Celle Ligure (region Liguria w północnych Włoszech) jako Francesco della Rovere. Pochodził z biednej rodziny. W wieku 9 lat rozpoczął naukę we franciszkańskim konwencie w Savonie. Wstąpił do tego zakonu, aby kontynuować naukę na uniwersytetach w Padwie, Bolonii i Pawii, gdzie uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. W roku 1444 przyjął święcenia kapłańskie i został profesorem teologii. Swoją działalność duchowną poświęcał głównie na pisaniu traktatów teologicznych, dotyczących „Krwi Chrystusa” i „Niepokalanego poczęcia Marii”.

Papieżem został 9 sierpnia 1471 roku. Tuż po swoim wyborze podpisał „kapitulację wyborczą”, w której obiecał zwalczenie nepotyzmu w strukturach kościelnych. Wkrótce okazało się, że Sykstus IV nie tylko nie miał zamiaru walczyć z tym zjawiskiem, ale i sam stał się jego wielkim zwolennikiem. Za jego rządów nepotyzm osiągnął niespotykaną wcześniej skalę.

Cały Rzym, aż huczał od plotek na temat jego nieślubnego potomstwa. Aż sześciu swoich synów, których nazywał „bratankami”, uczynił kardynałami. Podobno jeden z nich, słynący ze swojej urody Pietro Riario, był owocem związku Sykstusa IV ze jego rodzoną siostrą. Zarówno Pietro, jak i jego drugi syn Giuliano della Rovere (późniejszy papież Juliusz II) dopuszczali się kazirodczych aktów seksualnych z własnym ojcem w zamian za klejnoty pochodzące z watykańskiego skarbca.

Niemal wszyscy członkowie rodziny della Rovere otrzymali wysokie stanowiska – nie tylko kościelne, ale i świeckie. Takie praktyki szybko zaczęły być głośno krytykowane, zwłaszcza, że większość przedstawicieli tej rodziny okazała się niegodna do piastowania jakiejkolwiek funkcji poprzesz swój rozwiązły tryb życia.

Wszystkie źródła zgodnie potwierdzają, że Sykstus IV był człowiekiem bardzo pobożnym. Nie przeszkadzało mu to jednak wykorzystywać papieskiego tronu do własnych celów. Niemal całą swoją uwagę poświęcał nie sprawom boskim, ale pomnażaniu własnego majątku. Podniósł wszelkie możliwe podatki. Wprowadził także nowe. Każdy kapłan, który chciał mieć kochankę musiał za ten przywilej zapłacić. Papież poszedł na rękę również zamożnym mężczyznom, którzy po zapłaceniu odpowiedniego podatku, mieli pełne prawo „pocieszać” zamężne kobiety, podczas nieobecności ich mężów.

Sykstus IV zdobył również renomę „szczodrego dobroczyńcy dla prostytutek”. Aby powiększyć swój majątek zbudował w Rzymie okazały dom publiczny, przeznaczony dla osób obojga płci. Pracę w nim mogła znaleźć niemal każda chętna kurtyzana, bez względu na wiek i status społeczny. Za możliwość legalnego zarobkowania prostytutki płaciły papieżowi około 400 dukatów rocznie. Prowadzone w tym czasie zapiski sugerują, że podczas pierwszego roku za pracę w „papieskim burdelu” prostytutki zapłaciły łącznie około 26 tysięcy dukatów.

Wydając specjalną bullę zastrzegł sobie jedyne prawo do produkowania i sprzedawania specjalnych „papieskich figurek”, przedstawiających postać świętego baranka. Oświadczył wiernym, że dotknięcie kupionej figurki nie tylko leczy wszelkie możliwe choroby i chroni kobiety przed śmiercią podczas ciąży, ale również ratuje przed pożarem, rozbiciem statku na morzach i oceanach, gradem, piorunami oraz popadnięciem w obłęd. Wierni ochoczo nabywali święte baranki, przez co do skarbca Sykstusa IV trafiły ogromne sumy. Był on także pierwszym papieżem, który wprowadził (w roku 1474) płatne odpusty za dusze zmarłych, gdzie pieniądze wpłacane przez rodzinę nieboszczyka były jedynym gwarantem odpuszczenia grzechów i życia wiecznego po śmierci.

Papież, który nie ukrywał swojego biseksualizmu czerpał z życia pełnymi garściami. Nie miał także nic przeciwko temu, aby inni korzystali z życia w każdy możliwy sposób. Gdy pewna rodzina kardynała z kościoła św. Łucji zwróciła się do Sykstusa IV z pisemna prośbą o zgodę na popełnienie grzechu pederastii i kazirodztwa podczas trzech najgorętszych miesięcy w roku – w czerwcu, lipcu i sierpniu – na co papież bez wahania się zgodził a pod petycją własnoręcznie napisał: „Niech się stanie, co się uprasza”.

Sykstus IV słynął także ze swojego uwielbienia dla sztuki. Nie tylko tej wzniosłej. Wiele uwagi poświęcał dziełom zawierającym erotykę i bluźnierstwa. Tak było w przypadku opublikowanej w Niemczech wizji niejakiego mnicha Alano de Rupe:

„Pewnego razu przenajświętsza Dziewica Maryja wkroczywszy do celi zamkniętego Alamo de Rupe, wzięła włos z jego głowy i uczyniła pierścień, z którym poślubiła ojca i spowodowała, by ją pocałował i trzymał w dłoni jej pierś. I mówiąc wprost, w krótkim czasie stała mu się tak bliska, jak kobieta zwykła być blisko ze swym mężem”

Mnich swoje erotyczne fantazje przelewał na papier, Papież nie tylko się w nich ochoczo zaczytywał, ale je również uświęcał.

Przez cały swój pontyfikat bardziej skłaniał się ku sprawom świeckim, jednak nie zapomniał całkowicie o obronie wiary. 1 listopada 1478 roku na wyraźną prośbę hiszpańskiej pary królewskiej – Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej – wydał bullę papieską sankcjonującą hiszpańską Inkwizycję, instytucję kościelną zajmująca się walką z heretykami.

Z papieskiego polecenia Naczelnym Inkwizytorem został okryty złą sławą Tomás de Torquemada, który stał się symbolem religijnej nietolerancji. Uwielbiał wszelkie tortury, a skazanych chętnie palił na stosie. Był jednym z inicjatorów dekretu o wygnaniu Żydów z Hiszpanii w 1492 roku. Szacuje się, że w samej tylko Hiszpanii życie w płomieniach straciło około 2 tysięcy heretyków. Sykstus IV kilka razy zaprotestował przeciwko nadużyciom Torquemady, jednak jego upomnienia nie przyniosły żadnego efektu.

Pod koniec swojego życia Sykstus był tak znienawidzony w całym Rzymie, że gdy zmarł 12 sierpnia 1484 roku, jego papieskie apartamenty zostały doszczętnie ograbione. Podczas, gdy martwe ciało papieża leżało w łożu, ludzie w szaleńczej radości wynosili wszystko, co wpadło im w ręce. Nie pozostawiono ani jednej papieskiej szaty, a osobisty kapelan Sykstusa IV, aby przykryć papieskie zwłoki musiał pożyczyć sutannę od miejscowego diakona.

Jedyną pozytywną strona pontyfikatu Sykstusa IV była jego troska o rozwój sztuki. Sprowadził do Rzymu wielu wybitnych artystów, a z Rzymu uczynił prawdziwe miasto renesansu. W Pałacu Watykańskim ufundował Kaplicę Sykstyńską (wybudowaną w latach 1475-1483), która otrzymała nazwę na jego cześć. Jego wielkie zasługi w dziedzinie propagowania sztuki nie uchroniły Sykstusa IV przed opinią jednego z najgorszych papieży w historii Kościoła. Kronikarz Stefano Infessura napisał kilka dni po jego śmierci:

„Najszczęśliwszy to dzień, w którym dobry Bóg uwolnił całe chrześcijaństwo od bezbożnego i występnego papieża, nie mającego w swym sercu ni bojaźni Bożej, ni miłości do świata chrześcijańskiego, ni miłosierdzia dla ludzi.”

Innocenty VIII (1484-1492)

800px-innocent_viii_1492

Następcą Sykstusa IV został Innocenty VIII, który okazał się całkowitym zaprzeczeniem swojego imienia („Innocent” – ang. „Niewinny”). Jeszcze za jego żywota powiadano w Watykanie, że „jego prywatne życie okrywał cień najbardziej skandalicznych aktów”.

Giovanni Battista Cibo był synem rzymskiego senatora Arana Cibo i Teodoriny de Mari. Urodził się w Genui, w roku 1432. Młodość spędził w Neapolu, gdzie na jednym z królewskich dworów dorobił się opinii bardzo rozwiązłego młodzieńca. Tam dwukrotnie został ojcem – w roku 1449 przyszedł na świat jego syn Franceschetto, a 6 lat później córka Teodorina. Jego niezwykła uroda sprawiała, że nie mógł odpędzić się zarówno od kobiet, jak i od mężczyzn. Giovanni nie miał żadnych zahamowań. Aby osiągnąć korzyści decydował się często na związki homoseksualne. Po studiach w Padwie i Rzymie doznał nawrócenia tak mocnego, że wkrótce przyjął święcenia kapłańskie.

Jako biskup został wybrańcem papieża Sykstusa IV, który szybko uczynił go kardynałem. W Rzymie plotkowano, że Cibo oddanie służył papieżowi również w papieskiej sypialni. Podobno równie gorące relację łączyły go także z poprzednim papieżem Pawłem II oraz z kardynałem Guliano della Rovere, nieślubnym dzieckiem Sykstusa IV (późniejszym papieżem Juliuszem II).

