Milutkiego spędzania na stronce Wam mili życzę, i mam nadzieję że moim pisaniem nie jedną wzruszę, rozweselę dusze.
„Autoportret pisany
Nie jestem już młoda a też i nie stara
W kość oczywiście swoje dostałam
Stwierdziłam zatem że wolność jest dla mnie miła
W toksyczne związki nie wchodziłam
Synowi się poświęciłam
Moje szczęście jest miłe... bo syn nie jest skurwysynem
Zadowolona jestem z mojego życia
Pomimo że od niego po dupie porządnie dostałam
Cieszę się z mojego splendoru
Na starość przekażę go do rozbioru
Wspomnienia będę sobie snuła
Nie pójdzie na marne moja nad życiem zaduma
Daję każdemu tę oto radę - żyj tak
Aby na starość wspominać a wstyd opowiadać było
Jestem jaka jestem i mam nadzieję że moimi wypowiedziami, przemyśleniami nie robię nikomu krzywdy. Piszę co myślę, mówię co myślę a pisać, pisać każdy może - lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić.
Wiele bym o sobie mogła jeszcze pisać, ale nie będą mą zajebistością Was męczyła ;-)
Jarosław Kaczyński uzyskuje lojalność pisowców, przez to, że daje im nadania do tego, aby kradli. Dzisiaj bez określonych apanaży dla poszczególnych posłów, senatorów, ministrów PiS by się dawno rozpadł. Bo oni tylko i wyłącznie dlatego są razem, że razem mogą kraść. Taka jest prawda.
Jak wiadomo, złodziejem jest ta osoba, która kradnie cudzą rzecz. W staropolszczyźnie złodziej to był ten, który robi zło. Dzisiaj to słowo oczywiście kojarzy się bardzo negatywnie, pejoratywnie i bez wątpienia użyte wobec osoby bądź podmiotu, narusza czyjeś dobra osobiste, może stanowić element zniewagi czy też zniesławienia. Jednakże w każdej sprawie o charakterze karnym dotyczącym zniesławienia czy zniewag bądź cywilnej dotyczących dóbr osobistych, można bronić się przed zarzutem złamania prawa, jeżeli się udowodni, że twierdzenie, które się głosi, jest prawdziwe.
Czy prawdą jest, że PiS to złodzieje?
W moim przekonaniu tak! I to zarówno w charakterze szerszym, ogólniejszym, gdy mówimy o tym, że PiS ukradł organy funkcjonujące niezależnie w państwie prawa takie jak: Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, Sąd Najwyższy.
Wiemy, że przejęcie tych organów nastąpiło ze złamaniem Konstytucji – to jest można powiedzieć najwyższa forma kradzieży, dlatego, że złamanie umowy społecznej, która obowiązuje nas wszystkich, umowy, która stanowi fundament naszego państwa, to jest sytuacja, w której można powiedzieć, że mamy do czynienia z mega złodziejami. Albowiem chyba czymś łagodniejszym, czymś mniej groźnym, jest okradanie nawet ze środków finansowych, niż okradanie nas wszystkich z niezależnych instytucji, które nas mają bronić, mają nas reprezentować i są fundamentem tego, że funkcjonujemy jako normalne państwo demokratyczne prawa, a nie jako zbiór osób, które funkcjonują z na zasadzie „kto jest silniejszy”.
A więc w takim znaczeniu ogólnym, wydaje mi się, że można powiedzieć, że PiS to złodzieje, ponieważ okradli nas z instytucji, które w każdym państwie są niezwykle potrzebne.
Natomiast obecnie, po ostatnich dniach, ostatnich tygodniach, możemy mówić również że PiS to złodzieje w sensu stricto, w sensu concreto. Mamy do czynienia bowiem z informacjami, które wskazują na to, że Prawo i Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński, zbudowali system funkcjonowania państwa, w oparciu o pewnego rodzaju przywileje dla członków PiS-u.
Jarosław Kaczyński uzyskuje lojalność pisowców, przez to, że daje im nadania do tego, aby kradli. Tak było w starożytności, kiedy dawano jakąś prowincję do zarządzania, nie płacono gubernatorowi prowincji (mowa o starożytnym Rzymie), jakiś specjalnych apanaży, ale pozwalano mu okradać ludność. W pewien sposób dzisiaj robi to Jarosław Kaczyński. Nadaje poszczególnym ministrom, poszczególnym grupom w pisie, określone „księstwa feudalne”: ministerstwa, spółki skarbu państwa.
