10 lipca 2022 r., Jarosław Kaczyński spieszył się ze swojego domu na warszawskim Żoliborzu do kościoła seminaryjnego na Krakowskim Przedmieściu.
Kierowca limuzyny Jarosława Kaczyńskiego gnał remontowaną Wisłostradą, tylko dlatego, by prezes PiS nie spóźnił się na niedzielną mszę. To nie pierwszy przypadek, gdy samochód z Jarosławem Kaczyńskim pędził ulicami stolicy.
Jarosław Kaczyński spieszył się na mszę. Kaczyńscy kierowcy notorycznie lamią przepisy – co wolno wojewodzie to…
W niedzielę Jarosław Kaczyński wsiadł do limuzyny. Jego kierowca wiózł go do kościoła na mszę. Prezes PiS najprawdopodobniej wyszedł nieco za późno, bo auto, którym podróżował, przekroczyło dozwoloną prędkość, by zdążyć na czas.

Jarosław Kaczyński wsiadł do limuzyny, aby ta zawiozła go do kościoła zlokalizowanego na Krakowskim Przedmieściu. Kierowca prezesa PiS wybrał trasę przez Wisłostradę.

Limuzyna z Jarosławem Kaczyńskim jechała za szybko
Tymczasem na Wisłostradzie przeprowadzany jest remont – na tym odcinku drogi obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Auto, w którym podróżował Jarosław Kaczyński, pędził z prędkością 90 km/h.
Jarosław Kaczyński pozwala kierowcy na łamanie przepisów?
Służbowa limuzyna, wymaganej przepustki nie posiada. W rezultacie kierowca Jarosława Kaczyńskiego, zapewne za jego przyzwoleniem, właściwie co tydzień łamie przepisy, aby prezes PiS mógł dotrzeć na mszę.
W zasadzie zabawne jest to, że ktoś, kto jest na tyle bogobojny, aby co weekend stawiać się w kościele, jednocześnie ma w głębokim poważaniu prawo.
Oczywiście można się kłócić, że to przecież nie prezes PiS złamał prawo, że może nie zdawać sobie z tego sprawy (wszak nie ma prawa jazdy)… ale bądźmy szczerzy. Limuzyna Kaczyńskiego od kilku miesięcy jeździ trasą, która jest zamknięta dla zwykłego ruchu, regularnie też rozpisują się o tym media – nie ma mowy, aby “szeregowy poseł” nie wiedział o popełnianym wykroczeniu.
Kierowca Jarosława Kaczyńskiego za swoje przewinienie powinien zostać ukarany mandatem w wysokości 800 zł i otrzymać 6 pkt karnych.
NOTORYCZNE ŁAMANIE PRZEPISÓW
1 stycznia 2022 r. Jest godzina 11.45, a prezes Kaczyński wciąż nie wsiadł do konwoju, który ma go eskortować na noworoczną mszę do położonego 4 km dalej kościoła im. św. Bennona. 3 minuty później prezes wychodzi z domu i kawalkada dwóch limuzyn z impetem rusza w stronę Nowego Miasta. Msza zaczyna się równo o 12, więc każda minuta jest na wagę złota. Dosłownie. Widzieliśmy, jak jeszcze na Żoliborzu limuzyna z prezesem gnała jednopasmówką 80 km/h, nie zważając na pas dla rowerów i liczne przejścia dla pieszych. Jakby tego było mało, kierowcy kolumny prezesa nic nie zrobili sobie ze znaku „stop” na rogu ul. Zajączka i Mickiewicza oraz czerwonego światła, które zaświeciło drugiemu kierowcy kawalkady na skrzyżowaniu Sanguszki i Zakroczymskiej.
Na mszę prezes zdążył, choć to nie ostudziło zapału kierowców. W drodze powrotnej kolumna znów gnał 80 km/h w strefie z ograniczeniem do 50-ciu. Ile policjanci policzyliby za noworoczną przejażdżkę prezesa? Za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym kierowca prezesa powinien dostać dwa razy po 400 zł i 4 pkt. karne. Za znak stop 300 zł i 2 pkt. Dodatkowo drugi kierowca za niezatrzymanie się na czerwonym świetle winien otrzymać do 500 zł mandatu oraz 6 ptk. karnych, a za brudne tablice symboliczne 100 zł.