Cibo został papieżem Innocentem VIII 29 sierpnia 1484 roku. Jego wybór miał być jedynie przejściowy. Rodrigo Borgia przymierzał się do objęcia tronu Piotrowego, jednak jego kandydatura nie miała jeszcze wystarczająco dużego poparcia wśród elektorów. Potrzebował więc człowieka o słabym charakterze, podatnego na wpływy i łasego na bogactwo – kogoś kim Borgia mógł sterować, zanim sam został papieżem (udało mu się to w roku 1492, gdy został Aleksandrem VI).

Innocenty VIII, w przeciwieństwie do innych papieży, nigdy nie wyparł się swoich nieślubnych dzieci. Co więcej, otwarcie się do nich przyznawał. Ochrzcił je, udzielił ślubów oraz zapewnił im odpowiednie posady. Łącznie „dorobił się” szesnaściorga pociech, a wszystkich synów i córki hojnie obdarowywał. Przed nim żaden papież nie czynił tego publicznie bez wmawiania wiernym, że są to jedynie „bratankowie” i „bratanice”.

Swoje dzieci jawnie faworyzował i przymykał oczy nawet na ich najgorsze przewinienia. Jego syn Franceschetto, który był wyuzdanym biseksualistą (oskarżanym o liczne rozboje i gwałty), pewnego razu poskarżył się ojcu, że podczas gry w karty został oszukany przez kardynała Riario, na kwotę 50 tysięcy funtów. Papież natychmiast wysłał swoich strażników, którzy odebrali kardynałowi przywłaszczone pieniądze.

Innocenty VIII, podobnie jak jego poprzednik Sykstus IV, prowadził barwne i rozwiązłe życie. Jego dwór nie różnił się niczym od dworów książąt i sułtanów. Komnaty jego watykańskiego pałacu pełne były roznegliżowanych prostytutek, świadczących swoje usługi każdemu duchownemu, który tam zawitał.

Mimo, że papieski skarbiec świecił pustkami po pontyfikacie Sykstusa IV, Innocenty VIII nie miał najmniejszego zamiaru oszczędzać, ani tym bardziej próbować napełnić watykańską kasę. Wolał całe dni spędzać na błogim lenistwie i poświęcać się przyjemnościom, którym towarzyszyło zazwyczaj obżarstwo, wystawność, próżność i zbytek. Gdy tylko pewna grupa (złożona z 16 osób) zasugerowała mu w liście, że jako papież powinien podążać drogą Jezusa i tak jak Chrystus „służyć ludziom w swoim ubóstwie”, Innocenty tak bardzo się rozgniewał, że natychmiast ekskomunikował autorów listu jako heretyków.

W innym liście zwrócono się do niego z prośbą o powstrzymanie wszystkim duchownym od posiadania kochanek i utrzymanek. Odpowiedź Innocentego nie pozostawiła żadnej wątpliwości:

„Takie działanie uważam za niepotrzebną stratę czasu, gdyż jest to rzecz tak powszechna wśród zwykłych kapłanów, a nawet wśród przedstawicieli Kurii, że trudna dziś znaleźć choć jednego takiego kapłana, który żyje bez konkubiny.”

Była jedna rzecz, której papież panicznie się bał – czary! Był przekonany, że czarna magia próbuje podporządkować sobie cały chrześcijański świat. W związku z tym wydał papieską bullę „Summis desiderantes affectibus”, w której napisał:

„Mężczyźni i kobiety odchodząc od wiary katolickiej oddali się szatanowi i demonom, które odbywają stosunki seksualne podczas ich snu. Demony te poprzez czary, zaklęcia, magiczne słowa i inne przeklęte występki zabijają swoje dzieci, pozostające jeszcze w łonie matki. Zabijają również potomstwo wszelkiego bydła i niszczą płody ziemi […] Powstrzymują ludzi przed dokonywaniem stosunku płciowego i kobiety przed poczęciem, dlatego też mężowie nie mogą poznać swych żon, a żony przyjąć w sobie swych mężów.”

Bulla ta pojawiła się jako wstęp do owianej złą sławą księgi „Młot na czarownice” („Malleus Maleficarum”), opublikowanej w roku 1487 przez dominikanów Heinricha Krammera i Jamesa Sprengera, która stała się instrukcją wykrywanie i karania ludzi oskarżonych o czary i kontakty z diabłem. To właśnie oni, za zgodą papieża Innocentego VIII, przemierzali miasta i wsie tropiąc czarownice. W celu wymuszenia przyznania się do obcowania z szatanem stosowali najróżniejsze metody – biczowanie, zdzieranie szat, łamanie kołem, miażdżenie palców, topienie. Papież pochwalał te metody, nie widząc w nich nic złego. Cel uświęcał środki, a demony musiały być pokonane raz na zawsze…

Ostatnie chwile życia Innocentego VIII również nie były godne urzędu, który sprawował od ośmiu lat. Gdy tylko poczuł, że jego ziemski czas dobiega końca, poprosił o spełnienie jego ostatniego życzenia – chciał wypić mleko z kobiecej piersi! W tym celu szybko odnaleziono karmiącą matkę i sprowadzono ją przed oblicze umierającego papieża. Papieski kapelan Johann Buchard próbował jeszcze utrzymać Innocentego przy życiu. Stwierdził, że może pomóc wyłącznie transfuzja krwi trzech młodzieńców. Znaleziono ochotników, którym sowicie zapłacono, jednak chłopcy zmarli podczas zabiegu upuszczania krwi. Podobno widząc ich śmierć Innocenty odmówił poddania się tej kuracji, choć żadne ówczesne źródła nie potwierdzają takiej wersji. Tak czy inaczej, Innocenty VIII „odszedł do domu Ojca” późnym wieczorem, 25 lipca 1492 roku. Pochowany został w Bazylice Watykańskiej, gdzie jego szczątki znajdują się do dzisiaj.

Niemal od razu po jego śmierci Rzymianie, przy każdej możliwej okazji, zaczęli wyśmiewać byłego papieża w najróżniejszych wierszach i piosenkach:

„Spłodził ośmiu synów, córek tyle samo
Stąd też tytuł ojca w Rzymie mu nadano
Innocenty VIII odkąd tyś w zaświatach
Tam odeszła również chciwość i prywata”

Papież Innocenty VIII był ostatnim papieżem średniowiecza, które swój papieski okres kończyło niezbyt chlubnie. Wkrótce nastała kolejna epoka, która wcale nie okazała się lepsza…

Postscriptum

XIX-wieczny niemiecki historyk Ferdinand Gregorovius (1821-1891), specjalizujący się głównie w historii średniowiecznego Rzymu, słynął z tego, że był zaciekłym wrogiem papiestwa. W swoim monumentalnym dziele „Geschichte der Stadt Rom im Mittelalter” (1859-1872) nie krył swojej pogardy w stosunku do „grzeszników” zasiadających na papieskim tronie:

„spali na jedwabnych poduszkach i w łożach zdobionych złoceniami, w ramionach kochanek, pozostawiając swym wasalom, sługom i niewolnikom dbanie o wymogi dworu”

Zarzucał im także branie czynnego udziału w hazardzie i polowaniach oraz podróżowanie w bogatych karocach, w otoczeniu całej rzeszy niepotrzebnych utrzymanków, których nazywał „robactwem”. Historycy są jednak zgodni, że nawet w średniowieczu zdarzali się papieże, których życie i pontyfikat mogły służyć za wzór godny naśladowania. Czy aby na pewno? A może nie było wśród nich wyjątku i wszyscy średniowieczni papieże byli tylko „dziećmi swoich czasów”. Ci powszechnie uznawani dzisiaj za świętych mogli mieć jedynie lepszy PR, który zatuszował ich niecne występki na tyle skutecznie, że do naszych czasów nie dotrwały żadne wzmianki o ich grzechach. Czy tak było w istocie? Tego się już raczej nigdy nie dowiemy…

Po średniowieczu nastąpił renesans, w którym kolejni papieże także grzeszyli i to na pewno nie mniej niż w poprzedniej epoce. Wśród tych najgorszych następców św. Piotra prym wiódł zdecydowanie Rodrigo Borgia, czyli papież Aleksander VI, który swoich średniowiecznych poprzedników pobił chyba w każdym możliwym aspekcie, jeśli chodzi o papieski pontyfikat. Ale to już temat na zupełnie inną historię…

Artykuł oryginalnie opublikowany na stronie wmrokuhistorii.blogspot.com

Zachęcamy Was do jej odwiedzenia, gdyż jest to strona o historii ukrytej za fasadą mitów i legend, otulonej płaszczem sekretów, skandali i kontrowersji. To opowieści o pasjach, namiętnościach, zbrodniach i zdradach, o ludziach wielkich i małych, znanych i zapomnianych. Razem oddzielmy prawdę od legend i dowiedzmy się, jak to naprawdę było…

Klemens Rozpustny – Wino, śpiew i mnóstwo kobiet. Prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach

Ciekawostki Historyczne
PAPIEŻ
+3
PIOTR DRÓŻDŻ
wczoraj (15:58)

Wino, śpiew i mnóstwo kobiet. Prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach

Gdy w 1342 r. Pierre Roger de Beaufort jako Klemens VI zasiadał na tronie Piotrowym, miał podobno powiedzieć do swojej świty: “Przede mną nikt nie wiedział, jak być papieżem”. I rzeczywiście, wkrótce świat naocznie przekonał się, co oznaczały jego słowa.
Wino, śpiew i mnóstwo kobiet… To był prawdopodobnie najbardziej rozpustny papież w dziejach | CiekawostkiHistoryczne.pl

Klemens Rozpustny

Klemens nosił się iście po cesarsku. Na własne potrzeby zakupił złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii.

Klemens nosił się iście po cesarsku.