Oni się kłócą, żrą się o to, kto ma mieć jakiego prezesa i ogólna zgoda jest na to, że w tej spółce – w tym ministerstwie, możesz zatrudniać kogo chcesz, na pensjach jakie sobie wymyślisz.
Możesz zatrudniać swojego fryzjera, ciotkę fryzjera, szwagierkę ciotki fryzjera i nie przejmować się tym, że nie mają żadnej kompetencji do wykonywania tej władzy, którą im powierzasz, nie mają żadnego doświadczenia w zajmowaniu się sprawami majątkowymi danych podmiotów. Ważne jest, żeby byli lojalni, żeby się trzymali partii, żeby wpłacali na tą partię. Tego typu system jest systemem zorganizowanej kradzieży, tj. system nepotyzmu, który, można powiedzieć został podniesiony przez PiS do rangi ustrojowej. To jest sposób funkcjonowania naszego państwa.
Dzisiaj bez określonych apanaży dla poszczególnych posłów, senatorów, ministrów PiS by się dawno rozpadł. Bo oni tylko i wyłącznie dlatego są razem, że razem mogą kraść. Taka jest prawda.
Smutne dzieje dla Polaków nastały Sami są sobie winni Że durnych polityków sobie wybrali
Durni politycy stoją na Polski czele Bezkarnie okradają Polaków i Polskę Tak się zmieniają dzieje
Duda maruda tylko podpisuje Co mu prezesina nakazuje… I wcale się z tym nie kryje
Bardzo uwielbia się chwalić ile to się uczy Przy okazji jak świnia się utuczył I na następne podwyżki do swej pensji liczy
PiS oskarża, krytykujE poprzednią ekipę Nic sami nie robiąc oskarżając o wszystko innych Tusk winien, PO winne – jakże jest to dziecinne
PiS okrada ciężko pracujące osoby Kradną i swoich na wysokopłatne stołki wsadzają I ze sumieniem swoim się zgadzają
Nie ma Polska szczęścia do rządzących Kto na stołek zasiądzie do siebie ciągnie Aby jak dla siebie jak najwięcej mieć
A ty szaraczku cicho siedź To i ochłap z pańskiego stołu dostaniesz też I ty o tym wiesz dlatego cicho siedzisz też
Tak to jest nie tylko w Polskim świecie Że grube ryby obżerają się Płotka musi byle co jeść
Tusk komentuje podwyżki dla polityków. “Wyrok zapadnie szybciej niż myślicie”
— Władza mówi, że im się to należy niejako z automatu. Z automatu to tej władzy należą się sprawiedliwe procesy przed niezależnymi sądami. Za to, że okradają każdego dnia polskie rodziny — powiedział na nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Kradną, ale się dzielą – są to ludzkie pany
Kiedyś mówili, że kradną, ale się dzielą, ale teraz już tylko kradną.
W związku z prezentacją projektu budżetu Kancelarii Sejmu na 2023 r. okazało się, że szykowana jest podwyżka dla urzędników i posłów. Będzie kosztować budżet 27,6 mln zł
Do sprawy odniósł się Donald Tusk, porównując podwyżki dla polityków z podwyżkami dla nauczycieli
Tusk zauważa, że podwyżki planowane są w czasie, gdy “drożyzna zżera ludziom oszczędności”. — Kiedy wielu Polaków nie wie, czy przeżyje od pierwszego do pierwszego — mówi
— Nauczyciel mianowany na pensji zasadniczej dostanie w tym samym czasie 152 zł — dodaje
— Są tacy, którzy twierdzą, że pisowska władza co prawda kradnie, ale się dzieli. Jak kradnie, to już wszyscy wiemy. Zobaczmy, jak dzieli się z ludźmi — powiedział Donald Tusk na nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych.
— Tu mam w ręku 2 tys. zł. Tyle podwyżki ma dostać pan prezydent. Niewiele mniej pan premier, ministrowie, pani marszałek. I to w czasie, kiedy drożyzna zżera ludziom oszczędności, kiedy wielu Polaków nie wie, czy przeżyje od pierwszego do pierwszego — dodał.
