Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

policja humor gif

Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

Nie jest prawnie uzasadniona praktyka, przypisująca zeznaniom składanym przez funkcjonariuszy Policji jakiegoś szczególnego waloru. Zeznania składane przez policjantów winny być poddawane takiej samej ocenie kryminalistycznej, jak i inne osobowe środki dowodowe. Nie ma żadnego uzasadnienia założenie, że policjanci zeznający w charakterze świadków są osobami niezainteresowanymi przebiegiem i efektem toczącego się postępowania, a przez to ich zeznania z założenia traktować należy jako obiektywne i szczere. Należy mieć na uwadze, że policjanci zeznający w charakterze świadków w sprawach o wykroczenia i przestępstwa popełniane w ruchu drogowym, wpierw wypełniali funkcje organu mandatowego, czy też organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze (czynności wyjaśniające). Postępowanie sądowe jest efektem ich decyzji w przedmiocie przypisania winy określonemu (domniemanemu) sprawcy. Świadkowie-policjanci zeznający w sprawie są rzecznikami swoich racji i swoich wcześniejszych decyzji.

policja #gif #heheszki - S......r - Wykop.pl

Zeznania policjantów powinny być weryfikowane przez odpowiednie urządzenia techniczne, umożliwiające określenie miejsca zdarzenia (np. GPS) oraz okoliczności zdarzenia (np. videorejestrator). W przypadku zarzutów dotyczących przekroczenia prędkości, jako dowód obligatoryjny, winny być dołączane do akt sprawy kopie nośnika elekronicznego zawierające zapis zdarzenia.

Miś1981 Bareja GIF - Miś1981 Bareja Matka Siedzi Z Tyłu - Discover & Share  GIFs

Zeznania świadków to najczęściej wykorzystywany środek dowodowy przez polskie sądy. W roli świadków najczęściej występują funkcjonariusze Policji. W sprawach o drobne wykroczenia drogowe,  sądy bardzo rzadko korzystają z jakichkolwiek innych dowodów. Stan faktyczny ustalany jest z reguły na podstawie policyjnych notatek służbowych oraz zeznań funkcjonariuszy. Taka sytuacja w szczególności ma miejsce wtedy, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu karnego, a sprawa trafia na drogę postępowania sądowego.
Kierowcy, którzy odmawiają przyjęcia mandatu karnego, nie godząc się z werdyktem wydanym przez funkcjonariusza, liczą na to, że sprawą zajmie się obiektywny sąd, który wnikliwie zbada wszystkie okoliczności zdarzenia. Otóż w praktyce nic takiego się nie dzieje. W praktyce – jeśli sprawa trafia do postępowania zwyczajnego – sąd wzywa policjantów, którzy teraz będą występować w roli świadków (z reguły jest ich w patrolu dwóch) i na rozprawie konfrontuje wersję kierowcy z wersją, która przedstawią policjanci.

Svestenik osvestava Policajce :)) on Make a GIF

Przepisy polskiego prawa karnego, jak również polskiego prawa wykroczeń nie zawierają jakichkolwiek zasad hierarchizujących dowody. Sąd wszystkie dowody ocenia w sposób swobodny. Teoretycznie więc zeznania policjantów „ważą” tyle samo co wyjaśnienia obwinionego kierowcy oraz zawnioskowanych przez niego świadków. Teoretycznie – w razie sprzeczności zachodzących pomiędzy zeznaniami policjantów i wyjaśnieniami kierowcy – sąd może dać wiarę obwinionemu. W praktyce jednak tak się nie zdarza. W praktyce polskie sądy z reguły „obdarzają wiarą” zeznania funkcjonariuszy Policji, uznając je za spójne, logiczne, wiarygodne. Sądy podkreślają w uzasadnieniach wyroków skazujących, iż funkcjonariusze nie znali wcześniej obwinionego kierowcy, że nie mają interesu w tym, aby doprowadzić go do skazania.
Cały zatem polski proces sądowy w sprawach prowadzony na skutek odmowy przyjęcia mandatu karnego opiera się na słowie policjanta… Skoro tak się rzeczy mają, warto wiedzieć, ile warte jest to słowo?

Policji - Wykopaliska z internetu. Memy, śmieszne Gify, Demotywatory. I  pełne humoru Obrazki i Żarty

 

1. Policjant nie przyzna się do niczego
Pod pewnym względem zeznania policjantów są podobne do zeznań recydywistów. Policjanci, podobnie jak recydywiści, z zasady nie przyznają się do popełnienia jakichkolwiek nieprawidłowości.
Dla policjantów zeznających w sprawie, rzeczą najważniejszą jest, aby nie zeznać niczego na swoją niekorzyść. To jest główny motyw funkcjonariuszy zeznających w charakterze świadków. I właściwie tylko to się liczy. Gdyby chcieć, na podstawie lektury zeznań policjantów, jakie ci składają w polskich sądach, opisać ich służbę, to wyszłoby na to, że polscy policjanci są doskonali. Są zawsze bardzo mili, wykonują wszystkie postanowienia obowiązujących regulaminów itd., itp.

 

Bardzo często zdarza się, że policjanci nie dokonują właściwych pouczeń kierowców o przysługujących im prawach oraz skutkach odmowy przyjęcia mandatu, albo też pouczenia te są wadliwe. Nie zdarzyło się, aby którykolwiek z nich w sądzie się do tego przyznał.▷ Policjanci: obrazki ruchome, animowane gify i animacje - 100% DARMO!

Don't slap a Police Horse on Make a GIF

2. Policjant zawsze chroni swojego kolegę z patrolu
Jest zasadą, że jeśli policjant przeprowadzający kontrolę drogową dopuści się jakichkolwiek uchybień – zawsze może liczyć na kolegę, który zezna, że wszystko było w porządku. Dochodzę do przekonania, że właśnie z tego powodu policjanci patrolują nasze drogi w dwuosobowych patrolach. Nie trzeba chyba uzasadniać, że nie ma w tym żadnej ekonomii. Gdyby policjanci patrolowali w pojedynkę, byłoby o połowę taniej…
Ktoś może uważać taką postawę za zdrowy objaw i przejaw zawodowej solidarności: kolega chroni kolegę. Można byłoby tak uważać, jeśli w grę nie wchodziłaby niejednokrotnie czyjaś krzywda. Krzywda jakiegoś niepolicjanta…Kiedy do sąsiadów przyjechała policja memy, gify i śmieszne obrazki  facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

3. Policjanci zeznają zawsze zgodnie
Zeznania policjantów występujących w charakterze świadków w tych samych sprawach są zawsze zgodne. Niemal identyczne. Uzgadnianie zeznań przez policjantów pomiędzy sobą ułatwia fakt, iż komendy Policji, które prowadzą postępowania przygotowawcze (czynności wyjaśniające), nie przesłuchują świadków z tej samej sprawy w jednym czasie. Policjantów nie wzywa się nie jednocześnie, ale pomiędzy przesłuchaniem jednego i drugiego upływa kilka lub nawet więcej dni. Świadkowie-policjanci mogą w tym czasie bez żadnych przeszkód kontaktować się ze sobą i informować jeden drugiego na temat treści złożonych zeznań.
W trakcie postępowania sądowego policjanci przesłuchiwaniu są ponownie. Wówczas powtarzają treść złożonych wcześniej zeznań, albo twierdzą, że już nic nie pamiętają…

gif #policja co tusie odjebawszy? - m..1 - Wykop.pl

4. Stosunek świadków-policjantów do prawdy materialnej
Na podstawie doświadczeń i wiedzy, jaką posiadam, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż prawda materialna dla większości policjantów zeznających w postępowaniach w sprawach o wykroczenia drogowe w charakterze świadków, nie jest tą wartością, dla której poświęciliby cokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że zarzut, który formułuję jest poważny.
Na przestrzeni 12 lat zetknąłem się osobiście z zeznaniami dziesięciu policjantów – świadków w sprawach o wykroczenia drogowe. Policjanci ci zeznawali co do faktów i okoliczności, które są mi znane bezpośrednio. Jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się, aby jakikolwiek policjant zeznający w sprawie o wykroczenie w charakterze świadka, zeznał całą prawdę co do okoliczności zdarzenia. W dwóch przypadkach (dotyczy to w sumie pięciu policjantów) nieprawdziwość zeznań funkcjonariuszy Policji została udowodniona w sposób niepodważalny za pomocą twardych dowodów (eksperymenty procesowe, ekspertyza kryminalistyczna, opinie biegłych). W jednym  przypadku funkcjonariusz Policji nie tylko złożył fałszywe zeznania, ale dodatkowo sfałszował protokół przesłuchania (potwierdziła ten fakt opinia biegłego grafologa). Żaden z policjantów – nawet w sytuacjach, gdy nieprawdziwość ich zeznań została w sposób bezsprzeczny dowiedziona – nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej ani też dyscyplinarnej.

Jest kijowo ale stabilnie królik zając animacja GIF memy, gify i śmieszne  obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

Żeby nie być gołosłownym opiszę poniżej dwa spektakularne przypadki, dotyczące w sumie pięciu policjantów.

Topic Gifs: Femmes, Caca, Chutes&Co (cf.1er post warning modération) - Page : 3385 - Loisirs - Discussions - FORUM HardWare.fr

a) Sprawa policjantów z Bełżyc
W latach 1999-2000 trzech policjantów z Komisariatu Policji w Bełżycach (w tym ówczesny zastępca komendanta) zeznawało w charakterze świadków w sprawie o wykroczenie polegające na wykonaniu manewru wyprzedzania na podwójnej linii ciągłej. Ich zeznania były jedynymi dowodami obciążającymi kierowcę, który odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że manewr wyprzedzania rozpoczął w miejscu dozwolonym (na linii przerywanej).
W trakcie czynności wyjaśniających (wówczas nazywały się one czynnościami sprawdzającymi) policjanci zostali przesłuchani na terenie własnego komisariatu i zeznali, że kierowca jadąc przez miejscowość Niedrzwica Kościelna wykonał manewr wyprzedzania na linii ciągłej. Ich zdaniem uczynił to w ten sposób, że manewr ten rozpoczął oraz zakończył na tej samej podwójnej linii ciągłej (RSOW 257/99).

▷ Mandaty: obrazki ruchome, animowane gify i animacje - 100% DARMO!

Kiedy okazało się, że linia ciągła w Niedrzwicy Kościelnej ma tylko 25 metrów i rzeczą technicznie niemożliwą byłoby wykonanie całego manewru wyprzedzania (przy prędkości rzędu 90 km/h) na tej linii (co podważyłoby ich zeznania), zeznając po raz kolejny na rozprawie przed Kolegium ds. Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w Kraśniku (KW 839/99), policjanci wskazali jako miejsce zdarzenia inną podwójną linię ciągł, znajdującą się… w miejscowości Załucze, w miejscu odległym o ok. 2 km od miejsca, w którym  zdarzenie rzeczywiście miało miejsce. Wybór przez policjantów tej właśnie linii ciągłej nie był przypadkowy. Była to bowiem najdłuższa podwójna linia ciągła w okolicy (ok. 100 metrowa). A przecież musieli oni „udowodnić”, że kierowca rozpoczął i zakończył manewr wyprzedzania na tej samej linii.
Dla organów orzekających w sprawie,  te „nieścisłości” w zeznaniach policjantów nie miały żadnego znaczenia. Bez przeprowadzenia jakichkolwiek dowodów rzeczowych, bez przeprowadzenia oględzin miejsca zdarzenia i dając wiarę policjantom, skazano kierowcę na karę grzywny za wykroczenie drogowe. Kolegium nie widziało potrzeby dokonania oględzin miejsca zdarzenia, czy też powołania biegłego, który wyjaśniłby wątpliwości. W uzasadnieniu do orzeczenia skazującego (orzeczenie z dn. 17.XI.1999 r., sygn. KW 1217/99)  Kolegium stwierdziło:
„Kolegium nie ma wątpliwości co do tego, że obwiniony rozpoczął manewr wyprzedzania na linii ciągłej, a powołanie biegłego do wydania opinii odnośnie hipotetycznej sytuacji nie mającej potwierdzenia w faktach jest zbędne. Podobnie jak sugerowane przez sąd oględziny miejsca”.
Kolegium orzekało w składzie: Gawlik Barbara (przewodniczący), Garbacz Stanisław, Jarosz Marian.
Także Sąd Rejonowy w Kraśniku – działając jako instancja odwoławcza – nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości w zakresie ustaleń faktycznych  i utrzymał w mocy orzeczenie Kolegium. W  wyroku z dnia 28 lutego 2000 r. (Kws 3/00) sędzia Marzena Goleń – orzekająca jednoosobowo w niniejszej sprawie, stwierdziła, że „świadkowie zgodnie i logicznie wytłumaczyli owe rozbieżności i w sposób niesprzeczny i uzupełniający dokładnie wskazali miejsce popełnienia przedmiotowego czynu”  (sędzia M. Goleń awansowała ostanio na stanowisko Prezesa Sądu Rejonowego w Kraśniku).
Pomimo tego, że wyrok był prawomocny, a karę wykonano, kierowca nie pogodził się z tym stanem. Udało mu się doprowadzić do wszczęcia postępowania karnego przeciwko policjantom (o składanie fałszywych zeznań). W ramach tego postępowaniu przeprowadzone zostały oględziny miejsca zdarzenia i eksperyment procesowy. Wywołana została także opinia biegłego. Na skutek tych czynności zostało wykazane w sposób niezbity, że zeznania policjantów były niezgodne z prawdą.  Uzyskane w tym postępowaniu nowe dowody stanowiły podstawę dla wznowienia postępowania o popełnienie wykroczenia przez kierowcę.
Sąd Okręgowy w Lublinie wznowił to postępowanie i uchylił  wyrok Sądu Rejonowego w Kraśniku z 28 lutego 2000 r. podtrzymujący w mocy orzeczenie Kolegium z dnia 17 listopada 1999 r. oraz uniewinnił kierowcę. W wyroku uniewinniającym który wydany został w dniu 11 października 2001 r. (V Ko. 79/01) Sąd Okręgowy stwierdził, że „opisywany przez świadków manewr wyprzedzania nie mógł być dokonany na wskazanym przez nich odcinku jezdni” oraz, że kierowca „nie dopuścił się czynu przypisanego orzeczeniem z dnia 17 listopada 1999 r.
Sąd Okręgowy w Lublinie orzekał w składzie: E. Brzozowska (przewodniczący), M. Sobolewska-Micek, W Zaręba (sprawozdawca).