Papiez - znaleziska i wpisy o #papiez w Wykop.pl - od znaleziska 1972452

Na własne potrzeby zakupił złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii. (Domena publiczna)HULAJ DUSZA

Poprzednicy Klemensa potrafili żyć wystawnie oraz rozpustnie, ale chyba nikt nie podejrzewał, że może być jeszcze gorzej. Wkrótce okazało się jednak, że nowy Ojciec Święty ma bardzo prostą receptę na sprawowanie pontyfikatu – zamierzał czerpać niczym nieskrępowaną radość z bogactw i pozycji, jaką dawała mu papieska tiara.

Hulaj dusza, piekła ni ma! – Demotywatory.pl

A zaczęło się już od uczty pontyfikalnej, do której zasiadło 300 znamienitych gości. Wino z ponad 200 beczek lało się strumieniami, stoły uginały się pod ciężarem wymyślnych dań mięsnych, a o wielu tysiącach ciast nawet wstyd wspominać. Taki początek rządów musiał wzbudzić zarówno podziw, jak i niesmak.

Papieskie Bizancjum

Inauguracyjna biesiada była tylko wstępem do dalszego rozpasania następcy św. Piotra. Klemens, mimo zabiegów teologów i delegacji rzymskiej, ani myślał wracać do Wiecznego Miasta. Marzyła mu się pełna niezależność od kurii. Aby zapewnić sobie stałe miejsce pobytu, wykupił od królowej Neapolu Joanny I dzierżawione do tej pory miasto Awinion.

 

Wkrótce awinioński pałac, szczodrze finansowany z papieskiego skarbca, stał się jednym z najwspanialszych przykładów świeckiej architektury doby gotyku. Na ścianach wisiały najdroższe gobeliny i jedwabie, a nieskromne freski z baraszkującymi nimfami i satyrami zdobiły całe komnaty. Złośliwi mówili, że konie ojca świętego nosiły czapraki ze złota, chociaż tak naprawdę z drogocennego kruszcu były jedynie ich uzdy.

Czterech papieży: Innocenty VI, Klemens VIII, Klemens VI i Urban V Domena publiczna

Czterech papieży: Innocenty VI, Klemens VIII, Klemens VI i Urban V (Domena publiczna)

Tak, Klemens VI uwielbiał wydawać pieniądze i nawet najbardziej chciwych petentów potrafił obsypać większą sumą, niż ci mieli śmiałość prosić. A chętnych do skorzystania z jego dewizy głoszącej, że “papież powinien uszczęśliwiać swoich poddanych”, nigdy nie brakowało. Do miasta nad Rodanem oprócz zwykłych naciągaczy i pochlebców ściągali również liczni poeci, malarze, muzycy, architekci i rzeźbiarze. Głowa Kościoła hojną ręką wspierała nienarzekających nigdy na nadmiar gotówki artystów, zamykając swoim mecenatem usta malkontentom wytykającym mu blichtr awiniońskiego dworu.

Sam Klemens nosił się iście po cesarsku. Na własne potrzeby sprowadził złotą tkaninę z Syrii, toskański jedwab oraz delikatny len z Reims, Paryża i Flandrii. Lubował się też w doskonale wyprawionych futrach – luksusie zarezerwowanym dla najbogatszych i najdostojniejszych obywateli tamtych czasów. W zapiskach kancelarii papieskiej można znaleźć adnotację o zużyciu ponad 1220 skórek gronostajowych – rozmach godny Bizancjum!

OBEJRZYJ JESZCZE RAZ

 

(Nie)czystość

Ojciec Święty uwielbiał nie tylko dobrze zjeść i dobrze wyglądać – lubił też dobrze się bawić. Oczywiście w damskim towarzystwie… Jak podają przekazy, normalnym widokiem w pałacu były bankiety, w których brały udział liczne damy. Ich obecność nie ograniczała się jedynie do sali jadalnej – bo i papieska sypialnia stała dla nich otworem. Według kronikarzy Klemens: “gdy był arcybiskupem, nie stronił od kobiet, prowadząc się na modłę młodych szlachciców […], jako także i papież nie ograniczał swych zapędów”.

Awinion huczał od plotek na temat nadzwyczajnej zażyłości Klemensa z Cecylią, hrabiną Turenne. Miała ona pełnić nawet obowiązki pani domu w posiadłości głowy Kościoła, a znaczna część rozdzielanych przez papieża łask przechodziła przez jej ręce.

Klemens VI bez oporów korzystał z przywilejów, jakie dawało mu stanowisko. Domena publiczna

Klemens VI bez oporów korzystał z przywilejów, jakie dawało mu stanowisko. (Domena publiczna)

Nawet jeśli to pomówienie (zachowane listy nie wskazują, by Cecylia rzeczywiście była papieską nałożnicą), faktem było, iż rozpusta awiniońskiego dworu stała się wręcz zwyczajem. Po każdych nieszporach Klemens VI odbywał spotkania z kobietami i to niejednokrotnie z kilkoma naraz. Zgorszony Petrarka pisał:

 

“Nie będę mówił o cudzołóstwie, uwiedzeniach, gwałtach, kazirodztwie; to tylko preludium orgii. Nie zliczę uwiedzionych żon i dziewcząt pozbawionych dziewictwa. Nie opowiem o sposobach, w jakie zmusza się do milczenia znieważonych mężów i ojców, ani o nikczemności tych, którzy sprzedają swoje kobiety za złoto”.

Ogrom bezeceństw godnych Sodomy i Gomory skłonił nawet papieskiego spowiednika do próby nawrócenia Klemensa na drogę czystości. Ten jednak odparł, że sypianie z kobietami wpojono mu już za młodu, a teraz za radą medyków nie zamierza z tego zwyczaju rezygnować. Jednak już wkrótce przyszło mu sprzeniewierzyć się lekarskim poradom.

Jak trwoga, to do Boga

W 1348 r. do Awinionu dotarła przywleczona ze Wschodu “czarna śmierć”. Zaraza, która w poprzednim roku spustoszyła Italię, już w pierwszych dniach zabiła 1800 osób. Każdy następny dzień przynosił blisko 400 ofiar, które z powodu braku miejsc na cmentarzach wrzucano do poświęconego przez papieża Rodanu.

 

Wielu oficjeli kościelnych i zwykłych mieszkańców opuszczało miasto, szukając ratunku w pobliskich wioskach. Nie mieli pojęcia, że tym samym przyczyniają się do szybszego rozprzestrzeniania się zarazy. Wszyscy przy tym zapewne spodziewali się, że także następca św. Piotra weźmie nogi za pas. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że Klemens zostaje w Awinionie.

Taniec śmierci inspirowany zarazą Domena publiczna

Taniec śmierci inspirowany zarazą (Domena publiczna)

Zapewne przerażony skalą epidemii słuchał wyjaśnień astrologów, którzy jej przyczyn upatrywali w niekorzystnej koniunkcji Saturna, Jowisza i Marsa. W poszukiwaniu źródeł choroby zezwolił też medykom na przeprowadzanie sekcji zwłok – rzecz wzbudzającą twardy opór teologów. Sam natomiast, idąc za radą lekarzy, postawił na izolację i zamknął się w komnatach pałacowych, otoczony dodatkowo wielkimi ogniskami, które miały chronić przed zarażeniem. Dzięki temu pchły (odpowiedzialne za roznoszenie zarazy, ale wówczas o tym nie wiedziano), stroniące od ciepła, nie zagościły na papieskim dworze.

Klemens poważnie potraktował również opinie krytyków głoszących, że plaga jest karą za niemoralność awiniońskiego dworu. Z tą chwilą nastąpiła radykalna przemiana rozpustnego papieża – przecież jak trwoga, to do Boga! Cielesne uciechy odeszły w niepamięć, a na ulicach pojawiły się nabożne procesje, również biczowników. Opowiadano, że brał w nich udział sam papież.

 

Chorobliwa obsesja papieża. Preludium polowania na czarownice

Wkrótce ruch biczowników, wierzących, że przez samookaleczenie uśmierzą gniew Boga i świat zostanie uwolniony od zarazy, wymknął się spod kontroli. Ich budzące trwogę korowody zostały w 1349 r. zakazane bullą papieską. Praktyki pokutne miały zostać ograniczone do nabożeństw, wysłuchiwania kazań o nieuchronności bożej sprawiedliwości, postu i wspierania żywych oraz umarłych ofiar epidemii. Klemens udzielił też odpustu wielkanocnego wszystkim tym, którzy po spowiedzi i wykazaniu skruchy umrą na dżumę.

Co ciekawe, pomimo strachu przed zarażeniem papież nie zrezygnował całkowicie ze spotkań z wiernymi. Kiedy tylko to było możliwe, starał się pomagać pogrążonym w rozpaczy ludziom, nie szczędząc przy tym złota ze swego skarbca.

 

Winny zawsze się znajdzie

Niestety oprócz krwawego żniwa w postaci ofiar samej choroby zaraza przyniosła jeszcze jeden tragiczny skutek. Oto wobec daremności poszukiwań przyczyn plagi znaleziono – zresztą nie po raz pierwszy – jej domniemanych sprawców: Żydów. Przypisywano im między innymi zatruwanie studni, czym rzekomo mieli przyczyniać się do rozprzestrzeniania się choroby.

Palenie żywcem Żydów oskarżanych o szerzenie zarazy Domena publiczna

Palenie żywcem Żydów oskarżanych o szerzenie zarazy (Domena publiczna)

Wkrótce w Europie doszło do prawie 300 pogromów, a w samej Moguncji podczas zamieszek bezlitośnie wyrżnięto 6 tys. wyznawców judaizmu. Problem stał się na tyle duży, że Klemens VI ogłosił w 1348 r. dwie bulle potępiające organizatorów samosądów. Jednocześnie wzywał duchowieństwo do przeciwstawiania się podobnym praktykom. Podkreślał też, że Żydom należy się takie samo wsparcie podczas zarazy, jak jej chrześcijańskim ofiarom.