Tusk przypomniał także, ile wynoszą podwyżki dla nauczycieli. — Nauczyciel mianowany na pensji zasadniczej dostanie w tym samym czasie 152 zł. Oni, ta władza, mówi, że im się to należy niejako z automatu. Z automatu to jej władzy należy się wyrok wyborców — stwierdził.
Były premier dodał także, że “z automatu to tej władzy należą się sprawiedliwe procesy przed niezależnymi sądami”. — Za to, że okradają każdego dnia polskie rodziny. Z pieniędzy, z węgla, z cukru, z ciepłej wody, z nadziei i marzeń o własnym mieszkaniu, z poczucia bezpieczeństwa. I ten wyrok zapadnie szybciej niż myślicie — podsumował Tusk.
W planie są wydatki w wysokości prawie 714 mln zł. Kaczmarska wyjaśniła, że wydatki związane ze zmianą kadencji Sejmu to 42,5 mln zł. Jeśli chodzi o wzrost płac dla urzędników, uposażeń i diet dla posłów to jest koszt w wysokości 27,6 mln zł — informuje TVN24 Biznes.
Vox populi, vox Kaczyński, czyli zaciskanie pasa tylko dla wybranych. Oni dostali nagrody i nie muszą ich oddawać?
Swoim głośnym wystąpieniem o zwrocie nagród i konieczności zaciskania pasa prezes Jarosław Kaczyński nieświadomie wypuścił dżina z butelki. Jego wystąpienie poddawane jest teraz skrupulatnej analizie na okoliczność tego, kto nagrody będzie musiał zwracać, a kto nie? Czy będą w tym względzie równi i równiejsi? Jak wiadomo że równiejsi to ci co z PisU A RESZTE NA NICH ZAPIERDALAJĄ 😉
Pewne prawidłowości dla formowania się osobowości patologicznego kłamcy możemy odnaleźć w jego środowisku rodzinnym, dzieciństwie czy okresie dojrzewania. Wielu spośród 19 analizowanych, mentalnie zdrowych, patologicznych kłamców miało kontakt z pewnymi dewiacjami społecznymi występującymi w najbliższej rodzinie. W rodzinach tych występowały:
• choroba psychiczna – 6 przypadków;
• jedno lub dwoje rodziców było uzależnionych od alkoholu – 6 przypadków;
• rodzic kryminalista albo prowadzący niezwykle rozwiązły tryb życia – 4 przypadki;
• samobójstwo rodzica – 1 przypadek;
• ekstremalnie neurotyczny rodzic 1 przypadek;
• rodzic chory na syfilis – 2 przypadki;
• rodzic chory na epilepsję – 1 przypadek;
(Przypadki nie sumują się do 19, bo niektóre zjawiska współwystępują).
W badaniach wykazano ponad wszelką wątpliwość, że cecha, jaką jest patologiczne kłamanie, nie jest dziedziczona. Wiadomo natomiast, że taka tendencja kształtuje się we wczesnej młodości. Jeżeli w okresie formowania się osobowości zostanie podtrzymana tendencja do prawdomówności, to nie rozwinie się już nigdy patologiczny kłamca. Badania wykazały ponadto, że kobiety mają większą tendencję do rozmijania się z prawdą niż mężczyźni; łatwiej im to przychodzi.
Środowisko patologicznego kłamcy trudno także nazwać harmonijnym. Oto wyniki analizy:
• dobre warunki w domu rodzinnym – 5 przypadków;
• bieda w domu – 2 przypadki;
• bardzo niskie wykształcenie rodziców- 2 przypadki;
• niemoralność w życiu domowym – 6 przypadków;
• brak opieki i kontroli rodzicielskiej lub jej znaczne deficyty – 6 przypadków;
• trudne warunki domowe – 1 przypadek.
Psychiczne “zakażenie”
Wczesne doświadczenia emocjonalne patologicznych kłamców były szokujące. Ośmiu na 19 badanych miało bardzo wczesne doświadczenia seksualne. Pięć osób znajdowało się pod znaczącym wpływem złych dorosłych. Pięciu z 19 patologicznych kłamców (tylko tam, gdzie udało się zdobyć wystarczające dane) mieszkało w domu z osobą, którą można uznać za chronicznego krętacza. Psychiczne “zakażenie” tendencją do kłamania wydaje się bardziej niż prawdopodobne, szczególnie w czasie, gdy kształtuje się osobowość. Prawdopodobnie tendencja taka występuje jedynie wtedy, gdy istnieje jakaś predyspozycja do niestabilności. Inną przyczyną takiego “zakażenia” może być brak fizycznej i psychicznej stabilności w okresie dojrzewania.