Warmiańskie zaklęcie na policje bożą #kononowicz... - bebennizarlak - Wykop.pl

b) Sprawa policjantów z Niska i Stalowej Woli
W  ubiegłym roku Sąd Rejonowy w Nisku (orzekał sędzia Krzysztof Dembowski) skazał kierowcę na wysoką karę grzywny za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (wyrok z dnia 30 kwietnia 2009 r., sygn. II W 282/09). Sprawa znalazła się w sądzie, gdyż kierowca odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że żaden pomiar prędkości pojazdu, którym kierował, nie został wykonany, lecz przypisano mu prawdopodobnie prędkość innego pojazdu, którego pomiar został wykonany wcześniej. Kierowca zwracał się wielokrotnie, osobiście i pisemnie, do jednostek Policji o sprawdzenie wyniku pomiaru oraz o niekierowanie wniosku o ukaranie do sądu. Nikt nie reagował na jego prośby. Nikt też nie starał się nawet wyjaśnić, jakim radarem zmierzona została prędkość samochodu. W aktach sprawy mowa jest o dwóch różnych radarach…
Jedynymi dowodami w sprawie były zeznania dwójki policjantów. Policjantka z KP Policji w Stalowej Woli zeznała, że stojąc przy radiowozie zmierzyła radarem ręcznym prędkość samochodu, która wynosiła 110 km/h (teren zabudowany). Jej zeznania potwierdził policjant z KP Policji w Nisku. Problem w tym, że owa policjantka nawet nie dotknęła ręką urządzenia pomiarowego i nawet nie wyszła z radiowozu… Wiem to na pewno, bo całe zdarzenie uważnie obserwowałem.
Wyrok Sądu Rejonowego w Nisku z dnia 30 kwietnia 2009 r. został uchylony wyrokiem Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z dnia 6 września 2010 r. Kierując sprawę do ponownego rozpoznania Sąd Okręgowy polecił Sądowi Rejonowemu w Nisku przede wszystkim „ustalenie jakiego miernika prędkości użyto w krytycznym czasie, jakie ma właściwości, gdzie to urządzenie aktualnie się znajduje i czy możliwe jest jego szczegółowe badanie”.
Apelację rozpoznawał Sędzia Sądu Okręgowego Adam Bąk.

46 odpowiedzi na Policjant jako świadek – jaka jest wartość jego zeznań?

  1. toja pisze:

    “sąd dał wiarę” zeznania świadków policjantów” są spójne i logiczne” I nieważne ze pierwszy policjant nie był w stanie przypomnieć sobie wykroczenia z którym kojarzy moją osobę a drugi w ogóle nic nie pamiętał) kurcze jakbym czytała uzasadnienie mojego wyroku Ale żeby nie było standardowo i nudno dorzucę kilka perełek: “sąd uznał zeznania obwinionej jako niewiarygodne gdyż sa niezgodne z zeznaniami świadka – policjanta” Rozbieżności w notatce służbowej i zeznaniach policjanta świadczą że policjant zeznawał swobodnie i nie był ograniczony wcześniejszą notatką służbowa – piszę sędzia SR Warszawa Żoliborz A Berezowska którą przerasta prosta interpretacja mapy

  2. Julek pisze:

    Witam szedłem sobie i zachciało mi się sikać tak po prostu naturalna potrzeba fizjologiczna z tego względu że w pobliżu albo w ogóle nie było WC. do załatwiania takich spraw szybko udałem się w ustronne miejsce żeby załatwić potrzebę fizjologiczną i tym samym nie zlać się w majtki. Podszedłem od strony łąk pod betonowy blok gdzie nie było ludzi których mógł bym zgorszyć takim czynem..nagle się obracam a tutaj Panowie policjanci wypisują mi mandat za sikanie w wysokości 150 zł na którym było napisane “Zanieczyszczanie w miejscu Publicznym” art 145 k.w…..co zrobić żeby się uchylić od tego mandatu ??

    • hmm pisze:

      postaw w sądzie pytanie co bardziej zgorszy ludzi, zlane i cuchnące moczem pory, czy widok sikającego w ustronnym miejscu człowieka; przytocz też przykład lejących gdzie popadnie psów idących na sznurku z właścicielem

      • Krzysiek pisze:

        Zły kierunek 🙁
        Trzeba wykazać, że sikanie było spowodowane potrzebą fizjologiczną, której spełnienie w danym miejscu i czasie nie było możliwe w inny sposób ze względu na brak toalety publicznej oraz mogło grozić konsekwencjami zdrowotnymi. A to każdy nefrolog potwierdzi.
        Poza tym “sikanie” nie jest żadnym “zanieczyszczeniem” gdyż mocz to jest cenny nawóz i jeśli mocz oddawany jest na teren zielony to burmistrz lub nawet prezydent miasta, czy też wójt lub sołtys powinien zapłacić za “podlewanie i nawożenie terenów zielonych”. No, ale “takie rzeczy tylko w Polsce” – “najbardziej przyjaznym inaczej państwie świata, a nawet całej Galaktyki” …..

  3. Piotrek pisze:

    Rewelacyjny artykuł. Takie są właśnie fakty, tak właśnie działają policjanci w zmowie z prokuratorami i sędziami. Bez znaczenia jak było naprawdę – liczy się to co policjant powie. Choćby, że wylądowało ufo i go zielone ludziki zaatakowały laserami. To i tak sąd stwierdzi, że tak właśnie było, bo policjant tak zeznał! I to ma być demokracja??

  4. Darek pisze:

    Proszę o opinię do artykułu: http://www.radekbaszuk.pl/2017/02/dostep-do-adwokata-2-doktryna-salduz.html
    Czy w swietle powyższego nie należy zmienić całą procedurę prawną i w przypadku gdy stajemy sie podejrzanymi o popełnienie wykroczenia z cała stanowczoscią żądać swoich praw??

  5. chwalawszystkimdzielnym pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=pUnBrNZqF3A

    Polucja w akcji.
    Czy nie ma szans na zmianę tej policyjnej praktyki nakładania mandatów na ludzi leżących w szpitalu na oddziale ratunkowym? Mało mają stresów?

    • redakcja pisze:

      Z każdego zdarzenia muszą wycisną maksymalnie najwięcej możliwych mandatów, aktyw oskarżenia itp. Taka praca. Taka policja.

      • Krzysiek pisze:

        Państwo bandyckie wobec własnych Obywateli = mundurowe zbóje.
        Teraz policja powoła swojego “biegłego sądowego”, tak jak w moim przypadku, który “udowodni”, że Passat jechał przepisowe 50 km/h i miał pierwszeństwo a rowerzysta jechał ‘zygzakiem”.
        Jak to mówił B31w ? – porucznik jak mu tam i karabin maszynowy …

        • chwalawszystkimdzielnym pisze:

          Operujecie tu ciętym językiem muszę przyznać. Wchodzę w celach rozrywkowych w każdym razie 🙂 Lubię czytać o przebiegłych wchodzących do zawodu od zakrystii, klepiących polucyjne farmazony w ramach solidarności zawodowej krzywo rozumianej przed sondem choć zdecydowanie nie chciałbym ich spotkać. Ani polucji, ani przebiegłych nigdy więcej. Pozdrawiam.

        • 31wB pisze:

          Porucznik Jack Bushyhead po wejściu do Dachau zebrał SS-manów , postawił pod murem i wystrzelał na oczach więźniów. Za co mu podziękowali. Wpierw jednak więżniowie sami zatłukli swoich kapo. Tych SS – manów było ok. 400. Ale Bushyhead był Indianinem i miał jaja…31

      • chwalawszystkimdzielnym pisze:

        Nie rozumiem.
        Im więcej nałożonych mandatów tym lepiej? Dla kogo? Policji? Co to ma być miara skuteczności działania? Cygun zawinił kowala powiesili, ale grunt, że jest jakiś winny(nie obchodzi policję jaki) i się zastraszony, splątany, otumaniony – na lekach, po uderzeniu w głowę w szpitalu lub na miejscu zdarzenia przyznał?
        W przypadku uniewinnienia z oskarżenia publicznego komendanci nie wyciągają żadnych konsekwencji wobec prowadzących postępowanie tzn. czynności wyjaśniające w ramach kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia? Dlaczego policjanci jeszcze nie odpowiadają chociaż pośrednio z OC w ramach odpowiedzialności zawodowej za przegrane sprawy?
        Mogę prosić o jakieś linki opisujące tryb wnoszenia skargi bezpośrednio do komendanta. Czy jest na stronie Stowarzyszenia jakiś poradnik? Dziękuję za nakierowanie.
        Czy redakcja dysponuje szczegółowymi wytycznymi np. Komendanta Głównego jakie czynności mają być wykonane na miejscu zdarzenia oraz w trakcie czynności wyjaśniających? Czy istnieją takie dokumenty z komentarzem?

        Przestaje mnie to bawić. Pisanie do posłów średnio pomaga. Niby są jakieś interpelacje, ale prawo i przede wszystkim praktyka policyjna stoi w miejscu.

        • redakcja pisze:

          Kolego, o czym ty piszesz? Przecież oskarżyciel publiczny wykonuje polecenia komendanta. To jak ty go chcesz skarżyć do komendanta? Skup się.

          • chwalawszystkimdzielnym pisze:

            Zostawmy skargę w takim razie. Jak mogę komedianta zapytać czy mu nie wstyd podpisywać urojenia swoich ludzi, którzy reprezentują go potem przez sądem?
            To może komendant powinien mieć OC i zwracać za utracone korzyści również skoro się pod tym podpisuje?

            1.Jakie są wewnętrzne przepisy, prawo, do którego ma się stosować organ prowadzący – czymkolwiek fizycznie on jest w ramach struktur policji – wykonując czynności wyjaśniające na etapie przed sporządzeniem wniosku o ukaranie?
            2.Wytyczne, przepisy dot. postępowania na miejscu zdarzenia – wypadku/kolizji. Dokumenty do sporządzenia na miejscu zdarzenia.
            3.Czynności “wyjaśniające” do wykonania, czas trwania etc. w okresie przed sporządzeniem wniosku o ukaranie.

            Czy jest już poprawiona treść przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia w związku z
            TK K 19/11 z 2013r.

          • redakcja pisze:

            Czynności wyjaśniające polegają na tym, że zbiera się dane o obwinionym do wniosku o ukaranie, a mianowicie: gdzie obwiniony pracuje, ile zarabia, ile zarabia jego zona, czy jest zdrowy, ile ma dzieci na wychowaniu itd. O jakich wytycznych zatem mowa? Wytyczne są takie, żeby to zebrać i wysłac wniosek do sądu.

          • chwalawszystkimdzielnym pisze:

            Coś znalazłem.
            http://csp.edu.pl/download/6/20409/Policjantjakooskarzycielpublicznywsprawachowykroczenianr128SrubkaMKorolczukDPrzy.pdf

            Czy w ramach dostępu do informacji publicznej można uzyskać dane – imiona,nazwiska stopień osób upoważnionych w imieniu komendanta do podpisywania wniosków o ukaranie oraz występowania w charakterze oskarżyciela publicznego przed sądem?