Klemens przeżył czas zarazy, a straszliwe doświadczenia skłoniły go do zmiany postawy względem powrotu papieży do Rzymu. Zaczął się nawet do niego przygotowywać, ale nigdy nie dotarł do Wiecznego Miasta – zmarł w Awinionie 6 grudnia 1352 r.

Jego heroiczna – jak na owe czasy – postawa i wewnętrzna przemiana nie znalazły zrozumienia. Gdy rozbrzmiały awiniońskie dzwony, oznajmiając światu śmierć ojca świętego, zaczęto wiwatować: “Nie żyje! Papież nie żyje, jest już w piekle!”. W bazylikę św. Piotra podobno uderzył piorun. I nawet kiedy przez dziewięć kolejnych dni 50 kapłanów odprawiało mszę za spokój duszy Klemensa, nie zabrakło złośliwców mówiących: “Jemu już nic nie pomoże”.

O AUTORZE

Piotr Dróżdż– Historyk mediewista, absolwent UWr i Śląskoznawczego Studium Doktoranckiego. Specjalizuje się w historii wojen i uzbrojenia, szczególnie okresu od późnego średniowiecza do wojen napoleońskich. Autor książek “Orsza 1514” (2000, 2014), “Borodino 1812” (2003) oraz zeszytu “Orsza 1514” z serii Zwycięskie Bitwy Polaków (2015). Współautor “Polskich triumfów”.

Ludzie nie powinni pracować, tylko się modlić to i samo nastanie

Ludzie nie powinni pracować, tylko się modlić to i samo nastanie

Obraz może zawierać: tekst „SWIATŁO CHRYSTUSA NASZYM ŚWIATŁEM ENERGETYKA POLSKA 14.08.2002”

Polskę nie rozświetla światło z elektrowni tylko jeden człowiek to czyni, w zamian że klęczą przed nim.

Czy PRZEMYSŁ ENERGETYCZNY przyjmuje opłatę za światło w zdrowaśkach?

A to światło coraz droższe,a przecież od Chrystusa powinno być za symboliczną opłatę😂😂😂 i Energa zarabia na Chrystusie.

 

 Jak Wam zgaśnie światło to znaczy Chrystus się od Was odwrócił 😂

Nie kupujcie od producentów prądu, bierzcie od Chrystusa. Na pewno dostaniecie całe cysterny …

 

Ile zarabiają księża i pracownicy kościelni na posadach przeznaczonych dla świeckich osób.

Ile zarabiają księża i pracownicy kościelni na posadach przeznaczonych dla świeckich osób.

Jaki zakres obowiązków ma kapelan w państwowym urzędzie?…, który z racji świeckości państwa i jego instytucji nie powinien tam działać.

Czemu katecheta otrzymuje pieniądze od państwa, a nie od kościoła?

Obraz może zawierać: tekst „Źródło: Ministerstwo Finansów Mariana Banasia dpowiedzi na interpelację posła Krzysztofa Truskolaskiego PO udzielonej przez wiceministra Kapelani kościoła katolickiego zatrudnieni w Izbach Administracji Skarbowej zarabiają: mazowieckim -7373,03 zł brutto podkarpackim 344,48 zł brutto wielkopolskim 6010,13 zł brutto dolnośląskim 005,32 zł brutto podlaskim 5467,47 zł brutto warmińsko-mazurskim -5 103,9 warmińsko- zł brutto lubelskim 865,20 zł brutto zachodniopomorskim 1etat- 1etat-5373,01 zł brutto, 0,5 etatu -2 432,60 zł brutto LAICKA”

Jakich zbrodni dopuszczał się kościół – na pewno by chciał aby nadal tak było – TYLKO NIE MÓW NIKOMU | dokument Tomasza Sekielskiego | cały film | 2019

Kapelan w szpitalu wsunął mi rękę w piżamę i zaczął masturbować. Potem poszedł rozdawać chorym komunię

“Paweł mieszka w Łukowie, ma żonę i dwóch synów. Pracuje w magazynie i leczy się z depresji. Gdyby mógł kupić tabletkę, która wymazuje koszmary, wymazałby cały 2010 r. Zaczęło się na początku stycznia w szpitalu, kiedy ksiądz kapelan dotknął jego palców. Słyszał, że księża molestują dzieci, ale przez myśl mu nie przeszło, że może to spotkać dorosłego mężczyznę.”

Kler jak mafia - Zawód Oficer

———————–10 największych zbrodni Kościoła rzymskokatolickiego: – 1. Prześladowanie tzw. pogan: od chwili, gdy za sprawą Konstantyna Krk stał się religią panującą, przez kolejne 15 wieków prześladował wszystkich bez wyjątku innowierców; w ten sposób eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła m.in. Prusów i Jaćwingów.2. Prześladowanie, tortury i mordowanie „heretyków” tj. chrześcijan ewangelicznych, m.in. krwawe łaźnie zgotowane waldensom, katarom, protestantom, noc św. Bartłomieja w Paryżu, czyli słynna rzeź 3 tys. hugenotów z podjudzenia papieża Grzegorza XIII.3. Potworne kampanie wojenne i eksterminacyjne zwane krucjatami, nie tylko przeciwko muzułmanom (ok. 1 mln ofiar), bo nawet przeciw katolikom (krucjata aragońska), gdy chodziło o pieniądze i wpływy.4. Święta Inkwizycja, czyli zbrodniczy system śledczo-sądowy; szacunki minimalne mówią o dziesiątkach tysięcy, a szacunki maksymalne o liczbie przekraczającej milion straceń.5. Wojny religijne: dziesiątki milionów ofiar – np. podczas katolicko-protestanckiej wojny trzydziestoletniej (1618–1648) na wielu obszarach Europy wyginęło ponad 50 proc. populacji.6. Prześladowania Żydów: od czasów Konstantyna na mocy kolejnych edyktów papieskich byli eksterminowani, traktowani jako niewolnicy i podludzie, okradani z majątków, pozbawiani potomstwa. W ciągu 15 wieków – ok. 10 mln ofiar.7. Eksterminacja Indian: po odkryciu Ameryki uznani przez Krk jako istoty bez duszy, a więc nie ludzie. W wyniku planowego wyniszczenia całych narodów (aby zrobić miejsce dla białej rasy) chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy holokaust w dziejach ludzkości.8. Poparcie niewolnictwa: Kościół rzymski nie tylko popierał niewolnictwo, ale też czerpał zyski z niewolniczej pracy. Bulla papieża Mikołaja V (styczeń 1455 r.) stwierdza, że niewolnictwo jest rzeczą właściwą i miłą Bogu.9. Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu; tym milsze, im dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini – wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli liczyć na względy Watykanu. Papież JPII nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy z Chile – gen. Augusta Pinocheta.10. Wykorzystywanie seksualne dzieci. W USA, gdzie wybuchła afera, co 20 ksiądz katolicki wykorzystywał seksualnie małych chłopców i dziewczynki. Przyjmuje się, że skala zjawiska molestowania seksualnego przez kler Krk dotyczy nawet 5 milionów dzieci

Zbrodniczy kościół

https://www.poganin.eu/antyteizm/zbrodniczy-koc59bciol < źródło >

Zbrodniczy kościół katolicki.

Zastanawialiście się nad tym jak zostaje się chrześcijaninem? Dziś politycy z pietyzmem oznajmiają nam, że Europa ma chrześcijańskie korzenie co oznacza, że Polska jest i przez to winna być niezmiennie chrześcijańska. Nikt natomiast z nich nie doda, że Europa ma chrześcijańskie korzenie z powodu zabijania każdego, kto się na to nie zgadzał.
Nasi przodkowie mieli dwie alternatywy; zostać chrześcijaninem albo umrzeć. Jednak aby nie za dużo chciało umrzeć to pokazywano mu okrutne wersje śmierci. Umrzeć szybko, a umierać w nieopisanym bólu po tym jak wypatroszą z chrześcijańskim miłosierdziem Twoje dzieci to różnica.

Chrześcijanie to bezmyślne bestie chłodzące po ziemi czyniąc uprawomocnione ich sadystycznym bogiem zło. I jeszcze śmią mi mówić jak mam postępować i żyć.

Przypomnę o paru faktach historycznych. Normalny człowiek z otwartym umysłem nie dyskutuje z faktami. Przyjmuje je i akceptuje. Ale wierzący nie mają się za ludzi normalnych. Ich religijną powinnością jest bronienie wiary nawet za cenę zrobienia z siebie nieuka. Biblia czyli fundament ich przekonań jest irracjonalny, a skoro już przyjęli ten irracjonalizm to na takim pułapie będą rozumować.

Od chwili, gdy za sprawą Konstantyna Chrześcijaństwo stało się religią panującą, przez kolejne XV wieków prześladował wszystkich bez wyjątku; w ten sposób eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów.
Prześladował wszystkich, zarówno pogan jak i swoich to jest chrześcijan ewangelicznych; krwawe łaźnie zgotowane Waldensom,
Katarom, Protestantom. Noc św. Bartłomieja w Paryżu, czyli słynna rzeź 3 tys. Hugenotów z podjudzenia papieża Grzegorza XIII.

Krucjaty, nie tylko przeciwko muzułmanom (ok. 1 mln ofiar), bo nawet przeciw katolikom (krucjata aragońska), gdy chodziło o pieniądze i wpływy. Święta Inkwizycja, czyli zbrodniczy system śledczo-sądowy; szacunki mówią o liczbie przekraczającej milion straceń, a Wolter wyliczył, że ponad 9 milionów ludzi zostało unicestwionych w sposób mniej lub bardziej sadystyczny ręką oprawców katolickich.

Wojny religijne to dziesiątki milionów ofiar, na ten przykład podczas katolicko-protestanckiej wojny trzydziestoletniej
(1618–1546) na wielu obszarach Europy wyginęło ponad 50 proc. populacji.

Prześladowania Żydów: od czasów Konstantyna na mocy kolejnych edyktów papieskich byli eksterminowani, traktowani jak niewolnicy i podludzie, okradani z majątków, pozbawiani potomstwa. W ciągu XV wieków około 10 mln ofiar.

Eksterminacja Indian. Po odkryciu Ameryki uznani przez kościół katolicki jako istoty bez duszy, a więc nie ludzie. W wyniku
planowego wyniszczenia całych narodów (aby zrobić miejsce dla białej rasy) chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy holokaust w dziejach ludzkości. Istna gehenna ludów.

Poparcie niewolnictwa. Kościół katolicki nie tylko popierał niewolnictwo, ale też czerpał zyski z niewolniczej pracy. Bulla papieża Mikołaja V (styczeń 1455 r.) stwierdza, że niewolnictwo jest rzeczą właściwą i miłą Bogu zgodnie z tym co mówi biblia. To właśnie ten konkretny aspekt (poparcie doktrynowe dla niewolnictwa) sprawił, że Konstantyn uczynił chrześcijaństwo religią narodową.)

Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu. Tym milsze, im dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini. Wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli liczyć na względy Watykanu. Papież Polaczek nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy z Chile – gen. Augusta Pinocheta.

Wykorzystywanie seksualne dzieci. W USA, gdzie wybuchła afera, co 20 ksiądz katolicki wykorzystywał seksualnie małych chłopców i dziewczynki. Przyjmuje się, że skala zjawiska molestowania seksualnego przez kler kościół katolicki dotyczy nawet 5 milionów dzieci. Do tego dochodzi gehenna dzieci w Kanadzie czyli torturowanie ich w placówkach szkół katolickich. Bezkarne gwałty i morderstwa.

Konflikt w Rwandzie, który rozpętali kapłani chrześcijańscy, między innymi Polscy biskupi jak zdechły już degenerat hoser. Ponad milion ofiar w ciągu kilku miesięcy. Każdego dnia maczetami ćwiartowano około 10 tysięcy ludzi. Niemowląt, kobiet. Kapłani zamykali ich w kościołach i wzywali oprawców w spychaczach aby rozjeżdżali te drewniane kościoły z ludźmi w środku. To największy nowożytny holocaust wyprodukowany przez kościół katolicki.

Największego ludobójstwa w historii nie dokonał Hitler, ani Stalin, ani Mao-Tse-Tung. Tak nawet uważa zreflektowany katolicki duchowny, ksiądz Jan Kracik, autor tekstu „Nawracanie w cieniu konkwisty”, zamieszczonego w katolickim portalu „Opoka”. Jego zdaniem nawet największe ludobójstwo miało miejsce w procesie chrystianizacji Ameryki Południowej.
„Iberyjscy przybysze – głównie przedstawiciele zbiedniałej szlachty, najemni żołnierze, złoczyńcy – żądali od Indian złota, płacąc za to świecidełkami. Wykorzystali walki plemion indiańskich, by nad nimi zapanować. Burzyli świątynie, by wykazać niemoc ich bogów. Mieszkańców zmuszano do ciężkich prac w kopalniach i na plantacjach. Złe traktowanie, morderczy rytm pracy, wysokie podatki, niedożywienie, choroby stanowiły o wiele bardziej masowe narzędzie eksterminacji niż zabijanie wprost (napadanie Indian, krwawe tłumienie ich buntów). W sumie w ciągu stu lat od konkwisty populacja tubylców w Meksyku zmniejszyła się z około 25 do 1 miliona. W obu Amerykach z około 80 milionów pozostało po pół wieku 10 milionów.

To było największe w dziejach ludobójstwo, dokonane z krzyżem w ręku. W trakcie oczywiście w akompaniamencie strachu i bólu kobiet i dzieci. Rozpruwanych brzuchów ciężarnych, rozrywanych płodów i dzieci. Nieograniczonej perwersji białego chrześcijanina nad innymi ludźmi.

Jedną z największych zbrodni Kościoła były wyprawy krzyżowe. Nie były to zbrojne najazdy, jak inne. Krucjaty odbywały się w imię Chrystusa.
Efektem wypraw krzyżowych było umocnienie barier oddzielających chrześcijaństwo od islamu. Krucjaty zatruły ich wzajemne relacje. Chrześcijanie przyszli do muzułmanów i żydów z ogniem i mieczem, z rasizmem i nienawiścią, z poczuciem kulturowej wyższości i ekonomiczną dominacją, z kolonializmem i wyzyskiem. I nie można zapomnieć, że to hierarchia kościelna apelowała do chrześcijańskich rycerzy i wojowników, by poniechali waśni między sobą i udali się na rubieże chrześcijaństwa, aby stanąć do walki z niewiernymi.
Warto też przypomnieć, że to papiestwo przejęło kierownictwo świętych wojen, samo często inicjowało kampanie zbrojne i wyznaczało ich wodza, a papież rościł sobie prawo do władzy zwierzchniej nad zdobytymi obszarami.
Trudno zapomnieć, że wyprawy krzyżowe były pielgrzymką zbrojną. Ogniem i mieczem torowały drogę wierze w Chrystusa, a więc tego, który głosił pokój Boży.
Rodzącemu się właśnie feudalnemu rycerstwu Kościół wyznaczył wzniosły cel – przy czym przelewanie krwi nie było grzechem a wojna zapewniała żywot wieczny.
Cóż może być bardziej cynicznego?
Może to, że wyprawy krzyżowe dały szansę złoczyńcom – bo uczestnicząc w nich mogli uniknąć kary za zbrodnie. Może to, że niezdyscyplinowanym księżom pomogły zrzucić jarzmo, zbuntowanym mnichom umożliwiły ucieczkę z klasztorów.

Wszystkich pobił swą propagandą papież Urban XI, który w 1095 roku zwołał do Clermont synod, na którym rozpoczął od tego, że należy przyjść z pomocą braciom-chrześcijanom zamieszkałym na wschodzie, ponieważ Turcy posuwają się coraz bardziej w głąb ziem chrześcijańskich. Zwrócił się z apelem, by chrześcijaństwo zachodnie wyruszyło na ratunek Wschodu. Zagwarantował przy tym, że jak ktoś polegnie w walce, otrzyma rozgrzeszenie i odpuszczone zostaną mu wszystkie grzechy.
Jeszcze nie skończył przemawiać, jak rozległy się pierwsze okrzyki: “Deus le volt!” (Bóg tak chce!). Entuzjazm przeszedł oczekiwania Urbana. Ogłosił, że wszyscy winni być gotowi do opuszczenia swoich domostw w dniu Wniebowzięcia następnego roku, po zebraniu plonów z pól.
Papież Urban nasilił kampanię propagandową. W jego imieniu akcję agitacyjną poprowadził wędrowny mnich. Piotr Pustelnik. To za jego przyczyną przez całe lato 1096 płynął na Wschód chaotyczny, lecz nieustający strumień pielgrzymów, pozbawionych z początku i przywódców, i organizacji. On sam poprowadził z Kolonii dwadzieścia tysięcy ludzi, nie myśląc o tym, jak taką armię wyżywić. Nic dziwnego, że już na Węgrzech – katolickich przecież – w grodzie Zemuń, doszło do zażartej bitwy. Poległy w niej cztery tysiące Węgrów, w ręce napastników dostały się znaczne zapasy żywności. Armia Pustelnika zanim ujrzała jakiegokolwiek niewiernego, zdążyła doszczętnie najpierw splądrować, a potem puścić z dymem Belgrad.
Kiedy dotarła do Konstantynopola, grabieże wśród wschodniochrześcijańskich braci stały się czymś powszednim. I gdyby tylko chodziło o żywność, można byłoby to zrozumieć – człowiek głodny jest nieobliczalny. Jednak ludzie Piotra Pustelnika włamywali się do pałaców i willi na przedmieściach nie tylko dla zdobycia jedzenia. Grabili wszystko, co wpadło im w ręce, kradli nawet blachę ołowianą, którą kryte były kościoły. Przewodził im Walter bez Mienia – którego miano mówiło samo za siebie. Jego oddziały napadały na wsie i łupiły miejscową ludność, która składała się przecież wyłącznie z chrześcijan greckich.
Postępowanie krzyżowców było szokujące, a jednak w ślad za ludźmi Piotra Pustelnika szli następni i pustoszyli kraje, przez które wiodła ich trasa – Czechy, Węgry, Bułgarię i Bizancjum. Ich przejście znaczyły stosy trupów, ale rzadko mówiło się: wojna, częściej zaś: iterhieroso-lymitanum (szlak jerozolimski) lub via Sancti Sepul-cri (droga Grobu Świętego)

Gotszalk, gdy sformował już armię, ta przechodząc przez Węgry bez opamiętania grabiła wsie, kradła wino, zboże, owoce i woły. A kiedy chłopi węgierscy stawili opór tym gwałtom, krzyżowcy wbili na pal kilkunastoletniego chłopca. Król węgierski, Koloman, sam wymierzył sprawiedliwość, skoro nie mógł się jej doczekać od rycerzy Chrystusa.
Zmasakrował oddziały Gotszalka, tak że nie został nikt przy życiu.

W końcu, 3 czerwca 1098, krzyżowcy zdobywają Antiochię. Turcy giną w straszliwej rzezi, a obok nich wyrzyna się też wielu chrześcijan, którzy mieszkali w Antiochii. Nikt nie pyta, jaką wiarę wyznają mieszkańcy grodu. Krwiożerczośc wyznawców chrześcijańskiego boga nie zna opamiętania.