W wielu badanych przypadkach okazało się, że pewne dewiacje w życiu seksualnym wysoko korelują z tendencją do patologicznego kłamstwa. Może to wynikać z konfliktów wewnętrznych, bowiem spora liczba spośród analizowanych osób zaczęła kłamać od czasu, kiedy przydarzyło im się jakieś doświadczenie o głębokim kontekście emocjonalnym. Te doświadczenia i emocje zostały wyparte. Może to świadczyć o tym, że wyparte zdarzenia odgrywają znaczącą, jeśli nie kluczową rolę, w genezie patologicznego kłamstwa. Takie zdarzenia miały nierzadko charakter seksualny.
Charakterystyka patologicznego kłamstwa pokazuje, że wyrasta ono z tendencji, która może z łatwością wyrażać się w innych formach. Częste są np. oszustwa, czasami kradzieże, ucieczki z domu (łącznie z przyjmowaniem innej tożsamości). Należy jednak podkreślić, że omawiane przypadki nie mają nic wspólnego z psychopatią. Badane osoby, jeśli pominąć skłonności do patologicznych kłamstw, były osobami najzupełniej zdrowymi psychicznie.
Ci, co głosują na PiS, też są kłamcami – SWÓJ SWEGO popiera
Dla wielu ludzi w PiS Morawiecki to gangster wysługujący się obcym…
PiS .. TO PINOKIO DOSŁOWNIE … Nie tylko Morawiecki kłamie – Zaraza covidowa –
“Pinokio coronoświrus 2022.”
Ta kampania będzie trwać, i przejdzie do historii. Nie zdarzyło się bowiem wcześniej, żeby tak kłamano. Żeby kłamstwo było chlebem powszednim. I na dodatek żeby w tym dziele mijania się z prawdą wyróżniał się premier rządu RP – Mateusz Morawiecki.
No i jeszcze jedno – żeby premier, wyrokiem sądu, musiał kłamstwo prostować.
Warto przypomnieć to wydarzenie. Podczas wizyty na ziemi lubuskiej, gdzie otwierał odcinek drogi ekspresowej S3, Morawiecki przemawia tak:
„Pamiętacie, jak nasi poprzednicy mówili: budujmy nie politykę, tylko drogi i mosty? Pamiętacie coś takiego? Nie było ani dróg, ani mostów”, mówił z zapałem. A potem: „Żeby nie być gołosłownym, powiem tak: nasi poprzednicy, których nasi przyjaciele z kartkami chcieliby z powrotem zaprosić do władz, (…) przez osiem lat wydali 5 mld na drogi lokalne. To tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku”.
Ta wypowiedź skończyła się nie tylko zalewem memów, ale i pryncypialną reakcją Platformy Obywatelskiej, która zdecydowała się oddać sprawę do sądu, w trybie wyborczym. I właśnie ją wygrała. Premier musiał zamieścić w mediach oświadczenie.
Ukazało się ono w czwartek wieczorem, przed „Faktami” TVN i „Wiadomościami” TVP.
„Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 r. podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej” – odczytała lektorka oświadczenie szefa rządu.
Niewątpliwie chwały Morawieckiemu to nie przyniosło. Zwłaszcza że trudno uznać słowa o drogach za wpadkę. Premier mija się z prawdą regularnie i bez wstydu. PSL założyło mu nawet licznik, „Mateuszek kłamczuszek”, który rejestruje jego kłamstwa. Peeselowcy doszli już do 87 takich przypadków.
O kłamstwach premiera piszą gazety, wyliczają je portale. Kłamstwa na temat VAT, uchodźców, polskiej gospodarki, prywatyzacji, Horteksu itp. Można wyliczać i wyliczać…
Co więc się stało, że Mateusz Morawiecki regularnie kłamie, nie bacząc na to, że wszystko przecież można sprawdzić? I że to zostanie sprawdzone? Odpowiedzi jest kilka.
