Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

policja humor gif

Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

Nie jest prawnie uzasadniona praktyka, przypisująca zeznaniom składanym przez funkcjonariuszy Policji jakiegoś szczególnego waloru. Zeznania składane przez policjantów winny być poddawane takiej samej ocenie kryminalistycznej, jak i inne osobowe środki dowodowe. Nie ma żadnego uzasadnienia założenie, że policjanci zeznający w charakterze świadków są osobami niezainteresowanymi przebiegiem i efektem toczącego się postępowania, a przez to ich zeznania z założenia traktować należy jako obiektywne i szczere. Należy mieć na uwadze, że policjanci zeznający w charakterze świadków w sprawach o wykroczenia i przestępstwa popełniane w ruchu drogowym, wpierw wypełniali funkcje organu mandatowego, czy też organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze (czynności wyjaśniające). Postępowanie sądowe jest efektem ich decyzji w przedmiocie przypisania winy określonemu (domniemanemu) sprawcy. Świadkowie-policjanci zeznający w sprawie są rzecznikami swoich racji i swoich wcześniejszych decyzji.

policja #gif #heheszki - S......r - Wykop.pl

Zeznania policjantów powinny być weryfikowane przez odpowiednie urządzenia techniczne, umożliwiające określenie miejsca zdarzenia (np. GPS) oraz okoliczności zdarzenia (np. videorejestrator). W przypadku zarzutów dotyczących przekroczenia prędkości, jako dowód obligatoryjny, winny być dołączane do akt sprawy kopie nośnika elekronicznego zawierające zapis zdarzenia.

Miś1981 Bareja GIF - Miś1981 Bareja Matka Siedzi Z Tyłu - Discover & Share  GIFs

Zeznania świadków to najczęściej wykorzystywany środek dowodowy przez polskie sądy. W roli świadków najczęściej występują funkcjonariusze Policji. W sprawach o drobne wykroczenia drogowe,  sądy bardzo rzadko korzystają z jakichkolwiek innych dowodów. Stan faktyczny ustalany jest z reguły na podstawie policyjnych notatek służbowych oraz zeznań funkcjonariuszy. Taka sytuacja w szczególności ma miejsce wtedy, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu karnego, a sprawa trafia na drogę postępowania sądowego.
Kierowcy, którzy odmawiają przyjęcia mandatu karnego, nie godząc się z werdyktem wydanym przez funkcjonariusza, liczą na to, że sprawą zajmie się obiektywny sąd, który wnikliwie zbada wszystkie okoliczności zdarzenia. Otóż w praktyce nic takiego się nie dzieje. W praktyce – jeśli sprawa trafia do postępowania zwyczajnego – sąd wzywa policjantów, którzy teraz będą występować w roli świadków (z reguły jest ich w patrolu dwóch) i na rozprawie konfrontuje wersję kierowcy z wersją, która przedstawią policjanci.

Svestenik osvestava Policajce :)) on Make a GIF

Przepisy polskiego prawa karnego, jak również polskiego prawa wykroczeń nie zawierają jakichkolwiek zasad hierarchizujących dowody. Sąd wszystkie dowody ocenia w sposób swobodny. Teoretycznie więc zeznania policjantów „ważą” tyle samo co wyjaśnienia obwinionego kierowcy oraz zawnioskowanych przez niego świadków. Teoretycznie – w razie sprzeczności zachodzących pomiędzy zeznaniami policjantów i wyjaśnieniami kierowcy – sąd może dać wiarę obwinionemu. W praktyce jednak tak się nie zdarza. W praktyce polskie sądy z reguły „obdarzają wiarą” zeznania funkcjonariuszy Policji, uznając je za spójne, logiczne, wiarygodne. Sądy podkreślają w uzasadnieniach wyroków skazujących, iż funkcjonariusze nie znali wcześniej obwinionego kierowcy, że nie mają interesu w tym, aby doprowadzić go do skazania.
Cały zatem polski proces sądowy w sprawach prowadzony na skutek odmowy przyjęcia mandatu karnego opiera się na słowie policjanta… Skoro tak się rzeczy mają, warto wiedzieć, ile warte jest to słowo?

Policji - Wykopaliska z internetu. Memy, śmieszne Gify, Demotywatory. I  pełne humoru Obrazki i Żarty

 

1. Policjant nie przyzna się do niczego
Pod pewnym względem zeznania policjantów są podobne do zeznań recydywistów. Policjanci, podobnie jak recydywiści, z zasady nie przyznają się do popełnienia jakichkolwiek nieprawidłowości.
Dla policjantów zeznających w sprawie, rzeczą najważniejszą jest, aby nie zeznać niczego na swoją niekorzyść. To jest główny motyw funkcjonariuszy zeznających w charakterze świadków. I właściwie tylko to się liczy. Gdyby chcieć, na podstawie lektury zeznań policjantów, jakie ci składają w polskich sądach, opisać ich służbę, to wyszłoby na to, że polscy policjanci są doskonali. Są zawsze bardzo mili, wykonują wszystkie postanowienia obowiązujących regulaminów itd., itp.

 

Bardzo często zdarza się, że policjanci nie dokonują właściwych pouczeń kierowców o przysługujących im prawach oraz skutkach odmowy przyjęcia mandatu, albo też pouczenia te są wadliwe. Nie zdarzyło się, aby którykolwiek z nich w sądzie się do tego przyznał.▷ Policjanci: obrazki ruchome, animowane gify i animacje - 100% DARMO!

Don't slap a Police Horse on Make a GIF

2. Policjant zawsze chroni swojego kolegę z patrolu
Jest zasadą, że jeśli policjant przeprowadzający kontrolę drogową dopuści się jakichkolwiek uchybień – zawsze może liczyć na kolegę, który zezna, że wszystko było w porządku. Dochodzę do przekonania, że właśnie z tego powodu policjanci patrolują nasze drogi w dwuosobowych patrolach. Nie trzeba chyba uzasadniać, że nie ma w tym żadnej ekonomii. Gdyby policjanci patrolowali w pojedynkę, byłoby o połowę taniej…
Ktoś może uważać taką postawę za zdrowy objaw i przejaw zawodowej solidarności: kolega chroni kolegę. Można byłoby tak uważać, jeśli w grę nie wchodziłaby niejednokrotnie czyjaś krzywda. Krzywda jakiegoś niepolicjanta…Kiedy do sąsiadów przyjechała policja memy, gify i śmieszne obrazki  facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

3. Policjanci zeznają zawsze zgodnie
Zeznania policjantów występujących w charakterze świadków w tych samych sprawach są zawsze zgodne. Niemal identyczne. Uzgadnianie zeznań przez policjantów pomiędzy sobą ułatwia fakt, iż komendy Policji, które prowadzą postępowania przygotowawcze (czynności wyjaśniające), nie przesłuchują świadków z tej samej sprawy w jednym czasie. Policjantów nie wzywa się nie jednocześnie, ale pomiędzy przesłuchaniem jednego i drugiego upływa kilka lub nawet więcej dni. Świadkowie-policjanci mogą w tym czasie bez żadnych przeszkód kontaktować się ze sobą i informować jeden drugiego na temat treści złożonych zeznań.
W trakcie postępowania sądowego policjanci przesłuchiwaniu są ponownie. Wówczas powtarzają treść złożonych wcześniej zeznań, albo twierdzą, że już nic nie pamiętają…

gif #policja co tusie odjebawszy? - m..1 - Wykop.pl

4. Stosunek świadków-policjantów do prawdy materialnej
Na podstawie doświadczeń i wiedzy, jaką posiadam, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż prawda materialna dla większości policjantów zeznających w postępowaniach w sprawach o wykroczenia drogowe w charakterze świadków, nie jest tą wartością, dla której poświęciliby cokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że zarzut, który formułuję jest poważny.
Na przestrzeni 12 lat zetknąłem się osobiście z zeznaniami dziesięciu policjantów – świadków w sprawach o wykroczenia drogowe. Policjanci ci zeznawali co do faktów i okoliczności, które są mi znane bezpośrednio. Jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się, aby jakikolwiek policjant zeznający w sprawie o wykroczenie w charakterze świadka, zeznał całą prawdę co do okoliczności zdarzenia. W dwóch przypadkach (dotyczy to w sumie pięciu policjantów) nieprawdziwość zeznań funkcjonariuszy Policji została udowodniona w sposób niepodważalny za pomocą twardych dowodów (eksperymenty procesowe, ekspertyza kryminalistyczna, opinie biegłych). W jednym  przypadku funkcjonariusz Policji nie tylko złożył fałszywe zeznania, ale dodatkowo sfałszował protokół przesłuchania (potwierdziła ten fakt opinia biegłego grafologa). Żaden z policjantów – nawet w sytuacjach, gdy nieprawdziwość ich zeznań została w sposób bezsprzeczny dowiedziona – nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej ani też dyscyplinarnej.

Jest kijowo ale stabilnie królik zając animacja GIF memy, gify i śmieszne  obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

Żeby nie być gołosłownym opiszę poniżej dwa spektakularne przypadki, dotyczące w sumie pięciu policjantów.

Topic Gifs: Femmes, Caca, Chutes&Co (cf.1er post warning modération) - Page : 3385 - Loisirs - Discussions - FORUM HardWare.fr

a) Sprawa policjantów z Bełżyc
W latach 1999-2000 trzech policjantów z Komisariatu Policji w Bełżycach (w tym ówczesny zastępca komendanta) zeznawało w charakterze świadków w sprawie o wykroczenie polegające na wykonaniu manewru wyprzedzania na podwójnej linii ciągłej. Ich zeznania były jedynymi dowodami obciążającymi kierowcę, który odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że manewr wyprzedzania rozpoczął w miejscu dozwolonym (na linii przerywanej).
W trakcie czynności wyjaśniających (wówczas nazywały się one czynnościami sprawdzającymi) policjanci zostali przesłuchani na terenie własnego komisariatu i zeznali, że kierowca jadąc przez miejscowość Niedrzwica Kościelna wykonał manewr wyprzedzania na linii ciągłej. Ich zdaniem uczynił to w ten sposób, że manewr ten rozpoczął oraz zakończył na tej samej podwójnej linii ciągłej (RSOW 257/99).

▷ Mandaty: obrazki ruchome, animowane gify i animacje - 100% DARMO!

Kiedy okazało się, że linia ciągła w Niedrzwicy Kościelnej ma tylko 25 metrów i rzeczą technicznie niemożliwą byłoby wykonanie całego manewru wyprzedzania (przy prędkości rzędu 90 km/h) na tej linii (co podważyłoby ich zeznania), zeznając po raz kolejny na rozprawie przed Kolegium ds. Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w Kraśniku (KW 839/99), policjanci wskazali jako miejsce zdarzenia inną podwójną linię ciągł, znajdującą się… w miejscowości Załucze, w miejscu odległym o ok. 2 km od miejsca, w którym  zdarzenie rzeczywiście miało miejsce. Wybór przez policjantów tej właśnie linii ciągłej nie był przypadkowy. Była to bowiem najdłuższa podwójna linia ciągła w okolicy (ok. 100 metrowa). A przecież musieli oni „udowodnić”, że kierowca rozpoczął i zakończył manewr wyprzedzania na tej samej linii.
Dla organów orzekających w sprawie,  te „nieścisłości” w zeznaniach policjantów nie miały żadnego znaczenia. Bez przeprowadzenia jakichkolwiek dowodów rzeczowych, bez przeprowadzenia oględzin miejsca zdarzenia i dając wiarę policjantom, skazano kierowcę na karę grzywny za wykroczenie drogowe. Kolegium nie widziało potrzeby dokonania oględzin miejsca zdarzenia, czy też powołania biegłego, który wyjaśniłby wątpliwości. W uzasadnieniu do orzeczenia skazującego (orzeczenie z dn. 17.XI.1999 r., sygn. KW 1217/99)  Kolegium stwierdziło:
„Kolegium nie ma wątpliwości co do tego, że obwiniony rozpoczął manewr wyprzedzania na linii ciągłej, a powołanie biegłego do wydania opinii odnośnie hipotetycznej sytuacji nie mającej potwierdzenia w faktach jest zbędne. Podobnie jak sugerowane przez sąd oględziny miejsca”.
Kolegium orzekało w składzie: Gawlik Barbara (przewodniczący), Garbacz Stanisław, Jarosz Marian.
Także Sąd Rejonowy w Kraśniku – działając jako instancja odwoławcza – nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości w zakresie ustaleń faktycznych  i utrzymał w mocy orzeczenie Kolegium. W  wyroku z dnia 28 lutego 2000 r. (Kws 3/00) sędzia Marzena Goleń – orzekająca jednoosobowo w niniejszej sprawie, stwierdziła, że „świadkowie zgodnie i logicznie wytłumaczyli owe rozbieżności i w sposób niesprzeczny i uzupełniający dokładnie wskazali miejsce popełnienia przedmiotowego czynu”  (sędzia M. Goleń awansowała ostanio na stanowisko Prezesa Sądu Rejonowego w Kraśniku).
Pomimo tego, że wyrok był prawomocny, a karę wykonano, kierowca nie pogodził się z tym stanem. Udało mu się doprowadzić do wszczęcia postępowania karnego przeciwko policjantom (o składanie fałszywych zeznań). W ramach tego postępowaniu przeprowadzone zostały oględziny miejsca zdarzenia i eksperyment procesowy. Wywołana została także opinia biegłego. Na skutek tych czynności zostało wykazane w sposób niezbity, że zeznania policjantów były niezgodne z prawdą.  Uzyskane w tym postępowaniu nowe dowody stanowiły podstawę dla wznowienia postępowania o popełnienie wykroczenia przez kierowcę.
Sąd Okręgowy w Lublinie wznowił to postępowanie i uchylił  wyrok Sądu Rejonowego w Kraśniku z 28 lutego 2000 r. podtrzymujący w mocy orzeczenie Kolegium z dnia 17 listopada 1999 r. oraz uniewinnił kierowcę. W wyroku uniewinniającym który wydany został w dniu 11 października 2001 r. (V Ko. 79/01) Sąd Okręgowy stwierdził, że „opisywany przez świadków manewr wyprzedzania nie mógł być dokonany na wskazanym przez nich odcinku jezdni” oraz, że kierowca „nie dopuścił się czynu przypisanego orzeczeniem z dnia 17 listopada 1999 r.
Sąd Okręgowy w Lublinie orzekał w składzie: E. Brzozowska (przewodniczący), M. Sobolewska-Micek, W Zaręba (sprawozdawca).

