Czarny humor jakże prawdziwy – z życia wzięty.
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
-I co?! Co z nią, panie doktorze.
-Cóż… Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 50 tys. złotych.
-Oczywiście, oczywiście – na to mąż.
-Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie – kontynuuje lekarz
-Tak, tak… – kiwa głową mąż ze zrozumieniemLekarz bierze pod pachę męża chorej i kontynuuje:
-Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje… Koszt sanatorium… 10 tysięcy… -Boże… szepną mąż chorej z przerażenia, a serce coraz szybciej zaczęło bić, poty ukazały się na czole.
-Tak mi przykro… To nie koniec złych wiadomości – ciągnie rozmowę dalej lekarz – NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki…
-Ile? – blednie mąż. -Miesięcznie ok. od12 do 15 tysięcy złotych – uśmiecha się lekarz.-Jezuu… – mąż chorej jest blisko zawału-Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt, ale tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę… kontynuuje lekarz.
Cisza.
Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: -Żartowałem! Nie żyje… 
Smutne byłoby życie bez dowcipu i żartów. Przecież samo życie, to żart Boga.

Jeśli chodzi o mnie, to ja np. wolałabym umrzeć, niż aby moja rodzina się zadłużała. Między wiedzą poliszynela a prawdą… weterynarze, lekarze widząc okazję zarobienia na chorobie będą „doić” widząc że komuś zależy czy to na zwierzątku, czy też kogoś bliskiego.
Ja powiedziałam moim najbliższym, że jak będę chora i nie będzie nadziei niech dadzą mi spokojnie umrzeć. Wolę zamiast na wyimaginowane leczenie mnie stracić na hulanki swawole. Korzystać z ostatnich godzin życia. Nie chcę zachowywać się egoistycznie i narażać rodzinę na długi. To by było z mojej strony egoistyczne zachowanie.

„Nie będę sobie żałowała”
Choroba mnie dopadła – jestem śmiertelnie chora
Lekarz do rodziny ręce wyciąga:
– ”Dajcie coś w kopercie… zostanie uzdrowiona”
Ja rzekłam rodzinie – wara mi to robić!
Wolę ostatnie godzinki poswawolić
Tą kasę przepierdolić
Będę do końca upajać się życia smakiem
W końcu i tak pójdę do piachu brachu