Kłamie, bo PiS tak ma
PiS wyrosło na kłamstwie. Kłamstwo smoleńskie dało tej partii siłę, pozwoliło przetrwać trudny czas i rozwinąć się do roli największej partii opozycyjnej w kraju. Wbrew oczywistym faktom Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz wmawiali ludziom teorię o spisku, o bombie i wybuchu jako przyczynach katastrofy prezydenckiego Tu-154. PiS rządzi już trzy lata, wydało miliony na udowodnienie swoich tez i nic. Ale płynie z tego nauka – kłamstwo się opłaca. I nawet jeśli wyjdzie na jaw, traci się niewiele.
Drugim kłamstwem, które zapewniło PiS sukces, było hasło „Polska w ruinie”, wykorzystywane w kampanii roku 2015. Opłacało się? Opłacało. Bo potem zawsze można było powiedzieć, że to taka retoryka wyborcza. Jeżeli więc jakaś metoda przynosi rezultaty, dlaczego z niej rezygnować?
Kłamie, bo sam w to wierzy
To niejedyne kłamstwa rozpowszechniane w obozie PiS. Ta formacja wręcz stworzyła alternatywną rzeczywistość, w której jej liderzy to ludzie prawi i szlachetni, przeciwnicy zaś – mordy zdradzieckie. Komuniści i złodzieje.
W tej rzeczywistości Lech Wałęsa jest agentem i zdrajcą, a faktycznym liderem Solidarności był Lech Kaczyński. W tej rzeczywistości obrońcami Polski są żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, na grobach których Mateusz Morawiecki składał kwiaty.
W tej rzeczywistości Polski przed rokiem 1989 nie było. Tak twierdził premier na konferencji w Berlinie. Ba! Tak naprawdę Polska jest od roku 2015, bo wcześniej była najpierw komunistyczna, a potem postkomunistyczna, czyli w zasadzie taka sama.
W tej rzeczywistości Mateusz Morawiecki negocjował wejście Polski do Unii Europejskiej. Co ogłosił podczas spotkania w Sandomierzu.
Z tego punktu widzenia Morawiecki nie kłamie, tylko prezentuje alternatywną, pisowską wersję historii.
Kłamie, bo to się podoba Jarosławowi i partii
Ta wersja przyjmowana jest przez prezesa i przez działaczy PiS z zadowoleniem, wręcz z entuzjazmem. Wiele już napisano na temat partii Kaczyńskiego, że stosunki tam panujące przypominają sektę. Jeżeli tak, jest to sekta żywiąca się nienawiścią do wroga. To widać. Gdy podczas kolejnych konwencji Morawiecki ostro atakuje opozycję, prezes się uśmiecha, a sala najgłośniej klaszcze. Te brawa są dla Morawieckiego ważne. Jest on w obozie prawicy postacią nową, i to pochodzącą ze środowisk niedarzonych tam zaufaniem – bo był prezesem Banku Zachodniego WBK, czyli filii irlandzkiego banku AIB, którą potem wykupił hiszpański Santander. Był też w Radzie Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku. Innymi słowy, bankster wysługujący się obcym, wpychający Polakom kredyty we frankach. No i krążący wokół Tuska. Dlatego Morawiecki musi starać się zdobyć zaufanie ludzi PiS. I takimi atakami próbuje ich pozyskać.
Dlaczego? Jeśli prześledzimy historię PiS i karier politycznych w tym obozie, zauważymy, że największe szanse mają tam jastrzębie, ludzie bez oporów atakujący przeciwników, niepróbujący budować jakichkolwiek mostów. Przykładów mamy aż nadto: Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński, Krystyna Pawłowicz… Natomiast tzw. gołębie kończą marnie – są odsuwani na bok, a potem wypychani z partii. Taki los spotkał m.in. Ludwika Dorna, Kazimierza Marcinkiewicza, Joannę Kluzik-Rostkowską, gdy tylko naszły ich wątpliwości. Morawiecki to wie i nie chce tego błędu popełnić.
Kłamie, bo może
PiS zbudowało machinę propagandową, która bardzo skutecznie obsługuje prawicowy elektorat. Opiera się ona na tzw. przekazie dnia – około godz. 10 posłowie PiS otrzymują SMS-y z tezami dotyczącymi najważniejszych spraw. I wszyscy je powtarzają. A mają gdzie – media publiczne, czyli TVP 1, TVP 2, TVP Info, Polskie Radio z Jedynką i Trójką na czele. Do tego media ks. Rydzyka oraz inne, mniejsze. Tu nikt nie zarzuci premierowi, że mija się z prawdą. Przeciwnie, jego słowa będą wiele razy powtarzane, komentowane itd. Premier może mówić, co chce, a i tak zostanie to podane jako najczystsza prawda i mądrość.