Warmiańskie zaklęcie na policje bożą #kononowicz... - bebennizarlak - Wykop.pl

b) Sprawa policjantów z Niska i Stalowej Woli
W  ubiegłym roku Sąd Rejonowy w Nisku (orzekał sędzia Krzysztof Dembowski) skazał kierowcę na wysoką karę grzywny za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (wyrok z dnia 30 kwietnia 2009 r., sygn. II W 282/09). Sprawa znalazła się w sądzie, gdyż kierowca odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że żaden pomiar prędkości pojazdu, którym kierował, nie został wykonany, lecz przypisano mu prawdopodobnie prędkość innego pojazdu, którego pomiar został wykonany wcześniej. Kierowca zwracał się wielokrotnie, osobiście i pisemnie, do jednostek Policji o sprawdzenie wyniku pomiaru oraz o niekierowanie wniosku o ukaranie do sądu. Nikt nie reagował na jego prośby. Nikt też nie starał się nawet wyjaśnić, jakim radarem zmierzona została prędkość samochodu. W aktach sprawy mowa jest o dwóch różnych radarach…
Jedynymi dowodami w sprawie były zeznania dwójki policjantów. Policjantka z KP Policji w Stalowej Woli zeznała, że stojąc przy radiowozie zmierzyła radarem ręcznym prędkość samochodu, która wynosiła 110 km/h (teren zabudowany). Jej zeznania potwierdził policjant z KP Policji w Nisku. Problem w tym, że owa policjantka nawet nie dotknęła ręką urządzenia pomiarowego i nawet nie wyszła z radiowozu… Wiem to na pewno, bo całe zdarzenie uważnie obserwowałem.
Wyrok Sądu Rejonowego w Nisku z dnia 30 kwietnia 2009 r. został uchylony wyrokiem Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z dnia 6 września 2010 r. Kierując sprawę do ponownego rozpoznania Sąd Okręgowy polecił Sądowi Rejonowemu w Nisku przede wszystkim „ustalenie jakiego miernika prędkości użyto w krytycznym czasie, jakie ma właściwości, gdzie to urządzenie aktualnie się znajduje i czy możliwe jest jego szczegółowe badanie”.
Apelację rozpoznawał Sędzia Sądu Okręgowego Adam Bąk.

46 odpowiedzi na Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

  1. toja pisze:

    “sąd dał wiarę” zeznania świadków policjantów” są spójne i logiczne” I nieważne ze pierwszy policjant nie był w stanie przypomnieć sobie wykroczenia z którym kojarzy moją osobę a drugi w ogóle nic nie pamiętał) kurcze jakbym czytała uzasadnienie mojego wyroku Ale żeby nie było standardowo i nudno dorzucę kilka perełek: “sąd uznał zeznania obwinionej jako niewiarygodne gdyż sa niezgodne z zeznaniami świadka – policjanta” Rozbieżności w notatce służbowej i zeznaniach policjanta świadczą że policjant zeznawał swobodnie i nie był ograniczony wcześniejszą notatką służbowa – piszę sędzia SR Warszawa Żoliborz A Berezowska którą przerasta prosta interpretacja mapy

  2. Julek pisze:

    Witam szedłem sobie i zachciało mi się sikać tak po prostu naturalna potrzeba fizjologiczna z tego względu że w pobliżu albo w ogóle nie było WC. do załatwiania takich spraw szybko udałem się w ustronne miejsce żeby załatwić potrzebę fizjologiczną i tym samym nie zlać się w majtki. Podszedłem od strony łąk pod betonowy blok gdzie nie było ludzi których mógł bym zgorszyć takim czynem..nagle się obracam a tutaj Panowie policjanci wypisują mi mandat za sikanie w wysokości 150 zł na którym było napisane “Zanieczyszczanie w miejscu Publicznym” art 145 k.w…..co zrobić żeby się uchylić od tego mandatu ??

    • hmm pisze:

      postaw w sądzie pytanie co bardziej zgorszy ludzi, zlane i cuchnące moczem pory, czy widok sikającego w ustronnym miejscu człowieka; przytocz też przykład lejących gdzie popadnie psów idących na sznurku z właścicielem

      • Krzysiek pisze:

        Zły kierunek 🙁
        Trzeba wykazać, że sikanie było spowodowane potrzebą fizjologiczną, której spełnienie w danym miejscu i czasie nie było możliwe w inny sposób ze względu na brak toalety publicznej oraz mogło grozić konsekwencjami zdrowotnymi. A to każdy nefrolog potwierdzi.
        Poza tym “sikanie” nie jest żadnym “zanieczyszczeniem” gdyż mocz to jest cenny nawóz i jeśli mocz oddawany jest na teren zielony to burmistrz lub nawet prezydent miasta, czy też wójt lub sołtys powinien zapłacić za “podlewanie i nawożenie terenów zielonych”. No, ale “takie rzeczy tylko w Polsce” – “najbardziej przyjaznym inaczej państwie świata, a nawet całej Galaktyki” …..

  3. Piotrek pisze:

    Rewelacyjny artykuł. Takie są właśnie fakty, tak właśnie działają policjanci w zmowie z prokuratorami i sędziami. Bez znaczenia jak było naprawdę – liczy się to co policjant powie. Choćby, że wylądowało ufo i go zielone ludziki zaatakowały laserami. To i tak sąd stwierdzi, że tak właśnie było, bo policjant tak zeznał! I to ma być demokracja??

  4. Darek pisze:

    Proszę o opinię do artykułu: http://www.radekbaszuk.pl/2017/02/dostep-do-adwokata-2-doktryna-salduz.html
    Czy w swietle powyższego nie należy zmienić całą procedurę prawną i w przypadku gdy stajemy sie podejrzanymi o popełnienie wykroczenia z cała stanowczoscią żądać swoich praw??

  5. chwalawszystkimdzielnym pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=pUnBrNZqF3A

    Polucja w akcji.
    Czy nie ma szans na zmianę tej policyjnej praktyki nakładania mandatów na ludzi leżących w szpitalu na oddziale ratunkowym? Mało mają stresów?

    • redakcja pisze:

      Z każdego zdarzenia muszą wycisną maksymalnie najwięcej możliwych mandatów, aktyw oskarżenia itp. Taka praca. Taka policja.

      • Krzysiek pisze:

        Państwo bandyckie wobec własnych Obywateli = mundurowe zbóje.
        Teraz policja powoła swojego “biegłego sądowego”, tak jak w moim przypadku, który “udowodni”, że Passat jechał przepisowe 50 km/h i miał pierwszeństwo a rowerzysta jechał ‘zygzakiem”.
        Jak to mówił B31w ? – porucznik jak mu tam i karabin maszynowy …

        • chwalawszystkimdzielnym pisze:

          Operujecie tu ciętym językiem muszę przyznać. Wchodzę w celach rozrywkowych w każdym razie 🙂 Lubię czytać o przebiegłych wchodzących do zawodu od zakrystii, klepiących polucyjne farmazony w ramach solidarności zawodowej krzywo rozumianej przed sondem choć zdecydowanie nie chciałbym ich spotkać. Ani polucji, ani przebiegłych nigdy więcej. Pozdrawiam.

        • 31wB pisze:

          Porucznik Jack Bushyhead po wejściu do Dachau zebrał SS-manów , postawił pod murem i wystrzelał na oczach więźniów. Za co mu podziękowali. Wpierw jednak więżniowie sami zatłukli swoich kapo. Tych SS – manów było ok. 400. Ale Bushyhead był Indianinem i miał jaja…31

      • chwalawszystkimdzielnym pisze:

        Nie rozumiem.
        Im więcej nałożonych mandatów tym lepiej? Dla kogo? Policji? Co to ma być miara skuteczności działania? Cygun zawinił kowala powiesili, ale grunt, że jest jakiś winny(nie obchodzi policję jaki) i się zastraszony, splątany, otumaniony – na lekach, po uderzeniu w głowę w szpitalu lub na miejscu zdarzenia przyznał?
        W przypadku uniewinnienia z oskarżenia publicznego komendanci nie wyciągają żadnych konsekwencji wobec prowadzących postępowanie tzn. czynności wyjaśniające w ramach kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia? Dlaczego policjanci jeszcze nie odpowiadają chociaż pośrednio z OC w ramach odpowiedzialności zawodowej za przegrane sprawy?
        Mogę prosić o jakieś linki opisujące tryb wnoszenia skargi bezpośrednio do komendanta. Czy jest na stronie Stowarzyszenia jakiś poradnik? Dziękuję za nakierowanie.
        Czy redakcja dysponuje szczegółowymi wytycznymi np. Komendanta Głównego jakie czynności mają być wykonane na miejscu zdarzenia oraz w trakcie czynności wyjaśniających? Czy istnieją takie dokumenty z komentarzem?

        Przestaje mnie to bawić. Pisanie do posłów średnio pomaga. Niby są jakieś interpelacje, ale prawo i przede wszystkim praktyka policyjna stoi w miejscu.

        • redakcja pisze:

          Kolego, o czym ty piszesz? Przecież oskarżyciel publiczny wykonuje polecenia komendanta. To jak ty go chcesz skarżyć do komendanta? Skup się.

          • chwalawszystkimdzielnym pisze:

            Zostawmy skargę w takim razie. Jak mogę komedianta zapytać czy mu nie wstyd podpisywać urojenia swoich ludzi, którzy reprezentują go potem przez sądem?
            To może komendant powinien mieć OC i zwracać za utracone korzyści również skoro się pod tym podpisuje?

            1.Jakie są wewnętrzne przepisy, prawo, do którego ma się stosować organ prowadzący – czymkolwiek fizycznie on jest w ramach struktur policji – wykonując czynności wyjaśniające na etapie przed sporządzeniem wniosku o ukaranie?
            2.Wytyczne, przepisy dot. postępowania na miejscu zdarzenia – wypadku/kolizji. Dokumenty do sporządzenia na miejscu zdarzenia.
            3.Czynności “wyjaśniające” do wykonania, czas trwania etc. w okresie przed sporządzeniem wniosku o ukaranie.

            Czy jest już poprawiona treść przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia w związku z
            TK K 19/11 z 2013r.

          • redakcja pisze:

            Czynności wyjaśniające polegają na tym, że zbiera się dane o obwinionym do wniosku o ukaranie, a mianowicie: gdzie obwiniony pracuje, ile zarabia, ile zarabia jego zona, czy jest zdrowy, ile ma dzieci na wychowaniu itd. O jakich wytycznych zatem mowa? Wytyczne są takie, żeby to zebrać i wysłac wniosek do sądu.

          • chwalawszystkimdzielnym pisze:

            Coś znalazłem.
            http://csp.edu.pl/download/6/20409/Policjantjakooskarzycielpublicznywsprawachowykroczenianr128SrubkaMKorolczukDPrzy.pdf

            Czy w ramach dostępu do informacji publicznej można uzyskać dane – imiona,nazwiska stopień osób upoważnionych w imieniu komendanta do podpisywania wniosków o ukaranie oraz występowania w charakterze oskarżyciela publicznego przed sądem?

