“Kłamstwo budżetowe PiS”. Dr Sławomir Dudek mówi, jak rząd manipuluje miliardami złotych
Do 2025 r. łączne zadłużenie w rajach wydatkowych premiera, w funduszach przy BGK i PFR wyniesie ponad 400 mld zł. To wzrost niemal 8-krotny do sytuacji przed 2016 r. I obecnie nie mamy zielonego pojęcia, ile z tego poszło do sierpnia w tym roku. Te informacje nie są ujawniane w sprawozdawczości budżetowej.

Rząd w budżecie na 2022 r. dokonał skrajnej bezczelnej manipulacji. Mamy do czynienia z oszustwem budżetowym na skalę wcześniej niewidzianą.
Biorąc pod uwagę dane z innej części ustawy budżetowej, można wyliczyć, że zadłużenie poza kontrolą parlamentu – a więc głównie w funduszu covidowym – ma według Ministerstwa Finansów wzrosnąć w tym i przyszłym roku o ponad 120 mld zł. Czyli z jednej strony mówimy, że dług wzrośnie o grube miliardy, z drugiej – wpisujemy do budżetu 0 zł wydatków z głównego funduszu, z którego już teraz chcemy wydawać pieniądze m.in. dla samorządów.

Jest to oszustwo budżetowe. Gdzieś rząd kłamie.


PRZYKŁAD JAK RZĄD KŁAMIE;
Jak chcemy wziąć kredyt na mieszkanie, to musimy przedstawić bankowi swoje dochody i sztywne comiesięczne wydatki. Na podstawie tego bank ocenia, czy zostaje nam coś na obsługę raty kredytu. Kłamstwo rządu to tak jakbyśmy w swoich comiesięcznych wydatkach zaniżyli wydatki na prąd, aby pokazać lepszą zdolność kredytową. A skrajna bezczelność w tym przykładzie to wpisanie przez gospodarstwo domowe “zera”. No bo jak można w ogóle nie wykazać wydatków na energię? Urzędnicy bankowi od razu wykryliby kłamstwo. A rząd celowo stworzył tak nieprzejrzyste finanse, że może tu manipulować.
Ten budżet to bezczelne, ordynarne kłamstwo. To kłamstwo ma tylko jeden cel: zwiększenie przestrzeni na jeszcze większe rozdawnictwo kosztem każdego z nas, bo te “prywatne finansowe Kajmany” premiera będziemy musieli kiedyś spłacić. Trikami finansowymi daleko nie zajedziemy.

Korupcja polityczna za tych rządów sięga zenitu. Odwraca się jedną z najlepszych reform po 1989 r., czyli reformę samorządową. Budowania naszych małych ojczyzn. Rząd chce podporządkować sobie samorządowców, zabierając im stałe dochody, m.in. z PIT i uzależnić ich od dotacji płynących prosto z Warszawy. Klientelizm w czystej postaci. To prędzej czy później musi prowadzić do wielu napięć.