  6. Piotrek pisze:

    To może i ja dodam swoją sprawę:

    http://bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/policjasmsw/zary-pobili-policjanci/

    bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/policjasmsw/zary-napastnicy-kopia-lezacego-podjezdza-policja-i-zatrzymuje-pobitego/

    http://niewygodnefakty.salon24.pl/749198,jak-stac-sie-nietykalnym-i-nie-ponosic-za-nic-odpowiedzialnosci-to-proste-nalezy-zostac-policjantem

  7. doradca pisze:

    Potwierdzenie zeznania przez “świadka” będącego kumplem z pracy (w policji) powinno mieć znikoma wartość dowodową a nawet żadną. Zarówno w sprawach wykroczeń jak i w innych, najczęściej w sprawach nieistniejącego “znieważenia” policjanta.

    • Krzysiek pisze:

      System represji został dopięty na ostatni guzik i jego skutkiem jest fakt, że zeznania funkcjonariusza dla sondu są wiarygodne nawet wtedy, gdy funkcjonariusz sam nie wierzy w to co zeznaje. Dlatego zeznanie kumpla (lub “kumpelki”) z patrolu ma podwójne znaczenie. Po pierwsze wzmacnia i tak już nie budzącą najmniejszej wątpliwości wiarygodność zeznań jednego z funkcjonariuszy, a po drugie zeznanie pierwszego potwierdza zeznanie drugiego i vice versa.
      Sond zatem nie ma żadnego innego wyjścia jak tylko “w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości” uznać zeznania funkcjonariuszy za w pełni wiarygodne, gdyż składane są szczerze, bez wyrachowania,a przede wszystkim ponieważ funkcjonariusze “nie mają interesu, aby kłamać”. A skoro nie mają interesu aby kłamać, no to mówią prawdę, świętą prawdę (i g…o prawdę).
      Tak więc wszyscy widzimy, że bycie sendzią to mały pryszcz – wystarczy raz wyuczyć się “logiki sendziowskiej” w “szkole sendziów i prokurwatorów” i “szafa gra” !
      Tam przechodzą pranie mózgów tak jak adepci “Scientology” i stają się rzeczywiście wyizolowaną ze Społeczeństwa sektą wierzącą w swoje “wybitne i nadprzyrodzone zdolności i umiejętności”. A przede wszystkim nabierają przekonania bezkarności i bycia ponad prawem.
      Ot i cała tajemnica została wytłumaczona ….

  8. 31węzłowy Burke pisze:

    Nie “świadek” ale ” światek’. Przestępczy oczywiście. 31

  9. 31węzłowy Burke pisze:

    I znów w Sądzie Okręgowym w Poznaniu byliśmy świadkami żenującej hucpy jaką zafundowała licznej publiczności i prasie niejaka sendzia (tak) Ewa Taberska. Przypomnijmy że chodzi o sprawę Pana Krzysztofa oskarżonego przez milicjantów Piotra Porzyckiego i Michała Kubaszewskiego oraz aspiranta Zbigniewa Szymańskiego o rzekome przejście na czerwonym świetle ( cała trójka z poznańskiej MO zwanej , ku uciesze gawiedzi, policją ). Sendzia poprzedni wyrok Sądu Rejonowego ( sendzia Parnowski) zmieniła na korzyść Pana Krzysztofa . Cudowne jest jednak uzasadnienie : otóż nie sposób aby aby sędzia rejonowy znał się na wszystkim więc Parnowski zlecił ekspertyzę biegłemu z listy sądowej. Niepotrzebną do niczego ekspertyzę bo, wobec usunięcia danych przez milicjantów z nośników, biegły się poddał i orzekł że możliwa jest wersja Pana Krzysztofa albo milicjantów. W tym momencie Parnowski , zgodnie z zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego, powinien sprawę zakończyć uniewinnieniem. Ale nie towarzysz Parnowski : wlepił bezlitosny wyrok + różne koszty , w tym koszt nikomu niepotrzebnej ekspertyzy ( ok. 1100 zł). Dureń czy wręcz odwrotnie ? Natomiast Ewa Taberska obniżyła tę kwotę o połowę a resztą zasądziła od państwa. Ale dlaczego ta łaskawość ? Ano Taberska stwierdziła że wprawdzie biegły nie wskazał winnego, nie żadnych dowodów to jednak sąd rejonowy sprawę rozpoznał prawidłowo bo tak orzekli milicjanci i napisali a to znaczy że Pan Krzysztof jest jednak winien choć się nie przyznaje. W pewnym momencie chyba się wszyscy pogubili w pokrętnej logice , a raczej jej braku, i Taberska to zauważyła. A więc głęboko westchnęła i ciągnie te brednie mniej więcej tak : ja wiem że wszyscy na widowni (ok. 10 osób, może 12) nie zgadzacie się z tym i uważacie że obwiniony jest niewinny. Coś tam sobie jeszcze mamrotała w tym stylu pod nosem a na końcu sakramentalne : Czy obwiniony ( ew. oskarżony? zrozumiał wyrok ? Na to Pan Krzysztof wstał i odrzekł dumnie :Nie. Nie zrozumiałem. Na to Taberska : dostanie pan sporządzone z urzędu uzasadnienie pisemne. I dla tego słowa ” Nie” warto żyć Panie Krzysztofie; bo tym “nie” napluł Pan im w gęby. I dobrze, zasłużyli sobie na to jak mało kto. 31

    • deV pisze:

      http://biznes.onet.pl/koniec-z-anulowaniem-mandatow,18494,5657209,1,news-detal

      Jeśli to prawda to te “umiłowane syny naszego Narodu” uchwalą wkrótce przepisy, że właściciel pojazdu odpowiada za jego grzechy.

      Trzeba przyuważyć, kto głosować będzie “za”.

      • 31węzłowy Burke pisze:

        To następny krok reżimu ciemniaków do dyktatury made in III Rzesza. Dlaczego ? Ano “państwo prawa” niejakiego Adolfa było tu prekursorem i za przechowanie partyzantów, uciekinierów , Żydów itd. odpowiedzialny był sołtys, wójt, wraz z rodziną . Jeśli nie zadenuncjowali to pierwszych karano czyli zabijano a potem palili Niemcy całą wieś i najczęściej wszystkich mordowali. Tak więc nie-rząd NSDA-PO idzie dokładnie w kierunku ustaw norymberskich. Powracając do wczorajszej sprawy sendzia(tak) Taberska próbowała się jakby usprawiedliwić ze swego szaleńczego wyroku ale jej się to nie udało ; więcej – panowała wyraźna pogarda i dla Parnowskiego i Taberskiej. I ONA o tym doskonale wie …I dobrze. 31

      • pioter pisze:

        Chore, i ta argumentacja z użyciem broni. Idąc tym tropem, jeśli wpadnie sąsiad, pożyczy siekierę, bo będzie chciał porąbać drzewo do kominka, a w czasie tej pracy wkurzy go żona i ją “zaciuka”, to ja, jako właściciel narzędzia, mam odpowiadać za zabójstwo?

        • Lubuszanin pisze:

          Muszą najpierw zmienić Konstytucję.

        • Krzysiek pisze:

          Można jedynie oskarżyć o “współudział” – tak mi się “na chłopski rozum” wydaje…
          Ale w naszym “ukochanym państwie prawa inaczej” wszystko jest możliwe, nawet to, że ta “żona sąsiada” popełniła samobójstwo “poprzez celowe podstawienie mężowi łba pod topór, który “bez swojej wiedzy i woli” ściął jej łeb, bo już wziął zamach, aby rozwalić pieniek, a tu “pech” – zamiast pieńka szyja “żony-samobójczyni”.
          Oczywiście na taki wyrok może zasłużyć jedynie taki “mąż”, który ma układy we “władzy”, albo sam do niej należy.
          I wszystko na ten temat….

        • deV pisze:

          Owszem, że to chore z perspektywy praw obywatelskich.
          Ale to dla bezpieczeństwa. Tak. Z troski o nas.

      • BB pisze:

        To jest logiczne i spójne z obecną jedyną słuszną linią. Mnie to wcale nie dziwi.
        Nie jest ważne co jest na taśmach ale ważne jest kto je nagrał. Tak samo nie jest ważne kto popełnia wykroczenie ale ważne jest czyj to był samochód.

      • Nielot pisze:

        Szykuje się kolejna patologia.

        Bo zwykły Kowalski jak jego auto popełni wykroczenie to zapłaci.

        A ludzie z KASĄ będą jeździć firmowymi autami i wtedy punkty im niegroźne, a mandaty zaliczą do kosztów firmy.
        A jak ktoś ma kasę a nie ma firmy? No cóż, firmy leasingowe i wypożyczalnie aut zanotują wzrost klientów.

        Jest takie powiedzenie , bodaj rosyjskie:
        “Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze….”

  10. Kris pisze:

    U mnie akurat temat na czasie. Niedziela, idę sobie spokojnie chodnikiem, w odległości 120-130 metrach od przejścia dla pieszych przechodzę na drugą stronę pustej jezdni (pośrodku linia przerywana). Nagle zatrzymuje mnie sygnałem nieoznakowany radiowóz. Każą wejść do środka, stwierdzają przekroczenie jezdni w miejscu nieprawidłowym, nie przedstawiając się każą podać dane personalne, zaczyna się długie moralizowanie na temat przechodzenia przez ulicę, pytania, komentarze. Że przechodzę przez „taką” ulicę, „w takim” miejscu, „i to przed radiowozem”, że „jesteśmy ludźmi dorosłymi” „a dlaczego nie po pasach?”. Nie przedstawili mi nagrania z policyjnego rejestratora wideo umieszczonego w samochodzie, całkowicie zignorowali moje wyjaśnienie, że miejsce przekroczenia jezdni znajduje się w odległości większej niż przepisowe 100 m od przejścia dla pieszych, nie byli w stanie odpowiedzieć na moje kilkakrotne pytania jaka odległość dzieliła mnie od przejścia dla pieszych, nie potrafili wskazać miejsca znajdującego się w odległości 100 m od tego przejścia. Po dłuższym indagowaniu jeden odpowiedział niechętnie, że „100 m jest na pewno tam gdzie ten budynek”, wskazując zabudowanie odległe blisko 200 m od przedmiotowego przejścia. Mandatu nie było, tylko pouczenie. Pouczenie, że ciągle tkwimy w PRL-owskiej rzeczywistości, w której milicja może wszystko, że polska policja niczym nie różni się od swoich kolegów z krajów byłego ZSRR, a kolejne rządy czy z lewa, czy z prawa szambo to skrupulatnie omijają.

  11. krzysiek pisze:

    w moim uzasadnieniu wyroku kielecki sędzia napisał, że wjechałem w dom który wyburzyli rok wcześniej, może miał starą mapę z Internetu. Cztery zespoły sędziowskie nie zgodziły się na opinię innego biegłego, a na zdjęciach policji widać uderzenie w inny dom! W tej samej sprawie biegły odznaczył odległość za pomocą komórki(!) i po mojej uwadze co do poprawności pomiaru, po rozprawie sfałszował dowód rzeczowy i naniósł nową krótszą odległość i napisał 22m. Mimo, że po przyłożeniu linijki do mapy można odczytać 26,5m a według MZDP w Kielcach było 30m, cztery zespoły sędziowskie nie wyraziły zgody na powołanie nowego biegłego. Podałem biegłego do prokuratury o fałszowanie dowodów rzeczowych, prokuratura nawet nie wszczęła śledztwa, bo biegły w rozmowie z policjantem powiedział, że ja się na niego uwziąłem, a on przecież naniósł odległość na mapie za pomocą komórki! Nawet linijki nie miał. Dałem zadanie uczniom w 6 klasie szkoły podstawowej, aby wyliczyły odległość, tą nową, naniesioną po rozprawie. 80% dzieci wyliczyło 25,5m. Biegłemu wyszło 22m. No można zrozumieć, że biegły idzie w zaparte, bo to forsa, ale żeby sędzia nie umiał odczytać odległości na mapie! Nawet te 3,5m odległości to prawie długość samochodu, pewnie by zdążył przejechać. Jak biegły napisał że jechałem laguną I diesel, bez ABS, opony 15 a ja miałem lagunę II z ABS i opony 16 to sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że moje twierdzenia są bezpodstawne! Podobnie biegły wymyślił sobie, że ściąłem zakręt, chociaż na szkicu policji widać że to nieprawda. Podałem sąd kielecki o odszkodowanie 1 zł bo sędzia zanotował zeznania strony przeciwnej które były na moją korzyść dokładnie na odwrót(świadek zeznał, że zatrzymałem się przed zakrętem, sędzia zapisał, że nie, a biegły wyliczył prędkość 30km/h ), o czym niestety, zorientowałem się po wyroku (dowodem było nagranie z rozprawy). Zgadnijcie kto sądził(oczywiście sędzia tego sądu) i jaki był wyrok. Taka mała rada. Nagrywać każdą rozprawę, a po niej szybciutko do czytelni i sprawdzamy radosną twórczość naszych sędziów. ponieważ w wyroku znalazła się opinia sędziego, że jestem zdrowy psychicznie, to chciałem wiedzieć, czy osoba która to stwierdziła, również zdrowa jest(czyżby miała drugi fakultet z medycyny upoważniający do takich ocen, znam przecież mgr inż. który jest sędzią obecnie) wysłałem zapytanie do kieleckiego sądu w trybie udostępnienia informacji publicznej, czy sędziowie Sądu Rejonowego w Kielcach mają robione okresowe badania psychiatryczne, co wynikałoby z ustawy(stanowisko wymagające podejmowania decyzji ). Niestety, Prezes odmówił udzielenia odpowiedzi (czyżby miał coś do ukrycia!). Natomiast Sąd Apelacyjny w Kielcach i Krakowie bez zbędnej zwłoki przesłali odpowiedź. No cóż. Ale skoro można być sędzią w swojej sprawie

    • “Endju” pisze:

      A wjechałeś i o odległość idzie, czy co?

