Afera GetBackAfera SzumowskiegoAfera KuchcińskiegoAfera PCKAfera SKOKAfera Prezesa NIK
100 afer PiS! Każda wymaga wyjaśnienia!
Każdy miesiąc przynosi informacje o nowych aferach, w które zamieszani są politycy PiS. Służby i wymiar sprawiedliwości kierowane przez polityków obozu władzy nie robią nic żeby te afery wyjaśnić! Polska stała się miejscem gry o interesy PiS! Nam żadna afera nie umyka, po wygranych wyborach rozliczymy je wszystkie!
1. Afera ministra Szumowskiego
2. Afera 2 miliardów dla TVP i gest Lichockiej
3. Afera pseudowyborcza Sasina – zmarnowane 68 mln zł
4. Afera SKOK
5. Afera Getback
6. Afera finansowania kampanii minister Anny Zalewskiej oraz innych polityków PiS z pieniędzy PCK
Syn posła PiS ma nową pracę. Został prezesem w spółce KGHM
Nikodem Matusiak, syn posła PiS Grzegorza Matusiaka, został prezesem spółki Inova z grupy KGHM. Wcześniej pracował w górniczych spółkach w Polsce i w Czechach. Wszędzie po około rok.
Jego profil w serwisie LinkedIn zdradza nieco więcej – na każdym z ostatnich 9 stanowisk pracował co najwyżej rok.
Nie są znane przyczyny, dla których zakończył pracę w OKD. Być może ma to związek z tym, że czeska spółka zamierza po prostu szybko zamknąć wszystkie swoje kopalnie. A to literalnie oznacza koniec wydobycia węgla w Czechach, bo wszystkie kopalnie u naszych sąsiadów należą właśnie do OKD.
Poprzednio był pełnomocnikiem zarządu ds. organizacji i rozwoju w Jastrzębskiej Spółce Węglowej S.A. To stanowisko wzbudziło sporo kontrowersji. – Z tego, co wiem, jedynym projektem, jaki mu podlegał, było przestawienie się firmy z papierowych bonów dla pracowników na elektroniczne karty – mówi w rozmowie z money.pl jeden z menedżerów JSW.
Matusiak pełnomocnikiem był niecały rok, stanowisko opuścił wkrótce po tym, jak związkowcy z JSW wysłali list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Opisywali w nim sprawy, które w JSW im się nie podobały, wspomnieli też o synu posła.
Jeszcze wcześniej (w 2017 roku) Matusiak junior był – wedle oficjalnego biogramu na stronie Inovy – dyrektorem zarządzającym i prokurentem w Grupie Kapitałowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Przedstawiciele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zostali przesłuchani w charakterze świadków w sprawie akcji charytatywnej którą organizowała Beata Kempa pod patronatem rządu.Plecaki szkolne które miały trafić do dzieci w Syrii, trafiły najpierw na strych, a gdy to wyszło na jaw został przez Kempę zawiezione do jednej z parafii rzymskokatolickich.
Wszystko wskazuje na to, że cześć darów została tam zwyczajnie rozkradziona, zamiast do dzieci w Syrii zabrały je osoby związane z parafią.
Odpowiedzialność za całą akcję ponosi Beata Kempa, która publicznie firmowała cała akcje i kłamała że wszystkie dary trafią do dzieci w Syrii. Tak się jednak nie stało.
Ośrodek zawiadomił prokuraturę w Sycowie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kempę i księży którzy z nią współpracowali.
„Nie byłam organizatorem zbiórki. Zwrócono się do mnie o objęcie akcji patronatem”
— czytamy w oświadczeniu przesłanym portalowi wPolityce.pl przez Beatę Kempę, europosłankę Prawa i Sprawiedliwości.
Wcześniej Beata Kempa zapowiedziała wytoczenie procesu Gazecie Sycowskiej, która oskarżyła ją o przetrzymywanie w Polsce pomocy przeznaczonej dla syryjskich dzieci.
O czekających ponad rok na transport plecakach pamiętały nauczycielki-wolontariuszki, które koordynowały zbiórkę. Przypomniały pani poseł, że należało je zawieźć do Aleppo. Zmianie uległ jednak plan minister Kempy i prawdopodobnie plecaki zostaną przekazane potrzebującym dzieciom w naszym regionie.
— czytamy na portalu dolnoslaskie.naszemiasto.pl w artykule „Dlaczego dary sycowian nie trafiły do dzieci w Aleppo?”.
Takiej wersji wydarzeń zaprzecza Beata Kempa.