  6. Piotrek pisze:

    To może i ja dodam swoją sprawę:

    http://bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/policjasmsw/zary-pobili-policjanci/

    bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/policjasmsw/zary-napastnicy-kopia-lezacego-podjezdza-policja-i-zatrzymuje-pobitego/

    http://niewygodnefakty.salon24.pl/749198,jak-stac-sie-nietykalnym-i-nie-ponosic-za-nic-odpowiedzialnosci-to-proste-nalezy-zostac-policjantem

  7. doradca pisze:

    Potwierdzenie zeznania przez “świadka” będącego kumplem z pracy (w policji) powinno mieć znikoma wartość dowodową a nawet żadną. Zarówno w sprawach wykroczeń jak i w innych, najczęściej w sprawach nieistniejącego “znieważenia” policjanta.

    • Krzysiek pisze:

      System represji został dopięty na ostatni guzik i jego skutkiem jest fakt, że zeznania funkcjonariusza dla sondu są wiarygodne nawet wtedy, gdy funkcjonariusz sam nie wierzy w to co zeznaje. Dlatego zeznanie kumpla (lub “kumpelki”) z patrolu ma podwójne znaczenie. Po pierwsze wzmacnia i tak już nie budzącą najmniejszej wątpliwości wiarygodność zeznań jednego z funkcjonariuszy, a po drugie zeznanie pierwszego potwierdza zeznanie drugiego i vice versa.
      Sond zatem nie ma żadnego innego wyjścia jak tylko “w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości” uznać zeznania funkcjonariuszy za w pełni wiarygodne, gdyż składane są szczerze, bez wyrachowania,a przede wszystkim ponieważ funkcjonariusze “nie mają interesu, aby kłamać”. A skoro nie mają interesu aby kłamać, no to mówią prawdę, świętą prawdę (i g…o prawdę).
      Tak więc wszyscy widzimy, że bycie sendzią to mały pryszcz – wystarczy raz wyuczyć się “logiki sendziowskiej” w “szkole sendziów i prokurwatorów” i “szafa gra” !
      Tam przechodzą pranie mózgów tak jak adepci “Scientology” i stają się rzeczywiście wyizolowaną ze Społeczeństwa sektą wierzącą w swoje “wybitne i nadprzyrodzone zdolności i umiejętności”. A przede wszystkim nabierają przekonania bezkarności i bycia ponad prawem.
      Ot i cała tajemnica została wytłumaczona ….

  8. 31węzłowy Burke pisze:

    Nie “świadek” ale ” światek’. Przestępczy oczywiście. 31

  9. 31węzłowy Burke pisze:

    I znów w Sądzie Okręgowym w Poznaniu byliśmy świadkami żenującej hucpy jaką zafundowała licznej publiczności i prasie niejaka sendzia (tak) Ewa Taberska. Przypomnijmy że chodzi o sprawę Pana Krzysztofa oskarżonego przez milicjantów Piotra Porzyckiego i Michała Kubaszewskiego oraz aspiranta Zbigniewa Szymańskiego o rzekome przejście na czerwonym świetle ( cała trójka z poznańskiej MO zwanej , ku uciesze gawiedzi, policją ). Sendzia poprzedni wyrok Sądu Rejonowego ( sendzia Parnowski) zmieniła na korzyść Pana Krzysztofa . Cudowne jest jednak uzasadnienie : otóż nie sposób aby aby sędzia rejonowy znał się na wszystkim więc Parnowski zlecił ekspertyzę biegłemu z listy sądowej. Niepotrzebną do niczego ekspertyzę bo, wobec usunięcia danych przez milicjantów z nośników, biegły się poddał i orzekł że możliwa jest wersja Pana Krzysztofa albo milicjantów. W tym momencie Parnowski , zgodnie z zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego, powinien sprawę zakończyć uniewinnieniem. Ale nie towarzysz Parnowski : wlepił bezlitosny wyrok + różne koszty , w tym koszt nikomu niepotrzebnej ekspertyzy ( ok. 1100 zł). Dureń czy wręcz odwrotnie ? Natomiast Ewa Taberska obniżyła tę kwotę o połowę a resztą zasądziła od państwa. Ale dlaczego ta łaskawość ? Ano Taberska stwierdziła że wprawdzie biegły nie wskazał winnego, nie żadnych dowodów to jednak sąd rejonowy sprawę rozpoznał prawidłowo bo tak orzekli milicjanci i napisali a to znaczy że Pan Krzysztof jest jednak winien choć się nie przyznaje. W pewnym momencie chyba się wszyscy pogubili w pokrętnej logice , a raczej jej braku, i Taberska to zauważyła. A więc głęboko westchnęła i ciągnie te brednie mniej więcej tak : ja wiem że wszyscy na widowni (ok. 10 osób, może 12) nie zgadzacie się z tym i uważacie że obwiniony jest niewinny. Coś tam sobie jeszcze mamrotała w tym stylu pod nosem a na końcu sakramentalne : Czy obwiniony ( ew. oskarżony? zrozumiał wyrok ? Na to Pan Krzysztof wstał i odrzekł dumnie :Nie. Nie zrozumiałem. Na to Taberska : dostanie pan sporządzone z urzędu uzasadnienie pisemne. I dla tego słowa ” Nie” warto żyć Panie Krzysztofie; bo tym “nie” napluł Pan im w gęby. I dobrze, zasłużyli sobie na to jak mało kto. 31

    • deV pisze:

      http://biznes.onet.pl/koniec-z-anulowaniem-mandatow,18494,5657209,1,news-detal

      Jeśli to prawda to te “umiłowane syny naszego Narodu” uchwalą wkrótce przepisy, że właściciel pojazdu odpowiada za jego grzechy.

      Trzeba przyuważyć, kto głosować będzie “za”.

      • 31węzłowy Burke pisze:

        To następny krok reżimu ciemniaków do dyktatury made in III Rzesza. Dlaczego ? Ano “państwo prawa” niejakiego Adolfa było tu prekursorem i za przechowanie partyzantów, uciekinierów , Żydów itd. odpowiedzialny był sołtys, wójt, wraz z rodziną . Jeśli nie zadenuncjowali to pierwszych karano czyli zabijano a potem palili Niemcy całą wieś i najczęściej wszystkich mordowali. Tak więc nie-rząd NSDA-PO idzie dokładnie w kierunku ustaw norymberskich. Powracając do wczorajszej sprawy sendzia(tak) Taberska próbowała się jakby usprawiedliwić ze swego szaleńczego wyroku ale jej się to nie udało ; więcej – panowała wyraźna pogarda i dla Parnowskiego i Taberskiej. I ONA o tym doskonale wie …I dobrze. 31

      • pioter pisze:

        Chore, i ta argumentacja z użyciem broni. Idąc tym tropem, jeśli wpadnie sąsiad, pożyczy siekierę, bo będzie chciał porąbać drzewo do kominka, a w czasie tej pracy wkurzy go żona i ją “zaciuka”, to ja, jako właściciel narzędzia, mam odpowiadać za zabójstwo?

        • Lubuszanin pisze:

          Muszą najpierw zmienić Konstytucję.

        • Krzysiek pisze:

          Można jedynie oskarżyć o “współudział” – tak mi się “na chłopski rozum” wydaje…
          Ale w naszym “ukochanym państwie prawa inaczej” wszystko jest możliwe, nawet to, że ta “żona sąsiada” popełniła samobójstwo “poprzez celowe podstawienie mężowi łba pod topór, który “bez swojej wiedzy i woli” ściął jej łeb, bo już wziął zamach, aby rozwalić pieniek, a tu “pech” – zamiast pieńka szyja “żony-samobójczyni”.
          Oczywiście na taki wyrok może zasłużyć jedynie taki “mąż”, który ma układy we “władzy”, albo sam do niej należy.
          I wszystko na ten temat….

        • deV pisze:

          Owszem, że to chore z perspektywy praw obywatelskich.
          Ale to dla bezpieczeństwa. Tak. Z troski o nas.

      • BB pisze:

        To jest logiczne i spójne z obecną jedyną słuszną linią. Mnie to wcale nie dziwi.
        Nie jest ważne co jest na taśmach ale ważne jest kto je nagrał. Tak samo nie jest ważne kto popełnia wykroczenie ale ważne jest czyj to był samochód.

      • Nielot pisze:

        Szykuje się kolejna patologia.

        Bo zwykły Kowalski jak jego auto popełni wykroczenie to zapłaci.

        A ludzie z KASĄ będą jeździć firmowymi autami i wtedy punkty im niegroźne, a mandaty zaliczą do kosztów firmy.
        A jak ktoś ma kasę a nie ma firmy? No cóż, firmy leasingowe i wypożyczalnie aut zanotują wzrost klientów.

        Jest takie powiedzenie , bodaj rosyjskie:
        “Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze….”

  10. Kris pisze:

    U mnie akurat temat na czasie. Niedziela, idę sobie spokojnie chodnikiem, w odległości 120-130 metrach od przejścia dla pieszych przechodzę na drugą stronę pustej jezdni (pośrodku linia przerywana). Nagle zatrzymuje mnie sygnałem nieoznakowany radiowóz. Każą wejść do środka, stwierdzają przekroczenie jezdni w miejscu nieprawidłowym, nie przedstawiając się każą podać dane personalne, zaczyna się długie moralizowanie na temat przechodzenia przez ulicę, pytania, komentarze. Że przechodzę przez „taką” ulicę, „w takim” miejscu, „i to przed radiowozem”, że „jesteśmy ludźmi dorosłymi” „a dlaczego nie po pasach?”. Nie przedstawili mi nagrania z policyjnego rejestratora wideo umieszczonego w samochodzie, całkowicie zignorowali moje wyjaśnienie, że miejsce przekroczenia jezdni znajduje się w odległości większej niż przepisowe 100 m od przejścia dla pieszych, nie byli w stanie odpowiedzieć na moje kilkakrotne pytania jaka odległość dzieliła mnie od przejścia dla pieszych, nie potrafili wskazać miejsca znajdującego się w odległości 100 m od tego przejścia. Po dłuższym indagowaniu jeden odpowiedział niechętnie, że „100 m jest na pewno tam gdzie ten budynek”, wskazując zabudowanie odległe blisko 200 m od przedmiotowego przejścia. Mandatu nie było, tylko pouczenie. Pouczenie, że ciągle tkwimy w PRL-owskiej rzeczywistości, w której milicja może wszystko, że polska policja niczym nie różni się od swoich kolegów z krajów byłego ZSRR, a kolejne rządy czy z lewa, czy z prawa szambo to skrupulatnie omijają.

  11. krzysiek pisze:

    w moim uzasadnieniu wyroku kielecki sędzia napisał, że wjechałem w dom który wyburzyli rok wcześniej, może miał starą mapę z Internetu. Cztery zespoły sędziowskie nie zgodziły się na opinię innego biegłego, a na zdjęciach policji widać uderzenie w inny dom! W tej samej sprawie biegły odznaczył odległość za pomocą komórki(!) i po mojej uwadze co do poprawności pomiaru, po rozprawie sfałszował dowód rzeczowy i naniósł nową krótszą odległość i napisał 22m. Mimo, że po przyłożeniu linijki do mapy można odczytać 26,5m a według MZDP w Kielcach było 30m, cztery zespoły sędziowskie nie wyraziły zgody na powołanie nowego biegłego. Podałem biegłego do prokuratury o fałszowanie dowodów rzeczowych, prokuratura nawet nie wszczęła śledztwa, bo biegły w rozmowie z policjantem powiedział, że ja się na niego uwziąłem, a on przecież naniósł odległość na mapie za pomocą komórki! Nawet linijki nie miał. Dałem zadanie uczniom w 6 klasie szkoły podstawowej, aby wyliczyły odległość, tą nową, naniesioną po rozprawie. 80% dzieci wyliczyło 25,5m. Biegłemu wyszło 22m. No można zrozumieć, że biegły idzie w zaparte, bo to forsa, ale żeby sędzia nie umiał odczytać odległości na mapie! Nawet te 3,5m odległości to prawie długość samochodu, pewnie by zdążył przejechać. Jak biegły napisał że jechałem laguną I diesel, bez ABS, opony 15 a ja miałem lagunę II z ABS i opony 16 to sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że moje twierdzenia są bezpodstawne! Podobnie biegły wymyślił sobie, że ściąłem zakręt, chociaż na szkicu policji widać że to nieprawda. Podałem sąd kielecki o odszkodowanie 1 zł bo sędzia zanotował zeznania strony przeciwnej które były na moją korzyść dokładnie na odwrót(świadek zeznał, że zatrzymałem się przed zakrętem, sędzia zapisał, że nie, a biegły wyliczył prędkość 30km/h ), o czym niestety, zorientowałem się po wyroku (dowodem było nagranie z rozprawy). Zgadnijcie kto sądził(oczywiście sędzia tego sądu) i jaki był wyrok. Taka mała rada. Nagrywać każdą rozprawę, a po niej szybciutko do czytelni i sprawdzamy radosną twórczość naszych sędziów. ponieważ w wyroku znalazła się opinia sędziego, że jestem zdrowy psychicznie, to chciałem wiedzieć, czy osoba która to stwierdziła, również zdrowa jest(czyżby miała drugi fakultet z medycyny upoważniający do takich ocen, znam przecież mgr inż. który jest sędzią obecnie) wysłałem zapytanie do kieleckiego sądu w trybie udostępnienia informacji publicznej, czy sędziowie Sądu Rejonowego w Kielcach mają robione okresowe badania psychiatryczne, co wynikałoby z ustawy(stanowisko wymagające podejmowania decyzji ). Niestety, Prezes odmówił udzielenia odpowiedzi (czyżby miał coś do ukrycia!). Natomiast Sąd Apelacyjny w Kielcach i Krakowie bez zbędnej zwłoki przesłali odpowiedź. No cóż. Ale skoro można być sędzią w swojej sprawie

    • “Endju” pisze:

      A wjechałeś i o odległość idzie, czy co?