      • krzysiek pisze:

        Kobieta wyprzedzała na podwójnej ciągłej, skrzyżowaniu, pasach, ja najpierw skręciłem w prawo, 30m prosto i w lewo, ale musiałem przepuścić więc przed skrętem zatrzymałem. Zarzut, wymuszenie pierwszeństwa na pierwszym skrzyżowaniu. Nawet biegły wyliczyły, że gdyby zaczęła hamować, to by się zatrzymała kilka metrów za moim samochodem.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Widzisz, Krzysztofie, gdyby było normalnie w tym kraju to nie byłoby SPnD. To tzw. ONI sami wywołali opór części społeczeństwa przeciw temu imperium zła lub reżimowi ciemniaków , jak inni mawiają. I to wojna ciemniaków z Narodem (czego wybitnym przykładem jest bulwanizacja SM,SG, ITD, polucji ) powoduje opór, na razie może nieduży ale już widoczny. I dzięki ONYM mamy tu okazję poznać wielu zacnych ludzi. Tak więc niekoniecznie bulwanizacja jest do końca zła. Pozdrawiam . 31

  12. Bob pisze:

    Szedłem sobie od moich rodziców prowadząc rower do swojej chaty – jakieś 100m… Gdy już kierowałem się w stronę furtki mej posesji – brakowało jakieś 2 metry, zajechał mi drogę radiowóz. Wyskoczył z niego policjant krzycząc nie uciekaj !! Ja na to że nie uciekam tylko tu mieszkam. Odrazu miał w rękach alkomat którym prawie mi szczęki nie przestawił. Gość niski ogolony na łyso wyglądał jak po chemii albo jak kibic angielski z lat 70tych,dobry materiał na skina, no mundurowy fryz to nie był… Nawet się skubańce nie przedstawili. Odrazu przyznałem się że przed chwilą wypiłem 3 piwka i napewno wykarze alkotext.no i było rosnące.. Na to wszystko wyskoczyła moja żona która w ogródku przed domem była i akcje widziała – zresztą wpisali ją na świadka no i moją mamę która szła trochę za mną… Gdy juź byłem w radiowozie to pytam tego z włosami i białej czapce co wy robicie,przecież ja szedłem z tym rowerem a on mi na tego łysego mówi :..młody policjant to się chce wykazać…” żóna na ich żądanie przyniosła moje dokumenty i łysy(piszę łysy bo się nie przedstawili) skubnął mi prawko. Ja znowu mówie że prowadziłem przecież rower w sensie że pieszo,a oni na to że ich jest dwóch to lepiej widzieli… Byłó trochę obelg w moją stronę. A nalepsze było to – przyznaj się że jechałeś bo zaraz inaczej pogadamy… Nie mogłem się przyznać do tego czego nie zrobiłem – nie torturowali na szczęście. Po chwili jak już z textami zaczęłli przesadzać włączyłem kam.w telefonie ale szybko się z orientowali i trochę grzeczniejsi byli.. Ale fajnie nagrało się to co mi grozi za prowadzenie roweru (wtedy wszyscy mieliśmy na myśli prowadzenie w kontekście prawa o ruchu drogowym,czyli że pieszo) jakoś wogóle głupio brzmi “ciągnąć czy pchac”rower… Zabrali prawko i odjechali. Więc, ja oświadczenie szybko napisałem do prokuratury że nie jechałem rowerem tylko prowadziłem i krótko opisałem sytuacje. Takie samo oświadczenie wysłałem do właściwego komisariatu… Pani prokurator nakazała policji oddać mi prawo jazdy. No i zaczęło się dochodzenie. Do mnie zadzwonił dochodzeniowiec kiedy mam się wstawić. Wstawiłem się ,ale jako swoje wyjaśninie podałem treść wcześniejszego oświadczenia,które już mieli.więcej pytań nie zadawał. Potem moją żonę tak przesłuchał że nawet jej nie wylegitymowalł. A do mojej matki pojechali we trzech,chyba w ramamach wywiadu środowiskowego i odrazu nastraszyli że będzie musiała jeździć zeznawać do sądu – a ona schorowana,serce itd.już raz widziała”zielone łąki..” więc jej szybko podsunęli odmowę składania zeznań do podpisania… Ale nie poinformowali jej że w jej stanie może być przesłuchana w miejscu pobytu…potem był experyment procesowy z udziałem mojej żony,czy napewno wszystko widziała…No kurde to drogówka ją podała na świadka nie ja więc co tu experymentować? No i kolejne jaja,panowie przyjechali,pożartowali połazili po ulicy,zapytali czy mogą sobie zrobić z nią zdjęcie,pomachali gapiom i pojechali… Potem jeszcze 2 razy byłem dmuchany – raz koło domu a raz ok 400m od niego – tym razem jechałem autem… Jeszcze potem miało być zakończenie procesu przygotowawczego na którym wypadało być żeby se akta obejrzeć za nim trafią do prokuratury. Moja żona choruje na anemie i jej powikłania ma orzeczony stopień nie pełnosprawności i osobiście poinformowała pana dochodzeniowca że jedziemy na turnus rehabilitacyjny do zakopanego – ten na to że oczywiście że się dostosuje… No i się dostosował-zamknął dochodzenie jak my w Zakopcu… Okres urlopowy w prokuraturze wolny tylko pan asesor…Coś próbowałem jeszcze wskórać.ale pan asesor poinformował mnie że już po terminach i źe ja odmówiłem składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania… No to może i dobrze że tak napisali, pomyślałem, przynajmniej panowie świadkowie policjanci w sądzie będą mniej przygotowani… A tu następna niespodzianka- otrzymałem odpis aktu oskarżenia z pouczeniem że mogę się do niego odnieść pisemnie z datą 22 sierpnia,tylko że wraz z nim otrzymałem odpiś wyroku nakazowego który zapadł na niejawnym już 20 sierpnia…(prawo jazdy na 2lata i obfita grzywna) Napisałem sprzeciw i czekam. Nie stać mnie na adwokata bo kasa idzie na leczenie żony i widykacje do okien zaglądają. W akcie oskarżenia nie pojawiło się moje oświadczenie… Będzie gorąco… Szkoda tylko że nikt nie zwrócił uwagi na to że łańcuch w rowerze był “spadnięty” ja też dopiero zauważyłem jak się na grzyby wybierałem – on tak ma bo luźny a przerzuty w piaście, przeważnie spada przy prowadzeniu… Co śmieszniej wyrok wydała pani sędzia która kiedyś była moją sąsiadką a jej pies tak mi zmiażdżył mięśnie uda że miesiąc łazić nie mogłem,u lekarza oczywiście musiałem być,ale nic z tą sprawą nie robiłem bó to sąsiedzi… Nawet przepraszam nie powiedzieli… A tu o ironio losu…. Jak wiarę dadzą policji to po pracy mam no i po leczeniu żony,której debil chirurg tak leczył wrzoda dwunastnicy że wyciął jej źełądka większą część, średniowieczną metodą,ot taka tam pomyłka… Oto nasze służby…

  13. Bob pisze:

    Oni wszystkich swoją miarą mierzą… I im wychodzi że wszyscy to przestępcy…

  14. Bob pisze:

    Oczywiście – jak już funkcjonariusze zaczną czynności zmierzające do ukarania,czy to mandatem czy wniosek sporządzą za przestępstwo,to zrobią wszystko by nie poddać się żadnemu sprzeciwowi, skardze itp. Bo albo będą mieli “wynik”,albo dostaną po tyłku od prokuratora i przełożonych… A to wpływa na ocene ich pracy,awansów itd. Więc zarówno zacieranie jak i “dodawanie”dowodów,obniżanie wartości- co by z przestępstwa,w którym nie dadzą rady wykryć sprawcy, zrobić tylko wykroczenie, gdy już mają”ciepło”to normalne.

    • Krzysiek pisze:

      Mało tego. Ich kolesie, którzy dalej prowadzą “dochodzenie” robią to tak, aby wersja przyjęta w notatce służbowej, czyli głównie chodzi wytypowanie sprawcy kolizji czy wypadku, była już tą “ostateczną”. Nawet, gdy zeznania świadków są sprzeczne, to nie robi się dosłownie NIC, aby je wyjaśnić.
      Proszę sobie poczytać jakąkolwiek informację w portalach internetowych dotyczącą jakiegokolwiek wypadku.
      Jeszcze dokładnie nie wiadomo jaki był rzeczywisty przebieg zdarzenia, ale już od razu wytypowany został sprawca ! Bo w ich dochodzeniach nie chodzi wcale o ustalenie prawdy, lecz o to, aby był WINNY.

  15. Bob pisze:

    Siedziałem z tyłu radiowozu…jeden z p.patrolu dyskutował ze świadkami poza autem…ten który został ze mną w radiowozie krytykował poczynania swojego kolegi i przyznawał mi rację (szkoda że dyktafonu nie włączyłem) ale gdy w środku pojawił się”ten drugi”…to już mieli wspólną racje i jechali po mnie równo…”

  16. Paweł pisze:

    Policjanci to najgorsi łgaże na świecie.!

    • bozena pisze:

      Potwierdzam. Dzisiaj miałam okazję przekonać się jak bezczelnie kłamie policjant jako świadek a sąd nie dopuścił do tego żeby to udowodnić. Dlatego kiedy adwokat chciał zestaw wezwań interwencji to zrozumiałam, że albo tego nie mają albo wymazali i będą kłamać mimo, że dowody są jiż w tym samym sądzie. Był tak ustawiony, że aż było to śmieszne jak bronił patologii.

      • bozena s pisze:

        policjanci kłamią- jak to powiedziałam, to zostałam upomniana, że używam twardych słów, powinnam delikatniej… policjanci pominęli się z prawdą… tak poradziła mi pani, do której udałam się po poradę w mojej sprawie. A policjanci kłamią pomimo dowodów w postaci monitoringu, a prokuratorka broni ich: nie pamiętają, bo mają tyle pracy… żałosne… a ja… jak mam się bronić przed policjantami, którzy działają na prywatne zlecenie

        • Krzysiek pisze:

          Oczywiste jest, że policjanci “nie kłamią” – oni “mówią prawdę inaczej” lub “nieumyślnie mijają się z prawdą” oczywiście “działając w dobrej woli i sprawie ku chwale Ojczyzny”.
          Tego wymaga od nich “służba Państwu i Społeczeństwu”, przy czym przez “społeczeństwo” należy rozumieć oczywiście … społeczność policjantów i pozostałych funkcjonariuszy państwowych.
          Dlatego też pospolity Obywatel-kierowca to jest dla nich zwyczajna … zwierzyna łowna oraz potencjalny “przestępca wiozący śmierć”.
          Jest również oczywistym, że żaden policjant drogówki prowadząc radiowóz (szczególnie nieoznakowany) nie wiezie żadnej “śmierci” lecz swojego kolesia lub “kolesię” równie jak on sam “prawdomównego i uczciwego”.
          Dopiero taki “tandem” jawi się polskim kierowcom właśnie jako śmierć, gdy tylko stanie na ich drodze.
          Z kolei dla polskiego sendziego (pisownia celowa) dowodem jest to, co sendzia uzna za dowód.
          Dowodem zatem może być zeznanie świadka, który “widział na własne oczy i słyszał na własne uszy to czy tamto” , ale ważne jest by te zeznania pomogły sendziemu wydać wyrok skazujący.
          Natomiast dowody oskarżonego czy jego obrony “są z oczywistych i nie budzących najmniejszych wątpliwości względów niewiarygodne, gdyż stanowią jego linię obrony” (idę o zakład, że to jest najczęściej występujący frazes w uzasadnieniach wyroków stosowany przez polskich sendziów).
          Jeśli zatem oskarżony przedstawi nawet dowód w postaci nagrania audio-video to sendzia może ten dowód dopuścić, ale też odrzucić jeśli “burzy jego poczucie niezawisłości sendziowskiej”.
          Tak więc dowód z zeznań świadka policjanta jest przed polskim sondem (pisownia celowa) najcenniejszym dowodem, bo sond z góry zakłada, że policjant jak “żołnierz dziewczynie nie skłamie, tylko nie zawsze prawdę jej powie”…
          A nawet wtedy, kiedy oskarżony udowodni, że policjant kłamie, pardon “mija się z prawdą” to sond orzeknie, że “policjant ma prawo wszystkiego nie widzieć (lub słyszeć) dokładnie, ale jego zeznania są szczere, niewyrachowane, składane spontanicznie i jako składane przez osobę zaufania publicznego WIARYGODNE” !
          Kluczowe jest to ostatnie słowo: WIARYGODNE !
          Polskie sondy i sendziowie nie orzekają bowiem na podstawie stanu faktycznego opartego na prawdzie materialnej lecz na podstawie zeznań świadków oskarżenia.
          Tym samym znajdują się na etapie średniowiecznej Inkwizycji, która też skazywała nieszczęsne niewiasty na śmierć na stosie na podstawie pomówień o “spółkowanie z Diabłem”.
          Nie dziwmy się zatem, że polska policja ani sondy nie są zainteresowane posiadaniem dowodów wykonanych za pomocą WIARYGODNYCH radarowych mierników prędkości identyfikujących właściwy pojazd czy też WIARYGODNYCH alkomatów. Przecież w takim przypadku PODSTAWOWY , KORONNY wręcz dowód z zeznania świadka -policjanta były nawet funta kłaków nie wart i sond musiałby – O ZGROZO ! – uniewinniać niewinnych Ludzi !!!!

        • chwalawszystkimdzielnym pisze:

          Rozmawiałem z prokuratorem w sprawie policji dokładnie 10minut. Wystarczyły mi 3 aby stwierdzić, że to nie ma sensu. Napisałbym z 231kk tylko szkoda było nawet tej jednej kartki. I tak im nic nie zrobią.

  17. Zaoszczędziłeś mi sporo czasu tym artykułem! Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Enter Captcha Here : *

 Reload Image

Social media:

Prezes PiS w obstawie 4 samochodów pełnych ochraniających go ludzi. Polityk postanowił zachować przezorność podczas wycieczki do kościoła.

Bor - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

Tak Kaczyński jeździ do kościoła. Ale konwój!

Jarosław Kaczyński nie przestaje zaskakiwać. Prezes PiS w obstawie 4 samochodów pełnych ochraniających go ludzi. Polityk postanowił zachować przezorność podczas wycieczki do kościoła. Najwidoczniej uznał odwiedzenie świątyni za bardzo niebezpieczną wyprawę. Towarzyszyło mu w niej kilka samochodów, wypełnionych osobami, które miały za zadanie go chronić.

Karykatura Kaczyńskiego, May i Trumpa podczas tradycyjnej parady w Duesseldorfie [ZDJĘCIA] - Świat - Wiadomości z kraju i ze świata - Dziennik.pl - Wydarzenia i Fakty - Dziennik.pl

Prezes PiS w niedzielę 30 listopada pojechał na mszę do kościoła św. Benona na warszawskim Nowym Mieście towarzystwie kolumny czterech aut. Towarzyszyli mu funkcjonariusze GROM Group, policjanci mundurowi i po cywilnemu.

Radio RMF FM sparodiowało braci Kaczyńskich

Nieprzyzwoita ilość ochrony, którą otacza się polityk, nie powinna mu przysługiwać. Spekuluje się, że to właśnie dla niej prezes PiS objął stanowisko wiceministra. Towarzystwo ochrony jest zapewne spowodowane obawami o Kaczyńskiego przed suwerenem niezadowolonym z jego “władzy”.
Tak Kaczyński jeździ do kościoła. Ale konwój!
Zdjęcie poglądowe (PAP, Tomasz Gzell)
Social media:

Krzysztof Janoś

KRZYSZTOF JANOŚ

26.11.2020 16:45

2 mld zł dla TVP i Polskiego Radia. W przyszłym roku PiS też chce dać pieniądze

W dobie koronakryzysu gospodarka się kurczy, a miliony Polaków – przedsiębiorców i pracowników – są niepewne swojej przyszłości. PiS jednak nie ma wątpliwości, że z kryzysowego budżetu trzeba jeszcze wyłuskać 2 mld zł na “dopalenie” TVP i Polskiego Radia. Czy te pieniądze nie są bardziej potrzebne ochronie zdrowia lub firmom?

O poprawce do budżetu na 2021 r., w której znalazł się zapis o przeznaczeniu kolejnych 2 mld zł na media publiczne, napisał na Twitterze poseł KO PO Janusz Cichoń. Jej autorem jest Henryk Kowalczyk z PiS.

– Idą po bandzie. Nie liczą się z niczym. Za nic mają opinię publiczną, potrzeby związane z pandemią. Proponują nowe wyższe podatki, bo budżet się nie domyka, a do tego chcą z niego przekazać 2 mld zł dla TVP – komentuje w rozmowie z money.pl Cichoń.

Już z opinią na temat poprawek projekt ustawy budżetowej trafi pod obrady Sejmu, a potem do Senatu, który ma 20 dni na dokonanie poprawek. Obie izby parlamentu muszą się zmieścić z całymi pracami w ciągu 4 miesięcy, inaczej zgodnie z zapisami konstytucji prezydent może rozwiązać parlament. Czas płynie, projekt wpłynął 30 września.

To nie jest wydatek państwa?

– Budżet jest oparty na mitach. Wygląda na to, że trzeba go teraz poważnie zweryfikować. Zatem jeśli gdzieś można szukać oszczędności, to z całą pewnością na pieniądzach dla rządowych mediów – mówi Janusz Cichoń.

Poprawka Kowalczyka jest skonstruowana w specyficzny sposób. – Zmiana jest czysto legislacyjna. Pojawia się KRRiT jako instytucja wskazująca wielkość rekompensaty dla TVP. Suma jest ta sama, 1,95 mld zł. Sam zapis w projekcie jest jednak w nietypowym miejscu. Tam, gdzie wymienia się upoważnienia do wydania papierów wartościowych, więc formalnie nie wchodzi w wydatki państwa i nie tam jest to wpisane – tłumaczy w rozmowie z money.pl Juliusz Braun.

Braun był w latach 1999–2003 przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w latach 2011–2015 prezesem zarządu Telewizji Polskiej, a od 2016 jest członkiem Rady Mediów Narodowych.

O poprawkę chcieliśmy zapytać samego Henryka Kowalczyka, jednak nie odbierał telefonu i nie odpisał na naszego smsa.

Dodatkowe dwa miliardy złotych dla mediów publicznych to pomysł z początku tego roku. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która na to pozwala, w marcu tego roku.

W ustawie zapisano, że co roku w latach 2020-2024 publiczni nadawcy mogą liczyć na dodatkowy zastrzyk z budżetu – nie mniejszy niż 1,95 mld zł rocznie. Ma to im rekompensować utracone wpływy z abonamentu rtv.

Rzecz jednak w tym, że jest to zapis ramowy, otwiera furtkę dla wsparcia mediów publicznych, ale nie gwarantuje pieniędzy. – Dlatego co roku w ustawie budżetowej trzeba te pieniądze znaleźć. Ustawa mówiąca ogólnie o prawie do rekompensaty w ciągu 5 lat to nie jest zapis budżetowy – wskazuje Cichoń.

O dodatkowe pieniądze dla mediów publicznych pytamy rzeczniczkę PiS. Anita Czerwińska przekonuje, że co do zasady jest to wypłata rekompensaty, a nie zasilanie mediów publicznych. Zrzuca też część odpowiedzialności za to rozwiązanie na rząd PO. Zauważa bowiem, że to konsekwencja ustawy z 2008 r. o zwolnieniach z płacenia abonamentu.

“Media publiczne zapewniają pluralizm”

– Późniejsze orzeczenie TK z 2009 r. wykazało, że Sejm ma prawo wprowadzać ulgi z opłat abonamentowych, ale kiedy je wprowadza, powinien dać również rekompensaty. Zatem to wyrównanie strat – mówi Czerwińska.

Dodaje jeszcze, że “media publiczne realizują ważną misję publiczną informacyjno-edukacyjną”. – To TVP informuje o pandemii, prowadzi poradnictwo i edukuje. Zapewnia też pluralizm i pełni rolę kulturotwórczą – przekonuje.

Pytamy jednak, czy w sytuacji tak trudnej gospodarczo, nie można tych środków przekazać jednak na inne cele. Np. ochronę zdrowia, wsparcie przedsiębiorców czy Polaków, którzy stracili w pandemii pracę.

– Trudna sytuacja uderza także w media i twórców. Media publiczne przekazują informacje, ale to też miejscem, w którym artyści mogą tworzyć, produkować swoje dzieła, które przekazywane są odbiorcom-obywatelom. Twierdzenie, że należy pozbawić obywateli prawa do informacji i kultury, a artystów możliwości jej tworzenia w tym trudnym czasie jest niepoważne i się z nim nie zgadzam – mówi Czerwińska.

– Konsekwentnie powtarzam, że dorzucanie miliardowych sum z kapelusza dla mediów publicznych jest nie do przyjęcia. Media publiczne, jak w całej Europie, powinny mieć stabilne finansowanie. Wydaje się jednak, że w sytuacji, kiedy wszyscy oszczędzają, TVP nie powinna dostać tak dużego wsparcia. To czas zaciskania pasa – ripostuje Braun.

Były prezes TVP zwraca też uwagę, że obecnie tylko 48 proc. Polaków dobrze ocenia telewizję publiczną. – Trzeba zapytać, jak to się dzieje, że przy takim zasilaniu finansowym widzowie tak drastycznie gorzej oceniają TVP – mówi.

Social media:

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota – PiS okrada podatników!!!

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota – PiS okrada podatników!!!

OPRAC. MAGDALENA NAŁĘCZ

Premie i nagrody od ministra Jana Ardanowskiego. Potężna kwota

Jan Krzysztof Ardanowski jako minister rolnictwa w pierwszym półroczu 2020 roku wypłacił łącznie ponad 272 mln zł brutto premii, nagród oraz innych dodatków. Nie chodzi jednak o docenienie pracowników resortu. Pieniądze trafiły do jednostek podległych ministerstwu.
Jan Krzysztof Ardanowski przeznaczył na dodatki do pensji wysoką kwotę

Jan Krzysztof Ardanowski przeznaczył na dodatki do pensji wysoką kwotę (East News, Fot: Tomasz Jastrzebowski)

Dodatki do pensji w jednostkach podległych Ministerstwu Rolnictwa złożyły się w pierwszym półroczu tego roku na rekordowo wysoką kwotę – ustaliło RMF FM. Na ten cel przeznaczono 272 649 000 zł brutto.

To o 8 mln zł więcej niż w całym całym 2019 lub 2018 roku. Informację o wydatkach Ministerstwa Rolnictwa na premie, nagrody, trzynastki oraz inne dodatki ujawniono w ramach interpelacji poselskiej, z którą wystąpili posłowie KO Dorota Niedziela i Kazimierz Plocke.

W ostatnim czasie premier Mateusz Morawiecki zdecydował o zamrożeniu środków na nagrody w administracji publicznej. Pieniądze zostaną zablokowane zgodnie z ustawą o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Środki mają posłużyć na zakup szczepionki na COVID-19. Zostaną również przekazane na pomoc dla przedsiębiorców.

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o wykryciu 5 733 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Z powodu COVID-19 i chorób współistniejących zmarło 121 osób.

Źródło: RMF FM

Social media:

5 osób na wigilii – jak będą sprawdzać. Jak wejdą do domu w trzech policjantów, a pięć osób będzie to złamią prawo.

5 osób na wigilii – jak będą sprawdzać?

Morawiecki Świąt nie będzie – Demotywatory.pl

——————-

Memy - artykuły | Kępno Nasze Miasto

——————-

Premiera na 5 godzin przed wigilią ( ͡° ͜ʖ ͡°)

——————- 

Ferie narodowe, a w święta Polak jak Kevin - sam w domu MEMY. "100 dni solidarności" Morawieckiego w oczach internautów [23.11] | Kraków Nasze Miasto

——————-  

Morawiecki zakaże organizacji sylwestra i świąt? - blog Wolność TV

——————-  

Morawiecki Świąt nie będzie – Demotywatory.pl

——————-  

 

Luknij.net - Strona: 7 - Baza humoru

——————-

Kancelaria premiera swoją wpadką dostarczyła rozrywki internautom - ich komentarze są bezcenne - Joe Monster

——————-

Bozenarodzenie - Najlepsze memy, zdjęcia, gify i obrazki - KWEJK.pl

——————-

Świątecznie 😉 #Żartowniś_Ponury #humor #dowcip #żart #sarkazm #ironia # święta #hehe #heheszki | Humor, Funny, Hilarious

——————-

Memy - artykuły | Dziennik Łódzki

——————-

Chamskie obrazki, czarny humor

——————-

Wigilia - Tylko tłuste memy

——————-

Jak wejdą do domu w trzech policjantów, a pięć osób będzie to złamią prawo. Ale kto złamie? Policja czy domownicy.

500+ Best Humor images in 2020 | śmieszne, zabawne memy, śmieszne memy

——————-

Czy jak para ma więcej niż troje dzieci, to... - jaroty - Wykop.pl

Social media:

5 tys. zł podwyżki. Złodziejski trik PiS-owskiego (NIE)Rządu który wymyślił sprytny trik

Banknot Kaczyński 50 tysięcy złotych 50000 PLN Narodowy Bank Pisowski przeróbka memy, gify i śmieszne obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

Skrót myślowy - Ministerstwo śmiesznych obrazków - KWEJK.pl

Socjalizm | Weekend humor, Humor, FunnyPiS i żądza władzy | Humor, Comic books, Comic book cover

5 tys. zł podwyżki. Rząd wymyślił sprytny trik

Szczyt tupetu | En passant

Nawet 5 tys. zł więcej. Na takie podwyżki będą mogli liczyć wiceministrowie. Aby się tak stało, zostaną wcieleni do korpusu służby cywilnej.

Premie się należały, ale jednak nie. Pazurki nie pomogły, politycy oddadzą swoje pieniądze [MEMY]

Kryzys? Zaciskanie pasa? To nie dotyczy członków rządu. Jak wynika z zapowiedzi, obecnych 30 wiceministrów w randze podsekretarza będzie mogło liczyć na podwyżki. Do tego jednak potrzebne będą zmiany w prawie

Kaczyński: PiS to złodzieje | Humor, Jokes, Lockscreen

Zgodnie z projektem ustawy, której autorem jest szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk, wiceministrowie, którzy dotychczas byli głównie działaczami politycznymi, staną się urzędnikami w pełni tego słowa. Zostaną bowiem wcieleni do korpusu służby cywilnej.

Opodatkujemy wodę paliwo alkohol memy, gify i śmieszne obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

Jak uzasadniono, to wszystko “usprawni prace urzędników, którzy posiadają wiedzę ekspercką”. A z takim “usprawnieniem” idzie sowity bonus: teraz wiceminister zarabia 12 tys. zł brutto, po zmianach będzie zarabiać 17 tys. zł brutto.Rzeczpospolita Świniopasów - Jarosław Kaczyński mówił podczas konwencji PiS w Kadzidle k. Ostrołęki, że szczególnie ważna jest „sprawa wspa… | Humor, Reality, Peace

Jak podaje “Fakt”, zmiany budzą jednak wątpliwości. Po pierwsze rząd zapowiadał cięcie etatów w budżetówce, z drugiej strony zamrożenie podwyżek płac. Do tego urzędnicy korpusu nie powinni należeć do żadnej partii. Teraz służba może stać się upolotyczniona.

Panie Kaczyński naród pana szuka. Straż miejska zagląda do kanału studzienki kanalizacyjnej memy, gify i śmieszne obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

 

Social media:

Kiboli się policja bała, ale kobietom w twarz gazem zadała!!!

Social media:

Skargowcy konkurencją dla Rydzyka?

 

Trwa ładowanie…
 

WP Wiadomości

07.08.2020 r., Warszawa. Członkowie ugrupowania TFP (Tradycja, Rodzina i Własność) przed kościołem Św. Krzyżan. Po lewej prezes Jędrzej Stępkowski. TFP jest zarejestrowana w Polsce jako Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im ks. Piotra Skargi. Jest lokalnym odłamem brazylijskiej TFP i organizacją macierzystą Ordo Iuris // fot. Piotr Głogowski/Reporter

07.08.2020 r., Warszawa. Członkowie ugrupowania TFP (Tradycja, Rodzina i Własność) przed kościołem Św. Krzyżan. Po lewej prezes Jędrzej Stępkowski. TFP jest zarejestrowana w Polsce jako Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im ks. Piotra Skargi. Jest lokalnym odłamem brazylijskiej TFP i organizacją macierzystą Ordo Iuris // fot. Piotr Głogowski/Reporter (East News)

ORDO IURIS

Złoci chłopcy od Fatimy

Księdzu Rydzykowi wyrosła konkurencja. Dziesiątki milionów złotych, kosztowne nieruchomości, a w tle wojna o wpływy i pieniądze – ujawniamy finansowe kulisy imperium, które zbudowała grupa fundamentalistów z Krakowa. Ta sama, która założyła, a potem przez lata wspierała Ordo Iuris.

94

792

Podziel się

361

Cykl Fundacji Reporterów dla WP

Warszawa, środa, 28 października. Kolejny dzień masowych protestów kobiet.Rowerzystka jadąca Krakowskim Przedmieściem przystaje przed kościołem św. Krzyża, unosi środkowy palec w stronę wejścia do świątyni, po czym odjeżdża.

Kościoła przed demonstrantami pilnuje Żandarmeria Wojskowa. Obok – grupa narodowców, krzycząca “Bóg, Honor i Ojczyzna!”.

 

Pelerynka trzyma straż

Najpilniej drzwi świątyni strzeże tłum modlących się ludzi. Słowa modlitwy płyną z megafonu, do którego na przemian skandują ludzie w czerwonych pelerynkach. To Jędrzej Stępkowski i Maciej Maleszyk, szefowie Fundacji Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi z Krakowa. Obok nich, w szarym palto, modli się Fernando Antunez Aldunate – również działacz Fundacji.

O ludziach z tego kręgu dziennikarze od dawna nie mówią inaczej jak “Skargowcy”.

Koronawirus. Ekspert tłumaczy sens obostrzeń

Ekipa w czerwonych pelerynkach wygląda egzotycznie, jak grupa rekonstrukcyjna zapomnianego, średniowiecznego zakonu. W rzeczywistości ludzie spod kościoła swoim przekazem trafiają do milionów ludzi – a majątek ich organizacji również idzie w miliony. Ustaliliśmy, że w ciągu roku Skargowcy potrafią zebrać więcej pieniędzy, niż zbiera fundacja Lux Veritatis związana z ojcem Rydzykiem.

To, że dysponują fortuną, nie było do tej pory publiczną informacją. Fundacja Instytut Skargi nie prowadzi działalności gospodarczej, utrzymuje się z darowizn, zgodnie z polskim prawem nie musi ujawniać majątku. Każdego dziennikarza, który przez ostatnie 20 lat o niego pytał, Skargowcy odprawiali z kwitkiem.

Dzięki wojnie wewnątrz organizacji jako pierwsi zdobyliśmy dostęp do wiedzy o ich majątku, dzięki któremu stali się wpływową organizacją i przyczynili się do sukcesu Ordo Iuris.

Dobre ulice, drogie kamienice

Zawoja, okolice Babiej Góry. Trzypiętrowy budynek wielkości kościoła z daleka błyszczy nowym, czerwonym dachem, wokół lasy i grzbiety Beskidów. To perła w koronie majątku Skargowców, jedna z ich najnowszych inwestycji. Luksusowe centrum szkoleniowe ma zaledwie trzy lata, według dokumentów warte jest co najmniej 10 mln zł(na tyle wyceniono je w akcie notarialnym).

Ośrodek nie jest dostępny dla każdego. Okna są zasłonięte, widać, że gospodarze nie spodziewają się gości. W słońcu odbija się figura Maryi, ustawiona pośrodku zadbanego ogrodu.

dzvrdmv

– Na co dzień ośrodek stoi pusty – przyznaje stróż, który wychodzi, gdy dzwonię do domofonu. Tłumaczy, że w ośrodku nie można wynająć pokoi ani zorganizować spotkania. Korzystają z niego wyłącznie ludzie Fundacji, urządzają tu od czasu do czasu konferencje.

Źródło: WP

Fundacja kupiła go w 2015 r. za 890 tys. zł, wyremontowała z pieniędzy darczyńców – ale i tak na remont musiała dobrać 3 mln zł pożyczki.

Nieruchomości to główna część majątku Skargowców – według wyliczeń samej organizacji – wartego blisko 23 mln zł.

Najcenniejszą z nieruchomości jest zabytkowa, dziewiętnastowieczna kamienica w sercu krakowskiego Kazimierza – to od lat siedziba Fundacji, a także Stowarzyszenia im. Skargi (organizacje o bliźniaczo podobnych nazwach założyli 20 lat temu ci sami ludzie). Imponujący, dwukondygnacyjny budynek projektu Józefa Ertela wart jest dziś ponad 6 mln zł. Jak podawała Gazeta Krakowska, Fundacja kupiła go (dziennik nie informuje od kogo) w 2007 r. za 4,7 mln zł.

Źródło: WP

Aby posiadać lokal

Wnętrze głównej kwatery Skargowców robi wrażenie, zdobią je kamienne posadzki i ciężkie, drewniane drzwi. Pracownik Fundacji, który je otwiera, tłumaczy, że na wiszących przy wejściu złotych tabliczkach wygrawerowano nazwiska darczyńców, którzy wsparli remont. Skargowcy zebrali na ten cel blisko 2 mln zł. Dalej niż do przedsionka dziennikarze nie wejdą – pracownik Fundacji dziękuje za wizytę i proponuje dalszy kontakt mejlem.

dzvrdmv

Tuż za rogiem, na ulicy Skawińskiej, Fundacja kupiła w 2010 r. dwa mieszkania, każde warte jest blisko 1 mln zł. Skargowcy mają w jednym z nich biuro, w kamienicy przy Skawińskiej urządzają też spotkania z sympatykami. Do czego służy drugie mieszkanie – nie wiadomo. Dodatkowo Skargowcy w całej Polsce wynajmują dla siebie kilka mieszkań: dwa w Warszawie (oba przy Krakowskim Przedmieściu, naprzeciwko kościoła św. Krzyża, po jednym na wrocławskim rynku i w Białymstoku.

Nieruchomości to ważny, ale niejedyny element majątku Skargowców. Za wyposażenie biur, serwerownie oraz 8 służbowych samochodów zapłacili w sumie ponad 3 mln zł.

Skąd mieli pieniądze? Skargowcy są mistrzami bezpośredniego marketingu. Żyją z wysyłki medalików, różańców i obrazków z wizerunkami świętych (ulubioną postacią Skargowców jest Matka Boska Fatimska, to ona najczęściej jest twarzą ich kampanii marketingowych). Fundacja wysyła je do odbiorców w całej Polsce z własnego centrum wysyłkowego pod Krakowem, wartego ponad 4 mln zł.

Centrum, tak jak ośrodek w Zawoi, robi wrażenie. To trzy nowoczesne hale i niekończące się rzędy półek, na których ułożono kartony z dewocjonaliami.

Drzwi biura w centrum otwiera młody chłopak. – Czy można porozmawiać z kimś, kto zarządza wysyłkami? – Jest pandemia, więc mało kto tu przychodzi – wyjaśnia. Obiecuje przekazać mój numer z prośbą o kontakt. Nikt z centrum nie oddzwania.

Menedżerowie od medalików

Ile są warte nieruchomości Skargowców, wiemy z raportu o stanie finansów Fundacji im. Skargi, który powstał na potrzeby sądowego procesu. Powstał, bo dwie zwaśnione grupy Skargowców pokłóciły się o władzę i pieniądze.

Raport jest niepełny, obejmuje zaledwie cztery lata (2014-2018), ale dzięki temu mamy w rękach jedyny dostępny dokument pokazujący stan finansów ludzi od czerwonych pelerynek.

Źródło: WP

Sumy robią wrażenie – widać, że Fundacja przynosi gigantyczne zyski, a jej wpływy z darowizn utrzymują się na stałym, wysokim poziomie. W sumie w latach 2014-2018 na konto Fundacji wpłynęło blisko 200 mln zł – dla porównania, Caritas Polska, ogromna, kościelna organizacja pomocowa, w tym samym okresie miała przychód ok. 245 mln zł. Pieniądze zgromadzone przez Skargowców to mniej więcej tyle, ile kosztowało słynne 1200 respiratorów zamówionych przez ministerstwo zdrowia u handlarza bronią lub budżet, jakim w 2020 r. dysponowała Kancelaria Prezydenta RP.

dzvrdmv

W samym tylko 2018 r. na konto Fundacji wpłynęło z darowizn 40 mln zł. Dla porównania, w tym samym roku Fundacja Lux Veritaris zebrała z darowizn niespełna 35 mln zł.