Podobnie będzie w Jerozolimie, pod mury której 7 czerwca 1099 podchodzi pierwsza krucjata. W oblężeniu Jerozolimy uczestniczyło tysiąc dwustu rycerzy i dwanaście tysięcy piechurów. Zaś w mieście, w którym znajdował się Grób Boży, żyło więcej chrześcijan niż
muzułmanów. I to również oni stali się bezbronnymi ofiarami zwycięzców szturmu z 13 na 14 lipca. Krzyżowcy, pijani zwycięstwem odniesionym po tylu udrękach, rozbiegli się po ulicach i wdzierając się do domów i meczetów zabijali każdego, kto wpadł im w ręce, nie wyłączając kobiet i dzieci. Kiedy Rajmund z Aguilers wszedł do meczetu Al-Aksa, musiał się przedzierać przez stosy trupów i brodzić we krwi, która sięgała mu do kolan.
“Nie można było bez przerażenia patrzeć na tę masę zabitych, na te członki odrąbane, walające się wkoło, na te strugi krwi zalewające ziemię…” – pisał Wilhelm z Tym.

Rzeź trwała trzy dni. Krew spływająca w wąskich uliczkach sięgnęła, jak mówiono, aż do kolan, a w mieście nie ostał się żywy ani jeden muzułmanin, ani jedna muzułmańska kobieta i dziecko. Nie było też w Jerozolimie Żydów, bo schronili się wszyscy w wielkiej synagodze
i w niej zostali spaleni żywcem. Masakra w Jerozolimie odbiła się szerokim echem w całym świecie. Nikt nie wiedział, ilu
ludzi zginęło. Nawet wśród wielu chrześcijan rzeź ta wywołała zgrozę, tym bardziej że ten krwawy dowód jednego fanatyzmu religijnego zagrażał odrodzeniem fanatyzmu drugiej strony.
Chrześcijańska Europa wiadomość o zdobyciu Jerozolimy przyjęła z entuzjazmem i radością. Wszyscy ówcześni kronikarze przerywali opisywanie miejscowych wydarzeń, aby odnotować ów dowód wspaniałej łaski Bożej.
Uczestnikom pierwszej z siedmiu wielkich wypraw krzyżowych udało się bowiem zdobyć Jerozolimę, dokonać likwidacji jej mieszkańców i ustanowić w Palestynie królestwo łacińskie, którego zwierzchnikiem został papież.

W 1001 roku rozpoczęło się oblężenie Cezarei. Miasto zostało wzięte szturmem przez krzyżowców 17 maja. Zwycięskim rycerzom dowódcy pozwolili plądrować bez żadnych ograniczeń, doszło wszakże do aktów tak przerażających, że oburzyły one nawet wodzów wyprawy. Najstraszniejszej masakry dokonano w Wielkim Meczecie, dawnej synagodze Heroda Agrypy. W świątyni tej schroniło się wielu mieszkańców, którzy błagali o litość. Wycięto ich w pień, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, na posadzce utworzyło się jezioro krwi. W całym mieście uratowała się tylko garstka dziewcząt i dzieci, a także główny sędzia oraz dowódca garnizonu.

W 1187 roku Jerozolimę zdobywa sułtan Sala-dyn. Sułtan ów, o którym wizjoner Joachim da Fiore mówił, że podobnie jak Herod, Mahomet i Antychryst, uosabiał jedną z siedmiu głów bestii Apokalipsy -w rzeczywistości był nad podziw szlachetnym wojownikiem, którego cnót próżno by szukać wśród tych, którzy mienili się rycerzami Chrystusa.
Kiedy z broniącej się jeszcze przed jego oddziałami Jerozolimy przyszedł do Saladyna dowódca garnizonu, Balian, sułtan oświadczył mu, że poprzysiągł zdobyć Jerozolimę mieczem i że tylko bezwarunkowa kapitulacja może zwolnić go z tej przysięgi. Przypomniał Balianowi masakrę, jakiej dopuścili się chrześcijanie w tym mieście w 1099 roku. Dlaczego miałby postąpić inaczej? Balian ostrzegł wówczas Saladyna, że jeżeli nie zgodzi się na honorowe warunki kapitulacji, doprowadzeni do rozpaczy obrońcy obrócą całe miasto w perzynę, nie wyłączając świętych przybytków islamu, i wymordują wszystkich uwięzionych jeńców muzułmańskich. Saladyn znany był z wspaniałomyślności, zwłaszcza gdy uznawano jego władzę. Zależało mu też na tym, by Jerozolima możliwie jak najmniej ucierpiała. Zgodził się więc na ustalenie warunków kapitulacji. I tu raz jeszcze okazał się wspaniałomyślny. Zamiast proponowanych z początku stawek: mężczyzna za dziesięć dinarów, kobieta za pięć, a dziecko za jednego dinara – wiedząc, że w mieście przebywa około dwudziestu tysięcy chrześcijan, z czego większość to ludzie ubodzy, których nie stać na zapłacenie takiego okupu – zgodził się za kwotę stu tysięcy dinarów uwolnić wszystkich. Jednak Balian wiedział, że nie zdoła zebrać i takiej kwoty. Uzgodniono więc, że za trzydzieści tysięcy dinarów zostanie uwolnionych siedem tysięcy mieszkańców. Na rozkaz Baliana garnizon złożył broń i w piątek, 2 października, Saladyn wkroczył do Jerozolimy.

Arabscy zwycięzcy zachowywali się przyzwoicie i po ludzku. O ile przed osiemdziesięciu laty Frankowie brodzili we krwi swych ofiar, muzułmanie nie plądrowali ani nikomu nie uczynili krzywdy. Za to ci, co mienili się wyznawcami Chrystusa, który głosił błogosławieństwo ubogim, okazali teraz swe prawdziwe oblicze. Wprawdzie Balian opróżnił całkowicie skarbiec królewski, ale niełatwo przyszło mu skłonić szpitalników i templariuszy do wyrzeczenia się zgromadzonych przez nich bogactw, zaś zachowanie się patriarchy Jerozolimy i jego kapituły zasługuje na specjalną uwagę.
Patriarcha ów wywołał wręcz prawdziwe zgorszenie u Arabów. Wprawdzie zapłacił za siebie dziesięć dinarów, ale opuścił miasto, uginając się pod ciężarem złota, ze sznurem wozów wyładowanych dywanami i zastawą stołową. Jak pisze Steven Runci-man, dzięki resztkom donacji cesarza Henryka II uzyskało wolność siedem tysięcy ludzi, ale gdyby zakony rycerskie i Kościół okazały się mniej skąpe, można byłoby oszczędzić niewoli jeszcze wielu tysiącom.

Barbarzyństwo krzyżowców wobec Bizantyjczyków przeszło -jak pisze Steven Runciman – wszelkie wyobrażenia. Od dziewięciu stuleci to wielkie miasto było stolicą cywilizacji chrześcijańskiej. Przetrwało w nim mnóstwo pomników starożytnej sztuki greckiej, wszędzie też spotykało się arcydzieła znakomitych rzemieślników bizantyjskich.
Wenecjanie znali się na wartości tych dzieł, więc korzystali z każdej możliwości grabieży bezcennych skarbów, które wywozili do siebie, by zdobić nimi tamtejsze pałace i świątynie.
Natomiast Francuzów i Flamandów ogarnął szał niszczenia. Rozpasany motłoch rozbiegł się po ulicach, rabując wszystko, co błyszczało, a niszcząc to, czego nie można było zabrać. Zatrzymywano się zaś tylko po to, by mordować, gwałcić lub włamywać się do piwnic z winem. Nie oszczędzono ani klasztorów, ani kościołów, ani bibliotek. W kościele Bożej Mądrości pijani żołnierze zdzierali jedwabne zasłony, rozbili w proch srebrny ikonostas, deptali po świętych księgach i ikonach. W klasztorach gwałcono zakonnice. Ów rozlew krwi i grabież trwały trzy dni, aż w końcu piękne miasto obrócono w kompletną ruinę. Nawet Saraceni okazaliby więcej miłosierdzia -wołał z rozpaczą historyk Nicetas – i
miał rację. Odtąd w pamięci chrześcijan wschodnich utrwaliło się barbarzyństwo łacinników. Nigdy też im go nie wybaczyli. Schizma w oczach wschodnich chrześcijan była już zupełna, nieodwracalna i ostateczna.

W ocenie historyków czwarta krucjata była najbardziej zbrodnicza. Doprowadziła do zniszczenia lub rozproszenia bezcennych skarbów przeszłości, gromadzonych w Bizancjum z tak wielkim pietyzmem, i zadała tym samym śmiertelny cios kulturze i cywilizacji. Efektem tej krucjaty stała się też narastająca odtąd stała wrogość między wschodnim a zachodnim chrześcijaństwem. Dokonane – w imię Chrystusa – zniszczenia kultury bizantyjskiej stało się największą tragedią średniowiecza.

Koszty krucjat w kategoriach straconego życia i zmarnowanego wysiłku były nieobliczalne. Ich wydźwięk – moralnie wątpliwy, straty – niepowetowane. I ponad dwieście lat chybionych celu wypraw krzyżowych nie nauczyło rycerzy Chrystusa nawet ani krzty humanitaryzmu. Dali temu dowód w Aleksandrii w 1365 roku. Tu nie szczędzono nikogo. Nie mniejsze piekło niż muzułmanie przeszli aleksandryjscy chrześcijanie i żydzi.
Splądrowano również warsztaty i magazyny należące do kupców europejskich. Krzyżowcy grabili meczety i grobowce, rabując lub niszcząc wszystkie ich ozdoby, nie pomijając również kościołów. Wdzierano się do domostw, a mieszkańców, którzy nie oddali natychmiast swego mienia, zabijano na miejscu całymi rodzinami. Około pięciu tysięcy jeńców – zarówno chrześcijan, jak i żydów, i muzułmanów – przeznaczono na sprzedaż w niewolę. W mieście panował odór ludzkich trupów i zwierzęcego ścierwa. Masakra w Aleksandrii raz jeszcze ukazała prawdziwy finał wypraw krzyżowych, które stawiały sobie za cel odzyskanie Ziemi Świętej i podbijaniu dla kościoła katolickiego.