Cóż, w sprawie dróg akurat się nie udało. Uznajmy to jednak za wypadek przy pracy.
Kłamie, bo żyjemy w erze kłamstw
Żyjemy w erze kłamstw. To „zasługa” internetu, zrównania poważnych mediów z anonimowymi, możliwości błyskawicznego rozprzestrzeniania się informacji. Sieć zalewają nieprawdziwe informacje, tzw. fejki, i nie ma nawet fizycznej możliwości ich prostowania. Funkcjonują tam portale, które mają za zadanie kłamać i prowadzić wojny propagandowe. Są firmy, które podejmują się takich działań. I każda kampania przynosi nam kolejne morze kłamstw. Premier zdecydował się płynąć tym „nowoczesnym” nurtem.
Kłamie, bo w korpo to dobra metoda
Jest jeszcze jedno wytłumaczenie przypadłości premiera – jego przeszłość. Morawiecki został ukształtowany przez korporację i duch działania korporacji z niego wychodzi. Zresztą osoby, które pracowały w takich strukturach, szybko to wyłapały.
W korpo stosunkowo łatwo jest kłamać. I kłamstwo okazuje się użyteczne. Po pierwsze, dlatego że większość rozmów odbywa się w zamkniętych gronach, słowa nie wychodzą na zewnątrz. A po drugie, trudno sprawdzić, czy ktoś mówi prawdę, czy nie. Po trzecie wreszcie, zmiany kadrowe powodują, że kłamstwo sprzed miesiąca już dawno zostało zapomniane. Bo jest nowa rada nadzorcza, nowy prezes itp.
Korpo tak działa. Prezes spotyka się z radą nadzorczą co dwa-trzy miesiące. Prezentuje swoją wersję działania firmy i jeśli tylko przedsiębiorstwo nie przynosi strat, nikt nie sprawdza, czy mogło być lepiej. Mógłby to zrobić ambitny zastępca, ale już głowa prezesa w tym, żeby ambitnych wokół niego nie było. Takich eliminuje się metodą intryg, rozpuszczając różne wieści. Jakie? Tego też nie da się sprawdzić, bo korporacje najbardziej boją się przecieków i ujawniania wewnętrznych spraw. Uczą pokory i przytakiwania słowom prezesa.
Tymczasem w polityce wszystko jest jawne, szybko weryfikowane przez konkurencję, ba, konkurencja bez przerwy atakuje. Dla Morawieckiego, przywykłego do gabinetowych rozgrywek, gdzie jednemu mówi się jedno, a drugiemu drugie, to obcy świat.
Ale on w tym świecie chce być. Ma prawo – to jego wybór. Za to naszym wyborem jest, czy pozwolimy na zalew kłamstwa w polskiej polityce, czy nie.
To nie jest banalne pytanie, kodeksowe. Ma ono znaczenie ustrojowe. Jak możemy, jako wyborcy, podejmować decyzje, skoro mogą one się opierać na zmyślonych lub zmanipulowanych informacjach? Przecież gdy wszyscy kłamią, pozostaje wybór „na czuja”, przypadkowy.
Dlatego nauczka Morawieckiemu się należała. Oby tylko ją zapamiętał.
IX PKŚ „Medycy w Polsce wobec bezprawia covidowego – sprzeciw i prześladowania”
Medycy w Polsce mówią stanowcze „NIE!” dla bezprawia covidowego. Temat IX posiedzenia Poselskiej Komisji Śledczej Norymberga 2.0 w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Nadużyć i Naruszeń Prawa w związku z Covid-19. Medycy przedstawiają nam prawdziwą rzeczywistość, jaka jest w Polsce i właśnie to jest niestety smutne. Mowa o prześladowaniach, szykanach oraz bezpodstawnym oskarżaniu pod ich adresem. Powód jest jeden: ci medycy nie godzą się na nieleczenie pacjentów z jedną chorobą. Zatem stąd konieczność posiedzenia, żeby przeanalizować tę kwestię. Analizy wymaga również kondycja służby zdrowia w Polsce oraz konieczne jest ukazanie patologii, z którą mamy do czynienia. Medycy sprzeciwiają się polityce rządu w czasie tak zwanej pandemii.