      • krzysiek pisze:

        Kobieta wyprzedzała na podwójnej ciągłej, skrzyżowaniu, pasach, ja najpierw skręciłem w prawo, 30m prosto i w lewo, ale musiałem przepuścić więc przed skrętem zatrzymałem. Zarzut, wymuszenie pierwszeństwa na pierwszym skrzyżowaniu. Nawet biegły wyliczyły, że gdyby zaczęła hamować, to by się zatrzymała kilka metrów za moim samochodem.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Widzisz, Krzysztofie, gdyby było normalnie w tym kraju to nie byłoby SPnD. To tzw. ONI sami wywołali opór części społeczeństwa przeciw temu imperium zła lub reżimowi ciemniaków , jak inni mawiają. I to wojna ciemniaków z Narodem (czego wybitnym przykładem jest bulwanizacja SM,SG, ITD, polucji ) powoduje opór, na razie może nieduży ale już widoczny. I dzięki ONYM mamy tu okazję poznać wielu zacnych ludzi. Tak więc niekoniecznie bulwanizacja jest do końca zła. Pozdrawiam . 31

  12. Bob pisze:

    Szedłem sobie od moich rodziców prowadząc rower do swojej chaty – jakieś 100m… Gdy już kierowałem się w stronę furtki mej posesji – brakowało jakieś 2 metry, zajechał mi drogę radiowóz. Wyskoczył z niego policjant krzycząc nie uciekaj !! Ja na to że nie uciekam tylko tu mieszkam. Odrazu miał w rękach alkomat którym prawie mi szczęki nie przestawił. Gość niski ogolony na łyso wyglądał jak po chemii albo jak kibic angielski z lat 70tych,dobry materiał na skina, no mundurowy fryz to nie był… Nawet się skubańce nie przedstawili. Odrazu przyznałem się że przed chwilą wypiłem 3 piwka i napewno wykarze alkotext.no i było rosnące.. Na to wszystko wyskoczyła moja żona która w ogródku przed domem była i akcje widziała – zresztą wpisali ją na świadka no i moją mamę która szła trochę za mną… Gdy juź byłem w radiowozie to pytam tego z włosami i białej czapce co wy robicie,przecież ja szedłem z tym rowerem a on mi na tego łysego mówi :..młody policjant to się chce wykazać…” żóna na ich żądanie przyniosła moje dokumenty i łysy(piszę łysy bo się nie przedstawili) skubnął mi prawko. Ja znowu mówie że prowadziłem przecież rower w sensie że pieszo,a oni na to że ich jest dwóch to lepiej widzieli… Byłó trochę obelg w moją stronę. A nalepsze było to – przyznaj się że jechałeś bo zaraz inaczej pogadamy… Nie mogłem się przyznać do tego czego nie zrobiłem – nie torturowali na szczęście. Po chwili jak już z textami zaczęłli przesadzać włączyłem kam.w telefonie ale szybko się z orientowali i trochę grzeczniejsi byli.. Ale fajnie nagrało się to co mi grozi za prowadzenie roweru (wtedy wszyscy mieliśmy na myśli prowadzenie w kontekście prawa o ruchu drogowym,czyli że pieszo) jakoś wogóle głupio brzmi “ciągnąć czy pchac”rower… Zabrali prawko i odjechali. Więc, ja oświadczenie szybko napisałem do prokuratury że nie jechałem rowerem tylko prowadziłem i krótko opisałem sytuacje. Takie samo oświadczenie wysłałem do właściwego komisariatu… Pani prokurator nakazała policji oddać mi prawo jazdy. No i zaczęło się dochodzenie. Do mnie zadzwonił dochodzeniowiec kiedy mam się wstawić. Wstawiłem się ,ale jako swoje wyjaśninie podałem treść wcześniejszego oświadczenia,które już mieli.więcej pytań nie zadawał. Potem moją żonę tak przesłuchał że nawet jej nie wylegitymowalł. A do mojej matki pojechali we trzech,chyba w ramamach wywiadu środowiskowego i odrazu nastraszyli że będzie musiała jeździć zeznawać do sądu – a ona schorowana,serce itd.już raz widziała”zielone łąki..” więc jej szybko podsunęli odmowę składania zeznań do podpisania… Ale nie poinformowali jej że w jej stanie może być przesłuchana w miejscu pobytu…potem był experyment procesowy z udziałem mojej żony,czy napewno wszystko widziała…No kurde to drogówka ją podała na świadka nie ja więc co tu experymentować? No i kolejne jaja,panowie przyjechali,pożartowali połazili po ulicy,zapytali czy mogą sobie zrobić z nią zdjęcie,pomachali gapiom i pojechali… Potem jeszcze 2 razy byłem dmuchany – raz koło domu a raz ok 400m od niego – tym razem jechałem autem… Jeszcze potem miało być zakończenie procesu przygotowawczego na którym wypadało być żeby se akta obejrzeć za nim trafią do prokuratury. Moja żona choruje na anemie i jej powikłania ma orzeczony stopień nie pełnosprawności i osobiście poinformowała pana dochodzeniowca że jedziemy na turnus rehabilitacyjny do zakopanego – ten na to że oczywiście że się dostosuje… No i się dostosował-zamknął dochodzenie jak my w Zakopcu… Okres urlopowy w prokuraturze wolny tylko pan asesor…Coś próbowałem jeszcze wskórać.ale pan asesor poinformował mnie że już po terminach i źe ja odmówiłem składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania… No to może i dobrze że tak napisali, pomyślałem, przynajmniej panowie świadkowie policjanci w sądzie będą mniej przygotowani… A tu następna niespodzianka- otrzymałem odpis aktu oskarżenia z pouczeniem że mogę się do niego odnieść pisemnie z datą 22 sierpnia,tylko że wraz z nim otrzymałem odpiś wyroku nakazowego który zapadł na niejawnym już 20 sierpnia…(prawo jazdy na 2lata i obfita grzywna) Napisałem sprzeciw i czekam. Nie stać mnie na adwokata bo kasa idzie na leczenie żony i widykacje do okien zaglądają. W akcie oskarżenia nie pojawiło się moje oświadczenie… Będzie gorąco… Szkoda tylko że nikt nie zwrócił uwagi na to że łańcuch w rowerze był “spadnięty” ja też dopiero zauważyłem jak się na grzyby wybierałem – on tak ma bo luźny a przerzuty w piaście, przeważnie spada przy prowadzeniu… Co śmieszniej wyrok wydała pani sędzia która kiedyś była moją sąsiadką a jej pies tak mi zmiażdżył mięśnie uda że miesiąc łazić nie mogłem,u lekarza oczywiście musiałem być,ale nic z tą sprawą nie robiłem bó to sąsiedzi… Nawet przepraszam nie powiedzieli… A tu o ironio losu…. Jak wiarę dadzą policji to po pracy mam no i po leczeniu żony,której debil chirurg tak leczył wrzoda dwunastnicy że wyciął jej źełądka większą część, średniowieczną metodą,ot taka tam pomyłka… Oto nasze służby…

  13. Bob pisze:

    Oni wszystkich swoją miarą mierzą… I im wychodzi że wszyscy to przestępcy…

  14. Bob pisze:

    Oczywiście – jak już funkcjonariusze zaczną czynności zmierzające do ukarania,czy to mandatem czy wniosek sporządzą za przestępstwo,to zrobią wszystko by nie poddać się żadnemu sprzeciwowi, skardze itp. Bo albo będą mieli “wynik”,albo dostaną po tyłku od prokuratora i przełożonych… A to wpływa na ocene ich pracy,awansów itd. Więc zarówno zacieranie jak i “dodawanie”dowodów,obniżanie wartości- co by z przestępstwa,w którym nie dadzą rady wykryć sprawcy, zrobić tylko wykroczenie, gdy już mają”ciepło”to normalne.

    • Krzysiek pisze:

      Mało tego. Ich kolesie, którzy dalej prowadzą “dochodzenie” robią to tak, aby wersja przyjęta w notatce służbowej, czyli głównie chodzi wytypowanie sprawcy kolizji czy wypadku, była już tą “ostateczną”. Nawet, gdy zeznania świadków są sprzeczne, to nie robi się dosłownie NIC, aby je wyjaśnić.
      Proszę sobie poczytać jakąkolwiek informację w portalach internetowych dotyczącą jakiegokolwiek wypadku.
      Jeszcze dokładnie nie wiadomo jaki był rzeczywisty przebieg zdarzenia, ale już od razu wytypowany został sprawca ! Bo w ich dochodzeniach nie chodzi wcale o ustalenie prawdy, lecz o to, aby był WINNY.

  15. Bob pisze:

    Siedziałem z tyłu radiowozu…jeden z p.patrolu dyskutował ze świadkami poza autem…ten który został ze mną w radiowozie krytykował poczynania swojego kolegi i przyznawał mi rację (szkoda że dyktafonu nie włączyłem) ale gdy w środku pojawił się”ten drugi”…to już mieli wspólną racje i jechali po mnie równo…”

  16. Paweł pisze:

    Policjanci to najgorsi łgaże na świecie.!

    • bozena pisze:

      Potwierdzam. Dzisiaj miałam okazję przekonać się jak bezczelnie kłamie policjant jako świadek a sąd nie dopuścił do tego żeby to udowodnić. Dlatego kiedy adwokat chciał zestaw wezwań interwencji to zrozumiałam, że albo tego nie mają albo wymazali i będą kłamać mimo, że dowody są jiż w tym samym sądzie. Był tak ustawiony, że aż było to śmieszne jak bronił patologii.

      • bozena s pisze:

        policjanci kłamią- jak to powiedziałam, to zostałam upomniana, że używam twardych słów, powinnam delikatniej… policjanci pominęli się z prawdą… tak poradziła mi pani, do której udałam się po poradę w mojej sprawie. A policjanci kłamią pomimo dowodów w postaci monitoringu, a prokuratorka broni ich: nie pamiętają, bo mają tyle pracy… żałosne… a ja… jak mam się bronić przed policjantami, którzy działają na prywatne zlecenie

        • Krzysiek pisze:

          Oczywiste jest, że policjanci “nie kłamią” – oni “mówią prawdę inaczej” lub “nieumyślnie mijają się z prawdą” oczywiście “działając w dobrej woli i sprawie ku chwale Ojczyzny”.
          Tego wymaga od nich “służba Państwu i Społeczeństwu”, przy czym przez “społeczeństwo” należy rozumieć oczywiście … społeczność policjantów i pozostałych funkcjonariuszy państwowych.
          Dlatego też pospolity Obywatel-kierowca to jest dla nich zwyczajna … zwierzyna łowna oraz potencjalny “przestępca wiozący śmierć”.
          Jest również oczywistym, że żaden policjant drogówki prowadząc radiowóz (szczególnie nieoznakowany) nie wiezie żadnej “śmierci” lecz swojego kolesia lub “kolesię” równie jak on sam “prawdomównego i uczciwego”.
          Dopiero taki “tandem” jawi się polskim kierowcom właśnie jako śmierć, gdy tylko stanie na ich drodze.
          Z kolei dla polskiego sendziego (pisownia celowa) dowodem jest to, co sendzia uzna za dowód.
          Dowodem zatem może być zeznanie świadka, który “widział na własne oczy i słyszał na własne uszy to czy tamto” , ale ważne jest by te zeznania pomogły sendziemu wydać wyrok skazujący.
          Natomiast dowody oskarżonego czy jego obrony “są z oczywistych i nie budzących najmniejszych wątpliwości względów niewiarygodne, gdyż stanowią jego linię obrony” (idę o zakład, że to jest najczęściej występujący frazes w uzasadnieniach wyroków stosowany przez polskich sendziów).
          Jeśli zatem oskarżony przedstawi nawet dowód w postaci nagrania audio-video to sendzia może ten dowód dopuścić, ale też odrzucić jeśli “burzy jego poczucie niezawisłości sendziowskiej”.
          Tak więc dowód z zeznań świadka policjanta jest przed polskim sondem (pisownia celowa) najcenniejszym dowodem, bo sond z góry zakłada, że policjant jak “żołnierz dziewczynie nie skłamie, tylko nie zawsze prawdę jej powie”…
          A nawet wtedy, kiedy oskarżony udowodni, że policjant kłamie, pardon “mija się z prawdą” to sond orzeknie, że “policjant ma prawo wszystkiego nie widzieć (lub słyszeć) dokładnie, ale jego zeznania są szczere, niewyrachowane, składane spontanicznie i jako składane przez osobę zaufania publicznego WIARYGODNE” !
          Kluczowe jest to ostatnie słowo: WIARYGODNE !
          Polskie sondy i sendziowie nie orzekają bowiem na podstawie stanu faktycznego opartego na prawdzie materialnej lecz na podstawie zeznań świadków oskarżenia.
          Tym samym znajdują się na etapie średniowiecznej Inkwizycji, która też skazywała nieszczęsne niewiasty na śmierć na stosie na podstawie pomówień o “spółkowanie z Diabłem”.
          Nie dziwmy się zatem, że polska policja ani sondy nie są zainteresowane posiadaniem dowodów wykonanych za pomocą WIARYGODNYCH radarowych mierników prędkości identyfikujących właściwy pojazd czy też WIARYGODNYCH alkomatów. Przecież w takim przypadku PODSTAWOWY , KORONNY wręcz dowód z zeznania świadka -policjanta były nawet funta kłaków nie wart i sond musiałby – O ZGROZO ! – uniewinniać niewinnych Ludzi !!!!

