Milutkiego spędzania na stronce Wam mili życzę, i mam nadzieję że moim pisaniem nie jedną wzruszę, rozweselę dusze.
„Autoportret pisany
Nie jestem już młoda a też i nie stara
W kość oczywiście swoje dostałam
Stwierdziłam zatem że wolność jest dla mnie miła
W toksyczne związki nie wchodziłam
Synowi się poświęciłam
Moje szczęście jest miłe... bo syn nie jest skurwysynem
Zadowolona jestem z mojego życia
Pomimo że od niego po dupie porządnie dostałam
Cieszę się z mojego splendoru
Na starość przekażę go do rozbioru
Wspomnienia będę sobie snuła
Nie pójdzie na marne moja nad życiem zaduma
Daję każdemu tę oto radę - żyj tak
Aby na starość wspominać a wstyd opowiadać było
Jestem jaka jestem i mam nadzieję że moimi wypowiedziami, przemyśleniami nie robię nikomu krzywdy. Piszę co myślę, mówię co myślę a pisać, pisać każdy może - lepiej lub gorzej i tak powiem Wam szczerze, nie znam się na pisaniu co i jak gdzie znaki interpunkcyjne wstawić.
Wiele bym o sobie mogła jeszcze pisać, ale nie będą mą zajebistością Was męczyła ;-)
PiS ukrywa prawdę o skażeniu Odry? Wszystkiemu zaprzeczają!
PIS Wysyła Wojsko! W tle Zatrucie Odry i TROP WINNYCH prowadzący do PIS! – Analiza Ator Finanse Bank
Politycy PiS nie chcą wyjaśnić sprawy skażenia Odry i z jakiegoś powodu ukrywają prawdę o nim? Pojawia się coraz więcej oskarżeń, a wojewoda lubuski ogłasza wprost, że wyniki niemieckich badań to kłamstwo.
Odra została skażona tajemniczą substancją, ale z jakiegoś powodu polskie służby nie są w stanie dociec, jaką. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu od dwóch tygodni bada próbki wody z rzeki i wykrył jedynie podwyższony poziom mezytylenu i zbyt duże natlenienie. Do akcji włączyli się jednak Niemcy, którzy w zaledwie kilka godzin przeprowadzili własne badania i ogłosili, że znaleźli w akwenie rtęć. I to w takim stężeniu, że ich maszyny pomiarowe zaczęły szaleć.
Naukowcy alarmują, że jeśli to prawda, zagrożone są nie tylko ryby czy ptactwo i zwierzęta bytujące na odrze, ale też ludzie. Rtęć jest w stanie zabić człowieka, a szczególnie niebezpieczna okazuje się dla kobiet w ciąży i dzieci. Co na to polski rząd, który już zajmuje się sprawą?
Pierwsze informacje o zatruciu Odry pojawiły się nie w lipcu, ale jeszcze w czerwcu. Mimo skażenia wód i gruntów oraz śmierci tysięcy ryb, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie ostrzegło Polaków. Zrobiło to dopiero w piątek popołudniem. Czy trwa zacieranie śladów?
Zatrucie Odry od dwóch dni jest w Polsce tematem numer jeden. Ale nie w TVP, która problem bagatelizowała i informowała o zakażeniu zdawkowo. Na portalu TVP Info wiadomość o zakażeniu Odry w piątkowe przedpołudnie była nisko na stronie, „Wiadomości” poświęciły problemowi 54 sekundy. Media wspierające rząd próbowały sprawę ignorować. Dopiero gdy w reszcie mediów wyparła ona inne tematy, a ministrowie zostali ściągnięci z urlopów, żeby zająć się problemem, TVP przyjęła taktykę rządu – czyli przekonywania Polaków, że żadnego zagrożenia nie ma. Przy czym rząd premiera Mateusza Morawieckiego zainteresował się problemem dopiero wtedy, gdy w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia martwych ryb.
W piątek popołudniem na stronie TVP Info można było przeczytać jako główne informacje, że: „Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zwrócił się do strony niemieckiej o potwierdzenie odkrycia rtęci w próbkach wody z Odry” i „Wojewoda lubuski: Nie ma podwyższonego poziomu rtęci w Odrze”. Gdy Rządowe Centrum Bezpieczeństwo w końcu wysłało alert, to wiadomości SMS-y nie trafiły do wszystkich Polaków, jak to było w trakcie awarii warszawskiej Czajki czy nawet przed wyborami.
Przyczyny zatrucia rzeki wciąż są ustalane. Pytanie tylko, dlaczego władze nie zajęły się sprawą natychmiast, gdy pojawiły się w lokalnych mediach informacje o zanieczyszczeniu? Dlaczego nie została ona podjęta chociaż wtedy, gdy z interpelacją poselską wystąpiła posłanka Małgorzata Tracz? Dlaczego wiceminister klimatu Jacek Ozdoba i wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz zostali tak późno powiadomieni o problemie?
Dlaczego polska strona wciąż nie stwierdziła, co jest przyczyną katastrofy, a niemiecka już podaje informacje o zatruciu rtęcią? Czy przedstawiciele naszych władz rzeczywiście pozwalali wylewać do Odry chemikalia, jak spekulują media? Czy czekano, aż woda rozcieńczy te zanieczyszczenia? I najważniejsze, dlaczego nie wydano wcześniej zakazu połowu ryb i zbliżania się do Odry, mimo że sami wędkarze informowali o zagrożeniu?
Pytań jest dużo więcej, a odpowiedzi brak. Premier Mateusz Morawiecki wydał jedynie krótki komunikat, zdawkowo informując o problemie. Wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski na czwartkowej konferencji bagatelizował całą sprawę i zarzekał się, że sam wykąpię się w Odrze, a dzieci mogą przychodzić nad rzekę. Z kolei jeszcze w środę Przemysław Daca, prezes Wód Polskich, mówił, że „zaobserwowano tylko parę egzemplarzy martwych ryb” i „nie możemy mówić o totalnej katastrofie rzeki Odry”, żeby dzień później mówić już o wybraniu z Odry „dziesięciu ton martwych ryb” i „gigantycznej i bulwersującej katastrofie ekologicznej”.
Premier Morawiecki, pochodzący z Dolnego Śląska, nad Odrę wciąż się nie pofatygował. Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa nie odpowiada na nasze prośby o rozmowę, wiceminister Jacek Ozdoba nie reaguje na próby kontaktu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie odpowiada na nasze pytania. Rząd liczy, że sprawa katastrofy ekologicznej na Odrze przycichnie. W końcu mamy wakacje, i to długi weekend. A w przyszłym tygodniu Polacy może będą żyć już innymi tematami.
W tym wszystkim zapomina się o zwykłych ludziach, którzy żyją przy Odrze, byli nad rzeką już w niebezpiecznym czasie i narażeni byli na niebezpieczeństwo. I zapomina się o zdewastowanej przyrodzie, która – jak twierdzą eksperci – będzie musiała odbudowywać się latami. A odpowiedzialnych i winnych zaniedbań jak nie było, tak nie ma. I PiS liczy na to, że tak zostanie.
Kto zaniedbał swoje obowiązki. Śnięte ryby zaczęły pokazywać się już od lutego 2022 r. – ODRA.
Zatruta Odra – zobacz na mapie, jak wygląda sytuacja
Katarzyna Korzeniowska, Danuta Pawłowska
12 sierpnia 2022 | 17:05
To największa katastrofa ekologiczna od lat. Rtęć w rzece to zagrożenie dla całego ekosystemu Odry, także dla ludzi.
W maju i lipcu w Kanale Gliwickim zauważono zanieczyszczenia, ale WIOŚ w Katowicach zapewnia, że nie miały one związku z zatruciem wody w Odrze. Pierwsze martwe ryby na Odrze w Oławie znaleziono na początku lipca. Teraz z rzeki wyławiane są już tony śniętych ryb. Są też doniesienia o umierających ptakach i bobrach.
Jeszcze 10 sierpnia rządowy WIOŚ rozsyłał komunikaty, że nic strasznego się nie dzieje.
Fala skażonej wody minęła Wrocław, przepłynęła przez woj. lubuskie, w piątek 12 sierpnia dotarła do Szczecina. Za zatrucie rzeki odpowiada prawdopodobnie mezytylen, niemieckie media podają informację, że w Odrze stwierdzono także “niewiarygodnie wysoki” poziom rtęci.
W wielu miejscach wędkarze i wolontariusze pomagają w usuwaniu skutków katastrofy. Dopiero w piątek 12 sierpnia mieszkańcy dostali spóźnione alerty na komórki od wojewody. “Nie kąp się, nie używaj wody z Odry”.
Wszystkie teksty reporterów “Wyborczej” o tej katastrofie ekologicznej znajdziesz tutaj: Zatruta Odra.
https://www.youtube.com/watch?v=CDZ6A1Qb8Rc
Tony śniętych ryb w Odrze. Czemu nie ma alarmistycznych konferencji rządu? Ekspert o oportunizmie władzy
Wędkarze wyłowili z Odry co najmniej kilka ton śniętych ryb. Alarmują o ogromnym zanieczyszczeniu rzeki. Tymczasem, jak mówił w TOK FM Marek Józefiak z Greenpeace Polska, rząd bezczynnie się temu przygląda. – Gdy coś złego się dzieje w mieście rządzonym przez opozycję, to po godzinie mamy konferencję prasową i wszystkich świętych na miejscu – stwierdził.
W czwartek Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu podał, że w żadnej z próbek pobranych z Odry w województwie dolnośląskim po 1 sierpnia nie stwierdzono obecności mezytylenu. Wcześniej w związku z badaniem przyczyn masowego śnięcia ryb w Odrze w okolicach Wrocławia wykryto w próbkach ten związek.
Pierwsze informacje pojawiły się już 26.07 na wysokości miejscowości Lipki. Z każdym dniem dziwna przypadłość zaczęła dopadać ryby na coraz to dalszych odcinkach rzeki.
Politycy opozycji i aktywiści alarmują, że rząd biernie przygląda się skażeniu jednej z największych rzek w Polsce. – Najbardziej zaskakujące jest to, że czas mija. Pierwsze sygnały o tym, że z Odrą dzieje się coś niepokojącego, zaczęły się pojawiać pod koniec lipca. Mamy już niemalże połowę sierpnia i nadal nie wiemy, co się z Odrą stało – mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Marek Józefiak z Greenpeace Polska.
A obecnie zanieczyszczonych są setki kilometrów rzeki. – Pierwsze śnięte ryby zaczęły się pojawiać koło Oławy. To jest jeszcze przed Wrocławiem, w województwie opolskim. A teraz już mówimy o tym, że to samo dzieje się setki kilometrów dalej – podkreślił rozmówca Piotra Maślaka.
Józefiak ocenił, że rządowi nie zależy na ochronie środowiska. Interesuje się tym tematem – jak podkreślił – tylko wtedy, gdy przynosi to doraźne korzyści polityczne i pozwala uderzyć w opozycję. – To, co mnie uderza to oportunizm władzy. Gdy coś złego się dzieje w mieście rządzonym przez opozycję, to po godzinie mamy konferencję prasową i wszystkich świętych na miejscu. A tutaj tygodniami sytuacja się utrzymuje i nadal nie wiadomo, co się wydarzyło – powiedział.
Przypomnijmy, że po awarii oczyszczalni ścieków “Czajka” w Warszawie w 2019 r., w wyniku której doszło do zrzucenia zanieczyszczeń do Wisły, rząd interweniował natychmiast. Już następnego dnia premier Mateusz Morawiecki powołał sztab kryzysowy w Kancelarii Premiera. Zwołano także posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego w Płocku z udziałem ministra zdrowia, wojewody, oraz służb podległych, zajmujących się stanem wody i ewentualnymi zagrożeniami. Obyły się także liczne konferencje prasowe m.in. z udziałem ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Politycy PiS i rządowe media brutalnie uderzały przy tym w prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, któremu zarzucano niedopełnienie obowiązków. PiS uruchomił nawet “licznik ścieków” wpadających do Wisły. Sprawę skierowano też do prokuratury.
Największa katastrofa ekologiczna od lat. “Czajka to przy tym nic”
Zdjęcia i nagrania zanieczyszczonej Odry wywołały burzę w mediach społecznościowych. Bezczynność zarzucają rządowi także politycy opozycji i inni aktywiści.
“Już tydzień temu domagałam się działań ws. katastrofy ekologicznej na Odrze od organów ochrony przyrody, Państwowego Gospodarstwa Wodnego i rządu. Do dziś nie dostałam żadnej odpowiedzi na moje pisma. Rząd Zjednoczonej Prawicy od blisko 2 tygodni biernie patrzy jak Odra umiera i nic z tym nie robi” – napisała na Twitterze posłanka Zielonych Małgorzata Tracz.
“Dlaczego @WodyPolskie przez TYDZIEŃ milczały o największej katastrofie ekologicznej od lat?? W #Odra umierają nie tylko ryby ale też bobry! #Czajka to przy tym nic. Zaraz padną czaple, bieliki…Konieczna jest dymisja prezesa i śledztwo ws. haniebnych zaniedbań @MorawieckiM” – podkreślił aktywista Miasto jest Nasze Jan Mencwel.
Internauci cytują Kukiza: “Jak zostanę politykiem, to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato“
Podczas środowego posiedzenia Sejmu Paweł Kukiz udowodnił, że jego współpraca programowa z Jarosławem Kaczyńskim to coś więcej niż walka o zmianę ordynacji wyborczej i sędziów pokoju. Były muzyk wraz ze swoją grupą najpierw zagłosował za odroczeniem posiedzenia, żeby w powtórzonym głosowaniu być przeciw. Później był “za” tzw. Lex TVN.
“Jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato” – to słowa sprzed kilku lat samego Pawła Kukiza. W środę wieczorem jednym z głównych trendów na polskim Twitterze było hasło “szmata”.