Historycy w ocenie krucjat i popełnianych w imię Chrystusa zbrodni są zgodni. Życie i trud milionów ludzi, których pochowano na Wschodzie, można było z większym pożytkiem wykorzystać dla naprawy ich rodzinnego kraju – mówił Gibbon. Wszystkie wyprawy krzyżowe znaczyły swój szlak okropnościami, które trudno sobie wyobrazić nawet tym, którzy przeżyli masakry i mordy XX stulecia.

Czas krucjat wykazał, jak zbieżny jest faszyzm i okrucieństwo boga z faszyzmem i okrucieństwem jego wiernego. Święta wojna, prowadzona w imię Boga, okazała się pasmem nietolerancji, zakończyła zaś ruiną krajów Bliskiego Wschodu i Bizancjum. Upadły kwitnące miasta, żyzne dotąd pola i winnice obrócone zostały w pustynię. I pustynia ta w wielu miejscach pozostała do dziś.

U progu trzeciego tysiąclecia chrześcijanie nie chcą się już w imię Chrystusa wzajemnie zabijać. Wojny religijne – przynajmniej na zachodzie – nie cieszą się popularnością, tendencja do jednoczenia się wszystkich chrześcijan przybrała szlachetną nazwę ekumenizmu. Nie znaczy to jednak, by na drodze “zbłąkanych owieczek” nie pojawiały się kłody.
Zatem nowym hobby chrześcijaństwa staje się inkwizycja.

Dzisiaj brak jakiegokolwiek uzasadnienia, by poglądy heretyków uważać za zbrodnie, karać ich za nie torturami i śmiercią. A jednak w średniowieczu kościół katolicki opanował istny szał nienawiści do heretyków. Wypowiedziano im krwawą wojnę, podczas której zginęły ich miliony. Kościół stawał się coraz bardziej bogaty i chciwy. Mnisi i dostojnicy kościelni lubieżni i okrutni, a nadto także skorumpowani. Papieże dążyli do niepodzielnego panowania nad światem. Inkwizycja to był swoisty skok na kasę. Każdy dostojnik kościelny mógł przejąć podobające mu się grunty czy posiadłości za darmo. Wystarczyło tylko oskarżyć właściciela o herezję. I nikt nie mógł go bronić. Nawet zamożny właściciel nie mógł być broniony przez prawnika, gdyz automatycznie prawnik stawał sie heretykiem.

Dziwny i okrutny los spotkał także templariuszy. Tym dziwniejszy, że aż do XIV wieku powszechnie uważani byli za bohaterów. Zakon rycerski templariuszy powstał w 1119 roku. Powołał go pobożny rycerz, Hugues de Payns, w celu walki z muzułmanami, choć głównym ich celem stało się zapewnienie bezpieczeństwa pielgrzymom na szlaku wiodącym do Jerozolimy.
Czasy krucjat przeminęły. Templariusze zawsze gotowi byli walczyć z niewiernymi na Wschodzie. Skoro jednak główny cel ich działalności przestał istnieć, zakon wszedł w nową rolę. Dzięki licznym nadaniom i operacjom finansowym zgromadzili templariusze wielkie bogactwa w Palestynie i Europie, co zapewniło im ogromne wpływy polityczne i przywileje. Szybko to dostrzeżono zgodnie z zasadą, że bogactwo zawsze wzbudza zawiść. Na początku XIV wieku król Francji, Filip IV Piękny, zapragnął zagarnąć majątek rycerzy. Inkwizycja stała się jego bronią. Oskarżył templariuszy o herezję. Pierwotny cel zakonu poszedł w zapomnienie. Oskarżenia Filipa IV, nieprawdziwe w każdym calu, wzięły górę. Filip IV stwierdził, że templariusze opluwają krucyfiks, oddają cześć diabelskiemu bożkowi, Bafohometowi, utrzymują związki homoseksualne. W 1307 roku Filip IV skonfiskował dobra zakonu. Potem rozpoczął się proces oskarżycielski połączony z torturami, zakończony wyrokiem skazującym na śmierć przez spalenie na stosie. Około czterdziestu żołnierzy zginęło podczas tortur w Paryżu. Żaden z nich nie oskarżył współbraci. W 1313 roku papież, Klemens V, ogłosił bullę potępiającą zakon. Oznaczało to koniec templariuszy. Ostatni mistrz zakonu, Jacques de Molay, został spalony na stosie.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym fakcie. Wśród nieprawomyślnych wyznawców Kościoła znalazł się także Galileusz. Został uznany za heretyka, ponieważ hołdował prawdzie niezgodnej z wiedzą kościoła. Rzym zaś odmawiał uznania dla odkryć naukowych, jeżeli nie wynikały one z Biblii lub nie zyskały aprobaty papieża. Nieomylność papieża była przecież zasadniczym elementem religii katolickiej. Otóż Galileusz ogłosił, że to Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie na odwrót. Teorię tę wprawdzie zaprezentował wcześniej Mikołaj Kopernik, ale odkrycie swoje zdradził jedynie najbliższym, a pełny tekst dzieła “De revolutionibus orbium coelestium” opublikowano dopiero na rok przed jego śmiercią, w 1543 roku. Galileusz w 1614 roku napisał list, w którym wyłożył swoją teorię. Jego kopia została przesłana św. inkwizycji. Galileuszowi wytoczono proces. Teorię kopernikańską uznano za niedorzeczną, bo sprzeczną z Pismem Świętym i odstąpiono od oskarżania Galileusza o herezję. Wydano jednak orzeczenie, by zaprzestał nauczania i obrony teorii kopernikańskiej. Gdy Galileusz zażądał od Rzymu certyfikatu, w którym byłoby wyraźnie napisane, czego mu się zabrania, Watykan prośbie odmówił. W 1632 roku Galileusz opublikował “Dialog o dwóch najważniejszych układach świata” Wyraźnie kpił w nim z poglądów Kościoła. Wówczas ponownie postawiono go przed trybunałem. Galileusz był już wtedy starym człowiekiem i w obawie przed torturami poglądy swe odwołał. Skazano go na dożywotni areszt domowy.

Tak więc w obronie cnoty i wiary zapłonęły stosy. Kościół wykorzystał wszystkie znane sobie od lat metody, by na heretykach wymusić przyznanie się do winy. Przez lata walki z heretykami metody te usprawnił i wzbogacił. Dzięki inkwizycji Kościół realizował tylko własne cele. Zadaniem inkwizytorów było uzyskanie od heretyków przyznania się do winy. Dobór metody zależał tylko od oprawców. Kościół posiadał pełne uprawnienia śledcze i podejrzanych nie przekazywał już władzom świeckim. Od momentu posądzenia o herezję nie mieli oni żadnych praw obywatelskich. Majątki ich były natychmiast konfiskowane, pomnażając tym samym bogactwo Kościoła. Zyskiwali na tym także inkwizytorzy. Nic więc dziwnego, że i biskupi, początkowo odnoszący się z rezerwą do walki z heretykami, dołączyli z czasem do inkwizytorów w zamian za konkretne materialne zyski.

MAFIA PiS – Demotywatory.pl

Najważniejszym warunkiem i zarazem kryterium doboru była odraza do heretyków. Do stwierdzenia winy potrzebne były zeznania dwóch świadków. Zawsze znaleźli się usłużni donosiciele. Zadenuncjować heretyka mógł każdy, nawet kryminalista. Zeznania takiego świadka stanowiły pełnowartościowy dowód w procesie. Drugiego świadka nietrudno było znaleźć. Zawsze można go było przekupić – albo też zmusić torturami – by potwierdził zeznania pierwszego. Oskarżony teoretycznie nie pozostawał bez szans. Zamykano go najpierw w jego własnym domu i poddawano intensywnemu przesłuchaniu. Jeżeli nadal odmawiał odstąpienia od herezji, doprowadzano go przed inkwizycję. Inkwizytorzy byli zaślepieni nienawiścią i żądzą zysku. Upajali się swoją władzą. W ich fanatyzmie nie było miejsca na sprawiedliwość. Jedynym ich celem było zmuszenie ofiar do przyznania się do winy. Cel uświęcał środki. Nieprzyznanie się do herezji oznaczało, że oskarżony nie chce się wyrzec swojej wiary.
Między innymi taki los spotkał znakomitego Polskiego filozofia, Kazimierza Łyszczyńskiego, którego spalono na stosie w Warszawie podczas wiwatu miłościwych chrześcijan.

Według inkwizytorów światu zagrażali nie tylko heretycy, ale także i czarownice. Inkwizycja wynajdowała ich niezliczone rzesze. Papież Innocenty VIII był przerażony “epidemią” czarownic w Europie. Najwięcej spalono ich w Niemczech. Większość kobiet spalono na stosie, jednak co bardziej wyrafinowani kaci wynajdowali coraz to nowe sposoby tortur i pozbawiania życia. I tak czarownice poddawano próbom: łez, wody, szpilek, ognia i wagi. Były to ordalia, czyli sądy boże.
Próba wody nie dawała kobiecie posądzonej o czary żadnej szansy ujścia z życiem. Gdy pławiona z kamieniem u szyi tonęła -oznaczało to jej niewinność. Gdy unosiła się na powierzchni, czemu sprzyjały ówczesne ubiory – oznaczało to jej związek z czarną magią,
ponieważ ciało nie chciało się zanurzyć w wodzie, którą była chrzczona.
Próba łez miała udowodnić, że czarownica jest nieczuła na ból, nie umie płakać nawet podczas wymyślnych tortur. Inkwizytorzy twierdzili przy tym, że czarownice nie ronią łez dlatego, ponieważ służą one grzesznikom do zmywania grzechów. Jednak gdy nawet ofiara zalewała się łzami, nie świadczyło to jeszcze ojej niewinności. Inkwizytorzy bowiem dokonywali oceny i orzekali, które z łez były prawdziwe, a które udawane.
Próba wagi miała natomiast wykazać, że czarownice są lekkie jak piórko. Zamiast odważnika kładziono na szalę Biblię. Jeżeli czarownica okazywała się cięższa, podejrzenie było słuszne. Tylko gdy szale równoważyły, poddawana próbie uznawana była za oczyszczoną z zarzutów. To się oczywiście nie zdarzało.
Próba ognia nakazywała przejście przez szpaler ognia. Kiedy kobieta zapłakała bądź zapaliła się lub nie miała znamienia, przypisywano to jej czarom szatańskim. Każdy wynik był zły.

Wolter obliczył, że w imię wiary 9 468 800 chrześcijan straciło życie za sprawą innych chrześcijan. Większość z nich to ofiary inkwizycji.

Teologowie katoliccy odpowiedzialność za inkwizycję zrzucaj ą wyłącznie na średniowieczną hierarchię kościelną, która w tej materii weszła we współpracę ze średniowiecznymi władcami politycznymi i włączyła do kościelnego prawa elementy przymusu i represji, tak przecież obce duchowi Ewangelii. To ludzie Kościoła są winni, a nie Kościół – mówią także i dziś, kiedy Jan Paweł II u progu trzeciego tysiąclecia chce przeprosić świat za zbrodnie w imieniu Kościoła. Tylko ten sam papież wojtyła wciąż nie likwiduje trybunału inkwizycyjnego. I wciąż po dziś dzień w myśl nakazu boga “nie pozwolisz żyć czarownicy” prześladuje, torturuje i zabija dzieci w Afryce czy Ameryce południowej.

Z dziewięciu papieży zasiadających w Watykanie w latach 1555-1591 ośmiu było poprzednio inkwizytorami. Wiedząc, że gorliwa działalność inkwizytorska toruje drogę do najwyższych godności i dochodów kościelnych, biskupi i inkwizytorzy prześcigali się w
akcji palenia książek, w prześladowaniach uczonych i w posyłaniu na stosy wszystkich tych, którzy ośmielili się myśleć i czuć inaczej, niż głosiła to oficjalna doktryna katolicka.
Jedno jest pewne. Wbrew temu, co się oficjalnie głosi, wszystkie podstawy ideowe średniowiecznej inkwizycji pozostały w Kościele rzymskokatolickim nadal żywe i aktualne po dziś dzień. Nie płoną dziś stosy, ani nikogo nie poddaje się fizycznym torturom, ale nadal istnieje średniowieczny trybunał inkwizycyjny – niegdyś zwany Congregatio Sanctae Inquisitionis Haereticae Pravitatis, dziś natomiast krócej: Congregatio Sancti Officii – i tak, jak kiedyś, zgromadzeniu temu przewodzi sam papież.

Początki inkwizycji sięgają czasów późnego cesarstwa rzymskiego, kiedy to w IV wieku chrześcijaństwo stało się religią oficjalnie obowiązującą w imperium rzymskim, a cesarze zobowiązywali wszystkich poddanych im chrześcijan do wyznawania ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej.
W średniowieczu w myśl tej tradycji heretyków uznawano za wrogów Kościoła i państwa, papiestwo zaś stało się tyranem świata wyposażonym w najstraszliwsze narzędzie nacisku – inkwizycję. Nic więc dziwnego, że cesarze i królowie świata chrześcijańskiego bezwolnie poddawali się zarządzeniom rzymskich biskupów. Ci zaś
gorliwie tropili wszystko, co mogło być uznane za heretyckie, co było choćby tylko śladem sprzeciwu wobec doktryn i dekretów Watykanu.
Wystarczało, że usłyszano o najmniejszej wątpliwości lub kwestionowaniu dogmatów papieskich, by pozbawić życia bogatego lub biednego, wysoko lub nisko urodzonego.

Podporządkowywanie sobie ludzi to typowo europejska mentalność wywodząca się z opresyjnych struktur politycznych i religijnych epoki renesansu. Z chęcią przyjęta w schedzie religijnego spadku od najbardziej zdegenerowanego rodu, który wędrował z Mojżeszem i jego bogiem przez pustynię zarzynając wszystko na swej drodze.
To scheda biblijna. Utrwalana doktryną chrześcijańską, która akceptowała i promowała niewolnictwo ideowo. Tą samą mentalność mieli ludzie którzy odkryli między innymi Amerykę. I doprowadzili do największej zagłady w dziejach ludzkości. Szerząc doktrynowo swoją wyższość i swojego boga, o którym mówili, że jest miłosierny.

Od pierwszego kontaktu z Indianami Ameryk zaledwie Europejczycy zdecydowali się podporządkować ich i zniewolić. Właśnie z powodu tej mentalności. I megalomani wywodzącej się z doktryny religijnej o swojej wyższości nad innymi.
Doktryny w której najwyższy twór czyli bóg nakazuje brać niewolników, a poganin nie jest człowiekiem tak samo jak dla Hitlera Słowianin nim nie był.

Późniejszy osławiony dziki zachód i stany zjednoczone powstały na zniewoleniu przez białych noszących przy sobie biblię i posługujących się nią na każdym kroku innych ludzi. Porywali ludzi z innego kontynentu, wywozili, gwałcili, torturowali, zabijali, zamęczali, wykorzystywali do wszelkich celów jakie tylko ich zwichrowany umysł sobie uroił. Z bogiem na ustach i słowami ewangelii budowali swój dobrobyt kosztem niewolniczej pracy innych ludzi. I ich życia.

Resztki rdzennych amerykanów, którzy nie chcieli się poddać białemu, boskiemu najeźdźcy ci przedstawiciele “miłosiernej” religii chcieli zagłodzić. Biali chrześcijanie więc próbując zagłodzić rdzennych amerykanów zabili większość z 60 milionów bizonów. Tak po prostu; dokonali gehenny na niczemu winnych zwierzętach aby inni ludzie umarli z głodu.

W niedzielę oczywiście tłumnie słuchali słów kapłanów w kościołach, a przy siodłach mieli biblię.

Problem tej mentalności pojawił się dużo wcześniej. Oto bóg wybrał sobie plemię aby rozpocząć podbój Palestyny. Wcześniej zniszczył Egipt. I w zasadzie setki miast. Gwoli uczciwości musimy dodać, że Egipt to kraj jaki uratował Izraelitów przed śmiercią głodową na pustyni, przyjmując ich i oddając im najlepszą ziemie Goszen. Później ten sam Egipt uratuje matkę Jezusa Chrystusa, czyli w zasadzie ocali narodziny syna boga. Mimo tego bóg biblijny jest tak nieuczciwym, nielitościwym i tak psychopatycznym tworem, że wręcz nienawidzi Egiptu. To zwyczajna zawiść. Egipt był cywilizacją, a plemię wybrane przez boga prymitywne i dzikie.

Mentalność europejska to ciąg dalszy mentalności Izraela. Pomijając geografię musimy powiedzieć sobie wprost, że to po prostu mentalność religijna.

Można zestawić zatem epokę renesansu i zestawić to przez pryzmat perspektywy wieków od nastania chrześcijaństwa. I mamy tak oto niemal cały czas epoki Ryb jako istne ziemskie inferno poczynione ludzką intencją. Więc możemy już dziś spokojnie stwierdzić, iż owa opresyjna mentalność – z jaką Europejczycy podbili Amerykę – nie tyczy się jedynie ludzkiej epoki renesansu lecz kosmicznej epoki Ryb.

Podporządkowywanie sobie ludzi to zatem typowa mentalność idei Ryb “ja wierzę”, a skoro ja wierzę to Ty musisz uwierzyć, a jak nie uwierzysz to zginiesz.
I pamiętaj, że mój bóg postawił mnie wyżej i pozwolił brać Ciebie w niewolę. I zabijać z 28 powodów gdy zechcę. Bóg tak chce, a my jesteśmy aż wykonawcami jego woli.

Tak. Prymitywny, zbrodniczy bóg tak chce, a wy chcecie takiego boga gdyż jesteście tak samo prymitywni i zbrodniczy.

 

<źrudło > https://www.poganin.eu/antyteizm/zbrodniczy-koc59bciol

—————

Jakich zbrodni dopuszczał się kościół – na pewno by chciał aby nadal tak było, aby tych którzy nie chcą przed nim klęczeć mordować.

 

“Chrystianizacja” prowadzona na całej Ziemi to najbardziej dramatyczny ciąg wydarzeń w historii ludzkości. Z premedytacją kompletnie pomijana w nauce historii. …

Sekcja Gimnastyczna on Twitter: "Kler, reż. Wojciech Smarzowski. https://t.co/YF7LCHpyrm" / Twitter

Cortez polecił pojmać władcę Mexików. Fakt, że Moctezoma pozwolił wziąć się do niewoli, był jego najpoważniejszym błędem. Cuauhpopoca, jego synowie i dygnitarze zostali na rozkaz Corteza spaleni żywcem. Moctezoma musiał się temu przyglądać, zakuty w żelazne kajdany.

 – Siostro, skoro Bóg wie wszystko i zna nasze myśli, to po co nam spowiedź?Przyczyny są dwie Jasiu. Po pierwsze spowiedź umacnia poczucie winy i wstydu, zasadnicze dla naszej katolickiej wiary. Po drugie zaś - słuchanie spowiedzi kręci naszych księży jak jasny chuj

————————–

…i to jest tzw miłosierdzie chrześcijańskie

Zawsze i wszędzie mordowali, a zwierzchnicy ich wyróżniali i hojnie obdarowywali.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial