Warszawscy radni uchwalili zakaz dla furgonetek z antyaborcyjnymi i homofobicznymi treściami. Czy mieszkańcy stolicy w końcu będą mogli odetchnąć z ulgą?
Na ulicach Warszawy od lat pojawiają się furgonetki oklejone obraźliwymi i drastycznymi treściami pro-life i anty-LGBT+. – Te treści są bardzo szkodliwe dla bardzo wielu grup społecznych, począwszy od małych dzieci, na osobach o orientacji innej niż heteroseksualna kończąc – mówi w rozmowie z WP warszawska radna z ramienia KO, Dorota Łoboda. Dzisiaj przegłosowano zakaz wjazdu dla furgonetek do stolicy.
Słynne furgonetki to projekt fundacji Pro-Prawo do Życia. Organizacja beż żadnych skrupułów okleja samochody drastycznymi zdjęciami martwych płodów lub homofobicznymi hasłami zrównującymi osoby LGBT+ z pedofilami. Mieszkańcy Warszawy wielokrotnie próbowali zgłaszać pojawianie się tychże wozów w swojej okolicy, ale policja rzadko podejmowała się interwencji.
Ola, mieszkanka Warszawy, dla której furgonetki w obu wersjach, jak mówi, to skandal, wielokrotnie dzwoniła pod numer alarmowy, by zgłosić, że samochody zakłócają porządek oraz ukazują w ciągu dnia drastyczne obrazki, które widzą wszyscy.
– To, co najbardziej mnie w tym oburza, to to, że to wszystko jest propagandowym ściekiem i nie ma nic wspólnego z prawdą. Hasła wypisane na tych furgonetkach zwyczajnie obrażają osoby LGBT+, a te antyaborcyjne mają za zadanie wpędzić w poczucie winy osoby, które myślały choć raz o aborcji. Cieszę się, że w końcu coś z tym robią – mówi 28-latka.
– Zwróciłam się do Komendanta Stołecznego Policji z zapytaniem, czy prawdą jest, że jest polecenie, aby te furgonetki eskortowała policja. Dostałam odpowiedź, że tak. Policja nie tylko nie egzekwuje przepisów prawa, ale także wspiera osoby, które popełniają wykroczenie – mówi radna KO, Dorota Łoboda.
Mieszkańcy są zdesperowani
Dorota Łoboda przyznaje, że otrzymuje mnóstwo wiadomości od mieszkanek i mieszkańców z prośbą o wsparcie.
– Dostaję jasne sygnały od osób LGBT+, że te furgonetki sprawiają, że nie czują się bezpiecznie w swojej okolicy. Tego rodzaju akceptowane przez policję przejazdy pozwalają na prezentowanie przemocowych treści w przestrzeni publicznej. To jest element nagonki na osoby o orientacji innej niż heteroseksualna i one zwyczajnie boją się, że kolejnym krokiem będzie przemoc fizyczna. I tak się niestety dzieje. Coraz częściej mamy do czynienia z atakami fizycznymi na osoby LGBT+. I moim zdaniem ta propaganda się do tego przyczynia – mówi radna.