Jak rozwijał się interes Skargowców? Imponująco. W 2014 r. na konto Fundacji wpłynęło z darowizn 34,5 mln zł. W 2015 r. Fundacja zgromadziła 36,5 mln zł, a w 2016 r. już o 2 mln zł więcej. Rekordowy był rok 2017 – Fundacja otrzymała wówczas 49 mln zł datków. O skali jej działalności świadczy też liczba pracowników – na koniec 2018 r. Fundacja zatrudniała na etatach 83 osoby, a trzej członkowie zarządu zarabiali jak menedżerowie w korporacji – w sumie 35 tys. zł miesięcznie.

Wpływy z darowizn nie były jednak czystym zyskiem Fundacji – większość z tych pieniędzy Skargowcy inwestowali m.in. w wysyłkowy biznes i nieruchomości, o które dzisiaj zażarcie walczą przed sądem.

Model biznesowy: co łaska

Fundacja Piotra Skargi powstaje w 2001 r. w Krakowie. Tworzą ją działacze istniejącego od kilku lat bliźniaczego Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi (w skrócie SKCH). Cel fundacji? Krzewienie wiary chrześcijańskiej i obrona tradycyjnych wartości. Skargowcy działają w zgodzie z zasadami TFP ( Tradition, Family, Property) – międzynarodowego ruchu z korzeniami w Ameryce Łacińskiej, który promuje ultrakatolickie wartości, zabiega o zakaz aborcji i ograniczenie praw osób LGBT.

Przynależność Skargowców do ruchu TFP przypieczętowuje obecność w radzie Fundacji Caio Xaviera de Silveira i Matthiasa von Gersdorffa – liderów TFP we Francji i Niemczech. To oni, jako fundatorzy, wykładają pieniądze na start, przekazują też know-how, jak skutecznie prowadzić akcje wysyłkowe i zbierać w ten sposób pieniądze od katolików.

Źródło: WP

Fundacja i Stowarzyszenie to dwie głowy tej samej, wtedy jeszcze zwartej grupy. Od początku obydwoma organizacjami kierują znajomi ze studiów – Sławomir Olejniczak, Sławomir Skiba i Arkadiusz Stelmach. To monarchiści, działacze kanapowego Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego i dziennikarze niszowego “Naszego Dziennika”. Drogi monarchistów i TFP przecinają się już na początku lat 90., gdy na ich drodze staje Leonard Przybysz, delegat brazylijskiej organizacji szukający w Polsce partnerów do współpracy. To Przybysz wprowadza do Polski idee TFP. Przybysz zasiada w organach nadzorczych Fundacji i Stowarzyszenia.

dzvrdmv

Skargowcy zaczynają od prowadzenia księgarni wysyłkowej i wydawania religijnego dwumiesięcznika Polonia Christiana i portalu PCH24.pl, internetowej odnogi wydawnictwa.

Kup pan modlitwę

Szybko znajdują też swoją niszę na rynku: do setek tysięcy ludzi regularnie wysyłają tanie medaliki, obrazki z wizerunkami Matki Boskiej Fatimskiej i świętych, książki i różańce. Odezwy do udziału w katolickich akcjach, modlitwach i pielgrzymkach. Cena? Co łaska. Do każdej przesyłki Skargowcy dołączają bloczek, a na nim dane do przelewu i zachętę do wpłaty. O sukcesie akcji direct mailingu, jak nazywają ją Skargowcy, decyduje przede wszystkim skala. Na przestrzeni lat liczba adresatów, do których trafiają przesyłki od Skargowców, idzie w miliony. W samym 2018 r. wysyłają ponad 1 mln bezadresowych druków i po kilkaset tysięcy pakietów zawierających kalendarze, medaliki i broszury.

Skargowcy już na początku lat dwutysięcznych zrozumieli, niczym amerykański gigant Amazon, że dane adresatów to żyła złota. Dzisiaj zbierają żniwa wieloletnich, szeroko zakrojonych akcji direct mailingu.

Ani Fundacja Skargi, ani Stowarzyszenie od momentu powstania nie mają formalnych związków z Kościołem. Skargowcy sami określają się ruchem świeckich katolików.

Czy darczyńcy Fundacji wiedzą, że pieniądze ze zbiórek przeznaczane są na kosztowne inwestycje, takie jak ośrodek w Zawoi? “Darczyńcy otrzymywali foldery pokazujące całe zamierzenie oraz szczegółowo objaśniające cel i przebieg prowadzonej budowy. Wszystkie obszary szerokiej działalności kulturalnej oraz formacyjnej Fundacji i Stowarzyszenia były opisywane w korespondencji z darczyńcami” – odpowiada na nasze pytania Piotr Kucharski z Fundacji Piotra Skargi.

Skoro to nie tajemnica, to dlaczego Fundacja przez lata nie ujawnia w swoich sprawozdaniach, jaki majątek posiada? “Nie było takiego wymogu dla organizacji nieprowadzącej działalności gospodarczej” – podkreśla Kucharski.

Schizma po krakowsku

Dzisiaj o majątek wyrosły na medalikach z Maryją toczy się zaciekła wojna. W skrócie – to konflikt między fundatorami związanymi z TFP (radą) a polskimi monarchistami (zarządem).

Jest maj 2019 r. Dochodzi północ, gdy 78-letni Leonardo Przybysz, członek rady Fundacji Piotra Skargi, dostaje maila z zaproszeniem na jej posiedzenie. Zaproszenie przychodzi niespodziewanie – rada ma się spotkać kilkaset kilometrów dalej, w Paryżu, następnego dnia. Przybysz odpowiada: “Salve Maria! Proszę, aby panowie wybaczyli mi moją nieobecność”.

Mimo nieobecności Przybysza rada się zbiera. Jej pozostali członkowie: Caio Xavier de Silveira i Matthias von Gersdorf – odwołują dotychczasowy zarząd. To oznacza, że wylatują założyciele i długoletni szefowie Fundacji: Sławomir Olejniczak, Sławomir Skiba i Arkadiusz Stelmach. Zastępują ich teraz działacze skargowej młodzieżówki – Krucjaty Młodych – Jędrzej Stępkowski i Maciej Maleszyk oraz wieloletni działacz ruchu TFP, Fernando Antunez Aldunate.

To rewolucja. Jaki jest jej powód? Od miesięcy w Fundacji tli się konflikt. Rada Fundacji – która ma prawo odwołać zarząd i na bieżąco kontroluje, co dzieje się w Fundacji – uważa, że nie dostaje na czas sprawozdań finansowych. Nie jest też informowana, co robi zarząd.

To idzie młodość

Gra toczy się nie tylko o stanowiska i pokaźne pensje – ten, kto kieruje fundacją, zarządza potężnym majątkiem. Ma również dostęp do kont bankowych, na które trafiają datki darczyńców. I co najważniejsze – trzyma w garści prawdziwy klejnot: bazę danych darczyńców.

Pod koniec 2018 r. Olejniczak dostaje od Rady propozycję rocznego urlopu, jednak zarząd urlopowi jest przeciwny. Według pozwu złożonego w krakowskim sądzie niedługo później, w lutym 2019 r., Olejniczak po cichu – umowami darowizn – zaczyna przenosić majątek z Fundacji do Stowarzyszenia, które wciąż kontroluje. Wszystko w tajemnicy przed Radą.

Kiedy Rada odwołuje Olejniczaka, Skibę i Stelmacha, stary i nowy zarząd fundacji idą na wojnę. Stary walczy przed sądem o unieważnienie uchwały Rady. Nowy donosi na stary do prokuratury, że ten działa na szkodę Fundacji i wyprowadza z Fundacji majątek: nieruchomości, pieniądze i bazę danych darczyńców. Prokuratura w październiku 2019 r. rozpocznie śledztwo – po roku je jednak umorzy, nie dopatrzy się w działaniach starego zarządu znamion przestępstwa.

Kto wygrywa wojnę? Na razie jest remis ze wskazaniem na stary zarząd, czyli Skibę, Stelmacha i Olejniczaka (wspieranych przez Przybysza). Mimo że faktycznie Fundacją włada nowy zarząd, majątek pozostaje w rękach Stowarzyszenia nadzorowanego przez starych”.

Szarpie prezes czy szarpią prezesa?

Część pieniędzy zgromadzonych przez Skargowców trafiała do Instytutu Ordo Iuris. Ten powstaje przy wsparciu Stelmacha, Skiby i Olejniczaka w 2013 r. Ordo Iuris dostaje od Skargowców pieniądze na start, następnie łożą na utrzymanie warszawskiego Instytutu do momentu, gdy usamodzielni się finansowo.

Samo Ordo Iuris nie lubi, gdy dziennikarze wspominają o historycznych związkach ze Skargowcami. Okazuje się jednak, że i dzisiaj “starzy” Skargowcy mogą liczyć na szefa Ordo Iuris w sporze z “nowymi”.

Jest grudzień 2019, gdy w Warszawie zbierają się pełnomocnicy skonfliktowanej rady Fundacji Piotra Skargi. Leonardo Przybysza – współtwórcę Skargowej potęgi, wieloletniego członka rady Fundacji i stronnika starego zarządu organizacji – reprezentuje szef Ordo Iuris, mecenas Jerzy Kwaśniewski.

Kilkukrotnie w trakcie spotkania przewodnicząca zgromadzenia, Justyna Stępkowska, zwraca uwagę Kwaśniewskiemu, by nie przerywał jej i nie podnosił na nią głosu. Jak wynika ze stenogramu posiedzenia, dochodzi do szarpaniny i wyrywania dokumentów. Ktoś krzyczy do Kwaśniewskiego po angielsku: “Zaatakowałeś tę kobietę! Nie masz honoru!”. Przewodnicząca zebrania udaje się po wszystkim do lekarza, ten stwierdza u niej “wystąpienie silnej reakcji na stres”.

Jak szef Ordo Iuris – często narzekający na przemoc czy “agresję środowisk LGBT” – komentuje sytuację? “Trudno ustosunkować się do twierdzenia o stresie odczuwanym przez p. Justynę Stępkowską, jednak nie ulega wątpliwości nieprawidłowość prowadzonego przez p. Stępkowską posiedzenia Rady Fundacji” – odpisuje nam w mejlu Kwaśniewski. Dodaje, że zapis przebiegu spotkania zaprzecza jego niewłaściwemu zachowaniu. Stępkowska nie odpowiedziała na naszą prośbę o kontakt.

Na rycerskim turnusie

Jaki wpływ na działalność Ordo Iuris mają Skargowcy? I oni, i Ordo Iuris przekonują, że znikomy. “Jako członkowie Rady Fundacji (Ordo Iuris – red.) mają głos doradczy, ale nie kierują działalnością Instytutu” – odpowiada Piotr Kucharski z Fundacji Piotra Skargi. Kwaśniewski, obecny szef Ordo Iuris, tłumaczy zaś, że jego organizacja jest dzisiaj samodzielna, a niedawne zmiany w statucie ograniczyły wpływ Skargowców na Ordo Iuris, choć Stelmach i Olejniczak do dzisiaj są w Radzie Instytutu, a Kwaśniewski (szef Ordo Iuris) – w komisji rewizyjnej skargowego Stowarzyszenia.

Skargowcy w 2013 r. rejestrują dla prawników charakterystyczne logo z głową złotego lwa na niebieskim tle: to wierny detal logotypu z lwem na czerwonym tle, po którym rozpoznaje się ruch TFP na świecie. I oprócz tego, że dają pieniądze na start Ordo Iuris, wcześniej zatrudniają w Fundacji im. Skargi prof. Aleksandra Stępkowskiego – pierwszego prezesa Ordo Iuris, a dzisiaj – sędziego Sądu Najwyższego i rzecznika SN.

Czy rzeczywiście Skargowcy mają znikomy wpływ na Ordo Iuris? Pieniądze od nich płyną do Ordo Iuris od momentu powstania aż do 2018 r. Ile? Ani Skargowcy, ani Ordo Iuris nie ujawniają kwot. Ustalamy, że w 2019 r. Skargowcy po raz ostatni przeleją pieniądze na konto Ordo Iuris – 50 tys. zł na remont biura w budynku PASTy, które od ponad roku wynajmują prawnicy.

Kraków, październik 2020. Sławomira Skibę, wiceprezesa Stowarzyszenia, spotykam wychodzącego z kamienicy na ul. Augustiańskiej, siedziby Skargowców.

– Chciałem porozmawiać o konflikcie w organizacji – zagajam.

Skiba chwilę się waha, po czym jednak odchodzi, tłumacząc się brakiem czasu. – Proszę wysłać maila – rzuca, zanim wsiądzie do luksusowej limuzyny i odjedzie w deszczowy Kazimierz.

Oficjalnie Skargowcy wiodą życie skromne i bogobojne. Gdy występują publicznie, to dostojnie – dość często na zamkach. Jeśli nagrywają film dla swojego portalu PCH24.pl, podsumowujący rok 2019, to w komnacie stylizowanej na dworską. Jeśli spotykają się ze stowarzyszonymi fundacjami z Europy – to na zamku w Niepołomicach. Jeśli wysyłają młodzież na obóz – to koniecznie rycerski.

Różaniec o rzut kamieniem

Kto dzisiaj faktycznie zarządza fundacją? Piotr Kucharski, działacz Stowarzyszenia skargowców i publicysta Polonia Christiana, odpowiada: – Sprawa jest sporna. Fundacją faktycznie zarządzają ujawnione w KRS osoby – tłumaczy.

Chodzi zatem o nowy zarząd, któremu rada przekazała stery krakowskiej Fundacji. Ten urzęduje na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Drzwi mieszkania, którego okna wychodzą na kościół św. Krzyża, otwiera Maciej Maleszyk – dziś oficjalnie wiceszef Fundacji. Ten sam, którego regularnie spotkać można odmawiającego różaniec przed świątynią. Na stanowisko modlitewne ma w prostej linii 20 metrów. – Proszę przyjść za godzinę, porozmawiam z panem – obiecuje. Po chwili oddzwania, nie kryje emocji: – Skąd pan ma w ogóle adres warszawskiej siedziby? – gorączkuje się.

Po chwili dzwoni znowu: – Pan źle pisał o organizacjach takich jak nasza, nie mamy o czym rozmawiać – ucina i rozłącza się.

Na późniejsze pytania mailem Maleszyk odpowiada: “Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi nie odpowiada na żadne pytania, które mogłyby mieć konsekwencje prawne. Fundacja uznaje taką postawę za priorytet, aby móc skoncentrować swój wysiłek na realizacji swoich celów”.

Oprócz Maleszyka organizacją zarządza Jędrzej Stępkowski. Obydwaj przed 40-stką, z przeszłością w konserwatywnych, monarchistycznych grupkach. Obydwaj pomieszkujący w przeszłości w tym samym mieszkaniu na Krakowskim Przedmieściu. Jędrzej Stępkowski to brat prof. Aleksandra Stępkowskiego, założyciela Ordo Iuris, a obecnie sędziego Sądu Najwyższego.

Chilijczyk przepycha się z LGBT

O młodszym Stępkowskim mało kto słyszał, Maciej Maleszyk zabłysnął już w mediach. W 2013 r. wezwał policję do namawiającej go na wizytę w klubie go-go dziewczyny. Policjanci zgłosili sprawę do sądu, bo wezwanie Maleszyka uznali za nieuzasadnione.Szefa Fundacji Piotra Skargi przed sądem bronił Rafał Dorosiński, prawnik związany z Ordo Iuris.

Najbardziej tajemniczą postacią “młodego” zarządu Skargowców jest Fernando Antunez Aldunate. Ten 70-letni Chilijczyk od 2006 r. związany jest z polską odnogą TFP. Mimo że angażuje się również w działalność brazylijskiego i włoskiego oddziału TFP, najczęściej spotkać można go w towarzystwie Stępkowskiego i Maleszyka, naprzeciwko kościoła na Krakowskim Przedmieściu.

Aldunate, niepozorną postać w szarym płaszczu z wpiętym w klapę złotym lwem, widać na zdjęciach z sierpniowych, ulicznych protestów po zatrzymaniu Margot. Brał udział w przepychance z aktywistami LGBT.

Choć wspiera “młody” zarząd Skargowców, Fernando ma ponad pół wieku stażu w TFP. Dołączył do brazylijskiej organizacji w pierwszych latach jej istnienia, mając zaledwie 15 lat. W 2006 r. został starszym konsultantem Instytutu Piotra Skargi.

Kto ostatecznie wygra wojnę o wpływy i pieniądze? Stary zarząd wciąż działa w Krakowie i uważa się za legalny. Nowy – regularnie odmawia wraz z sympatykami różaniec w centrum Warszawy. Nad ludźmi w czerwonych pelerynkach jak reklamowy baner dumnie powiewa czerwony sztandar TFP ze złotym lwem.

Konrad Szczygieł, Fundacja Reporterów

Materiał powstał w ramach projektu z grantu Investigative Journalism for Europe (IJ4EU)

Źródło:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości

dzvrdmv

Komentarze (361)

Dzieci widzą i słyszą. #StopMowieNienawiści.
59 min. temu
AmenTak cwaniaki robią biznesy na ciemnocie religijnej a chore państwo im to umożliwia poprzez nie płacenie podatków kiedy ten ciemny nieświadomy lud przetrze …Czytaj całość
55 min. temu
pgPieniądze z nieba im nie spadają tylko bogobojny polski naród głupi każde świecidełka za grube pieniądze kupi. Odbywa się to na zasadzie: znalazł mądry …Czytaj całość
59 min. temu
Tradycja inwestowania w wiaręJeśli kościół katolicki wyhodował w Polsce miliony ludzi z budyniem w głowie to dlaczego młodzi nie mają z tego budyniu korzystać ale z medalików tyle …Czytaj całość
Rozwiń komentarze (361)

Podziel się opinią

94
792
wiadomości

Bądź z nami na bieżąco

na Instagramie

na Facebooku

dzvrdmv

SYLWESTER RUSZKIEWICZ

16-11-2020 (17:58)

Nowe przepisy w KPRM. Powstały po pojawieniu się w rządzie Jarosława Kaczyńskiego

Jak ustaliła Wirtualna Polska, Kancelaria Premiera ma nowy regulamin organizacyjny. Zmiany wprowadzono po pojawieniu się w gmachu w Alejach Ujazdowskich wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nadal woli jednak pracować w swoim biurze przy ul. Nowogrodzkiej.

Wicepremier Jarosław Kaczyński nadal jest częstym gościem w biurze na Nowogrodzkiej (East News, Fot: Piotr Molecki)

Zarządzenie w sprawie zmiany regulaminu KPRM wydał 9 listopada szef Kancelarii, minister Michał Dworczyk.

W dokumencie pojawiły się zapisy o nowym biurze dla wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Z kierownictwa rządu podobne biuro w Alejach Ujazdowskich ma jedynie premier Mateusz Morawiecki. Inny wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński posiada w KPRM swój sekretariat. A Jarosław Gowin nie ma w gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ani biura, ani sekretariatu.

Burza wokół unijnego budżetu. Bartosz Arłukowicz drwi z Mateusza Morawieckiego

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

SYLWESTER RUSZKIEWICZ

wczoraj (10:25)

Tajna narada na Nowogrodzkiej. Bez ministra Zbigniewa Ziobro

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w poniedziałek wieczorem w biurze PiS przy ul. Nowogrodzkiej doszło do spotkania prezesa Jarosława Kaczyńskiego z ministrami tzw. resortów siłowych. W naradzie uczestniczył premier Mateusz Morawiecki, zabrakło natomiast ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Narada ws. weta do unijnego budżetu trwała na Nowogrodzkiej kilka godzin (East News, Fot: Maciej Łuczniewski)

Narada rozpoczęła się ok. godz. 16.00 na Nowogrodzkiej. Do biura Jarosława Kaczyńskiego przyjechali minister spraw wewnętrznych i administracji, koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i premier Mateusz Morawiecki.

Według ustaleń WP, spotkanie trwało kilka godzin. Nieoficjalnie, politycy rozmawiali o wecie do unijnego budżetu, o postawie w tej sprawie lidera Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, ale także o odejściu kilku posłów PiS z klubu parlamentarnego partii.

PiS nie ustępuje. Zbigniew Ziobro mówi jeszcze ostrzej

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

dzvrdmv

Social media:

Dodatkowe wynagrodzenie dla personelu medycznego za pracę w jednym miejscu wstrzymane???!!!

Michał Modro2020-05-19

Na stronie NFZ właśnie pojawiła się informacja na temat dodatkowych wynagrodzenie dla personelu medycznego za pracę w jednym miejscu. Ma być to rekompensata za pracę tylko w placówkach zajmujących się pacjentami zakażonymi lub podejrzewanymi o zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Czy rekompensata będzie stanowiła wyrównanie strat poniesionych przez personel medyczny? Co jeśli nie?

Przypomnijmy.

Kierownik podmiotu leczniczego umieszczonego w wykazie, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, 567 i 568) – (podmiot umieszczony w wykazie podmiotów), udzielającego świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie szpitalne wyłącznie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 lub, w którego wyodrębnionej komórce organizacyjnej udzielane są świadczenia opieki zdrowotnej wyłącznie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, opracowuje wykaz stanowisk pracy, na których osoby wykonujące zawód medyczny w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2020 r. poz. 295 i 567), mają bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, w tym uczestniczą w ich transporcie.

W podmiotach leczniczych udzielających świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie szpitalne wyłącznie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 wykaz stanowisk obejmie wszystkie stanowiska pracy, na których osoby wykonujące zawód medyczny, uczestniczą w udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej. Podobnie wykaz stanowisk obejmie wszystkie stanowiska pracy, na których osoby wykonujące zawód medyczny, uczestniczą w udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej w wyodrębnionych komórkach organizacyjnych innych podmiotów leczniczych umieszczonych w wykazie z art. 7 ust. 1 ustawy, w których udzielane są świadczenia opieki zdrowotnej wyłącznie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19.

Osoby wykonujące pracę na stanowiskach umieszczonych w tak opracowanym wykazie stanowisk nie mogą udzielać świadczeń zdrowotnych pacjentom innym niż z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, chyba, że udzielając tych świadczeń nie mają bezpośredniego kontaktu z tymi pacjentami.

Przekazanie osobie wykonującej zawód medyczny informacji o tym, że znalazła się ona w wykazie stanowisk stanowi podstawę do zaprzestania w okresie w niej wskazanym:

  • świadczenia pracy na podstawie innej niż stosunek pracy,
  • wykonywania zawodu medycznego w formie praktyki zawodowej.

Dotyczy to wszystkich pracowników medycznych w tych wykonujących swój zawód
w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Jednocześnie ustawodawca nie przewidział żadnej możliwości dla osoby wykonującej zawód medyczny odwołania się od umieszczenia w wykazie stanowisk i zakazu wykonywania świadczenia pracy na podstawie innej niż stosunek pracy oraz wykonywania zawodu medycznego w formie praktyki zawodowej.

Rekompensata?

Rekompensata ma wynosić

  • 80% wynagrodzenia brutto otrzymywanego przez pracownika medycznego w innych miejscach pracy (poza szpitalem jednoimiennym) za marzec 2020 r. albo miesiąc poprzedzający ten, w którym pracownik został objęty ograniczeniem,

albo

  • 50% wynagrodzenia zasadniczego pracownika medycznego w szpitalu, w którym będzie objęty ograniczeniem za marzec 2020 r. W przypadku, gdy pracownik ten nie był w tym czasie zatrudniony w danym szpitalu – 50% wysokości miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego tej osoby w szpitalu na dzień udostępniania informacji.

Jednocześnie kwota rekompensaty:

  • nie może być niższa niż 50% wynagrodzenia zasadniczego pracownika medycznego w szpitalu, w którym będzie objęty ograniczeniem za marzec 2020 r. W przypadku, gdy pracownik ten nie był w tym czasie zatrudniony w danym szpitalu – 50% wysokości miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego tej osoby w szpitalu na dzień udostępniania informacji,
  • oraz nie może być wyższa niż 10 tys. zł.

A co jeśli będzie to za mało?

Nikogo nie dziwi dzisiaj lekarz pracujący w kilku miejscach, w tym we własnym gabinecie. W kontekście powyższego nie można, nie zadać pytania „A co jeśli lekarze lub inny pracownik medyczny w wyniku otrzymania rekompensaty poniesie straty finansowe?”

Bez wątpienia będzie miał prawo do wystąpienia o odszkodowanie tytułem naprawienia szkody, którą poniósł w wyniku zakazu pracy w innych miejscach. Czy zatem posypią się pozwy?

Wszystkie szczegóły, w tym wzory dokumentów znajdziecie tutaj: https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/dodatkowe-wynagrodzenie-dla-personelu-medycznego-za-prace-w-jednym-miejscu,7721.html

Social media:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial