TVP przeprosiła Jachirę za Pietrzaka. “20 sekund prawdy”
Klaudia Jachira domagała się przeprosin za obraźliwe słowa, które w programie “Jedziemy” kierował pod jej adresem Jan Pietrzak. Sprawa ma w końcu swój finał, co posłanka z satysfakcją skomentowała w sieci.
– Ta pani Szakira, Dżakira czy jak jej tam, nie ma nic wspólnego z żadnym kabaretem. To jest jakaś, przepraszam za wyrażenie, nie wiem, czy o takiej porze mogę używać adekwatnych słów, to jest jakaś zdzira wynajęta, ta Szakira
– mówił prześmiewczo Jan Pietrzak w programie Michała Rachonia “Jedziemy”.
20 sekund prawdy na antenie TVP Info, dobre i to! A Wam, jak się zaczął dzień? pic.twitter.com/iIiUsBSyP4
Klaudia Jachira za słowa Pietrzaka domagała się oficjalnych przeprosin od TVP. Teraz stacja na antenie TVP Info wyemitowała przeprosiny, które posłanka nazwała na Twitterze “20 sekundami prawdy na antenie”.
Dalszy ciąg utarczki słownej, do której doszło między aktywistką pro-life Kają Godek i aktywistą LGBT Bartem Staszewskim. Według relacji Staszewskiego Godek miała powiedzieć do niego w czasie Marszu Równości w Lublinie “brzydzę się panem”. Aktywistka kategorycznie zaprzeczyła na swoim Facebooku, jakoby takie słowa padły z jej ust. Dzisiaj światło dzienne ujrzał film udostępniony przez Staszewskiego na Twitterze. I wszelkie wątpliwości co do wypowiedzi Godek zostały rozwiane. Kto mówi prawdę, a kto kłamie w tej sprawie?
W sobotę 23 października odbył się w Lublinie Marsz Równości organizowany przez środowisko LGBT. Na miejscu byli także przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina, którzy zorganizowali pikietę. Podczas przemarszu doszło do konfrontacji szefowej Fundacji Kai Godek z aktywistą LGBT Bartem Staszewskim.
Marsz Równości. Staszewski kontra Godek
Bart Staszewski udostępnił na Instagramie zdjęcie z Marszu Równości w Lubinie. Na fotografii widzimy aktywistę w momencie ostrej dyskusji z Kają Godek.
– “Brzydzę się panem, jest pan obrzydliwy”. To powiedziała Kaja Godek, gdy zadałem jej trzy pytania w związku z jej projektem ustawy zakazującym marszy równości. Wcześniej mówiła, że promują pedofilie – napisał aktywista.
Wpis 31-latka spotkał się z natychmiastową reakcją ze strony Kai Godek. Aktywistka zaprzeczyła na swoim profilu społecznościowym słowom, jakie miała skierować do Staszewskiego. “BART STASZEWSKI ZNOWU KŁAMIE! (…) Teraz relacjonuje, jakobym powiedziała, że się nim brzydzę, choć jest to wyssana z palca bzdura” – napisała oburzona działaczka prolife na Facebooku.
Staszewski nie zamierzał kończyć tak tej sprawy i udostępnił we wtorek na Twitterze nagranie ukazujące wymianę zdań, jaka doszło między nim i Godek w sobotę w Lublinie. Na nagraniu wyraźnie słyszymy jak szefowa Fundacji Życie i Rodzina mówi “brzydzę się panem” w kierunku aktywisty.
– Kaja Godek wielka katoliczka, obrończyni płodów wypiera się, że powiedziała do mnie: „Brzydzę się panem”. Zarzuca mi kłamstwa i wprowadzanie ludzi w błąd. Sprawdźmy, kto tu kłamie pani Godek? W trakcie marszu równości w Lublinie Kaja Godek pomówiła mnie o wykorzystywanie seksualne dzieci. K. Godek masz czas do czwartku, do 8:00 rano, aby mnie przeprosić, jeśli nie, to idę to sądu. Dość!!! Koniec szkalowania osób LGBT i zrównywania nas z pedofilami – zapowiedział Staszewski.
Kaja Godek zarzuciła Bartowi Staszewskiemu kłamstwo. Na co ten wrzucił film do sieci. Kto mówi prawdę?
Kaja Godek wielka katoliczka, obrończyni płodów wypiera się ze powiedziała do mnie: „Brzydzę się panem”. Zarzuca mi kłamstwa i wprowadzanie ludzi w błąd. Sprawdźmy, kto tu kłamie pani Godek? 1/2 #klamstwaGodek#GodekPrzeprośpic.twitter.com/9ChUgxOXxK
Kaja Godek wielka katoliczka, obrończyni płodów wypiera się, że powiedziała do mnie:
“Brzydzę się panem”.
Zarzuca mi kłamstwa i wprowadzanie ludzi w błąd. Sprawdźmy, kto tu kłamie pani Godek? –napisał Staszewski przy nagraniu.
Staszewski zapowiada, że sprawę skieruje do sądu. – W trakcie marszu równości w Lublinie . Kaja Godek pomówiła mnie o wykorzystywanie seksualne dzieci. K. Godek masz czas do czwartku, do 8:00 rano, aby mnie przeprosić, jeśli nie, to idę to sądu. Dość!!! Koniec szkalowania osób LGBT i zrównywania nas z pedofilami – napisał na Instagramie.
GOTEK — Wszystkich oskarża o pedofilię to może swoje dziecko molestuje? Złodziej krzyczy że to nie on kradnie.
Emocjonalna konfrontacja Beaty Kempy i Radosława Sikorskiego sprawiła, że wiceprezeska Solidarnej Polski podczas jednej z wypowiedzi na żywo rozpłakała się. Wśród reakcji na tę scenę nie brakuje pytań, czy były to szczere łzy? Polski naukowiec, mając do dyspozycji specjalistyczne oprogramowanie, postanowił to sprawdzić.
Wiceprezeska Solidarnej Polski, Beata Kempa, podczas jednego z wystąpień na żywo odniosła się do przykrych słów, jakie padły ze strony Radosława Sikorskiego pod jej adresem i rozpłakała się. Dr Patryk Wawrzyński postanowił zbadać, czy łzy polityczki były szczerą reakcją, czy może wyreżyserowanym wystąpieniem.
Naukowiec wykorzystał w tym celu nagranie wideo i oprogramowanie, które dzięki analizie obrazu jest w stanie wychwycić ruchy mięśni twarzy, jakich nie jesteśmy w stanie świadomie zarejestrować.
Łzy Beaty Kempy. Naukowiec sprawdził, czy płacz był szczery
Jakie emocje towarzyszą łzom?
Analiza nagrania, opublikowana na blogu badacza, została poprzedzona rozważaniami na temat tego, jakich emocji możemy spodziewać się po osobie, która płacze. Znając kontekst całej sytuacji dr Wawrzyński założył, że będzie to smutek. Następnie, sekunda po sekundzie, przeanalizował wystąpienie Beaty Kempy.
Twarz polityczki wyrażała wiele różnych emocji, jednak – co zauważa dr Wawrzyński – “oczekiwany smutek nie był ani wiodącą, ani najsilniej okazywaną emocją przez panią Kempę. Nie było tak nawet w momencie, w którym wybuchła płaczem na wizji i przerwała swoją wypowiedź łamiącym się głosem”.
Twarz wyraża coś innego, niż słowa
Badacz zauważył, że dominującą emocją było obrzydzenie oraz emocjonalna obojętność, a nawet – całkowicie sprzeczne z wygłaszanymi słowami – przebłyski radości. Smutek, owszem, pojawiał się, ale w niskim natężeniu i kontekście, niezwiązanym bezpośrednio z sednem wystąpienia.
Szczegółowa analiza nagrania pozwoliła także na oszacowanie poziomu stresu i ustalenie zmian tętna, towarzyszących kolejno poruszanym przez Beatę Kempę kwestiom. Wnioski, przedstawione przez dra Wawrzyńskiego w podsumowaniu analizy są jednoznaczne:
– Łamiący się głos, zakrywanie twarzy, opuszczanie wzroku czy solidny warsztat retoryczny nie powinny odwrócić naszej uwagi od jednego ważnego faktu: pani Kempa nie odczuwała w czasie wywiadu emocji, o których mówiła i które próbowała okazywać.
ATAK KEMPY NA BIEDRONIA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM
Kto czym wojuje… Kempa nie jest święta i nawet do tej pory plecaków nie oddała złodziejska małpa.
Płaczliwa ta Kępa. To nie pierwszy raz jak niby płacze. Dobra aktorka z niej.
Prokuratura musi się zająć “plecakami Beaty Kempy”
Sąd Rejonowy w Oleśnicy uwzględnił zażalenie Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na zarządzenie miejscowej prokuratury, która odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie plecaków dla dzieci w Syrii, których zbiórką zajmowała się ówczesna minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa.
Sprawa dotyczy akcji humanitarnej “Plecak dla Aleppo”, w której ramach mieszkańcy Sycowa, rodzinnej miejscowości ówczesnej minister bez teki w KPRM Beaty Kempy, odpowiadającej za udzielana przez Polskę pomoc humanitarną, zebrali kilkadziesiąt plecaków z wyposażeniem. Miały one trafić do dzieci w ogarniętej wojną Syrii.
Plecaki, zamiast przesłać do Syrii, zgromadzono w magazynie na terenie jednej parafii, gdzie leżały przez kilka miesięcy.
Gdy sprawę nagłośniły media, dary zostały przewiezione do innej parafii i stamtąd zaczęto rozsyłać je do adresatów. Okazało się jednak, że część plecaków zniknęła, rozdana przez księży wiernym.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w postaci zaboru zebranych darów, ta jednak odmówiła wszczęcia postępowania, a OZMRiK – złożenia zażalenia.
Prokuratura w Oleśnicy uzasadniła, że Ośrodek nie jest organizacją społeczna, więc nie przysługuje mu prawo do zażalenia decyzji.
Sąd rejonowy w Oleśnicy uznał jednak inaczej i prokuratura musi wszcząć postępowanie przygotowawcze w tej sprawie.