



Homoseksualne romanse Kaczyńskiego? Znany dziennikarz stawia mocną tezę



Lider dobrej zmiany jest prawdopodobnie rekordzistą Polski w liczbie osób, które zarzucają mu, iż ukrywa własną orientację seksualną. Oskarżenia, że Kaczyński to gej, pojawiają się co najmniej od początku lat 90-tych. Prekursorami byli Jerzy Nasierowski i Lech Wałęsa. Trudno będzie wyliczyć wszystkich atakujących prezesa na tej płaszczyźnie w późniejszym czasie, nawiązań było od metra. Temat znowu odżył za sprawą Jana Pińskiego, który sugeruje, iż Kaczyński może być
szantażowany kompromitującymi materiałami dotyczącymi życia seksualnego!
“Mąż Kaczyńskiego”

Piński to dziennikarz z pokaźnym CV i rozpoznawalnym nazwiskiem. Piastował stanowisko redaktora naczelnego wielu tytułów prasowych, zarządzał też redakcją “Wiadomości”, gdy były jeszcze programem informacyjnym. Ze względu na jego dorobek, nie powinno się traktować lekceważąco wiedzy, którą się podzielił. Sprawa dotyczy najważniejszej osoby w państwie, posiadającej władzę jakiej nie miał nawet Bolesław Bierut. Warto przyjrzeć się wszystkim źródłom, które rozpowszechniały w sferze medialnej informacje o ukrywaniu orientacji “naczelnika z Żoliborza”. Jest ich nadspodziewanie dużo i dotyczą ludzi wychodzących się z różnych grup społecznych, często niemających ze sobą nic wspólnego.
Wszystko zaczęło się od artykułu “Mąż Kaczyńskiego” autorstwa Jerzego Nasierowskiego w “Tygodniku Nie”. Nasierowski to wyjątkowo barwna postać, mająca celebryckie korzenie jeszcze w czasach gomułkowskich. Był wtedy rozpoznawalnym aktorem i jednocześnie włamywaczem, okradającym mieszkania bogatych znajomych. Zarabiał na tym pokaźne pieniądze, dodatkowo towarzyszyło mu duże szczęście. Przez kilka lat nikt nie podejrzewał go o jakąkolwiek działalność przestępczą. Wszystko zmieniło się po jednym z napadów, w którym zginęła przypadkowa kobieta. Nasierowski nie brał w nim udziału, ale był tam jego ówczesny kochanek, Andrzej Rukuszewicz.![]()
Po dokonaniu zbrodni o wszystkim dokładnie mu odpowiedział. Milicja wszczęła śledztwo, oskarżając całkowicie niewinnych ludzi. Nasierowski nie mógł się pogodzić z tym, że przypadkowe osoby czeka długie więzienie i zgłosił się na komisariat, wyjawiając prawdę. Przy okazji obciążył samego siebie, mówiąc o wcześniejszych napadach. Na pewno zdawał sobie sprawę, że czeka go długie więzienie, ale zasądzone 25 lat to ekstremalnie wysoki wyrok, biorąc pod uwagę, iż nawet nie był na miejscu zbrodni. Wyszedł na wolność w stanie wojennym i utrzymywał się z pisarstwa.
Kryptonim “Buś”
Wróćmy jeszcze do tematu poruszonego przez Jana Pińskiego. To właśnie Piński przekazał kilka lat temu Zbigniewowi Stonodze list byłego oficera WSI, rozpracowującego Kaczyńskiego w latach 90-tych. Decydującą rolę mogły tu odegrać zasięgi, profil kontrowersyjnego biznesmena obserwuje ponad pół miliona osób. Z listu wynika, że środowisko byłego Porozumienia Centrum było inwigilowane przez służby pod kątem obyczajowym. Akcja trwała od 1991 do 1996 roku i rzekomo miało z niej wynikać, iż Kaczyński utrzymuje stosunki intymne z Piotrem P. Relacje z ich spotkań miały być udokumentowane, według autora listu istniały nawet nagrania video. Kryptonim całej akcji miał się wziąć od imienia kota prezesa PiS.

Całość ponoć obejmowała dziesiątki godzin nagrań, zdjęć, stawiających w niezręcznej sytuacji “prezesa”, jak również kilku innych prominentnych posłów, tworzących obecny obóz Zjednoczonej Prawicy. Z relacji Pińskiego wynika, że materiały zniknęły w momencie, gdy Kaczyńscy zdobyli pierwszy raz władzę. Miały się znajdować w zabezpieczonym sejfie i któregoś dnia po prostu z niego wyparowały. Dziennikarz sugeruje, że może mieć z tym związek Antoni Macierewicz, co miałoby tłumaczyć jego obecną pozycję i wpływy.
Jedno jest pewne – jeśli teczka Kaczyńskiego rzeczywiście kiedykolwiek istniała, osoba będąca w jej posiadaniu ma jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie można sobie wymarzyć. Trudno byłoby nawet oszacować jej wartość, z perspektywy bezpieczeństwa państwa groziłoby olbrzymim kryzysem, gdyby dostała się w niepowołane ręce. Piński zadaje pytanie:
“Czy Kaczyński jest szantażowany materiałami zebranymi przez Wojskowe Służby Informacyjne? Materiałami dotyczącymi życia seksualnego, czyli materiałami potencjalnie kompromitującymi polityka, deklarującego się jako katolik, jako chrześcijanin, jako człowiek prawicy”. 
Faktem jest, że podobne sugestie głosiło wiele osób ze świecznika życia publicznego. Janusz Palikot, John Godson, Robert Biedroń, Michał Piróg. Najbardziej zaangażował się w to Palikot, organizując cykl wystąpień poświęconych seksualności prezesa. Głośno było też o wywiadzie Zbigniewa Stonogi z muzykiem disco polo Patrykiem Jackowskim.

Według jego relacji “Misiewicz załatwia młodych chłopców dla Kaczyńskiego”. Jednak trzeba pamiętać, że jest to źródło o mocno nadszarpniętej wiarygodności. Patrząc na wszystko chłodnym okiem można odnieść wrażenie, że albo wiele osób się mocno uwzięło na prezesa PiS i próbuje osłabić jego wizerunek, albo ewidentnie “coś jest na rzeczy”. Plotki podsyca fakt, że Kaczyński nie był nigdy oficjalnie związany z żadną kobietą. Marek Suski tłumaczył to następująco: “Nie ożenił się właśnie dlatego, że służył Polsce. Nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”. Nigdy też nie odniósł się oficjalnie do swojej orientacji, ani nie zaprzeczył sugestiom o homoseksualizmie. Mimo, że są one wyjątkowo obraźliwe, biorąc pod uwagę oficjalną doktrynę polityczną jego partii i stosunek do LGBT.



Dziennikarz wskazał w nim, że prezes PiS może być szantażowany w związku ze swoimi preferencjami seksualnymi, która kontrastuje do wrogiej postawy wobec środowisk LGBT.
– Nie zamierzam wycofywać się z niczego co opublikowałem i napisałem. Zapraszam prezesa PiS do sądu, mam nadzieję, że pozew będzie obejmował też to co powiedziałem w filmie, aby było oszczędniej – odpowiedział na pismo Kaczyńskiego naczelny Wieści24.pl.


Poniżej pytania wysłane 13 lutego do Jarosława Kaczyńskiego, jako wicepremiera, na które, łamiąc prawo, nie odpowiedział.
https://t.co/9ATQIl77uK
Poniżej pytania wysłane 13 lutego br. do Jarosława Kaczyńskiego, przed emisją filmu o "Busiu", na które nie odpowiedział do tej pory. Łamiąc, jak zwykle, prawo. pic.twitter.com/M2ZsZOnRQI— Jan Piński (@jzpinski) March 5, 2021
Jak widać z zapowiedziami pozwu od Jarosława Kaczyńskiego jest jak obietnicami wyborczymi PiS…
Czy Jarosław Kaczyński był zatrzymany w ramach akcji Hiacynt?

Orientacja seksu
alna Jarosława Kaczyńskiego jest tajemnicą poliszynela. Pierwszy publicznie mówił o niej Lech Wałęsa za czasów gdy był prezydentem: „Mogę zaprosić Lecha Kaczyńskiego z żoną oraz Jarosława Kaczyńskiego z mężem.” – powiedział.
„Niniejszym oświadczam, że ja, …….. jestem homoseksualistą od urodzenia. Miałem w życiu wielu partnerów, wszystkich pełnoletnich. Nie jestem zainteresowany osobami nieletnimi” – mogło by brzmieć oświadczenie, które podpisałby prezes PiS, gdyby został zatrzymany w ramach akcji Hiacynt.
Dzisiaj mało kto o tym pamięta, ale w latach 1985-1987 Milicja Obywatelska (odpowiednik dzisiejszej policji) na polecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prowadziła prawdziwe polowanie na homoseksualistów. Kazano im podpisywać takie oświadczenia.
W Polsce przestano karać stosunki homoseksualne w 1932 (Kodeks Makarewicza). Stosunek władz komunistycznych wobec kontaktów homoseksualnych był jednak negatywny, co wiązało się ze stalinowskim podejściem do tego zjawiska, ukształtowanym w latach 30. XX w. PRL-owscy i radzieccy naukowcy – kryminolodzy, psychiatrzy czy prawnicy – w większości uważali homoseksualizm za patologię społeczną, uzasadniając ten pogląd argumentami podobnymi do argumentów odwołujących się do praw naturalnych. Środowiska homoseksualne były pod stałą obserwacją MO i SB co najmniej od połowy lat 60., pierwsze zaś akta osobowe zaczęto zakładać w latach 70. Proceder ten został przerwany przez stan wojenny.

Jarosław Kaczyński nie ma rodziny, nie ma partnerki, nigdy nie widziano go z żadną kobietą. Jednocześnie jego portret psychologiczny może wykazywać, że posiada on cechy skrajne.

Na homoseksualistów polowano w szkołach, uczelniach, zakładach pracy, dworcach, melinach na terenie całej Polski pojawili się funkcjonariusze MO i zatrzymywali lub aresztowali osoby podejrzane o homoseksualizm lub kontakty ze środowiskiem osób homoseksualnych. Swojego rodzaju łapanki urządzano też w miejscach spotkań osób homoseksualnych. Aresztowanym zakładano teczki o nazwie „Karta homoseksualisty”, zdejmowano odciski palców, a niektórych nakłaniano do podpisywania oświadczeń.
Akta akcji Hiacynt stały się po upadku komunizmu cennym łupem dla wszelkiego rodzaju teczkowych szantażystów.
Czy Jarosław Kaczyński mógł być zatrzymany w ramach akcji Hiacynt? Czy istnieje jego teczka i jej kopie? Na te pytania dzisiaj nie znamy odpowiedzi. Wiele może powiedzieć proces, który rozpocznie się 6 września. Wytoczył go Janowi Pińskiemu, redaktorowi naczelnemu Wieści24.pl, Jarosław Kaczyński. Za co? Za publiczne mówienie o tej sprawie.
Mamy prawo pytać o orientację seksualną prezesa PiS, mamy prawo pytać o to, czy istnieją materiały, którymi może być szantażowany. W końcu od siedmiu lat rządzi Polską i czas, by jego prawdziwa historia ujrzała światło dzienne.






Jarosław Kaczyński pozwał youtubera. Proces niedługo ruszy

Dziennikarz Jan Piński został pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego za zniesławienie. Chodzi o wideo, w którym Piński przekonywał, że prezes PiS jest homoseksualistą. Wkrótce rozpocznie się bezprecedensowy w Polsce proces.
Przypomnijmy, że sprawa zaczęła się w marcu ubiegłego roku, kiedy redaktor naczelny portalu Wieści24.pl Jan Piński opublikował na YouTube film pt. “Dlaczego Jarosław Kaczyński tak prześladuje LGBT”. Dziennikarz wysnuł w nim teorię, jakoby lider PiS był homoseksualistą i przez długi czas utrzymywał intymną relację z oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych kpt. Piotrem Polaszczykiem.

Czytaj także: Kryszak o Kaczyńskim. Ludzie pękali ze śmiechu
W filmie Piński zasugerował także, że “haka” na szefa partii rządzącej ma Antoni Macierewicz. Mają być nim akta operacji pod kryptonimem “BUŚ”, którą w latach 90. prowadziły WSI. Teczka rzekomo zawiera m.in. dokumentację filmową intymnych kontaktów Kaczyńskiego z oficerem. Informacje te miały być pilnie strzeżone, lecz podobno trafiły w ręce byłego szefa MON około 15 lat temu.
Odpowiedzi na opublikowany przez Pińskiego film Jarosław Kaczyński oskarżył go o naruszenie prywatności i szerzenie nieprawdziwych informacji. Szef Prawa i Sprawiedliwości żąda przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na cele charytatywne.![]()
Proces ma ruszyć 6 września. Pozwany zaprosił wielu świadków, w tym Lecha Wałęsę, który przed laty stwierdził w wywiadzie, że “skłonności” Jarosława Kaczyńskiego były znane służbom już za czasów PRL-u. Przed sądem zeznawać mają także były wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej, który dobrze zna Kaczyńskiego z dawnych lat, Janusz Palikot, Robert Biedroń oraz domniemany partner prezesa PiS Piotr Polaszczyk.
Jak wskazuje “Gazeta Wyborcza”, będzie to proces, jakiego polskie organy sprawiedliwości jeszcze prawdopodobnie nie widziały. Aby dowieść winy bądź niewinności oskarżonego, sąd będzie musiał bowiem zagłębić się w prywatne, intymne sprawy prezesa rządzącej partii. – To będzie ciekawy proces – stwierdził Piński w jednym ze swoich filmów.

Piński zamieścił też na swoim youtube’owym kanale film, w którym wyjaśnia, dlaczego uznał, że sprawa rzekomych preferencji seksualnych Jarosława Kaczyńskiego jest ważna i należy ją upublicznić. – Kaczyński jest najważniejszym człowiekiem w Polsce, który podejmuje wszystkie decyzje polityczne w tym kraju od niemal sześciu lat. Jeśli się okazuje, że ten człowiek może być szantażowany własnymi preferencjami seksualnymi, to moim obowiązkiem jako dziennikarza jest upublicznić te informację – przekonuje. Dziennikarz informuje tez, że w marcu – jeszcze przed publikacją inkryminowanego filmu – zwrócił się do Kaczyńskiego z prośbą o ustosunkowanie się do tych rewelacji, ale nie otrzymał odpowiedzi. Fakt, że ktoś jest gejem, w żaden sposób nikogo nie zniesławia. Wskazał też, że film należało nagrać, gdyż partia rządząca wykorzystuje orientację seksualną milionów Polaków „jako powód do szczucia” na nich, szczególnie przed wyborami. – Chyba wszyscy zasługujemy na wiedzę o tym, że Jarosław Kaczyński jest gejem. To oczywiście jego prywatna sprawa, ale w momencie, gdy wykorzystuje sytuację, by szczuć na LGBT, to już nie jest jego prywatną sprawą – podsumowuje Piński.
Czytaj więcej na: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jaroslaw-kaczynski-gej