Wobec kłamliwego artykułu Gazety Sycowskiej, powielanego przez inne portale oświadczam, że sprawę kieruje do Sądu o naruszenie dóbr osobistych i pomówienie
— pisała na Twitterze europosłanka Prawa i Sprawiedliwości.
Jak tłumaczy sprawę tornistrów Beata Kempa?
„Nie ja byłam organizatorem zbiórki, lecz jedna ze szkół. Do mnie zwrócono się o objęcie akcji patronatem, co też zrobiłam. Podczas rekolekcji wielkopostnych zainteresowałam się osobiście tematem i uroczyście przekazaliśmy plecaki na ręce Szefa Fundacji Ojca Werenfrida. Po czym na mój koszt przetransportowaliśmy je do siedziby Fundacji w Warszawie. Z tego co wiem, są one sukcesywnie przewożone przez Liban do Syrii – co nie jest łatwe dlatego, że granica jest szczelna, szczególnie dla pomocy rzeczowej”.
Dzień wcześniej Beata Kempa napisała na twitterze komentarz w standardzie dobrej zmiany, czyli wszytko co złe dla PiS to atak polityczny. Tym razem “atakuje” ją były kolega Marian Banaś zwany “pancernym”
Co na to wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Sycowie Anna Szura?
Inicjatorem i organizatorem zbiórki tornistrów dla dzieci z Aleppo był ksiądz Adam Mikulski – dementuje. – To on wyszedł z taką propozycją, a my jako szkoła jedynie udostępniliśmy – na jego prośbę – jedną z klas nad salą gimnastyczną w celu zmagazynowania zebranych tornistrów. To były bardzo ładne plecaki, wysokiej jakości, koszt takiego plecaka to przynajmniej 150 zł. Wyposażenie ich było również bardzo bogate, zatem dzieci i ich rodzice naprawdę się postarali
Ksiądz oświadczył:
„Mieszkańcy Sycowa ufundowali plecaki wraz ze szkolnymi akcesoriami dla dzieci z ogarniętego działaniami wojennymi Aleppo w Syrii. W mediach pojawiły się nieprawdziwe informacje, jakoby plecaki nie zostały przekazane potrzebującym i niszczeją w magazynie (a zostały? – przyp. Red.). – Nic takiego nie ma miejsca. Pragniemy podać do wiadomości, że 80 plecaków z wyposażeniem, które zostały ofiarowane przez mieszkańców Sycowa, zostało odtransportowanych przez firmę FairCargo na zlecenie Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie Polska do portu, skąd wypłyną do Bejrutu, by drogą lądową dotrzeć do syryjskich uczniów”.
Jak zakończyła się akcja „Tornister dla Aleppo”?
Okazuje się, że ksiądz Adam od samego początku informował, że w przewiezieniu darów pomoże biuro posłanki Beaty Kempy.
Był nawet pomysł, że w przekazaniu darów do transportu będą uczestniczyć uczniowie. Po zbiórce nastały wakacje i większość zaangażowanych w akcję nie była uchwytna. A tuż po zbiórce pani poseł Beata Kempa z jakichś przyczyn nie mogła zająć się transportem – tak informował ksiądz Adam. Potem nadszedł wrzesień – i to był kolejny wyznaczony do transportu termin. Jednak i wtedy los nie sprzyjał darom sycowian. Okazało się, że z dnia na dzień ksiądz Adam dostał powołanie na probostwo w Zdziechowicach. Dyrektor Anna Nowicka i wicedyrektor Anna Szura miały z nim jeszcze wtedy kontakt, jednak coraz słabszy.
Kiedy przypominały, że akcję trzeba zakończyć i wydać tornistry do transportu, tłumaczył, że ma przejściowe problemy w parafii, w co już panie dyrektorki nie wnikały. Niestety, potem ich kontakt z księdzem urwał się całkiem.
– Nie odbierał telefonów –
informuje Anna Szura. Na początku tego roku działająca w wolontariacie nauczycielka z trójki Joanna Nowak postanowiła przypomnieć w biurze poselskim, że w szkole czekają dary sycowskich dzieci dla Aleppo. Uczyniła to, jednak udało się
dopiero w marcu dokonać symbolicznego przekazania pięciu tornistrów w kościele przy Kaliskiej.
Co stało się z tymi pięcioma plecakami? Czy dołączyły one do tych, które w porcie czekają na transport do Bejrutu? Anna Szura nie wie. Od marca do 13 czerwca plecaki nadal czekały w sali przy Alei nad Wałem….
Jak komentują tę sprawę darczyńcy?
Pisze Mama:
„Jestem mega zdenerwowana, bo sama kupowałam plecak i przybory dla klasy mojej córki. Myślałam, że to fajna akcja, czuję się oszukana tak jak moje dzieci. Nie mam problemu, żeby teraz plecaki trafiły do biednych dzieciaków z naszej okolicy, ale nie taki był zamysł całej akcji. Plecak był pełen przyborów szkolnych, kredek, farb, flamastrów, bloków, zeszytów… wszystkiego, co przyda się nawet dzieciom w Syrii i wywoła uśmiech na ich buzi (…)”
Ktoś inny komentuje:
„Pamiętam dokładnie, że szkoły miały zebrać plecaki, a Pani Minister do spraw uchodźców miała je dostarczyć do Aleppo. Wiadomo chyba, że dzieci nie wyślą tego pocztą. Latają za nasza kasę gdzie się da, a transportu do Aleppo nie można zorganizować. Mogli je przekazać Czerwonemu Krzyżowi, Janinie Ochojskiej lub innej organizacji, która dostarczyłaby plecaki. Szok! Jak dzieci mają brać udział w takich akcjach po takim czymś?”.
Bulwersuje fakt, że organizator nie zadbał o to, by dary trafiły do Aleppo tuż po zbiórce.
Dyrektor dwójki Edyta Ptak zauważyła, iż inicjator tej szczytnej akcji – ksiądz dr Adam Mikulski – poinformował, że transportem do Aleppo zajmie się pani minister Beata Kempa.
Anna Szura zaznacza, że młodzież w sycowskich placówkach oświatowych nauczona jest działać charytatywnie. Młodzi pomagają, uczestnicząc w licznych akcjach organizowanych przez pedagogów we wszystkich szkołach i przedszkolach. Uczą się wolontariatu. Dzieci, widząc efekty niesienia pomocy, cieszą się. Taki efekt akcji może jedynie zniechęcać do tej formy pomocy.
Znikające plecaki Kempy. Sąd uznał, że sprawa będzie toczyć się dalej
Sprawa “znikających plecaków” Beaty Kempy będzie miała swój ciąg dalszy w sądzie. “Sąd uznał, że wbrew stanowisku prokuratury – mamy prawo działać w tej sprawie” – napisał na Twitterze Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
“Znikające plecaki” Beaty Kempy. Sąd zajmie się sprawą
Przedstawiciele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożyli do prokuratury zawiadomienie w sprawie akcji charytatywnej, której patronowała Beata Kempa. Chodzi o zbiórkę plecaków szkolnych dla dzieci z Syrii. Jak ujawniły lokalne media, przybory miesiącami leżały w Sycowie, zamiast trafić do dzieci w Syrii.Kiedy Beata Kempa dowiedziała się, że sprawą zainteresowały się media, plecaki przewiozła do jednego z kościołów. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie.Jak poinformował we wtorek Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, sprawa “znikających plecaków” Kempy będzie miała swój ciąg dalszy w sądzie. “Sąd uznał, że wbrew stanowisku prokuratury – mamy prawo działać w tej sprawie” – napisał na Twitterze OMZiK.Zdaniem OMZiK wszystko wskazuje na to, że część darów została rozkradziona w magazynach w Sycowie. A plecaki zamiast do dzieci w Syrii, trafiły do osób związanych z parafią. “Podkreślamy, że odpowiedzialność za całą akcję ponosi Beata Kempa, która publicznie ją firmowała” – napisał OMZiK.
Koronawirus w Polsce nie oszczędza nikogo. Zakażony został jeden z uczestników tarnowskiej pielgrzymki na Jasną Górę. Pozytywny test pielgrzyma sprawił, że kwarantanną objęto 175 osób. W województwie małopolskim, skąd ruszyła pielgrzymka, potwierdzono dziś 118 nowych zakażeń.
Miało być na chwilę, na jeden projekt, a wyszło prawie 5 lat
Kończąc swoją przygodę z administracją dziekuję przełożonym i współpracownikom za wspaniały, intensywny czas
Miałam do Was ogromne szczęście
To pierwszego szczura mamy… Zobaczymy gdzie następne się uzasadowią.
—————————
A tak przy okazji pani Wando… jestem przeciwna poprawianiu kogokolwiek w pisaniu, ale jak już to za nim pani coś wstawi proszę na tłitka wstawiać bez literówek.
Bo ja mam to w dupie, ale w są osoby które to drażni… obraza PANI ICH UCZUCIA.
Znikające plecaki Kempy. Sąd uznał, że sprawa będzie toczyć się dalej
“Znikające plecaki” Beaty Kempy. Sąd zajmie się sprawą