        • chwalawszystkimdzielnym pisze:

          Rozmawiałem z prokuratorem w sprawie policji dokładnie 10minut. Wystarczyły mi 3 aby stwierdzić, że to nie ma sensu. Napisałbym z 231kk tylko szkoda było nawet tej jednej kartki. I tak im nic nie zrobią.

  17. Zaoszczędziłeś mi sporo czasu tym artykułem! Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Enter Captcha Here : *

 Reload Image

Prezes PiS w obstawie 4 samochodów pełnych ochraniających go ludzi. Polityk postanowił zachować przezorność podczas wycieczki do kościoła.

Bor - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Tak Kaczyński jeździ do kościoła. Ale konwój!

Jarosław Kaczyński nie przestaje zaskakiwać. Prezes PiS w obstawie 4 samochodów pełnych ochraniających go ludzi. Polityk postanowił zachować przezorność podczas wycieczki do kościoła. Najwidoczniej uznał odwiedzenie świątyni za bardzo niebezpieczną wyprawę. Towarzyszyło mu w niej kilka samochodów, wypełnionych osobami, które miały za zadanie go chronić.

Karykatura Kaczyńskiego, May i Trumpa podczas tradycyjnej parady w Duesseldorfie [ZDJĘCIA] - Świat - Wiadomości z kraju i ze świata - Dziennik.pl - Wydarzenia i Fakty - Dziennik.pl

Prezes PiS w niedzielę 30 listopada pojechał na mszę do kościoła św. Benona na warszawskim Nowym Mieście towarzystwie kolumny czterech aut. Towarzyszyli mu funkcjonariusze GROM Group, policjanci mundurowi i po cywilnemu.

Radio RMF FM sparodiowało braci Kaczyńskich

Nieprzyzwoita ilość ochrony, którą otacza się polityk, nie powinna mu przysługiwać. Spekuluje się, że to właśnie dla niej prezes PiS objął stanowisko wiceministra. Towarzystwo ochrony jest zapewne spowodowane obawami o Kaczyńskiego przed suwerenem niezadowolonym z jego “władzy”.
Tak Kaczyński jeździ do kościoła. Ale konwój!
Zdjęcie poglądowe (PAP, Tomasz Gzell)

Krzysztof Janoś

KRZYSZTOF JANOŚ

26.11.2020 16:45

2 mld zł dla TVP i Polskiego Radia. W przyszłym roku PiS też chce dać pieniądze

W dobie koronakryzysu gospodarka się kurczy, a miliony Polaków – przedsiębiorców i pracowników – są niepewne swojej przyszłości. PiS jednak nie ma wątpliwości, że z kryzysowego budżetu trzeba jeszcze wyłuskać 2 mld zł na “dopalenie” TVP i Polskiego Radia. Czy te pieniądze nie są bardziej potrzebne ochronie zdrowia lub firmom?

O poprawce do budżetu na 2021 r., w której znalazł się zapis o przeznaczeniu kolejnych 2 mld zł na media publiczne, napisał na Twitterze poseł KO PO Janusz Cichoń. Jej autorem jest Henryk Kowalczyk z PiS.

– Idą po bandzie. Nie liczą się z niczym. Za nic mają opinię publiczną, potrzeby związane z pandemią. Proponują nowe wyższe podatki, bo budżet się nie domyka, a do tego chcą z niego przekazać 2 mld zł dla TVP – komentuje w rozmowie z money.pl Cichoń.

Już z opinią na temat poprawek projekt ustawy budżetowej trafi pod obrady Sejmu, a potem do Senatu, który ma 20 dni na dokonanie poprawek. Obie izby parlamentu muszą się zmieścić z całymi pracami w ciągu 4 miesięcy, inaczej zgodnie z zapisami konstytucji prezydent może rozwiązać parlament. Czas płynie, projekt wpłynął 30 września.

To nie jest wydatek państwa?

– Budżet jest oparty na mitach. Wygląda na to, że trzeba go teraz poważnie zweryfikować. Zatem jeśli gdzieś można szukać oszczędności, to z całą pewnością na pieniądzach dla rządowych mediów – mówi Janusz Cichoń.

Poprawka Kowalczyka jest skonstruowana w specyficzny sposób. – Zmiana jest czysto legislacyjna. Pojawia się KRRiT jako instytucja wskazująca wielkość rekompensaty dla TVP. Suma jest ta sama, 1,95 mld zł. Sam zapis w projekcie jest jednak w nietypowym miejscu. Tam, gdzie wymienia się upoważnienia do wydania papierów wartościowych, więc formalnie nie wchodzi w wydatki państwa i nie tam jest to wpisane – tłumaczy w rozmowie z money.pl Juliusz Braun.

Braun był w latach 1999–2003 przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w latach 2011–2015 prezesem zarządu Telewizji Polskiej, a od 2016 jest członkiem Rady Mediów Narodowych.

O poprawkę chcieliśmy zapytać samego Henryka Kowalczyka, jednak nie odbierał telefonu i nie odpisał na naszego smsa.

Dodatkowe dwa miliardy złotych dla mediów publicznych to pomysł z początku tego roku. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która na to pozwala, w marcu tego roku.

W ustawie zapisano, że co roku w latach 2020-2024 publiczni nadawcy mogą liczyć na dodatkowy zastrzyk z budżetu – nie mniejszy niż 1,95 mld zł rocznie. Ma to im rekompensować utracone wpływy z abonamentu rtv.

Rzecz jednak w tym, że jest to zapis ramowy, otwiera furtkę dla wsparcia mediów publicznych, ale nie gwarantuje pieniędzy. – Dlatego co roku w ustawie budżetowej trzeba te pieniądze znaleźć. Ustawa mówiąca ogólnie o prawie do rekompensaty w ciągu 5 lat to nie jest zapis budżetowy – wskazuje Cichoń.

O dodatkowe pieniądze dla mediów publicznych pytamy rzeczniczkę PiS. Anita Czerwińska przekonuje, że co do zasady jest to wypłata rekompensaty, a nie zasilanie mediów publicznych. Zrzuca też część odpowiedzialności za to rozwiązanie na rząd PO. Zauważa bowiem, że to konsekwencja ustawy z 2008 r. o zwolnieniach z płacenia abonamentu.

“Media publiczne zapewniają pluralizm”

– Późniejsze orzeczenie TK z 2009 r. wykazało, że Sejm ma prawo wprowadzać ulgi z opłat abonamentowych, ale kiedy je wprowadza, powinien dać również rekompensaty. Zatem to wyrównanie strat – mówi Czerwińska.

Dodaje jeszcze, że “media publiczne realizują ważną misję publiczną informacyjno-edukacyjną”. – To TVP informuje o pandemii, prowadzi poradnictwo i edukuje. Zapewnia też pluralizm i pełni rolę kulturotwórczą – przekonuje.

Pytamy jednak, czy w sytuacji tak trudnej gospodarczo, nie można tych środków przekazać jednak na inne cele. Np. ochronę zdrowia, wsparcie przedsiębiorców czy Polaków, którzy stracili w pandemii pracę.

– Trudna sytuacja uderza także w media i twórców. Media publiczne przekazują informacje, ale to też miejscem, w którym artyści mogą tworzyć, produkować swoje dzieła, które przekazywane są odbiorcom-obywatelom. Twierdzenie, że należy pozbawić obywateli prawa do informacji i kultury, a artystów możliwości jej tworzenia w tym trudnym czasie jest niepoważne i się z nim nie zgadzam – mówi Czerwińska.

– Konsekwentnie powtarzam, że dorzucanie miliardowych sum z kapelusza dla mediów publicznych jest nie do przyjęcia. Media publiczne, jak w całej Europie, powinny mieć stabilne finansowanie. Wydaje się jednak, że w sytuacji, kiedy wszyscy oszczędzają, TVP nie powinna dostać tak dużego wsparcia. To czas zaciskania pasa – ripostuje Braun.

Były prezes TVP zwraca też uwagę, że obecnie tylko 48 proc. Polaków dobrze ocenia telewizję publiczną. – Trzeba zapytać, jak to się dzieje, że przy takim zasilaniu finansowym widzowie tak drastycznie gorzej oceniają TVP – mówi.

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota – PiS okrada podatników!!!

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota – PiS okrada podatników!!!

OPRAC. MAGDALENA NAŁĘCZ

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota

Jan Krzysztof Ardanowski jako minister rolnictwa w pierwszym półroczu 2020 roku wypłacił łącznie ponad 272 mln zł brutto premii, nagród oraz innych dodatków. Nie chodzi jednak o docenienie pracowników resortu. Pieniądze trafiły do jednostek podległych ministerstwu.
Jan Krzysztof Ardanowski przeznaczył na dodatki do pensji wysoką kwotę

Jan Krzysztof Ardanowski przeznaczył na dodatki do pensji wysoką kwotę (East News, Fot: Tomasz Jastrzebowski)

Dodatki do pensji w jednostkach podległych Ministerstwu Rolnictwa złożyły się w pierwszym półroczu tego roku na rekordowo wysoką kwotę – ustaliło RMF FM. Na ten cel przeznaczono 272 649 000 zł brutto.

To o 8 mln zł więcej niż w całym całym 2019 lub 2018 roku. Informację o wydatkach Ministerstwa Rolnictwa na premie, nagrody, trzynastki oraz inne dodatki ujawniono w ramach interpelacji poselskiej, z którą wystąpili posłowie KO Dorota Niedziela i Kazimierz Plocke.

W ostatnim czasie premier Mateusz Morawiecki zdecydował o zamrożeniu środków na nagrody w administracji publicznej. Pieniądze zostaną zablokowane zgodnie z ustawą o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Środki mają posłużyć na zakup szczepionki na COVID-19. Zostaną również przekazane na pomoc dla przedsiębiorców.

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o wykryciu 5 733 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Z powodu COVID-19 i chorób współistniejących zmarło 121 osób.

Źródło: RMF FM

Ta ostatnia rozmowa… braci kaczyńskich – Smoleńsk 2010.

Paweł Jabłoński (pawe3592) na Pintereście

Paczaizm.pl - memy polityczne, śmieszne obrazki, dowcipy, humor, gify i cytaty in 2020 | Funny pictures, Fun facts, Funny

Pin by Basia M.Z. on Cytaty in 2020 | Humor, Funny, Mems

Kurwa! Ląduj!

Chamskie obrazki, czarny humor

Gdyby Jarosław Kaczyński został podłączony do wykrywacza kłamstw, jakie jedno pytanie byś mu zadał? – Demotywatory.pl

——————————-

Ta ostatnia rozmowa… braci kaczyńskich – Smoleńsk 2010.

Smolensk - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

KODUJ24.PL:KODUJ24.PL

“Wiele kontrowersji i domysłów wzbudza cały czas ostatnia rozmowa braci Kaczyńskich przeprowadzona przez telefon satelitarny z pokładu Tu-154. O jej przebieg i ustalenia, które w niej prawdopodobnie padły, pytają, oczywiście, tylko niewierzący w religię smoleńską. Jej wyznawcy z kolei nawet się na ten temat nie zająkną – przecież sam ich guru zeznał w prokuraturze, że była to rozmowa dotycząca wyłącznie zdrowia Jadwigi Kaczyńskiej, taka po prostu „rutynowa” i nie poruszano w niej żadnego innego tematu.

Piotr Ciesielski: Mem Smoleński

Czyżby? Przypomnijmy w związku z tym kilka faktów, zaczynając od chronologii zdarzeń. Otóż informacje o silnej mgle w Smoleńsku i widoczności nie przekraczającej 400 metrów docierają do pilota prezydenckiego samolotu o 8.14. W tym momencie w jego kokpicie, gdzie przebywała co najmniej jedna nieuprawniona osoba, zaczynają się rozmowy na temat dalszego możliwego scenariusza lotu i prawdopodobnym lądowaniu na lotnisku zapasowym – w Witebsku (z którego jest najbliżej do Smoleńska – 130 lub 180 km w zależności od wyboru drogi) lub też do Moskwy (400 do 500 km od punktu docelowego). W grę wchodził ewentualnie również Mińsk (330 do 400 km). W chwilę po otrzymaniu tej informacji przez załogę (przed godziną 8.20) Lech Kaczyński dzwoni do brata z telefonu satelitarnego, co na pewno nie jest zbiegiem okoliczności. Czy w takiej sytuacji jest w ogóle do pomyślenia, że nie informuje go o zaistniałym problemie?

Smoleńsk II | Humor, Funny, Memes

Bo sytuacja zaczyna wyglądać fatalnie – lądowanie na zapasowym lotnisku to strata wielu godzin i bardzo poważne opóźnienie w dotarciu delegacji do Katynia, co wywoła potężny chaos organizacyjny, o ile w ogóle nie całkowite fiasko przedsięwzięcia. Trzeba sformować kolumnę prezydencką, pożyczając od Rosjan lub Białorusinów odpowiednie samochody, które przecież nie stoją na lotnisku, zapewnić środki bezpieczeństwa dla jej przejazdu, ustalić trasę i wiele innych szczegółów. Tego nie da się zrobić ad hoc, wszystko musi trwać, dodatkowo jeszcze, w przypadku lądowania na Białorusi przekroczenie granicy i przejazd trzeba by negocjować ze stroną rosyjską.

TROTYL,TROTYL ...ALE CO BĘDZIE JAK I TEGO NIE ŁYKNĄ - Memy.pl

W tym momencie sypie się całkowicie plan wizyty, która miała być „mocnym uderzeniem” i w sposób oczywisty otwierać kampanię wyborczą Lecha Kaczyńskiego – bo nie ma żadnych wątpliwości, że taki był jej cel. Chciał on sobie poprawić w ten sposób bardzo marne sondaże przedwyborcze (najlepsze z nich dawały mu niewiele ponad 10 procent poparcia), stawiając w swoim programie wyborczym na martyrologię i swoiście pojęty patriotyzm.

Henryk Sawka dla Newsweeka: Smoleńska księga - Sawka - Newsweek.pl

Poprzednio był on w Katyniu tylko jeden raz – 17 września 2007 roku, kilka tygodni przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi w 2007 roku. Czy to nie „dziwny” zbieg okoliczności? Przykre to, kiedy najważniejsza osoba w kraju przypomina sobie o tragedii polskich oficerów tylko po to, żeby użyć jej do bieżących rozgrywek politycznych. Tłem prezydenta miała być liczna świta, którą zabrał na pokład samolotu, a wydarzenie, relacjonowane przez wielu dziennikarzy, zwłaszcza telewizyjnych, miało przyćmić nieco wcześniejszą wizytę premiera Tuska.

Czarny humor (kupopost) : Polska

Wszyscy pamiętamy pierwsze słowa Lecha Kaczyńskiego po wygranych wyborach, skierowane do Jarosława: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania”. Pomijając fakt, że taki czołobitny hołd kompromituje kompletnie prezydenta, daje on jednocześnie jasny przekaz, kto tu jest szefem, a kto podwładnym. W telewizji mogliśmy wielokrotnie oglądać obrazki, jak będąc na jakiejś międzynarodowej konferencji czy negocjacjach, mówiąc kolokwialnie, „wisi na telefonie”, konsultując się z bratem, a raczej chyba odbierając od niego instrukcje, co wywoływało kpiące i złośliwe komentarze. I teraz mamy uwierzyć, że w takiej dramatycznej niemal sytuacji prezydent dzwoni do brata i rozmawia z nim tylko i wyłącznie o zdrowiu mamy, chociaż przez lata informował go o wszystkim i potulnie wykonywał polecenia? To jest po prostu bajeczka, której nie kupi nikt mający elementarną wiedzę.

KARYKATURA I HUMOR: Smoleński, smoleńsk....

Z doniesień prasowych wynikało zresztą, że tego dnia rano Lech Kaczyński rozmawiał z lekarzem, który opiekował się jego mamą i usłyszał dobre wiadomości. Gdyby nawet ta informacja była nieprawdziwa, to skoro Jarosław był w przeddzień w szpitalu i miał jakieś nowiny, to natychmiast poinformowałby o tym brata. Jego zeznanie w prokuraturze na temat tej rozmowy po prostu zupełnie nie trzyma się kupy. Dokładnej jej treści nie znamy – ale efektem był dalszy lot do Smoleńska, prezydent nie zmienił celu podróży. Zresztą w kontekście odmowy przez mjra Grzegorza Pietruczuka lądowania na lotnisku w Tbilisi, które było w strefie walk, Jarosław wygłosił później taką oto „złotą myśl”:

„Każdy, kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowania władzy.” I pewnie do czasu ostatniej rozmowy z bratem zdania nie zmienił.

Smolensk - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

W książce „Smoleńsk. Zapis śmierci” jej autorzy, Marcin Dzierżanowski i Michał Krzymowski, twierdzą, że bracia Kaczyńscy spierali się o wizytę w Katyniu.

Humor, cytaty inspiracje - tablica julka67 na Zszywka.plÓwcześni spin-doktorzy prezydenta, Adam Bielan i Michał Kamiński, odradzali mu wyjazd do Katynia, „bo zostanie skrytykowany przez media, że pcha się tam trzy dni po premierze (Tusku)”. Prezes PiS naciskał z kolei na brata, żeby katyńska impreza była jak najbardziej „godna”, bo cała kampania wyborcza Lecha Kaczyńskiego miała się opierać właśnie na motywie pamięci o ofiarach, co miało go kreować na obrońcę i krzewiciela patriotyzmu. I co w takim razie, prezentując takie poglądy, mógł on poradzić bratu w rozmowie telefonicznej w sprawie wyboru miejsca lądowania?

Memy i Gify — Smoleńska masakra brzozą mechaniczną #Brzoza,...

Jarosław Kaczyński jest zresztą skrajnie niewiarygodny. Jak mało który polityk permanentnie kłamie, insynuuje, obrzuca ludzi błotem. Wyliczenie wszystkich łgarstw prezesa wymagałoby prawdopodobnie wydania książki, wspomnimy tu więc tylko o kilku, żeby przybliżyć jego mentalność. „Samoobrona jest tworem byłych oficerów służb bezpieczeństwa. Mój brat, który był ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa, dostał raport, z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła Związek Zawodowy ‚Samoobrona’. To formacja używana do osłony tyłów tego całego układu i ochrony tego nieporządku, który jest w kraju, i jednocześnie korzystająca z tego nieporządku. To są ludzie, którzy nabrali kredytów i chcą żyć jak przedsiębiorcy, a mają kwalifikacje do kopania rowów. Cieszę się, że będę na pierwszej linii walki z Samoobroną. Uważam, że mam dowody na potwierdzenie moich słów i w odpowiednim momencie je przedstawię” (z wywiadu udzielonego w czerwcu 2003r.). Dla przypomnienia: potem wszedł natychmiast w koalicję z tą partią, a jej przewodniczącego uczynił wicepremierem…

Oaza Memów - ¯ŃnnîANY LECH KACZYNSKI ZA...

Przed wyborami 2005 roku twierdził: „Jeżeli brat zostanie prezydentem, ja nie będę premierem”. Jarosław jest zresztą w kłamstwach elastyczny i ma je gotowe na każdą okazję: gdy niejaka Cugier-Kotka, osoba, która wystąpiła w spocie reklamowym PiS-u została rzekomo pobita, natychmiast oświadczył, obarczając o to domniemane przestępstwo oczywiście PO: „Nie wiem, czy to było zlecenie czy wystąpienie pewnej części elektoratu PO, ale było to wydarzenie niebywałe i skandaliczne”. Bohaterka wyjawiła później, że sprawa rzekomego pobicia jej przez bojówki Platformy Obywatelskiej, to pomysł Jacka Kurskiego. – „Okoliczności związane z incydentem pobicia były chyba najlepiej wyreżyserowanym aktem przez Jacka Kurskiego w stylu Big Brothera” – powiedziała w wywiadzie prasowym.

Smoleńsk" w kinach. A w internecie memy, które są bezlitosne | Express Bydgoski

Innym razem, po śmierci jakiejś osoby na drugim końcu Polski, były premier oświadczył, iż był to „obrońca krzyża”, który został w Warszawie przy modlitwie przy nim brutalnie pobity przez bojówki (w domyśle PO) i zmarł na skutek obrażeń. Nieważne, że było to półtora roku później po tym „pobiciu”, a denat był ciężko chory na jakąś nieuleczalną chorobę i nawet nie wiadomo, czy był w ogóle w Warszawie.

Smolenska - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Jarosław ma już swojego rodzaju „renomę” kłamcy na skalę międzynarodową. Opiniotwórczy „Washington Post” napisał o nim, że jest „rywalem Donalda Trumpa w używaniu kłamstw w celu wytworzenia w społeczeństwie obawy przed muzułmanami”.

To bardzo honorowe ze strony koronawirusa, że uszanował uczucia Polaków i 10 kwietnia zawiesił swoją działalność epidemiczna Kaczyński rocznica Smoleńska - Paczaizm.pl

Nie będziemy już więcej zajmować się szambem kłamstw i pomówień, w jakim tapla się pan Kaczyński, wróćmy do konsekwencji, które mogą wynikać z owej rozmowy. Otóż, po pierwsze, została ona przechwycona i zarejestrowana przez wywiady co najmniej kilku państw, to nie ulega żadnej wątpliwości. Łączność satelitarna jest możliwa dzięki amerykańskiemu systemowi Irydium, który składa się z 66 satelitów krążących po orbicie okołoziemskiej. Wszystkie przekazy elektroniczne, w tym oczywiście rozmowy telefoniczne, transmitowane przez system są zapisywane i archiwizowane przez NSA (amerykańską agencję bezpieczeństwa). Oprócz tego rozmowa została najprawdopodobniej niezależnie od tego zarejestrowana przez globalny system szpiegowski Echelon, który gromadzi i analizuje transmisje fal elektromagnetycznych wysyłanych przez urządzenia elektroniczne z całego świata – telekomunikacyjne, IT, faksy, e-maile, transfery plików, rozmowy telefoniczne, komputery, radary, satelity rozpoznawcze i telekomunikacyjne. O systemie zrobiło się głośno w roku 2000, kiedy na forum Parlamentu Europejskiego opublikowano wielki raport, z którego wynikało, że USA wykorzystują Echelon m.in. do szpiegowania firm europejskich. O tym, że system ten zarejestrował rozmowę Kaczyńskich, powiedział wprost mediom Duncan Campbell, specjalista od szpiegostwa elektronicznego, autor wyżej wspomnianego raportu. Miał to być przykład, że pomimo poprzedniej afery Amerykanie nadal zbierają dane wywiadowcze także na temat swoich sojuszników.

Smolenska - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Bracia zostali również na pewno podsłuchani i nagrani przez wywiad Rosji i Białorusi, prawdopodobnie rozmowa została także przechwycona przez nasłuch elektroniczny NATO. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie była ona szyfrowana (Jarosław Kaczyński rozmawiał przez zwykłą komórkę), stanowiła naprawdę łakomy kąsek dla wszystkich wścibskich – okazja do tak łatwego podsłuchania prezydenta dużego państwa europejskiego zdarza się nader rzadko. Polska prokuratura zwróciła się rutynowo do kilku państw o „pomoc prawną” w sprawie katastrofy – zapewne miała ona dotyczyć również, a może głównie, posiadanych przez te kraje nagrań rozmów miedzy samolotem a ziemią… Oczywiście, efektu nie było żadnego, bo chociaż wszyscy szpiegują wszystkich gdzie i jak się tylko da, to przecież nikt nie przyzna się do tego oficjalnie. Minimalną szansą na uzyskanie takiego nagrania byłoby przekonanie USA przez władze polskie, że na samolot dokonano zamachu terrorystycznego, czyli – paradoksalnie – wpisanie się w obłąkaną retorykę Macierewicza.

🎀 SZLACHETNE ZDROWIE 2020... 🔮 na Stylowi.pl

W tej sprawie istnieje jeszcze jeden ciekawy wątek – otóż wbrew oficjalnym zapewnieniom istnieje pewna doza prawdopodobieństwa, że ta rozmowa jest jednak znana niektórym polskim politykom wyższego szczebla związanym z poprzednim rządem. Lech Wałęsa podczas czatu z internautami w czerwcu 2016 roku mówił na przykład: – „Te taśmy są, jestem przekonany. Jeśli zostaną ujawnione, to panie Jarosławie – źle pan będzie wyglądał. Ja wiem, że nie rozmawiał pan o kotkach i o babci, ale: „Muszą lądować!”, „Daj im polecenie!”, „Wyślij generałów!”, tak wyglądały te rozmowy. Każdy się dowie, kto jest sprawcą nieszczęścia Polski!” – przekonywał. – „Gdyby ujawniono taśmy, jak to wyglądało naprawdę, jak wyglądała rozmowa między braćmi, to mielibyśmy obraz właściwy” – mówił. – „Doszlibyśmy do wniosku, że była to nieodpowiedzialność, brawura, że chciano rozpocząć kampanię wyborczą z przytupem w Katyniu. To spowodowało to nieszczęście. (…) Ja wiem, że sumienie gryzie – to szuka się, by chociaż trochę się usprawiedliwić. To była nieodpowiedzialność! Tam nikt tych ludzi nie zapraszał, to było wpychanie się! I zapłaciliśmy cenę, jaką zapłaciliśmy. Niektórzy nie wytrzymują prawdy i próbują podzielić się tym nieszczęściem z innymi”– dodał były prezydent. Kilka razy wcześniej Lech Wałęsa wypowiadał się na ten temat jeszcze dosadniej, chwilami wyglądało to wręcz na cytaty z rozmowy… Z kolei podsłuchiwany i nagrany w restauracji Roman Giertych podczas kolacji w pewnym momencie, jak się zdaje, parodiuje tę rozmowę i to o dziwo, w niemal identycznych słowach jak były prezydent. Czy była to rzeczywiście tylko parodia, czy eks-wicepremier relacjonuje ją po prostu swoimi słowami? W podobnym tonie, ale w sposób bardziej oględny i wyważony wypowiedziało się również kilku innych polityków. Czy to tylko ich domysły, czy wiedza na ten temat?

Ireneusz Lara: Rzygam Smoleńskiem... | Tech company logos, Humor, Funny

Zastanawia też histeryczna reakcja obozu pisowskiego sprzed kilku lat na pogłoski, jakoby ktoś miał gdzieś wkrótce tę rozmowę opublikować. Natychmiast pojawiły się agresywne teksty w stosunku do jeszcze nieznanych sprawców in spe tego czynu, ale najważniejszym motywem przewodnim ich wszystkich było to, że rozmowa jest absolutnie sfałszowana, spreparowana i jest to grubymi nićmi szyta prowokacja. Skąd ta panika i założenie z góry, że będzie to fałsz i montaż? Czyżby pełen strachu obóz Kaczyńskiego też wiedział co nieco, jak to wyglądało naprawdę i przeprowadził „atak wyprzedzający”? Dużo tu niestety niewiadomych, ale pewne poszlaki są jednak mocne.

warszawa #smolensk #humorobrazkowy #humor #pomnik - demoos - Wykop.pl

Ktoś w tym momencie może zapytać – no dobrze, skoro mają takie taśmy, dlaczego ich nie upubliczniają? Kaczyński po ich ujawnieniu byłby politycznym trupem, PiS zniknąłby „na amen” i problem byłby raz na zawsze rozwiązany. Otóż sprawa nie jest taka prosta. Ujawnienie tej rozmowy byłoby niewyobrażalnie kompromitujące nie tylko dla postaci Lecha Kaczyńskiego, ale uderzałoby przede wszystkim jeszcze mocniej w urząd prezydenta RP, a co za tym idzie – w autorytet państwa, wystawiając go na pośmiewisko i podrywając zaufanie do wszelkich jego struktur i organów władzy. Szkody wizerunkowe, za którymi pewnie poszłyby wymierne, olbrzymie straty materialne (strach przed inwestowaniem w takim słabym państwie, wycofywanie kapitału itp.) byłyby dla Polski katastrofalne. Jeśli chodzi z kolei o sytuację wewnętrzną – natychmiast podniosłyby się liczne głosy, że trzeba wiadomy sarkofag usunąć jak najszybciej z Wawelu, co byłoby wydarzeniem bez precedensu w historii Polski. W jego obronie stanęliby z kolei od razu wyznawcy religii smoleńskiej, mogłoby dojść do manifestacji i kontrmanifestacji, starć, a w konsekwencji nawet do zamieszek i aktów przemocy na dużą skalę, co doprowadziłoby do jeszcze większych podziałów między Polakami i wybuchów niekontrolowanej nienawiści, żądzy odwetu, a może i jakichś samosądów. Dlatego – jeśli zapis rozmowy nawet jest w Polsce, to nie zostanie ujawniony przez najbliższych kilkanaście lat, chyba że nastąpi jakiś „wyciek” celowy albo zupełnie niekontrolowany.

Za kulisami filmu "Smoleńsk"... – Demotywatory.pl

Na koniec jeszcze jedna, bardzo drażliwa, ale niesłychanie ważna sprawa. Trzeba postawić w tej sytuacji zdecydowane pytanie: czy Jarosław Kaczyński może być szantażowany przez obce państwo ujawnieniem tej rozmowy? Odrzucam tu wszelką poprawność polityczną, strach przed gniewem prezesa i jakiekolwiek inne względy, bo sprawa jest śmiertelnie poważna. Zastanawiam się, dlaczego dotąd nikt tego pytania nie postawił, a może nie dosłyszałem, bo je tylko wyszeptał w obawie przed zmasowanym atakiem pałkarzy pióra szczutych przez Kaczyńskiego? Nikt nie pytał, bo się bał, że pisowscy „historycy” natychmiast znajdą mu dziadka w Wehrmachcie, babcię w KPP, wujka w SB, czy chociaż szwagra w MO?

Pin on Macierewicz Smoleńsk

Groźba upublicznienia takiej rozmowy byłaby idealnym narzędziem szantażu – prezes wie, że z powodów opisanych powyżej nie zrobią tego źródła polskie i niebezpieczeństwo czyhałoby w tym układzie tylko z jednej strony. Ale gdy będzie posłuszny… może sprawa nigdy nie wyjdzie na jaw. To są tylko rozważania najgorszego wariantu – mam nadzieję, że prezes PiS nie jest szantażowany, chociaż całkowicie, niestety, nie można tego wykluczyć, i nie chodzi na pasku wrogiego mocarstwa, a to, że niszczy Polskę wynika jedynie ze stanu jego psychiki i dążenia do dyktatury oraz żądzy odwetu za urojone krzywdy i śmierć brata, za którą, żeby stłamsić wyrzuty sumienia obwinia innych, insynuując że brali udział w „niesłychanej zbrodni”. Dodatkowo musi być mocno zestresowany, że sprawa może w każdej chwili wypłynąć z najbardziej nieoczekiwanej strony.

macierewicz Instagram posts - Gramho.com

Gdyby nieprzychylne Polsce państwo chciało jednak skompromitować prezesa, licząc np. na wywołanie chaosu w naszym kraju, to przecież zapis rozmowy nie ukaże się w żadnej gazecie, agencji prasowej czy telewizji zbliżonej do jego rządu, bo łatwo by było powiedzieć, że to centralnie sterowana antypolska propaganda. Jest wiele innych sposobów – można do tego użyć „pożytecznego idioty” w rodzaju Snowdena, „zaprzyjaźnionego” dziennikarza z gazety w innym państwie, wreszcie – internetu. Możliwości jest wiele i źródła „przecieku” nie będzie można ustalić.”

JK
KODUJ24.PL:KODUJ24.PLhttps://koduj24.pl/kontakt/
Chamskie obrazki, czarny humor
—————————–

Logo ikona.svg

Oczom ich ukazał się las… krzyży

Każdy Polak 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41

Kuuuuuuuuurwaaa!!!!!!!

Ostatnie słowa pilotów nad smoleńską ziemią
—————————–
Antoni Macierewicz | Valconetti | Strona 14.

Rekonstrukcja katastrofy

Smoleńsk – jeszcze do niedawna nieznana nikomu wiocha gdzieś w Rosji. Obecnie miejsce kultu części Polaków oraz pole do popisu dla wszelkich zwolenników teorii spiskowych.

Historia

Rekonstrukcja wydarzeń

Smoleńsk założono w czasach piwem i miodem płynących, czyli dawno. Parę wieków temu, odbyła się tu jakaś bitwa pomiędzy I Rzeczpospolitą a Wielkim Księstwem Moskiewskim. A później już nic. Aż do dnia największej tragedii w dziejach Polski…

Katastrofa wg PiS-u

Wkrótce w kinach

10 kwietnia 2010 roku, tu, polska delegacja z przywódcą narodu polskiego[1] zginęła w podłym zamachu, przygotowanym przez wrogów Polski: Rosję i Platformę. Jest to najczarniejszy dzień w histerii historii świata. (Uwaga! Ten opis katastrofy ma wiele wspólnego z wersją Radia!)

Nowa komisja smoleńska - Giwera.pl

Katastrofa wg Kazia biedroniarza

Hik! Za…zara wam powiem ja-jak to było… Bleee… No bo (hik!) poleciał sobie preee…zydent na groby. A jego… kCenzura2.svg, jak to szę nazywa… autolot spadł… No i (hik!) tera jegooo…khyyy… Kumple mó-mó-mówią, że to wina jego…eee… Nie kumpli… I to wieeeem… ma-macie wiadro…? (Kazio prawdopodobnie był nietrzeźwy.)

Tak było

Katastrofa wg Janusza Korwin-Mikkego

Oto przychodzi Jarosław Kaczyński do swojego brata i powiada:
– Leszku, nie jest dobrze! Nie tylko nie wygrasz tych wyborów, ale poniesiesz klęskę – 1:4. Tak mówią nawet nasze sondaże.
– Jarku, to moja wina! Ja wiem, że się nie nadaję! To ty wepchnąłeś mnie na ten stołek, ja tego nienawidzę, mam tego dość! Podam się do dymisji.
– I co z tego? Tylko przyspieszysz wybory i nasi ludzie wcześniej stracą posady. Wściekli będą, i pójdą nie za nami, ale za Ziobrą i Poncyliuszem.
– To co mam zrobić? Ja zrobię wszystko, bo wiem, że nawaliłem. Ja po prostu nie mam charyzmy. A poza tym, wiesz, ten nowotwór się posuwa, posuwa…
– Posłuchaj – mam plan…
– To świetnie! Te Twoje plany są zawsze znakomite. Jaki plan?
– Słuchaj. Za trzy miesiące będą uroczystości w Katyniu…
– Będą. I co z tego?
– To polecisz tam samolotem. Dam ci bombę. Przed lądowaniem bomba wybuchnie. Zwalimy to na Ruskich. W kraju powstanie oburzenie, ja je będę podsycał – i wygram te wybory prezydenckie. I będę dobrym prezydentem, a nasza partia wygra wybory parlamentarne!
– Jarku, jesteś genialny! Ja dla ciebie wiesz, że wszystko… Ale czy to godziwe?
– Ja ci coś powiem. Jak to zrobimy nad Katyniem, to będzie takie zamieszanie, że, obiecuję ci, pochowamy cię na Wawelu!
– Jak to załatwisz?
– Nie wiesz, że mamy haki i na Dziwisza?
– A! Rzeczywiście! Ale ja nie chcę zostawiać Marysi tak samej…
– To weźmiesz ją ze sobą! Żony powinny odchodzić razem z mężami. Co Bóg złączył… Wiesz, jakby ona męczyła się i płakała, gdybyś chorował i umierał? A tak błysk… i odejdziecie bez żadnych cierpień!
– To jest myśl. Jarku, ty jesteś Machiavelli! Ale skąd zdobędziesz bombę?
– A, mam jednego zaufanego borowika. Był w GROM-ie. Zdolniacha, pirotechnik. On dla mnie zrobi wszystko. On nam da taką bombę wolumetryczną, ciśnieniową. Nie wiem, jak to działa, ale podobno piorunująco. Wszyscy zginą na miejscu, a po wybuchu żadnego śladu. Tylko musisz to zdetonować nad samą ziemią…
– A ten twój borowik nas nie wyda?
– Żartujesz! Ja wezmę od niego tę bombę, dam ci ją do teczki, a ty załatwisz, że poleci z wami do Katynia! Żadnego śladu nie będzie!
– Jarku, ty naprawdę jesteś genialny. Przemyślałeś każdy szczegół. Wchodzę w to – po co mam umierać przez dwa lata, opuszczony, już nie prezydent – kiedy mogę od razu… Jak sobie pomyślę… Wawel… Wawel! Koniecznie z Marysią! Ja ją naprawdę kocham! Tylko…
– Co „tylko”?
– W tym samolocie będzie jeszcze setka ludzi…
– No to co? Co to jest setka? Nie pamiętasz, jak chwaliliśmy Pinocheta? A on wykończył 1500 ludzi, niektóre Małpy w Czerwonym mówią nawet o trzech tysiącach! Rewolucja wymaga ofiar! Pomyśl: jeśli nie ty, jeśli nie twoja ofiara, to do władzy dojdą agenci bezpieki, agenci niemieccy, aferały z tej obrzydliwej Platformy. Trzeba temu zapobiec!
– Trzeba… Rozumiem…
– Zresztą: weźmiesz na pokład takich bywszych lidiej. Taką Annę Walentynowicz? Co ona ma z życia? Umarłaby jako pospolita suwnicowa, pochowana gdzieś pod płotem… I to już niedługo. A tak – jaki piękny będzie miała pogrzeb!
– No dobrze bracie, już dość, to dzwoń do tego swojego borowika…

7. rocznica katastrofy smoleńskiej | Valconetti

Teoria o kolizji z UFO

Warszawa rok 3010 uroczyste obchody tysięcznicy Smoleńskiej UFO zaparkowało przy schodach pomniku Maćkowiak - Paczaizm.pl

Limitowana edycja Crunchips na kwiecień 2010

 

Media uporczywie unikają mówienia o alternatywnych hipotezach katastrofy w Smoleńsku. Podczas ostatniej debaty po filmach o Smoleńsku w TVP dopuszczono jedynie zwolenników teorii o błędach załogi oraz wybuchach na pokładzie, ale nie zaproszono ani jednego przedstawiciela teorii o zderzeniu z UFO.

Zgromadzone dziś dowody oraz obliczenia pragnącego zachować anonimowość profesora uniwersytetu stanowego w Ameryce, niegdyś współpracującego z samą NASA, niezbicie potwierdzają, że agresja ze strony latającego spodka najlepiej tłumaczy wszystkie zawiłości katastrofy.

To zbliżający się od dołu do samolotu spodek był przyczyną nagłego dramatycznego spadku odczytów wysokości, gdyż to od niego odbijały się fale radaru. To nie brzoza, a UFO, uderzając w skrzydło Tupolewa spowodowało jego urwanie, co znajduje odbicie w materiale dowodowym, gdyż UFO wykonane było z niezwykle twardego metalu, który nie odkształca się i nigdy nie koroduje. Symulacja komputerowa przeprowadzona przez amerykańskiego naukowca polskiego pochodzenia jednoznacznie dowodzi, że taki materiał nie pozostawia po zderzeniu z aluminiową konstrukcją skrzydła nawet jednego atomu śladu, co idealnie pasuje do sytuacji odkrytej przy badaniu Tu-154.

Jednocześnie szybka ucieczka latającego spodka w kierunku Marsa spowodowała zderzenie z samolotem prezydenckim, którego odgłos zachował się na rejestratorach lotu, a także dostarczyła siły, w wyniku której Tupolew obrócił się do góry nogami.

Głośno jest o zeznaniach naocznych świadków kolizji Tu-154 z UFO, którzy w obawie o własne życie nie chcą zdradzać swojej tożsamości, jednak zgodnie przyznają, iż odwiedzały je osoby o zielonej bądź oliwkowej skórze i groziły, że w razie niedochowania milczenia umrą w sposób wyglądający na samobójstwo.

Jan Marcin Górski on Twitter: "Ale Antoni nas obroni ;) #Smoleńsk #Spisek #Zamach #Macierewicz #Kaczyński #IVRzeczpospolita http://t.co/7hKuB4WiPG"

Polski tzw. rząd nic nie robi w obliczu tych zatrważających informacji. W podejrzany i zapewne nie bezcelowy sposób nie przeprowadzono ani jednej symulacji, która pozwoliłaby przyjąć lub obalić prawdopodobieństwo takiej kolizji. Nie przesłuchano ani jednej osoby o zielonej skórze i wielkich czarnych oczach, pomimo że rysopisy przedstawione przez zastraszanych świadków pozwalają dosyć precyzyjnie zidentyfikować podejrzanych.

Tupolew - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Prawdziwym Polakom pozostaje mieć tylko nadzieję, że prawda nie zostanie zagrzebana na zawsze i pewnego dnia wyjaśniona zostanie rola tych zielonych morderców w śmierci prezydenta oraz 95 pasażerów, a także, że niezależne śledztwo odkryje i wyjaśni ich motywy oraz ewentualne powiązania z mocodawcami zamachu.

Logo ikona.svg

Gatunek mocno chroniony – PINGWINZBATMANAPINGWINZŻOLIBORZAimg fip.comJOE MONSTER

⏰„Kiedy zło drąży serce nam”⏰/🍌 „O teatrze życia – Życie jest szkołą” – / Monika Janos / 🍀

🔥🔥🔥🔥👌
Kto pyta nie błądzi
Kto silny ten rządzi
Kto głupi ten pieprzy
Kto pierwszy ten lepszy
😵

Podobny obraz

Nie jesteśmy sami, a każdy dzień życia, czy to szansa? Może tak. Mamy ją, aby lepszym się stać. Żaden zachód słońca nie rozświetli dnia, kiedy zło drąży serce nam… Nic nie stracimy ciesząc się ze szczęścia cudzego… ale wiele możemy stracić ciesząc się z nieszczęścia cudzego.

Znalezione obrazy dla zapytania śmieszne gify

„Kiedy zło drąży serce nam”

Kiedy zło drąży serce nam
Żaden zachód słońca nie rozświetli dnia

Życie daje nam szansę by lepszym się stać
Lecz czy potrafimy wykorzystać ją?

Każdy następny dzień – czy to szansa?… może tak
Lecz zawsze przychodzi spłacić rachunków czas

Życie szanse da na naprawienie zła…
Czy potrafimy ją wykorzystać?

Trudno odpowiedzieć, wiele to od ciebie będzie zależeć
Każdy dzień daje nam szansę by lepszym się stać

Wiedz, że żaden zachód słońca nie rozświetli dnia
Kiedy zło drąży serce nam

Każdy podniesiony ton przemyka przez skroń
Powoduje ból istnienia

Każdy naprawiony błąd raduje serce nam
– Lecz nie u każdego tak jest…

Niema nic milszego jak spokój bliźniego
Nic nie stracimy ciesząc się ze szczęścia cudzego

Każdy rok jest zbiorem uczynków dobrych lub złych
Rachunków przychodzi płacić czas… życie rozliczy nas…

Bo w życiu warto stawiać na.. - Stylunio.pl

Nie od nas zależy w jakiej rodzinie się urodzimy i jacy rodzice nam się trafią, ale wiele od nas zależy jacy będziemy, jaki kierunek w życiu wybierzemy. Od nas zależy czy będziemy dobro czynić, czy też krzywdzić innych. Ale to co nam się przydarzy idąc przez życie, pozostawia piętno i jesteśmy skłonni czynić dobro, ale przez niektóre osoby spotkane na drodze naszej wędrówki, jesteśmy gotowi zabić. W mojej wędrówce życia, były chwile i może jeszcze będą, kiedy spotykałam osoby, które stały się moimi przyjaciółmi i oparciem, stały się moimi aniołami życia. Spotkałam także osoby, które chętnie bym zabiła za krzywdę uczynioną mi czy też moim przyjaciołom, a nawet sąsiadce. Spotkałam też na swojej drodze życia „Anioła Śmierci”, który zabrał mojej mamie życie poprzez swoja brawurę, głupotę a mi odebrał empatię, skazał na utracenie wiary w to, że warto żyć. Gdyby prawo mnie nie dotyczyło, śmierć nie miałaby co robić w stosunku do tych, niektórzy mnie czy bliskich memu sercu skrzywdzili… Sed lex est lex.

AlejaHumoru.pl - Poprawi Ci humor każdego dnia ! ;)

Monika Janos
„O teatrze życia – Życie jest szkołą” 

Ach, to kocie życie... - obrazki Jeja.pl na Stylowi.pl

5 osób na wigilii – jak będą sprawdzać. Jak wejdą do domu w trzech policjantów, a pięć osób będzie to złamią prawo.

5 osób na wigilii – jak będą sprawdzać?

Morawiecki Świąt nie będzie – Demotywatory.pl

——————-

Memy - artykuły | Kępno Nasze Miasto

——————-

Premiera na 5 godzin przed wigilią ( ͡° ͜ʖ ͡°)

——————- 

Ferie narodowe, a w święta Polak jak Kevin - sam w domu MEMY. "100 dni solidarności" Morawieckiego w oczach internautów [23.11] | Kraków Nasze Miasto

——————-  

Morawiecki zakaże organizacji sylwestra i świąt? - blog Wolność TV

——————-  

Morawiecki Świąt nie będzie – Demotywatory.pl

——————-  

 

Luknij.net - Strona: 7 - Baza humoru

——————-

Kancelaria premiera swoją wpadką dostarczyła rozrywki internautom - ich komentarze są bezcenne - Joe Monster

——————-

Bozenarodzenie - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

——————-

Świątecznie 😉 #Żartowniś_Ponury #humor #dowcip #żart #sarkazm #ironia # święta #hehe #heheszki | Humor, Funny, Hilarious

——————-

Memy - artykuły | Dziennik Łódzki

——————-

Chamskie obrazki, czarny humor

——————-

Wigilia - Tylko tłuste memy

——————-

Jak wejdą do domu w trzech policjantów, a pięć osób będzie to złamią prawo. Ale kto złamie? Policja czy domownicy.

500+ Best Humor images in 2020 | śmieszne, zabawne memy, śmieszne memy

——————-

Czy jak para ma więcej niż troje dzieci, to... - jaroty - Wykop.pl

😇”Głupota czy też bohaterstwo, litość czy dobroć?”😝/🍌 „O teatrze życia – Życie jest szkołą” – / Monika Janos / 🍀

😇”Głupota czy też bohaterstwo, litość czy dobroć?”- 😈 –

400+ Best Zabawne gify images | śmieszne, zabawne cytaty, śmieszne cytaty

😝😝 🔥🔥🔥🔥👌

Kto pyta nie błądzi
Kto silny ten rządzi
Kto głupi ten pieprzy
Kto pierwszy ten lepszy

Życie – Page 9 – O teatrze życia

Spotykamy się w życiu z różnymi sytuacjami. Jedną nazwiemy głupotą – zachowanie czyjeś – lub bohaterstwem… Co myślicie, czy łatwo głupotę od bohaterstwa odróżnić?

old people
Żeby rozprawiać o głupocie zastanówmy się najpierw co to takiego… np.

– skacząc do wody ratując kogoś nie umiejąc pływać, ratując kogoś z ognia… to głupota czy bohaterstwo?
———————————————
– pożyczając komuś pieniądze… czy to dobroć (nie mówię o lichwiarstwie) czy głupota?
—————————————————–

Chamskie obrazki, czarny humor

Dając potrzebującemu pieniądze choć samemu się dużo nie ma, i wiemy że na chleb dla dziecka zabraknie nam lub przygarniając zabłąkane zwierzę chociaż się nie ma warunków… czy to litość… czy głupota?

Pin on Obrazy
Wiele przykładów można by tu wstawić. Na pewno każdy z was mógłby podobne przykłady podać i zastanowić się czy to głupota czy też bohaterstwo, litość czy dobroć.Pin by Wanda Swoboda on Czwartek | Humor, Funny, Funny gif

Na pewno głupotą jest krzywdzenie, ale to też trzeba rozgraniczyć… i zastanowić się… czy ktoś to robi z głupoty czy dlatego, że jest w sobie sam złym człowiekiem.

Glupi - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Jest też cechą głupoty dostrzegać błędy innych, a zapominać o swych i to jest na pewno totalna głupota… 

Głupich nie sieją, sami się rodzą”

czarny humor – Page 37 – O teatrze życia

Monika Janos
„O teatrze życia – Życie jest szkołą” 

Podobny obraz

💫„Miłość – dziwna jest siła jej” 💗 /🍵„O teatrze życia – Życie jest szkołą” – / Monika Janos / 🍀

Miłość, co ona nie potrafi zrobić z człowiekiem…

 

 

„Miłość – dziwna jest siła jej”

Miłość – to słowo dużo znaczy
Rządzi człowiekiem od zarania dziejów
Niejedno przybiera oblicze

Dziwna jest jej siła – każdy jej szuka
Każdy o niej marzy – pragną jej młodzi i starzy

Rzuca na serca różne uroki
Ale i często kłody pod nogi…

Nieraz jest diabłem o skrzydłach anioła
A nieraz aniołkiem z różkami diabełka

Dziwna jest siła jej
Nie zawsze przyjdzie gdy się ją woła
A nieraz przyjdzie nieproszona

Podobny obraz

<Jaka miłość, taki związek>

Musujące miłość epif gif GIF - Pobierz i Udostępnij na PHONEKY

☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞☜♡☞ 

Monika Janos
„O teatrze życia – Życie jest szkołą”  

miłość GIF - Pobierz i Udostępnij na PHONEKY

👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣👣

 

MIŁOŚĆ Odblokuj moje serce animowane GIF - Pobierz i Udostępnij na PHONEKY

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial